Akryl, czyli pseudowełna

268 komentarzy
Dzisiaj odświeżam jeden z najpopularniejszych tekstów jesienno-zimowych w historii bloga. Po aktualnym rekonesansie w popularnych sklepach sieciowych, stwierdzam że wciąż jest to temat aktualny i przez ostatnie dwa lata nic się w tej kwestii nie zmieniło.Co łączy sweter z Zary z wykładziną biurową? Wbrew pozorom bardzo wiele. Akryl, a dokładniej poliakrylonitryl (PAN), to coraz popularniejsze włókno sztuczne stosowane zarówno w przemyśle odzieżowym, jak i wielu innych branżach (m.in. tej „dywanowej”). Producenci odzieży od wielu lat coraz częściej stosują akryl, jako zamiennik naturalnej wełny, zatem jest on wykorzystywany przede wszystkim w grubych swetrach, szalikach, czapkach i rękawicach. Produkcja naturalnej wełny od kilkunastu lat cały czas spada, natomiast bardzo dynamicznie rośnie produkcja  włókien akrylowych. Powód jest jeden – cena. Przędza akrylowa jest 3-4 krotnie tańsza niż wełniana, a z biegiem czasu ta różnica pewnie będzie jeszcze większa. Po odpowiedniej obróbce włókien akrylowych, można uzyskać dzianinę do złudzenia przypominającą tę z naturalnej wełny, zatem firmy reprezentujące sektor szybkiej mody (duże sieciówki) coraz chętniej wybierają tańszy zamiennik wełny. Dzianina akrylowa posiada miękki chwyt, jest sprężysta i całkiem dobrze chroni przed chłodem. I na tym kończą się jej zalety i podobieństwa do wełny.
MrVintage pl Akryl 1Sweter z kolekcji Zara, fot. zara.com

Największa wada ubrań i dodatków wykonanych z akrylu, to niska odporność na ścieranie, co powoduje szybkie mechacenie i kuleczkowanie powierzchni ubrań. W wielu przypadkach już po 2-3 założeniach sweter czy szalik wygląda na mocno zużyty i zniszczony. Nie wspominam już nawet o tym, że trudno oczekiwać by ubranie z akrylu posłużyło nam kilka sezonów. Są to zakupy jednosezonowe, tak charakterystyczne dla marek takich jak Zara. Niestety akryl coraz częściej spotykam także w produktach marek z wysokiej półki.

Pozostałe wady które warto wymienić, to m.in. skłonność do ładowania elektrostatycznego, co objawia się strzelaniem iskier przy zdejmowaniu swetra, rękawiczek, czy szalika. No i niski komfort noszenia takich ubrań. Za komfort tkanin i dzianin odzieżowych w dużym stopniu odpowiada ich higroskopijność, czyli skłonność do pochłaniania wilgoci i wody. W przypadku akrylu wynosi ona zaledwie 1-2%, podczas gdy dla naturalnej wełny wynosi ok. 15%. Oznacza to, że w ubraniach akrylowych będziemy się szybciej pocić, a pot nie będzie pochłaniany przez dzianinę. Akryl także w znacznie mniejszym stopniu niż wełna izoluje ciało przed niską temperaturą i wiatrem. Mówiąc najogólniej, nie jest tak ciepły jak przędza pochodząca z runa owiec, choć wizualnie wygląda na bardzo gruby.
MrVintage pl Akryl 2 Sweter z kolekcji Zara, fot. zara.comMrVintage pl Akryl 3 Sweter z kolekcji Kappahl, fot. kappahl.pl
 

Jaki wniosek płynie z tego krótkiego tekstu? Zawsze należy czytać metki ze składem i trzymać się z dala od swetrów oraz dodatków, które mają w sobie akryl. Płacenie 200-400 zł za sweter akrylowy jest wyrzuceniem pieniędzy w błoto i już po tygodniu można się o tym przekonać, zatem niech ładny wygląd nie zwiedzie naszej czujności, bo akrylu nie wykorzystamy nawet do mycia podłogi (nie chłonie wody). Warto przy tym pamiętać, że włókna akrylowe mogą być oznaczane na metkach jako: akryl, poliakryl, anilana, orlon, sztuczny jedwab. 
Co ciekawe, w każdej z wymienionych sieciówek, na półce obok można znaleźć podobne swetry wykonane z naturalnej wełny czy bawełny. W wielu przypadkach w tej samej cenie. 

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

268 komentarzy do "Akryl, czyli pseudowełna"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
The-Bigwig
Gość

Swetry akrylowe to tragedia. To już wiemy. Ale Panowie! Co powicie na czapki z akrylu? To chyba gorsze niż sweter…dziękuję za pot na czole i głowie przy -15 stopniach na zewnątrz. Z rękawiczkami to samo – przepocone dłonie, wilgoć sięgająca 100% a jako „ochrona” niewielka warstwa akrylowego materiału oddzielającego nasze ręce i skórę głowy od mrozu na zewnątrz. Przemrożone dłonie to pewnik. Jako szczyl tak sobie własne załatwiłem. Odczuwam je co zimę od tamtego czasu jako suche i czerwone, pieczące i pękające. Polecam więc omijać akryl również w kwestii naszego zdrowia.

Anonymous
Gość

Dzięki za komentarz, sprawdziłem metkę w czapce, 100% akryl ;/

Lukasz Tomaszewski
Gość

Kupilem czapke North Face’a na moje lazegi po gorach. Droga byla 30?. Nie sprawdzilem skladu. Przy wysilku glowa pocila sie jak w saunie, zdejmowalem czapke a wtedy zimno owiewalo glowe i przeziebienie murowane. Nie trudno sie domydlic co sie okazalo… 100% akryl :) never again

Olgierd
Gość

> Kupilem czapke North Face?a na moje lazegi po gorach. Droga byla 30?. Nie sprawdzilem skladu. Przy wysilku glowa pocila sie jak w saunie, zdejmowalem czapke a wtedy zimno owiewalo glowe i przeziebienie murowane. Nie trudno sie domydlic co sie okazalo? 100% akryl :) never again

A najlepsze jest to, że TNF będąc najbardziej podrabianą marką tego segmentu… od kilku lat najlepiej podrabia sama siebie. Niestety w pewnym momencie firma weszła w rynek, bym powiedział: bardziej cacy, a to skończyło się naprawdę bardzo źle.

Marmot albo Arcteryx ;-)

Ogr
Gość

A ja strzelam że to nie wina materiału a grubości czapy.
Nie chce się specjalnie wymądrzać o doborze sprzętu, ale polecanie arc’teryxa na zwykłe chodzenie to szpan i zwykła przesada. Ta firma robi sprzęt dla najbardziej wymagających. Większość górołazów nigdy nie wykorzysta możliwości ich produktów w 100% a swoje kosztują.
Naprawdę warto płacić takie pieniądze za czapkę na trekking ze spaniem w ciepłych pomieszczeniach?

Monika Stankiewicz
Gość

Niektórzy z panów wiedzą, że robię czapki – beanies, dokerki itp. – na zamówienie. Patrząc na asortyment naszych sklepów, zastanawiam się, czy nie zwiększyć skali i nie zacząć robić wełnianych czapek pod własną marką. Myślę, że miałoby to sens :)

agnieszka
Gość

zdecydowanie tak zrób! sama chetnie bym kupiła beanies szarą jasną z wełny. Można się do Ciebie odezwać na mail jakiś? pozdrawiam, agnieszka

Monika Stankiewicz
Gość

Jasne, można przez mojego bloga (trzeba kliknąć tu w moje nazwisko).

The-Bigwig
Gość

Ehh…skąd ja znam te ceny za plastikowe swetry. Bo wbrew pozorom tak jak mówisz – cena nie ma odzwierciedlenia w jakości. Ale to głównie wina konsumentów, którzy przyzwyczaili producentów do tego, że kupują nawet najbardziej podłej jakości ciuchy. Niestety, to naczynia połączone. Jest popyt? Podaż powstanie od razu….

Pozdrawiam
The-Bigwig

Kaczor
Gość

Czy warto zatem kupić sweter w sieciówce który ma w składzie 80% naturalnej wełny i 20% akrylu i zadziwiająco niską cenę? (~150zł)

Mr.Vintage
Gość

Ja bym całkowicie odradzał akryl, nawet w postaci dodatku do naturalnej wełny.

Już lepszym rozwiązaniem będzie skład 80% wełna, 20% poliamid/nylon, który zresztą często stosują znani i renomowani producenci. Poliamid przede wszystkim nie mechaci się, jest bardziej higroskopijny niż akryl (skóra lepiej oddycha), no i „wzmacnia” przędzę. Dzianina jest bardziej odporna na rozciąganie. Z tego względu, poliamid często jest dodatkiem do skarpet.

majaroma
Gość

Nie bardzo się zgadzam, ponieważ robię na drutach 30 lat. Przeważnie unikałam akrylu, ale ostatnio często robię swetry i inne rzeczy z mieszanek wełny, bawełny, alpaki i innych włókien z akrylem. Są to bardzo ciekawe mieszanki o lepszych niż np. sama wełna właściwościach, a o i ich walorach świadczy fakt, że produkowane są przez najlepszych producentów światowych oraz cena kilkaset złotych za kilogram, przeważnie znacznie wyższa od 100 proc. wełny np. merynosowej.
W sumie więc nie powinniśmy unikać akrylu w mieszankach. Natomiast co do rzeczy z samego akrylu zgadzam się, że są wyrobami o „krótkim okresie użyteczności”, a po praniu robią się od razu „sflaczałe”. No chyba, że kupimy fajny sweterek z przeceny za 10 czy 20 zł, to można włożyć kilka razy.

Aleksandra
Gość

Co do „krótkiej przydatności” ubrań z akrylu, to nie mogę się z Wami do końca zgodzić. Faktem jest, że aktualne ubrania z akrylu szybko się zużywają, Natomiast od 21 lat jestem szczęśliwą posiadaczką w 100% akrylowego golfu, który kupiła mi mama w sklepie z odzieżą używaną. Do dzisiaj golf całkiem dobrze wygląda, prawie nie stracił koloru, zmechacenia są minimalne, a jedyny jego „minus”, to to, że urósł razem ze mną ;)

JustMe
Gość

Witam,
wpis o akrylu dotarł i do dziewiarek – i stąd pojawiły się panie robiące na drutach. Dla nich podstawą jest wybór materiału z którego robią – czyli muszą (powinny wiedzieć) jakie właściwości mają materiały z którymi pracują.

Akryl jest syntetyczny i w niskim poważaniu. Bardzo tani w produkcji, dlatego wyroby maszynowe powinny znacznie różnić się ceną od wyrobów 100% naturalne przędze. Ceny włóczek akrylowych zwykle są o połowę tańsze. Bardzo popularne są mieszanki z akrylem.
I tak jak sam akryl może nie jest najlepszym materiałem na sweter to mieszanki z nim nie są już takie złe.
Przede wszystkim mówi się o tym, iż akryl jest odporny biologicznie – nie atakują go insekty ani mikroorganizmy, dlatego jest polecany alergikom i… dla małych dzieci. Dodatkowo trzyma kolor. Jest odporny na działanie promieni słonecznych i łatwo go zafarbować na dowolny kolor. Co więcej, jest łatwiejszy w robocie – co sprawia, że swetry akrylowe zwykle są ciekawsze i fasonowo i kolorystycznie. Nie jest odporny na ścieranie – bardzo łatwo się mechaci i zbierają się na nim kulki.
Poliamid posiada cechy porównywalne z akrylem. Ale jest mniej odporny na działanie promieni słonecznych.

Mimo wszystkie najlepsze są materiały naturalne ale one mają swoje ograniczenia. Przede wszystkim nie wszystkie włókna dają się farbować w takim stopniu jak włókna syntetyczne. Są też trudniejsze w pracy – aby uzyskać konkretny fason, potrzeba więcej czasu i więcej doświadczenia, a także zupełnie innej pielęgnacji, czyli prania, suszenia (nie raz się słyszy, że swetry się rozciągnęły i wyglądają jak worek, albo co lepsze sfilcowały się).

Włókna naturalne pochodzenia roślinnego nie dają ciepła – dlatego są idealne na lato. Zwykle też są przewiewne.
Jestem zdania, że mieszanki z akrylem nie są złe i mając do wyboru poliamid – wybrałabym akryl. Poliamid tylko w małych dodatkach, akryl w większych dodatkach jest bardziej akceptowalny.

Nie sugerowałabym się też wcale ceną – jeżeli jakaś włóczka kosztuje więcej, wcale nie oznacza to, że jest lepsza gatunkowo. Może oznaczać praktycznie wszystko, np kaprys producenta, aby stała się materiałem luksusowym. Dlatego przy wyborze składu – trzeba głównie kierować się wiedzą, a nie ceną.

Dla zainteresowanych – jakiś czas temu na swoim blogu opisywałam właściwości różnych przędz – głównie pod kątem doboru włóczek, ale przecież jest to ściśle powiązane z ubraniami. Zapraszam, jeżeli ktoś ma ochotę poczytać:

http://druting.blogspot.com/2012/05/jaka-woczka-what-kind-of-yarn.html

Monika Stankiewicz
Gość

Ja jednak, po wielu latach doświadczeń z różnymi materiałami, akrylowi mówię stanowcze i zdecydowane: raczej nie ;) Akryl jako domieszka do wełny nie wchodzi w rachubę w ogóle. Nie poprawia jej właściwości, a może jedynie obniżać cenę. Nie ma więc sensu stosowanie takich mieszanek w niczym. Natomiast czysty akryl stosuję czasem w przypadku wyrobów dla osób uczulonych na wełnę (choć i im polecam raczej jedwab – inny w dotyku, ale niemal równie ciepły jak wełna, a niektóre jego rodzaje nie są błyszczące i z powodzeniem udają bawełnę, choć są o wiele lżejsze – to wyjście dla osób, którym nie odpowiada jedwabny połysk). Jeśli chodzi o czysty akryl, to do najlepszych należy dralon – wyrób niemieckiej firmy Dralon GmbH. Właściwie to jedyny, którego czasem używam.
Jeśli chodzi o akryl, to moim zdaniem ma tylko jedną zaletę – podatność na farbowanie i przybieranie różnej struktury w przędzy. To pozwala na produkcję bardzo fantazyjnych włóczek i robienie z nich najbardziej wymyślnych ubrań. Jednak uważam, że ta zaleta nie rekompensuje fatalnych właściwości fizycznych tego materiału i przedkładam jakość ponad formę. Niestety, myślę że w słynnej rywalizacji pomiędzy Coco Chanel a Elsą Schiaparelli byłabym po stronie Coco (niestety, bo to właśnie pani Schiaparelli wprowadziła ręczną dzianinę na wybiegi haute couture).

Tofalaria
Gość

Popieram panią Monikę. Od 30 lat zajmuję się dziewiarstwem ręcznym i jednak co wełna, to wełna. Oczywiście wełny są bardzo różne – mają różny stopień skrętu, oczyszczenia, no i różną grubość. Te najlepsze, cieniutkie na chusty i szale potrafią być nie 2 razy, ale i 6-7 razy droższe od akrylu. Jednak jestem zdania, że jak już wkładam kilkanaście albo kilkadziesiąt godzin w pracę nad czymś, to niech materiał będzie możliwie dobry. Na skarpety – nasza polska góralska wełna jest ok. Na grube, gryzące swetry – tak samo. Wadą polskiej wełny jest duży odsetek grubych, gryzących włosów w przędzy. Mimo to jest ona już obecnie niezłej jakości, równa i bez supłów (kto dzierga i pamięta dawną góralską wełnę, to wie, o czym mowa…). Na swetry niesamowita jest islandzka wełna – miałam przyjemność kilka z niej zrobić – można je nosić zamiast grubej kurtki, nawet w mżawce czy deszczu. To po prostu surowiec pierwsza klasa. Rok temu zrobiłam pierwszy raz sukienkę z wełny wielbłądziej 100% (stare zapasy koleżanki, przędziona w ZSRR). Dość niesamowity surowiec, leciutki i cienki. A na chusty albo przez internet, albo jak ktoś jedzie np. ze Szkocji, to zamawiam. Wełna naprawdę rządzi! Pozdrawiam wełnomaniaków!

Gabriela
Gość

Może nie mam aż tak wielkiego doświadczenia, ale jak 4 lata temu zaczynałam swoją przygodę z dziewiarstwem (robię zabawki na szydełku), to niespecjalnie patrzyłam na skład włóczek, nie znałam się na tym i kupowałam to, co było dostępne w stacjonarnej pasmanterii, czyli głównie włóczki akrylowe… Po kilku miesiącach dostałam potwornej alergii kontaktowej na dłoniach! Przez prawie rok nie mogłam pozbyć się swędzących pęcherzy i łuszczącej się skóry! A nie jestem alergikiem, nie miałam nigdy żadnego uczulenia, nic. Aż tu nagle alergia kontaktowa na włóczkę! Koszmar! Już prawie dwa lata robię szydełkowane zabawki z wełny różnego gatunku i bawełny, uczulenie nie pojawiło się już nigdy więcej. Ostatnio pokusiłam się, by wypróbować akryl przeznaczony dla dzieci, po kilku godzinach pracy poczułam charakterystyczne łaskotanie na dłoni w miejscu, w którym była wcześniejsza egzema! Nigdy więcej nie dotknę akrylu! Poza tym zabawki akrylowe powywlekały się i wyłazi z nich wypełnienie!
Bawełna i wełna kurczy się lekko i wszystko jest na swoim miejscu i zachowuje formę <3
Ciężko trafić na akryl dobrej jakości. Poza tym akryl łatwo się elektryzuje, więc jest łatwopalny. Włóczki takie są więc moczone w substancjach ogniotrwałych, które są toksyczne i szkodliwe!

Anonymous
Gość

najlepsze jest to, że czasem w sieciówkach można kupić taniej sweter np: 60 % wełny i 40 % akrylu niż 100 % akryl. czy widzisz coś złego właśnie w swetrach np pół na pół, wełna z akrylem, bo teraz kupić w rozsądnej cenie coś 100% wełnianego to jest chyba niemożliwe..

Mr.Vintage
Gość

Jak wyżej: całkowicie odradzałbym akryl, nawet w postaci dodatku 10-20%, nie wspominając już o 40%. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że tak jak i wełna bywa różnej jakości, tak i akryl może być lepszej i gorszej jakości, ale to jest tworzywo sztuczne.

Wbrew pozorom swetry 100% wełna można bez problemu kupić w dobrej cenie nawet w dużych sieciówkach.

PT Leń
Gość

Tatuum – outlet w Ursusie 49 (wełna 80% nylon 20%)
McNeal – wyprzedaż w styczniu 109 PLN (wełna 100%)
Recman – cena wyjściowa 149 PLN (wełna merino 80% polamid 20%)

Home Glamour Now
Gość

Świetny post, ja też sprawdzam metki i nigdy nie kupuję 100% akrylu. Myślałam, że jeśli w składzie jest wełna, nawet jak jest akryl to już nie jest tak źle, ale rozumiem, że lepiej nie kupować. Jaki skład na sweter jest dobry?

Mr.Vintage
Gość

100% bawełna, wełna, kaszmir.

oraz mieszanki wyżej wymienionych

Dodatek poliamidu do 20% nie będzie tragedią.

Łukasz
Gość

Nie mam dobrych doświadczeń z bawełnianymi swetrami. Są ciężkie, wcale nie takie ciepłe i lubią się rozciągać.

Mr.Vintage
Gość

Faktycznie są dość ciężkie, dlatego swetry bawełniane najlepiej wybierać z cieńszej dzianiny.

Home Glamour Now
Gość

Ja też nie mam dobrego doświadczenia ze swetrami 100% z bawełny, ale teraz już będę wybierać cieńsze. Ja mam wrażenie, że one poprostu nie trzymają koloru, ale może to kwestia farbowania. Dzięki

Monika Stankiewicz
Gość

Bawełna niestety ma skłonność do rozciągania się i gorzej trzyma kolor, ale jest też tańsza niż inne włókna, a zatem chyba można się z tym pogodzić. Trzeba tylko pamiętać, żeby nie przepłacać za bawełniane rzeczy – one nigdy nie są warte 1000 euro, bez względu na metkę.

SARDU
Gość

Jak najbardziej, można kupić wiele produktów ze 100 % wełny, wystarczy poszukać, pogrzebać w SH lub poczekać na wyprzedaże. Akryl dla mnie jako konsumenta (czyli tego, kto będzie to nosił) ma same wady. Miałem sweter wełna/akryl 50/50. Coś strasznego, czułem się w nim jak w saunie! Akryl ma dla mnie tak złe walory użytkowe, że jest po bezużyteczny, to znaczy – nie nosiłbym takim szmat nawet za darmo.

Swoją drogą, IMO stosunkowo rzadko spotyka się mieszanki typu wełna 80 % akryl 20 %. Jedynym powodem wsadzania „tipsowego materiału” do ubrań jest kasa, a wtedy producenci nie krępują się i zazwyczaj walą 50+ % akrylu… O ile pewien dodatek poliestru do materiału płaszcza może zwiększać jego właściwości mechaniczne, elastan w spodniach tak z 3-5 % jest naprawdę super, to każdy dodatek akrylu wpływa tylko i wyłącznie na pogorszenie jakości ubrania.

Łukasz
Gość

Od kiedy pamiętam sprawdzam metki przed zakupem jakiegokolwiek ciuchu. Nauczyła mnie tego mama i dzięki temu już od 3 sezonów mam sweter, który ciągle wygląda tak samo jak po zakupie. Nie zniszczył się właśnie dzięki temu, że jest w 100% wełniany. Na dodatek jest bardzo ciepły i nie da się w nim spocić. No i kupiłem go w cenie tych akrylowych swetrów, bo leżał sobie w H&M. Także czytać metki i kupować świadomie, bo się da!

Konrad Brywczyński
Gość

Pół biedy, jak producent nie kłamie na metce. Gorzej, jak deklaracje sobie, a skład sobie http://www.pro-test.pl/article_article/96555,0/Kontrola+ubra%C5%84_Niebezpieczne+ubrania.html

Mr.Vintage
Gość

Publikowałem jakiś czas temu na FB jedną z tabel tego badania zleconego przez UOKiK. Wyniki porażające.

Anonymous
Gość

Właśnie posiadam taką swetro-bluzę z C&A, skład: 67% akryl. Dziwiłem się, dlaczego tak szybko w miejscach, które często się dotyka, robią się bobki.
Jest ciepła, fajnie wygląda i to by było na tyle. Wszystko się zgadza z tym, co Pan piszę ;) Będę uważał w przyszłości na to.

Anonymous
Gość

no moim zdaniem trudno znaleźć ciuchy w 100 procentach z wełny, nawet jak w sieciówce typu H&M mam do wyboru tańszy sweter 60% wełna i 40 % akryl to wybiore go dużo szybciej niż ten 100%, który jest droższy. Raz kupiłem sobie sweter w 100% z akrylu, jest tragiczny, ale podoba mi się jego wygląd i w nim chodze, ale to jedyna zaleta. Od niedawna patrze na metki ciuchów i wiem, że od teraz będe robił to ciągle.

Pozdrawiam
Bartek

Mr.Vintage
Gość

Jedyną zaletą akrylu bywa właśnie design. No i do pralki można wrzucić bez obaw. Na tym koniec zalet.

Tofalaria
Gość

Są wełny, które można prać w pralce (np. merino, mocno skręcony szetland). Pranie w pralce szkodzi tylko miękkim, luźniej skręconym wełnom albo z włosiem, takim jak kaszmir albo angora. Dużo robię z wełny na drutach, ostatnio praktycznie 100% wełna. Wyszłam z założenia, że jeśli wkładam sporo swojej pracy w jakiś wyrób, to niech już będzie najlepszej jakości. Najgrubszy swój sweter noszę nawet zamiast kurtki. :) Moim marzeniem jest hodować kiedyś wełniste, runne kozy.

Anonymous
Gość

Mr Vintage
Bardzo dobry wpis … poprosiłbym o podobny wpis nt poliestru i poliestrowych ubrań

pzdr

Andrzej K.

Jakub
Gość

Zagadka moich zmechaconych swetrow zostala wyjasniona. Dzieki za informacje na przyszlosc :)

Misiaczki
Gość

Dokładnie, to samo u mnie:) Na przyszłość będę mądrzejszy;)

Anonymous
Gość

Kupiłem będzie 3 sezony temu bluzy 100 procent wełna ze Springfielda i noszą się do tej pory i nic nie zmechacone, teraz chwalą się woolmarkiem. Polecam.
W dzisiejszym świecie tak to już jest, że zawsze każde zakupy wiążą się z ogladaniem metki i badaniem składu, to norma.
Tak samo jak wędliny nie kupi się poniżej 30zł bo fizycznie się nie da, chyba, że będzie to „wędlina”.

Hrabia-Lemanski
Gość

Przejrzałem szafę i trochę mnie zmartwił ten wpis, bo nie wiedziałem że właściwości akrylu są aż tak tragiczne. Mam chyba z cztery takie swetry, rzeczywiście rzadko je noszę bo jest w nich bardzo gorąco (jeden to typowi grubo przędzony na ostre mrozy). Osobiście wolę swetry z bawełny lub mieszanki wełnianej. Raz w C&A kupiłem za 70 zł cienki sweter wełniany, drapie ale nic się z nim nie dzieje. Od teraz będę bardziej zwracał uwagę na to co jest napisane na metce.
pozdrawiam

Anonymous
Gość

Witam. Właśnie miałem zapytać o czapki, chyba większość takich typowych czapek zimowych jest z akrylu jednak, chyba jeszcze nie spotkałem czapki 100 proc bawełna zimowej, ale w sumie jeśli chodzi o takie czapki to przyznam że zbytnio nie szukałem takowych. Nawet firmy tzw „narciarskie” robią z tego materiału, np Hi-Tec (akurat posiadam taką). Czasem jeszcze pisze „poliacryl”. pozdrawiam, Marcin

Mr.Vintage
Gość

Dzianinowe czapki z bawełny spotykam często, jednak są one bardziej na jesień lub wczesną zimę.

W sieciówkach jest całe mnóstwo czapek właśnie z akrylu i takie zdecydowanie odradzam. Ładnie wyglądają na półce czy manekinie, ale po kilku dniach użytkowania cały urok przemija.

Ładne,choć dość drogie czapki z wełny merino ma w tym sezonie Timberland:
http://e-timberland.pl/mezczyzni-akcesoria-czapki,plec,MM,A,ACA/

SARDU
Gość

To jest bardzo dobra ilustracja dla Twojego artykułu! Timberland ma w swojej ofercie trzy czapki zimowe: za 150 zł z wełny (fajna, choć nie wiem czy nie będzie gryzła?), za 200 zł z akrylu (gówno nie warte 1/10 swojej ceny) oraz za 250 zł z wełny z merynosów (zdecydowanie najlepszy materiał, choć zarazem najdroższy).

Anonymous
Gość

Dobry wartościowy post, trzeba bezwzględnie patrzyć na metki przy zakupie !

Xenomorph
Gość

Czasami w outlecie TK Maxx można kupić, podczas ?wyprzedaży rzeczy z wyprzedaży?, sweter wełniany (100% wg metki) za 60-80 PLN, ale to się raczej sporadycznie trafia. W zeszłym roku mieli takie wyprzedaże w Łodzi w grudniu.

Anonymous
Gość

w zeszłym roku nabyłem w TK-eju sweterek 100% kaszmir za 9 dych – cienki był co prawda, ale super cieplutki. Niestety, wyprałem go w pralce i powędrował do młodszego brata.. (co mnie podkusiło??). W tym roku można dostać np. sweterki Daniel Hechter Paris za 99 (80%wełna, 20 % polyamid). Ale kaszmir polecam, super materiał, na swetry nie ma lepszego chyba :)

Gray Cat Can Fly
Gość

Kaszmir jest najlepszy, przy odpowiedniej pielęgnacji można go nosić latami.

Anonymous
Gość

Zgadzam się z kilkoma głosami, które pojawiły się powyżej, że nie można się też zamykać na sztuczne włókna, bo pomijając to, że czasami mogą być droższe nawet od dobrych materiałów naturalnych, to trzeba też kupować z uwzględnieniem zastosowania ( nie mówię oczywiście o akrylu, bo sam też go nie lubię, choć mam jeden sweter pół na pół i o dziwo jest bardzo trwały ). Pierwszy przykład z brzegu – skarpetki. Bardziej mi odpowiadają takie z małym nawet dodatkiem elastycznych sztucznych włókien, bo lepiej się trzymają na łydce.
Takich przykładów można by jeszcze kilka znaleźć. Trzeba po prostu kupować ze świadomością składu produktu i właściwości materiałów z których jest wykonany, ale też jego przeznaczenia.

Pozdrawiam

Mr.Vintage
Gość

Zgadzam się. Gdzieś w komentarzach powyżej podawałem przykład poliamidu.

mosze
Gość

Dobry wpis. A cen w Zarze (regularnych) chyba nikt nie traktuje poważnie?

Mr.Vintage
Gość

Niestety wielu jest takich, co traktuje.

Zara jest liderem jeśli chodzi o sprzedaż kolekcji w tzw. „pierwszej cenie”. Podobno 80% asortymentu sprzedaje się tam bez jakichkolwiek obniżek, a 20% dopiero podczas wyprzedaży. Średnia światowa dla branży odzieżowej to 50%/50%.

karl
Gość

W odniesieniu do polskiego rynku nie chce mi się w to wierzyć.

Bartosz
Gość

Moja narzeczona kupuje w Zarze praktycznie tylko w regularnych cenach. Dla mnie też jest to kompletnie niezrozumiałe.

Twierdzi, że potem nic nie może kupić przez przebrane rozmiarówki. A co do jakości ubrań z Zary (na przykładzie kolekcji damskiej) mogę uważam, że jest tragiczna… Ile razy trzeba było coś reklamować, bo a to suwak w torebce zepsuty a to szwy się rozeszły…

Jedyne rzeczy jakie sam mam z Zary, to pikowana kurtka za 200 zł (tu jestem zadowolony, chociaż jak na XL jest dość dopasowana, zarówno jeśli chodzi o długość jak i szerokość) i 3 krawaty, za które podczas przecen, zamiast 300 zł zapłaciłem 45 zł (ze 100 na 15), gdzie tu więc sens kupowania w regularnych cenach???

karl
Gość

Jeżeli chodzi o damskie rzeczy to zgodzę się z Twoją narzeczoną , popularne rozmiary często znikają.
Co do jakości to się nie wypowiadam , bo nie zaglądam mojej do szafy szukając w metkach akrylu ;-)
Generalnie przy większej ilości ciuchów , nawet przy słabej jakości te ubrania Zary trzymają się dosyć dobrze.
Reklamacje Zara uznaje , przynajmniej moja ma takie doświadczenia , więc dla niej to nawet dobrze bo ma przez kilka miesięcy ciuch za darmo…
Zara ma tragiczne szycie – pamiętam u siebie odpadające kieszenie w spodniach z tym że akurat to można poprawić u krawca za grosze.

Mateusz
Gość

Bo Zara, w przeciwieństwie do marek jak H&M, nie pozycjonuje się na półce budżetowej, tylko wmawia niewyrobionym klientom z trzeciego świata, że to produkty premium, taki Dior dla cebulaków. I w tym momencie zaczyna już działać magia marki „luksusowej” – czym drożej, tym lepiej się sprzedaje, głównie wsród bananowych studentów z kartami od rodziców. Gdyby Zara obniżyła ceny do poziomu adekwatnego do jakości, to szybko zniknęłaby z polskiego rynku, bo robi chłam o najniższej jakości wykonania, z najgorszych materiałów. Ale wystarczyło połechtać cebulackie ego drugiego pokolenia hurtowników gwoździ i kończy się to przejęciem przez Zarę najbardziej ekskluzywnego miejsca w Krakowie – kamienicy przy Kościele Mariackim, gdzie przez lata działał kilkupiętrowy Empik. Teraz jest tam krakowska świątynia tandety do której co weekend pielgrzymują Klaudie i Patryki z całego miasta i okolic.

Lepiej już było.

Luka
Gość

Zara to tekstylny fastfood. Jeśli więc ktoś je hamburgery to niech nie ma pretensji o ewentualne skutki takiej diety.

Anonymous
Gość

Brawo za uświadamianie ludzi! Skoro instytucje państwowe mają gdzieś dobro konsumenta ktoś inny musi za nich odwalać robotę;-) Pozdrawiam!

Dignito
Gość

Zahaczamy o problem tzw. „świadomego konsumenta”. Dobrze, że zwraca Pan uwagę na problem i chce z nim w pewnym sensie walczyć. Brawo! Im więcej świadomych i wymagających konsumentów w naszym kraju tym lepiej.

Pozdrawiam,
Michał.

Anonymous
Gość

A czy wiskoza lapie sie jako cos podobnego? wedlug wiki z wlokien wiskozy robi sie sztuczny jedwab.

Mr.Vintage
Gość

Wiskoza w przeciwieństwie do poliestru i poliamidu nie jest włóknem syntetycznym. Otrzymywana jest z drzewnych mas celulozowych. Dobrej jakości wiskoza ma właściwości porównywalne z bawełną.

Zdecydowana większość marynarek i garniturów „z wieszaka” ma podszewki wykonane z wiskozy.

Maciej
Gość

Wiskoza za to całkiem nieźle sprawdza się jeśli chodzi o trwałość. 90% szkół ma mundurki (w formie marynarek) z wiskozy. Współczynnik cena-zysk jest tutaj całkiem niezły, metr wiskozy kupuje się (z Pakistanu, Bangladeszu, Indii) za mniej więcej 8,20 do 9,50 PLN.

Ale czasem, w niektórych sytuacjach – liczy się jedynie cyfra na metce, i może jeszcze to, że raz na tydzień wrzucamy do pralki, suszymy na wieszaku, i nawet bez prasowania się obejdzie… :)

… Oczywiście na ubranie czy garnitury męskie całkowicie odradzam – zgadzam się z MrVintage.

tomimilo
Gość

Właśnie mam na sobie sweter 80% wełna 20% poliamid – niestety „kulkuje” i mechaci się tak tragicznie że już od jakiegoś czasu jest tylko do użytku domowego, ze względu na dobre właściwości grzejne. Z kolei swetrów 100% kaszmirowych nie mogę rozgryźć – niektóre trzymają się świetnie, inne szybko „kulkują”, a przecież piorę je tak samo.

Mr.Vintage
Gość

Wełna, wełnie nie jest równa. Kaszmir również. W wielu przypadkach, w momencie zakupu ciężko przewidzieć jak będzie nam służył dany produkt.

Secondhand Dandy
Gość

Co ciekawe, kwestię nierówności można podnieść w przypadku samego akrylu. Sam posiadam kilka sieciówkowych swetrów z domieszką tego syntetyku i sprawują się bardzo dobrze. Powód takiego stanu rzeczy zdaje sie być jeden: pochodzą z secondhandu. więc prawdopodobnie zostały wykonane kilka lat temu, kiedy to kryzysowe rygory nie stawiały producentów przed koniecznością szukania oszczędności w celu utrzymania cen na przedkryzysowym poziomie. Niestety tracimy na tym wszyscy :)

karl
Gość

To jest właśnie ciekawe , mam kilka swetrów z dodatkiem akrylu i nie zauważyłem by zjawisko „kulkowania” było ich wielkim problemem. Czy to kwestia tego , że akryl akrylowi nierówny a może użytego splotu ?

majaroma: e-mail: jaxos222@gmail.com
Gość

Wełny są bardzo różne. Przeważnie te tańsze się mechacą, ale nie ma reguły.

Łukasz Rysiek
Gość

Ciekawe ile osób tak jak ja po przeczytaniu poszło grzebać w szafie:-).Sweter z Zary,skład 79% poliester,21% akryl,po tygodniu „skulkowacony” nadaje się tylko pod kurtkę.Springfield 100% bawełny od miesiąca jak nowy.Pull and Bear,póki co dobrze wygląda,ale 95% akrylu nie wróży dobrze:-).

Anonymous
Gość

W tamtym sezonie kupiłem parę swetrów – przepięknych oczywiście – w MCS. Teraz patrzę na skład , a tu fifty fifty wool i acrylic. Mimo to lubię MCS, choć poczułem się okantowany.
Pozdrawiam wszystkich, zwłaszcza wielbicieli MCS ;-)
P.S. Ala za to bawełna – 100%

Mr.Vintage
Gość

No niestety i tacy gracze zaczynają kombinować.

Anonymous
Gość

Jesli chcecie swetryu dobre jakościowo to polecam Springfielda. Sprzedają 100 proc. wełna, aktualnie z logo woolmarku. Sam mam od nich ponad 3 lata sweter z wełny i trzyma się świetnie.

tam
Gość

To chyba nie ten Springfield, który ma stronę w internecie, bo ten Springfield z Internetu ma tylko akryl z wełną, albo bawełnę. Swoją drogą to bardzo zastanawiające, że nie trafiłem jeszcze na stronę sklepu, na której dałoby się filtrować odzież pod względem materiału. Np pokaż marynarki, ale tylko z wełny, albo, nie pokazuj mi koszul z poliestru.

KarloS
Gość

Wtedy by nie sprzedali za dużo wyrobów z gorszych/tańszych materiałów, a biznesmenom nie o to chodzi. :)

KarloS
Gość

Ja tez Springfielda mogę polecić. Mam ich kilka swetrów 100% lambswool, są bardzo miłe w dotyku, ciepłe, ładnie sie układają, nie wymagają częstego prania i od 2 zim częstego noszenia trzymają sie swietnie, zwłaszcza, ze kupiłem je za około 60 PLN na wyprzedaży…

Anonymous
Gość

Co to jest MSC ?

Mr.Vintage
Gość

MCS = Marlboro Classics.

Oskar Krekora
Gość

Mr Vintage, a jak oceniasz swetry Tommy Hilfiger i Lacoste 100% wełna/bawełna?

Mr.Vintage
Gość

Jeśli mowa o oryginałach, to bardzo dobrze oceniam.

Paweł
Gość

Mam kilka swetrów Hilfigera i są ok ale te wełniane biją bawełnę na głowę.

Ewelina Bednarz
Gość

Po przeczytaniu postu i komentarzy nie pozostaje mi nic innego jak podziękować za informacje. POZDRAWIAM

Homeostasis
Gość

Bardzo mi się podoba ten wpis! Sama też często pilnuję, żeby tkaniny ubrań były jak najbardziej naturalne. Nie wiedziałam jednak, że mieszanka 80% wełna 20% akryl jest złym wyborem. Jednak to, co mnie najbardziej dziwi to fakt, że często 100% poliestrowe ciuchy potrafią mieć cenę, która wskazywałaby na dobrej jakości wełnę albo jedwab…

Mr.Vintage
Gość

No niestety, dla wielu marek priorytetem staje się design, a nie materiał.

aga
Gość

Świetnie, że o tym napisałeś! Ja także ostatnio przeglądałam sklepy online pod kątem materiałów z jakich wykonane są ubrania (Mango i Zara). W zupełności zgadzam się z tym, że często w podobnych cenach można znaleźć ubrania z naturalnych materiałów i sztucznych. Wybór powinien być prosty, zawsze należy sprawdzać metki przed zakupem!

Nudakillers
Gość

Poruszył Pan temat istotny aczkolwiek po lekturze komentarzy postanowiłam dodać coś od siebie. Zajmuję się dzierganiem od dłuższego już czasu a przez 3 lata pracowałam jako manager w jednej z sieciówek odzieżowych.
W temacie mechacenia:
– to czy oraz jak szybko dana przędza się zmechaci, zależy w dużej mierze od tego jak zostało wykonane (uprzędzone) jej pasmo. Mechacenie jest wynikiem tarcia poszczególnych włókien o siebie i ich pękania. Nie ma możliwości aby każda „nić” w paśmie miała tę samą długość tzn jeżeli motek ma 220 m nie oznacza to, że jest to splot 100 włókien każde o dł. 220 m. Jeżeli pasmo przędzy jest skręcone z długich włókien ich końcówki nie zaczynają szybko „wychodzić” z pasma ergo wykonana z takiej przędzy odzież mechaci się wolniej. Fakt szybkiego tempa mechacenia się opisywanych przez Pana wyrobów wynika z tego, że technologia produkcji pasm z wielu krótszych włókien jest łatwiejsza, szybsza a co za tym idzie tańsza i to właśnie te szybko i tanio wyprodukowane przędze są wykorzystywane do ich produkcji.
– generalnie każda przędza wełniana się zmechaci, prędzej czy później. Jest to efekt uboczny technologii produkcji. Z doświadczenia wiem, że nawet jedwab się zmechaci. Mam jedwabną bluzkę odziedziczoną po babci, która po ponad 30 latach nie uniknęła zmechacenia na mankietach. Kuleczki są małe, po długim czasie użytkowania ale jednak. ;)
– przewaga naturalnej wełny nad jej sztucznym odpowiednikiem w kwestii mechacenia wynika również właśnie z tego że jest naturalna. Jest materiałem organicznym. Włosem po prostu. Materiał ten wchodzi w reakcję z enzymami zawartymi w proszkach i płynach do prania. Enzymy „wytrawiają” te najbardziej martwe, połamane części włosa i taka kuleczka nawet jeżeli się pojawi to odpadnie podczas prania. Włókna sztuczne nie wchodzą w reakcję i trzymają się dalej.
Dodatkowo proponuję przestać używać płynów do płukania i innych zmiękczaczy. Niszczą strukturę włókien naturalnych. Można powiedzieć, że je rozrywają w skali mikro co w skali makro daje efekt puszystości. Niestety niszczy to tkaniny zarówno wełniane jak i bawełniane które tracą swoje właściwości na zawsze.

Pracując z przędzami różnego typu i rozmawiając na ich temat niejednokrotnie spotykałam się z niechęcią do moich wyrobów jeżeli były wykonane z czystej wełny. Bo uczula, bo gryzie itd. A akryl jest „be” bo się mechaci i gorzej oddycha. I tak źle i tak nie dobrze. :) Zawsze szczerze informuję o wadach i zaletach danej przędzy bo nie można mieć wszystkiego a wielu klientów by tak właśnie chciało. Niewątpliwie mieszanki z przewagą akrylu są tańsze co w przypadku produktów wykonanych ręcznie, przez wiele godzin, ma wpływ na cenę końcową. Niewielu stać na unikatowy, ręcznie wykonany szal z wysokiej jakości wełny z merynosa aczkolwiek mam nadzieję, że będzie się to zmieniać ponieważ jest to inwestycja, która przetrwa dłużej niż sezon.

Marzena
Gość

Odkąd zaczęłam robić na drutach, sprawdzam każdą metkę. Jestem przerażona ile rzeczy w sklepach jest w 100% z akrylu. Najgorsze są jednak ceny owych rzeczy. Dla porównania: widziałam ostatnio ażurowy szaliczek, 100% akryl za 69zł. Ja zaś sama wykonałam sobie szal z mieszanki jedwabiu(!) i alpaki za 37 zł. Wiem, że do tego dochodzi robocizna, ale szale w sklepie nie są robione ręcznie. Nikt nie poświęca tam tygodnia na wyprodukowanie jednej rzeczy.. Ostrzegam znajomych przed kupowaniem odzieży z akrylu. Lepiej wychodzą na zamówieniu sobie czegoś u mnie. Z najlepszej wełny.
Niestety większość ludzi nie ma pojęcia co nosi, a nawet ich to nie interesuje. Dają się naciągnąć. Dobrze, że ktoś o tym pisze. Może dzięki temu więcej osób zacznie się tym interesować. Pozdrawiam.

Anonymous
Gość

Jeszcze dorzucę 5 groszy do tego wpisu… akurat jest sezon na swetry itp. , – to jakaś istna plaga z tym akrylem. Dzięki , Mr Vintage za ten pouczający wpis! i dużo ciekawych opinii komentarzy. Co to jest, zamiast pławić się w wełnie, hodować owce czy inne pożyteczne żyjątka – akryl, wiskoza i poliamid, To objaw choroby tego świata chyba, ziemia leży odłogiem, trawa zarasta, nie ma owieczek, nie ma wełny , niema kożuchów. Naród chodzi w ortalionach i w butach ze skaju.. Paranoja.
Pozdrawiam swiątecznie autora bloga i jego czytelników – Henryk

Anka
Gość

Bardzo przydatny wpis. Na szczescie ja unikam akrylu jak ognia :)

Marcin
Gość

Ciekawe rzeczy ktoś tam na górze pisze, że bawełna jest niby tańsza i gorsza od akrylu.
Chciałem więc zadać pytanie tej osobie, dlaczego czapki akrylowe, można kupić już w cenie od 6 zł.
Obszedłem wiele sklepów z czapkami i wszędzie pisze akryl, bądz maksymalnie 30% cotton w składzie.
Dlaczego więc, skoro ktoś tam napisał, ze bawełna jest tańsza, dlaczego nie ma w sklepach tych „tańszych” wyrobów. W dzisiejszych czasach firmy idą w produkt tańczy, jakim jest wszechobecny poliakryl.

Matty
Gość

A ja się cieszę, że coraz więcej producentów używa akrylu. Jestem weganką i staram się zwracać uwagę na to, czy kupowanie różnych produktów nie przyczynia się do eksploatowania zwierząt. Niestety smutna prawda jest taka, że wiele owiec jest ranionych podczas procesu strzyżenia, wiele z nich ginie podczas transportu, a na koniec i tak są zarzynane na mięso, więc kupując produkty wykonane z wełny, koniec końców i tak wspieramy mięsny przemysł i wykorzystywanie zwierząt. Jeśli taka jest alternatywa, naprawdę wolę częściej używać maszynki do odmechacania swetrów, ale mieć czyste sumienie. Pozdrawiam, świetny blog.

Majka
Gość

Hej, ja akurat też jadam wegańsko, używam wegański kosmetków, ale w kwestii ubrań mam problem. O ile skórze mówie stanowcze nie, produkcja jedwabiu też wg. mnie jest nieetyczna tak wełna wydaje mi się jednak materiałem akceptowalnym.
A akryl? Ja bym aż tak go nie demonizowała. Przez 5 lat nosiłam bardzo często akrylowy sweter (myśle, że ok. połowe dni każdego roku, więc przeżył też setki prań)i jedyne zużycie zauważyłam na plecach, w miejscu gdzie siatka plecaka podróżnego się z nim stkała. Nie miałam trwalszego ubrania.

Adrian
Gość

OK. Szanuję Twoje poglądy. Jak rozumiem nie masz nic w swojej szafie ze skóry, wełny itp.? Buty tylko tekstylne? Paski parciane?
Ale nie jesteś zmuszona nosić plastiku. Są przecież ciuchy dobre gatunkowo, wykonane z bawełny, wiskozy, lnu.

nomina
Gość

Jako alergik i nadwrażliwiec używam tylko naturalnej skóry, bawełny itp. Ale… jako tenże alergik i nadwrażliwiec nie toleruję wełny. Swetry mam zwykle akrylowe, mieszane – albo tak kombinuję, żeby nie mieć kontaktu ze skórą, co nie zawsze jest łatwe, bo nie lubię golfów, a i jest zbyt ciepło, by nosić długi rękaw pod sweter. Co ma właściwości wełny, nie mając jej wad?

Matty – akurat w kwestii ciuchów weganie są między młotem a kowadłem, bo ciuchy z plastiku to już nie tylko pośrednia udręka zwierząt, ale i człowieka i całej planety. Zwiększenie toksycznego zaśmiecenia wody, gleby i powietrza nie jest mniejszym barbarzyństwem niż zarzynanie zwierząt w koszmarnych warunkach. Tyle że ciężej jeść kurczaka z taśmy czy wieprzowinę z chowu a la obóz koncentracyjny – niż wypierać swój udział w zatruciu ryb chemikaliami z produkcji akrylu, w wymarciu foczek oblepionych odpadkami ropopochodnymi, z produkcji plastikowych butów, czy powiększających się kolejkach do endokrynologów z powodu zaburzeń hormonalnych wywoływanych przez plastikowe opakowania albo alergologów wskutek nietolerancji wywołanych przez chemiczne dodatki poprawiające jakość i smak soi udającej szynkę parmeńską.

PoprostuBartosz.pl
Gość

Swetry z pseudowełny to grzech producencki.

Marta
Gość

Ja się zgadzam wełna zawsze lepsza ale co zrobić jak ukochany ma uczulenie na wełne i nie może jej być w składzie nawet śladu . Gdzie znaleźć plaszcz wyglądający w porządku i nie mający ceny jak ten wełniany. nie ma. Więc akryl to nie do końca samo zło aczkolwiek jednosezonowe.

Ted
Gość

Jesli chodzi o welne, to jedynym gwarantem jakosci jest znak woolmarku- czysta zywa welna (pure new wool). Najczesciej jest to welna z merynosow (Australia, Nowa Zelandia, RPA). Wiele wyrobow w sieciowkach- 100% welny i mieszanki- to wtornie uzyta welna z szarparni szmat, wlokna sa krotkie i kruche i tez czesto wystepuje peeling. Wysokiej jakosci sa tez wyroby z welny jagniecej (lambswool), ktora praktycznie sie nie filcuje mimo wielokrotnego prania i jest bardzo trwala. Jak jeszcze istnial przemysl w Lodzi robiono tu takie swetry, mam jeszcze takie produkcji dawnej Olimpii… Teraz nawet znane i drogie firmy nie wstydza sie tandety :(.

Andrzej
Gość

Witam, szukam ‚nowoczesnego’ garnituru, cos w stylu suitsupply lecz troche tansze. W jakich sklepach poszukac, gdzie zaczaic sie na przeceny? Pozdrawiam

@Paweł@
Gość

Ja od pewnego czasu kupuję garnitury Recman. Bardzo dobra jakość w stosunku do ceny – jestem bardzo zadowolony i polecam dalej.

Peat Barleys
Gość

Doszedłem do tego trochę sam, trochę dzięki Panu, Mr Vintage. Wyglądam trochę jak dziwak szukając metek we wszystkich ubraniach, jakie oglądam, ale ma to sens. Moja szafa jest po jednym sezonie bogata w swetry o doskonałym składzie (wełna, kaszmir, moher, jedwab), na których po jednym użyciu „kosiarki do paprochów” nie widać żadnych śladów użytkowania. Zakupy na długie lata.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na dodatki poliestru do podkoszulek, chociaż na Pańskim blogu, raczej koszul. Na mnie domieszka już ok. 20% tej tkaniny powoduje zwiększenie potliwości, nie podoba mi się też sztuczny połysk.

Adam
Gość

Inditex właściciel Zara i innych -1półrocze prawie 1miliard euro czystego zysku,znaczy kup sweter Zara,zaraz ci się zmechaci i zaraz przyjdziesz do nas po nowy :)

karl
Gość

To słabo skoro w 2013 r miał 2,4 mld eur. Przy obrotach w wysokości 17 mld eur wygląda jeszcze gorzej bo wychodzi na to , że zysk na ciuchu kilkukrotny jest co oczywiste mitem.

Nat
Gość

Ostatnio w Peek&Cloppenburg widziałem swetry v-neck 100% wełna jagnięca za 129 zł. Marka własna P&C, czyli McNeal. Ktoś może testował?

Ewelina
Gość

Mr Vintage proszę popraw to zdanie: Oznacza to, że w ubraniach akrylowych będziemy się bardzo szybciej pocić, a pot nie będzie pochłaniany przez dzianinę, polecałabym jeszcze zamienić wyrażenie sierść owiec na runo lub po prostu na owczą wełnę. Co do tych swetrów z moich doświadczeń wynika, że ładnego swetra z akrylu nawet w sh za grosze nie opłaca się kupować, bo za takim zakupem idzie szereg wielu zabiegów – mam na myśli golarki, czy ręczne czyszczenie z kulek po jakimś czasie, polecić mogę za to poszukiwanie swetrów z dziewiczej wełny (wełna z pierwszej strzyży) wszelkie mieszanki wełny owczej, alpaki i do tego akrylu czy poliamidu będą dobre, sweter będzie miły, delikatny, a na niekorzystne zmiany w wyglądzie przyjdzie nam długo czekać i tu zaskoczenie… H&M kiedyś produkował swetry z wełny, z domieszką alpaki nawet i nie było to ozdobione przydomkiem Trend, teraz naprawdę próżno szukać na ich półce takich mieszanek bez dopisku Trend ze sporo podniesioną ceną. Warto szukać tego w sh, jak i swetrów skandynawskich sieciówek nie tak bardzo znanych na naszym rynku, a także dobrej angielskiej i niemieckiej produkcji, sprzed kilku laty, takiej naprawdę vintage i z klasą bez zbędnej ekstrawagancji. A i jeszcze jedno jeśli takiej alpaki w domieszce jest dużo i jest ona połączona z włóknem o splocie regularnym jak właśnie akryl choćby to możemy być na sto procent pewni, że kulki się pojawią, będzie je jednak łatwo usunąć, ale należy się liczyć z tym, że będziemy gubić włókno alpak w otoczeniu, bo ona się niejako „kłóci” z gładkimi włóknami. Tyle ze strony kobiecej, nie wiem jak jest w męskich swetrach, bo mój facet za nimi nie przepada, więc rzadko zdarza śledzić co dzieje się w tej gałęzi przemysłu odzieżowego.

Monika
Gość

Potwierdzam,moje swetry z H&M to najlepsze jakie kiedykolwiek udało mi się kupić. I uwaga: za 70 czy 80 zł. Jeden mam już 4 lata i dopiero teraz zaczynają mu się robić jakieś maleńkie kuleczki, ale od wewnętrznej strony. W składzie jest alpaka. W MANGO ostatnio upolowałam podobny sweter z alpaką (tam też ceny całkiem uczciwe).
Z kolei sweter z Bershki, kupiony w tym roku, po jednym praniu nadaje się do kosza. Oczywiście był kwintesencją akrylu :) Od tego momentu zaczęłam patrzeć na metki ze składem ubrań, a sweter z Bershki leży na jakimś wysypisku razem z innymi plastikami.

Jeżeli chodzi o wełnę, to niestety wełna wełnie nierówna, o czym przekonałam się kupując płaszcz z tegoż materiału z domieszką poliamidu. Cały był w kuleczkach, mimo to że nie był prany ani razu. Sporo dowiedziałam się z wypowiedzi komentujących tutaj osób. Istotna jest też długość włókna, jakoś splotu itd. Morał jest taki, że kupując sweter z potencjalnie dobrym składem, to wciąż loteria. :) Pozostaje znaleźć jakąś zaufaną firmę i przy niej pozostać.

karl
Gość

Tak nie w temacie , ale to niestety brak forum to powoduje…

Zachęcony dobrymi opiniami o nowej kolekcji Bytomia i nie ma co ukrywać dobrymi zdjęciami ze strony właśnie odwiedziłem ich salon , by że tak powiem organoleptycznie przekonać się czy jest rzeczywiście tak dobrze.
Moje uczucią są jednak mieszane , źle nie jest ale zbyt pięknie też nie.

Od razu uprzedzam , że nie byłem nastawiony na zakupy , bo poza marynarkami nie potrzebuję uzupełniać szafy , choć oczywiście gdyby trafiłoby się coś naprawdę ciekawego to czemu nie…
Stąd mierzyłem wyłącznie marynarki i jedną kurtkę , nie chcąc zbyt zawracać głowy obsłudze.

Zaczynając od marynarek – poprosiłem panią po jednej standard A i B oraz wyszczuplonej. W rozmiarówce Bytomia jest też „dopasowana” , która w/g rozmiarów wygląda na najbardziej taliowaną , ale tu pani stwierdziła że dopasowana = wyszczuplona. Nie chcąc być namolny pominąłem milczeniem ta uwagę i przystąpiłem do mierzenia tego co otrzymałem.
Pani przyglądając się mojej dopasowanej marynarce uczciwie od razu stwierdziła , że standard b i a nie będzie mi pasował ( i jak się okazało miała rację )

Standard B – to jest niestety worek na ziemniaki – żadne przeróbki nie uratują tej marynarki i niestety nie kupię jej nawet przy wyprzedaży za 10%ceny.
Standard A – lepiej ale tylko trochę lepiej , założenie ponownie własnej marynarki pokazało przepaść w dopasowaniu między nimi.
Wreszcie wyszczuplona – tu było oczywiście najlepiej , lecz bez przeróbek by się i tak nie obyło.
Niestety pewnych rzeczy nie da się poprawić – np. położenie górnego guzika moim zdaniem zbyt wysoko , ramiona mało „włoskie”. Rękaw do skrócenia o 1-1,5 cm co przy skróceniu od dołu jednak zaburza proporcje.
Generalnie w cenie normalnej kupno tej marynarki z założeniem , że i tak muszę ją przerabiać ( a przerabianie wielokrotnie „przerabiałem” i wiem że wynik nie zawsze jest zadowalający ) mija się z celem.

I tu dochodzimy do sedna problemu.
Na 25 marynarek dostępnych w nowej kolekcji 8 jest z dodatkiem sztucznych włókien , a zaledwie 3 to włoskie wełny ( ale nie bądźmy takimi fetyszystami włoskich wełen ;-)
Natomiast tylko 4 jest w wersji wyszczuplonej czyli jedynej w miarę akceptowalnej , powtarzam w miarę.
Pozostaje mieć nadzieję , że później pojawią się wersje wyszczuplone.
Zdjęcia na stronie pokazujące te marynarki na manekinie moim zdaniem przekłamują , gdyż od tyłu prawdopodobnie materiał spięto szpilkami stąd wrażenie taliowania.

Koszule – przejrzałem ale bez szału , może ze 3 wzory mi się spodobały ale pozostaje jeszcze kwestia np. kołnierzyka i znów jak przy marynarkach problem z tym , że normal wymaga taliowania.

Bezrękawniki Larsen – słabe.
Kurtka sanford http://www.bytom.com.pl/kurtki-i-plaszcze,kurtka-sanford-179-k-2669-13372-p
moim zdaniem tragicznie.
Kurtka alaska – ukrycie odpinania rękawów niestety nieładnie uwypukla ramiona w moim odczuciu.

Kurtki pikowane z tworzyw – nie przymierzałem ale jeżeli są taliowane to w promocji można którąś zakupić choć niczym specjalnie nie zachwyciły.

Byłem ciekaw tej pikowanej wełny
http://www.bytom.com.pl/kurtki-i-plaszcze,kurtka-bd2-05-16a-179-k-2642-13245-p
niestety rzut oka i dotkniecie ręką wystarczyły by ją odrzucić bez mierzenia.

Ta dłuższa bosmanka http://www.bytom.com.pl/kurtki-i-plaszcze,kurtka-bd2-05-20b-179-k-2644-13252-p
byłaby ok , ale też nie za tą cenę…

Generalnie na sklepie nie było kilku płaszczy/kurtek które na zdjęciach wyglądają ciekawie by je obejrzeć.

Podsumowując to co widziałem i przymierzałem – Bytom nadal szyje w/g polskich standardów czyli ubrania bez taliowania , prosty krój a kolekcja jest co najwyżej poprawna.

Grześ
Gość

Bytom od kilku sezonów upiera się, żeby robić bardzo złą rozmiarówkę, czyli przy taliowanych marynarkach zbyt szerokie ramiona w porównaniu do talii. Nie mogę dopiąć porządnie guzika przy marynarce dobrej w ramionach, a zapewniam, że wagę mam w normie i jestem szczupły (BMI<25) :) Zostaje sylwetka standardowa, która jest skrajnością w drugą stronę. Wisi kompletnie.

dejko
Gość

A czy którakolwiek Polska firma ma dobrą rozmiarówkę? To jest chyba dostosowane do gustów stereotypowego pana Janusza, który musi mieć rękawy zakrywające palce, w talii miejsce na nadmiar po schabowym na weselu, a w ramionach obfite wkładki z gąbki muszą go poszerzać o 20%.
Te ubrania są projektowane jak dla 200 cm, ważących 70 kg rurkonoszy. Jak w talii dobre, to ramiona za szerokie. Jak w ramionach dobre, to dwa razy się tym można okręcić. Jak dobre na szerokość, to rękawy wiszą do kolan.

W zeszłym roku szukałem bosmanki i poszedłem do Bytomia. Rozmiar taki jak na mnie, na szerokość, powodował, że kurtka była za długa, a z rękawów ledwo końce palców wystawały. Stanęło na tym, że kupiłem bosmankę firmy Woolsey, która jest doskonała zarówno pod względem długości jak i szerokości. Anglicy jakoś potrafią zrobić ubranie na człowieka, a nie na szympansa.

Czesław
Gość

Wszyscy Polscy producenci, źle szyją. Przesadzasz kolego:-) Jeśli tak jest to proponuję, wykorzystaj niszę na rynku i zacznij sam coś produkować:-) Co do reklamacji to są one wszędzie i czy to będzie Bytom, Vistula nie ma znaczenia, bo także występują one w HB czy Audi. Kwestią jest jest jej załatwienie…

Mateusz
Gość

Akurat co do rozmiarówki płaszczy nie mam zastrzeżeń. Sprawdzałem różne (pea coaty, płaszcze casualowe, klasyczne długie) i zawsze udaje mi się coś dopasować. Ale garnitury i marynarki w 99% przypadków szyją nie wiadomo dla kogo. Czym materiał dalszy od trupiej czerni, tym mniejsze szanse na taliowanie.

Vistula jakoś nie ma problemu z szyciem wyszczuplanych ubrań na 188 cm wzrostu, ale u nich odstrasza mnie 10x więcej innych rzeczy…

Mateusz
Gość

„Zdjęcia na stronie pokazujące te marynarki na manekinie moim zdaniem przekłamują , gdyż od tyłu prawdopodobnie materiał spięto szpilkami stąd wrażenie taliowania.”

Już o tym kiedyś pisałem, po co kłamią udając, że te fasony wyglądają jak wyszczuplone? Skoro robią worek, to po co oszukują podpinając szpilkami? Bo sami widzą, że marynarka wyszczuplana wygląda o niebo lepiej od worka? Czemu nie mogą po prostu zrobić marynarki taliowanej? Kto podejmuje tak idiotyczne decyzje rozmiarowe?

I po co fantazyjne materiały w wersji workowej? Ilu spotkaliście w życiu grubasków, którzy interesują się modą męską? Typowy janusz chodzi w czarnym garniturze z Vistuli z za długimi rękawami. Kto miałby niby stać się targetem takiego produktu:

http://bytom.com.pl/marynarki,marynarka-bd2-02-14a-177-k-2539-12666-p

?

Typowy Janusz w crocsach? To wszystko jest absurdalne. Argument, że takie worki się lepiej sprzedają – bezsensowny. To wszystko się nie sprzeda i już w grudniu będzie w promocji za 400 zł.

O braku rozmiarówki powyżej 182 cm już nawet nie wspominam. Z całej kolekcji na rozmiar 188 wybrano cały jeden artykuł – garnitur w kolorze rdzy. Bo oczywiście taki sprzeda się lepiej niż granatowy. Na szczęście znam już Suit Supply wysyła 38L bez łaski.

Mateusz
Gość

„Na szczęście znam już Suit Supply wysyła 38L bez łaski.”

Miało być: Na szczęście znam już swój rozmiar, a Suit Supply wysyła 38L bez łaski.

karl
Gość

Mam to samo wrażenie. Po co oszukiwać i w rezultacie wkurzyć potencjalnego klienta , który na zdjęciu ogląda marynarkę taliowaną , a przychodząc do salonu przymierza workowatą ?

Tak samo jeżeli chodzi o materiały odbiegające od schematu gładki , czarny/grafit/ciemny granat.
Tych marynarek w wersji nietaliowanej Bytom podejrzewam nie sprzeda , a po sezonie będzie rozkładanie rąk, że przygotowaliśmy ciekawą kolekcję ale polski klient jest konserwatywny i jej nie kupił.
Ten klient jest już dawno gdzie indziej , projektanci z Bytomia.

Marcin
Gość

Przeglądając marynarki na stronie internetowej Bytomia zauważyłem interesujący mnie wzór marynarki i cena była okazyjna więc się wybrałem do tego sklepu. Na wieszaku wyglądały fajnie, ale przy mojej szczupłej sylwetce tragedia :/ Cóż, niezrażony zajrzałem do innych sklepów. W ZARA wszystkie wyglądały jakby zaraz miało się rozejść na szwach i do tego źle skrojone, przymierzyłem jedną marynarkę w miarę akceptowalną, ale zupełnie źle się układała. Powiedzmy, że marynarki za ok 800zł w Pierre Cardin itp świetnie leżały, ale w końcu szukałem Dobrej Okazji i się nie paliło. W Vistuli rozmiary mocno przebrane, widać tam się ludzie bardziej rzucili. Natomiast zaskoczył mnie Próchnik. Nigdy nic tam nie kupowałem, nawet nie zaglądałem. A tam znalazłem idealną marynarkę na moją sylwetkę. Bardzo dobrze wygląda, przyjemna, świetnie się układa i miła obsługa zaproponowała rabat lepszy niż na stronie internetowej, -70%. Zastanawia mnie jednak teraz skład.
Skład tkaniny: 60% Wiskoza; 35% Nylon; 5% Elastan
Skład podszewki:60 % Acetat, 40% Wiskoza

Może ktoś z Państwa się orientuje „jak się noszą” takie ubrania? Myślę, że marynarka będzie intensywnie użytkowana stąd wkradł się mały niepokój. Pozdrawiam.

karl
Gość

Pozostaje więc czekać na nową sesję i …dotarcie reszty kolekcji do „mojego” salonu.

Odnośnie marynarek to niestety : jak mają sprzedawać się modele wyszczuplone skoro ich nie ma – i kółko się zamyka.
Bytom w świadomości osób szukających rzeczy dopasowanych nie zaistniał na dobre ( rok temu nie szukałem tam nic bo z przyzwyczajenia wiedziałem ze ma fasony zbyt obszerne ) a już rezygnuje z tego segmentu rynku – szkoda.
Z drugiej strony – odważniejsze wzory/kolory/faktury tkanin w wersji obszernej też nie sprzedadzą się moim zdaniem zbyt dobrze – ten klient poszukuje bowiem „konserwatywnych” modeli.

Mr. M
Gość

Można też zmienić markę ubrań.

Zdarzyło mi się raz kupić u nich dwa garnitury. Jeden z półki drugi szyty na miarę. Po pierwszym praniu, akurat tak się złożyło, że były prane razem, rozkleiła się marynarka tego szytego na miarę. Reklamacja odrzucona – wina nieprawidłowego prania. Po tym zdarzeniu stwierdziłem, że mniej kosztowne są pękające guziki Vistuli (co ostatnio się chyba poprawiło) niż słaby Bytomski klej….. Pozdrawiam dział reklamacji firmy Bytom.

karl
Gość

Akurat z bytomia mam tylko 3 koszule letnie kupione za śmieszną cenę , więc nie narzekam.
Chciałem im dać po prostu szansę , ale chyba na chęciach się skończy.

Janek
Gość

Witam.
Co do tego, że Akryl jest sztuczny nie ma wątpliwości. Jednak nie do końca zgadzam się z opinią Autora bloga, że – cytując fragment tekstu: „Największa wada ubrań i dodatków wykonanych z akrylu, to niska odporność na ścieranie, co powoduje szybkie mechacenie i kuleczkowanie powierzchni ubrań. W wielu przypadkach już po 2-3 założeniach sweter czy szalik wygląda na mocno zużyty i zniszczony”. KIlka lat przechodziłem w bardzo dobrze zrobionym kardiganie (50% akryl, 50% wełna) dobrej firmy. I po kilku latach, po wielu praniach, wygląda rewelacyjnie! Wbrew Pana opinii akryl może być trwały, nie mechacić się, nie wycierać. Oczywiście preferuję swetry ze 100% wełny lub 100% bawełny (na cieplejsze dni), co nie zmienia mojej opinii, na bazie kilkuletniego doświadczenia, że akryl wcale nie jest taki be.

J.

Grześ
Gość

A ja myślę, że nie można przesadzać z generalizacją. Akryl może być bardzo trwały, z pewnością może być trwalszy od mechatej wełny.

wpDiscuz