Tweed, krata, Bond i whisky, czyli co nam dali Szkoci

69 komentarzy

Szkocja to mały kraj, jednak do męskiego świata wniósł wiele dobrego. W dzisiejszym tekście chciałbym przypomnieć produkty, które zawdzięczamy Szkotom, a które są blisko związane z męskim stylem. Inspiracją do tych poszukiwań w historii mody męskiej była dla mnie  obecność na drugiej edycji Festiwalu Whisky, który odbył się 28 i 29 sierpnia w Jastrzębiej Górze.

Festiwal Whisky


SZKOCKA WHISKY

Whisky to najcenniejszy produkt eksportowy Szkocji. Szacuje się, że eksport tego trunku generuje każdego roku ponad 4 mld funtów obrotu. W przemyśle gorzelniczym w Szkocji zatrudnionych jest ok. 36 tys. osób. Oczywiście whisky produkowana jest nie tylko w Szkocji, ale także w innych krajach m.in. w Irlandii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Japonii, Nowej Zelandii, ale to właśnie szkocka jest niekwestionowanym numerem jeden.

Od chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej eksport szkockiej whisky nad Wisłę zwiększył się dziesięciokrotnie i w bardzo krótkim czasie Polska stała się jednym z największych rynków zbytu whisky w Europie. Poza doznaniami smakowymi, Polacy dostrzegli w whisky możliwości biznesowe. W ostatnich latach powstało wiele lokali specjalizujących się w sprzedaży tych alkoholi (m.in. Dom Whisky w Jastrzębiej Górze), a także funduszy inwestycyjnych, które lokują środki swoich klientów właśnie w whisky.

Dla mnie whisky nigdy nie była alkoholem pierwszego wyboru, znacznie częściej sięgam po wino i piwo, dlatego tym razem postanowiłem skorzystać z zaproszenia marki Grant’s na Festiwal Whisky, bo zdawałem sobie sprawę, że moja umiarkowana sympatia do whisky wynikała z braku wiedzy w jaki sposób ją pić. Postanowiłem zatem dać sobie szansę na poznanie świata whisky, tym bardziej, że o poprzedniej edycji festiwalu słyszałem same pozytywne opinie.

DSC_3132d

 

Wstęp na festiwal jest dostępny dla każdego (oczywiście tylko osoby pełnoletnie), konieczne jest jedynie wykupienie wejściówki (w tym roku 100 zł za dwa dni uczestnictwa). Wraz z nią otrzymuje się kieliszek na smyczy, który będzie towarzyszył uczestnikowi przez kilkadziesiąt godzin. Kieliszek festiwalowy uprawnia do bezpłatnych degustacji wybranych trunków na większości stoisk. Oczywiście na terenie festiwalu jest kilka samoobsługowych punktów mycia kieliszków, więc nie ma obawy o brak higieny szkła. O sukcesie i wysokim poziomie całej imprezy może świadczyć fakt, że tegoroczną edycję odwiedziło trzy razy więcej osób niż w zeszłym roku.

Doznań smakowych i rozmów z kolegami było tak dużo, że przez te dwa dni nie byłem w stanie odwiedzić każdego stoiska. A towarzyszyli mi blogerzy Roman Zaczkiewicz, Łukasz Podliński, Michał Górecki i Janek Favre. Bardzo miłe były także rozmowy z czytelnikami bloga, których spotkałem co najmniej sześciu. Korzystając z okazji, pozdrawiam tych z którymi mogłem zamienić kilka słów.

DSC_3154dTo właśnie tych czytelników pozdrawiam szczególnie :)

DSC_3706d A to nawiązanie do słynnej reklamy Tullamore D.E.W. (tu można ją zobaczyć)DSC_3012d Na stoisku Wild Turkey mozna było skorzystać z usług profesjonalnego barberaDSC_3726d Gry i zabawyDSC_3802d DSC_3866d DSC_3851d DSC_3874dBrody królowały na fastiwalu

Ze względów towarzyskich, najwięcej czasu spędziłem na stoisku Grantsa. Jeśli mnie pamięć nie myli, to właśnie od tej marki kilka lat temu zaczęła się moja przygoda z whisky, ale ich charakterystyczną trójkątną butelkę doskonale pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Nie no, nie myślcie sobie, że już wtedy pijałem takie trunki, ale gdy miałem kilka lat bardzo popularne było zbieranie wszelkiego rodzaju katalogów, zdjęć, naklejek i innych gadżetów zagranicznych marek. Działało to w ten sposób, że pisało się odręcznie list po angielsku (internetu wtedy nie było, więc ich wzór trzeba było zdobyć od starszego kolegi) w którym przedstawiałem się jako wielki fan danej marki, który marzy o folderze albo naklejce. Taki list wysyłało się do zagranicznej centrali firmy, więc inwestycją był tylko znaczek pocztowy. Najczęściej były to firmy motoryzacyjne, zegarmistrzowskie, spożywcze i właśnie alkoholowe. Później z niecierpliwością czekało się na list zwrotny, który zazwyczaj przychodził po kilku tygodniach. Ależ to była radość! Wielu z was na pewno nie zdaje sobie sprawy jak cenną “walutą” w tamtych czasach (przełom lat 80 i 90) były zagraniczne katalogi i naklejki.  No i właśnie jedną z najcenniejszych zdobyczy z tamtych czasów, która najbardziej utkwiła mi w pamięci była wielka kolorowa naklejka przedstawiająca trójkątną butelkę Grantsa.

DSC_3032d

Jako osoba, która lubi zagłębiać się w historię marek (pamiętacie doskonale cykl “… marek, które powinieneś znać”), na jednej z wielu prezentacji z przyjemnością wysłuchałem o historii rodziny Grant. Okazuje się, że jest to jedna z niewielu marek, a na pewno jedyna z tych najbardziej rozpoznawalnych, która od początku istnienia pozostaje w rodzinnych rękach. W obecnych czasach to rzadkość, bo większość najcenniejszych marek należy do dużych holdingów. Obecnie do grupy William Grant & Sons należą marki: The Balvenie (klasyczne malty), Glenfiddich, Grant’s (najpopularniejsza marka z całej grupy), Tullamore D.E.W (irlandzka whiskey) oraz Monkey Shoulder (coraz popularniejsza whisky typu blended malt).

W świat Grantsa wprowadził nas m.in. Rob Allanson, który jest globalnym ambasadorem tej marki. To były dla mnie pierwsze tego typu warsztaty i byłem zaskoczony jak wiele doznań smakowych kryje się w butelkach tej samej marki różniących się wiekiem. Po prostu nie zdawałem sobie sprawy, że mogą to być tak duże różnice smakowe przy whisky wychodzących z tej samej destylarni. Zresztą generalnie to największe odkrycie całego festiwalu – umiejętność wyłapywania smaków i zapachów, których wcześniej nie czułem. Dla znawców tematu to coś oczywistego, dla mnie impuls do tego by jeszcze bardziej zgłębić tematykę whisky.

DSC_3130d DSC_3214d DSC_3228d

Na stoisku Grant’s mieliśmy też możliwość skomponowania własnego blendu, bardzo interesujące doświadczenie. W naszym laboratorium do dyspozycji mieliśmy torfowy single malt, whisky leżakowaną w europejskim i amerykańskim dębie oraz whisky zbożową. Niestety moja mieszanka zaginęła gdzieś na lotnisku i nie dotarła ze mną do Kielc.

DSC_3037d

Zajęcia z chemii. #mrvintage #festiwalwhisky #grants #whisky #jastrzebiagora

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Michał Kędziora (@michalkedziora)

 

Z kolei smakową ciekawostką były warsztaty pokazujące sposoby wykorzystania burbonu Wild Turkey w kuchni. Stek czy indyk z burbonem nie był niczym nowym, bo już kiedyś miałem okazję ich próbować, ale na połączenie pana cotty czy też banana z tym alkoholem, raczej bym nie wpadł, a smakowały wybornie.

DSC_3885d DSC_3892d DSC_3918d DSC_3943d Szarmant przyłapany na jedzeniu palcami ;)DSC_3923d

Nie lada niespodzianką dla nas była tez kolacja na zakończenie pierwszego dnia festiwalu, w której uczestniczyli wszyscy globalni ambasadorzy marek należących do William Grant & Sons. Szef kuchni – Aleksander Baron – zafundował nam prawdziwą ucztę, w której każda kolejna potrawa była wzbogacona inną whisky (Grant’s, Glenfiddich, Tullamore D.E.W., Wild Turkey i Monkey Shoulder). Świetny pomysł na pokazanie możliwości wykorzystania mocnych alkoholi w kuchni.

DSC_3400d Tu jeszcze w marynarkachDSC_3530d Aleksander Baron (na co dzień szef kuchni warszawskiej restauracji Solec 44) opowiadał o każdej potrawie, którą dla nas przygotował DSC_3485d A tu już bez marynarek. Przedstawiciele męskiej blogosfery modowej. Od lewej: Łukasz Podliński, Szarmant, Mr. Vintage.

Mam nadzieję, że po kolejne doznania smakowe wrócę za rok, bo Festiwal Whisky to fantastyczna impreza, którą powinien odwiedzić każdy pasjonat tego trunku. Zresztą bardzo wysoka frekwencja (4500 odwiedzających) potwierdza te słowa. Ogromnym plusem jest też lokalizacja całej imprezy, zaledwie 200 metrów od pięknej plaży.  Jastrzębia Góra w ostatnim tygodniu sierpnia staje się bardzo przyjemnym miejscem do wypoczynku. No to co, chyba nie muszę was namawiać na przyszłoroczną edycję?

DSCN1098    

 

PS 1. Wraz z Szarmantem zupełnie przypadkowo znaleźliśmy się na ślubie, który odbywał się w ogrodzie naszego hotelu. Nie omieszkaliśmy  rzucić okiem na męskie stroje. Nie jest aż tak źle z tą modą ślubną.

Strażnicy stylu. @szarmant #takasytuacja #jastrzebiagora #festiwalwhisky Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Michał Kędziora (@michalkedziora)

 

PS 2. W drodze powrotnej zwróciłem uwagę prezydentowi Wałęsie, że rękawy wymagają skrócenia.

Panie prezydencie, rękawy do skrócenia. #mrvintage #gdansk

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Michał Kędziora (@michalkedziora)

 

SZKOCKI TWEED

Znakomite whisky to jeden z największych skarbów, które do męskiego świata wprowadzili Szkoci i to jest fakt o którym wie większość mężczyzn, ale o pozostałych skarbach, już niekoniecznie. Zacznę od bardzo charakterystycznej tkaniny.

Jest ciepła, szorstka, ma wyrazistą fakturę. Zupełnie jak dobra whisky. Mówi się o niej, że jest typowo brytyjską tkaniną o staroświeckim charakterze i nie sposób temu zaprzeczyć, ale tweed – bo o nim mowa – nadal ma swoich fanów na całym świecie. A nie było to wcale takie łatwe, ponieważ w ostatnich dekadach przemysł odzieżowy zdominowały tkaniny włoskie charakteryzujące się przyjemniejszym chwytem i mniejszą gramaturą, które często są dodatkowo zmiękczane w procesie produkcji. Tweed nie poddał się tej modzie i zachował swój unikalny charakter.

Harris TweedJodełka to najpopularniejszy wzór tkanin Harris Tweed, fot. harristweed.org

Z kolei Harris Tweed to najszlachetniejszy rodzaj tkaniny tweedowej i jeden z najbardziej znanych symboli Szkocji. Nazwa wzięła się od wyspy Harris, której mieszkańcy od kilku wieków samodzielnie produkowali tkaniny wełniane na własny użytek. Wełna zebrana z owiec była myta w wodzie torfowej, a następnie farbowano ją barwnikami uzyskanymi z okolicznych roślin i gleby. Nie używano żadnej  chemii i farb. Następnie mieszano ze sobą przędzę w różnych kolorach i na tradycyjnych, drewnianych krosnach tkano z niej grubą, zgrzebną tkaninę. Uzyskiwano w ten sposób piękną, naturalną kolorystykę, która była odzwierciedleniem szkockiego krajobrazu. W XIX wieku tweed stał się ważnym produktem handlowym i jednym z głównych źródeł dochodu dla mieszkańców wysp szkockich.

Ciekawa jest historia nazwy tweed. Podobno w roku 1830 pewien londyński kupiec otrzymał dokumenty handlowe w których była mowa o materiale typu tweel, co odnosiło się skośnego splotu tkaniny, a on błędnie przeczytał tę nazwę jako tweed, kojarząc ją z nazwą szkockiej rzeki. Od tamtego momentu ten charakterystyczny materiał nazywany jest tweedem.

Na początku XX wieku na rynku zaczęły się pojawiać materiały tweedowe z innych części kraju, próbujące wykorzystać renomę oryginalnego Harris Tweedu. W celu ochrony nazwy i gwarancji jakości, powstała organizacja Harris Tweed Authority, której celem było zrzeszenie producentów prawdziwego tweedu, produkowanego zgodnie z wielowiekową tradycją. W specjalnym Akcie Parlamentu określono bardzo dokładnie, jakie kryteria powinny spełniać tkaniny oznaczone jako Harris Tweed. Kupując produkt potwierdzony tym symbolem mamy gwarancję, że powstał on z wełny owczej wyprodukowanej ręcznie na wyspach Harris, Lewis, Uist lub Barra, według technologii sprzed ponad 150 lat, a kolor uzyskano dzięki naturalnym barwnikom. Harris Tweed Authority codziennie kontroluje proces produkcji na wyspach, a każda belka materiału jest stemplowana znakiem towarowym ORB, co ma potwierdzać jego oryginalne pochodzenie.

Tak wyjątkowy proces produkcji generuje dość wysoką cenę za samą tkaninę, a to z kolei sprawia, że na wykorzystanie Harris Tweed w swoich kolekcjach mogą sobie pozwolić głównie marki z wyższej półki.

MM00503_OLIVE_5Marynarka Brooks Brothers z wełny Harris Tweed, fot. brooksbrothers.com

Obecnie działa zaledwie kilkanaście tkalni, które mogą się posługiwać logo Harris Tweed, z czego tylko trzy są dużymi zakładami, a reszta to malutkie rodzinne manufaktury.

 

SZKOCKIE BROGSY

Legenda głosi, że jeden z najpopularniejszych rodzajów półbutów, czyli brogsy, zawdzięczamy właśnie Szkotom. Stworzenie ich pierwowzoru przypisuje się szkockim pracownikom polowym, którzy pracowali na podmokłych terenach w roboczych butach wykonanych ze skóry (jeszcze wtedy nie było gumy i kaloszy). Buty te były wzmacniane lub naprawiane poprzez naszywanie skórzanych fragmentów na czubki i pięty. Ponieważ były to tereny bagniste, to buty regularnie ulegały przemoczeniu. Aby przyspieszyć proces wysychania wnętrza buta, postanowiono wykonywać dziurki na doszywanych fragmentach cholewki. Był to więc detal czysto praktyczny, a nie ozdobny jak dzisiaj.

Później pochodzenie szkockie zostało nieco zapomniane, bo przez kolejne dekady brogsy były kojarzone z brytyjskim klimatem wiejskim. Buty te chętnie nosili myśliwi podczas polowań. Jak wiadomo, w pewnym momencie polowania stały się popularną rozrywką arystokracji i tym sposobem brogsy trafiły również do tych grup społecznych i przestały być kojarzone wyłącznie z obuwiem roboczym. Chętnie zakładano je na wiejskie spacery, a ich forma stawała się bliższa butom codziennym. Przedstawiciele wyższych sfer zamawiali u swoich szewców buty zdobione ażurkami, ale wykonane z miękkich i bardziej eleganckich skór. Dziurkowania przestały oczywiście pełnić rolę czysto praktyczną, a zaczęły pełnić rolę dekoracyjną i stawały się coraz bardziej wyrafinowane.

Na początku XX wieku buty typu brogue pojawiły się na polach golfowych jako obuwie sportowe i na wiele lat stały się po prostu butami golfowymi. Zresztą jedna z wielu nazw określająca współcześnie klasyczne brogsy, to właśnie golfy. Po wojnie brogsy spopularyzowały gwiazdy kina, muzyki i estrady (m.in. Fred Astaire i Cary Grant).

Jeśli chodzi o nazwę tych butów, to pochodzi ona z języka irlandzkiego gdzie termin brog oznaczał ciężkie buty robocze. Inny termin odnoszący się brogsów, to broguing będący definicją ażurowania.

MrVintage pl Chlodny maj 13

 

SZKOCKA KRATA

Pod hasłem szkocka krata kryje się tradycyjny tartan klubowy, czyli szkocka tkanina wełniana z charakterystycznym wzorem. Jest to duża, symetryczna krata utworzona z pasów i prążków o różnej barwie i szerokości. Kiedyś z tartanu szyto głównie kilty, czyli narodowe stroje szkockie, ale od wielu lat tkaniny te wykorzystują także producenci współczesnych tkanin odzieżowych. Na przykład w aktualnej kolekcji amerykańskiej marki Brooks Brothers można znaleźć kilka ciekawych marynarek i spodni. Wzór ten lubią także projektanci marki Ralph Lauren.

MR00401_OLIVE_4 fot. brooksbrothers.comMR00396_OLIVE_2 fot. brokksbrothers.comMR00402_CHARCOAL_2 fot. brooksbrothers.comRM00022_RED fot. brooksbrothers.comMM00532_RED fot. brooksbrothers.comMM00395_NAVY-GREENfot. brooksbrothers.com

Klasyczne szkockie tartany były tkane ręcznie na tradycyjnych krosnach, a każdy tkacz tworzył unikalne wzory, korzystając z dostępnych w danym rejonie naturalnych barwników. Nietrudno się domyśleć, że wzorów było tysiące, bo za każdym razem powstawał nieco inny projekt, nie korzystano wtedy z szablonów. Początkowo kraty były stonowane pod względem kolorystycznym, zbliżone do kolorów ziemi. Odważniejsze barwy pojawiły się w XVIII wieku.

Do XVIII wieku tartany nie miały określonych wzorów, a na ich odmienność wpływała lokalna dostępność barwników i kreatywność tkaczy, o czym nie wszyscy wiedzą. Dopóki nie zagłębiłem się w ten temat, to też byłem pewien, że kolorystyka i wzory krat to wielowiekowa tradycja mająca związek z konkretnymi miastami, herbami, rodzinami, ale okazało się, że dopiero dwieście lat temu tartany zaczęły być wiązane z konkretnymi rodami, regionami, organizacjami. Od tamtej pory na stałe zapisały się w historii Szkocji i stały się elementem identyfikacji narodowej.

Od lat prowadzone są specjalne ewidencje wzorów, można je sprawdzić m.in. na stronie Kinloch&Anderson. Instytucją odpowiedzialną za rejestrację nowych herbów, godeł, tartanów i flag oraz przestrzeganiem prawidłowego używania istniejących jest Trybunał Lorda Lwa (ang. The Court of Lord Lyon).

Krótką opowieść o tartanie zakończę polskim akcentem. Z uwagi na historyczne związki pomiędzy naszymi narodami, Szkoci stworzyli polski tartan. Jest on zarejestrowany pod numerem 3156 i tworzą go kolory polskiej flagi, przeplecione z niebieskim kolorem flagi szkockiej. Polski tartan został zaprojektowany przez Szkota polskiego pochodzenia w 2006 roku.

 

SZKOCKI BOND

Na koniec zostawiłem ikonę stylu i jednego z najlepszych aktorów szkockich – Sean Connery. Rola agenta 007 (zagrał w sześciu oficjalnych filmach) dała mu sławę, nowy wizerunek, a także status ikony stylu. Co prawda ubrania dla Bonda przygotowywali kostiumografowie, ale to właśnie Connery nadawał im klasy i niezapomnianego sznytu. Pójdę nawet dalej, bo moim zdaniem gdyby nie Connery, to Bond nie byłby taką ikoną stylu, jaką się stał.

Wybór Connery’ego do roli agenta 007 początkowo wzbudzał kontrowersje, ponieważ niespecjalnie pasował wyglądem i zachowaniem do literackiego pierwowzoru, ale już po pierwszym filmie (“Dr. No”), wszyscy łącznie z Ianem Flemingiem zmienili zdanie. Szkot pokazał charyzmę, która oczarowała publiczność i postawiła wysoką poprzeczkę jego następcom. Connery zrezygnował z roli Bonda po pięciu filmach, ponieważ nie chciał być utożsamiany tylko z jedną rolą. Do obsady powrócił w filmie “Diamenty są wieczne”, skuszony gażą przekraczającą milion dolarów.

Kolejni odtwórcy roli Bonda (było ich pięciu) zawsze byli porównywani do Sir Connery’ego, co świadczy to tym, że stworzył rolę niezapomnianą, a on sam stał się symbolem męskości. W roku 1989 magazyn “People” uznał go za najseksowniejszego mężczyznę na świecie, a wtedy miał już 59 lat. Dekadę później zdobył tytuł najseksowniejszego mężczyzny stulecia. Nie wszyscy o tym wiedzą, ale Connery zaczął łysieć w wieku 21 lat, a więc już od pierwszego filmu z Bondem występował z tupecikiem lub peruką. Nie przeszkodziło mu to zostać obiektem pożądania na kolejne dekady.

MrVintage pl Szkocja 6

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

69 komentarzy do "Tweed, krata, Bond i whisky, czyli co nam dali Szkoci"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Mariusz O
Gość

Kupiłem niedawno na ciucharni kamizelkę w zestawie z krawatem – Harris Tweed (18 PLN). Jeszcze nie miałem okazji założyć, lecz zastanawiam czy obie rzeczy z jednakowego materiału to dobry pomysł ?

gaq
Gość

Byłem niedawno w sklepie Brooks Brothers w Rzymie. Zdziwiła mnie obecność w sklepie marynarek z Harris Tweedu, bo tu ciągle są upały sięgające 30 stopni, ale z zainteresowaniem przyjrzałem im się :).

Polski tartan: czyli każdy Polak ma pełne prawo nosić taki kilt? :)

Łukasz
Gość

Wolno w zasadzie każdy:) Dziś to znak nie tylko przynależności ale głównie szacunku. Jest kilka popularnych wzorów, jak wojskowy Black Watch, które nosi się bez względu na afiliację klanową. Można też zawsze nosić kratę suzerena więc każdy, kto jest poddanym Korony brytyjskiej lub chce pokazać szacunek może nosić każdy tartan używany przez Stuartów, Windsorów itd. jest tego trochę.

Tomek
Gość

A będzie Pan na festiwalu whisky w przyszłym roku?

maliny
Gość

Czy mężczyźni od stylówy na typowego klienta “barbera” (koszula w kratę + tatuaże + broda + wygolone boki + buty robocze/broguesy) nie dostrzegają, że niczym się od siebie nie różnią? Czy to właśnie tak ma być, to są jakieś znaki rozpoznawcze i oni tworzą jakieś braterstwo prawdziwej męskości?

Chyba muszę odpocząć od tzw. mody, coś co jeszcze niedawno było świetną zabawą zostało zdominowane przez wystudiowanie i niesłychany lans. Zaczyna mi w tym brakować jakiegoś luzu :(

Mariusz O
Gość

Oni wszyscy chcą po prostu wyglądać jak Ricki Hall ;)

ludwik
Gość

O jejku. Tak samo można wskazać typowego studenciaka w wyciągniętych jeansach i tshircie lub koszuli w kratę.
Albo młodego modnego w szarych dresach, żarówiastych butach do biegania, czarnej bluzie i fryzurze na trepanację czaszki.
Moda ma swoje ścieżki, które ludzie reprodukują. Naucz się z tym żyć, jeszcze nie raz to zauważysz.

Andrzej
Gość

maliny trafiasz tu w samo sedno :)
Mam taką myśl, że znakomita część tych ludzi, których nazywasz klientami “barbera” jeszcze nie tak dawno nosiła rurki, zarzucała bioderkami, trzepotała rzęsami, miała “miękką gadkę” itd. Ale cóż przyszło nowe i trzeba było się dostosować i teraz obstawiamy męskość i bycie miejskim drwalem :)

poziomki
Gość

narzekanie typowego Janusza – noszą dres – jest źle, noszą skóry – jest źle, noszą dupozwisy – łomatko, noszą się dobrze – źle, bo wszyscy wyglądają dobrze, noszą się stylowo – eee, pewnie pedały. Fajne masz zycie

Mikołaj
Gość

W jaki sposób można założyć takie szalki jak u Szarmanta? spodnie muszę mieć oryginalnie jakieś guziki wewnątrz czy samemu się je przyszywa?

Lukasz T.
Gość

Te brogsy na zdjeciu ze spodniami w krate to Janki, czy tak?
ps. to potwierdzanie wieku przy wchodzeniu na strone, gdzie bedziemy czytac o alkoholu to jakis wymog prawny teraz jest? serio pytam bo nie wiem. Jakis przerost formy nad trescia chyba co :) Jak tak dalej pojdzie z ta pseudopoprawnoscia to zeby przeczytac artykul o kondomach gdzies w necie tez trzeba bedzie potwierdzac wiek :)

jaa
Gość

Słabo widoczny ten wpis na stronie głównej . Z Whisky, polecam Aberlour od 12yo w górę :)

ps. Co to za kurtka skórzana na pierwszym zdjęciu ? :)

Łukasz
Gość

Cześć.
Gdzie mogę kupić (net, sklep stacjonarny) spodnie tweedowe?

Lee
Gość

Panie Michale, czy można liczyć na poradę lub najlepiej jakiś artykuł traktujący o męskich “torbach” w wydaniu mini. Słowo torba ująłem w cudzysłów, gdyż nie mam na myśli toreb sensu stricto, czytaj format A4 lub większe.

W sytuacji, gdy potrzebujemy nosić ze sobą laptopa, tudzież dokumenty lub notatniki we wspomnianym formacie A4 sprawa jest prosta. Wybór “laptopówek”, aktówek lub skórzanych eleganckich teczek jest na tyle duży, że zawsze wybierzemy coś odpowiedniego.

Sprawa komplikuje się, gdy potrzebujemy coś mniejszego. Osobiście telefon oraz portfel muszę bezwzględnie mieć w kieszeniach spodni. Inaczej źle się czuję. Problem w tym, że dobrze jest mieć pod ręką dosłownie kilka przedmiotów, które w kieszeniach już się nie mieszczą, a noszenie torby A4 i większych mija się z celem. Oczywiście pomijam “sezony kurtkowe”, gdyż tu o kieszenie dużo łatwiej. Te kilka rzeczy, które potrzeba gdzieś upchnąć, to klucze, okulary przeciwsłoneczne, słuchawki, czasem chusteczki higieniczne, gumy do żucia, czy jakiś długopis. Chodzi więc o naprawdę niewiele. Nie jestem osobą, która musi mieć przy sobie pół sklepu papierniczego i pół drogerii. Czy w takiej sytuacji mała torba “listonoszka” będzie odpowiednim i jedynym wyborem? Wszelkie “nerki”, czy saszetki jak dla mnie odpadają w przedbiegach.

PS. Oczywiście problem nie dotyczy sytuacji, gdy mamy na sobie garnitur, gdyż wtedy wszystko poza elegancją torbą wygląda absurdalnie. Mam tu na myśli dodatek do sportowej marynarki, lub swetra + koszuli, lub też samej koszuli, do tego jeansy lub chinosy.

Pozdrawiam serdecznie Panie Michale

Maciej
Gość

Polecam raportówki z BarelyBags: https://www.barellybags.pl/search/Raportowki/?category=5
Świetna jakość. Warto dobrze przemyśleć wybierany rozmiar, bo potrafią być bardzo małe. Do “średniego” rozmiaru z trudem mieści się zeszyt A5.

Emil
Gość

Czy ktoś z Was testował kiedyś podczas prania tzw. chusteczki, zapobiegające farbowaniu tkanin? http://www.rossnet.pl/Produkt/Domol-chusteczki-zapobiegajace-farbowaniu-tkanin-24-szt,326896,6413,6238 Czy to rzeczywiście działa?

Anka
Gość

Używam zawsze, kiedy mieszanka kolorystyczna w pralce budzi moją nieufność. Według mnie działają. Czasem chusteczka wyłapie kolory,czasem jest całkiem czysta – wniosek: nic nie farbowało. Nie używam konkretnie tych z linku, ale nie sądzę, aby były wielkie różnice. używam chusteczek vanish.

hup
Gość

Nie rozumiem jak można tyle płacić za alkohol. Jakos łatwiej mi zrozumieć kupno drogich ciuchów, samochodów i kobiet.

mike5232
Gość

Jedni mają takie przyjemności, inni takie. Z Grant’s, gdybym miał wybierać kupowałbym niebieskiego, czyli w butelkach po sherry, które dodają mu nieco łagodności (po kursie jaki przeszedł Michał pewnie opisałbym smak lepiej ;) ). Ale szkockie mieszanki jakoś mi nie odpowiadają. Zdecydowanie wolę irlandzkie albo Jack Daniel’s. Pozazdrościć wyjazdu – Jastrzębia Góra to moja ulubiona, jak do tej pory, miejscowość nad Bałtykiem.

Beata
Gość

A ile kosztuja kobiety?

hup
Gość

100-200zl/h

Radek
Gość

Internet gromkim głosem wieścił nam koniec ery metroseksualnych elegancików, których ze sceny wypychają nieokrzesani drwale:) Przeglądając Pana zdjęcia, jak i obserwując ulicę dochodzę do wniosku, że broda i tatuaże męskości nie dodają. Cała grupa brodatych gości to metroseksualni przebierańcy, którzy na dodatek wyglądają już wręcz komicznie niczym się od siebie nie różniąc. Wszystko to wygląda nudno, śmiesznie wręcz komicznie, czy mdło.
Moda to pojecie względne, jak dla mnie modny jest ktoś kto ma swój styl, a nie podchwytuje tendencje jak chorągiewka na wietrze.
Dziękuję idę się ogolić!

Paweł
Gość

Czy aby na pewno można w ten sposób reklamować alkohol?
A gdzie pytanie czy mam ukończone 18 lat?
Kara dla wydawcy może być dotkliwa.
Nie piszę aby straszyć tylko aby uzmysłowić, że na stronie o modzie promowany jest ALKOHOL.
I może nie zdajecie sobie sprawy ale …. w skali kraju problem alkoholików (piją piwo, wino, drogie alko) jest b. duży. I promocja trunków opłaca się ale … tylko na b. krótką metę.

Paweł
Gość

Ale ta bramka z pytaniem o wiek powinna się otwierać przez wejściem na stronę (artykuł) gdzie są prezentowane alkohole. W tej chwili (mam firefox + adblock) jest takż, że okienko ad wieku otwiera się tylko jak chcę skomentować art.

adam
Gość

Szarmant złapany na jedzeniu rękoma i w szortach :)

Technics
Gość

Witam, p. Michale, czy ta koszula to Osovski?

Technics
Gość

Niezła, niezła!!!!

Krzysztof
Gość

Witam, proszę o radę jak można nosić koszule dżinsową z guzikami z masy perłowej. Pozdrawiam.

KK
Gość

Będzie pan jeszcze publikował “Przeglądy tygodnia”? Z chęcią zajrzałbym do takiego artykułu :)

Milton
Gość

Szanowny MrVintage!

Czy jaśniejszy kolor skóry (np. koniakowy) trudniej utrzymać w należytym stanie w przypadku butów zimowych? Przymierzam się do Yanko na zimę i kusi mnie ten odcień, ale z drugiej strony mam obawę, czy nie powstaną szybko zacieki (jestem studentem, przemieszczam się na nogach więc buty w zimie będą obrywać śniegiem).
Czy mogę prosić o Twoją opinię?

Dziękuję i pozdrawiam :).

jaa
Gość

Co tam ciekawego ,wypatrzyłeś w ofercie zimowej ? Jakoś nic z ich oferty mi nie podchodzi .Widziałeś , Wolverine 1000 mile ?są cacy :)

Z oferty Yanko te http://patine.pl/yanko-style-525yh-niger.html fajne , tylko to zdobienie mi nie podchodzi .

Katemi
Gość

Szczerze? Jestem totalnie zniesmaczony promocją alkoholu na tym blogu. I nie ważne czy to wino, piwo, wódka czy whisky i czy ta dobra czy ta zła itp., itd. Nie będę się rozpisywał dlaczego bo nie starczyłoby czasu. Jeśli Michał tego nie rozumie – to szkoda. I dla niego i dla tego bloga. Chyba, ze to jednorazowa wpadka, która pójdzie w zapomnienie, a wpis po namyśle twórcy bloga zniknie z archiwum.

K.

tomasz_k
Gość

Myślę, że dobrze byłoby uzasadnić dlaczego jesteś zniesmaczony. Jeżeli masz racjonalne argumenty to je przedstaw.

gaq
Gość

Może kwestia poglądów religijnych? Muzułmanin? Adwentysta dnia siódmego?

NOL
Gość

Jestem totalnie zniesmaczony dyskryminacją promocji alkoholu. Mam nadzieję, że taka jednorazowa wpadka ze strony Katemi więcej się nie powtórzy :)

Michał p.
Gość

Popieram przedmówcę. Wstyd!

Dominik
Gość

polac mu… :P

Corvax
Gość

A mi coś ten “Lord Lew” nie pasuje. Król Lew to rozumiem :) ale podejrzewam tu jednak jakiś błąd. Lew lisze się LION a nie LYON, chyba że to jakaś staroangielska forma. Zapewne skojarzenie pogalopowało i wyszedł Lew a chodzi jednak o coś innego. A jeśli chodzi herb tej instytucji to akurat o niczym nie świadczy, bo co drugi herb brytyjski ma lwy. Może ktoś rozwikła ten temat :)

Alan
Gość

Do szkockiej jeszcze nie potrafię się przekonać (może to przyjdzie z wiekiem).
Kocham natomiast Harris Tweed. To tkanina wyjątkowa – idealna na marynarkę, rękawiczki, kaszkiet, a nawet “wstawkę” do butów! Jest niezwykle praktyczna, no i rzecz jasna fenomenalnie wygląda. Szkoda, że u nas wciąż mało popularna.

Krzysztof
Gość

Witam Michał jak to jest z rozmiarem butów Gordon and Bros ,przymierzam się do zakupu, czy trzymają rozmiarówkę może ktoś z czytelników podpowie, dziekuję i pozdrowienia dla wszystkich

Łukasz
Gość

Mam kilka par i moim zdaniem buty są ciut większe niż wynikałoby to z rozmiarówki. Mimo to wszystkie mam w moim “normalnym” rozmiarze – próbowałem mniejszych i były za małe. Modele różnią się też mocno tęgością. Levet są obszerniejsze (G), ale już np. sztyblety ekstremalnie wąskie. Podsumowując, brałbym w rozmiarze “normalnym” i ew. rozmiar niżej dla porównania.

Krzysztof
Gość

Dzięki Łukasz pozdr

Dawid
Gość

Jakie poleciłby Pan skórzane trzewiki na jesień za około 500 zł ?

Boruta
Gość

Jest jeszcze kilka tartanów z polskimi akcentami: http://www.mojaszkocja.com/polski-tartan/

Tom
Gość

Czy można ze sobą łączyć dwa różne wzory kraty szkockiej? Jeżeli są to spodnie i zestaw kaszkiet/szalik?

Zuza
Gość

Słowo “barber” ma swój polski odpowiednik i jest nim “balwierz” :) Pozdrawiam

wpDiscuz

Ten wpis przeznaczony jest dla osób pełnoletnich.

Czy masz ukończone 18 lat?