Kalosze na buty – sposób na sól i błoto pośniegowe

77 komentarzy

Sypnęło wreszcie śniegiem w ostatnich dniach i pojawia się coroczny problem elegantów – co założyć na stopy by wyglądać elegancko, ale jednocześnie nie wystawiać ulubionych butów na trudną walkę z błotem, solą i wilgocią. Szczególnie groźna jest sól, którą od wielu lat sypie się chodniki i ulice. To wróg dobrej jakości butów, więc jeśli chcecie by posłużyły wam jak najdłużej, to właśnie przed chlorkiem sodu musicie je chronić szczególnie.

Można oczywiście pokryć skórę kilkoma warstwami past i wosków, a na koniec jeszcze zabezpieczyć bezbarwnym impregnatem, ale jeśli ktoś pokonuje duże odległości pieszo, to i te metody mogą nie pomóc, bo po dłuższym kontakcie sól dostanie się w głąb skóry. Gdy już tak się stanie, to może spowodować trwałe odbarwienia, deformacje i wżery, które bardzo trudno usunąć. Jedno dłuższe wyjście może zniszczyć drogie buty.

MrVintage pl Kalosze na buty 7fot. cityofgentlemen.blogspot.com

ZAPOMNIANY WYNALAZEK Z XIX WIEKU
Jednym z najskuteczniejszych sposobów na walkę z solą są elastyczne nakładki silikonowe lub gumowe, które zakłada się na buty. Przykrywają one prawie cała cholewkę półbutów, co chroni je przed wodą, błotem i wilgocią. O takich kaloszach pisałem na blogu kilka lat temu, ale postanowiłem przypomnieć ten temat, bo w ostatnich dniach moje trzewiki mocno ucierpiały po kilkugodzinnym kontakcie z błotem chodnikowym i będę się musiał nieźle namęczyć by usunąć przebarwienia skóry. Akurat tego dnia nie założyłem nakładek, choć mam dwie pary w szafie.

Moje kalosze nadal budzą zainteresowanie na ulicach i czasem ktoś zapyta co to za dziwny wynalazek mam na butach. W Polsce faktycznie jest to bardzo rzadko spotykane akcesorium, ale zawsze staram się wyjaśnić, że nie jest to żaden nowy wynalazek, lecz rzecz o historii dłuższej niż tradycyjne gumiaki.  Otóż takie nakładki już w przedwojennej Polsce były popularnym sposobem ochrony skórzanego obuwia. W książce “Leksykon rzeczy minionych i przemijających” wydawnictwa Muza  można przeczytać taki opis:

Kalosze (fr.galoches), płytkie obuwie gumowe nakładane na buty, chroniące od wilgoci i błota, pojawiły się w drugiej połowie XIX wieku (za najlepsze uchodziły kalosze szwedzkie lub ryskie).

W kaloszach, jako że z natury były mokre i zabłocone, nie wchodzono “na pokoje” ani w domu własnym, ani na wizycie; zostawiano je w przedpokoju, gdzie obok stojaka na parasole i laski znajdowało się zwykle tak zwane gniazdko na kalosze.

W dwudziestoleciu międzywojennym kalosze wyszły z użycia. Mężczyźni zrezygnowali z nich w ogóle, zwłaszcza że męskie kalosze bywały dość kłopotliwe, często zsuwały się z buta.

Nazwa kalosze przetrwała o wiele dłużej w języku potocznym, często bowiem kaloszami nazywano wysokie gumowe buty robocze, tak zwane gumiaki i gumowce.

Ten fragment wyjaśnia historię kaloszy i nazewnictwo. To, co dzisiaj jest nazywane kaloszami, to po prostu gumiaki. Oczywiście nazwa kalosze, określająca właśnie gumiaki jest już na tyle powszechna, że nie ma sensu z tym walczyć, dlatego ja najczęściej używam nazwy “nakładki kaloszowe” lub “kaloszki”.

MrVintage pl Kalosze na buty 6
fot. einfachluxus.deMrVintage pl Kalosze na buty 2fot. theshoemakerworld.tumblr.com

BRZYDKIE, ALE PRAKTYCZNE
Kaloszki to świetne rozwiązanie dla osób, które dużo chodzą pieszo i zimą również chcą nosić klasyczne półbuty, choć oczywiście na trzewiki też warto je zakładać. Szczególnie jest to wskazane do butów ze skórzaną podeszwą, która nie dość, że szybko chłonie wilgoć, to w zimowych warunkach łatwo w nich stracić równowagę. No i jeszcze warto wspomnieć o butach zamszowych, które wyjątkowo źle znoszą kontakt z błotem i solą. Gumowe nakładki eliminują ten problem. Ponadto kilkadziesiąt minut które należałoby przeznaczyć na odsalanie i kremowanie butów, można wykorzystać na coś przyjemniejszego.

MrVintage pl Kalosze na buty 3fot. skoaktiebolaget.se

Oczywiście kalosze są wątpliwą ozdobą klasycznego ubioru, dlatego należy je jak najszybciej zdjąć, gdy tylko nasze buty znajdą się na suchym podłożu, czyli np. po wejściu do budynku czy samochodu. Dobrze jest mieć przy sobie szczelny pokrowiec (często jest w komplecie z kaloszami) lub foliowy woreczek strunowy, bo dzięki niemu mokre i brudne kalosze można szybko schować do teczki lub schowka w samochodzie.

GDZIE KUPIĆ?
Kalosze na buty nie są popularnym dodatkiem w naszym kraju, zatem niełatwo je kupić w sklepach stacjonarnych. Przez ostatnie dwa lata silikonowe nakładki były w ofercie H&M (swoją parę kupiłem tam na wyprzedaży za 20 zł), ale w tym roku już ich nie widziałem. Pozostają zatem sklepy internetowe.

Najbardziej znana marka, która specjalizuje się w nakładkach na obuwie, to norweski Swims. Firma ta powstała zaledwie kilkanaście lat temu i w tak krótkim czasie stała się synonimem najlepszych i najładniejszych kaloszy na buty. Sprzedają je w kilku różnych fasonach i kolorach. Stworzyli produkt nie tylko użyteczny, ale i ładny (jak na kalosze). Jakościowo też prezentują się bardzo dobrze. Łatwo się je zakłada, w środku wykończone są powłoką przypominającą aksamit i są wygodne. Poza własnymi kolekcjami, w swoim portfolio mają też linie stworzone dla tak znanych marek jak John Lobb, Ami i Armani. Jakieś wady? Cena. Na swojej stronie stronie producent sprzedaje je za 89 euro, co jest wysoką kwotą jak na gumowe nakładki, ale te same modele można kupić za 59 euro na SHOEPASSION.pl, co już jest warte rozważenia, bo to zakup na co najmniej kilka lat. Moje Swimsy mają już dwa lata i po kilkunastu wyjściach w zasadzie nie widać na nich śladów zużycia. Tańsze zamienniki znajdziecie m.in. na KlasyczneButy.pl a także na portalach AliExpress i Ebay.

MrVintage pl Kalosze na buty 4
fot. shoepassion.plMrVintage pl Kalosze na buty 1
fot. theshoemakerworld.tumblr.comMrVintage pl Kalosze na buty 5fot. luxus-schuhpflege.de

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

77 komentarzy do "Kalosze na buty – sposób na sól i błoto pośniegowe"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Marek
Gość

Tylko gdzie dostać rozmiar 49-50… mam dużo butów z schoepassion i chętnie kupiłbym kalosze, ale ten rozmiar :( Macie jakiś pomysł?

Nebelwerfer
Gość

Panie Michale, już kiedyś pisał Pan o tych dziwolągach. Jedno jest pewne: zawsze będą szpetne i zawsze będzie z nimi kłopot. No bo co z nimi zrobić po dotarciu do miejsca docelowego? Zostawić na portiernie budynku? Włożyć do teczki, jak Pan sugeruje? Sorry, ale jakoś trudno mi to sobie wyobrazić, być może dlatego, że moja teczka pęka od papierów. Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach, kiedy ludzie coraz mniej chodzą na zewnątrz, a często poruszają się na trasie garaż – garaż, problem zasolonych butów jest coraz mniejszy. Tak czy siak, nie wyobrażam sobie założenie tych wynalazków nawet w sytuacjach mniej oficjalnych. Trudno, najwyżej będę musiał kupić nową parę butów.

Przemek
Gość

W komplecie ze swimsami jest praktyczny futeral. Zazwyczaj w nim lub w szafie/pod wieszakiem zostawiam kalosze. Tak, jak parasol.

argothiel
Gość

Co to za dziwne pytanie: gdzie je zostawić? A gdzie zostawia się płaszcz, kapelusz czy parasol?

Nebelwerfer
Gość

Na wieszaku lub w szafie. A teraz przejdź się po 10 biurach w Warszawie i zapytaj, gdzie jest miejsce na buty. Miłych poszukiwań!

Przemek
Gość

Żaden problem, naprawdę. Wchodzę w kaloszach, zdejmuję płaszcz i wieszam go w szafie lub na wieszaku po czym odkładam na dno szafy lub pod wieszak moje kalosze. Nikt nigdy nie zakwestionował tego procederu w obcym biurze a nawet był to przyczynek do tzw. small talk. Naprawdę, nie musisz o to pytać.

tdreptus
Gość

Zgadzam się z przedmówcą. Od siebie dodam, że totalnie nie przemawia do mnie łączenie eleganckich butów z tymi koszmarkami. Szczególnie, że im piękniejsze buty chronią tym większy zgrzyt w odbiorze całości. Jeśli ktoś chce zachować się praktycznie… czemu nie założyć dobrze wypastowanych trzewików ze skóry licowej i na gumowej podeszwie.

Maciej
Gość

Można wyglądać w nich nawet akceptowalnie… przykład z ulic Helsinek https://www.instagram.com/p/3ydb8nwT-z/?taken-by=kamyk148

Piotr
Gość

Muszę przyznać, że podobają mi się te kalosze, chociaż wiem, że pozostanę w mniejszości. Jak wiemy, są bardzo praktyczne, a przy okazji mogą stanowić odrębny element stroju, w sytuacjach nieoficjalnych pozwalając na wprowadzenie nowego, kolorowego elementu ubioru. Z pewnością rozważę ich zakup, chociaż nie wydaje mi się, jakoby były mi niezbędne. ;-)
Poza tym, w niektórych środowiskach businessowych takie ochraniacze mogą poniekąd wyrazić dbałość o swoje mienie, co przełożyć się może na większe zaufanie do takiego kontrahenta. Teoretyzuję, ale taka opinia mi przyszła na myśl. :-)
Pozdrawiam, gratuluję świetnego bloga,
Piotr

Maciej
Gość

Nie bądź aż takim pesymistą – jest na już dwóch, bo mi też się te kaloszki podobają. Do tego futrzany kołnierz płaszcza, ładny parasol, kapelusz i efekt całkiem, całkiem… Oczywiście, jeśli lubisz klimaty retro.
Ja lubię. :)
Pozdrawiam.

Jacek
Gość

Kaloszy nie przestano nosić w latach dwudziestych, przynajmniej w Kielcach.. Doskonale pamiętam je z dzieciństwa, z I poł. lat pięćdziesiątych. Podczas uroczystości rodzinnych w przedpokoju, jeśli pogoda była deszczowa, stał rząd kaloszy, również damskich. Te ostatnie dostosowane były nawet do butów na słupkach. Natomiast tylko przed zachlapaniem i bardziej w zimie półbuty i kamasze chronione były krótkimi getrami z filcu zapinanymi na guziczki. Oczywiście również zostawiano je w przedpokoju. I także używano ich jeszcze w latach pięćdziesiątych. Oczywiście mam na myśli getry prawdziwe, a nie obecne kalesony damskie.

Karol
Gość

Znalazłem kiedyś te kalosze na stronie klasyczne buty, oraz bodajże wspominałeś o nich w swojej książce. Stwierdziłem że to świetna rzecz dla mnie, gdyż chodzę do pracy pod krawatem (a dostaję się tam: komunikacją miejską i kilkanaście minut na piechotę) i alternatywą jest jedynie noszenie codziennie butów na zmianę, co jest uciążliwe, jeśli nosi się zawsze torbę np. z laptopem i dokumentami. Także zakupiłem takie kalosze na tę zimę i nie zaobserwowałem większego zainteresowania na ulicach (Warszawa), natomiast w pracy wzbudziły niemałe emocje i większość osób mówi, że to bardzo praktycznie i super pomysł, aczkolwiek dopytują się czy ja je zakładam do samochodu, bo chyba nie na ulicę :))

Muszę przyznać, że mam mieszane uczucia – jeden kalosz przedziurawił się na tylnej stronie, przez co wilgoć, bród i sól mogłaby się dostawać do środa. A druga rzecz – strasznie się w nich ślizgam, co jest bardzo dziwne, bo to przecież guma.

Katrin
Gość

Nie trzeba nosić ;) Ja lekkie półbuty trzymam w pracy.

Bogusia M
Gość

Wcale nie takie brzydkie, wyglądają przyzwoicie:)

el-p
Gość

Chronią przed solą i wodą, ale mogą powodować przecieranie się zamszu.

Perfuhomolik.pl
Gość

Może to kwestia gustu, jednak mi zawsze podobały się kalosze. Nie chodzi jednak o sam wygląd, a o to, że mężczyzna, który je nosi dba o swoje obuwie, co właśnie w tym mi się podoba. Te, które prezentuje Pan teraz są o wiele ładniejsze od tych, które oglądałem kilka lat temu, mogą być fajnym, trochę zabawnym dodatkiem do ubioru.

Marta
Gość

A czy nie jest w nich jakoś strasznie ślisko? Bo może trzeba jeszcze nakładać nakładki przeciwpoślizgowe :D I nadto, czy występują w wersji żeńskiej?

Tomasz
Gość

Jest ok. Prędzej idzie się połamać bez nich w zimę, gdy ma się skórzaną podeszwę. Dla kobiet też są, jak się dobrze poszuka w internecie.

Konrad
Gość

przede wszytskim jestem zdania ze to debilizm chodzic w nieocieplonych polbutach w zimie, i ignorancja, gdy mozna zalozyc buty normalne i dbac o zdrowie a ewentualnie w biurze zmienic na cos lzejszego, nikt kto stoi na przystankach i pokonuje duze odleglosci nie nosi polbutow, chyba ze chce miec ciagle katar i lezec w lozku…

Mateusz W.
Gość

Niestety gotowe ocieplenie w butach zimowych jest zwykle ze sztucznych materiałów, więc rzeczywiście jest w nich ciepło na dworze, ale po wejściu do (niestety zazwyczaj przegrzanego) budynku można się ugotować. Za to do półbutów można założyć wełniane skarpetki, co zapewnia dużo większy komfort – na dworze i w budynkach. W każdym razie tak mi mówi doświadczenie. Zresztą dodatkowa warstwa gumy (kalosze) powinna sprawiać, że jest cieplej. A jakby kogoś interesowała tańszy zamiennik – może sklepy hippiczne?
http://allegro.pl/et-kalosze-nakladki-gumowe-na-buty-skorzane-39-40-i5889297983.html?bi_s=archiwum_allegro&bi_m=Offers&bi_c=Product&bi_term=Sport+i+Turystyka-3919_Sporty+towarzyskie+i+rekreacja-13408_Je%C5%BAdziectwo-112302_Odzie%C5%BC+i+obuwie-112315_Buty-112317

Milton
Gość

Gdybym pracował, to pewnie zanim dotarłbym do pracy, zakładałbym takie kaloszki. Jednak ze względu na to, że jestem studentem, a student wszędzie na uczelni musi mieć obuwie zmienne, to ich zakładanie mijałoby się z celem.
Dla mnie rozwiązaniem jest posiadanie jednej, dwóch par tańszych butów, których w razie trwałego zniszczenia nie byłoby mi szkoda. Zauważyłem, że moje buty z H&Mu o klasycznym fasonie całkiem nieźle sobie dają radę z solą, błotem i brudem, mimo że nie dbam o nie specjalnie.

Railroad
Gość

Wow, na której uczelni trzeba zmieniać buty? Nie spotkałem się jeszcze z czymś takim :)

Catty
Gość

To chyba bardziej zależy od kierunku – ja większość swoich studiów spędziłam w laboratoriach, do których trzeba było zmieniać buty na inne, czyste, płaskie i zakrywające stopę (najczęściej tenisówki).

Pablo
Gość

Nadal w temacie obuwia, ale nieco zbocze od tematu. Co sądzicie o nowym projekcie New Balance x Grenson? http://www.newbalance-blog.pl/wp-content/uploads/2016/01/NB-Grenson-01.jpg

Pyjter
Gość

Mało jest tak ładnych i stonowanych modeli butów sportowych, ale kiedyś trafiłem (i oczywiście kupiłem) na skórzane, brązowe buty adidas zx850. Bardzo podobne do tych.

Ania
Gość

Szkoda że nie ma zdjęcia jak wyglądają te nakładki od spodu.
Podeszwa jest z gumy, ale gładka? Nie ściera się i nie ślizga na lodzie?

Eryk
Gość

Witam!

Czy tylko ja uwazam, ze te trzewiki C&J to arcydzieło w kategorii trzewikow?
http://www.crockettandjones.com/product/skye-3-chestnut

Pozdrawiam!

Bartek
Gość

Pytanie niezwiązane z tematem wpisu: W jakiej najmniejszej odległości od końca rękawa w garniturze powinna być ostatnia dziurka na guzik? Pewien wrocławski krawiec twierdzi, że przed wojną standardem bylo 3 cm. Obecnie to absolutne minimum. Czekam na weryfikację, bo palnuję skrócić rękawy (dziurki są przecięte).

Bartek
Gość

Pytanie techniczne, niezwiązane z tematem: Jaka jest minimalna odległość pomiedzy ostatnim guzikiem marynarki w garniturze a końcem rękawa?

Maciej
Gość

Swimsy są świetne, nie tylko fajnie przełamują cały strój(posiadam te w kolorze pomarańczowym) ale również mocno ograniczają ślizganie się po śnieżnych ulicach i chodnikach

Olgierd Rudak
Gość

A jak wygląda ich trwałość? W sensie: ile naprawdę można w nich przejść? Nie zakładam, żeby dało się zaliczyć Orlą Perć, ale jakiś resurs pewnie jest przewidziany.

Przemek
Gość

Mam kilka par swimsów, w których chodzę na zmianę. Najstarsze mają ok 5 lat. Z zewnątrz nie widać specjalnie zniszczeń (regularnie je czyszczę) ale wewnętrzna warstwa cienkiego \”pluszu\” starła się niemal dokumentnie. Co nie przeszkadza w ich użytkowaniu.

herbiarz
Gość

Moim zdaniem podstawowa zaleta galoszy, to możliwość prowadzenia w nich samochodu. Do tego się tak naprawdę nadają – żeby chronić pięty butów, szczególnie buta prawego. Moje wyglądają źle :(

Michal
Gość

Inspirujący blog. Mam nadzieje na częstsze artykuły

Wuj Zbój
Gość

A jak jest z trwałością kaloszy z H&M? Kupiłem kiedyś, ale jeszcze nie miałem okazji ich założyć. Guma na podeszwie wydaje się cienka, wiotka i ogólnie mało trwała.

Joanna
Gość

Mi się akurat podobają bardzo. Wprawdzie dopiero teraz przeczytałam o ich istnieniu, ale moim zdaniem są bardzo eleganckie. Elegancja nie polega moim zdaniem tylko na estetyce (choć moim zdaniem w ten punkt też trafiają), ale także na pokazaniu umiejętności dbania o ubranie. Poza tym kojarzą mi się właśnie z Anglią XIX wieku, a ja uwielbiam ten czas.

Krzysztof
Gość

Bardzo ciekawy wynalazek, nigdy o nim nie słyszałem. Faktycznie praktyczne, ale szpecą. Czasami trzeba wybrać elegancja czy użyteczność ;/

Bartosz
Gość

To prawda, sól na chodnikach to dramat dla butów – zwłaszcza jeśli trzeba przejść spory kawałek. Nawet w dużym mieście, gdzie niby chodniki sa odśnieżane, daje się to we znaki.

Corvax
Gość

Trochę się dziwię przeciwnikom kaloszków :)
Ja w swoich dziś przyszedłem do pracy :) Kupiłem kaloszki Tingley znacznie tańsze od Swimmsów. Zamówiłem przez ebay w zeszłym roku i razem z koszmarnie drogą przesyłką z USA wyszło ok 180 zł. Mają chyba 4 modele różniące się stopniem zakrycia buta. Wszystkie są czarne bez żadnych wyściółek w środku. Silikon jest bardzo dobrej jakości. Ale dla mnie najważniejsze, że wyglądają lepiej jak Swimmsy tzn nie rzucają się w oczy. Większość ludzi jest przekonana, że to po prostu czarne buty. Dopiero jak ktoś się bliżej przyjrzy to widzi, że to kaloszki. Nie są oczywiście super piękne ale w porównaniu z poplamionymi solą butami jest z pewnością dużo lepiej. Zdejmuję już w pracy a wtedy moje idealnie wypastowane buty stają się tematem do small talks, jakim cudem tak się błyszczą w taką pogodę. Bezcenne :)

Łukasz
Gość

Witam,
mam pytanie do wszystkich, którzy są rozeznani w garniturach Vistuli. Kupiłem przez internet garnitur 182/92/78(80). I boję się, że spodnie mogą być za ciasne. Wg opisu mają krój regularny, ale nie wiem jak te 78(80) wypada w rozmiarówce typu 30 31 32…?
Ktoś coś wie na ten temat?

Pozdrawiam serdecznie Czytelników!!

Zibi
Gość

Pewnie coś koło 31, ale rozmiar rozmiarowi nierówny. Najwyżej dasz do poszerzenia krawcowi, tylko tak 2 góra 3 cm, bo jak już więcej to mogą stracić fason i źle się układać na 4 literach. Mnie ostatnio denerwuje nawet w spodniach regular niski stan. Niedawno dałem krawcowej spodnie żeby mi brzydko mówiąc pogłębiła je w kroczu i od razu jest lepiej. Pewnie rękawy też będą za długie to możesz dać przy okazji ze spodniami do skrócenia, chyba, że masz parę cm powyżej 180cm i dłuższe ręce.

Dominik
Gość

A propos. Poszukuję dobrego krawca do poprawek garnituru w Wa-wie. Ktoś kiedyś pisał o jakimś panu w centrum (na Chmielnej chyba), ale zapomniałem zanotować. Pomożecie? :)

Anna
Gość

Wy Panowie przynajmniej macie jakieś rozwiązanie. Nam kobietom pozostają albo klasyczna gumiaki, albo próba nie zabicia się po drodze do pracy w kozakach na obcasie. Osobiście te kaloszki bardzio mi się podobają, zostałabym jednak przy kolorach jak najbardziej zbliżonych do butów.

Olek
Gość

Pani Anno, też macie możliwość zaopatrzenia się w takie kaloszki :)

http://www.sklep.klasycznebuty.pl/ochraniacze-na-buty,105.html

Juszowa
Gość

Pamiętam, jak czytałam \”Lalkę\” po raz pierwszy i nie wiedząc, jak wyglądają takie kalosze na buty, myślałam, że w sklepie Wokulskiego kupowano takie nasze, współczesne. Zastanawiałam się, jak w tamtych czasach wciskają w nie lakierki:) Zainteresowałam się tym i szybko wygooglowałam temat – jakież było moje zdumienie! :)

Ł.T.
Gość

Co Wy ludzie z tym \”small talk\”, nie mamy polskich słów…

Monika
Gość

Mamy – \”luźna pogawędka towarzyska\” :-D

eq
Gość

A w temacie: jak czyścić “żółciaki”?

Robert
Gość

Michał a co sądzisz o marce Królewski Herb lub słyszałeś. Tańsze modele koło 300-400 zł, czy coś w tej cenie jest lepszego. Szukam butów typu Monk a nie jest z tym łatwo w tym przedziale cenowym

Tähti
Gość

Kalosze na buty to naprawde fantastyczna sprawa. Czy istnieja podobne modele, tyle ze na obowie damskie? Czy ewentualnie moglabym na plaskie buty naciagnac meski model kaloszy? Wielkie dzieki za pomoc!

KrakTrans
Gość

Taki banalny a zarazem genialny wynalazek a mimo wszystko bardzo mało powszechny. Cóż… obecnie kult obuwia nie jest tak silnym zjawiskiem, zdecydowana większość osób chodzi w butach masowej produkcji.

znawca
Gość

Ładne te prezerwatywy na buty ;) jak wam żal butów w zimę to kupcie na gumie, z bieżnikiem albo Dainite. Na polskich forach jest jakiś nieuleczalny rak że tylko skóra i tylko GYW, a potem podeszwy 12mm grube i kondomy na butach. Ani jedno ani drugie kompletnie nie wygląda.

montee
Gość

10 zł za parę to byłaby dobra cena

wpDiscuz