Czy pierwszy garnitur zawsze musi być granatowym jednorzędowcem?

113 komentarzy

Temat pierwszego garnituru był już poruszany u mnie i na blogach innych kolegów wiele razy i po przeczytaniu tych wszystkich poradników wniosek jest jeden: pierwszy garnitur powinien być granatowym jednorzędowcem, z marynarką na dwa guziki, uszytym z jednolitej wełny o średniej gramaturze. To prosty przepis na bardzo uniwersalny garnitur, który powinien być w szafie każdego mężczyzny, bo nadaje się na większość okazji wymagających założenia garnituru, ale czy faktycznie pierwszy garnitur zawsze powinien spełniać te wszystkie warunki? Dzisiaj postanowiłem poddać pod wątpliwość tezę, którą sam wielokrotnie promowałem.

mr-vintage-pl-czy-pierwszy-garnitur-musi-byc-granatowy-1
Garnitur Suitsupply Lazio

Nie myślcie sobie, że nagle zmieniłem zdanie i teraz będę odradzał granatowy jednorzędowiec, bo nadal uważam, że jest to najlepszy wybór na pierwszy garnitur, ale jest sporo osób dla których argumenty o wszechstronności, klasie i ponadczasowym charakterze nie są priorytetem.

Wyobraźcie sobie mężczyznę, który jest osobą nieszablonową, na co dzień ubiera się barwnie, a ubraniowa klasyka jest mu obca i nieakceptowalna. Choćbym nie wiadomo jak mocno namawiał go na gładki granatowy garnitur, on i tak powie, że to nie dla niego i bez względu na okoliczność będzie się w nim czuł źle. Po co więc na siłę wbijać go w taki garnitur? Nie można zapominać o tym, że ubiór powinien dodawać pewności siebie i być w mniejszym lub większym stopniu odzwierciedleniem charakteru danej osoby. No i po prostu musi się podobać. Jeśli nawet najbardziej poprawny strój stłamsi właściciela i odbierze mu naturalność, to nie dość, że nie będzie on się czuł dobrze, to jeszcze będzie wyglądał jak przebrany, a nie ubrany, a przecież nie o to chodzi w budowaniu wizerunku. Są też osoby, które czasem muszą założyć garnitur, ale wcale nie musi to być garnitur klasyczny. Mam tu na myśli branże kreatywne i techniczne, artystów oraz wolne zawody. U takich mężczyzn zwykły granatowy garnitur nie zawsze będzie najlepszym wyborem i będą się w nim męczyć, bez względu na to czy będzie to spotkanie z klientem, rozmowa rekrutacyjna czy ślub w rodzinie.

Oczywiście są jeszcze dodatki za pomocą których można zmieniać oblicze granatowego garnituru, ale i te argumenty mogą się okazać niewystarczające dla osób szukających czegoś eleganckiego, ale bez klasycznej nudy. Co zatem można im zaproponować na pierwszy (i bardzo często jedyny) garnitur?

GARNITUR W KRATĘ

Pierwsze co przychodzi mi na myśl to garnitury z nieszablonowej tkaniny, a więc głównie kraty, które skutecznie przełamują nudną klasykę. Pytanie czy taki egzemplarz nadaje się na studniówkę lub maturę, czyli wydarzenia na które zazwyczaj kupuje się pierwszy garnitur? Właściwie czemu nie? Skoro są indywidualiści, którzy na wymienione okazje zakładają trampki lub sneakersy, to czemu nie garnitur w kratę? Jeśli w granatowym garniturze będziesz się czuł jak przebrany sztywniak, to może lepiej wybrać coś, w czym będziesz się czuł swobodniej… Tak, wiem że matura to dość poważna okoliczność, ale nie na tyle, by grono pedagogiczne było zbulwersowane garniturem w kratę, tym bardziej jeśli wcześniej przez kilka lat edukacji akcentowaliście strojem swoją indywidualność.

Podobnie jest z wieloma zawodami i stanowiskami, gdzie taka indywidualność będzie dodatkowym atutem potwierdzającym nieszablonowe pomysły siedzące w głowie gościa ubranego w niebanalny garnitur. W mojej szafie jest kilka garniturów, w tym gładki granat, który faktycznie noszę najczęściej, ale numerem dwa (a w sezonie jesienno-zimowym nawet numerem jeden) jest szary Książę Walii, który prawie zawsze zbiera komplementy (tu sesja z nim). Gdyby nie fakt, że uszyty jest z grubej flaneli, to pewnie z chęcią nosiłbym go przez cały rok, bo niewiele jest sytuacji w których muszę założyć jednolity ciemny garnitur.

mr-vintage-pl-czy-pierwszy-garnitur-musi-byc-granatowy-5 mr-vintage-pl-czy-pierwszy-garnitur-musi-byc-granatowy-6 mr-vintage-pl-czy-pierwszy-garnitur-musi-byc-granatowy-7
fot. suitsupply.com
mr-vintage-pl-czy-pierwszy-garnitur-musi-byc-granatowy-8
fot. boggi.com

 

Kraty garniturowe są różne: subtelne i jednokolorowe (np. klasyczny windowpane), ale też gęstsze i wielokolorowe (np. krata Księcia Walii). Wybór jest kwestią gustu, poniżej kilka przykładów.

mr-vintage-pl-czy-pierwszy-garnitur-musi-byc-granatowy-3 mr-vintage-pl-czy-pierwszy-garnitur-musi-byc-granatowy-4
Tkaniny firmy Harrisons of Edinburgh, fot. harrisonsofedinburgh.com

 

GARNITUR DWURZĘDOWY

Przez ostatnie dekady moda męska była zdominowana przez marynarki jednorzędowe i dopiero w ostatnich latach dwurzędówki coraz śmielej przebijają się do mainstreamu, choć oferta rodzimych marek nadal jest bardzo uboga jeśli chodzi o garnitury z dwoma rzędami guzików. A szkoda, bo jeśli tylko marynarka ma dobre proporcje (długość, szerokość klap), a guziki są rozmieszczone prawidłowo, to taki garnitur robi duże wrażenie i pięknie wybija się na tle pospolitych jednorzędowców. No i to jest właśnie moja druga propozycja, która może być bardzo oryginalną alternatywą na pierwszy garnitur.

granatowy-garnitur-dwurzedowy garnitur-dwurzedowy-z-rogowymi-guzikami
fot. Maciej Cioch/Szarmant.pl

mr-vintage-pl-czy-pierwszy-garnitur-musi-byc-granatowy-9
Garnitury Kingsman, fot. mrporter.com

Są tutaj dwie możliwości. Można postawić na klasykę, czyli np. jednolity granat (jak na zdjęciach wyżej), który i tak będzie wyróżniał się na tle jednorzędowców, bo sama konstrukcja marynarki dwurzędowej jest na tyle efektowna, że w zasadzie nie trzeba jej „podkręcać” nietypowym kolorem czy wzorem. Ale jest też druga możliwość, szczególnie dla osób lubiących się wyróżniać strojem, czyli wybór dwurzędowca z tkaniny w kratę. To już będzie prawdziwa petarda, którą trzeba umieć nosić.

A CO Z KOLOREM?

W dzisiejszym wpisie namawiam co prawda na odejście od utartych schematów jeśli chodzi o wzór tkaniny i krój garnituru, ale jeśli chodzi o kolorystykę, to rekomenduję pozostanie przy granacie, ewentualnie szarościach. Granat jest, był i będzie kolorem dostojnym, stylowym i uniwersalnym. W dodatku większość mężczyzn wygląda w nim dobrze. Szarość jest mniej efektowna i elegancka, ale równie uniwersalna.

A JAKIE WADY MA „INNY” GARNITUR?

Wymieniłem już plusy posiadania „innego” garnituru, ale nie ma co ukrywać, że są też wady takiego rozwiązania. Ogromną zaletą granatowego jednorzędowca z jednolitej tkaniny jest fakt, że teoretycznie można go nosić codziennie, a umiejętna podmiana dodatków (buty, koszula, krawat, poszetka) sprawi, że mało kto zauważy, iż jest to ten sam garnitur. W przypadku garnituru w charakterystyczną kratę nie będzie to możliwe, bo bardzo szybko zapada w pamięć, ale z drugiej strony to właśnie taki element garderoby może stać się znakiem rozpoznawczym tak jak czerwone spodnie i okulary Jurka Owsiaka czy czarny golf Steve Jobs’a, więc dla jednych będzie to wadą, a dla innych zaletą. Swoją drogą to ciekawy wątek na osobny wpis o tym jak specyficzne części garderoby pomagają budować niepowtarzalny i rozpoznawalny wizerunek.

Przy wadach warto też wspomnieć o ryzyku popełnienia gafy takim „innym” garniturem w pewnych sytuacjach. Mam na myśli wydarzenia wymagające przestrzegania konserwatywnego dress code’u, choć pewnie przedstawiciele wolnych zawodów oraz artyści i tak te zasady traktują z przymrużeniem oka, niemniej jednak kraciasty garnitur na uroczystej gali będzie faux pas.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

113 komentarzy do "Czy pierwszy garnitur zawsze musi być granatowym jednorzędowcem?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Mikołaj
Gość

Klasa wpis Panie Michale. Właśnie o to chodzi!

Joseph
Gość

Panie Michale

Zastanawiam się jak może Pan promować SuitSupply. Marka ta używa w swojeich reklamach erotycznych i bezwstydnych zdjęć. Nagość kobiet i erotyczne zachowania to ich nieodłączny element. Uważam, że jest to prymitywne i uwłaczające godności. Odziera kobiety z szacunku, stają się one przedmiotami służącymi wyłącznie do zaspokojenia popędu seksualnego, a z mężczyzn robi zwierzęta, podległe tylko instynktom cielesnym będącymi celem ich życia. Bądź, co bądź jesteśmy krajem katolickim i takie normy moralne jak z holenderskich czerwonych dzielnic są nam obce. SuitSupply jest całkowitym zaprzeczeniem wartości rodzinnych, szacunku i godności, wspólnych dla wszystkich ludzi.

Czytam blog od dłuższego czasu, podziwiam Pana talent i pracowitość. Cały czas nasuwają mi się na myśl dwa pytania.. Zarabia Pan taką reklamą kilkanaście, albo kilkadziesiąt tysięcy złotych, ale czy reklamowanie takiej firmy jest etyczne, a pieniądze powinno zdobywać się za wszelką cenę?

Pozdrawiam

Olgierd Rudak
Gość

Hehe, wspaniała prowokacja :)

Wojtek
Gość

Dzień dobry,
jeśli rzeczywiście dla Ciebie Josephie, jako katolika, kobieta w skąpym ubraniu lub w ogóle bez niego, nie jest godna szacunku i „staje się przedmiotem służącym wyłącznie do zaspokojenia popędu seksualnego”, a Ty, jako mężczyzna stajesz się „zwierzęciem podległym tylko instynktom cielesnym będących celem” Twojego życia, to wypada mi tylko współczuć kobiecie, która się przed Tobą obnaży. Poza tym jakie masz prawo wypowiadania się w imieniu mężczyzn katolików? Skąd ta pewność, że wszyscy oni maja tak zepsute (jak Ty) podejście do interpretacji kobiecej nagości?
PS
Panie Michale, zarówno estetyka bloga jak i tematyka … conajmniej inspirującą.

Pablo
Gość

Drogi Wojtku, manipulujesz słowami Josepha. Poza tym trzeba być ślepcem, aby nie zauważyć, do jak „tanich” chwytów ucieka się rzeczona marka. Niestety, staje się to regułą w polskim krajobrazie modowym. Myślę, że większość katolików, do których, jaj mniemam, także się zaliczasz, nie miałaby problemu z negatywną oceną wielu zdjęć kampanii firmy S. Stań w prawdzie!

herbiarz
Gość

Joseph ma generalnie rację. Kampania SS z gołymi babami to dno. Nie ma to żadnego związku z obnażaniem się przed kimś w pokoju. Nie stosuj kiepskiego ad personam. SS odpalił prostactwem i taka prawda.

Mark
Gość

Tak na marginesie, używając w swojej wypowiedzi sformułowania „z gołymi babami” dałeś wyraz szacunku jakim niechybnie dążysz płeć piękną oraz pokazałeś klasę. Jesteś wyjątkowo subtelny i dobrze, że tak wyszukane zwroty pojawiły się w Twojej ripoście. nikt nie mam prawa zarzucić Tobie prostactwa. Tylko błagam, nie odbieraj tego ad personam ;-)

herbiarz
Gość

Sformułowanie „gołe baby” jest dla mnie przejawem infantylizmu, a nie wulgaryzmu.
Nie powiesz mi, że zdjęcia z pornograficznej sesji Suit Supply to elegancka sesja dam. To znaczy – może powiesz – ale nie będzie to nawet eufemizm, tylko czysta fikcja. Kampania jest zwyczajnie prostacka.
Co do szacunku dla płci pięknej, to nawet jeśli masz rację, że obraziłem kobiety z pornosesji SS (a nie masz – bo nie obraziłem, tylko zinfantylizowałem swoje podejście i zagrałem rolę dzieciaka), to wcale nie znaczy, że nie szanuję płci pięknej.

tomasz_k
Gość

ty tak na serio?

dejko
Gość

„kobiety […], stają się […] przedmiotami służącymi wyłącznie do zaspokojenia popędu seksualnego, a z mężczyzn robi zwierzęta, podległe tylko instynktom cielesnym będącymi celem ich życia.”

Tak wygląda raj! Tylko alkoholu i halucynogennych środków więcej.

Antek
Gość

Tak, ale to Raj dla facetów :), a powyższe dywagacje na temat okropnej prowokacyjnej nagości kobiet piszą raczej Ci, co kobiet chyba nie lubią /nie uznają/ i chyba wolą facetów…
Nie dogodzisz.

herbiarz
Gość

Kiedy zobaczysz swoją córkę w takiej sesji, to na Twoją wściekłość odpowiem, żebyś wyluzował, bo jeszcze ktoś pomyśli, że wolisz facetów… litości :)

Andre3000
Gość

„Bądź, co bądź jesteśmy krajem katolickim i takie normy moralne jak z holenderskich czerwonych dzielnic są nam obce.” Na szczęście nie jesteśmy krajem katolickim, nie jest to (jeszcze ciągle) zapisane w konstytucji, także proszę się nie zapędzać i nie stosować takich skrótów myślowych. Co do norm moralnych z holenderskich czerwonych dzielnic … to zapewniam, że w Polsce mamy nie mniejszą prostytucję, tylko umieszczoną albo przy drogach szybkiego ruchu, albo w tzw. agencjach towarzyskich. Kampania SS została w Holandii skrytykowana, za to w rzekomo „katolickim kraju” w co drugim warsztacie wiszą piękne kalendarze z wypiętymi, nagimi lub pół nagimi kobietami i jakoś nikomu to nie przeszkadza.

herbiarz
Gość

Mi przeszkadza.
Może to ich córki i chcą się pochwalić?

Sholay
Gość

Chłe, chłe.
Lubię oglądać „gołe baby”, ale zgadzam się z Josephem. Wydaje się, że nadużywanie damskiej zwłaszcza nagości razi zarówno katoprawaków jak i lewicowych ateistów.
Co do „katolickiego kraju”, to nie konstytucja decyduje. W Libanie reklamy wyglądają inaczej w chrześcijańskich, inaczej w muzułmańskich dzielnicach. Jeśli w jakimś kraju mamy 40% aktywnych i pewnie jeszcze nieco pasywnych katolików, warto się z tym liczyć.
A porównywanie bloga MrVintage z warsztatem… no sory,

&

PS
Że katolicy nie znaczy, że nie grzeszą, ale wodzenie na pokuszenie innych też nie jest eleganckie – w żadnej kulturze.

PPS
Zmrużmy oko, bo zapewne post Josepha był formą prowokacji.

Mateusz
Gość

Kto wyznaje „wartości katolickie” ten wyznaje. Skoro naga kobieta to dla pana przedmiot, to współczuje tym z Pana otoczenia. Ma Pan prawo do swoich wizji moralności, skoro tak, to proszę nie kupować tej marki i tyle, a nie wciskać komuś na siłę, co powinien robić.

gaq
Gość

Cóż, częściowo się zgadzam. Jeśli ktoś należy do grupy zawodów kreatywnych lub lubi się dobrze ubierać, ale granatowy garnitur wydaje mu się zbyt oficjalny z powodu środowiska, w którym się obraca (np. praca, w której nie jest wymagany ścisły dresscode) to rzeczywiście garnitur mniej oficjalny lepiej się sprawdzi, a poza tym możliwe będzie jego rozkompletowanie, więc i tak będzie częściej używany, ergo: bardziej przydatny. Ale jednak klasyczny granat powinien się w szafie znaleźć (no chyba, że już tam jest dwurzędowiec, o którym pan pisał). Argumentu o czuciu się źle w takim ubraniu nie przyjmuję, gdyż znaczna część Polaków czuje się w takim ubraniu źle. W garniturze we wzorek będą czuć się jeszcze gorzej (bo „pedalski”), więc niech już się przebiorą w klasyczny gładki granat.

Mateusz
Gość

Czemu na wielu zdjęciach widać „klapki” od kieszeni marynarki wyłożone na zewnątrz? Czy nie jest to błąd i czy nie powinny one być schowane do wnętrza kieszeni?

Krzysztof
Gość

Nie wiem czy dobrze kojarzę ale patki wyjęte na wierzch obniżają formalność i są używane w bardziej dzienne pory dni. Albo coś mi się pomyliło, ” Rzeczowo o modzie męskiej ” była wstawka o tym. Nie kojarzę teraz czy dobrze mowię czy na odwrót.

Piotr
Gość

Nie.

Krzysztof
Gość

Powiało grozą Panie Piotrze ” nie „

Railroad
Gość

Szymon na swoim blogu pisal kiedys, ze swietnym wyborem moze byc garnitur w kolorze bordo/burgund. Mozna rozkompletowac i laczyc swobodnie z bezami, granatami i szarosciami – do wszystkiego pasuje. Od jakiegos czasu mysle czy wlasnie nie sprawic sobie czegos takiego.

Zibi
Gość

Jakieś pół roku temu, na poczytnym forum, pytałem o bordową marynarkę i zostałem wyśmiany (porównanie do śliwek itp. itd.). Jednak się nie przejąłem i postawiłem na swoim. Jestem bardzo zadowolony. Miesiąc później kolega o większym stażu z tegoż forum też zakupił tą samą marynarkę z Bytomia. Marynarka pasuję do 90% moich spodni, w zasadzie ze wszystkimi w ciemniejszym kolorze.

Kuba
Gość

Pamiętam, że zdania w tej dyskusji były podzielone i sporo osób broniło marynarek w takim odcieniu, więc „wyśmianie” to chyba przesada.

Kojot
Gość

Wspomniał Pan, Panie Michale, w artykule, że garniturem granatowym ciężko popełnić gafę. Czy to dotyczy tylko jednorzędowych garniturów czy również dwurzędowych? Czy ilość rzędów guzików ma jakieś większe znaczenie? Czy może wszędzie tam gdzie pasuje jednorzędowy, granatowy garnitur będzie pasował również dwurzędowy?

Jan
Gość

Dwurzędowe garnitury dalej będą się bardziej wyróżniać. Przynajmniej u nas. Niemniej jednak, dwurzędowy garnitur jest król garniturów, tak jak lew jest król dżungli.

Kojot
Gość

Wyróżniać tak, ale czy to obniży jego formalność? Np. na swojej studniówce ja też się wyróżniałem bo byłem jedną z 2 osób które miały granatowy garnitur (gładki, jednorzędowy), reszta czarne. Ale fakt, że się wyróżniałem nie obniżył przecież formalności mojego garnituru.

Krzysztof
Gość

Ciekawa uwaga o zapamiętywaniu garniturów w charakterystyczny wzór, co rzeczywiście rzuca się w oczy, jeżeli ktoś miałby tylko ten jeden garnitur. To samo dotyczy chyba marynarek. Przy okazji wpisu o garniturach zastanawia mnie parę kwestii.

1. Od czego zależy możliwość rozkompletowania garnituru?

Ja osobiście nie dzielił bym garnituru z gładkiej wełny z oznaczeniem S. Ale jak patrzę na nową kolekcję SuitSupply, w której większość garniturów uszytych jest z grubej wełny, kaszmiru lub różnych mieszanek, to spokojnie można je rozkompletować i osobno nosić spodnie i marynarkę w różnych konfiguracjach. Zwróciłbym jeszcze uwagę na wypełnienie ramion i do rozkompletowania wybierał modele bez wypełnienia i te z nakładanymi kieszeniami. Coś jeszcze? No może garnituru w paski bym nie rozkompletował, ale krata?

2. Do jakich garniturów (czy w ogóle) pasują trzewiki?

Ostatnio strasznie podobają mi się takie matowe komplety: garnitur z grubszej tkaniny + zamszowe trzewiki:
comment image

3. Pewnie do garnituru i sneakersów większość się nie przekona, ale ten zestaw świetnie wygląda:
comment image
(z najnowszej kolekcji Oscar Jacobson).

Piotr
Gość

Michale, wpasowując się w temat, kupiłem ostatnio marynarkę http://vistula.pl/marynarki/marynarka,id-72914 i niestety nie wiem z czym ją łączyć, żeby wyglądało to naturalnie. Jakie spodnie, koszulę, krawat sugerowałbyś do w/w marynarki? Nie chcę jej oddawać, bo jest świetna, ale nie wiem z czym ją łączyć na co dzień ;c

Mateusz
Gość

Mniej-więcej na wiosnę zaplanowałem „mój pierwszy garnitur z prawdziwego zdarzenia”.
Z racji tego, że mam raczej niewymiarową sylwetkę, jestem dość chudy i wysoki, będzie to garnitur MTM Cafardini.
Oczywiście najpoważniej biorę pod uwagę granat na dwa guziki uszyty ze „średniej” tkaniny.
Jednak w związku z tym, że generalnie ubieram się bardzo – nazwijmy to – po włosku i vintage (nie ukrywam, że Alessandro Squarzi jest w tym kontekście moim bohaterem, jasne) nie mogłem oprzeć się pokusie pewnego kombinowania przy klasyce.
Uznałem, że świetnym rozwiązaniem będzie po prostu dodanie trzeciego elementu – kamizelki.
Mam wrażenie, że trzyczęściowy granat jest klasyczny, ale otwiera też sporo nowych możliwości.
Mam nadzieję, że nie jest to błędne założenie!

Janeł
Gość

Ktoś jest mi w stanie wyjaśnić zjawisko polegające na wkładaniu krawata do spodni? Ostatnio pan Maciej Zaremba poczynił coś takiego na Pitti Uomo. Czy tylko moim zdaniem wiało słabizną?

Krzysztof
Gość

Wydaję mi się, że tutaj już dochodzi bardziej kwestia bardziej ” modowa ” niż klasycznego noszenia krawata. Podobnie jak np wkładanie końcówki krawata w przestrzeń między koszulą a ciałem po rozpięciu guzika koszuli. Maciej Wróblewski ( fryzjer kojarzony z afera fryzjera ) często stosuje tą metodę.comment image . Nie mam pojęcia jak inaczej to wyjaśnić.

gaq
Gość

Nie jestem pewien czy to rzeczywiście moda.
comment image

Andrzej
Gość

Biorąc pod uwagę obecną porę roku to na niestandardowy garnitur sprawdziłaby się też szara flanela

K..
Gość

A czy w casualu ubrania też muszą być idealnie dopasowane? Czy facet w nieco luźnej koszuli już wygląda niechlujnie? I czy czarnego koloru też należy unikać?

Pete
Gość

Fajny artykuł. Pytanie z innej beczki, kiedy możemy się spodziewać drugiej książki o modzie męskiej?

Ultra
Gość

Pierwszy garnitur kupuje zapewne osoba albo mloda, albo taka, ktora garnituru uzywa sporadycznie.

W takiej sytuacji garnitur granatowy lub ciemogranatowy jednorzedowiec bedzie optymalny jako uniwersalny, „na kazda okazje”. Ewentualnie grafitowy, granatowo-szary., etc.

Te w kraty to raczej dla bardziej wyrobionego uzytkownika, ktory w szafie ma co najmniej kilka sztuk i zwyczajnie szuka urozmaicenia.

Dwu-rzedowe to wg mnie porazka, ale jesli ktos lubi…

Luigi
Gość

Dwurzedowce to jest „top of the top” klasycznej mody meskiej. Oczywiście musi być dopasowany i dla proporcjonalnie zbudowanej osoby. Hejterzy dwurzedowowek to zwykle misiaki, które nigdy w nich dobrze wyglądać nie beda:)
Bardzobacz fajny artykuł.

Ultra
Gość

Zwolennicy klasycznej mody męskiej to zapewne dżentelmeni na pewnym poziomie, którym obce są kolokwializmy w stylu „hejterzy” czy „misiaki”. Tego typu słownictwo kwalifikuje raczej do dywagacji o zakupach dresów czy spodni z krokiem w okolicach kolan.

gaq
Gość

Zostanę apologetą słowa „hejter”. Jest to zapożyczenie z angielskiego określające osobę przejawiającą specyficzny, występujący tylko w internecie rodzaj agresji. Nie jest to więc kolokwializm.

Ultra
Gość

Z całym szacunkiem, wolę być apologeta staropolskiego terminu „zdrowy rozsadek”. Opinia krytyczna czy nawet negatywna na określony temat to nie jest „hejterstwo”, tylko opinia krytyczna lub negatywna. Nie trzeba ściągać z zachodnich słowników terminów, aby określić pojęcia, które w konkretnym kontekście bez większych trudności można nazwać przy pomocy polskich słów.
Pomijam tu tzw. hejterstwo internetowe, zjawisko specyficzne przypominające młóckę.

dejko
Gość

Tyle, że nie każda opinia negatywna czy krytyczna nazywana jest „hejtem”. Hejt polega na niekonstruktywnej krytyce, zawzięciu i złośliwości wyrażanej przeważnie w czasie komentowania różnych treści w Internecie. Hejt jako synonim krytyki powstał na potrzeby różnych Tomaszów Lisów czy innych Wojewódzkich, którzy rzecz jasna „krytyki się nie boją”, ale „hejtem gardzą”. Nazywanie każdej krytyki hejtem spowodowało, że dla wielu, każdy niekorzystny komentarz to „hejtowanie”.

Tak samo było kiedyś z trollowaniem. Trollem nazywano każdego, kto nie zgadzał się z szanownym współrozmówcą, w swoich wypowiedziach posługując się ironią i dowcipnymi analogiami. Tymczasem trolling oznacza prowokację, tworzenie treści tylko po to, żeby wyprowadzić z równowagi współrozmówcę.

gaq
Gość

Podpisuję się pod tym. Opinia negatywna i hejt to nie to samo.

herbiarz
Gość

Macie rację, ale granica jest płynna ;)

patryk
Gość

mam nadzieję, że moda na dwurzędowe marynarki umrze tak szybko jak się pojawiła. taka marynarka krzyczy: jest mi za zimno, miałem się owinąć kocem ale trafił mi się tu taki ciuch..

NOL
Gość

Z Delmą też rozmawiasz?

Michal
Gość

Taka marynarka mowi: mam wladze, pieniadze i cohones.

Monika
Gość

Dobrze dobrany dwurzędowiec zawsze wygląda lepiej niż dobrze dobrany jednorzędowiec. Na kobiece oko.

M.D.
Gość

Michale, bardzo ciekawy wpis.
Mój pierwszy (świadomie) zakupiony garnitur jest w kolorze szarym, z wełny fil-a-fil (także zwanej sharksfin). Wygląda dość biznesowo i nie nadaje się do noszenia na okazje wieczorowe. Również na specjalne uroczystości odbywające się za dnia bym go nie włożył. Jednak jestem z niego bardzo zadowolony i nawet uważam, że można go rozkompletować i nosić ze spodniami w kolorze khaki, granatu lub wyraźnie kontrastującej szarości o ile są one zaprasowane w kant.
Niedawno przeglądając starsze wpisy u Szarmanta trafiłem na ciekawy wpis o garniturze dla „pana z brzuszkiem”. Był tam prezentowany jasnoszary trzyczęściowy garnitur z klapami w szpic z wełny we wzrór pinstripe. Pomimo, że pinstripe uchodzi także za biznesowy wzór, to właśnie kamizelka, klapy w szpic i dodatki (muszka, goździk w butonierce) sprawiły, że taki garnitur pasowałby moim zdaniem na dzienne uroczystości, jak na przykład ślub. Na wieczorowe okazje jednak lepsze byłoby coś ciemniejszego i gładkiego.

Grzegorz
Gość

Panie Michale,
Przede wszystkim dziękuję za ten wspaniały tekst – dokładnie czegoś takiego mi brakowało (a i widzę, że Pan również ewoluuje – to świetnie, że nie osiada na laurach). Mam tylko pilne pytanie, które nie daje mi spokoju i nigdy nie znajduję na nie odpowiedzi: z jakiego materiału powinien być garnitur (ale też jest to pytanie o swetry!), żeby nie wybijał się na łokciach i kolanach? Zacząłem zwracać dzięki Panu ogromną uwagę na składy na metkach, jednak 100% bawełna często wybija się na łokciach (tak w swetrach, jak i marynarkach, ale też w spodniach na kolanach) i wraca do właściwego stanu dopiero po praniu…

Z góry dziękuję za odpowiedź!
Grzesiek

Monika
Gość

Swetry zawsze będą się wypychać na łokciach, z czego by nie były. Jedyna rada, to mieć ich kilka i nie nosić codziennie tego samego. Gdy np. wełna odpocznie dwa dni, powraca często do formy. Ale sweter musi leżeć złożony. A od czasu do czasu trzeba go wyprać w płynie do dzianin, nie wirować, nie suszyć w suszarce, nie wieszać, tylko rozłożyć na płasko, uformować w wyjściowy kształt (np. rękawy lekko naciągnąć wzdłuż, żeby usunąć zniekształcenia na łokciach) i czekać, aż wyschnie. Nie jest to proces krótki (gruby sweter potrafi schnąć ponad tydzień w temperaturze pokojowej) i zajmuje sporo miejsca. Ale innej możliwości nie ma. Chyba że ktoś znalazł pralnię, która pierze swetry – nie chemicznie.

Krzysztof
Gość

Michał wrócę jeszcze do informacji o
likwidacji marki Tallinder ,zwróciłem się ostatnio do nich z pytaniem gdzie w razie W będzie można reklamować ich produkty zakupione w sklepie stacjonarnym, okazuje się że tak jak pisałeś sklepy stacjonarne będą funkcjonowały do lutego 2017 r a później jeśli wystąpi konieczność złożenia reklamacji będzie można to zrobić za pośrednictwem ich sklepu internetowego czyli wnioskuję z tego że ich sklep internetowy będzie dalej funkcjonował ciekawe ,pozdrawiam

Tomek
Gość

Swietny, praktyczny artykul. Wiecej takich!

JohnD
Gość

Odmieniamy Steve’a Jobsa :)

herbiarz
Gość

Czy pierwszy garnitur zawsze musi być granatowym jednorzędowcem? TAK. To znaczy może to być jednorzędowiec z naszywanymi kieszeniami, albo dwurzędowiec. Ale ma być granatowy. Koniec. Nie masz granatowej marynarki (jednorzędowej lub dwurzędowej), to nie masz prawa nosić innych garniturów. Koniec, kropka. Tego powinno zakazywać prawo. Nie bierz się za deser, jeśli nie zjadłeś obiadu.

dejko
Gość

A jeśli komuś lepiej w grafitowym?

herbiarz
Gość

To ujdzie ;) Chociaż taki klasyczny ciemny granat, blisko grafitowego, będzie dawał minimalne różnice.

dejko
Gość

Rzecz w tym, że zarówno grafit jak i granat są dopuszczalne, a tolerowanie tylko jednego koloru nie ma nic wspólnego z zasadami klasycznej elegancji. Wynika po prostu z mody na odcienie granatu.

Mariusz
Gość

Jestem świadkiem na weselu, mam granatowy garnitur, ale z tego co się dowiedziałem baardzo dużo znajomych też ma granatowy garnitur. Podoba mi się szary garnitur w delikatną kratkę. Jest on wystarczająco elegancki na tego typu uroczystości ?

Ultra
Gość

Granatowy to fajny kolor, ale staje się tak już opatrzony, ze jakiekolwiek alternatywy staja się mile widziane. Przy czym funkcja świadka jest na tyle istotna, ze tu bym nie eksperymentował z kratką.

Mariusz
Gość

Problem jest taki że wszyscy chcą abym kupił „świeży” garnitur . Nie chce mieć 2 granatowych garniturów dlatego też zastanawiam się czy było by to okej. Dodatkowym problemem jest to ,że wszyscy będą mieć granatowe ;(

łukasz
Gość

Rozwiązaniem może być garnitur: dwurzędowy granatowy, granatowy w kratę albo po prostu do posiadanego już zestawu dokup kamizelkę szarą.

Mariusz
Gość

A co do szarej kamizelki , gdy na sali zrobi się cieplej można ” paradować” w koszuli w krawacie i w kamizelce ?

Dominik
Gość

„Wszyscy” tzn kto konkretnie? I czemu musisz się ich słuchać?

Mariusz
Gość

np. Pan młody. To jego ślub więc uważam że dobrze by było żeby było Okej.

Ana
Gość

Naprawdę MUSI być granatowy? Od pewnego czasu ze zdziwieniem obserwuję sklonowanych panów na wszelkich oficjalnych okazjach. Wszyscy w granatowych garniturach – prawie jak w chińskich mundurkach ;) Ok, są różne odcienie tegoż granatu – z ohydnym kobaltowo – szafirowym na czele – ale odnoszę wrażenie, że ulegacie panowie modzie w stopniu zdumiewającym. Oczywiście zaraz posypią się minusy na moją biedną głowę, ale cóż poradzę, że taka wiara w jedyny słuszny kolor garnituru jest dla mnie po prostu zabawna. Jak pięknie wyróżniają się dziś mężczyźni w szarych bądź grafitowych garniturach. Miód dla oka. :)

NOL
Gość

„Naprawdę MUSI być granatowy?”
Nic nie musi, ale temat był wałkowany. Dla leniwych podaję pierwsze lepsze linki:

http://mrvintage.pl/2010/05/pierwszy-garnitur.html
http://mrvintage.pl/2013/11/jeden-garnitur-na-wiele-okazji.html
http://mrvintage.pl/2014/09/dlaczego-granatowy-garnitur-prawie-zawsze-bedzie-lepszy.html

Reszta twojej wypowiedzi to czystej wody malkontenctwo do którego ciężko się merytorycznie odnieść.
Od siebie dodam, że bycie eleganckim polega na byciu eleganckim, a nie wyróżniającym się.

gaq
Gość

Oj nie odnalazłaby się pani na przyjęciu kilkadziesiąt lat temu, gdy wszyscy mężczyźni przychodzili we fraku. Wtedy to wyglądali jak klony!

dejko
Gość

Miałem odpisać to samo, ale jak się zastanowiłem nad przekazem komentarza @Ana, doszedłem do wniosku, że chodzi o to, iż wszyscy zapomnieli o garniturach w odcieniach szarości i każdy chce mieć granatowy. A nie, że mężczyźni w garniturach wyglądają tak samo.

wuj zbój
Gość

I ma Pan rację. Mamy obecnie do czynienia z nachalną modą na granat, która na szczęście już powoli przemija (nawet Mr. Vintage złagodził swoje stanowisko, na co dowodem jest powyższy artykuł). Ja na przykład lubię czarne garnitury, które Pan Michał niegdyś wyklął jako „wyjątkowo mało uniwersalne”; mimo to uważam, że dobrze pasują do mojej – cokolwiek semickiej – urody. I noszę je, ilekroć mam na to ochotę :)

Greg
Gość

Nie ma co przemijać bo nie ma żadnej mody na granat. Jest to kolor wybitnie klasyczny, który w cywilizowanych krajach pod względem męskiej elegancji jest, był i będzie najbardziej popularny i uniwersalny. Na szczęści polscy producenci również w tym zakresie ucywilizowali się kilka lat temu. A co do mody to w ostatnim czasie wszechobecny był ohydny kobalt, którego „urokowi” uległ nawet sam PAD.

Antek
Gość

Z granatowymi garniturami jak z pikowanymi kurteczkami. I to i to klasyka. Jednak zrobiono z tego produkcje masową co spowodowało, że pikowaną kurteczkę (z C&A) nosi już nawet pan Zdzicho spod budki z piwem a jego kolega ma granatowy plastikowy garnitur z bazaru… To oczywiście przesada i przerysowanie ale rzeczywiście „co za dużo to nie zdrowo” ma też swój odpowiednik w ubiorze.

A.

wuj zbój
Gość

Od lat 50. XX wieku palma pierwszeństwa należała do szarego garnituru (w różnych odcieniach). I to zwłaszcza w krajach „cywilizowanych”. Teraz wyraźnie ustąpił na rzecz granatu. Jak więc to nazwać inaczej niż modą?

Greg
Gość

Mam pytanie odnośnie łączenia flaneli w zestawach koordynowanych. Jeśli zakładamy flanelowe spodnie to marynarka (i na odwrót) musi być z takiej samej tkaniny czy może może troszkę odbiegać (np. posiadać mniejszą gramaturę, inny splot itp.). Z góry dzięki za odpowiedź. Pozdrawiam.

wuj zbój
Gość

Panie Michale, czy jesienią można nosić marynarki lniane do pracy, czy jednak będą się gryzły z cieplejszym okryciem wierzchnim? Chętnie nosiłbym wełnę, ale właśnie zaczęli u mnie grzać i po prostu się pocę. Z kolei wełniany tropik jest dla mnie jednak zbyt elegancki.

gaq
Gość

Jeszcze jest ciepło na dworze. Sam chodzę w lnach. A rano jakaś narzutka na kark, żeby nie zmarznąć

Dorota
Gość

W Polsce nie ma kultury noszenia garniturów tak jak np we Włoszech. Mężczyzna kupuje garnitur przeważnie na studniówkę albo na ślub, chyba ze musi nosić do pracy. Skoro polski mężczyzna kupuje strój, który w jego mniemaniu będzie nosił raz do roku to szkoda mu wydawać na niego dużo i woli zachowawczo kupić coś klasycznego.
https://lowcamarek.blogspot.com/

Adam
Gość

Gratuluję świetnego tekstu. Jeśli można, mam pytanie:
Latem kupiłem błyszczącą marynarkę bawełnianą z kolekcji Pierre Cardin. Kolor intensywnie kobaltowy, krój klasyczny z kieszeniami wpuszczanymi (patki), ze względu na moje 190 cm wzrostu raczej długa, tkanina cienka z połyskiem.
Ten model, jednakże bez białej lamówki https://www.fashionid.de/pierre-cardin/herren-sakko-mit-kontrast-details-royalblau-9178300_10/
Mam problem z dopasowaniem spodni, tak by całość dobrze komponowała. Mógłbyś coś podpowiedzieć: cassual’owo i wizytowo?

Piotr
Gość

Ja odbiegnę od tematu głównego i mam nadzieję że zostanie mi to wybaczone przez autora bloga, który często promuje różne okazje cenowe/wyprzedażowe itp. Obecnie trwa akcja w Vistuli drugi produkt gratis. Całkiem ciekawa, można wówczas wybrać dwie fajne rzeczy. Ja mam ochotę na jedną – granatowy płaszcz kaszmirowy. Jeśli jest ktoś chętny z Krakowa i okolic, na taki sam płaszcz zachęcam do kontaktu. wspólnie możemy nabyć ten płaszcz za połowę ceny.

Pozdrawiam
Piotr

Piotr
Gość

Może Pan podać link do tego płaszcza?

Piotr
Gość

Nie widzę go w w sklepie internetowym. Dzisiaj byłem w sklepie stacjonarnym i w dniu dzisiejszym sklep miał dostawę.
Jest ciemnogranatowy. !00% kaszmiru.

Piotr
Gość

Ciekawe, jak wygląda. Vistula mocno obniżyła loty w tym roku. Dziwactwa, słabe materiały albo szarobure worki

Toro
Gość

A jaka jest cena takiego cacka?

Piotr
Gość

2599 PLN.

JMN
Gość

Czy zamawiał ktoś może koszulę marki Kragelman i może coś powiedzieć na temat ich jakości? Dość nachalnie są ostatnio reklamowane, stąd moje pytanie.

Zibi
Gość

Michale, co sądzisz o tych sztybletach? Będą ok do klasycznych zestawów?

Zibi
Gość
trackback

[…] dzisiaj sesję z granatowym garniturem, którego konieczność posiadania podważałem przecież w ostatnim wpisie :) No ale jak już wspominałem, wciąż uważam, że w kategorii „uniwersalny […]

adaś
Gość

Zasady poprawnego ubioru należy znać. Bez sprzecznie, dobrze ubrany mężczyzna to mężczyzna ubrany odpowiednio do sytuacji. Ale z drugiej strony pamiętajmy w jakim kraju żyjemy. Dla przeciętnego Polaka garnitur i marynarka to jedno i to samo. A gdyby zapytać o najbardziej uniwersalny kolor garnituru zdecydowana większość odpowiedziała by, że czarny- bo do wszystkiego pasuje…

Myślę, że jeżeli ktoś na wydarzenie, które wymaga konserwatywnego dress code’u, założy garnitur w kratę, mało kto się połapie, że nie jest to do końca odpowiedni ubiór. Ponieważ świadomość Polaków jest w tym temacie zerowa. Podam przykład z własnego podwórka.

Pół roku temu byłem na imprezie organizowanej przez jedną z polskich firm działających w sektorze finansowym. Kto jak kto, ale chyba żadna inna branża nie kojarzy się z garniturami i białymi kołnierzykami tak bardzo jak finansiści. Na zaproszeniach zawarta była informacja, że obowiązuje strój formalny. Wśród przedstawicieli firmy byli zwykli pracownicy, kilku dyrektorów regionalnych, oraz osoby z zarządu. Pomijając szeregowych pracowników, nie wiem czy chociaż połowa kadry kierowniczej, była ubrana na odpowiednim poziomie.
Oczywiście większość z nich miała granatowe i grafitowe garnitury. Niestety w większości, na pierwszy rzut oka były to garnitury jakie kupić można w Zarze czy H&M. Nie zaglądałem im w metki, ale poznać to można było po śmiesznie wąskich klapach, krótkich marynarkach czy niemiłosiernie pogniecionych plecach- umówmy się, marynarka z wełny po wyjściu z samochodu, nawet jeżeli ma zagniecenia, po kilku minutach wraca do stanu z wieszaka. A nawet jeśli zagniecenia zostają, nie wyglądają przez cały wieczór jak harmonijka. Wspomnę jeszcze o śledziach zamiast krawatów, koszmarnych zegarkach totalnie nie pasujących do garnituru, czy paskudnych butach. Jako, że impreza była w maju trafił się nawet żartowniś w koszuli z krótkim rękawem, a jeden z dyrektorów miał koszulę z podwójnym kołnierzykiem (sic!). Także kwintesencja polskiego stylu.
Jak mamy rozmawiać o standardach, kiedy Ci którzy teoretycznie powinni dawać przykład podwładnym, Ci których stać na porządną odzież- nie potrafią się dobrze ubrać. A przecież, w korporacjach szkolenia z dress code’u są w tej chwili normą.

Wracając do kwestii kraciastego garnituru myślę, że w całej kwestii związanej z ubiorem, najważniejsze jest to co napisał Pan Michał: „Nie można zapominać o tym, że ubiór powinien dodawać pewności siebie i być w mniejszym lub większym stopniu odzwierciedleniem charakteru danej osoby. No i po prostu musi się podobać. Jeśli nawet najbardziej poprawny strój stłamsi właściciela i odbierze mu naturalność, to nie dość, że nie będzie on się czuł dobrze, to jeszcze będzie wyglądał jak przebrany, a nie ubrany, a przecież nie o to chodzi w budowaniu wizerunku”

Oczywiście ważne jest aby mieć świadomość kiedy co wypada, a kiedy nie, jakie są standardy itd. Jeżeli sam łamie pewne reguły, robię to z pełną świadomością. Ale to jest chyba właśnie fajne w klasycznej elegancji. Wiele osób uważa ją za nudną. A prawda jest taka, że nie ma chyba innego stylu ubioru, który sprawi, że mężczyzna może wyglądać elegancko a zarazem nieszablonowo czy wręcz nonszalancko, podkreślam.

Także moja konkluzja jest taka, jeżeli ktoś jest konserwatystą, w pewnych sytuacjach postawi na klasyczne granaty, szarości czy czerń. Z kolei jeśli ktoś ma ducha rock-and-rollowca, może poszaleć z kolorami i wzorami, zachowując przy tym klasę i styl. A z pewnością lepiej iść na własne wesele w kraciastym garniturze, niż w trampkach i dżinsach :)

Na koniec jeszcze taka ciekawostka odnośnie świadomości ubioru- moi znajomi uważają, że brogsy są bardziej eleganckie od oxfordów, ponieważ jak to określiła żona kolegi: „mają takie ładne eleganckie zdobienia” ;)

wpDiscuz