Czy Tallinder skazany był na porażkę?

197 komentarzy

W minionym tygodniu media biznesowe i modowe obiegła informacja o tym, że spółka LPP podjęła decyzję o likwidacji swojej najmłodszej marki, czyli Tallinder. Czytając komentarze internautów na ten temat natknąłem się na kilka powtarzających się regularnie: „A nie mówiłem, że to marka bez przyszłości?”, „To było kwestią czasu, z tymi cenami nie mieli szans”. Jak widać, mamy w kraju wielu fachowców którzy poza piłką nożną, zdrowiem i polityką wiedzą wszystko także o biznesie odzieżowym. Ja, zachęcony waszymi mailami (w minionym tygodniu otrzymałem kilkanaście z pytaniem co myślę o tej decyzji), postanowiłem przyjrzeć się temu chłodnym okiem. Czy faktycznie można było się spodziewać tak szybkiego końca marki Tallinder?

mrvintage-pl-tallinderKolekcja jesień-zima 2016 będzie ostatnią w portfolio marki Tallinder, fot. tallinder.com

Bez wątpienia jest to jedna z największych porażek ostatnich lat na rodzimym rynku odzieżowym, ale warto przypomnieć, że inne, bardziej znane marki też to przeżywały. Chociażby niemiecki S.Olivier – gigant na rynku europejskim, który nie poradził sobie u nas i po kilku sezonach pozamykał wszystkie sklepy w Polsce. Jeszcze świeższym przykładem popularna francuska sieć Brice z niskobudżetowymi ubraniami dla mężczyzn, która również wycofuje się z Polski. To pokazuje, że rynek mody męskiej w naszym kraju jest bardzo nasycony i nie jest łatwo przetrwać, skoro mają z tym problem nawet duże międzynarodowe firmy. Tallinder to także dobry przykład łamiący stereotyp o tym, że branża odzieżowa jest niezwykle łatwa i zyskowna. Często w komentarzach na profilach społecznościowych dużych marek odzieżowych można przeczytać narzekania mniej wyedukowanych klientów, że wytworzenie promowanego produktu kosztuje pewnie 10% jego ceny detalicznej, a firma ma z tego niewyobrażalną marżę i nabija klientów w butelkę. Niestety koszt wytworzenia to tylko jeden ze składników długiej listy kosztów całkowitych i realne zyski są dużo mniejsze niż większość osób myśli. Zresztą te dane nie są jakąś tajemnicą. Wystarczy spojrzeć w raporty spółek giełdowych z tej branży by zobaczyć, że z sprzedaży każdej sztuki w kasie firmy zostaje zazwyczaj kilka procent.

Dla mnie zaskakujące jest przede wszystkim to, że decyzja o likwidacji Tallindera pojawiła się tak szybko. Na rozkręcenie marki potrzeba zazwyczaj dwóch lat, czyli czterech pełnych kolekcji i dopiero wtedy można podejmować tak drastyczne decyzje jak likwidacja marki. W przypadku Tallindera nastąpiło to w zasadzie po jednym sezonie (kolekcja wiosna-lato 2016), co może świadczyć o tym, że obroty były na bardzo niskim poziomie, zresztą potwierdza to oficjalny komunikat. Można w nim przeczytać, że przychody ze sprzedaży były trzykrotnie niższe niż zakładano, co wygenerowało stratę ponad 20 milionów złotych, a po pierwszym roku działalności spodziewano się straty 1 miliona złotych. Po zagłębieniu się w półroczne wyniki LPP można przeczytać, że strata całej spółki wyniosła 24,2 mln złotych, więc praktycznie całą tę stratę wygenerowała najmniejsza i najmłodsza marka, czyli Tallinder.

Biorąc pod uwagę bardzo wysokie oczekiwania ze strony rynku wobec LPP (przez ostatnie lata była to spółka gwarantująca ponadprzeciętne wzrosty wartości akcji) i nerwową sytuację spowodowaną wynikami spółki sporo poniżej oczekiwań w ostatnich miesiącach, można zrozumieć chęć pozbycia się balastu jakim stał się Tallinder. Niestety taki jest biznes, że odcina się nierentowne gałęzie, by zachować całe drzewo. LPP zamierza skupić się na swoim flagowym okręcie czyli Reserved, który w ostatnich dwóch sezonach złapał zadyszkę i konieczne są szybkie zmiany by odzyskać zaufanie klientów i inwestorów. Puls Biznesu podaje, że w najbliższych miesiącach nastąpi znaczne zwiększenie inwestycji w dział projektowy tej marki. Mniej więcej w tym samym czasie gdy pojawił się komunikat o likwidacji Tallindera, pojawiła się także informacja o zatrudnieniu nowego dyrektora kreatywnego Reserved. Będzie to Japończyk Sho Kondo, który z sukcesami pracował dla takich marek jak Balenciaga, Isabel Marant i Maison Margiela.

Wydaje mi się, że właśnie takiej osoby z zewnątrz zabrakło w zespole odpowiedzialnym za Tallindera. Zabrakło świeżego spojrzenia i doświadczenia w budowaniu marki premium. LPP bez wątpienia ma świetną i doświadczoną kadrę, której może im pozazdrościć wiele światowych firm, ale wszystkie marki z ich portfolio to klasyczne sieciówki (Reserved, Cropp, House, Mohito). Trudno przenieść te doświadczenia na markę pozycjonowaną dwie półki wyżej, a większość zespołu Tallindera stanowiły osoby wyselekcjonowane z dotychczasowej kadry LPP oraz osoby z innych polskich marek. Zresztą krytyczne komentarze klientów i potencjalnych klientów, które najczęściej pojawiały się w wątkach o Tallinderze mówiły o tym, że to co odróżnia Reserved i Tallindera, to wyłącznie ceny i metki. Klienci nie dostrzegli w Tallinderze czegoś znacznie lepszego. To wyraźnie pokazuje, że część kolekcyjna Tallindera nie nadążyła za świetnym wystrojem salonów i detalami, które faktycznie bliskie były topowym markom europejskim z segmentu premium. 

W mojej ocenie pierwsza kolekcja męska była za bardzo zachowawcza, co oczywiście nie musi być wadą, bo chociażby szwedzki COS od lat bazuje na prostych i minimalistycznych kolekcjach, ale w przypadku Tallindera to nie zadziałało. W mojej ocenie zabrakło charakterystycznych i wyrazistych produktów, które przyciągałyby uwagę i pokazywały ID marki. Zabrakło produktów, które po obejrzeniu na bilbordzie, w czasopiśmie czy na stronie www chce się mieć w swojej szafie, jeszcze przed zagłębianiem się w ich jakość, pochodzenie, krój i inne detale, wszak modę kupujemy wzrokiem. Moim zdaniem zabrakło też detali i smaczków zapożyczonych z tradycyjnego krawiectwa, które bardzo skutecznie kopiują takie marki jak Suitsupply czy Massimo Dutti, choć uczciwie muszę przyznać, że w kolekcji jesień-zima pojawiły się udane modyfikacje m.in. mniejsze wypełnienia ramion w marynarkach i szersze klapy.

W komentarzach pod artykułami o zamknięciu marki Tallinder często pojawiały się też zarzuty, że jedną z przyczyn porażki jest jakość ich produktów. Z tym akurat się nie zgodzę, ale to pewnie wynika z tego, że miałem okazję bardzo dokładnie obejrzeć większość produktów w trakcie realizacji wspólnego projektu, a także wysłuchać osób odpowiedzialnych za tworzenie kolekcji męskiej. Oczywiście jak w każdej kolekcji były lepsze i gorsze produkty, ale ogólnie jeśli chodzi o jakość tkanin i jakość odszycia, to ja nie widzę różnic pomiędzy Tallinderem, a chociażby COS czy Massimo Dutti, bo to właśnie te dwie marki pojawiały się jako benchmark-odnośnik, gdy startowała nowa marka LPP.

Uzasadnione za to wydają się za to zarzuty o relacji ceny do jakości, ale problem ten dostrzegli zarządzający marką i szybko nastąpiła weryfikacja i zmniejszenie cen wielu produktów. Te obecne nie są w mojej ocenie szokujące. Sweter z wełny merynosowej za 249 zł, czy dżinsy za 199 zł to odpowiednie ceny za tę jakość. Większość produktów Tallindera pochodzi od dobrych europejskich podwykonawców, a używane tkaniny można znaleźć w produktach sporo droższych marek. Niestety klienci tego nie dostrzegli, albo zanim się tym zainteresowali zniechęciły ich inne czynniki jak fasony, kolorystyka czy wspomniane początkowe ceny.

Porażka Tallindera jest także zaskakująca z tego względu, że stoi za nią spółka, która dotychczas wszystko za co się brała zamieniała w złoto i to nie tylko na polskim rynku. Marka Reserved od wielu lat świetnie radzi sobie już nie tylko w Europie Środkowo-Wschodniej, ale także coraz śmielej poczynia sobie w Europie Zachodniej i na Bliskim Wschodzie. LPP przez wiele lat było pewniakiem warszawskiej giełdy, bo niemal zawsze przekraczali założone cele i w ciągu kilkunastu lat zbudowali potężną spółkę, która stała się liderem rodzimego rynku odzieżowego. Szkoda, że Tallinder pojawił się w nie najlepszym momencie dla spółki i nie dostał więcej czasu na rozruch i wprowadzenie zmian, bo moim zdaniem marka ta miała potencjał.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

197 komentarzy do "Czy Tallinder skazany był na porażkę?"

Powiadom o
avatar

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Michał
Gość
Michał
4 miesięcy 7 dni temu

W komentarzach w sieci pojawiały się też głosy, że „klienci premium” nie chcieli kupować u LPP przez niedawne afery związane z Cyprem i Bangladeszem, które klientom tańszych sieciówek nie przeszkadzały. Myślisz, że to faktycznie mogło mieć wpływ?

dejko
Gość
dejko
4 miesięcy 7 dni temu

Klienci premium doskonale wiedzą, że jakby sami nie rżnęli na podatkach, to swoje BMW X5 i iPhone 6S oglądaliby tylko na folderach reklamowych. To deklarowane wsparcie dla patriotyzmu ekonomicznego jest tylko na pokaz, bo to modne. Problemem dla tej grupy było raczej to, że Tallinder nie miał i nie ma żadnej marki. Firma która wytrysła nie wiadomo skąd, a której właścicielom wydaje się, że są polskim Tommy Hilfigerem. Ten sam problem dotyczył klientów sieciówek. Jak już mają wydać więcej na ubranie, to chcą, żeby było one znanej (albo chociaż uznanej) firmy.

Tak jak mówiłem wiele razy w przeszłości: LPP lepiej by zrobiło, gdyby wprowadzili linię Reserved Premium i w jej ramach sprzedawali ubrania lepszej jakości, wykonane z lepszych materiałów.
Jeśli w Mango mogę kupić sweter z wełny merynosowej za 60 zł (za tyle kupiłem na wyprzedaży, które mają tam co chwila), to na pewno wybiorę taki zamiast od nikomu nieznanego Tallindera za 259 zł. A jak już miałbym wydać 259 zł na sweter, to zrobiłbym to w o wiele bardziej znanym Bytomiu czy Vistuli.

tommy
Gość
tommy
4 miesięcy 5 dni temu

„Problemem dla tej grupy było raczej to, że Tallinder nie miał i nie ma żadnej marki. Firma która wytrysła nie wiadomo skąd, a której właścicielom wydaje się, że są polskim Tommy Hilfigerem. Ten sam problem dotyczył klientów sieciówek. Jak już mają wydać więcej na ubranie, to chcą, żeby było one znanej (albo chociaż uznanej) firmy” – to jest sedno upadku tej marki.

Ultra
Gość
Ultra
4 miesięcy 7 dni temu

Co to / kto to jest „klient premium”?

dejko
Gość
dejko
4 miesięcy 6 dni temu

Klient chętny do zakupu produktów „premium” – czyli w tym rozumieniu produktów droższych, lepiej wykonanych, bardziej prestiżowych. Nie należy mylić z produktami luksusowymi, czyli znacznie przewartościowanymi, gdzie zwykle występuje przerost formy nad treścią. Jeśli np. Burberry jest marką luksusową, to Ralph Lauren będzie marką premium.

Ultra
Gość
Ultra
4 miesięcy 5 dni temu

OK, dzieki. A czy np. kupujac u nas w PL np. Vistule czy Bytom lapie sie do tych klientow „premium” czy niekoniecznie?

dejko
Gość
dejko
4 miesięcy 5 dni temu

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby klient premium kupił sobie marynarkę Vistuli, ale sama Vistula marką premium nie jest. To tylko trochę lepsza sieciówka.
Jakość produktów i system promocji cenowych wskazuje bardziej, że targetem obu tych firm jest klient szukający jako takiej jakości w przystępnej cenie. Marka u takiego klienta ma potwierdzać racjonalność wyboru, a nie wskazywać na jego prestiż. Jest w stanie zapłacić więcej, ale nie za prestiż marki, tylko za korzyści wynikające z lepszej jakości produktu. Z polskich marek premium, można by było wskazać np. Emanuel Berg.

Miro
Gość
Miro
4 miesięcy 4 dni temu

Bardzo trafne uwagi. Czyli – plus minus – M. Dutti to też lepsza sieciówka, zaś Eton to premium.

Ultra
Gość
Ultra
4 miesięcy 4 dni temu

Hm. Mam dwa płaszcze, marynarkę i ze dwie koszule Berga, ale nie wydaje się, żeby reprezentowały lepszą klasę niż Vistula. Wg mnie to w sumie zbliżona polka cenowa. Oczywiście pamiętając o rozwarstwieniu cenowym i jakościowym w obrębie tych firm, można prosta kupić np. koszulę Vistuli za 100 zl jak i tej samej firmy Lantiera za 300 zl i miedzy nimi będzie jednak różnica wykonania, zastosowania, materiału i jakości.

dejko
Gość
dejko
4 miesięcy 4 dni temu

Zdecydowana większość koszul Berga kosztuje 450 zł. Najdroższe modele Vistuli to „jedynie” 399 zł, a najwięcej pozycji jest w przedziale do 300 zł. Wełniany sweter – 590 zł Berg, 399 zł Vistula. Pikowana kurtka – 1 990 u Berga i 1 599 zł w Vistuli.
Na pierwszy rzut oka różnica jest niewielka, ale należy pamiętać, że za kilka tygodni Vistula przeceni wszystko o kilkadziesiąt procent, a pod koniec sezony promocje obejmujące znaczą część asortymentu sięgną nawet 70%. Berg wyprzedaje rzadko. Obecnie najlepsze promocje ma na swetry. Powoduje to, że w Vistuli może się ubierać średnio zamożny student, a na Berga jednak kilka cebulionów odłożyć trzeba, co stawia go oczko wyżej.

Ultra
Gość
Ultra
4 miesięcy 3 dni temu

Kolega pisze o przedziałach cenowych, ja natomiast o konkretnych wrażeniach organoleptycznych z oglądania i noszenia konkretnych ubrań, które mam w szafie:). I jak dla mnie postrzegalna jakość Berga nie pozwala na stwierdzenie, ze jest to jakoś wyraźnie wyższa klasa niż Vistula (chyba, ze mówimy o naprawdę bazowych modelach tej ostatniej). Może oczko, czy nawet pół oczka wyżej, ale znacząca różnica raczej nie imo.

dejko
Gość
dejko
4 miesięcy 3 dni temu

To porównaj BMW za 150 000 zł (segment premium) z Kia albo Hyundaiem w tej samej cenie. Koreańska tania marka, wypadnie znacznie korzystniej oferując full wypas i wcale niezłe wykończenie, podczas gdy w BMW będziesz kręcił gumowa kierownicą, patrzył na zaślepki i słuchał trzeszczenia plastików udających drewno.

Premium to nie tylko jakość, to również wrażenie pewnej elitarności i posiadania czegoś, czego nie ma przeciętny przechodzień na ulicy. Te wyższe ceny u Berga powodują to co napisałem… na ich koszule stać tylko tych, którzy są gotowi wydawać na nie ponad 400 zł za sztukę. Koszulę Vistuli może nosić pierwszy lepszy student zarządzania i marketingu, o ile nie przepije stypendium socjalnego przed okresem wielkich promocji do 70% i wyprzedaży kolekcji. A skoro każdy to może mieć, więc nie jest to żadne premium. Po prostu lepsza sieciówka.
Oczywiście klienci głupi nie są i nie będą kupować coś, co jest premium tylko w mniemaniu właściciela marki. Dlatego na premium trzeba sobie zasłużyć. A to znacznie wyższą jakością produkowanych ubrań, a to posiadaniem w portfolio produktów uznawanych za klasyki (np. polo Lacoste), a to trafną kampanią marketingową, czyniącą daną markę modną (np. A&F lub Apple).

Ultra
Gość
Ultra
4 miesięcy 3 dni temu

Porównania motoryzacyjne są chwytliwe, ale często niestety nietrafione. Interesuje się tez rynkiem audio hi-fi, i tam także stosowane są tyleż częste co błędne porównania do samochodów. Przy samochodzie wszystko jest jasne, jaka marka, jaki model i związany z tym prestiż, lub jego brak. Natomiast przy ubraniu co widać? Fason i materiał ? czy wysokiej czy niskiej jakości, czy atrakcyjny czy banalny, czy np. podatny na zagniecenia czy niekoniecznie, itp. itd. Metki nikt nikomu nie ogląda. W związku z tym wykonane z przyzwoitej tkaniny Vistula, Lambert czy Lantier mogą wydać się bardziej atrakcyjne, i tym samym przydać posiadaczowi więcej prestiżu, niż jakiś przeciętny model Berga, niezależnie od różnic w cenie. Szczerze, żaden z produktów Berga który posiadam, nie wydal mi się bardziej prestiżowy niż płaszcz Vistuli czy koszula Lamberta.

dejko
Gość
dejko
4 miesięcy 2 dni temu

> Natomiast przy ubraniu co widać? Fason i materiał ?

Np. krokodylka na klacie, klamrę w kształcie litery H, jeźdźca na koniu, który w ostatnich kolekcjach znacznie zwiększył swoją wielkość. Metki nie musisz oglądać. Prędzej czy później właściciel sam cię poinformuje co i jak.

> i tym samym przydać posiadaczowi więcej prestiżu

Dla mnie bardziej prestiżowym (choć to niewłaściwe słowo, ale wiadomo o co chodzi) produktem jest ten, na który stać np. 20% społeczeństwa, niż ten, na który stać 80%. Jak można mówić o prestiżu marki w momencie, gdy ceny jej produktów w czasie promocji zbliżają się do ceny koszul w dyskontach spożywczych?

Znasz legendę o Mercedesie W124? Ludzie mawiają, że Mercedes przestał produkować tak trwałe auta, bo przez linię w123 i w124 omal nie zbankrutował. Nie psuły się, więc właściciele nie wymieniali ich na nowe.
Piramidalna bzdura!
Problem był w tym, że bogaty Niemiec kupował swojego merca, po pięciu latach sprzedawał go biedniejszemu Niemcowi. Po następnych pięciu latach biedniejszy Niemiec odsprzedawał go Turkowi, a po kolejnych pięciu, Turek jakiemuś Cyganowi. Następnie ten sam bogaty Niemiec stał na światłach swoją wypucowaną S klasą, a obok niego, grzechotał rozklekotany i połatany w123 zawalony gratami. Niemiec czuł się mało prestiżowo w momencie, gdy najbiedniejsza grupa społeczna woziła się tą samą marką co on, dlatego sprzedał Merca i kupił sobie BMW, Audi, albo coś brytyjskiego. Mercedes rozwiązał ten problem poprzez produkowanie aut mało trwałych i skrócenie ich możliwej eksploatacji. Dzięki temu cygan nie miał szans odkupić 15 letniego Mercedesa, bo normalnie eksploatowane samochody nie nadawały się do jazdy, a te zadbane były nie na jego kieszeń. Mercedes znów zaczął być używany tylko przez bogatsze grupy społeczne, co przekonało jego klientów, że są fajni, prestiżowi i bardzo premium.

Dokładnie to samo jest z ubraniami. Jeśli stać na nie wszystkich i każdy to może nosić, dana marka przestaje być premium, nawet jeśli zachowuje jakość. Jak zapewne zauważyłeś, podupadłe marki premium lecą na jakości, ale ceny pozostają wysokie. Jest tak nie dlatego, że klienci premium ponad wszystko cenią sobie dobrą jakość, ale dlatego, że ponad wszystko cenią sobie fakt, że biedniejszych grup społecznych, na te same marki, po prostu nie stać.

Ultra
Gość
Ultra
3 miesięcy 30 dni temu

To nie są do końca tożsame pojęcia, być ubranym dobrze, a być ubranym snobistycznie. Osobiście nie widzę żadnego sensu żeby np. płacić za koszulę więcej niż 300 zl, jeśli za tyle kupuje Osovskiego, który całkowicie zaspokaja moje oczekiwania co do estetyki oraz komfortu użytkowania. Z tego, co piszesz, wnioskuje kolego ze masz nieprzeciętną wiedze nt. świata mody, trendów, marek. Ja mam wiedze uważam dość przyzwoitą na tle średniej krajowej, a nie bardzo kojarzę te symbole, o których piszesz (krokodyl (Lacoste, to ma być luksus?, klamry H czy jeźdźca). Obawiam się, ze wielu osobom z korporacyjno-urzędniczego światka, w którym przyszło mi pracować, również niewiele one powiedzą. Kobiety chyba jednak wciąż bardziej zwracają uwagę na sposób ubrania, jakość materiału, dobór kolorystyki, niż na metki.

dejko
Gość
dejko
3 miesięcy 30 dni temu

> To nie są do końca tożsame pojęcia, być ubranym dobrze, a być ubranym snobistycznie.

To są całkowicie nietożsame pojęcia, ale my nie o tym tutaj mówimy. Określenie „premium” zawiera w sobie jakiś snobizm. Tego nie kupuje się tylko dlatego, bo jest w jakimś stopniu lepsze jakościowo, ale przede wszystkim dlatego, że jest wyżej pozycjonowane i z racji wyższej ceny niedostępne dla ogółu. Oczywiście przeważnie jedno wiąże się z drugim, bo na premium trzeba sobie zasłużyć. Klient premium, to coś pomiędzy klientem racjonalnym, a klientem luksusowym. Dla klienta racjonalnego marka to gwarancja jakości, a to co się liczy to jakość i jej stosunek do ceny. Dla klienta luksusowego nie ważna jest jakość. To co on kupuje ma być drogie, rzadkie – być symbolem tego, że go na to stać. Klient premium noszonymi markami podkreśla swój status majątkowy, ale ciągle ważnym czynnikiem jest dla niego jakość i jej stosunek do ceny.

> a nie bardzo kojarzę te symbole, o których piszesz (krokodyl (Lacoste, to ma być luksus?, klamry H czy jeźdźca)

Nie. Luksus to Burberry, Louis Vuitton czy John Lobb. Lacoste, to po prostu marka premium. Dobry materiał (choć już nie tak dobry jak kiedyś), guziki z masy perłowej, historia marki i przede wszystkim cena. Pozostałe wymienione marki to Hermes i Ralph Lauren. O ile Hermesa nie każdy skojarzy, o tyle dwie pozostałe marki są dość znane nawet w korporacyjno-urzędniczym świadku.

> Kobiety chyba jednak wciąż bardziej zwracają uwagę na sposób ubrania, jakość materiału, dobór kolorystyki, niż na metki.

To zależy od kobiety, ale z moich doświadczeń wynika, że faktycznie o ile już chwalą, to właśnie walory estetyczne czy dopasowanie do sytuacji, a nie konkretną markę. Na jakość też niekoniecznie zwracają uwagę.

Michal
Gość
Michal
4 miesięcy 4 dni temu

Niekoniecznie. Tak samo jak „premium” nie jest SuitSupply, Charles Tyrwhitt czy TM.Lewin. To wszystko jest polka srednia.

Miro
Gość
Miro
4 miesięcy 4 dni temu

Bardzo mnie przekonują tezy i argumenty kolegi Dejko.

Andre3000
Gość
Andre3000
4 miesięcy 2 dni temu

Oczywiście, że tak. Nie kupię nic z LPP, Inditex, H&M i tym podobnych koncernów, a także od ich wszystkich spółek córek. Oczywiście, jak komuś nie przeszkadza, zatruwanie wody i ziemi w Bangladeszu, wyzysk, praca w warunkach XIX wiecznych, szycie szmat przez dzieci i uciekanie z podatkami na Cypr, to gratuluję sumienia. Jak widać autor bloga nie miał z tym problemu, ochoczo paradując w ciuchach LPP/ Talinder. Gdy zwróciłem mu uwagę na politykę LPP, to odpisał, że ubrania Talinder są szyte w Europie, także OK, ważne że hajs się zgadza.
Na szczęście mnie stać, zatem wybieram odpowiedzialnie i jak widać, nie tylko ja. Bardzo się cieszę, że się wywalili. Życzę dalszych porażek.

dejko
Gość
dejko
4 miesięcy 2 dni temu

Możesz zdradzić tajemnice które to marki nie zatruwają wody i ziemi w krajach trzeciego świata, nie wyzyskują i nie kombinują z podatkami? Spojrzałem właśnie na metkę mojej koszulki A&F. Made in Vietnam. Niedawno ujawniono informację, że sprzedawcy marek co to na ich metkach napisane jest Made in Poland, otrzymują miesięczne wynagrodzenie w wysokości 800 zł na śmieciówce…

Andre3000
Gość
Andre3000
3 miesięcy 29 dni temu

Na pewno nie te, które wymieniłem. Sprawdź sobie pojęcie Fair Trade i powinieneś znaleźć. Oczywiście ceny będą wyższe, ale wydając pieniądze, to my decydujemy kto i w jaki sposób ma produkować. Warto robić cokolwiek, niż nic i narzekać, że i tak wszyscy oszukują.

dejko
Gość
dejko
3 miesięcy 29 dni temu

Sprawdziłem. Cytuję:

„Jak rozpoznać produkty Sprawiedliwego Handlu?

Wiele produktów Sprawiedliwego Handlu posiada specjalne znaki, dzięki którym możemy rozpoznać je w sklepie. Najbardziej popularny jest znak certyfikacyjny FAIRTRADE przyznawany przez międzynarodową organizację FLO Int.. Organizacja ta poprzez ustalony system certyfikacji i kontroli gwarantuje, że producenci, którzy pracowali przy wytwarzaniu produktów sprawiedliwego handlu byli uczciwie traktowani (otrzymali sprawiedliwą zapłatę za swój produkt), pracowali w bezpiecznych i godnych warunkach (zakaz pracy dzieci, równe traktowanie kobiet i mężczyzn) a także spełnili szczegółowe kryteria, np. w zakresie nie stosowania środków chemicznych przy uprawie roślin. Dzięki temu, produkty takie jak herbata, kakao, ryż, cukier trzcinowy, owoce są także zdrowe i bezpieczne dla naszego zdrowia.

Produkty aktualnie dostępne ze znakiem Fairtrade to: banany, cukier, herbata, kakao, kawa, komosa ryżowa (quinoa), miód, owoce suszone, owoce i warzywa świeże, soki, orzechy / ziarna oleiste, przyprawy, ryż, wino, kwiaty cięte, rośliny ozdobne, bawełna, piłki sportowe.”

Mam się ubierać w rośliny ozdobne, czy piłki sportowe?

Szukając dalej na Zalando znalazłem „odzież naturalna”. Patrzę – buty Timberland 6 inch premium. Super. Akurat takie mam. Lecę sprawdzić metkę… kurcze… made in china! Przecież to firma z USA, dlaczego nie ma na metce made in USA? Tom się naciął. Niby tacy pro i eko, a zatruwają powietrze i ziemię w Chinach, zmuszając małe dzieci do pracy za michę ryżu. Sprawdzam inne marki: El Naturalista. Buty dla kobiet. Vossen – szlafroki. No ale nie mogę przecież wszędzie w szlafrokach chodzić, tym bardziej damskich.

Nie daję za wygraną, szukam dalej. Trafiam na firmę Namaqua. Szale, koce, obrusy, ręczniki bielizna damska i męska. 55 zł za slipy i 65 zł za bokserki. Gdzieś z tyle samo kosztują majty RL albo CK.

Kolejna strona w Google i nadal nie widzę niczego w co mógłbym się ubrać. Jest za to natomiast cała masa uświadamiania, że tylko to powinienem kupować.

Dochodzę do wniosku, że to taki odzieżowy weganizm i kolejne piękne hasła dla naiwnych w stylu: kupuj tylko polskie produkty. Gdyby jeszcze był jakiś wybór, to można by było się nad tym zastanowić. Ale w sytuacji gdy przez pół godziny szukam czegokolwiek, a znajduję jedynie slipy, ciężko odnieść się do twoich sugestii na poważnie – tym bardziej, że sam nie potrafisz wymienić tych marek odzieżowych fairtrade. Zresztą trzeba iść za ciosem. Dlaczego tylko nie kupować ubrań od producentów potworów? Toż w moim otoczeniu jest cała masa produktów made in china. Należałoby je wywalić i zastąpić ekologicznymi, przy których produkcji nic się nie zanieczyszcza, właściciel płaci podatki, nie miał w rodzinie Żyda co najmniej do 5. pokolenia i wypłaca pracownikom wysokie wynagrodzenia na poziomie średniej europejskiej. Zasadniczo bez wizyty w izbie skarbowej i przeprowadzonego wywiadu gospodarczego, nawet wykałaczki nie da się kupić z czystym sumieniem.

Jakub Anderwald
Gość
Jakub Anderwald
4 miesięcy 7 dni temu

Ja sobie Tallindera zapamiętałem jako zbyt drogą dla mnie markę z produktami które pomimo wysokiej ceny mają jakieś wady projektowe. Łącząc jedno z drugim doszedłem do wniosku, że nie mam czego tam szukać.

Informacja o obniżeniu cen do mnie nie dotarła (zniknąłby jeden z 2 czynników które mnie zniechęcały), a do nowej kolekcji firma nie doczekała – nie miała więc szansy poprawić się w zakresie produktów. Faktycznie dziwne jest to bardzo szybkie jej ubicie – myślę, że ta marka mogłaby zyskać gdyby mocno zaakcentowała to, że nowa kolekcja i obniżone ceny to reakcja na głosy klientów, że marka się rozwija i uczy na błędach.

Mateusz
Gość
Mateusz
4 miesięcy 7 dni temu

Polacy są bardzo specyficzni i czasami kilka negatywnych opinii może zniszczyć całą firmę… Tallinder nie pokazał fajerwerków przez co zapewne zwykły zjadacz chleba wziął za (tak jak Pan stwierdził) „to samo, ale drożej”. Szkoda, że dla LPP przygoda Tallinder kończy się tak szybko – dzięki tego typu marce (kreatywnej) za kilka lat ekspansja na Zachód byłaby łatwiejsza, a poza tym umocniłoby to pozycję firmy na Wschodzie.

Karl Franz
Gość
Karl Franz
4 miesięcy 7 dni temu

Byłem raz w Tallinderze. Chciałem przymierzyć ich marynarkę, ale najmniejsza była o kilka rozmiarów za duża.

Piotr
Gość
Piotr
4 miesięcy 7 dni temu

Moim zdaniem zostal popelniony jeden wazny blad, odziez w salonie nie podarzyla za wygladem. Wchodzac tam mialo sie wrazenie sklepu premium alla Massimo ale niestety odziez LPP czyli Chiny. A co sadzisz o sieci ktora powstala rownoczesnie SONO IDONI, moim zdaniem wysokim poziom marek idzie w parze z wygladem

Sławek
Gość
Sławek
4 miesięcy 7 dni temu

Pytanie, po co powoływać do życia markę, której nie ma się zamiaru utrzymać?
Gdy po raz pierwszy przeczytałem u Ciebie o Tallinderze, był koniec kwietnia br. Zainteresowałem się. Jestem jednak klientem, który musi dotknąć i przymierzyć i nie wystarczą mi obrazki w sieci, szukałem więc w Warszawie sklepu stacjonarnego.
I wiesz co? Nie znalazłem.
I tym krótkim stwierdzeniem można zakończyć historię Tallindera.

Maks
Gość
Maks
4 miesięcy 7 dni temu

Lubiłem casualowe ubrania z Reserved, tshirty, bielizna, czy luźniejsze jeansy. Niestety, ostatnio jakość pogorszyła się wręcz diametralnie. Już chyba HaeM, czy ZARA ma lepszą. Tragedia

Tomek
Gość
Tomek
4 miesięcy 7 dni temu

LPP ma super specjalistów? Ich PR w stosunku do zwyczajnych klientów jest tragiczny. Zero szacunku, nieprzyznawanie się do błędów i ostatecznie całkowite olewanie. Widzę, że rzecznikiem prasowym LPP wciąż jest Pani Marta Chlewicka, więc nic się w tej kwestii nie zmieniło.

Konrad
Gość
Konrad
4 miesięcy 7 dni temu

Zgadzam się co do oceny kolekcji wg Mr Vintage. Niestety nie było na czym zawiesić oka. A jak już coś było ponad przeciętne to i cena niestety była bardziej niż ponad przeciętna. np eleganckie buty typu Oxford za 800 zł… Podobne buty odnalazłem w znacznie przystępniejszej cenie w sklepie internetowym firmy Nord.. Ponadto szczególnie mi zabrakło wyboru w koszulach męskich. Wyglądało to tak, jakby projektanci Tallindera w ogóle nie prześledzili trendów w tym obszarze. A wystarczyło obejrzeć kolekcję Mr Vintage z Osovskim czy kolekcje oferowaną przez Bytom..

Mirek
Gość
Mirek
4 miesięcy 7 dni temu

jak byśmy się zapytali klientów w kilku słowach co to jest za marka Tallinder to co byśmy się dowiedzieli. Dla mnie była by nuda. Odwiedziłem ich sklep i pomacaniu ich produktów właściwie opuściłem sklep i nie miałem zdania (a to rzadkość u mnie). Podobał mi się wystrój sklepów i kilka pomysłów z nim związanych. Ale same produkty były bez płciowe.

Liam
Gość
Liam
4 miesięcy 7 dni temu

To co mnie najbardziej raziło w marce pretendującej do wyższej półki, to wręcz amatorskie błędy przy debiutującej kolekcji, które tak doświadczonemu graczowi jak LPP nie powinny się przydarzyć.
1. Nieopracowana Rozmiarków. Według mnie momentami kompletnie przestrzelona. Pierwszy raz spotkałem się ze sklepem, w którym przy wzroście 186 i wadze 78 kg muszę mierzyć tylko rozmiary S. Niektóre spodnie bez rozmiaru 31. Gdzie indziej rozmiary 31, 32, 33 i dopiero 36. Marynarki za duże. Chaos i brak logiki.
2. Słaby opis produktów w sklepie internetowym i mnogość błędów. Sweter w opisie wełna-jedwab był w rzeczywistości bawełna-jedwab.
3. Nuda. Większość koszul z identycznym kołnierzykiem. Marynarki według jednego wzoru.
4. Część asortymentu po prostu brzydka – torby.
5. Ryzykowane ceny. Niektóre produkty w takich cenach, że lepiej kupić coś sprawdzonego niżeli ryzykować. Górna granicach butów 900 zł, koszul 350 zł, polówek 250 zł.

Na duży plus jak dla mnie obsługa w sklepie stacjonarnym (Wrocław) oraz internetowym. To z czym się spotkałem było naprawdę nowym standardem. Aczkolwiek potkałem się również z nieprzychylnymi opiniami.

harvester
Gość
harvester
4 miesięcy 7 dni temu

Jakimś wytłumaczeniem przyczyn porażki jest choćby zdjęcie ilustrujące ten wpis – sztywna, źle układająca się dwurzędówka (o błędach technicznych zdjęcia nie wspomnę). Zdjęcie nie zachęca do kupna – porównajcie choćby do sposobu prezentacji produktów SS. Niby doczytali, że mają być szerokie klapy, ale diabeł tkwi w szczegółach.

M.D.
Gość
M.D.
4 miesięcy 6 dni temu

Klapy ładne, ale długość… ledwo zasłania pasek a górny guzik marynarki zapięty prawie pod szyją.

Mateusz
Gość
Mateusz
4 miesięcy 7 dni temu

Przepraszam, że nie odnoszę się do powyższego wpisu ale miałbym pytania o buty, które podlinkowałem. Czy jest to model na jesień czy też mogą one służyć również w sezonie zimowym? Chciałbym również wiedzieć czy chociażby wizualnie pozytywnie oceniłby Pan ten model?

Mateusz
Gość
Mateusz
4 miesięcy 7 dni temu
Karl
Gość
Karl
4 miesięcy 7 dni temu

Oferta Tallindera w sklepach stacjonarnych była znacząco szersza od tego co pokazano na ich stronie i w sklepie online ?
Bo jeżeli nie, to wygląda bardzo skromnie jak na firmę z takim potencjałem finansowym, która w ramach marki ma miec tylko 2 kolekcje roczne. Mogę zrozumieć, że ossovski ma ograniczony wybór wzorów koszul ale nie tallinder.
I to nie był atak na półkę premium….

Dariusz
Gość
Dariusz
4 miesięcy 7 dni temu

Moim skromnym zdaniem problemem mogło być to, że Tallinder został zdefiniowany jako marka premium orientując się na czymś takim jak Massimo Dutti, czyli marce, która na zachodzie Europy nie jest premium. Jednocześnie nie był cenowo atrakcyjniejszy. Odwiedzając Polskę jestem zainteresowany zakupem czegoś z Polski. Jednak brakuje mi marki takiej jak Hackett, która byłaby prawdziwym premium z ofertą ubrań o rozpoznawalnych krojach z wysokowartościowych materiałów i za ceny niższe niż Hackett. Ale tego nie można się chyba spodziewać od specjalistów w dziedzinie dresów jak LPP nawet jeżeli dobrze opanowali zasady istnienia na rynku odzieżowym.

Michal
Gość
Michal
4 miesięcy 4 dni temu

Zabawne, ale jak zaczalem czytac Twoj wpis to pomyslalem o Hackett’cie wlasnie. I o Drakes jeszcze.

Janeł
Gość
Janeł
4 miesięcy 7 dni temu

1. Moim zdaniem Tallinder nie dał sobie szansy. Firma istniała bardzo krótko i gdyby nie Pan, to pewnie większość z nas w ogóle by nawet nie wiedziała o jej istnieniu. Mimo częstych wizyt w różnych galeriach handlowych ani razu nie natknąłem się ich salon. Banerów ani reklam kontekstowych też nie widziałem. Zero promocji – w przeciwieństwie np. do Giacomo Conti, które swego czasu zasłynęło z dość nachalnej reklamy ;)

2. Wydaje mi się, że popyt na ubrania smart causal rośnie i jeszcze długo będzie rosnąć, dlatego tym bardziej dziwi, że marka nie potrafiła tej szansy wykorzystać. Nie jestem wprawdzie ekspertem w tej dziedzinie, ale jako klient nie widzę za bardzo bezpośredniej konkurencji dla Massimo Dutti.

3. W moim odczuciu Tallinder zachował się wobec Pana bardzo nie fair, oferując współpracę w przeddzień upadku.

Mejt
Gość
Mejt
4 miesięcy 7 dni temu

Kolejny post Szanownego Pana Michała o tym jak to ludzie w PL nie mają zielonego pojęcia o ekonomii „modowego byznesu” i zewsząd słychać „narzekania mniej wyedukowanych klientów”. Otóż po lekturze po raz kolejny wydaje mi się, że Nasz Drogi MrV sam zalicza się do grupy ” wielu fachowców którzy poza piłką nożną, zdrowiem i polityką wiedzą wszystko także o biznesie odzieżowym.” Dla jasności piszę to wyłącznie w odniesieniu do ekonomiki tego biznesu, nie walorów stylistyczno-estetycznych. Niech mi Pan więc wytlumaczy z jakich to parametrów zawartych w raportach spółek giełdowych wywnioskował Pan, „że ze sprzedaży każdej sztuki w kasie firmy zostaje zazwyczaj kilka procent.” ??? Duby smalone piszecie Waszmości .. tak dla prozaicznego przykładu .. raportowanie niewielkich dochodów może oznaczać dokonanie w danym roku pokaźnej inwestycji (CAPEX’u) co znacznie obniży rentowność biznesu (in the books oczywiście) … ale nie o tym to ja chciałem …

Wydaje mi się, że Tallinder był skazany na porażkę …bo LPP chciało zrobić duży biznes na kolejnym segmencie klientów przy minimalnych nakładach .. pójść na swoiste skróty i „złupić frajerów”. Ale niestety niedoceniło tej grupy odbiorców i w efekcie się zamyka.
Co skłoniło mnie do wysnucia takich wniosków:
– ekipa do Tallindera przerzucona z innych marek LPP, jechała sprawdzoną biznesową matrycą bez głębokiej analizy odbiorcy
– brak „świeżej krwi” znającej się na tym segmencie – pewnie byli za drodzy
– jakość nieadekwatna do ceny, mimo dobrych jakościowo materiałów ich ciuchy w pierwszym kontakcie robily wrażanie jakichś takich tandetnych (to moje subiektywne odczucie)
– skromniusieńska kampania promocyjno-reklamowa, niemalże niezauważalna
– nierzetelne sprecyzowanie głównych konkurentów i z tym związana chaotyczna polityka cenowa (o designie się nie wypowiem)
– chaotyczne otwieranie sklepów stacjonarnych, żeby zaczynać biznes „premium” od sklepów w Szczecinie czy Lublinie ??
– szybkość likwidowania marki dowodem na brak jakichkolwiek długofalowych planów z nią związanych

Podsumowując – dla mnie to projekt rzucony „na wabia” – macie tutaj kilkanaście mln’ów i zróbcie markę premium, tam jest kasa. Budżet macie ograniczony a czas na pokazanie sukcesów jeszcze bardziej. Jak „ryba chwyci” to Was ozłocę, jak „ryba nie chwyci za pierwszym czy drugim braniem” to się zwijamy i minimalizujemy straty. Niestety dla LPP w segmencie premium konkurencja jest dużo większa a odbiorca znacznie bardziej świadomy. Pozostali, którzy od czasu do czasu kupują „bardziej eleganckie” odzienie wybiorą od lat sprawdzonych Bytom czy Vistulę.

KapitanSz
Gość
KapitanSz
4 miesięcy 7 dni temu

Dokładnie, w zakresie marż wystarczy wejść na raporty miesięczne bytomia, vistuli czy próchnika by wiedzieć że marża zazwyczaj przekracza 50%…

dejko
Gość
dejko
4 miesięcy 6 dni temu

A nawet nie wchodząc w głębsze analizy finansowe. Załóżmy, że jestem przykładowym klientem. Wchodzę na stronę Tallinder i co widzę…
1. Czarna skórzana kurtka, za 1 399 zł. Fajnie – bardzo podobną kupiłem u Ochnika, za… 749 zł. Czy Tallinder jest mnie w stanie przekonać, że jakość ich kurtek jest lepsza od jakości kurtek firmy specjalizującej się w produkcji galanterii skórzanej?
2. Kurtka Field Jacket za 699 zł. Wyraźnie czerpiąca z legendarnej M-65. Tyle, że oryginalną M-65 firmy Alpha Industries kupiłem za 469 zł, gdzie regularnie kosztuje około 530 zł. Plus jeszcze w cenie była podpinka.
3. Harringtonka za 499 zł. W Bytomiu taka sama jest za 199 zł, a swoją kupiłem w tej firmie za 149 zł.
4. Bawełniany sweter za 199 zł, w Bytomiu za 99 zł, a w dalszej promocji będzie nawet za 79 zł.
5. Polo z długim rękawem – 249 zł. W AO takie samo polo RL kosztuje 300 zł, a TH 150 zł. Co więcej, jak raz się kupi, to ma się u nich stały rabat wynoszący 15% na wszystkie produkty.
6. Zwykłe polo. 229 zł, niektóre modele za 119 zł. Znów AO i polo RL za 275 zł lub TH za około 150 zł.
7. Dżinsy – 199 zł. No to już wymaga kombinowania, ale jak ktoś ma chwilę czasu i ochotę, to za 199 zł w Outletach da się wyrwać Levisy. Kupiłem dwie pary, każda po 199 zł.
8. Poszetka jedwab – 99 zł, vs 80-90 zł w poszetka.com lub 70 zł w EM.
9. Pasek skórzany 159 zł i 199 zł pasek pleciony. W EM pasek skórzany to koszt 80 zł, a pleciony 99 zł.
10. Bransoletka skórzana 99 zł, na Allegro duży wybór w przedziale od 15 do 20 zł.
11. Krawaty jedwabne za 179 zł, podczas gdy u konkurencji bez problemu można kupić za mniej niż 100 zł. Na poszetka.com, 20 zł drożej mają krawaty z grenadyny.
12. Brązowe brogsy za 599 zł. Podobne marki Gordon & Bross kupiłem za 369 zł, a w cenie regularnej są za 560-580 zł.
13. Chinosy za 279… za 149 zł kupowałem chinosy w KappAhl, za 89 zł w H&M, a w Bytomie za 249 zł dostaje się dwie sztuki.
14. Biała koszula za 349 zł… no tu chyba komentować nie trzeba. Na promocji u Szarmanta koszule kosztują tyle samo, a Bytom, Vistula, Wólczanka, Ossovski czy inne marki oferują swoje koszule dużo taniej.
15. Wełniana marynarka to co najmniej 580 zł. A większość modeli jest za 899 zł. W Bytomiu najtańsza wełniana to 349 zł. Najdroższa marynarka w Bytomiu, to 799 zł – a to przecież firma posiadająca znacznie większą renomę i dużo lepszą markę!

Więc niech ktoś mi powie dla kogo była marka Tallinder? Kto miałby tam kupować?
Klient premium? On szuka prawdziwych produktów premium, sygnowanych właściwą marką. Nie kupuje ubrań firmy krzak.
Świadomy klient szukający właściwej jakości produktów? Uda się do konkurencji, która jest bardziej wiarygodna, sprawdzona, przetestowana, ma lepszą markę i niższe ceny.
Klient sieciówek? Dla niego za drogo.
Przypadkowy klient? Też nic z tego. Salony mieszczą się w galeriach, a tam ma w sąsiedztwie salony konkurencji. Wybierze tam gdzie taniej.
Ponadto na stronie brak danych dotyczących materiałów, detali (w droższych marynarkach coś się pojawia) – żadnych informacji pozwalających klientowi ocenić w czym produkty tej marki lepsze są od produktów konkurencji. Naprawdę – trzeba było mieć klientów za frajerów, by wierzyć, że to wypali. Żerowanie na lokalnym patriotyzmie już nie wystarczy.

> ? jakość nieadekwatna do ceny, mimo dobrych jakościowo materiałów ich ciuchy w pierwszym kontakcie robily wrażanie jakichś takich tandetnych (to moje subiektywne odczucie)

Miałem takie samo uczucie. Salony wyglądały na atrapy, a personel rozmawiający o dupie Maryny wręcz obrażony, że wszedłem do sklepu.

> ? chaotyczne otwieranie sklepów stacjonarnych, żeby zaczynać biznes ?premium? od sklepów w Szczecinie czy Lublinie ??

No tu akurat jest metoda. W Warszawie klienci szybciej połapią się, że to premium jest doklejane na siłę. W mniejszych miastach łatwiej o niezorientowanych klientów, którzy kupią coś tylko dlatego, bo to jest drogie.

gaq
Gość
gaq
4 miesięcy 5 dni temu

Ad 13. Nie miałem styczności z ich chinosami, bo po obejrzeniu ich na stronie odpuściłem ten temat. Kwestia kroju; jak dla mnie zbyt wąskie, pięty bym nie przecisnął :), ale czy chino Tallindera były tak tandetne jakościowo, żeby zestawiać je z chino KappAhl, H&M i Bytomia? Bo ich chino (zwł. Bytomia) są strasznie kiepskie.

dejko
Gość
dejko
4 miesięcy 5 dni temu

Chino KappAhl są moim zdaniem bardzo dobrej jakości (oczywiście jak na spodnie poniżej 150 zł) i w tym przypadku stosunek ceny do jakości jest bardzo dobry. H&M miał dwie wersje chino: te za 89 zł i te za 69 zł. Te pierwsze były lepszej jakości, adekwatnej do ceny. Te tańsze już na wieszaku wyglądały słabo.
Bytom, tak jak piszesz, to niestety porażka. Bawełna jak z papieru. Kupiłem 3 pary tylko ze względu na kolor, niedostępny u innych producentów. Na promocji dałem za nie 89 zł, a i tak miałem wrażenie, że przepłaciłem. Kupowanie tego w cenie regularnej jest szaleństwem. Moim zdaniem jakość gorsza nich chinosów z Lidla (których też mam trzy pary), które kosztowały chyba 39 zł.

Z Bytomia nie polecam również ich koszulek polo. Bardzo kiepska pika bawełniana.

konwil
Gość
konwil
4 miesięcy 4 dni temu

W tym roku kupiłem 2 polówki w Bytomiu. Jak za tę cenę (ca. 60 zł/szt.) to naprawdę są niezłe. Nie ma ich co porównywać np. do polówek z C&A za podobne pieniądze – tam dopiero jest kiepska pika.

Dominik
Gość
Dominik
4 miesięcy 4 dni temu

Tyle, że polówki w C&A kosztują 35zł w cenie regularnej, a da się je kupić i za 15-20zł.

konwil
Gość
konwil
4 miesięcy 4 dni temu

Wydawało mi się, że w ubiegłym roku płaciłem więcej, ale nie upieram się. W każdym razie można rzec, że to podobna półka cenowa.

Nie miałem nigdy koszulki polo Lacoste (dla mnie zdecydowanie za drogo), niemniej te z Bytomia spełniają moje oczekiwania; te z C&A – nie spełniają (gruba, nieprzewiewna pika, mniej przyjemna w dotyku). Najlepiej wypowiedziałby się tutaj ktoś, kto >>zaliczył< C&A, Bytom i np. rzeczone Lacoste.

PS: Pani z Bytomia (salon, a pani z Krakowa) twierdzi, że polówki są szyte z tej samej bawełny co właśnie Lacoste – cokolwiek to znaczy…

dejko
Gość
dejko
4 miesięcy 3 dni temu

> Nie miałem nigdy koszulki polo Lacoste

No i właśnie dlatego akceptujesz jakość polówek Bytomia.
Różnica jest kolosalna. Materiał używany przez Lacoste, starzeje się bardzo wolno, a wpływ prania na miękkość materiału jest praktycznie niezauważalny. Polo Bytomia szybko się deformuje (szczególnie widać na kołnierzyku), a ponadto materiał już po pierwszym praniu robi się twardy i szorstki.
Obecnie ich koszulki chodzą po 60 zł, co jest ceną niską i można się takiego czegoś spodziewać. Ale jeśli dobrze pamiętam, to cena regularna polówek sprzed 2-3 sezonów, chyba grubo przekraczała 100 zł.

> polówki są szyte z tej samej bawełny co właśnie Lacoste

Są szyte z tego samego rodzaju materiału, czyli z piki bawełnianej. Nie znaczy to oczywiście, że obie firmy stosują pikę bawełnianą tej samej jakości.

konwil
Gość
konwil
4 miesięcy 3 dni temu

Pewnie masz rację. Niemniej: chodzę, piorę, prasuję i chodzę, piorę, prasuję… – nie zauważyłem tego o czym piszesz po kilkunastu praniach, tzn. materiał jest miękki tak jak na początku, kołnierzyk się nie deformuje. Ale może to efekt pojawiający się po kilku latach (?). A tak jak napisałeś dzieje się faktycznie z polówkami z C&A.

dejko
Gość
dejko
4 miesięcy 2 dni temu

To jest efekt pojawiający się po pierwszym praniu.

mina
Gość
mina
4 miesięcy 6 dni temu

Przecież to banalnie proste. Porównaj sobie przychody firmy ze sprzedaży oraz zysk netto.

Sandra
Gość
Sandra
4 miesięcy 7 dni temu

Byłam w tym sklepie raz. Stylistyka kolekcji damskiej nie była zbyt zachęcająca, w dodatku materiały sukienek zrobiły na mnie złe wrażenie. Jakby uznano, że klientka nie zwróci uwagi, że za 600 zł proponuje się jej sukienkę z mieszanki wiskozy z elastanem. W dodatku kolorystyka daleka była od klasyki i sporo było neonowych koszmarków. Z ciekawości weszłam teraz na ich stronę. Rzeczywiście widzę spadek cen i poprawę stylistyki. Jakość nadal podobna, ale przy tym poziomie cen nie razi. Szkoda, że za późno.

Piotr
Gość
Piotr
4 miesięcy 7 dni temu

Moim zdaniem, to popełnili błąd za błędem i byli skazani na porażkę. Jako że mieszkam w Gdańsku, miałem okazje od początku śledzić w salonie w GB ten nowy segment „premium”. Wrażenia – bez szału jakościowego (jak na półkę cenową), kolekcja jak dla mnie nudna (ale to indywidualna moja ocena). Zdecydowany brak promocji (gdyby nie moja małżonka to nawet nie wiedziałbym nic o tej marce).

W ogóle wydaje mi się, że zaistnienie w tej półce cenowej obecnie, zaczynając od zera, jest cholernie trudne. Co nie znaczy że nie jest możliwe. Tylko w mojej ocenie zabrakło tam wszystkiego po trochu. Pamiętam jak po pierwszej wizycie w salonie powiedziałem że świetlanej przyszłości im nie wróżę. Ale że aż tak krótkiej… to sam się zdziwiłem :)

Grzegorz
Gość
Grzegorz
4 miesięcy 7 dni temu

Michale, a czy myślisz, że w związku z tym, że marka będzie znikała w lutym 2017 roku, to tuż przed zniknięciem pojawią się jakieś ogromne wyprzedaże w salonach stacjonarnych? Czy taka jest praktyka przy rozwiązywaniu firmy odzieżowej?

Ja.
Gość
Ja.
4 miesięcy 7 dni temu

Mam do was pytanie: gdzie kupić dobrą kurtkę pikowaną? Wszędzie widzę puchowe..

Rafi
Gość
Rafi
4 miesięcy 7 dni temu

W tym tygodniu w Lidlu.

Ja.
Gość
Ja.
4 miesięcy 6 dni temu

Dzięki jak będzie to kupię

Remek
Gość
Remek
4 miesięcy 7 dni temu

Michale, na rynku pozostało praktycznie 3 graczy z krajowym rodowodem – Bytom, Vistula, Próchnik. Która z nich jest Twoim zdaniem najlepiej zarządzana? Która ma najlepszy plan na przyszłość?

Bartek
Gość
Bartek
4 miesięcy 7 dni temu

Panie Michale, pytanie zupełnie z innej beczki. Jaki krawat i poszetkę poleciłby Pan do tego garnituru:

Dziękuje!

tomasz_k
Gość
tomasz_k
3 miesięcy 29 dni temu

Bartek, a widziałeś skład tego garnituru?

Maciej
Gość
Maciej
4 miesięcy 6 dni temu

Prawdziwe marki premium to np. Tommy Hilfiger, Armani, Lacoste, Hugo Boss itp. Klienci po prostu nie dali się nabrać na farbowanego lisa i bardzo dobrze. Zresztą po co kupować Tallindera, skoro za podobną cenę można mieć w TK Maxx oryginalnego Tommy Hilfigera?

Bartek
Gość
Bartek
4 miesięcy 6 dni temu

Tommy Hilfiger?

Łukasz
Gość
Łukasz
4 miesięcy 6 dni temu

Hilfiger? Getto moda aspirująca do zastąpienia Ralpha.

Janeł
Gość
Janeł
4 miesięcy 6 dni temu

Zastanawiam się, czy Ty tak na serio, czy po prostu wpadłeś potrollować :)
Większość z marek, które wymieniłeś, to droga bananada adresowana do zamożnych, ale zupełnie nieświadomych klientów, którzy lubią eksponować drogie logo.

Corvax
Gość
Corvax
4 miesięcy 6 dni temu

To ja zaproponuję mały off-topic.
Bardzo by mnie ucieszył jakiś wpis z propozycjami kurtek funkcyjnych. Dosłownie od paru lat szukam czegoś takiego i nic. Chodzi mi o kurtkę przejściową, która mógłbym założyć na marynarkę w podróż na konferencję czy po prostu wyjazd „w teren” gdzie dyplomatka lub kurtka z wełny się nie sprawdzi. Coś co nie pogniecie się w podróży. Niestety w Polsce takie kurtki są niemal zawsze zbyt krótkie i nie zakrywają marynarki.

Velahrn
Gość
Velahrn
4 miesięcy 6 dni temu

Na jaką pogodę? Na wiosnę/jesień doskonale sprawdzają się klasyczne modele Barboura, np. Beaufort.

Corvax
Gość
Corvax
4 miesięcy 6 dni temu

Głównie na jesień ale na wiosnę tez się przyda. Tak, napaliłem się na Barbour ale one mają dość „rustykalny” styl. Poza tym nie podobają mi się takie małe kołnierzyki „koszulowe” w kurtkach. Wolę coś stójkowego, co przy niedopiętych górnych guzikach/zamku tworzy coś na wzór sterczących klap marynarki :)
Widziałem kiedyś na człowieku fajną kurtkę Bugatti ale w Polsce jest je trudno kupić a jak już są to 1-2modele w niepełnej rozmiarówce. Wczoraj oglądałem fajną husky w Vam Graafie ale okazało się, że firma w ogóle do Polski nie zamówiła rozmiarów 98, 102 itp., co uważam za skandal. Naprawdę jest trudno kupić taką kurtkę w POlsce :(

Grzesiek
Gość
Grzesiek
4 miesięcy 3 dni temu

Wellenstein

Corvax
Gość
Corvax
4 miesięcy 38 minut temu

Niby tak, ale jak się bliżej przyjrzeć ich kurtkom to one sa mocno outdoorowe. Tkaniny emanujące sztucznością. Chyba trochę zbyt niski poziom elegancji, żeby to założyć na codzienny garnitur. Mam wrażenie, że to taki temat przemilczany przez sklepy z ubraniami męskimi

herbiarz
Gość
herbiarz
4 miesięcy 6 dni temu

Przyczyna porażki jest jedna, prosta i banalna: brak dobrego wywiadu konsumenckiego. End of story. Tak tragiczne wyniki sprzedażowe kwalifikują do natychmiastowego zwolnienia całego działu, który zajmował się szacowaniem sprzedaży i badaniem preferencji konsumentów. Fiasko na całej linii. Nie wnikam tutaj w jakieś niuanse o jakości wykończenia i takie tam, bo to sprawa lekko wtórna wobec porażki projektu biznesowego.

Aleksander
Gość
Aleksander
4 miesięcy 6 dni temu

Ja niestety uważam że ta historia z Tallinderem pokazuje jak słabo przygotowali się do wprowadzenia marki. Oczekiwanie że da się wypromować markę premium bez prawdziwej promocji, poprzez tylko jedną kolekcje to szczyt naiwności. Strata moim zdaniem też trochę napompowana, ale to inna historia. Kolekcja i nawet sklep internetowy kojarzą się z Massimo ale ceny niektóre są wyższe a wzory strasznie zachowawcze. Przykład podawany, czyli buty za 800 zł mówi sam za siebie, to tylko sieciówka, Gordony czy Berwick szyte ramowy kupimy taniej. przyznam że tutaj tylko czytałem o tej marce, nie widziałam żadnej reklamy, żadnego ambasadora marki. Strata ponad 20 mln na 8 salonów w pół roku jest zastanawiająca, bo gdyby cześć tych środków poszła na prawdziwą promocje to tego wpisu by nie było.

teodor
Gość
teodor
4 miesięcy 6 dni temu

Minimalizm COS ma jakiś charakter, styl, a Tallinder póki co go nie ma,no i już mieć nie będzie. Dziwne, że tak szybko wywiesili białą flagę. Wszyscy czekają na kogoś w stylu SS, tylko w cenach Bytomia. Takie to się proste wydaje. Zresztą sam Bytom zszedł z prawej ścieżki, na której był kilka lat temu.

gaq
Gość
gaq
4 miesięcy 5 dni temu

Co masz na myśli konkretnie w odniesieniu do Bytomia? Dawno tam nie zaglądałem, bo ich rozmiarówka zaczyna się powyżej moich wymiarów, więc nie wiem za bardzo. Na ich stronie teraz widzę, że nie ma już pięknych wełnianych płaszczy, jakie kiedyś były, ale np. marynarki prezentują się lepiej, bo guzik powędrował na swoje miejsce. A plastikowe kurtki jak były tak i są.

teodor
Gość
teodor
4 miesięcy 3 dni temu

Jesienią 2014 mieli fajną kolekcję, w dobrym kierunku szedł ten interes, kolory, kraty itp. No i „Ikony kultury” to było coś ciekawego. Te „poświęcona” Hłasce i Grechucie były ciekawe, a ta Ciechowskiego narobiła fermentu. Teraz jest trochę nudniej, a „Ikony kultury” to jakieś jaja,kilka tiszertówi i dziękujemy. Ale ogólnie raczej ok, tu się zgadzam.

janbezziemi
Gość
janbezziemi
4 miesięcy 6 dni temu

Problem z Tallinder polegał na beznadziejnej jakości i fatalnych krojach w nieadekwatnej cenie. Zarówno w męskiej jak i damskiej wersji. Szkoda, że sygnowałeś to swoją twarzą.

Heron
Gość
Heron
4 miesięcy 6 dni temu

Od początku miałem wrażenie, że ubrania Tallindera są wymuszone, przygotowane w pośpiechu i po prostu niesmaczne. Powyższe określenia dotyczą także ich marketingu. Nie pamiętam Panie Michale, aby jakiekolwiek Pana wpisy promujące jakąś markę spotkały się z tak nieprzychylnym odzewem czytelników jak te dotyczące Tallindera. Sam po nich miałem poczucie po prostu właśnie niesmaku. W mojej ocenie postanowił Pan promować własną twarzą markę, która absolutnie na to nie zasługiwała. Szkoda ale cóż, uczymy się na błędach…

lwi
Gość
lwi
4 miesięcy 6 dni temu

Witam. Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na kilka faktów, które choć wspomniane, nie zostały według mnie należycie uwypuklone.
Tallinder był próbą szybkiego wprowadzenie marki premium do portfela LPP w celu dywersyfikacji portfolio brandów. Decyzja została podjęta w szczycie koniunktury i była transpozycją doświadczeń z przeszłości.
Główną przyczyną zamknięcia Tallindera są niesatysfakcjonujące wyniki grupy LPP, a nie samego Tallindera ? w prawdzie grupa ciągle generuje zyski, ale są one na tyle małe, że w zasadzie nie pozwalają na inwestycje.
Na odważną promocję trzeba mieć wielokrotnie większy budżet niż wynosił budżet Tallindera. Natomiast na odważną kolekcję trzeba mieć znacznie większą skłonność do ryzyka ? a ktoś za takie decyzje przecież odpowiada. Szczególnie na konserwatywnym, polskim rynku.
Bardzo wątpię, że Polacy utożsamiają marki typu Hugo Boss czy Ralph Lauren z wysoką jakością. W zasadzie niczym nie różnimy się od zachodnich rynków ? cenimy własne marki z tradycjami. I przede wszystkim mocno sprofilowane ? męska marka nie może robić damskich kolekcji.
Polski segment premium w modzie męskiej to przede wszystkim garnitury Bytomia, Vistuli, Próchnika i ich białe, ślubne koszule.

Velahrn
Gość
Velahrn
4 miesięcy 6 dni temu

Bytom, Vistula, Próchnik markami premium? Przecież to klasyczny przykład średniej półki.

lwi
Gość
lwi
4 miesięcy 5 dni temu

Trudno jednoznacznie określić co można nazwać produktem premium, a czego już nie. Według mnie, przynajmniej marketingowo te marki się tak pozycjonują. Poza tym rynek odzieży w Polsce w zasadzie kończy się na takich progach cenowych. Reszta to promil.

dejko
Gość
dejko
3 miesięcy 30 dni temu

Na markę premium, to jedynie swojego czasu Vistula się pozycjonowała, ale też im nic z tego nie wyszło.
Premium, to jest właśnie ten promil, a nie sklep w każdej galerii z koszulami po 79,99 zł.

Jacek
Gość
Jacek
4 miesięcy 6 dni temu

Szanowny Panie Michale, najśmieszniejsze w tym jest komentarz w stylu „bo my Polacy jesteśmy specyficznym klientem i nie znamy się na modzie ; )”. Ja nie jestem skłonny kupować produktów koncernu LPP po katastrofie w Bangladeszu. Oczywiście wiem, że większość popularnych marek tam lokuje produkcje, ale komentarz właścicieli firmy „wyleczył” mnie skutecznie z zakupów. Druga sprawa, „rozleniwienie” działu promocji. Kilka reklam w kolorowych gazetach i znany bloger ; ) nie muszą gwarantować szybkiego sukcesu. Trzecia… cena – jakość, chciwość nie jest dobrym doradcą ( omawiany tutaj przykład swetrów z wełny merynosów). Klient który ma do wydania określoną kwotę, nie musi kupić skody w pełnej opcji, tylko raczej podstawową wersję audi, czy bmw. Klient premium mający do wydania 1000zł na marynarkę z pewnością nie zaglądnie do salonu tallinder. Wydaje mi się, że właśnie rośnie świadomość i oczekiwania męskiego rynku odzieżowego. Kupujący coraz częściej zwracają uwagę na jakość produktu, a jeżeli współgra to z rozpoznawalnością marki to już pełnia szczęścia ; ) Osobiście uważam, że tallinder to była taka próba szybkiego skoku na kasę. Jesteśmy LPP wszystko nam wychodzi… no nie wyszło. Budowanie pozycji „marki” to trudne i pracochłonne przedsięwzięcie. Likwidacja tallinder po zaledwie dwóch sezonach, przewrotnie jest potwierdzeniem podejścia bardziej wymagających klientów do grupy LPP i jej szefów ; ) pozdr…

dostawca
Gość
dostawca
4 miesięcy 5 dni temu

Panie Michale,

Mam możliwość pracy, od czasu do czasu, z LPP jako jeden z ich dostawców. Do tej pory firma, w której pracuje pomagała w rozwojach marek Reserved i House i przeszło 2 lata temu dostaliśmy zapytanie o możliwość wysłania „inspiracji” na rozwój „marki premium”. W dotychczasowej pracy z LPP głównym czynnikiem jaki jest brany pod uwagę jest cena wykonania gotowego wyrobu (od razu mówię, że nie jest to polityka tylko i wyłącznie LPP, ale wielu innych :światowych marek” z którymi mam szansę pracować) Jeżeli jakikolwiek produkt nie mieści się we wcześniej założonych widełkach najpierw zaczyna się szukanie możliwych oszczędności w modelu później (jeżeli oszczędności nie znaleziono) modele są kasowane.
W przypadku modeli, które były rozwijane przez moją firmę dla projektu Tallinder właśnie cena była barierą. Marka premium = droższe tkaniny, lepsza jakość = wyższe koszty wytworzenia.

Tak jak Pan napisał, również moim zdaniem, głównym powodem porażki LPP z marką Tallinder jest brak doświadczenia w tej półce cenowej i, co by nie mówić, chyba jeszcze nie ta wielkość firmy, żeby przełknąć straty i pozwolić sie marce rozwijać przez conajmniej 2 lata.
Musi jeszcze chyba upłynąć sporo czasu zanim w Polsce będzemy posiadać markę premium z prawdziewgo zdarzenia

Pozdrawiam

lwi
Gość
lwi
4 miesięcy 5 dni temu

Nie bardzo rozumiem pierwszą część wypowiedzi. Czy to zarzut?
Sprzedaż produktów powyżej pewnego progu cenowego spada w sposób drastyczny i jakość nie ma wtedy absolutnie żadnego znaczenia. Również bez ustalenia targetów cenowych nie da się w żaden sposób zarządzać grupą kategorii.
Brak doświadczenia w segmencie premium nie jest główną przyczyną porażki Tallindera. Jak wspominałem wyżej czynnikiem decydującym o zamknięciu Tallindera są bardzo niskie zyski grupy LPP, a w szczególności marki Reserved, która napędza całą grupę. Pozostałe czynniki, które są tu przedstawiane to czynniki wtórne. Tallinder nie mógł zacząć z bardzo ?odważną? kolekcją ? to byłoby zbyt ryzykowne, nikt nie podejmuje takich decyzji. Zrobili tyle ile można było zrobić, zabrakło paliwa.

dostawca
Gość
dostawca
4 miesięcy 5 dni temu

jest to poniekąd zarzut ponieważ dużo ciekawych modeli zostało zarzuconych z powodu przekroczenia widełek cenowych. nie mówimy tu o drastycznych przekroczeniach tych widełek, a o .50-1.5$ (wynikające z lepszej jakości tkaniny, droższych dodatków, itp) – dla branży modowe wygląda na to że .1$ to już wiele i to niestety gdzies się odbija
nie mówię takze, że ciekawe modele to te odważne. Ciekawe wg mnie to te z interesującym wzornictwem i „tym czymś” nad czym każdy oglądający sie zatrzyma
Rozumiem, że zgadasz się z moim argumentem, że jednak LPP jest zbyt mała firmą ze zbyt małym doświadczeniem, żeby budować markę premium (w tej chwili). Skoro sukces całej firmy jest w większości zasługą jednej tylko marki, wydaje mi sie na ten moment to jeszcze za wysokie progi…
Być może i zrobili tyle co można zrobić, ale chyba niedoszacowali wielkości strat jakie moga ponieść na początku rozwijania marki

lwi
Gość
lwi
4 miesięcy 4 dni temu

Przykład i waluta, którą podajesz dotyczy raczej tańszych brandów i produkcji dalekowschodniej. I wtedy zgadza się, że $1.00 to może być sporo biorąc pod uwagę, że cena zakupu np. casualowych koszul męskich to od $4.50 do $6.00. Dla Tallindera taka różnica nie byłaby czynnikiem decydującym.
Zgadzam się z Tobą częściowo ? szacowano stratę na poziomie 1 mln zł w pierwszym roku działalności. To bardzo optymistyczne założenie bo główną zmienną miał być wolumen sprzedaży, który okazał się być 3x niższy niż zakładano. Według mnie jeśli pomylili się 3x w planowanej wielkości sprzedaży to i tak niewiele się pomylili.
Błędna była według mnie decyzja o próbie stworzenia marki premium wzorem wcześniejszych doświadczeń LPP. Czyli faktycznie zabrakło doświadczenia bo z tego naprawdę nie dało się wyciągnąć wiele więcej niż zrobił to Tallinder. Ale była to przede wszystkim decyzja prezesa LPP, która bardzo mocno ukierunkowała sposób rozwoju tej marki.

Piotr wawa
Gość
Piotr wawa
4 miesięcy 5 dni temu

Witam wszystkich. Można dyskutować o cenach, podatkach itd ale ubrania przede wszystkim powinny mieć atrakcyjny fason. Czy na prawdę uważacie że ta marynarka na zdjęciu jest atrakcyjna? Jeśli model wyglada w niej tak nieatrakcyjnie to jak bedzie wyglądał zwykły śmiertelnik ? Dziwaczne silenie się na regionalność w kilku elementach, chaotycznie ze sobą połączonych to nie innowacyjność ani kreatywność . Pozdrawiam.

pracownica miesiąca
Gość
pracownica miesiąca
4 miesięcy 5 dni temu

Usłyszalam o otwierającym się Tallinderze i jako pracownica jednej z brandów LPP pomyslałam: A dlaczego nie? Sieć zarabia kokosy więc dlaczego nie mieliby otworzyć kolejnego rarytasu na miare Massimo Dutti i sprawdzic jak im pojdzie. Dzisiaj dowiedzialam sie od kolezanki wlasnie z pracy, ze Tallinder zostanie zamkniety – Szok i niedowierzanie:) W podswiadomosci mialam mysl ze to moze sie nie udac, nie sadzilam ze tak szybko (?!). Moim osobistym jedynym wytlumaczeniem na niepowodzenie marki, slabe zainteresowanie asortymentem Tallindera moze byc jakosc ubran. Wiem, ze na obecna chwile to Reserved jest flagowcem, ale niestety-jakosc pozostawia wiele do zyczenia :( Zauwazylam, ze ciuchy kraza od Reserved do Sinsay i mam NAPRAWDE wrazenie ze zmieniana jest w takich ciuchach jedynie metka.. Wykonanie, material zostaja takie same, czasami mozna trafic na tzw. podrasowane produkty (ktore trafily na fabryke i zostaly przerobione na preferowane lepsze). Wnioskiem jak dla mnie jest to, ze ludzie przyzwyczaili sie do slabej jakosci LPP i za nic nie chca inwestowac w t-shirt z Tallindera za 199 zl, bo wiedza ze taki sam moga kupic za 19,99 w Cropp. Tak to widze oczami obserwatora marki :)

Liam
Gość
Liam
4 miesięcy 4 dni temu

Tallinder nie miał t-shirtow za 199 zł. Już nie popadajmy w skrajności.

Paparapa
Gość
Paparapa
4 miesięcy 5 dni temu

Michale, może dziwne pytane, ale Ty wydajesz mi się osoba kompetentną w tym zakresie. Otóż, jak myślisz, czy muszka nadaje się do zdjęcia dyplomowego zamiast krawata, czy to jednak zbytnia ekstrawagancja?

asec69
Gość
asec69
4 miesięcy 4 dni temu

Nie jestem znawcą, ale gdy pierwszy raz spotkałem się z marką Tallinder /artykuł o urokach noszenia granatowych marynarek/ to się zastanowiłem, kto wymyślił taka nazwę marki, która wg mnie już na starcie jest zbyt ciężka. Nie wzbudziła we mnie jakiegoś zaciekawienia.

Jan
Gość
Jan
4 miesięcy 4 dni temu

Abstrachując, Michale, masz może jakieś informacje nt. Camiceria Olga? Inne niż to z BwB.

Krzysztof
Gość
Krzysztof
4 miesięcy 4 dni temu

Panie Michale pytanie z innej deski. Czy będą jeszcze kiedyś dostępne wpisy i zdjęcia z np. 2012r ? / 2011 ? Chciałem poczytać bodajże o swetrach z akrylu a jak klikam w odnośnik wypisuje błąd.

warpspeed
Gość
warpspeed
4 miesięcy 4 dni temu

Był skazany. Przede wszystkim ze względu na złe profilowanie i lokowanie marki. Po wejściu do sklepu lub na stronę było oczywiste, że ten sklep nie mógł (i nawet nie chyba nie chciał) konkurować jakością, materiałami, czy świetnym krojem (nie ważne czy klasycznym czy bardziej odważnym, inspirowanym haute couture). Ponieważ nie posiadał żadnego z tych atrybutów, automatycznie przez politykę cenową wpadał pomiędzy MARKI typu Tommy Hilfiger, Ralph Lauren, Hugo Boss. Czyli producentów, którzy obecnie tych atrybutów również posiadają bardzo mało ALE są przede wszystkim MARKAMI rozpoznawalnymi wszędzie i kojarzonymi jako pożądana wyższa półka (żeby nie zbaczać w dywagacje na temat premium-niepremium). A ponieważ TALLINDER sam nie miał żadnej MARKI (począwszy od tragicznej nazwy), był skazany. Zresztą, była to kolejna próba kopiowania rozwiązań wielkiej „inspiracji” jaką dla LPP jest Inditex. Inditex może mieć sukces z Massimo, to i my zrobimy swojego Massimo. Tylko, że tak jak wcześniej, było to bardzo powierzchowne kopiowanie rozwiązań hiszpańskich „po naszemu i po taniości” z pominięciem samego rdzenia pomysłu. Tak więc zamiast Inditexowego „fast fashion’, gdzie nowości z wybiegów są zrzynane, produkowane w europejskich fabrykach i dostarczane do sklepów w przeciągu dwóch miesięcy, jest „bangladesh fashion” gdzie wzory z azjatyckich fabryk dostają inne guziki i naszywki, są zamawiane rok wcześniej i przypywają w kontenerze. Zresztą wyniki całego LPP pokazują, że firma nie rozumie, że czasy i rynek się zmieniły i nie ma pojęcia, jak zareagować.

tam
Gość
tam
4 miesięcy 3 dni temu

Jeszcze dodaj, że Inditex miał do zainwestowania w nową markę dużą wielokrotność kwoty, którą mogło przeznaczyć na swoją, niczym oprócz ceny się nie wyróżniającą, LPP. Za to LPP było i jest kojarzone z Reserved – chyba w cuglach najsłabszym jakościowo produktem odzieżowym w Polsce. I z bezsensownym rumakowaniem działu PR – maja w ogóle jakiś? – w sprawie warunków produkcji w Bangladeszu, czy eksportu marki – wystarczyło potakiwać, przepraszać, siedzieć cicho i robić swoje, jak wszyscy inni (nawiasem mówiąc światowe firmy z naprawdę o wiele mocniejszą pozycją wyliczyły sobie, że nie ma sensu się stawiać, bo image ma policzalną wartość, a LPP wyszło coś wręcz przeciwnego) – to nie przeszkadza, kiedy nabywcy chodzi o „jak najtaniej”, ale powyżej niespodziewanie zaczyna.

lwi
Gość
lwi
4 miesięcy 3 dni temu

Time to market dla produktów odszywanych w Europie i w Azji jest bardzo podobny i jest to od 6 do 9 miesięcy. W dwa miesiące nikt nie jest w stanie wprowadzić produktu na rynek w przypadku regularnych kolekcji.
Massimo Dutti w Polsce jest bardzo dalekie od sukcesu, nie mówiąc już o tym, że włosko brzmiące nazwy wcale nie są kojarzone w naszym kraju z wysoką jakością. Wręcz przeciwnie. Ponadto nasi faceci wszystko co włoskie utożsamiają z brakiem męskości.

Michał
Gość
Michał
4 miesięcy 4 dni temu

Omijałem Tallindera z jednego powodu – LPP zaczęło sprzedawać SZMATY. Tak, szmaty. Idę do Reserved, kupuję projektowo świetny t-shirt w cenie 99zł i nawet nie zdążyłem go uprać, bo po kilku założeniach się zmechacił. Kupiłem takich t-shirtów 4 sztuki, wszystkie wyglądają jak szmaty. To niestety nie jest jednorazowa wpadka.

Zamiast w dział projektowy niech zainwestują w jakość, bo aktualnie jest ona gorsza od JAKIEGOKOLWIEK innego sklepu. Chęć robienia zysku dla samego kursu giełdowego ich powali.

lwi
Gość
lwi
4 miesięcy 3 dni temu

W Re były t-shirty po 99 zł? Jeśli już to prawdopodobnie kupiłeś t-shirty w kolorach melanżowych czyli w mieszankach z poliestrem. Takie produkty wyglądają świetnie, ale niestety zazwyczaj się mechacą. Re bardzo liberalnie podchodzi do reklamacji więc proponuję to zgłosić.
Ogólnie co do jakości to niestety to bolączką wszystkich marek ? obecnie w większości marek trwa etap stopniowej relokacji produkcji do Bangladeszu. Za jakiś czas zapewne jakość ulegnie poprawie, a z kolei w jeszcze dalszej przyszłości zapewne produkcja przeniesie się gdzie indziej. W tej chwili Bangladesz ma zerową stawkę cła i najniższe koszty produkcji na świecie.

Ania
Gość
Ania
4 miesięcy 3 dni temu

A jak to jest że OSOVSKI dla facetow ma bardzo dobra jakosc a dla kobiet bawelna + poliamid + elastan? a cena ta sama…. :?!

lwi
Gość
lwi
4 miesięcy 3 dni temu

Raczej nie powinno się myśleć tak, że jakość 100% bawełna to coś lepszego niż jakość 77% bawełna, 18% poliamid, 5% elastan. To po prostu różne tkaniny o różnych właściwościach. Damskie koszule mają nylon i elastan ze względów przede wszystkim estetycznych i użytkowych. Nawiasem powiem tylko, że tekstylia o najlepszych własnościach użytkowych można uzyskać tylko i wyłącznie z mieszanek włókien naturalnych z włóknami syntetycznymi. Może być też tak, że przędza mieszankowa z włóknami syntetycznymi jest droższa niż podobna przędza z włókien naturalnych. Jest tak w przypadku min. popularnej przędzy melanżowej 66% bawełna 33% PES. Jest ona droższa niż przędza czysto bawełniana. Bo włókna trzeba wymieszać, bo się różnie barwi itp.
Z mojego doświadczenia to średnia marżowość odzieży damskiej i męskiej jest bardzo zbliżona.
Po drugie Osovski dla kolekcji damskiej używa tkanin jedynie od dwóch producentów. Pierwszy to Albini i Thomas Mason. Jest to jedna grupa kapitałowa. Drugi producent to Hiszpański Somelos. Czy można uzyskać dobre ceny tkanin mając dwóch dostawców? Nie sądzę. Poza tym damskie kolekcje są bardzo małe (mówię o całkowitych ilościach) więc ceny zakupu tkanin są wysokie.
Według mnie tkaniny, których używają, wszystko jedno czy jest to 100% bawełna na koszule męskie czy jakaś mieszanka na koszule damskie, mają bardzo zbliżone ceny zakupu u producentów.

Rafał
Gość
Rafał
4 miesięcy 3 dni temu

W poście poniżej już napisałem, że to nie „moda” ale „biznes” był przyczyną porażki TALLINDERA.

Bez zdziwienia, ale z przeogromnym przerażeniem czytam posty w tej dyskusji (i nie tylko w tej), które z DZIKĄ SATYSFAKCJĄ opisują porażkę LPP z tą marką. Tak trudno wznieść się ponad własne uprzedzenia i wykazać się pewną inteligencją emocjonalną (i nie tylko emocjonalną) i zauważyć, że porażka biznesowa takiego projektu prowadzonego przez polską firmę nie jest żadnym powodem do satysfakcji? Dla nikogo. Panowie, z uśmieszkiem, w podskokach zasuwacie teraz do INDITEXU, do TOMMIEGO?

Piszecie o słabej jakości, o dramatycznych projektach, o „bangladash fashion”… I wszystko kulą w płot!
Dyskusje o t-shirtach w Reserved jako powodu bojkotu pod artykułem o TALLINDERZE tylko mogą osłabiać wiarę w racjonalność „internetów” nawet w takim miejscu jak ten blog, zajmujący się przecież ESTETYKĄ w czystej postaci.

Ani projekty nie były złe, ani jakość (obiektywnie w większości produktów była świetna), salony – nawet powyżej wymagań w tym segmencie.TALLINDER po prostu nie dostał szansy się rozwinąć. Wymyślony z rozmachem, na czasy prosperity, wszedł do realizacji w czasach kryzysu grupy LPP. Odjechane salony (zapewne bardzo drogie) i zero marketingu. Biznesowo projekt pomieszany i niekonsekwentny w realizacji, ale na pewno nie był to projekt zły i z góry skazany na porażkę.

Wcześniej też napisałem, że szanowni Panowie, pastwiąc się na TALLINDEREM nie zauważają, że konkurował z markami obecnymi od dawna na rynku, które własne indywidualne cechy zdążyły ugruntować i robienie zarzutu z tego, że ani to Massimo,
ani Tommy jest niemądre, bo nie miał to być ani jednym ani drugim. Przy czym od Massimo nie odstawał jakością tkanin i szycia, nad Tommim górował, ot tyle.

Dla mnie upadek TALLINDERA nie jest powodem do satysfakcji, do wytykania, że na zdjęciu marynarka źle na modelu leży, bo jest za krótka, bo w poście niżej czy wyżej pewnie jest za długa.

A teraz Panowie pomyślcie sobie, że jeśli nawet LPP nie było stać na tworzenie od podstaw marki odzieżowej na dużą skalę, to kogo w tym kraju na to będzie stać? I jak sobie odpowiecie na to, to skończą się powody do satysfakcji…

Mejt
Gość
Mejt
4 miesięcy 2 dni temu

Piszesz o braku inteligencji emocjonalnej ??? .. pomyliłeś chyba jednak adresy. Brakiem takowej wybitnie wykazali się właścieciele LPP. Nikt nie odczuwa satysfakcji z ich porażki, ale czasy szybkich pieniędzy, bezmyślnego kopiowania oraz ignorancji dla odbiorców się skończyły. Dla mnie to jest porażka typowo polskiej cwaniackiej postawy … i z tej perspektywy dobrze, że dostali nauczkę. Może w końcu przestaną traktować swoich klientów jak „owieczki do strzyżenia”. Chcą konkurować z markami o kilkudzesięcioletniej tradycji, niech się postarają. Dla mnie taka postawa LPP uwłacza inteligencji odbiorców z segmentu, w który celują.

Margo
Gość
Margo
1 miesiąc 12 dni temu

Wreszcie rzeczowa wypowiedź. Mam lefersy od Tall kupione za 224 teraz są za 199. Nigdzie lepszych nie znajdę za tą cenę. Po prostu szkoda mi tej marki.

Tomek
Gość
Tomek
4 miesięcy 3 dni temu

A jak Pan sie odniesie Panie Michale do stwierdzenia, iz mieli oni po prostu brzydkie, kompletnie nieudane projekty? Nie wiem jak z materialami, ale zdziwilbym sie, gdyby byli to jacys znani producenci. W tej cenie wymaga sie czegos ,,z jajem” (teraz juz lepsza np. vistula, ktora bazuje na dobrych materialach) a nie marynarek rodem jak z bazaru (odnosnie kroju, byc moze i materialu). Pozdrawiam

Rafał
Gość
Rafał
4 miesięcy 3 dni temu

Czy w ogóle widziałeś ich projekty? Oglądałeś ich marynarki? Otóż byś się się zdziwił, bo to byli dobrzy producenci. Coś z jajem? Ależ proszę: rogowe guziki w niektórych marynatkach, niezłej klasy lamowanie szwów nawet w bermudach, wełna vitale barberis canonico w marynarce letniej, pięknej, lżejszej niż przywolywane tu w dyskusji koszulki polo niektórych firm z dna sieciowek, w zestawie torby podróżnej użyta ładna, modna obecnie skóra „groszek”… ciągnąć i ciągnąć… A w ogóle skąd to porównanie do bazaru w kontekście TALLINDERA?

Grzegorz
Gość
Grzegorz
4 miesięcy 3 dni temu

Hmmm….a nie przyszło nikomu do głowy, że ta informacja o likwidacji marki Tallinder to…psikus? :)
Rynkowy wabik?
Kilka tygodni temu nie znałem osoby, która znałaby markę Tallinder. Może nieliczni.
Dzisiaj, po ogłoszeniu info o zamknięciu, z mojego otoczenia biurowego markę Tallinder znają wszyscy!

Pierwsze wrażenia po kontakcie z marką…niby dobra jakościowo, ale droga…wolę Tommiego (przynajmniej jest znaczek:) ) czy sprawdzoną Vistulę, w sumie to trochę się boję.
Powyżej są dziesiątki potwierdzeń, że marka Tallinder ma bardzo dobre materiały!!!, jakościowo nie odbiega od Massimo, Ossovskiego czy Tommiego, uznawanego u nas za markę premium.
Pisząc powyższej te128 komentarzy dostarczyliśmy firmie LPP (za darmo) badania marketingowe warte dziesiątki, jak nie setki tysięcy złotych.
Jestem pewien, że po wdrożeniu w życie powyższych zaleceń ” z życia wziętych” pan Piechocki uraczy nas fajnym sklepem z casualową modą, dobrej jakości materiałami w wyższych, ale rozsądnych dla świadomego klienta cenach…a znaczek „T” będzie świecił na piersi nowobogackich z podobnym blaskiem co TH :)

Pozdrawiam :)

Rafał
Gość
Rafał
4 miesięcy 3 dni temu

Piękna teoria spiskowa ;-) Dodałbym tylko, że podobno w 8 salonach słychać było wybuchy w przymierzalniach, ale nie dodam. Wszystko byłoby piękne i skuteczne, gdyby nie 20 mln PLN straty plus 26 mln rezerwy na likwidację Coś za drogie te badania! :-)

Grzegorz
Gość
Grzegorz
4 miesięcy 3 dni temu

…a historia nas rozsądzi :) Amen!

Piotr
Gość
Piotr
4 miesięcy 2 dni temu

Teraz nie będzie projektu Talinder & Mr Vintydź

Mariusz
Gość
Mariusz
4 miesięcy 2 dni temu

http://jakubroskosz.com/garnitur-w-krate/ – czy nie przypomina to komuś totalnie jednej z sesji MR Vintage?? Ktoś tu robi prawie kopiuj-wklej…

Dominik
Gość
Dominik
4 miesięcy 1 dzień temu

Daj spokój, tego chłopaka szkoda nawet komentować…

Sebastian
Gość
Sebastian
4 miesięcy 2 dni temu

LPP ma problemu ze względu na silnego dolara.

Kamil
Gość
Kamil
4 miesięcy 2 dni temu

Czy ktoś wie czy kurtki barbour liddesdale (długość taka jak rękawy, one są chyba slim fit) są bardzo obszerne i rozmiary zawyżone? To nic jeśli kurtka będzie luźna, ale jestem szczupły i mam ponad 170cm i boję się, że rozmiar M będzie za duży. Nie wiem też czy one się po praniu trochę kurczą czy rozciągają. Może Michał coś wie na ten temat. Bardzo proszę o pomoc.

Vezyir
Gość
Vezyir
4 miesięcy 1 dzień temu

Michale, zrobiłeś napisałeś niedawno ciekawy artykuł o zegarkach do 1000 zł. Co byś powiedział na temat wpisu buty do, powiedzmy 700 zł, bo w tych granicach można już wybierać w Berwickach, Crownhillach, Grodonach czy tańszych Loake?

Agnieszka
Gość
Agnieszka
3 miesięcy 30 dni temu

Co do Tallindera to diagnoza jest prosta.

1. Brak marketingu – pracuję w Starym Browarze w Poznaniu, nie ma co ukrywać – dużo klientów premium. Jednak mimo tego, że większość klientów Browaru stać na Tallindera, większość z nich nigdy o tej marce nie słyszała. Skoro LPP nie potrafi trafić do swoich potencjalnych klientów to na jaki sukces LPP liczy?
2. 8 sklepów – mało/dużo? Skoro oszczędzają na marketingu to może chociaż jeden-dwa sklepy więcej? Dlaczego otwarto sklep w Bydgoszczy a nie w Poznaniu czy Łodzi? Rozumiem, że czynsze i inne koszty mogą być wyższe, ale jak można istnieć na rynku nie posiadając sklepów w tak ważnych dla branży miastach?
3. Promowanie marki w Internecie – posty na FB/Insta/Tw na fanpage’ach nic nie kosztują. Dodać do tego kampanię w Internecie. Dlaczego we własnych sklepach się nie promowali? Mohito, Reserved ? Przecież klienci premium też czasami tam zachodzą.

Co do jakości to nie wnikam. Byłam w Tallinderze. Jakość może trochę lepsza od pozostałych sióstr z LPP, ale nie będę o tym polemizować.

Klienci potrzebują czasu by przekonać się do nowej na rynku marki. Szczególnie, że każdy z nas ma swoje upodobania, które ciężko zmienia. LPP przeliczył się jeśli chodzi o koszta prowadzenia marki, ale finalnie wszystko rozchodzi się o pieniądze.

Ostatecznie wg mnie promocja marki a raczej jej brak spowodował takie a nie inne zakończenie marki Tallinder.

Chociaż znając podejście polskich marek co do kwestii finansowo-kadrowych nie zdziwiłabym się gdyby to nie był koniec tej marki, lecz dopiero jej początek. Może LPP znalazło nowy sposób na promowanie swoich sklepów. Nikt nie słyszał o Tallinderze, gazety nie rozpisywały się o marce – zróbmy tak by wszyscy zaczęli o niej mówić. Taki darmowy marketing, wróżby o zamknięciu marki. W końcu nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Także nie zdziwi mnie fakt, jeśli po Nowym Roku usłyszymy o cudownym odrodzeniu Tallindera.

Pozdrawiam

A

Adrian
Gość
Adrian
2 miesięcy 25 dni temu

Nie zgodzę się w kwestii marketingu. W wielu męskich magazynach były reklamy Tallindera i to w każdym numerze od wiosny do lata.

wpDiscuz