Subiektywne podsumowanie 2016 roku w polskiej modzie męskiej

244 komentarzy

Jaki był rok 2016 w rodzimej modzie męskiej? W dzisiejszym wpisie przedstawiam subiektywny przegląd najciekawszych wydarzeń. Jeśli coś pominąłem, to śmiało dopiszcie w komentarzach. Kolejność tym razem przypadkowa.

subiektywne-podsumowanie-roku-bytom-1

ODZIEŻ PATRIOTYCZNA NA MIARĘ NASZYCH CZASÓW

Gorący temat minionego roku. Zaczęło się od sytuacji z prezydentem Andrzejem Dudą, który podczas jednej z zagranicznych podróży pokazał się w polówce firmy Red is Bad. Wbrew anglojęzycznej nazwie jest to polska marka, która swoje kolekcje produkuje wyłącznie w Polsce, a ważnym elementem wizerunkowym i wizualnym są akcenty patriotyczne. Wywołało to burzliwe dyskusje i skrajne emocje. Jedni zwracali uwagę, że to piękny gest, bo prezydent RP promuje polskie marki i akcenty patriotyczne, inni czuli zniesmaczenie, bo według nich prezydent kraju nie powinien nosić ubrań kojarzących się ze środowiskami nacjonalistycznymi.

To nie jest tak, że moda na odzież patriotyczną w modzie codziennej pojawiła się nagle, bo wystarczy wspomnieć słynne bluzy i t-shirty Roberta Kupisza sprzed kilku lat, ale mam wrażenie, że miniony rok był prawdziwą kumulacją tego trendu. No właśnie, bo moim zdaniem jest to po prostu trend na takie dodatki, a nie nagły wzrost przywiązania do wartości patriotycznych. Obserwując wydarzenia w kraju z ostatnich miesięcy prognozuję, że również w tym roku wiele firm będzie stawiać na mniejsze lub większe odwołania do historii Polski. Potwierdzeniem tej tezy może być fakt, że w końcówce minionego roku nawet marka Bytom zdecydowała się wypuścić linię ubrań z akcentami patriotycznymi (Kolekcja Oficerska), co wywołało burzliwą dyskusję na ich fejsbuku. Akurat ta kolekcja była w mojej ocenie udana i subtelna, ale większość tzw. ubrań patriotycznych można podsumować tym rysunkiem.

subiektywne-podsumowanie-roku-odziez-patriotyczna

 

KOSZMARKÓW OBUWNICZYCH JAKBY MNIEJ

Temat tzw. koszmarków obuwniczych pojawia się na blogu od lat. Dla nowszych czytelników przypomnę, że chodzi o wątpliwej urody klasyczne obuwie polskich marek, które zdecydowanie dominuje w ich asortymencie. Na szczęście coraz więcej marek wprowadza do swojej oferty modele inspirowane absolutną klasyką, która jest fundamentem wielu firm obuwniczych z całego świata. Mam wrażenie, że w minionym roku bez trudu znalazłbym kilkanaście niezłych modeli w ofercie polskich marek, co jeszcze kilka lat temu było niewykonalne. Ale niestety nie spodziewałbym się tu rewolucji. Dopytywałem wielu już osób związanych z rynkiem obuwniczym czemu sprzedają tak brzydkie obuwie i odpowiedź zawsze była taka sama – takie buty podobają się Polakom i sprzedają się o wiele lepiej niż ponadczasowe klasyki. Długa droga jeszcze przed nami jeśli chodzi o edukację w tym temacie.

 

subiektywne-podsumowanie-roku-rylko-3
Ryłkosubiektywne-podsumowanie-roku-gino-rossi-1
Gino Rossisubiektywne-podsumowanie-roku-kazar-1
Kazar

 

BLOGERZY PROJEKTUJĄ

Jakieś cztery lata temu w jednym z wywiadów mówiłem, że za kilka lat najpopularniejsi blogerzy będą zakładać własne marki lub współtworzyć kolekcje ze znanymi firmami. Dzisiaj nikogo to nie dziwi, bo stało się to faktem, ale pamiętam, że wtedy moje słowa raczej wywoływały uśmiech niedowierzania. Co prawda za granicą już były takie projekty, ale mało kto przypuszczał, że w Polsce ma to rację bytu. Okazało się, że w ciągu ostatnich czterech lat z mniejszym lub większym sukcesem rozwinęły się marki stworzone przez blogerów (wśród nich m.in. Macaroni Tomato, Szarmant i Miler Menswear), a także kolekcje współtworzone przez blogerów. W tej drugiej kategorii nieskromnie wymienię moją współpracę z firmą OSOVSKI (dwie kolekcje i 30 modeli koszul), a także kolekcję Mikołaja Pawełczaka z Poszetka.com (krawaty z wełny wool chaills) oraz Jana Adamskiego, Alberta Borowieckiego i Rafała Przetaka z Próchnikiem (kolekcja Va Banque).

Nie znam wyników sprzedaży moich kolegów, ale moja kolekcja koszul była dużym sukcesem mimo dość wysokiej ceny, co świadczy o tym, że blogerzy są w stanie współtworzyć i sprzedawać produkty firmowane własnym nazwiskiem.

MrVintage Osovski Wiosna Lato 2016 42

 

 

LANCERTO – KROK PO KROKU W STRONĘ PODIUM

Zazwyczaj mówiąc o pierwszej trójce polskich marek garniturowych dla mężczyzn wymienia się Vistulę, Bytom i Próchnik. To firmy z bogatą historią, z mocną marką i wysoką rozpoznawalnością. Tymczasem wokół tej trójki jest kilka innych rodzimych firm, które radzą sobie nie gorzej jeśli chodzi o przychody, ale brakuje im rozpoznawalności. Wymienię tu marki takie jak Lavard, Giacomo Conti, Recman czy Lancerto.

Pozycja Vistuli i Bytomia wydaje się niezagrożona w najbliższym czasie, ale do podium coraz śmielej kroczy Lancerto i to właśnie ta firma moim zdaniem ma największe szanse na zabranie trzeciej pozycji Próchnikowi. Będzie o nich głośno w najbliższych latach. Marka ta powstała w roku 2008, więc nie ma jeszcze dziesięciu lat, a już dysponuje siecią blisko 40 salonów sprzedaży, których obsługa od kilku lat zajmuje czołowe pozycje w niezależnych badaniach jakości obsługi na polskim rynku. Dużym atutem Lancerto jest także bogate zaplecze technologiczno-projektowe. Dysponują jedną z najlepszych szwalni w Europie, z powodzeniem realizując zlecenia dla wielu znanych marek z całego świata. Założyciele postawili na rozwój organiczny, bez kosztownych kampanii promocyjnych, dlatego rozpoznawalność marki nadal jest na niskim poziomie. Sztandarowym produktem Lancerto jest linia Business Mix, czyli klasyczny całoroczny garnitur dostępny w kilku kolorach, którego główną zaletą jest możliwość dowolnego mieszania rozmiarów marynarek i spodni. Dla mnie numerem jeden wśród ich oferty są marynarki, ale o nich przeczytacie kilka akapitów dalej.

subiektywne-podsumowanie-roku-lancerto-1
fot. galeriaecho.pl

 

MILER, WSZĘDZIE MILER

Jeśli jesteście użytkownikami serwisów takich jak Facebook, to zapewne nie raz w minionym roku zetknęliście się z produktami marki Miler, nawet jeśli sami nie jesteście jej klientami. Jestem pod ogromnym wrażeniem z jaką sprawnością Tomek Miler rozwija swoją markę wykorzystując do tego prawie wyłącznie kanały internetowe i sposób sprzedaży ubrań znany dotychczas w Polsce w zasadzie wyłącznie w branży motoryzacyjnej i zegarkowej, czyli tzw. przedsprzedaże. Biznesowo jest to idealny model dla firm, bo bez konieczności inwestowania własnych środków w kolekcję (najpierw pozyskuje się je od klientów i dopiero uruchamia się etap produkcji). Tomek jest w tym mistrzem. W minionym roku jego marka miała kilka akcji przedsprzedażowych, a tą najszerzej komunikowaną był granatowy garnitur Phoenix, który podobno był wielkim sukcesem. Z ciekawością będę się przyglądał dalszym etapom rozwoju tej firmy.

subiektywne-podsumowanie-roku-miler
fot. Facebook firmy Miler

 

ODKRYCIE ROKU

Odkryciem roku były dla mnie marynarki marki Lancerto, które bardzo pozytywnie wyróżniają się na tle rodzimej konkurencji jeśli chodzi o konstrukcję. Pamiętam gdy dwa lata temu po raz pierwszy mierzyłem ich produkty, to w zasadzie nie było w nich nic odkrywczego. Konstrukcja dość sztywna, tkaniny przeciętne, górny guzik powyżej talii, kanciaste ramiona, niska pacha – ot typowa polska konstrukcja. W zeszłym roku zaprosili mnie do przetestowania nowych marynarek w których zmodyfikowali wykroje wzorując się na konstrukcjach włoskich. Był to już zupełnie inny produkt i okazuje się, że da się wyprodukować w Polsce lekką i wygodną marynarkę. Do tego urozmaicili wzornictwo stawiając na ciekawe kraty i mikrowzory. Co prawda jeszcze nie w każdym modelu są w pełni naturalne tkaniny i wspomniana konstrukcja, ale od nowego sezonu ma się to zmienić.

mrvintage-pl-niebieski-lubi-braz-12

 

BYTOM – TROCHĘ SIECIÓWKA, TROCHĘ BUTIK

Potwierdziły się moje ubiegłoroczne przewidywania, że Bytom chce być marką dla wszystkich tzn. z jednej strony chce podbierać dużym sieciówkom młodszych klientów, stąd znacznie więcej produktów casualowych niż jeszcze kilka lat temu, a poza tym ich ceny spadły do poziomu sieciówkowego. Z drugiej zaś strony pojawiają się linie premium, które odwołują się do korzeni Bytomia kojarzonego z klasycznym wzornictwem i solidną jakością. Na chwilę obecną strategia ta się sprawdza i spółka kolejny rok z rzędu notuje wzrosty przychodów.

 

OLBRYCHSKI JAK PŁACHTA NA BYKA

Dawno nie było takiego hejtu na polską markę odzieżową jak jesienią ubiegłego roku, gdy marka Bytom zaprezentowała zdjęcia nowej kampanii, której twarzą został Daniel Olbrychski i jego wnuk. Spodziewałem się, że może to wywołać negatywne opinie (zdarzało się to już chociażby przy kolekcji inspirowanej Grzegorzem Ciechowskim), ale nie w takiej skali. Okazało się, że przez kilka tygodni kanały social media Bytomia zalewane były falą hejtu o zatrudnieniu pijaka do promocji marki. Oczywiście tradycyjnie pojawiły się komentarze „już nigdy nic u was nie kupię”, „no teraz to przegięliście, żegnajcie”. Wyniki finansowe pokazują, że jednak kasa spółki nie ucierpiała na tej dość ryzykownej kampanii (przychody kolejny rok z rzędu wzrosły). Swoją drogą nie rozumiem tej fali hejtu, a kampanię uważam za bardzo udaną.

subiektywne-podsumowanie-roku-bytom-2
fot. bytom.com.pl

 

PRODUKT ROKU – DWURZĘDOWIEC ZACZKIEWICZ

Swoją linię produktów coraz śmielej rozwija także Roman Zaczkiewicz, znany jako Szarmant. W minionym roku w jego ofercie pojawiło się kilka ciekawych produktów, ale zdecydowanym numerem jeden był dla mnie granatowy dwurzędowiec. Bardzo ładna konstrukcja i tkanina, dopracowane detale oraz brak konkurencji na rodzimym rynku sprawiły, że model ten rozszedł się błyskawicznie i nawet dla znanego blogera (czyt. dla mnie) zabrakło rozmiaru. Podobno w tym roku model ten ma wrócić do sprzedaży.

garnitur-dwurzedowy-z-rogowymi-guzikami
fot. szarmant.pl

W kategorii produkt roku na dalszych pozycjach wymieniłbym kaszmirowe krawaty Poszetka.com, poszetki ze zwierzakami Szarmant, torbę Singla firmy Baron, marynarkę Frederick od Lancerto, płaszcz Marszałek od Bytomia i trochę nieskromnie – koszule lniane OSOVSKI & Mr. Vintage.

 

MARKS & SPENCER ZNIKA Z POLSKI

W listopadzie pojawiła się w mediach informacja o tym, że jedna z największych i najstarszych marek brytyjskich (jej historia sięga roku 1884 r.) wycofuje się z Polski. U nas pojawili się w roku 1999 i przez ten czas otworzyli 11 wielkopowierzchniowych sklepów. Wszystkie będę zamknięte w ciągu najbliższych miesięcy. Wycofanie M&S z Polski jest konsekwencją globalnych problemów finansowych marki, choć oczywiście lokalna sieć też nie była rentowna. Na całym świecie zlikwidowane zostaną 53 sklepy firmowe spośród ponad czterystu posiadanych.

Mimo, że sam nie byłem częstym klientem Marks & Spencer, to szkoda, że ta sieć znika z Polski. Mam wrażenie, że jest to jedna z najbardziej niedocenianych marek na naszym rynku, oczywiście nie bez winy jest sama sieć. Nudne witryny, marketowa atmosfera, słaby sposób ekspozycji towaru, słabe kampanie promocyjne lub ich całkowity brak – to głównie te elementy zbudowały wizerunek marki bez wyrazu, głównie dla starszych osób. Obecność działu spożywczego dodatkowo potęgowała to wrażenie (przysłowiowe „mydło i powidło”).

 

MŁODZI ELEGANCI

Wszystko wskazuje na to, że rośnie nam pokolenie dobrze ubranych mężczyzn, bo jak wynika z bardzo obszernego raportu „Polska strojna 2016. Trendy w zachowaniach zakupowych Polaków” (Mobile Institute na zlecenie Allegro) w ciągu minionego roku zainteresowanie modą męską wzrosło aż o 26% w stosunku do roku poprzedniego w grupie wiekowej 15-18 lat i o 12% w grupie wiekowej 19-24. Swoją drogą wspomniany raport zasługuje na osobny wpis, bo jest tam wiele ciekawych danych.

Wzrost zainteresowania tym tematem widzę także na moim blogu. W minionym roku liczba czytelników wzrosła o kilkadziesiąt procent i przekroczyła barierę 200 tysięcy unikalnych użytkowników w skali miesiąca, co świadczy o tym, że coraz więcej osób szuka w sieci informacji związanych z tym tematem. Widać to nie tylko w sieci, ale także w realu: na ulicach, na uczelniach, na imprezach, na studniówkach. Kilka tygodni temu miałem przyjemność prowadzić szkolenie z biznesowego dress code’u dla grupy studentów będących pod opieką jednej z najbardziej prestiżowych firm konsultingowych. Jak ich zobaczyłem (pozdrowienia dla grupy), to pomyślałem sobie „co ja tutaj robię?”. Okazało się, że każdy z nich był bardzo dobrze ubrany, a w trakcie szkolenia potwierdzili, że również wiedzę teoretyczną mają opanowaną.

 

MÓJ ZAKUP ROKU

Moim zakupowym numerem jeden tego roku był granatowy garnitur Suitsupply Havana Traveller. Kupiłem go trochę z konieczności, bo pod koniec ubiegłego roku trochę przytyłem i potrzebowałem garnituru w którym mogę osobno wybrać rozmiar marynarki oraz spodni. Na polskim rynku nie znalazłem nic interesującego i stanęło na Suitsupply. Poza możliwością osobnego zakupu marynarki i spodni, dużym plusem okazały się: świetna tkanina o strukturze siateczki, bardzo komfortowa konstrukcja marynarki i uniwersalność całego garnituru. Mogę z czystym sumieniem polecić ten zestaw nie tylko dla osób często podróżujących.

698a5265-2698a5282-2

Na drugim miejscu wśród ulubionych produktów tego roku umieściłbym jasnobrązowy płaszcz dwurzędowy włoskiej marki Tagliatore. Na trzecim miejscu znalazłaby się kraciasta marynarka Suitsupply, którą pokazywałem w tej sesji.

 

TALLINDER – TWARDE LĄDOWANIE

Rok 2016 nie był łatwy dla naszego odzieżowego giganta, czyli spółki LPP. Po wielu latach niemal ciągłych wzrostów i sukcesów przyszedł nieco gorszy okres. Wyniki finansowe były poniżej oczekiwań inwestorów, a do tego niewypałem okazała się nowa marka, czyli Tallinder, którą po jednym sezonie postanowiono zlikwidować. Była to bardzo zaskakująca decyzja, bo przygotowania do uruchomienia nowego brandu trwały kilka lat i kosztowały wiele milionów złotych. Skoro zlikwidowano go po jednym sezonie, to obroty musiały być dużo poniżej oczekiwań.

W mojej ocenie pierwsza kolekcja męska była za bardzo zachowawcza, co oczywiście nie musi być wadą, bo chociażby szwedzki COS od lat bazuje na prostych i minimalistycznych kolekcjach, ale w przypadku Tallindera to nie zadziałało. Zabrakło charakterystycznych i wyrazistych produktów, które przyciągałyby uwagę i pokazywały ID marki.

Wydaje mi się, że w zespole odpowiedzialnym za Tallindera zabrakło również doświadczonej osoby z zewnątrz. Za mało było świeżego spojrzenia i doświadczenia w budowaniu marki premium. LPP bez wątpienia ma świetną i doświadczoną kadrę, której może im pozazdrościć wiele światowych firm, ale wszystkie marki z ich portfolio to klasyczne sieciówki (Reserved, Cropp, House, Mohito). Trudno przenieść te doświadczenia na markę pozycjonowaną dwie półki wyżej, a większość zespołu Tallindera stanowiły osoby wyselekcjonowane z dotychczasowej kadry LPP oraz osoby z innych polskich marek.

subiektywne-podsumowanie-roku-tallinder
fot. tallinder.com

 

OCHNIK WCHODZI W KOLEKCJE ODZIEŻOWE

Ochnik to firma kojarzona głównie z produktami skórzanymi i bagażowymi. Specjalizują się w tym od ponad 25 lat. Mając tak mocną i rozpoznawalną markę właściciele marki podjęli bardzo słuszną decyzję o poszerzeniu asortymentu i jesienią zadebiutowała pierwsza kolekcja odzieżowa. Jej autorką jest Izabela Cichocka-Mycek, która przez ostatnie lata była główną projektantką Bytomia.

Miałem okazję zobaczyć całą kolekcję i jestem trochę rozczarowany, liczyłem na znacznie więcej. Przede wszystkim mam wrażenie jakbym cały ten asortyment już gdzieś widział. Podobnie jak w przypadku Tallindera brakuje mi charakterystycznych produktów, które pokazywałby styl marki (przez lata takim charakterystycznym produktem były kurtki skórzane). W tej chwili jest trochę nijako. Jakościowo również nie jest to jakiś konkurencyjny produkt jeśli popatrzymy na ceny pierwotne (np. marynarki poliestrowo-bawełniane za 700 zł). Na duży plus ciekawa kampania wizerunkowa wykorzystująca modeli i modeli w różnym wieku.

subiektywne-podsumowanie-roku-ochnik
fot. ochnik.com

 

PRÓCHNIK ODLECIAŁ Z CENAMI

Nie od dziś wiadomo, że Polacy kochają przeceny i okazje cenowe. Wiele marek z rodzimego rynku odzieżowego postanowiło właśnie na tym oprzeć swoją politykę cenową. O niekończących się promocjach pisałem już dwa lata temu i od tamtej pory nic się nie zmieniło, a może nawet jest tego jeszcze więcej. Niestety, wbrew pozorom klienci nie są tu wygranymi, bo dochodzi do tego, że ceny pierwotne są mocno pompowane (w wielu przypadkach nieadekwatne w stosunku do jakości) tylko po to, by firma mogła je obniżyć i nadal na tym dobrze zarabiać. Klienci którzy kupią towar w cenie pierwotnej mogą się nieźle wkurzyć gdy po kilku dniach od zakupu ta sama rzecz jest nagle przeceniana.

Najgorzej jeśli ceny pierwotne są kompletnie oderwane od rzeczywistości, a tak to robi w tym sezonie Próchnik. Spójrzcie na poniższy przykład. Garnitur z poliestru kosztował niby 1800 zł – to już jest przegięcie i bezczelne wprowadzanie w błąd.

subiektywne-podsumowanie-roku-prochnik

 

 

VISTULA I LEWANDOWSKI – UDANY DUET

Równo rok temu Vistula poinformowała, że twarzą jej kampanii zostanie Robert Lewandowski. Jedno z najgorętszych nazwisk jeśli chodzi o sportowców na rynku europejskim, zatem z powodzeniem mogłyby o niego zabiegać bardziej znane marki odzieżowe, natomiast Robert wybrał Vistulę. W mojej ocenie powstał z tego bardzo udany duet: jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek oraz człowiek sukcesu który w minionym roku wzbudzał wyłącznie pozytywne emocje. Marketingowo świetnie się to spina.

Lewandowskiemu daleko do wizerunku modowego gogusia (taką łatkę ma Grzegorz Krychowiak), więc statystycznemu Polakowi znacznie łatwiej utożsamiać się z kimś takim, niż z zawodowym modelem wynajętym do sesji zdjęciowej. Do tego doszły jeszcze sukcesy sportowe w minionym roku i ogólnie bardzo pozytywny wizerunek w mediach, co przełożyło się na dobrą sprzedaż kolekcji sygnowanej przez Lewandowskiego. Podobno na niektóre produkty trzeba było się zapisywać, bo znikały błyskawicznie.

subiektywne-podsumowanie-roku-vistula-2

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

244 komentarzy do "Subiektywne podsumowanie 2016 roku w polskiej modzie męskiej"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Adam
Gość

ciekawe

andrzej
Gość

Bardzo ciekawe zestawienie. Zgadzam się niemal w stu procentach. Ten rok był przełomowy. Duża w tym zasługa tego bloga (m.in. wałkowanie tematu koszmarków obuwniczych i edukacji czytelników).
Koszule Osovski&mr.V faktycznie na podium, obok garnituru Szarmanta. Miler, pomimo natarczywej reklamy w sieci, która co rusza ogłasza każdy produkt w duchu Amwayowskich epitetów, daleko odstaje. Portfele jak najbardziej, natomiast żal mi było, kiedy otrzymałem w prezencie ich poszetkę: za 149 zł dostałem produkt niczym z sunset suits:) (nie mówię o tych „leśnych”). Kolekcja va banque zaś pokazuje, że być może niedługo będzie można zrezygnować z zakupów u SS:)
Gratuluję jeszcze raz Tobie Michał, bo ten rok potwierdził jedno: mr.V to najlepszy blog w swojej kategorii.

Janek
Gość

Va Banque to śmiech roku :D Wywindowali ceny za półpoliestrowe podszewki, jeśli mnie pamięć nie myli to marynarki równo na klejonce, nie wspominam już o siermiężnych, kwadratowych krojach z głębokimi pachami jakich używa Próchniak. Kupienie droższej wełny to jeszcze nie wszystko.

gaq
Gość

Akurat Próchnik pachy wszywa wysoko. To nie Bytom.

dejko
Gość

No to napisał przecież, że głębokie pachy.
Krytykanci nie mogą dojść do porozumienia, czy bardziej złe są pachy wszyte nisko czy wysoko, dlatego się im nie dogodzi i co by nie zrobić, zawsze ktoś będzie narzekał.

Janek
Gość

Za krytykantów wypowiadać się nie mogę, natomiast nisko wszyte pachy (czyli głęboko, czyli duży otwór) są pieruńsko niewygodne, szczególnie jak je sparować z poduchami w ramionach. Natomiast wysoko wszyte pachy (czyli mały otwór, czyli płytkie) są dużo wygodniejsze – dopóki się ich nie podwyższy na tyle że są za ciasne i piją. Z takimi jeszcze się nigdy nie spotkałem, ani w koszulach, ani w marynarkach.

dejko
Gość

No to w takim razie Próchnik wszywa pachy wysoko…

Wojtek
Gość

Świetny wpis, a marynarki z Lancerto to prawdziwe odkrycie ubiegłego roku :)

Dave
Gość

tylko dlaczego wszędzie jest w nich poliester?

Mikołaj
Gość

Już nie. Mają również z czystej wełny. Osobiście sprawdziłem :-)

Mariusz
Gość

Poszetki ze zwierzętami Szarmant, czy Miler? ;)

Norbert Z.
Gość

Miler, choć nie mogę się do nich przekonać.

Mariusz
Gość

Jan Adamski twierdził, że kolekcja Va Banque nie będzie nigdy przeceniona. Minęło kilka miesięcy od premiery a tu już obniżki. Widocznie wyniki sprzedaży słabe ale nie ma się co dziwić jak wycenili swoje produkty sporo ponad SS a do ich jakości sporo im brakuje.

Bartosz
Gość

Toż kolekcja zadebiutowała w grudniu lub pod koniec listopada, więc żadne kilka miesięcy

teodor
Gość

Słuchaj Adamskiego daleko zajdziesz.

Szymon
Gość

Niestety moda na odzież patriotyczną rozprzestrzeniła się głównie w niższych warstwach społecznych, to jest kibicowskich i nacjonalistycznych. Ubrania z narodowymi motywami zwykle są brzydkie, a widząc osoby je noszące można odnieść wrażenie, że nasze symbole są wręcz profanowane. Z drugiej strony w kolekcji Red is Bad można znaleźć naprawdę ładne koszulki z minimalistycznymi motywami, tzn. z malutkim symbolem Polski Walczącej na piersi, a nie półmetrowym widocznym z kilkudziesięciu metrów :/ Modę na odzież patriotyczną uważam za zjawisko pozytywne, ale jej wykorzystanie jest fatalne i ośmiesza idee, które powinna promować.

Ultra
Gość

Dzięki za komplement, Pozdrawiam z nacjonalistycznej czeluści nizin społecznych.

Jeśli o mnie chodzi, to zdecydowanie mniej przeszkadzają mi ludzie w ubraniach z motywami patriotycznymi czy narodowymi niż indywidua w wyslimowanych strojach bez centymetra luzu, jakby zdartych z młodszego brata, a może nawet i siostry.

Każdy ma własny gust i niech mu hołduje.

Uwaga do autora, ta satyra z wulgaryzmem zdecydowanie jest nieodpowiednia. Rozumiem ideę, ale można ja wyrazić w cenzuralny sposób imho.

Seba z Mazowsza
Gość

Tym bardziej, że to głównie panowie będący stałymi klientami sklepów z odzieżą patriotyczną pamiętają, znają i opiekują się panami na wózkach – organizują im prelekcje, pomagają w ciężkiej sytuacji życiowej, nie pozwalają o nich zapomnieć. Tak więc rysunkowy żarcik jest ch*** wart.

Piotr
Gość

Dokładnie tak. Do mnie odzież patriotyczna nie przemawia, bo wolę koszule i marynarki. Natomiast ta satyra jest żenująca. Wpis bardzo ciekawy, obok poradnikowych (chociaż nie wiem czego mógłbym się nauczyć jeszcze) oczekuję właśnie takich.

W kwestii satyry. Jest bardzo niskich lotów, ponieważ nikt nie udaje, że młodzi ludzie, którzy mówią „pamiętamy” mają na myśli, że pamiętają np. wojnę czy ZOMO. Mają na myśli, że pamiętaj o wydarzeniu i ludziach. Widzę co udostępniają i lajkują bardziej znajomi zbliżeni do tych kręgów. Ciągle jakaś zbiórka dla kombatantów czy dla Polaków na Kresach.

Wojtek
Gość

Tyle tylko że te środowiska nie są krytykowane za akcje charytatywne (chociaż zbieranie na kombatantów powstania w akcji z krzyżem celtyckim budzi niesmak) tylko za bandyctwo.

Piotr
Gość

Mówię o konkretnej satyrze. Trudno mówić o ogólnym odbiorze jakiś organizacja. Chociaż nie znam żadnej, która byłaby bandycka. Bandyccy mogą być niektórzy sympatycy. Nie wiem, nie chcę tego dyskutować.
Natomiast krzyż celtycki, to symbol religijny, którego pełna w Irlandii, nawet na monetach. Nie rozumiem problemu. Jest Czerwony Krzyż I Czerwony Półksiężyc i nikogo to nie razi.

Mikołaj
Gość

Swastyka to również symbol religijny. Tłumaczenie tak samo dobre jak niegdyś „zamawiania pięciu piw”.

Boruta
Gość

Równoramienny krzyż celtycki to symbol neohitlerowski.

Boruta
Gość

Ch*** warci są hitlerowcy udający patriotów.

Szymon
Gość

Sam jestem właścicielem koszulki firmy RiB, ale nietrudno jest mi zauważyć, które środowiska najczęściej ubierają się przesadnie eksponując symbole, co je ośmiesza. Środowiska kibicowskie (kibolskie?) z agresywną retoryką na marszach i brakiem wiedzy historycznej, do której starają się odwoływać.

lolo
Gość

Zabolało. Przytulić?

Railroad
Gość

Mnie rozwalila nazwa firmy. Polska firma, polskie materialy ale nazwa angielska. Patryjoci od siedmiu bolesci :D

Piotr
Gość

Język angielski to coś antypolskiego czy co?

NOL
Gość

I jeszcze znaczenie nazwy antypolskie, czerwony mamy przecież w barwach narodowych…

Michał
Gość

Don’t know if trolling or just stupid.

Mariusz
Gość

Nie zgadzam się. Sprecyzuj niższe warstwy społeczne?
Zobacz surge polonia. Ceny zbyt duże ale jakość i wzornictwo jest ok.

Janek
Gość

Oby Lancerto dalej się rozwijało z przyzwoitymi marynarkami. Bytom pcha tonę wypełnień do ramion i ma strasznie niskie pachy, Vistula często robi miniaturowe klapy i marynarki kuse jak damski żakiet. Jakby wypuścili całą kolekcję z fajnych, ciekawszych tkanin (nie tylko kraty, ale też wyraźne faktury i sploty), na lekkiej konstrukcji, z wysoka pachą, szerokimi klapami i poprawną długością…

Paweł
Gość

Kiedy możemy się spodziewać wpisu z przeglądem ofert wyprzedażowych?

Xenomorph
Gość

Zgadzam się. Bytom przesadza z wypełnieniem ramion. Można odnieść wrażenie, że ich marynarki są konstruowane i szyte jeszcze częściowo wg szablonów z lat dziewięćdziesiątych XX w., i to nie tylko te oznaczone jako „sylwetka standardowa”, ale nawet te w „sylwetce wyszczuplonej”. W miarę wąskie są dopiero marynarki „dopasowane”, ale tam mają ograniczony wybór. Natomiast mają dość ciekawe wzornictwo koszul.

Andre3000
Gość

Coś w tym jest, garnitury są bardzo klasyczne, ale nie wygląda się w nich źle. Natomiast koszule z podwójnej bawełny polecam, rewelacja, duży wybór ciekawych wzorów i świetne parametry użytkowe.

wojtek
Gość

To fakt, jakość koszul Bytom bardzo się poprawiła, szkoda tylko, że … kombinują z kołnierzykami, jak nie włoski, to maly kent.

Jarek
Gość

W pełni zgadzam się co do Vistuli. Chodzę na codzień w garniturach z jej linii Lantier – a gdy przymierzam regularną Vistulą to czuję się, jakbym podkradał ubrania dużo młodszemu bratu z szafy. Kuse, mikre, krótkie jakieś, w barkach i klatce niebezpiecznie trzeszczy po zapięciu – a rozmiarówka niby metkowo OK. Lantier 182/104 a Vistula na 182/104 to dwa całkiem różne kroje.
Vistulo, nie idź tą drogą ! ;)

Paweł
Gość

Myślę, że wzrost świadomości i zainteresowania tematem męskiego ubioru to w dużej mierze zasługa Mr Vintage – zarówno bloga, jak i książki, innych blogerów w jakimś zakresie oczywiście również. Nie chciałbym przesadzać i podlizywać się autorowi, ale zdarzyło mi się już rozpoznać po ubiorze, że ktoś czyta tego bloga, osobiście znam kilka osób które diametralnie zmieniły styl ubierania pod jego wpływem. Jest oczywiście mnóstwo innych czynników, ale to, że faceci zaczynają się interesować i wydawać więcej pieniędzy na ubiór to jedno (kwestia wzrostu zamożności, uczestnictwa w kulturze, dostępu do internetu, mody na podróżowanie – spotkanie z innymi wzorcami), ale to że zaczynają trafnie dobierać i trafnie wydawać – ta wiedza z kosmosu się nie bierze. Innymi słowy – gratulacje, dobra robota i oby więcej sukcesów.

Andrzej
Gość

Potwierdzam, na ulicy zrobiło się ładniej. Ja czytelników bloga rozpoznaję po butach, jeśli widzę kogoś w ładnych brogsach, monkach czy oksfordach szytych GW to jestem pewien że to ktoś od Pana Michała :) . Jeszcze nie zdarzyło mi się pomylić. Jak napisał Paweł, wiedza nie bierze się z kosmosu i nie ma co umniejszać Pana zasług, w edukowaniu i tych młodych i tych trochę starszych. Takie są fakty.

Wiktor
Gość

Szkoda, że Lancerto nie wprowadziło rozmiaru 46 dla swoich marynarek. Liczę, że w następnym sezonie uzupełnią rozmiarówkę – oby!

Andrzej
Gość

Ba, wzorem SS powinni wprowadzić nawet 44, wtedy pójdę i wykupię całą kolekcję :)

Janusz
Gość

Ja osobiście zakupiłem 3 kaszmirowe swetery z tallindera. Dzisiaj zamówiłem skórzaną kurtkę że skróty koziej koloru brązowego i jeansy za 100 (do nich nie jestem przekonany). Z jakości swetrów byłem bardzo zadowolony. Czekam, aż dostanę kurtkę za 600 zł (100 proc skóra kozia) i wspomniane wyżej spodnie.

Mikołaj
Gość

A po ile te kaszmiry?

Liam
Gość

Na wyprzedaży były po 299 zł. Bazowa cena chyba coś koło 600 zł.

Patryk
Gość

Michale, bardzo fajny wpis. Doczytałem do końca i chciałbym czytać dalej. :)

kejzi
Gość

Żałuję , że z Polski odchodzi marka Marks & Spencer. W ostatnim czasie zakupiłem u nich 3 pary spodni i mogę stwierdzić, że jest to jedyna marka, której fason spodni na mnie idealnie pasuje, bez potrzeby przeróbek, a do tego spodnie szyte z wyższym stanem – uważam, że bardzo rzadko spotykane w takim kroju wśród innych producentów.

Janek
Gość

Czy wśród spodni z wyższym stanem były może klasyczne kolorem dżinsy?

kejzi
Gość

niestety przeglądałem tylko chino. ..

rafał
Gość

Hehe, miałem zamieścić identyczny wpis :D. W ubiegły weekend również kupiłem 3 pary chinosów z wyższym stanem i luźną nogawką (nareszcie!). Ładnie uszyte, w cenach 120-150PLN. Żałuję, że dopiero teraz skojarzyłem, że M&S produkuje klasyczne chinosy

Lukasz
Gość

Może to co opiszę nie dotyczy minionego roku, ale w nim również takie zjawisko występowało. Mam tu na myśli męską rozmiarowkę górnej części ciała, w popularnych sklepach internetowych i stacjonarnych. Załóżmy, że średni wzrost mężczyzny wynosi około 180cm. Czyli odpowiadać mu powinien rozmiar M (plus minus jeden rozmiar). Próbując zrobić zakupy wchodzimy na np. zalando. Wybieramy interesujący produkt i w szczegółach jest napisane, że model ma 189cm i nosi rozmiar M. To dla kogo jest S? Albo xxl? A potem zawsze te największe rozmiary zostają. Ja rozumiem, że długość ubrania nie jest tutaj jedynym wyznacznikiem, ale też trzeba te rozmiary dopasowywać mniej więcej do wzrostu, bo większości swetrów i kurtek nie da się przerobić. Ale skoro ciuchy jest dobrze sprzedają w takiej konfiguracji to znaczy, że ta kwestia dotyczy niklej mniejszości.

Andrzej
Gość

Ja już nie mam siły denerwować się na dziwne rozmiarówki, zwłaszcza na Zalando. Model często ma po 190cm wzrostu i nosi rozmiar M -absurd jakiś. Jeszcze gdyby byli konsekwentni i rozmiarówka tak jak szybuje w podwójne i potrójne L, tak powinna też oferować XS, a nawet XXS.

Toro
Gość

Jeśli chodzi o markę Tallinder to wydaję mi się że Poalcy nie chcieli Massimo Dutti 2. Wszytko co widzieliśmy od tej marki to zrzynka 1:1 z MD: strona internetowa, salony itp.

Piotr
Gość

Michale, bardzo trafne podsumowanie roku! Gratulacje oka wprawnego obserwatora. BTW mam pytanie czy Lancerto oferuje marynarki dla wyższych facetow, mam 190cm i przekleństwem dla mnie są rozmiarowki 50+.

Pozdrowienia,
P.

Szymon
Gość

Co do butów, to bardzo tanie i ładne modele można znaleźć w zarze i kolekcji premium h&m. Zapewne ich jakość do wysokich nie należy, ale dla osób rzadko zakładających obuwie skórzane będą jak najbardziej ok.

Ufiak
Gość

Kupiłem i nie polecam. Bardzo ładnie wyglądają ale to wszystko. Skóra słaba, trafiają się skazy, podszewka – pomimo opisu, iż skóra- to kawałek skóry (okolice pięty) naklejony na materiałową podszewkę (pewnie poliester gdyż stopa się poci mocno). Na dobitkę- po zaledwie 3 miesiącach chodzenia (z przerwami 1-3 dni) w parze brogsów poszła nić i but zaczął się rozpadać.

W tej samej cenie do kupienia były bardzo ładne zamszowe monki w Wojasie… kupiłem na próbę… i póki co jestem bardzo mile zaskoczony- w środku prawie całkowicie skóra, stopa się nie poci, bardzo ładny but/

Ufiak
Gość

opis dotyczył butów z HMu z premium

Mikołaj
Gość

Prawie…robi różnicę.

Marcin
Gość

Lancerto- odwiedziłem raz salon i nieprędko wrócę. Odstraszyła mnie nachalność obsługi. Od Pani usłyszałem, że „Ona musi mi zaproponować, takie ma zadanie”. Za to ja mogę i nic nie muszę. Co do ubrań nie jestem się w stanie wypowiedzieć, bo nie mogłem się skupić na oglądaniu. Pani na siłę mnie „kierowała” więc wyszedłem.

Rafael
Gość

Witaj Michale !
Jaki rozmiar spodni i marynarki suitsupply wyrałeś bo mamy taki sam rozmiar . Z góry bardzo, bardzo dziękuję.

Daniel
Gość

Miło się czytało takie subiektywne podsumowanie. I wydaje mi się, że wiemy już z kim nawiązał współpracę Pan Michał ;)

Miłego wieczoru!

Xenomorph
Gość

Bardzo ciekawy wpis i trafne obserwacje. Sam podzielam większość z nich.
Polskie marki obuwnicze rzeczywiście postanowiły nadrobić zaległości w klasycznych fasonach, ja np. widziałem kilka ciekawych modeli u Wojasa.

Co do Lancerto to podzielam opinię, że coraz lepsza robi się ta marka. Choć nigdy nie widziałem ich produktów na żywo to nawet przeglądając stronę internetową da się zauważyć, że ich wzornictwo, choćby rzeczone marynarki zaczyna się wybijać na tle konkurenci. Niestety jak wspomniałem nie widziałem ich wyrobów na żywo bo ? i to jest pierwsza wada tej marki ? ich sieć sprzedaży jest słaba. Brakuje np. sklepu stacjonarnego w Łodzi (najbliższy jest kawałek poza miastem w C.H. Ptak powstały na terenach dawnego targowiska). Myślę, że Lancerto mogłoby sobie ufundować porządny sklep firmowy w jednej z łódzkich galerii handlowych. Drugim niestety minusem marki jest ubogi wybór ubrań zwłaszcza marynarek w rozmiarze 44, 46 (88 cm, 92 cm w kaltce). Są tylko pojedyncze modele. To niestety nadal słabość polskich marek odzieżowych. Plus dla Lancerto, za linię Business Mix; coś podobnego oferuje Vistula.

W przypadku kupowania garnituru możliwość łączenie marynarek i spodni z tego samego modelu (wykonanych z tego samego materiału) ale w różnych rozmiarach to w przypadku niektórych osób czynnik przesądzający o zakupie w tym a nie innym sklepie. Ja w ten sposób kupiłem garnitur pod koniec roku w Vistuli, przy czym zdecydowała nie tylko możliwość łączenia spodni i marynarek w różnych rozmiarach, ale też dostępność ekstremalnie szczupłych rozmiarów, a także fakt, że kompletowane w ten sposób garnitury są szyte ze 100% wełny.

U Próchnika sam w tym roku skorzystałem z ich rekordowych przecen ;-) Prawdę powiedziawszy to obserwując politykę cenową sklepu internetowego nawet nie brałem pod uwagę kupienia czegokolwiek w cenie początkowej, która chyba utrzymywana jest raptem tylko przez kilka dni po wprowadzeniu towaru do sprzedaży, po czym następuję pierwsza obniżka ceny, potem za jakiś czas kolejna i kolejna, aż po paru miesiącach przecena osiąga poziom powyżej -80%. W ten sposób kupiłem w 2016 r., za 179 PLN kurtkę przecenioną z 1199 PLN (której to ceny początkowej nie była oczywiście warta).

Tak trochę na marginesie, z sugestią dla autora bloga ? może przydałby się kiedyś subiektywny, autorski przegląd polskich marek odzieżowych zajmujących się szyciem ubrań klasycznych i tych z nieco wyższej (średniej?) półki (tzn. z pominięciem typowych, tańszych sieciówek z ubraniami bardziej dla młodzieży typu Reserved). Ja zaliczyłbym tu takie marki: Vistula/ Lantier; Wólczanka/ Lambert; Bytom; Próchnik; Kastor; Warmia; Pawo; Roy; Lavard (Gamatex); Lancerto; Recman; Kubenz; Giacomo Conti; Vestus; Tallinder.

Z noworocznymi pozdrowieniami.

Gustavo Woltmann
Gość

Świetne podsumowanie! Z większością rzeczy w pełni się zgadzam, chyba najbardziej w temacie odzieży patriotycznej… Ale cóż – „są gusta i guściki”… ;)

Krzysiek
Gość

Odnośnie Lancerto – „Założyciele postawili na rozwój organiczny, bez kosztownych kampanii promocyjnych”; na Lewandowskiego ich nie stać, ale zauważyłem że wielu blogerów wykorzystuje w swoich stylizacjach ich produkty. Może to taki product placement, ale równie dobrze to „wina” po prostu dobrych produktów (marynarek). Swoją drogą – zapowiadałeś Michale nowy projekt sygnowany swoją marką i coraz bardziej jestem pewien że to będzie współpraca własnie z Lancerto (po sposobie pisania o nich) – mylę się? ;)

Tomek
Gość

Ja bym wyróżnił jeszcze Embassy of Elegance … takich krawatów nie robi nikt, wg mnie spokojnie mogą konkurować z najlepszymi na świecie.

Paweł
Gość

Byłem w sklepie Lancerto gdzie Pani ekspedientka gorąco polecała mi garnitur wykonany ze sztucznych materiałów właśnie z linii Business gdyż jak to powiedziała „Panowie biznesmeni noszą takie garnitury codziennie, a do tego potrzebna jest sztuczna tkanina”. Więcej nie potrzebowałem. Odwróciłem się na pięcie i wyszedłem ze sklepu.

Co do Próchnika…klasyka. Liczą na bezmyślność ludzi, którzy kupią garnitur warty 50 zł za 1800 zł. Na nieszczęście tacy ludzie się zdarzają i firma na tym korzysta.

tony
Gość

W Próchniku czasem uda się naprawdę znaleźć przecenę. kupiłem tam koło 11 miesięcy temu marynarkę 100% wełna za 100 zł.
Zresztą na stronie mają fajny garnitur za 299 z wełny i poliester za 800. WTF? 0_0

co sądzicie o takiej marynarce?
https://www.lancerto.com/outlet/marynarki/marynarka-tropea.html

z czym ew. łączyć takie kolory?
pozdrawiam

Daniel
Gość

Z wieszakiem w szafie?

NOL
Gość

Z jasnozielonym moro

gaq
Gość

Granatowe spodnie, błękitna koszula :)

Agar i Piżmo (www.agaripizmo.pl)
Gość
Agar i Piżmo (www.agaripizmo.pl)

Muszę przyznać, że odzież patriotyczna faktycznie mocno rzuca się w oczy na ulicach a klapa Tallindera dość spektakularna (choć dzięki wyprzedażom udało mi się kupić śliczny knit przeceniony ze 180 zł na 80). Po za tym kolekcje blogerów faktycznie zaczynają odgrywać coraz większą rolę. Natomiast wycofania M&S wgl nie odnotowałem, mimo, ze mają/mieli sklep w Trójmieście, podobnie jak poprawy wzornictwa w polskich markach obuwniczych.

Łukasz M
Gość

Ma ktoś jakieś doświadczenia z kolekcją Premium Ryłko? Z tego co widzę to klasyczne modele butów ze skóry cielęcej i na skórzanej podeszwie, które można normalnie przymierzyć. Cena faktycznie troszkę mniejsza od np. Berwick-a, ale nadal to buty klejone. Co sądzicie?

Andrzej
Gość

Od dwóch lat używam (i regularnie dbam) brogsów Berwick’a i wyglądają dosłownie jak nowe, cholewka tylko trochę ściemniała od światła UV i kosmetyków. Nie wiem jak Ryłko, ale Berwick’a mogę polecić z czystym sumieniem. Model 3561 Tan.

Xavi
Gość

Ja odnośnie marki Lavard. Byłem kilka razy w ich sklepach i myślę że robią interesujące produkty. Chętnie poznałbym je bliżej ale na ich stronie nie ma sklepu internetowego? Czy ktoś się orientuje czy ich produkty można gdzieś nabyć przez internet? To jakiś ewenement w dzisiejszych czasach czy zamierzona polityka firmy?

Camillo
Gość

Naturalne tkaniny, więcej modeli marynarek na różny wzrost (nie tylko standardowa rozmiarówka) oraz dłuższe niż w SuSu rękawy (mam dłuższe niż przeciętna ręce, choć pewnie należę do mniejszości) i to będzie moment, kiedy w końcu wypróbuję Lancerto. :)

Andre3000
Gość

Dziwi mnie notoryczne pomijanie na blogu marki Rage Age, która szyje bez dwóch zdań najlepsze garnitury w Polsce, oczywiście trzeba mieć proporcjonalną budowę, ale jeżeli na kogoś pasują, to Bytom i Vistula, nie mają startu. W żadnym garniturze nie dostałem tylu komplementów co w Rage Age, do tego po czyszczeniu nic się z nimi nie dzieje, gdzie kolega 2 garnitury z Vistuli po 2 czyszczeniach mógł wyrzucić (pofałdowały się klapy marynarek).

Co do odzieży patriotycznej, to pełna zgoda. To jest jakiś dramat, jak widać kogoś w koszulce z orłem, to najlepiej od razu przejść na drugą stronę ulicy. Niestety tę stylistykę zawłaszczyły osobniki z kręgów kibicowsko-faszystowskich, tym bardziej boli, że pamiętają (ponoć) co to była Polska Walcząca, a głośno głoszą poglądy SS i Wermachtu. Wstyd i hańba jednym słowem.

Polskie buty – kiedyś broniłem polskich marek, teraz potwierdzam. Dramat. Wystarczy wejść do np. do Ryłko czy Wojasa a potem np. Vistuli (ich buty są włoskie lub portugalskie) i widać przepaść. Z drugiej strony, te modele, które pokazał autor w tym wpisie są akurat super.

Maciej
Gość

Garnitur Rage Age – Skład garnituru (48% wełny jagnięcej, 24% wiskozy, 24% polimiidu z niewielkim dodatkiem elastanu). Cena 2.999 zł. Interesująco.

Na marginesie jakie były poglądy SS i WH?

Andre3000
Gość

Super, że taki znalazłeś, typowa polska internetowa dyskusja, ja mówię, że w lipcu i sierpniu jest najcieplej, a Ty odpisujesz, że raz zmarzłeś, a raz 20 czerwca było cieplej. Nie znam tego modelu, te które widziałem były zawsze z wełny, odszycie, guziki na mankietach, klapy, podszewki, zjadały nie tylko Vistulę (Lantier) czy Bytom, ale nawet marki typu Boss czy jakieś włoskie marki z polskich sklepów. Do tego krój taki, że nie upinają na plecach nawet dobrze dopasowane.

Punkt drugi – nie chcę być nie uprzejmy, dlatego pozostawię bez komentarza.

dejko
Gość

Straszne! Typowa internetowa dyskusja… internauci zamiast wierzyć na słowo anonimowemu komentatorowi weszli na stronę i zauważyli, że oferta to na dzień dzisiejszy 3 garnitury + 4 smokingi. Z tych trzech jeden ma skład jak wymieniony, w drugim o składzie ani słowa, trzeci len z bawełną. Marynarki tych cudów współczesnego krawiectwa mają patki od kieszeni naszywane chyba przez niewidomego. Pojedyncze guziki marynarki to przecież standard, a pięć sztuk wielkich guzików na rękawach to klasyka krawiectwa miarowego.
Jak ktoś do tego momentu nie pękł ze śmiechu, to niech przejdzie do smokingów. Panowie chyba nie widzieli nigdy prawdziwego smokingu, w którym przede wszystkim przy kieszeniach nie ma patek, tak samo jak nieobecne są biletówki. Jak się dobrze przyjrzeć, to wszystko szyte jest na jedno kopyto, a marynarka smokingowa w ich wykonaniu nie różni się niczym od marynarek garniturowych, poza kolorem – który w tym przypadku jest czarny. Pomijam takie oczywistości jak podwójne szlice z tyłu i klapy zupełnie niesmokingowe.

Ujmujące pod względem merytorycznym są też opisy:
„Gładki smoking świetnie pasuje na okazje, gdzie wymagany jest white tie”
Wszystko fajnie, tyle, że tam gdzie wymagany jest white tie, wymagany jest frak. Bo do smokingu nosimy czarną muchę i jest on wymagany tam, gdzie na zaproszeniu widnieje dopisek black tie.

Od garniturów przechodzimy do płaszczy, gdzie widoczne są same klasyczne modele bez udziwnień. Oczywiście z punktu widzenia rockmena. Płaszcz w składzie 60% wełna + 40% bawełna, to jedyne 3 299 zł. Polecam! Wariacja pijanego krawca na temat chesterfield coat.

Przed wejściem w dział buty, warto wziąć głęboki oddech. Nie często zdarza się oglądać buty, które mają 9 otworków na sznurówki w przyszwie. Pamiętajmy, że buty które mają ich pięć, są już niemodne. Ten cud nazwany Clasico 1, kosztuje jedyne 2 699 zł.

Na deser dzianiny. Mnie spodobał się model Rowdy 2. Za 699 zł otrzymuję mieszankę wełny z poliamidem.

Okazja goni okazję.
Wiesz dlaczego nikt nie wspomina o tej marce? Bo jej produkty mają wygląd i klasę ubrań oferowanych na giełdach z ciuchami zlokalizowanymi na stadionach dużych miast, do których w niedzielne poranki zjeżdżają się przedsiębiorcy w swoich Fordach Transitach i hurtowo kupują na zaopatrzenie do swoich sklepów „Moda męska” w Pcimiu Dolnym. Tyle, że oni sprzedają to po 200-300 zł, a nie pozycjonują się na luksusową, polską markę o południowo-amerykańskiej nazwie.

Andre3000
Gość

Cytując klasyka, widzę, wiesz, tyle co zjesz.
Gdzie napisałem, że jest tanio? Porównaj ceny ich garniturów z cenami w takim Royal Collection. Druga sprawa, założycielem firmy jest były prezes Vistuli, zatem stosuje te same „patenty” co inne polskie marki – wysoka cena i potem 50% przeceny. Wszystko kupowałem u nich na min. 50% przeceny, garnitur wychodził 1.3k – 1.5k, koszula 250 zł, nie jest to napewno jakiś cenowy kosmos.
Po drugie, ich strona to jest wycinek oferty, zatem nie jest w żaden sposób miarodajna. Kiepska strona chyba nie powinna chyba przekreślać produktów firmy, czy się mylę?
Po trzecie, produkujesz swój wywód na podstawie tego, co zobaczyłeś na ekranie. Równie dobrze, możesz skrytykować makaron w restauracji, w której nie byłeś i wmawiać komuś, że nie może być smaczny.
Kolejna kwestia – domyślam się, dlaczego autor nie wspomina o tej marce. Ich ciuchy są mocno taliowane i nie pasują na wszystkich.
Jeszcze jedna sprawa – dziwi mnie, że pisze się o Pruchniku, a to jest tańsza marka właścicieli Rage Age, co można sprawdzić chociażby w ich outletach, które są wspólne (znam jeden na Pradze, a drugi w Sosnowcu w Fashion House, tylko w tym drugim jest mało rzeczy RageAge, a więcej Pruchnika). Idąc tym tropem, Pruchnik dla mnie zalatuje taniochą i ma większość garniturów z domieszkami, a koszule są z niezbyt przyjemnych materiałów.
Markę Rage Age poznałem w 2012 roku, śledzę ich ofertę + oczywiście innych naszych marek i uwierz na słowo, to oni wytyczają trendy, a potem (szczególnie Vistula) inni naśladują.
I na koniec – ostatni garnitur kupiłem u nich jakiś czas temu, kolega w 2015 i na 1000% były wszystkie z super wełny, jeżeli stosują teraz składy, o jakich piszesz, to rzeczywiście lipa. Nie wypowiadam się, bo dawno nic nie kupowałem. Te które widziałem zjadają całą polską konkurencję, mogę się pod tym podpisać rękami i nogami, jak będziesz miał okazję odwiedź salon, przymierz i się przekonaj i wtedy napisz co myślisz.
I na sam koniec buty – rzeczywiście ceny z kosmosu, nie moja bajka, nawet do nich nie podchodziłem nigdy.

dejko
Gość

> Cytując klasyka, widzę, wiesz, tyle co zjesz.

Nie ma to jak spalić swój wywód już w pierwszym zdaniu…

> Gdzie napisałem, że jest tanio?

A musisz pisać? Wchodzę na stronę i wiem, czy jest tanio czy drogo. Następnie porównuję z tymi gdzie jest taniej lub gdzie jest drożej.

> garnitur wychodził 1.3k ? 1.5k, koszula 250 zł, nie jest to napewno jakiś cenowy kosmos.

To nadal górna półka cenowa Bytomia lub Vistuli.

> Po drugie, ich strona to jest wycinek oferty, zatem nie jest w żaden sposób miarodajna. Kiepska strona chyba nie powinna chyba przekreślać produktów firmy, czy się mylę?

A jak mam poznać ich ofertę? Trzy garnitury na krzyż i pianie z zachwytu jakiegoś anonimowego internauty, uprawiającego nachalny e-marketing do niczego raczej mnie nie przekona.

> Po trzecie, produkujesz swój wywód na podstawie tego, co zobaczyłeś na ekranie.

No i? Jak ktoś za 700 zł sprzedaje sweter z wełny + bawełny, a ja wiem, że w tej cenie u innych mogę kupić kaszmirowy, to nie muszę oglądać i sprawdzać co mi się bardziej opłaca. Byki na stronie internetowej też nie potrzebują weryfikacji fizycznej, a jarmarczny wygląd ich smokingów jest rzeczą oczywistą.

> Jeszcze jedna sprawa ? dziwi mnie, że pisze się o Pruchniku

Bo Próchnik jest firmą bardziej znaną, z dłuższą tradycją, oferującą znacznie szerszy asortyment. Ceny też są bardziej realne, choć jak wspomniano we wpisie, te regularne, równie mocno odjechane.

> Pruchnik dla mnie zalatuje taniochą i ma większość garniturów z domieszkami, a koszule są z niezbyt przyjemnych materiałów.

Nikt tego nie kwestionuje. Tyle, że w Próchniku, za 300 zł kupiłem garnitur 100% wełna, a gratis dostałem do niego koszulę z bawełny i jedwabny krawat. Porównywanie garniturów, które w przecenie kosztują poniżej 500 zł, z tymi za 1,5 tysiąca jest trochę śmieszne.

> to oni wytyczają trendy

Jakie trendy… do jarmarcznie wyglądających marynarek z jednym guzikiem, niedbale naszytymi patkami kieszeni i pięcioma guzikami na mankiecie? Pokaż mi taki „trend” w Bytomiu, albo Vistuli…

NOL
Gość

„Ich ciuchy są mocno taliowane i nie pasują na wszystkich.”
Znaczy, ich ciuchy wyglądają jak z bazau u wietnamczyka, bo na takowego wietnamczyka są szyte?
„produkujesz swój wywód na podstawie tego, co zobaczyłeś na ekranie. Równie dobrze, możesz skrytykować makaron w restauracji,”
Analogia do makaronu tak beznadziejna że aż zęby zgrzytają. Żywność a odzież to inne kryteria postrzegania , oceniania i obcowania, nie można do nich zastosować tych samych zasad.

Boruta
Gość

Takie same jak polskojęzycznych „patriotów” i sprzeczne chociażby z testamentem AK.

janbezziemi
Gość

Co do Lancerto, to widząc po ilości wzmianek, czuję, że to właśnie z nimi będzie najbliższa kolaboracja Autora. Życzę powodzenia.

Problemem polskich marek jest nie tylko design, ale też polityka cenowa i strategia marketingowa. Wspominasz o Milerze – moim zdaniem to koszmarny paździerz marketingowy. Jak tylko gdzieś mi mignie reklama Milera, od razu blokuję. Ponadto patrząc na ich sposób prezentowania odzieży, np. na Instagramie, rzuca się w oczy fatalnie wiązany krawat, koszmarnie ułożony przy kołnierzu koszuli. To ma znaczenie, bo kupując kawałek jedwabiu za 300 PLN, chciałbym mieć świadomość, że kupuję coś wysokiej jakości, gdzie samo doświadczenie zakupowe jest przyjemne, a moim zdaniem interakcja ze stroną Milera przyjemna nie jest. Poza tym problemem polskich marek jest oderwana od rzeczywistości polityka cenowa. Miler sprzedaje swoje koszule w cenie SuitSupply, podobnie Szarmant. Dokładając 150 PLN można mieć większość MTM – E. Berg, Balthazar, Macaroni (wszystko oczywiście szyte w Tczewie). Krawaty Milera za 300 PLN? Moim zdaniem odjazd, w tej cenie jest Berg & Berg – bez porównania jeżeli chodzi o design, wykonanie i materiały. Pewnie, pluję jadem na Milera, ale nikt mi tak nie spamuje w Internecie jak oni. Nachalnie, nieprofesjonalnie, po prostu paździerzowo, a miało być supreme.

W ogóle to jest problem męskiej blogosfery – wszystko upstrzone, w większości żałosne współprace (ci blogerzy od Próchnika to koszmar). Powstaje u nas jakaś fala przebierańców w nurcie fircykostwa, co niestety przenosi się np. na ubiór tzw. profesjonalny. Na negocjacje przychodzą goście w żałośnie brzydkich garniturach, a w imię zaznaczania swojego wysublimowanego stylu zakładają różowe skarpety – panowie, to wygląda komicznie. Styl to jest fit, dobrej jakości tkanina i czyste buty.Nawet ograniczając się do 3 kolorów – bieli, granatów i szarości można wyglądać rewelacyjnie. Szkoda, że w poszukiwaniu wizerunkowej autonomii 99% elegantów wygląda jak zastęp klaunów.

Tomasz
Gość

Bardzo dobry wpis, popieram w całej rozciągłości

Daniel
Gość

Ja również poprę, poza skarpetkami. Lubię kolorowe skarpety i już :)

Railroad
Gość

Miler ma ten problem, ze reklamuje swoje produkty jak objawienie: super jakosc w rewelacyjnie niskiej cenie, kiedy cena tak naprawde nie rozni sie od produktow konkurencji, a nad jakoscia mozna dyskutowac. Zreszta te produkty i tak sa wyceniane w taki sposob, by mozna bylo uciac 30% co chwila na jakiejs wyprzedazy.

Moim zdaniem mala marka nie powinna przyjmowac polityki cenowej typowej dla duzej sieci sklepow, tylko rzeczywiscie uczciwie wyceniac swoj asortyment. Tak zebym wiedzial, iz nikt mnie nie robi w balona kolejnymi promocjami.

Tomasz Miler
Gość

To dość obszerny i, nie ukrywajmy, bolesny komentarz więc uznałem, że należy Ci się odpowiedź :)
1. Ze zdumieniem przeczytałem Twoją uwagę dot. sposobu wiązania krawatów. Oczywiście śledzę IG mojej marki i jestem nim zachwycony. Być może chodzi Ci o krawat zawiązany przy kołnierzu włoskim, które przez skrócone wyłogi odsłania część otoku krawata wokół szyi? Jeśli tak, obawiam się, że nie da się tego obejść.
2. Masz złe informacje zarówno o cenach jak i szwalniach, z których korzystają poszczególne marki. To prawda, że wiele marek szyje koszule MTM w tych samych szwalniach. Nie znam dokładnie cen wszystkich punktów oferujących te koszule, ale po pierwsze wydaje mi się, że w tej cenie kupisz tylko koszulę niszowej/początkującej marki MTM (lub w promocji) z bardzo podstawowej tkaniny bez wskazania jej producenta lub koszulę w dwupaku. Nie widzę możliwości uszycia koszuli MTM z tkaniny np. jednego z wiodących producentów włoskich w cenie PLN 450. Po drugie 150 zł różnicy w cenie… to jednak 50% różnicy w cenie. Jest różnica.
3. Chciałbym też przeprosić Cię za natarczywy marketing. To prawda, że bardzo intensywnie myślimy nad tym jak wyświetlać informację o MiMe największej liczbie osób, ale naszym celem nigdy nie jest wyświetlanie jej tym osobom, które nie są zainteresowane (taki marketing jest nieskuteczny i skutkować może np. negatywnymi komentarzami). Powiem szczerze, że z całą wiedzą jaką mam o naszym marketingu, jedyne przypuszczenie jakie mi się nasuwa, to to że po prostu regularnie odwiedzasz nasze media (MilerSzyje.pl, MilerPije.pl, GentlemansChoice.pl lub Shopmiler.pl) i trafiasz przez to w sieć remarketingu. Jeśli tak nie jest, a i tak cały czas widzisz niechciany marketing Miler, z największą przyjemnością skontaktujemy się z Tobą żeby zastanowić się jak temu przeciwdziałać. Tak naprawdę to zawsze smucą mnie komentarze tego typu i bardzo chciałbym Cię do siebie przekonać. Już wiele lat temu poświęciłem całą swoją energię i czas na rozwijanie swoich pasji i marek. Robię to z pełnym zaangażowaniem w otoczeniu sporego zespołu pasjonatów i bardzo chciałbym żeby spotykało się to z zainteresowaniem i aprobatą osób świadomych rynku, jakości, a także elegancji i oczywiście mody :)

janbezziemi
Gość

I widzisz, Tomaszu, nie do końca rozumiesz istotę sprawy, o której wspomniałem.

„(…)więc uznałem, że należy Ci się odpowiedź.” – nie robisz mi wielkiej łaski odpowiadając na moje komentarze, które w istocie nie były skierowane do Ciebie, a były tylko opinią nt. marketingu polskich marek modowych. To, że reakcja jest szybka, nie oznacza, że jest właściwa, a to, że monitorujesz sieć opinii nt. swojej marki nie oznacza, że masz iść na solo z recenzentem. Osobiście wziąłbym sobie do serca uwagi i przeanalizował je w milczeniu, nie narażając się na kolejną niezręczność.
Istotą mojej wypowiedzi było to, że tworząc markę, ekhm, premium, należałoby się skupić także na całym doznaniu zakupowym, na tzw. user experience. Moje doświadczenie z Twoimi markami (których nawiasem mówiąc jest za dużo, co tworzy chaos wizerunkowy w sieci) jest nieprzyjemne, a próbujesz się pozycjonować w kosmosie polskiej konfekcji. Prawda jest taka, że jeżeli chodzi o wizerunek w sieci, to podbój przestworzy planujesz z okolic Sachalina.

Sądząc po cenach Twoich produktów, celujesz w zamożnego klienta. Problem polega na tym, że zamożny klient docenia dyskrecję, jakość obsługi i skromność, a przy okazji jest świadomy tego za co płaci.
„Oczywiście śledzę IG mojej marki i jestem nim zachwycony.” – i właśnie o tym mówię, o tym zachwycie, który mnie razi. Obejrzyj Instagram Poszetki, obejrzyj Instagram Berg & Berg i innych, porównywalnych marek. To jest marketing oparty na skromności i interakcji z klientem, który to docenia. Mnie ten zachwyt własnym produktem u Ciebie odpycha – zachowujesz się jak komiwojażer, który zaatakował cały polski Internet przebierańców rozdając przy okazji darmowe garnitury blogerom, którzy w większości stworzyli ten paździerzowy styl na „polskiego eleganta”.

Więcej skromności i mniej obciachu życzę. I nowej strony internetowej. Obecna jest koszmarna, z całą masą błędów. No i w moim odczuciu powinieneś zacząć współpracę z pasjonatem polityki cenowej.

KRIS
Gość

Janbezziemi – jak ty mnie zaimponowałeś w tej chwily

Tomasz Miler
Gość

Jan, trochę się zapędziłeś. Wszedłem tu dlatego, że Michał jest moim kolegą i link do wpisu, którym z oczywistych przyczyn jestem zainteresowany nawet jeśli nie traktuje o mnie, wyskoczył mi na FB. Nie było to efektem monitoringu sieci. To dla mnie zupełnie normalna rzecz, że możesz nie lubić mnie lub mojej marki. Ja też w towarzystwie niektórych osób nie czuję się zbyt przyjemnie, a im jestem starszy tym bardziej rozumiem, że nie ma żadnej potrzeby zmuszać się do obcowania z nimi. Dlatego nie zmuszam nikogo do obcowania ze mną i z moją marką. Krzywdzący jest jednak dla mnie sposób w jaki się o niej wypowiadasz więc chciałbym to przedstawić swoje kontrargumenty (w miarę możliwości bez „pójścia na solo z recenzentem”, bo nie chciałbym zdejmować krawata ;) ).
Twoja antypatia do mnie ma wymiar personalny. Wstawiasz, ekhm, nazywasz mnie komiwojażerem, wysyłasz do Sachalinu, narzekasz na marketing, którego intensywność prawdopodobnie wynika z faktu, że po prostu czytasz to co piszę. I poza emocjami, prawda jest taka, że produkty MiMe mają bardzo wysoki stosunek jakości do ceny i ciężko byłoby Ci wykazać merytorycznie wyższość marek, które lubisz i przytaczasz, które BTW sprzedają swoje produkty w takich samych cenach.
A tak BTW to marketing, którego tak nie lubisz jest dość regularnie kopiowany przez marki konkurencyjne, a jego nieskuteczność i obciachowość sprawiły, że tłumaczyłem jego arkana np. na największej konferencji o e-marketingu w Polsce.
Oskarżasz mnie o brak skromności, ale nie wiem w czym go dostrzegasz – kiedy widzę piękną tkaninę zachwycam się nią. Czy kiedy zamienię ją np. w krawat albo koszulę z metką mojej marki muszę przestać się zachwycać? W MiMe pracuje 30 osób, część sprzedawców pasjonuje się merchandisingiem i ubiera manekiny z wielką pasją i to na poziomie światowym. Czy nie wolno mi być z tego dumnym? Wolno :)
Nie wiem też czym jest „paździerzowy styl na polskiego eleganta”, ale kiedy czytam takie komentarze, myślę o tym jakim niewiarygodnym stylem ozłociłby nas ich autor gdybyśmy tylko mogli go zobaczyć. Jak być może wiesz (a być może nie) z mojego IG lub FB sporo podróżuję. Mam więc liczne punkty odniesienia i według mnie Polacy ubierają się naprawdę dobrze i regularnie widuję doskonale wyglądających facetów. Nie ma powodów do kompleksów, a źle ubrani ludzie są wszędzie, o zgrozo, nawet we Włoszech, nie mówiąc już o Wielkiej Brytanii.
Z żalem dochodzę do wniosku, że wyszła nam jałowa dyskusja. Niemniej, czekam na Twoje zamówienia lub wizytę w naszym sklepie. Z największą przyjemnością przekonam Cię do naszych produktów i siebie :) Pozdrowienia!

andrzej
Gość

Fajnie, że właściciel marki Miler sam odpowiada na gorzkie żale klientów (moim zdaniem nie zawsze są one w punkt i są mocno złośliwe). Ale też szkoda, że odpowiada w dość podobnym tonie (sugerując, że reklamy biorą się z tego, że ktoś czyta te wszystkie blogi milerowe regularnie:P ). Brawa za piękne miejsce w Poznaniu dla Tomka i wiele rzeczy, które zrobił dla męskiej mody.

NOL
Gość

Co to jest „sieć remarketingu” i jaki to ma cel?

dejko
Gość

Ostatni akapit idealnie opisuje nowy problem polskich mężczyzn. Nie wiem skąd oni czerpią wiedzę i dlaczego wyciągają takie kiepskie wnioski.

teodor
Gość

Za dużo fotek z pitti ułomo.

Monika
Gość

Oj tam, oj tam. To taka choroba wieku dziecięcego polskiej mody męskiej. Niech sobie chłopaki eksperymentują, po tych szaleństwach zacznie się powoli wyłaniać STYL.

dejko
Gość

Nie sądzę. Prędzej przeskoczą w nową modę, popełniając te same błędy. Był tu kiedyś jakiś szpec mówiący, że poszetki są już niemodne, teraz lans to szpilki w kołnierzykach,

Wojciech
Gość

Co do dobrze ubranych młodych mężczyzn absolutnie się zgadzam. W weekend miałem przyjemność gościć na studniówce i muszę powiedzieć, że panowie dali radę. Garnitury w większości dobrze spasowane, poszetki, koszule z mankietami na spinki. Zauważyłem też, że większość z nich wybrała muszkę zamiast krawata. Oczywiście są zastrzeżenia co do tkanin ale to jeszcze młodzież, która w większości sama nie zarabia. Potworki w postaci koszul z krótkim rękawem czy lśniących „oliwkowych” krawatów praktycznie się nie zdarzały. Nalezy wspomnieć, że studniówka była w małym mieście.

Krzysztof
Gość

Może warto jeszcze wspomnieć o firmie Pawo, która – moim zdaniem – również obecnie posiada ciekawą ofertę.

dejko
Gość

Za kolekcję firmy Pawo odpowiada chyba ta sama osoba co w Próchniku. Ten sam model cenowy: garnitur wizytowy za 1 999 zł, przeceniony na 699 zł. W dodatku z błędami. Podszewka w połowie z plastiku. Brak oznaczenia producenta wełny (tam gdzie u innych producentów jest naszywka z nazwą dostawcy wełny, w Pawo są wszywki z ich motto), brak również parametrów jej dotyczących. Za 1 799 zł (przecenione na 629 zł) garnitur wykonany z mieszanki poliestru. Brak szczegółowych informacji dotyczących składu. No i te wyróżniki Pawo w postaci rękawów z pięcioma guzikami…

Mam dwa garnitury Pawo i o ile pierwszy, starszy, był wart swojej ceny (lepiej uszyty, zamki YKK), to drugi trącił już tanimi garniakami z bazarku. W dodatku marynarka była niesymetryczna (krawcowa nieźle się namęczyła, żeby go poprawić).

Duża część marynarek z węziutkimi klapami, nie dość, że bezgustownymi, to niemodnymi od jakiegoś czasu.

Koszule. Dobrze uszyte, mało ciekawe wzory, dziwna bawełna, w chwycie przypominająca papier. Trudna w prasowaniu i szybko się gniecie. Na plus: duża oferta kołnierzyków włoskich.

Swetry to jakaś porażka. Za 389 zł w cenie regularnej, gruby golf z poliestru i akrylu (za 299 zł w Vistuli był sweter 80% wełna, 20% poliamid). Za mało najpopularniejszych swetrów v-neck. Model za 369 zł wykonany z bawełny i akrylu. Za 250 zł bez najmniejszego problemu u konkurencji można kupić swetry z wełny merynosa.
Najbardziej jednak poniosło projektantów przy projektowaniu płaszczy. Mało co tam jest klasycznego. Prawie każdy model ma jakieś udziwnienia. Dyplomatka za 1 399 zł sprawia wrażenie trochę krótkiej. Za 1 199 zł w Bytomiu była dyplomatka z wełny + kaszmir.

Także ja tu nic ciekawego nie widzę. Firma oferująca to samo co inne, tanie sklepy sieciowe, ale w cenie zbliżonej do produktów premium.

Mateusz
Gość

Wiele słów padło na temat Lancerto i ich marynarek, a powiedźcie jak wygląda kwestia z resztą asortymentu? Spodnie, dzianina, warto na coś jeszcze zwrócić uwagę?

Marek
Gość

Panie Michale,

Świetny artykuł. Kiedy możemy spodziewać się recenzji garnituru Cafardini? W podróżach w dobrym stylu wspomniał Pan, że marka miała przekazać zestawy do testów. Jak Pan ocenia ich garnitury?

Jan L.
Gość

Dobry wieczór,
? propos butów, mam zamiar zaopatrzyć się w klasyczne brązowe buty typu oxfordy lub podobne. Nie mam raczej środków, aby inwestować w buty kosztujące 800 zł, dlatego chciałbym zadać Panu pytanie, co Pan uważa modelu z poniższego linku (mam na myśli również potencjalną trwałość)? Byłbym bardzo wdzięczny za odpowiedź. Pozdrawiam!

https://badura.pl/products,mezczyzna,polbuty-wizytowe,60626?m=7586-911

teodor
Gość

Odzież patriotyczną z nieco wyższej półki pierwszy wprowadził chyba Próchnik? Właściwie od samego początku nazywają kurtki „Anders”, wykorzystują wojskowe symbole itp.

Adrian
Gość

Bardzo fajne zestawienie, ale mam dwie uwagi:

@ Próchnik -> To prawda, ze w przypadku cen poliestru przegięli, ale z drugiej strony na wyprzedażach mają teraz wiele niezłych marynarek z dobrych tkanin w cenach prześmiesznych.

@ Vistula & Lewandowski -> Bardzo dobry ambasador marki, szkoda tylko, że jakość produktów sygnowanych przez RL spada z roku na rok. Np. spodnie w 2015 robione były w większości z wełny, w 2016 to jakaś mieszanka bawełny, poliestru i czegoś jeszcze. Ceny pozostały bez zmian.

AgnieszkaK
Gość

a jak się Pan zapatruje na tę firmę: Krupa & Rzeszutko – Krawiectwo Miarowe?
Osobiście nie mam nic z asortymentu, ale wydają się posiadać dobrze odszytą odzież.

Janek
Gość

Jeśli chodzi o bespoke – na pewno są dobrą i uznaną pracownią, szyć można. Jeśli chodzi o ich sklep – no idea.

Jakub
Gość

Panie Michale, czy możemy się jeszcze spodziewać wpisu o wyprzedażach zimowych?
P.S. Piękne podsumowanie minionego roku!

Kejzi
Gość

Hi, Właśnie dzisiaj odebrałem tak zachwalaną tutaj marynarkę Lancerto – Frederic. Wrażenia – na minus sam krój – który jest bardzo zeslimowany np. świetnie leżą na mnie marynarki w rozmiarze 56 Tallinder, Vistuli czy Bytomia, natomiast ta jest o jakieś 2 rozmiary za mała. Mam nadzieję, że nowe wzory dwórzędówek (najprawdopodobniej z logo tej marki) nie będą tak ekstremalnie wyslimowane, podobny problem z koszulami Osovski – trochę dziewczęce fasony niestety.

Kejzi
Gość

Świetny artykuł, bardzo dobrze się czyta!.
Chciałem się wypowiedzieć co do marki Miller – jakieś 1 rok temu mniej więcej zakupiłem u nich portfel (bez podszewki, ekstra slim) – niestety okazał się niewypałem z uwagi na puszczające szwy i ślady kleju – portfel odesłałem i wstawiłem negatywny komentarz na stronie, który był od razu skasowany. Tak samo administrator postępował z innymi nieprzychylnymi komentarzami – także cenzura na stronie Pana Millera. Przy okazji – na allegro znalazłem alternatywę za około 70zł na taki portfel (wystarczy poszukać, na stronie innego blogera był opis tych portfeli), jakość nieco gorsza, ale cena 3x mniejsza – nadal użytkuję po niemal roku czasu…..

Railroad
Gość

Pamiętam, jak Miler wystartował z preorderem na rękawiczki bez podszewki w cenie jakoś ponad 200zł. Napisałem komentarz na blogu, że fajna sprawa, ale kto kupi rękawiczki za 200zł, kiedy można je uszyć na miarę za mniejszą kwotę u rękawicznika w Wawie. Mój komentarz zniknął, a cena została obniżona. Miałem ubaw z tego cały dzień :). Później owszem pojawiły się komentarze, że tylko preorder ma sens, no ale cena była już zmieniona. Także Tomek Miler dokonał kolejnego cudu, sprzedając towar premium w jeszcze niższej cenie niż najniższa możliwa.

Liam
Gość

Mroźno ostatnio i poruszyłeś bardzo aktualny na dziś temat rękawiczek. Zatem pozwolę sobie również nadmienić, że kompletnie nie rozumiem kupowania rękawiczek czy to u Millera, w Vistuli, Poszetka, na Zalando itd. gdzie oferują rękawiczki często nieocieplane, a jak z ociepleniem to z przewagą akrylu czy poliestru w cenach 200-300 zł. Przecież można zamówić sobie rękawiczki na wymiar i to online w jednej z profesjonalnych pracowni. Dla przykładu skóra jelenia z kaszmirowym wkładem w cenie 200 zł.

adam
Gość

Gdzie mozna zamowic rekawiczki ze skory jelenia ocieplone kaszmirem i do tego mtm?

Tomasz Miler
Gość

Cieszę się, że przysporzyliśmy Ci pozytywnych emocji, ale obawiam się, że odrobinę nadinterpretujesz tę sytuację. To prawda, że można jechać do Pana Jamrozińskiego i zamówić sobie rękawiczki szyte na miarę. Sam mam rękawiczki z tej pracowni i noszę je z przyjemnością. Problem polega jednak na tym, że aby je mieć trzeba:

1. pojechać do Warszawy
2. Najlepiej latem lub najpóźniej we wrześniu
3. Zamówić rękawiczki i czekać na wykonanie
4. Zorganizować sobie odbiór osobiście lub przez znajomego.

Oczywiście, jeśli mieszkasz w Warszawie, a nie każdy tam mieszka, musisz zadbać wyłącznie o wyprzedzenie czasowe.
Pozwolę sobie zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz, której można nie wiedzieć. Większość małych rzemieślników rozlicza się na ryczałcie (to ogólna uwaga i nie dot. żadnego konkretnego zakładu), nie płaci VATu i może pozwolić sobie na dalece niższe ceny detaliczne wynikające z mikroskali ich działalności i niskich kosztów wynikających z użycia materiałów powierzonych. Gdyby setki lub tysiące osób skorzystały z Twojej rady, mały zakład produkcyjny miałby tylko dwie opcje: wydłużyć czas oczekiwania w nieskończoność lub zwiększyć moce produkcyjne, podnieść obrót, wygenerować większy zysk i podnieść ceny choćby przez VAT, ale także przez konieczność towarowania dużo większej ilości surowca i cash-flow, konieczność utrzymywania rozmiarówki, serwisowania maszyn, urlopów, zwolnień lekarskich itp.
Podsumowując – jeśli jesteś miłośnikiem rzemiosła i lubisz obstalować coś na miarę, jestem jak najbardziej za – ja również to wspieram i sam posiadam dwie pracownie rzemieślnicze. Natomiast MTM i RTW rządzą się zupełnie innymi prawami i dynamiką sprzedaży co warto dostrzec przed publikowaniem bardzo spolaryzowanych sądów porównujących te dwa systemy. Chęć uniknięcia dyskusji na ten temat pod moim wpisem reklamującym rękawiczki marki Miler Menswear była jednym powodem, dla którego nie wpuściłem Twojego komentarza. BTW chyba wszyscy blogerzy moderują komentarze. Gdybyś krytykę tego typu dodał np. w naszym temacie na BWB, gdzie często mierzymy się z takimi komentarzami, dyskutowalibyśmy z Tobą bez żadnych uników :)

woqek
Gość

Czy dobrze zrozumialem? Im wiecej produkuję, tym wiesze straty odnosze i dlatego musze podnosic ceny???

dejko
Gość

No to chyba oczywiste. Jak wyprodukujesz 1 000 par rękawiczek, to łączny koszt będzie wyższy niż koszt wyprodukowania jednej. O tym czy zarobisz czy nie, decyduje ile tych rękawiczek sprzedasz i z jaką marżą. W cenę końcową musi być wkalkulowane to ryzyko.

woqek
Gość

ja pytalem sie o strate a Ty piszesz o koszcie a to nie to samo. a przy produkcji 1000 par to taki koszt jednostkowy powinien malec chociazby dlatego ze na wiecej sztuk rozloza sie koszty stale. wiec jesli nie bedziemy podnosic swojej marzy to cena powinna byc nizsza przy wiekszej produkcji.

dejko
Gość

W takim razie zacznij od swojej definicji straty. Bo wg. mnie strata jest wtedy, jeśli koszty są wyższe od zysków ze sprzedaży. Przy produkcji tysiąca par, koszt jednej pary będzie mniejszy, ale istnieje też ryzyko, że nie wszystkie pary się sprzedają. Stąd sezonowe przeceny, firmowe outlety itp. Firmy rozpaczliwie starają się sprzedać towar, który zalega im w magazynach, którego produkcja, dystrybucja i magazynowanie kosztuje, a którego nikt nie chce kupić.

Firma utrzymująca się z jednorazowych zamówień ma pewność, że zdecydowana większość jej produktów się sprzeda. Stąd mniejsze ryzyko straty. Nawet jeśli te 1-2% towarów zalegać będą w magazynach, to magazyn będzie wielkości szuflady w pracowni. Odpada znaczna część kosztów utrzymania, a im niższe koszty przy tych samych zyskach, tym mniejsza strata.

Podsumowując: twoje rozumowanie byłoby prawidłowe przy założeniu, że 100% produkcji się sprzeda. W sytuacji gdy produkuje się w ciemno, takiej pewności i nie ma, i jak pokazuje praktyka, jednak pod koniec sezonu trochę tego zostaje. A im więcej zostało, tym mniejszy zysk, a im mniejszy zysk, tym większa strata.

woqek
Gość

Latwo mozna sobie wyobrazic ze ta mala firma nie zostanie z niesprzedanym zapasem rekawiczek bo szyje dokladnie tyle ile ma zamowien, ale ryzykuje ze zostanie z zapasem niewykorzystanym surowcow, jesli przeszacuje sprzedaz i za duzo zamowi. A chciala wiecej kupic surowca bo byl pewnie tanszy przy wiekszym zamowieniu. Te zagrozenia sa poprostu inne, a koszty rozkladaja sie roznie na poszczegolnych etapach dzialalnosci duzej i malej firmy.

Najlatwiej jest tu postawic pytanie. Czy Wy twierdzicie ze im wiecej sztuk sie produkuje , to cena za sztuke musi byc coraz wieksza??? (tak/nie – nie potrzebne skreslic:)

dejko
Gość

Ala ta duża firma ponadto będzie musiała utrzymać salony i pracowników – w przeciwieństwie do manufaktury „Andrzej i syn”. A koszt rękawiczek, to nie tylko surowiec + produkcja.

> Najlatwiej jest tu postawic pytanie.

Może i najłatwiej, tylko po co? Wyciągnąłeś jedno zdanie z kontekstu i starasz się zrobić durnia z człowieka, stosując podstawy kuco-ekonomii. Z wypowiedzi Milera przynajmniej dla mnie jasno wynika, że sprzedaż masowa wiąże się z większymi kosztami niż sprzedaż pojedynczych sztuk na zamówienie. I nie chodzi tu o koszt wykonania jednej pary rękawiczek, tylko koszt utrzymania biznesu jako takiego.

woqek
Gość

no to nobla z ekonomi masz gwarantowanego, tylko musisz znalezc kogos kto Ci to opublikuje a cytowania to juz pozniej beda rosly lawinowo, bo jeszcze nikt wczesniej czegos takiego nie wymyslil.

woqek
Gość

a durnia to ja poczulem ze chca zrobic z nas, wmawiajac nam ze przy wiekszej produkcji cena za sztuke musi byc wieksza.

dejko
Gość

No to ja nie rozumiem problemu… Skoro im większa zamówienie tym mniejsze koszty produkcji, to weź sam załóż sklep. Ogarnij markę, zamów milion rękawiczek… Przy takim zamówieniu wyjdzie pewnie z 1 zł za sztukę – bo jak sam mówisz im więcej tym taniej. Sprzedasz po 10 zł od sztuki. Konkurencję rozniesiesz na starcie i po sezonie będziesz miał 9 mln zysku. Każdy bank, z takim biznesplanem, z pocałowaniem w rękę da ci pożyczkę na rozkręcenie biznesu.

Cholera, skoro to takie proste, to dlaczego nikt tego nie robi? Co to dla takiego LLP wybulić tę bańkę na rękawiczki? Weź do nich napisz, bo jak widać sami ekonomiczni analfabeci tam siedzą. Może przyklepiesz jakąś dobrą, dyrektorską posadę. Wtapiają na kolejnych projektach, zamiast zrobić jak radzisz… kupić więcej i sprzedać taniej!

Udowodnij, że Nobel należy się tobie, zamiast pouczać kogoś, kto w przeciwieństwie do ciebie coś osiągnął (mam tu na myśli Milera).
Na razie wszystko co się do ciebie mówi jest jak grochem o ścianę, a ty sprawiasz wrażenie człowieka, który nie rozumie co właśnie przeczytał. Miler chyba wyjaśnił dość precyzyjnie dlaczego w JEGO przypadku cena musi być wyższa, niż w przypadku osoby która dorabia sobie do emerytury, szyjąc w sezonie 20 par rękawiczek na zamówienie. Po prostu oszczędność wynikająca z większego zamówienia jest mniejsza, niż koszty poniesione przy sprzedaży na większą skalę. Ja to zrozumiałem, jeśli ty nie zrozumiałeś, to sądzę, że jakiekolwiek dyskusje ekonomiczne są poza twoim zasięgiem. Może na początek warto by się było zastanowić czy końcowa cena produktu to tylko koszt jego wytworzenia…

woqek
Gość

poddaje sie. z przyszlym noblista trudno dyskutowac?

woqek
Gość

powinno byc bez „?” na koncu.

dejko
Gość

Nie wiem co bardziej żenujące. Zakończenie rozmowy na poziomie argumentacji „przezywanie”, czy klikanie łapek w dół przy moich komentarzach. Jak rozumiem, żadnej działalności nie masz, wyzwania również nie podejmiesz, czyli twoje pojęcie na ten temat to lektura demotywatorów tworzonych przez nastoletnich fanów Korwina. Inaczej przynajmniej postarałbyś się jakoś skontrować to co napisałem.
Mimo braku kondycji intelektualnej po twojej stronie nie zniżę się jednak do poziomu i jeszcze raz wytłumaczę, tym razem na poziomie klas 1-3 szkoły podstawowej:

Kwota X to koszt wykonania pary rękawiczek.
Kwota X-20 to koszt wykonania pary rękawiczek przy zamówieniu hurtowym.
10 – to koszt prowadzenia działalności przy realizacji małej ilości zamówień indywidualnych.
40 – to koszt prowadzenia działalności w postaci firmy oferującej dużą ilość asortymentu.

Teraz proste dodawanie:
Dla małej firmy:
X + 10 + marża sprzedawcy.
Dla większej firmy, realizującej więcej zamówień:
X – 20 + 40 + marża sprzedawcy = X + 20 + marża sprzedawcy.

Nie trzeba do tego Nobla. Wystarczy mózg i podstawy w zakresie dodawania i odejmowania. Ale kolega rozumiem z nową maturą i na arkuszu z matematyki miał za zadanie pokolorować drwala (a pewnie i przy tym powychodził za linie)…

janusz
Gość

ten koszt:
„40 ? to koszt prowadzenia działalności w postaci firmy oferującej dużą ilość asortymentu.” – to jak rozumiem w przeliczeniu na 1 parę rękawiczek, bo inaczej to obliczenia trochę bez sensu, mimo wszystko założenie trochę z dupy, bo taki koszt, na który składa się powiedzmy: czynsz, energia, płace pracowników, jest w pewnych granicach stały, więc przy np. 8x większej ilości rękawiczek będzie to już np. 5, a więc 2x niższy od kosztów zakładu rzemieślniczego

dejko
Gość

> to jak rozumiem w przeliczeniu na 1 parę rękawiczek

Tak, na jedną parę. To oczywiście uproszczone założenie mające wyjaśnić dlaczego przy większej produkcji cena może być wyższa niż przy mniejszej. Kolega ekonomista w powyższych postach nie zakładał w ogóle, że koszty w przypadku prowadzenia większej firmy, mogą pokryć oszczędności wynikające z zamówienia większej partii.

Przy 8x większej produkcji rękawiczek koszt w przeliczeniu na jedną parę będzie mniejszy, ale należy też brać pod uwagę, że nie wszystko może się sprzedać. Jeżeli firma zamawia 1 000 rękawiczek, w cenie regularnej sprzedaje 600, kolejne 200 po przecenie, a reszta zalega w magazynach, to nie można liczyć, że gdy wyprodukuje 8 000 par, to sprzeda ich również 8x więcej. Sprzeda nadal około 600 par, a blisko 7 000 pozostanie niesprzedane w magazynach.

Jurek
Gość

„Im mniejszy zysk, tym większa strata”. Niedorzeczne.

Railroad
Gość

Tomku, mieszkam w Krakowie. Zamówiłem u Pana Czesława rękawiczki korespondencyjnie (mailem wysłałem obrys dłoni) pod koniec października. Pod koniec listopada dotarły do mnie pocztą. Także nie jest tak problematycznie, jak starasz się to opisać.

Poza tym jest też firma Kuc, która prowadzi normalny sklep internetowy i ceny są porównywalne do tych u rzemieślnika. Czyli podejrzewam, że jest sposób na prowadzenie działalności na szerszą skalę przy zachowaniu racjonalnych cen.

Poza kilkoma drobnymi śmieszkami wcale nie mam zamiaru „hejtować” Twojej działalności i podziwiam, że w tak krótkim czasie dokonałeś tego, czego dokonałeś. Ba – mam od Was kilka produktów i jestem z nich zadowolony. Ale wszystkie kupione na promocji w cenach, które wydają mi się rozsądne. Bo regularne ceny są IMO grubo przesadzone.

Camillo
Gość

Punkt 1 i 4 nie jest prawdą, bo:

1. Rękawiczki u Pana Jamrozińskiego można zamówić z powodzeniem online
2. Pan Jamroziński wysyła rękawiczki na wskazany adres.

To nie złośliwość, chciałem tylko sprostować. ;)

Daro
Gość

Tylko że Pan Miler sam sobie tych rękawiczek nie szyje, musi je zamówić z jakiegoś zakładu który je produkuje. Jeden z forumowiczów But w Butonierce zasugerował wręcz, że w sklepie Miler Menswear są rękawiczki szyte przez zakład Kalta.pl Jeśli mam wybierać pomiędzy rękawiczkami za 350 zł z logo Milera, a dokładnie takimi samymi rękawiczkami bez logo prosto od firmy Kalta.pl za 175 zł, to zdecydowanie wybieram drugą opcję.

Kolejny produkt z wątpliwym najwyższym stosunkiem ceny do jakości to torby. Forumowicze z BwB też już się zdążyli zorientować, że torby u Pana Milera są szyte przez Soliera (http://sklep.solier.pl/pol_m_Torby-meskie_Torby-na-laptopa-131.html), z tą delikatną różnicą, że na stronie Soliera są o kilkaset złotych tańsze. Link do dyskusji https://forum.butwbutonierce.pl/topic/234-elegancka-i-ergonomiczna-torba/?page=35

Nie mam pojęcia jak wyglądają pozostałe kategorie produktowe. Może faktycznie mają tak nieprawdopodobny stosunek ceny do jakości o jakim wspomina Pan Tomasz. Jednak po dwóch takich wpadkach, delikatnie mówiąc mam ograniczone zaufanie do marki Miler Menswear.

Tomasz Miler
Gość

Jeśli miałeś z nami negatywne doświadczenie to przepraszam. Bardzo rzadko zdarza się, że ręcznie robiony regielek puszcza. Jesteśmy producentem – wymieniamy to bez żadnego problemu. Po medialnym sukcesie tego pomysłu, na Allegro i w innych miejscach pojawiło się sporo osób, które na nim żerują i sprzedają portfele o bardzo podobnym kroju, z lakierowanej skóry, bez ręcznego wykończenia z maszynowym przeszyciem wokół portfela, wykonanie którego zajmuje w całości około 30 s. Portfele te są 3x tańsze, robi się je 5x szybciej, a reklamowane są cytatami wprost wyjętymi z komunikacji marketingowej Manufaktury Miler. Powiem szczerze, że po tym jak zobaczyłem taki portfel z bizonem wyciśniętym na całą okładkę uznałem, że to bardziej miara sukcesu niż powód do nerwów. Jeśli masz ochotę, z przyjemnością wymienię Twój portfel na egzemplarz personalizowany z reglami nie do zerwania i dowolnym kolorem przeszycia. Możemy nawet porozmawiać o rodzaju skóry. Wystarczy, że napiszesz do nas na info@shopmiler.com :)

Bartosz
Gość

Panie Tomaszu,

Proszę wytłumaczyć dlaczego koszt obszycia niestandardowym kolorem nici przekracza połowę wartości samego portfela?
Czy nić czerwona jest tak drastycznie droga? czy szycie nią to znacznie trudniejsza sztuka niż w przypadku koloru czarnego? Czy zanotował by Pan stratę oferując obszycie bez dodatkowej opłaty albo w cenie 10 zł? Pomyślał Pan że oferując spersonalizowany produkt w cenie tej samej lub odrobinę wyższej niż regularna przełożył by się na większą sprzedaż? Nota bene – logo „Manufaktura Miler” jest kiepskie. Zdecydowanie lepiej wygląda to z „Miler Spirits & Style”

Mr.ĄĘ
Gość

Czy ja dobrze zrozumiałem wypowiedź. Jest Pan swojego rodzaju odkrywcą koła na nowo i dlatego inni robiący to samo są sprowadzeni do rangi „firmy xero” z Pana ĄĘ a przepraszam z Pana TM?

Bartosz
Gość

Odnośnie portfela Miller to mam, używam i nie zauważyłem opisywanych niedociągnięć. Kupowałem gdy dopiero wchodziły na rynek więc może jakość była lepsza, ale nie o tym chcę napisać. Skomentowałem parę miesięcy temu cenę w/w portfela dziwiąc się dlaczego przeszycie innym niż standardowym kolorem nici kosztuje więcej niż POŁOWA jego wartości. Czy zmiana 2 szpulek nici w maszynie do szycia jest tak kosztowna? A nawet jeśli szyte są ręcznie to czy nicią czerwoną szyje się trudniej niż czarną? Czy nić w innym kolorze niż czarny lub brązowy jest na pewno duuużo droższa? Pierwszy lepszy rymarz wykona usługę rozprucia i zszycia ponownego innym kolorem za kwotę niższą niż 20 zł.
Gdyby Pan Miller oferował przeszycie innym kolorem za 10 zł było by w porządku ale 100 zł to ostre przegięcie.

Michał
Gość

Bardzo ciekawy wpis. Pod większością elementów zestawienia sam bym się podpisał.

Zanoszę się z zakupem następującego garnituru Lancerto:
https://www.lancerto.com/garnitur-leeds-35251.html

Czy mógłbym prosić o Pana opinię co do tego garnituru. Dodam tylko, że jego cena w Factory Luboń wynosi 999 zł, a więc jest o 500 zł niższa od tej ze sklepu internetowego. Do tej pory kupowałem garnitury Lancerto z linii Business Mix, ale tym razem szukam czegoś innego i akurat ten garnitur wpadł mi w oko.

Zastanawiam się również nad zakupem brązowych butów do tego garnituru – jednych z poniższych – również marki Lancerto:
https://www.lancerto.com/buty/buty-westfield-brazowe-35111.html
https://www.lancerto.com/buty/buty-hilton-56921.html

Które Pana zdaniem będą bardziej pasowały do tego garnituru. Czy ma Pan jakieś doświadczenia z użytkowaniem butów tej firmy? Dodam tylko, że zakupione buty chciałbym używać również przy stylizacjach casualowych – do chinosów i marynarek.

ZZZ
Gość

Za te pieniądze szukałbym czegos innego. Lancero mają fajne rzeczy, ale niekoniecznie buty do tego nalezą.

Michał
Gość

Dodam tylko, że cena tych butów w Factory Luboń wynosi 399 zł i taką kwotę chciałbym maksymalnie przeznaczyć na zakup. Czy mógłby w takim razie polecić mi Pan wśród jakich marek obuwia powinienem szukać?

Wojtek
Gość

Jeśli to maksimum, to ciężko będzie coś wymyślić. Jeśli można dołożyć stówkę, to w zasięgu pojawiają się już dobre buty z niższej półki – Berwick, Bexley, Gordon & Bros, Partenope. Jeśli nie zależy Ci na czasie, to bym radził polować na jakąś okazję na Herring shoes (zakładka „Sales” i szukasz po filtrze „Half price”, ew „Slight second”). Half price na herring zazwyczaj mają jakąś skazę, albo ślady przymiarki, jeśli nie zależy Ci na perfekcyjnym wyglądzie w ciągu pierwszych kilku godzin chodzenia (po tym czasie będą nierozróżnialne) to bym tą opcję polecił.

ZZZ
Gość

Podpisuje się pod tym. Dobre buty musza kosztowac. Niestety. Kupiłbym później, ale buty na lata z wysokiej półki. Sam upolowałem Yanki za 729 zł. Robią wrażenie. Wolałbym kupic tańszy garnitur.

Krzysztof
Gość

Panie Michale mam problem do jakich kolorów spodni oraz koszul dopasował by Pan marynarkę z sesji niebieski lubi brąz ? Jakie kolory będą pasować z tym odcieniem marynarki.

Dorota
Gość

Podsumowując rok 2016 można powiedzieć że w polskiej modzie działo się całkiem dobrze. Idziemy z trendami, nie odstajemy od światowych producentów, rozumiemy siłę reklamy, nowoczesne krawiectwo i dbamy o jakość. Kampania z Danielem Olbrychskim wizualnie bardzo dobrze wygląda. Można kogoś lubić bardziej lub mniej ale tak jest z każdą gwiazdą, jedne się lubi a inne nie. Daniel Olbrychski to marka sama w sobie, dodatkowo jest trend w kampaniach reklamowych aby wykorzystywać starszych modeli, aktorów, piosenkarzy i on się w ten trend dobrze wpisał.

Andrzej Kamiński
Gość

Nie chcę być złośliwy ale to raczej kibice Legii pomagają weteranom Powstania niż „młodzi eleganci „

Michał
Gość

http://paczaizm.pl/kurtka-nie-jest-zbyt-ciepla-ale-wyglada-swietnie-zamarzl-za-to-wyglada-swietnie-komiks/ – z tej słynnej już dzięki temu wpisowi strony, wypatrzyłem coś takiego :)

Antek
Gość

Witaj Michale.
Gdzie kupie garnitur /ciemny granat lub popiel/ z flaneli wełnianej lub wełny z … czymś co ją dodatkowo ociepli, pogrubi, itp – po prostu taki zimowy, ciepły klasyczny garnitur. Zależy mi by nie był „sztywniacki” – ma to być taki wół roboczy, do długich nasiadówek i podróży. Wygoda przede wszystkim.

Pozdrawiam
A.

Wojtek
Gość

A nie lepiej zainwestować w płaszcz? Ocieplany garnitur brzmi jak absolutna męka w biurze, czy na nasiadówce. Z kolei płaszcz w pomieszczeniach się zdejmuje.

Co do ciepłych płaszczy, to szukałem czegoś na polską zimę przez parę miesięcy i nie znalazłem. Straszono mnie tym, że płaszcze poliestrowe są zimne, ale wełniane wcale nie były jakoś super cieplejsze. Ostatecznie kupiłem płaszcz z demobilu 70/30 wełna i dalem go do krawca, żeby wszył pod podszewkę ocieplinę. Jest wystarczająco ciepły na obecną pogodę.

dejko
Gość

Może chodzi ogólnie o to, żeby był zimowy. To znaczy zimowa faktura i zimowy materiał (flanela wełniana).
Sam planuję zakup nie tyle w celach praktycznych, co żeby po prostu wyglądem pasował do pory roku. Bytom miał kapitalny model, niestety w czasie promocji brakowało już mojego rozmiaru.

Bartosz
Gość

Odnośnie koszmarków obuwniczych to zauważyłem dziwny trend stosowania zamków w butach sznurowanych

maaagic_boy
Gość

Super zestawienie, Mr. Vintage w znowu w formie wiec jest radosc.

Pogladowa wycieczka autora bloga na temat odziezy patriotycznej jednak na duzy minus. Niezaleznie od poglodow autora czy moich, sam takiej odziezy nie nosze, rozpetalo to dyskusje na poziomie ktora chyba nikomu nie jest w smak, a zwlaszcza autorowi bloga i jego potencjalnym reklamodawcom ktorzy zapewne nie chca byc utozsamiani z czyms takim. Wnioski na przyszlosc zapewne zostana wyciagniete, ale niesmak pozostal. Co jak co, ale osobiscie uwazalem ze Mr. Vintage jest ponad to wszystko i reprezentuje pewien poziom gdzie na wulgaryzmy nie ma miejsca. Cos go pokusiolo i coz, wyszlo jak wyszlo.

Dziwi mnie tez zachowanie Pana Milera. Rozumiem, ze chce odpowiedziec krytykom ale zawlaszczanie czy niemalze spamowanie forum na blogu konkurencyjnego (zaprzyjazionego) blogera? Takie rzeczy Panie Miler zalatwia sie krotko, szybko, a przede wszystkim dyskretnie.

Artur
Gość

Dzięki. Świetny tekst. Co do żartu – to autorski blog i autor ma pełne prawo do swoich opinii. Dwa: nie chodzi tu wcale o patriotów, koszulki, kibiców, dresy, poglądy, wyklętych, grafiki, nazwy, jakość czy ambasadorów marki. Chodzi o to, że elementy graficzne nawiązujące do symboli/historii narodowych stają się od niedawna elementem – nie budowanie tożsamości a narzędziem dzielenia ludzi wg kryterium: kto nie z nami – ten przeciwko nam. Zakładam, że Michał nie zgadza się z takimi manipulacjami. Ja też nie. Poglądy i preferencje polityczne nie mają tu NIC do rzeczy.

drayk
Gość

A ja chcialbym zobaczyc analizę ubioru polskich polityków: Kijowski, Petru, Schetyna , Tusk – popadalibysmy ze smiechu, jak oni są ubrani, jakby tylko ktos zrobił taką analize :) hehehe

Krzysztof
Gość

Witam jeśli chodzi o Pana Tuska to chyba nie jest tak żle

drayk
Gość

Tusk ?? Lysieje i wygląda naprawdę źle. Z obecnych polityków chyba najlepiej ubiera sie oczywiscie Pan Prezydent Andrzej Doda. To bez dwuch zdań. Dobrze się ubiera także Pan Minister Waszczykowski. Klasa dyplomacji, po prostu.

Karl
Gość

Łysienie jest elementem stroju ? Bo chyba ten tu oceniamy, a nie zakola np. pana Dudy. Analize strojów polityków proponuję poszerzyć o całe spektrum sceny politycznej – moim zdaniem najlepszy jest p. Marian Kowalski.

Marek Jarosz
Gość

Waszczykowski? Był już omawiany na blogu. Zbyt duże garnitury to nie jest „dobre ubieranie”.

Artur
Gość

Kurczę, dla mnie to ironiczne było…

Marek Jarosz
Gość

Nie wiem, bo Duda wygląda w miarę OK, a był w jednym poście z SanEscobarem.

Monika
Gość

Musicie jednak przyznać, że ogólny trend odzieżowy na scenie politycznej (lub szerzej: publicznej) jest w naszym kraju pozytywny – powoli, powoli, ale w dobrym kierunku. Coraz więcej osób publicznych w Polsce ubiera się przynajmniej przyzwoicie, a niektórzy wręcz dobrze.

Anoda
Gość

Pewien bezzębny rencista z warszawskiego Żolborza ubiera się dalej bardzo źle.

Monika
Gość

Niestety, mieszkańców Żoliborza nie znam tak dobrze, ale wyczuwam jakiś suchy żarcik polityczny. Nieładnie i niestylowo. Dżentelmeni opowiadają wyłącznie ŚMIESZNE żarty.

Tomasz
Gość

Kampania Vistuli z Lewandowskim bardzo mi się podobała. W kwestii zeszłorocznych odkryć- dla mnie jest nim obuwie z Nik butik. Nie łatwo jest mi znaleźć skórzane klasyczne buty, a z tego sklepu mam już drugą parę. Wbrew pozorom mój portfel zbyt mocno na tym nie ucierpiał.

Grzegorz
Gość

Panie Michale, w jakim rozmiarze nosi Pan marynarki z Suit Supply, Lancerto i Massimo Dutti. Chciałbym zakupić pierwszą marynarkę z SS i potrzebuję jakiegoś punktu odniesienia.

wsz
Gość

Ja mam podobne pytanie, tylko w sprawie Lancerto :). Jak wygląda rozmiarówka na tle SS, Vistuli i MD?

Railroad
Gość

Lancerto ma te marynarki w różnych rozmiarach. Mierzyłem rozmiar 52 modeli Flavio i Frederic – nieco różne konstrukcje i różne proporcje. Flavio była krótsza i IMO mniej wytaliowana niż Frederic. Kupiłem tę drugą. Po porównaniu w domu do marynarki Lantiera 182/104 super slim okazało się, że wymiary są prawie identyczne (różnica kilku mm). Wygląda to na prawie identyczny krój.

wpDiscuz