Wetiwer – Ostry kontur mężczyzny

59 komentarzy
Tematu pt. “perfumy” unikałem na blogu jak ognia, pomimo częstych próśb Czytelników o podjęcie tego tematu. Powód jest prosty – nie czuję się w tym specjalistą, więc nie zamierzałem się wymądrzać. Dzisiaj jednak mam dla Was niespodziankę. Pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni gościnny wpis Marcina Budzyka – młodego człowieka o wielkiej pasji perfumiarskiej. Wiedza Marcina w temacie zapachów jest ogromna i szczerze go za to podziwiam. Autorski blog Nie Muzyczna Pięciolina, który prowadzi od kilku lat jest uznawany za najbardziej opiniotwórczy polski blog o tematyce perfum. Jednego jestem pewien – o Marcinie będzie jeszcze głośno w naszym kraju, a może nawet i na świecie. Trzymam kciuki i mam nadzieję, że pojawią się kolejne gościnne wpisy. Dzisiaj Marcin przygotował tekst o niszowych propozycach zapachowych na sezon jesienny opartych na tajemniczo brzmiącym składniku – wetiwer.

Wybór perfum nigdy nie należał do zadań łatwych i najprzyjemniejszych. Miotanie się po półkach perfumerii często traktujemy jako zbytek, niepotrzebny luksus i ukłon w stronę kobiet, które uwielbiają pachnących facetów. Trudno jednak uważać, że zapach zapachowi jest równy i tutaj pojawia się problem: “czym konkretnie pachnieć?”. Perfumy, jak wszystko wokół, podlegają nieubłaganej modzie, która sprawia, że wybór staje się pozornie łatwiejszy. I właśnie w tym miejscu czai się pułapka. Kiedy wszyscy pachną tak samo, nasz zapach staje się bezbarwny, nie charakterystyczny a melancholijny wręcz. Zerkając na opisy perfum do znudzenia będą się powtarzać nuty morskie, ozonowe czy cytrusowe, które przynoszą efekt neutralnej świeżości. W dzisiejszym świecie warto jednak skupić się na takim zagraniu, żeby zapachy podkreślały wizerunek, mówiły otoczeniu coś więcej o nas samych.

I w tym momencie pada twarde słowo: wetiwer. Składnik otrzymywany z korzenia wetiwerii pachnącej do dziś dnia jest uważany za afrodyzjak, ale to oczywiście rzecz raczej z pogranicza bajki niż informacja o solidnych podstawach. Warto jednak przyjrzeć się wetiwerowi, jako substancji pachnącej w sposób oryginalny i przede wszystkim bezsprzecznie męski. A przy tym absolutnie nie-retro. Próżno szukać tu “zapachowej brody”, którą miały stare wody kolońskie czy wycofane już zapachy Diora, Guerlain i Chanel. Wetiwer kreuje za to wyraźną fakturę w barwie ciemnej zieleni, w której dopatrywać się można żyletkowej ostrości, choć to zależy też od efektu nad jakim pracował perfumiarz. Na półkach perfumerii stoją te perfumy raczej na uboczu, bo nie wpisują się w trend zapachowych nowości promowanych przez gwiazdy ze ścisłego topu showbiznesu. Warto jednak solidnie przetestować na skórze te kilka białych kruków, które przetrwały napór plastiku.

Chłód morskiej bryzy, suchy piasek, ale jednoczesne mocne fundamenty z tytoniu, muszkatu i mchu sprawiają, że Vetiver Guerlain’a (Douglas, 257 zł/75 mL) stanowi świetny wybór na lato czy jesień. Oryginalna formuła tego zapachu pochodzi z roku 1959 roku i w tej wersji był trudny do strawienia, ale zmiana kompozycji w 2000 roku zaowocowała kapitalnym zgraniem nut, zimną ostrością i fenomenalnym początkiem, gdzie pieprz i cytrusy zdają się tworzyć realny mały huragan. Podobno Jean Paul Guerlain chodząc po polach swojej ciotki spotkał mężczyznę pracującego na roli. Miał pachnieć świeżo ściętymi roślinami, wilgotną glebą i liści tytoniu oraz zimnym wiatrem. W ten sposób w głowie perfumiarza zakiełkował pomysł na tę kompozycję. Zresztą wetiwer bardzo często kojarzony jest z wiatrem i suchym piaskiem, które stały się źródłem inspiracji dla francuskiej perfumiarz do kreacji Sel de Vetiver (GaliLu, 378 zł/50 mL) marki The Different Company. Celine Ellena zamknęła w masywnym flakonie zarówno sól jak i powietrze, ale dodała też trochę kwiatowych elementów, które nadają suchy charakter kompozycji bez utraty ostrości. Ciepły sweter, wełniany szalik, wiatr we włosach i takie zapachy stają się ostatnim puzzlem naszego image. Dodatkowo trzeba wspomnieć, że sam olejek wetiwerowy jest używany jako naturalny utrwalacz perfum, więc nawet lekkie, świeże zapachy z tą nutą nigdy nie znikną ze skóry zbyt szybko i pięknie rozwijają się nawet w zimnych porach roku.

Zupełnie inną drogą podążano w kompozycjach, które miały się skupić na postaci pełnej drzazg, jeszcze ostrzejszej, mrocznej wręcz. W tej kategorii wetiwer łączy się z tak niespotykanymi ingrediencjami jak ekstrakt szkockiej whiskey, kora brzozowa czy palony jałowiec. To zapachy bezkompromisowe, niepowtarzalne, które bez problemu mogą stać się podpisem niemożliwym do podrobienia, choć niekoniecznie podczas lata. Niemal bez wyjątku są osiągnięciami ostatnich lat i popisem nowoczesnej sztuki tworzenia. Zacznijmy od Encre Noire – Czarnego Atramentu marki Lalique (Douglas, 348 zł/100 mL), gdzie dymne, wręcz dymiące otwarcie jest pozbawione frywolnego wstępu z lekkich składników. Symetria i kanciaste ułożenie nut sprawia nieco szorstkie wrażenie, ale świetnie sprawdzają się do garnituru i podczas bardziej formalnych okazji. Zresztą przy jego komponowaniu skorzystano też z drzewnych, trochę pylistych nut kaszmiru i drewna cyprysowego, które niosą lekki piaskowy akord. Tą drogą podążył też Serge Lutens tworząc Vetiver Oriental (GaliLu, 405 zł/50 mL). W tym wypadku możemy mówić dodatkowo o ostrym, trochę wypełnionym goryczą czekoladowym brzmieniu. Właśnie ten element pozwala upatrywać w tych perfumach cichego faworyta w wetiwerowym wyścigu. Na męski skórze kapitalnie układa się szczególnie w chłodne dni. Błyska ostrymi dymnymi drzazgami i konstruuje fenomenalny obraz noszącej go osoby.

Na sam koniec podzielę się najbardziej niesamowitym zapachem z tej szuflady. To Fumidus marki Profumum (Quality Missala, 760 zł/100 mL), co w wolnym tłumaczeniu oznacza “Kopciuch”. Podobno niektórym przypomina pieczone w ognisku ziemniaki, innym woń palącego się kominka. Prawdę mówią i jedni, i drudzy. A spektrum skojarzeń i tak jest dużo większe. Ta kompozycja to połączenie szkockiej whiskey z bardzo suchym, niemal spopielonym wetiwerem. Perfumy są trudne, drogie i szalenie brzydkie. Turpizm rzuca na kolana i to właśnie jest ich tajemnica.

Można posunąć się do stwierdzenia, że wetiwer potrafi przyjąć tak różnorodne i, co najważniejsze, niebanalne formy, że warto zawiesić nozdrza nad butelkami z tym składnikiem. Zieleń, drewno, sól morska, gorycz i dym, które przywołuje ta roślina mogą zostać nieocenionymi towarzyszami naszego dnia. Wychodzę z założenia, że w dzisiejszym świecie nie liczy się, żeby pachnieć ładnie, bo ładny to może być odświeżacz powietrza. Lepiej wodzić otoczenie za nos.

Marcin Budzyk

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

59 komentarzy do "Wetiwer – Ostry kontur mężczyzny"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Anonymous
Gość

Mam 100zł na perfumy. Niestety po wakacjach jestem bez kasy:) Co MB mi poleci? Rozumiem, że nie będzie to coś wyszukanego, wybitnego itd. ale chyba da się kupić coś innego niż Bonda:P?
student

Anonymous
Gość

Chciałbym odnieść się do jednego fragmentu, w którym autor napisał, że wetiwer jako afrodyzjak to wniosek z pogranicza bajki. Otóż nieprawda – wetiwer jest to substancja, która gdy się ja powącha powoduje rozszerzenie naczyń krwionośnych (oczywiście w stosunkowo małym stopniu). Natomiast rozszerzenie naczyń występuje również w momencie, gdy kobieta jest podniecona, dlatego mózg (i w związku z tym nasza świadomość) w ‘kontakcie’ zachowuje się tak samo w obu tych przypadkach. I tak właśnie wetiwer to afrodyzjak :)

Pozdrawiam

Anonymous
Gość

Jesli chodzi o tansze perfumy, to ja polecam te pod marka Pierre Cardin(produkcji Coty). Masz szeroki wybor roznych zapachow – od tych bardziej klasycznych i spokojnych, az po bardziej szalowe kompozycje. Ja bardzo lubie trio zapachow: cedre-ambre, cuir-intense i iris-souvage – bardzo przyjemne i duzy plus za cene, ktora wynosi ok 60 zl za butelke wody toaletowej o pojemnosci 75ml. Do tego woda po goleniu, balsam i dezodorant perfumowany.

Anonymous
Gość

Encre Noire moj prywatny nr 1,zapach to sprawa bardzo indywidualna i na każdym z nas pachnie inaczej pozdrawiam najlepszy blog i jego czytelników
Z z Cieszyna

Marcin Budzyk
Gość

* Studencie. Do 100 zł damy radę znaleźć kilka wyszukanych typów. Wejdź do Rossmanna (lub na Allegro) i zerknij na te zapachy:
– Nike Green Storm
– Bruno Banani Magic Man
– ostatnia nowość Puma Jam Man.
Wszystkie z tych perfum to koszt około 50 zł. A zapachy dużo lepszy niż większość propozycji Kleina, Boss’a i Lacoste.

Zaoszczędzone 50 zł wydaj, już po zakupie, na zabawę. Wakacje dla studentów trwają. :)

* Anonimowy. Dziękuję za informację o wetiwerze. Z drugiej strony słyszałem, że jedyny “na serio” działający afrodyzjak z natury to johimbina. Zwiększa ukrwienie bezpośrednio narządów płciowych.

* Anonimowy. Masz rację. Zawsze zapominam o wodach Pierre Cardin. Ja bym do tego dodał jeszcze klasyczne Revelation. Warte testów, choć wiem, że nie wszystkim się podoba.

*Anonimowy/ Dlatego trzeba testować, testować i jeszcze raz testować. Do czego zachęcam ze wszystkich sił.

Anonymous
Gość

Bardzo fajny byl tez zapach P.C. Revelation Energy – edycja limitowana na wiosne/lato 2007. Niestety obecnie wlasciwie niedostepne.
Z drozszych zapachow moim numerem I jest Fahrenheit w wersji Absolute z 2009 r.

Anonymous
Gość

Dzięki za pomoc. I moje pytanie do eksperta. Czy nie przeszkadza Ci, że Polacy na siłę próbują w mianowniku liczby pojedycznej odmieniać perfumy na “perfum”?
pzdr Student

Anonymous
Gość

Witam.

Moj zapach na teraz to Vetiver Guerlain’a.
Cos niesamowitego na skorze.
Zapach zachwyca wszystkich przy zblizeniu.
Polecam dla odmiany od sztandarowych zapachow ulicy.

Grzegorz S.
Gość

Ja w chłodniejsze pory roku używam przede wszystkim wody toaletowej Thierry Mugler “A Men”. Jest to słodki kawowo-czekoladowo-waniliowy zapach długo utrzymujący się na skórze. Zapach kontrowersyjny, bo albo się bardzo nie podoba, albo się bardzo podoba. Długo otrzymuje się na skórze i jest niezwykle intensywny!
Kolejnym zapachem jaki używam na jesień to Hugo Boss “Dark blue”, oraz Escada “Magnetism”, czy też Bulgari “BLV Notte”.
Z oklepanych zapachów to na lato mam Girogio Armani “Acqua di Gio”.

Co do wód z Allegro, to na tej aukcji ciężko kupić oryginalną wodę. Większość z nich to tanie podróbki, które za przeproszeniem “śmierdzą” i są nietrwałe.
Jak cena wody z Allegro jest niższa o co najmniej 10% od centy tejże wody z internetowej perfumerii, to należny się zastanowić nad kupnem tej wody. Uważajcie na wody z Allegro, jak chcecie taniej kupić dany perfum to proponuje duże perfumerie internetowe, gdzie dana woda może kosztować ok 20 % mniej niż w Douglasie, czy Sephorze.
Uwaga przed świętami ceny perfum i wód toaletowych w sklepach internetowych rosną, zatem w grudniu, listopadzie ceny są najwyższe (prezenty).
Co do wód z Rossmanna, to nie wiem czy tam są oryginały. Czy firma COTY produkuje oryginały, czy zamienniki?

Marcin Budzyk
Gość

*Grzegorzu.

Po pierwsze. Masz bardzo charakterystyczny gust. W Polsce Amen nigdy nie odniósł wielkiego sukcesu, choć ma swoich wiernych fanów. To trudny zapach i na przykład dla mnie zupełnie niemożliwy do strawienia. Doceniam jednak pomysł i werwę kreatorów. Wąchałeś może jego wersję Pure Malt? Uwielbiam za to Magnetism. Szkoda, że został wycofany z produkcji.

Po drugie. Zaręczam, że większość perfum na Allegro (około 60%) to oryginały. Wśród perfum ze średniego segmentu (Puma, Adidas, Esprit, Mexx) nie spotkałem się jeszcze z podróbką na przestrzeni wielu lat.

Po trzecie. W Rossmannie (podobnie jak w Superpharmie, Naturze) są TYLKO oryginalne zapachy. To, dlaczego jest tam tanio wymaga dłuższych wywodów, bo i przyczyn jest kilka.

Po czwarte. Firma Coty to najstarsza i niegdyś najbardziej prestiżowa z marek perfumeryjnych. Dziś produkuje zapachy Calvin Klein, Cerruti, Marc Jacobs, Davidoff i wiele, wiele innych (Adidas, Esprit, Playboy również). Zamienników w ofercie nie mieli, i nie mają. :)

Anonymous
Gość

Zdecydowanie polecam poszukiwanie niszowych zapachów, by odróżnić się od tych festyniarskich aqua di gio, ck one, allurów…

wystarczy trochę poguglać

Anonymous
Gość

jest w Mariotcie taka perfumeria i Blue City również…

Marcin Budzyk
Gość

Anonimie Takich perfumerii i miejsc jest w Warszawie sporo. Udało mi się nawet większość zamieścić na mojej Pachnącej Mapie. Zerknij.

http://mapy.google.pl/maps/ms?f=q&source=embed&hl=pl&geocode=&ie=UTF8&hq=&hnear=Mokotowska+46,+Warszawa,+Mazowieckie&msa=0&msid=217659185387170274614.00049116b782094f63067&ll=55.825973,19.951172&spn=13.861783,26.367188&z=4

Ps. Przepraszam za długość linku, ale tak jakoś wyszło.

Grzegorz S.
Gość

Ale Thierry Mugler “A Men” jest świetny!

Grzegorz S.
Gość

Vetiver Guerlain w perfumeriach internetowych zaczyna się od 160 zł/ 125 ml. Pomijam Allegro.
Skąd taka rozbieżność z ceną w artykule?

Anonymous
Gość

Marcinie a mógłbyś mi polecić jakiś świeży, cytrusowy zapach?

Anonymous
Gość

Marcinie,

co sądzisz o perfumach “marki” FM?

Dawid

Anonymous
Gość

Cytrusowy – Versace/VERSUS baby blue jeans lub CK One. Tego drugiego znacznie latwiej dostac u nas.

Anonymous
Gość

A jak Pan ocenia Prada Infusion de Vetiver?
Swoją drogą, kiedy słyszę w sklepie, że ktoś z obsługi poelaca jakiś zapach “bo jest popularny”, omijam go dużym łukiem.
Pozdrawiam
Nebelwerfer

Anonymous
Gość

Terre’d’Hermes – najbardziej oryginalny zapach jaki mój nos wąchał. Z tego co pamiętam niezbyt dobrze przyjęty przez Marcina.

Na co dzień korzystam z Groovy Life by Esprit.
Na jakieś okazje Emporio Armani Diamonds. Może nie jakieś specjały lub wyszukane ale bardzo przyjemne.

W najbliższym czasie mam zamiar kupić na lato Kenzo Power. Świeżość :]]

Pozdrawiam
Michu

Anonymous
Gość

Ale zapachniało……
Niezmiernie cieszy fakt, że ewolucja dotycząca męskiego zapachu, jaka dokonała się w naszym kraju na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat, spowodowała upadek wielu stereotypów, jakie pokutowały wśród polskiej populacji mężczyzn. Kiedy sięgnę głęboko pamięcią wstecz, to przypominają mi się czasy, kiedy to jedynym “środkiem zapachowym” używanym przez mężczyzn na szeroką skalę, były wody po goleniu, które na dodatek zamiast łagodzić podrażnioną skórę, działały akurat odwrotnie. O dezodorantach, wodach toaletowych, czy perfumach dla mężczyzn mało kto słyszał, o używaniu już nie wspominając. Do tego wszystkiego jeszcze pokutowała opina, że “prawdziwy facet” nie powinien korzystać z żadnych zapachów, jeżeli chce zachować swoją męskość. Na szczęście wszystko się zmienia i współczesny mężczyzna nie dość, że ma nieograniczony dostęp do szerokiej oferty branży perfumeryjnej, to jeszcze świadomość i potrzeba stosowania tego typu środków, jest powszechnie akceptowana i nie wywołuje już dezaprobaty i skrywanych uśmieszków na twarzach. Pozostaje jeszcze tylko mieć nadzieję, że ci z nas, którym się wydaje, że wodę i mydło toaletowe można zastąpić perfumem, szybko zostanie uświadomione w jak wielkim są błędzie. Chciałbym się również dożyć czasów, kiedy przechodząc obok zupełnie przypadkowo napotkanych osób, moje nozdrza nie będą katowane wszędobylskim zapachem jakiegoś bliżej nie zidentyfikowanego środka litrami wylewanego na ubrania. Czy marzy mi się zbyt dużo…mam nadzieję, że nie!!!

lapikus

Anonymous
Gość

Marcienie, mam do Ciebie nietypowe pytanie. Otóż, czytam dużo o perfumach i zauważyłem, że faceci często kupują damskie perfumy THIERRY MUGLER ANGEL, nigdy ich nie kupiłem aczkolwiek wąchałem, ładne są, trzeba przyznać. Ale powiedz co Ty sądzisz o tym?

Anonymous
Gość

do anonimowy: dysponując kwotą 100 zł wbrew pozorom masz całkiem duże pole możliwości. radzę odwiedzić perfumerie internetowe nap dolce.pl, perfumeria. pl itp. możesz tam znaleźć po bardzo korzystnych cenach zapachy, które w stacjonarnych perfumeriach byłyby nieosiągalne zakładając, że chcesz wydać kwotę j/w . ceny w tych sklepach mogą być nawet o 100% niższe, aczkolwiek będą to sporadyczne wyjątki. niemniej skorzystanie z tek opcji bardzo się opłaca. btw dobrze się stało, że w końcu pojawił się wpis dotyczący zapachów. imo wątek dot perfum bardzo dobrze tu ze sobą korespondują z tematyką “ubraniową”. w końcu zapach też się “nosi”, nie? Pewnie autor wpisu (pozdrawiam) przyzna mi rację, że nie każdy zapach i nie o każdej porze dnia i roku będzie nam pasował. tak jak nie zakłada się dresu do opery czy teatru, tak wyszukany ciężki orientalny zapach nie będzie pasował do podkoszulka, krótkich spodni i sandałów. ciekawym konceptem jest wyjście nie od konkretnego zapachu, ale od składnika (tu: wetiwer) i zrobienie małego zestawienia perfum (czy wód toaletowych), które go zawierają. może przyjdzie pora na oud? a no własnie… Panie Marcinie, zaglądam na Pana blog, poznałem parę zapachów zawierających ów oud, ale może wspomni Pan o czymś co szczególnie Pana zachwyciło, zaintrygowało? sam póki co używam M7 YSL. początki były ciężkie (nomen omen) ale teraz gdy pora jest mało odpowiednia, czasem w domu zapodam sobie odrobinę zapachu na nadgarstek i od razu jest lepiej :-)

Anonymous
Gość

Ja na zimę/późną jesień uwielbiam klasyczne zielone Polo. Zapach okrutnie ciężki ale jeśli używa się go z umiarem potrafi oczarować nie jedną kobietę, a na testerach większości się nie podoba, bo w porównaniu do innych wód jest chyba “zbyt” oryginalny jak na nasz kraj i klimat.

Anonymous
Gość

Mam pytanie. Czy miał ktoś do czynienia z perfumerią internetową perfumeria.pl i czy jest w stanie potwierdzić oryginalność sprzedawanych tam produktów? Ostatnio widziałem tam perfumy Lalique Equus (opakowanie z wyrzeźbioną głową konia)za około ~100 zł. Natomiast ten sam zapach w Galerii Krakowskiej w Douglasie został wyceniony na 270 zł. Różnica jest kolosalna, dlatego mnie to zastanawia.

Pozdrawiam,
Michał

kuba
Gość

perfumeria.pl to sprawdzone perfumeria, kupuj śmiało.

od siebie moge polecić zapach Christiana Diora – Dior Homme, wyjątkowy, nietypowy zapach, który bazuje na irysie, przez co jest tak intrygujący

kuba
Gość

a co do perfumerii stacjonarnych typu Douglas, Sephora, to tam sie nie kupuje, tam sie tylko chodzi popsikać na bloterki i potestowac jak zapachy pachną ;)
ceny mają kosmiczne, nie warto przepłacać

kuba
Gość

i jeszcze jedno, mam pytanie do autora tekstu, czy mógłbyś podać swoje powiedzmy top 5, 10 ulubionych meskich perfum?

Anonymous
Gość

http://for-the-guy.blogspot.com/ recenzja Rage Age by Czapul – Noir Story

Marcin Budzyk
Gość

* Grzegorzu. Cena w artykule jest ceną oficjalną polskiego dystrybutora, która obowiązuje w Douglasie (i jak mniemam w Sephorze też).

* Anonimowy. Bardzo ciekawym cytrusowym zapachem jest John Varvatos Artisan. Znajdziesz go w Douglasie, i na Allegro też.

* Dawidzie. Frederic Malle to jedna z najlepszych marek niszowych na świecie. Współpracują z czołowymi perfumiarzami i praca nad zapachem trwa u nich bardzo długo. Przykładają olbrzymią wagę do jakości.

* Anonimowy. Ja sam zimą używam Angel. To piękny zapach i na męskiej skórze traci zupełnie inaczej się układa.

* Kubo. Top 5…
Guerlain L’Instant de Guerlain Extreme Pour Homme
Escada Magnetism
YSL M7
Givenchy Pi
Custo Barcelona Custo Man

To tak na szybko i wybierałem wśród perfum selektywnych, a nie niszowych

Anonymous
Gość

Troszke z innej beczki. Moim zdaniem najgorszym zapachem damskim jaki kiedykolwiek mialem nieprzyjemnosc wachac, jest T.M Alien. Cos wyjatkowo ochydnego i mowiac wprost, smierdzacego.

Anonymous
Gość

Witam, dziękuję na wstępie za bardzo ciekawy artykuł. Jednocześnie zwróciłem uwagę, że mój ulubiony Givenchy Play Intense w swoim składzie również ten “afrodyzjak” zawiera. Problem jest taki, że akurat na tą wodę mam coś na kształt uczulenia. Ale nie o tym mowa, otóż chciałbym zapytać czy istnieje jakiś zapach choćby zbliżony do owego Givenchy. Sam nie umiem szukać zapachu dłużej niż, ja wiem, 5 minut maksymalnie, więc wchodząc do sklepu bez konkretnego typu wyjdę z pustką w rękach…Dziękuję z góry za pomoc i serdecznie pozdrawiam.

Tomek_menswear.pl
Gość

Wetiwer to zdecydowanie ciekawy zapach, używam go w innej odsłonie czyli Ablution z Laboratorium Hevea
http://www.labo-hevea.com/76035/ablution/vetiver.php
czyli mniej chemii więcej natury.

Gratulacje dla Marcina i Mr Vintage’a za bardzo ciekawy wpis.

Grzegorz S.
Gość

Szkoda, że Escada Magnetism już nie produkują. Niestety mi się skończył, ale był to zapach bardzo twały, dosyć ciężki, ale czułem w nim nutę owocu.
Ja też nie lubię T.M. Alien u kobiet, które się wypsikają w letni gorący dzień do podkoszulka. To zapach na wieczór, zimą. Tak jak A Men T.M.
Dior Homme Ciekawy zapach, mi też się podoba, ale najpierw muszę wykończyć T.M A Men, wtedy pomyśle o zapachu Dior’a., podobnie fajny jest Carolina Herrera 212 sexy man, tylko flakon nie podoba mi się w niej, ale zapach piękny.
Czy jest jakiś zapach bliski Thierremu Muglerowi “A Men” ??
Pozdrawiam wszystkich, którzy brzydzą się wodami z bazarku, lub z marketów, typu Żółwik “La Rive”.

Anonymous
Gość

Przejrzałem szybko blog Marcina. Gucci Pour Homme – zmieszane z błotem, Terre Hermesa – podobno freak. Przestałem dalej czytać…

Anonymous
Gość

Chyba za szybko przejrzałeś, nie ma tam nic o Gucci pour homme.
pozdrawiam

Anonymous
Gość

Pozostaję wierny zapachom Carthusia Uomo, orzeźwiająca kompozycja z wyspy Capri, Amouage Ciel i kilku pozycjom Annick Goutal.

Anonymous
Gość

W pierwszym momencie wydawało mi się, że to świetny artykuł. Jednak prawdę mówiąc strona techniczna to jedno, a gust to drugie. Kiedy sprawdziłem zapachy proponowane przez autora okazało się, że to absolutnie nie moja bajka. Zostałem wręcz porażony, przez odległość od mojego kanonu piękna zapachów.

Mr. Vintage
Gość

Sądzę, że w świecie zapachów jest jeszcze większa różnorodność gustów, niż w przypadku mody męskiej.

Kurtka się podoba lub nie. W przypadku zapachów odczucia mogą być bardziej skrajne: dla jednych dany zapach będzie fenomenalny, a dla innych będzie po prostu “śmierdział”.

Osobiście jeszcze nie sprawdziłem zapachów zaproponowanych przez Marcina.

Marcin Budzyk
Gość

* Anonimowy. Niestety, nie znam Givenchy Play Intense, więc nie pomogę w wyborze.

* Grzegorzu. Amen prezentuje tak odległy styl od innych pachnideł, że trudno o coś podobnego. Kiedyś był różowy rożek Rochas i chyba jeszcze można go dostać w internecie. Nie jest drogi i chyba jest najbardziej zbliżony do Amena.

* Anonimowy. O Gucci PH nie pisałem, choć nie uważam ich za dobre perfumy. Za dużo syntetyków drzewnych w nich czuć i czasami mnie zatykają. A recenzja Terre pamiętam, że wywołała swego czasu małą burzę. :)

* Anonimowy. Jeśli preferujesz cytrusy, albo szypry, to trudno żeby wetiwer Cię zadowolił. To składnik raczej nieznany i trudny. Z tego powodu nie zrobił oszałamiającej kariery, a ja starałem się tylko zwrócić nań uwagę z nadzieją, że ktoś odkryje w nim coś więcej.

Chciałbym podziękować właścicielowi bloga za poświęcony czas i miejsce, a Wam za wszystkie uwagi i komentarze. Ufam, że nie jest to nasze ostatnie spotkanie na łamach tego bloga.
Pozdrawiam, Marcin.

Anonymous
Gość

A mnie interesuję taka kwestia. Wiel facetów chcą się popisać wylewa pół flakonu na siebie. jaka jest odpowiednia dawka perfum?

Grzegorz S.
Gość

Ja stosuje 2-4 psiknięcia. wystarczy.
Michał z kurtką jest jak z perfumami. W sklepie widzę brzydkie kurtki, których bym za Chiny ludowe nie założył. Zaś innego dnia widzę osoby, które noszą daną kurtkę. Jednym się podoba mercedes innym fiat. Tyle gustów ilu ludzi :)

Anonymous
Gość

co do dawki to zależy jakie perfumy, gdyż trwałość jest różna.
jednak osoby, które wlewają w siebie litry robią tak gdyż uwazaja, ze jak psikną sie 2-3 razy to po jakims czasie zapchu juz nie czuć, a to błąd, nos sie przyzwyczaja i moze sie nie czuje zapachu, ale dla otoczenia jest on cały czas wyczuwalny.

Marcin Budzyk
Gość

* Dawka perfum zależy tylko od nas. Podobno Serge Lutens zwykł na siebie wylewać całe 75 mL swoich perfum, ale to ekstremalny przypadek.

Dużo zależy od mocy perfum i ich rodzaju. Dla cytrusowuch 10 psików może być mało, orientalnego słodziaka wystarczy tylko 1. Polecam dobierać ilość metodą prób i błędów.

Mr. Vintage
Gość

Ze swojej strony także bardzo dziękuję Marcinowi za wpis i opowiedzi na komentarze.

Liczę na kolejne gościnne wpisy :)

haem
Gość

Bardzo ciekawy artykuł. Mój mężczyzna również używa A Mana Muglera, lubi Eau Savage Diora, Toma Forda i inne dziwne i raczej nie “mainstreemowe” zapachy. Moim ulubionym jest za to Le Feu d’Issey Issey Miyake. Moje pierwsze perfumy. Dostałam je, kiedy byłam jeszcze nastolatką, a jest to zapach raczej dorosły i raczej “cięższego kalibru” – bułgarska róża, liść kolendry, japońska lilia, drzewo gwajakowe, mleczna ambra… Niestety nie jest już dostępny, a ceny jakie osiąga na ebayu są kosmiczne..Pozdrawiam!

http://haem-handmade.blogspot.com/

Anonymous
Gość

W salonach Emmanuel Berg widziałem zapachy szacownego angielskiego domu perfumeryjnego Creed.
Miałem kiedyś zapach Himalaya, ładny, tylko cienko z trwałością…

Anonymous
Gość

Marcinie a co sądzisz o Fierce od Abercrombie. W sieci wszyscy sikają z zachwytu?

Dodasz coś od siebie?

Pozdrawiam
Michu

Marcin Budzyk
Gość

Anonimowy. Creed ostatnio ma wysoką formę. Zresztą większość ich pachnideł to bardzo dobrze pachnące klasyki. Nie są oklepane, ale w ciekawy sposób prezentują nowe spojrzenie na wałkowany wcześniej temat.

Michu. Nie dodam zbyt wiele. Zapachów A&F niestety nie znam. Podejrzewam, że te “siki” to bardziej z otoczki niż z samych kompozycji zapachowych, ale to tylko moje gdybanie.

Anonymous
Gość

używał ktoś z Was zapachów Kiliana,
bo mnie próbki jak na razie nie przekonują…

Creed tak, na pierwszy nos ciekawy, ale potem… no różnie. Duży plus za pojemności, mają “trzydziestki”, co oznacza, że ceny bardziej przyjazne, choć i tak wyższe.

wpDiscuz