Garnitury narodowe

187 komentarzy

Od tygodnia tematem numer jeden w kraju są garnitury Donalda Tuska. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie kontekst w jakim się pojawiły. Prześwietlanie przez media wydatków partii politycznych doprowadziło między innymi do ustalenia, że w ciągu trzech lat Platforma Obywatelska wydała 242 tysiące złotych na ubrania dla działaczy partii i ponad 70 tysięcy zł na usługi stylistów. Tabloidy i portale “pudelkowe” podchwyciły temat i od tygodnia głoszą, że to skandal by władza biednego kraju nosiła dobre garnitury.

Nie rozumiem skąd to oburzenie. Prezydent, premier a także przedstawiciele rządu mają nie tylko prawo, ale i obowiązek wyglądać najlepiej jak to tylko możliwe, szczególnie podczas wystąpień publicznych w kraju i podczas oficjalnych wyjazdów zagranicznych. To samo dotyczy osób, które im towarzyszą. Przez ostatnie dziesięciolecia kultura męskiego ubioru zeszła w Polsce na psy, a “afera garniturowa” potwierdza, że dla wielu osób ubiór, to nadal tylko ciuchy za które nie warto płacić zbyt wiele, a nie element profesjonalnego wizerunku.

Nieważne z jakiej partii mamy premiera obecnie i z jakiej będziemy mieć za trzy czy osiem lat. Osoby reprezentujące nasze państwo publicznie powinny być ubierane na koszt państwa. Premier kraju oraz jego żona/partnerka powinni mieć do dyspozycji fundusz reprezentacyjny zarówno na ubrania i dodatki, jak również na stylistę jeśli zajdzie taka potrzeba. I nie chodzi tutaj o eksperta od protokołu dyplomatycznego (bo tacy są), lecz osobę, która odpowiednio dobierze buty, dodatki, zadba o odpowiedni rozmiar, proporcje, długości nogawek i rękawów. Nie ma w tym nic złego czy wstydliwego, że osoby publiczne korzystają z pomocy różnego rodzaju specjalistów. Jeśli zachodzi potrzeba, to trzeba to robić. Gdy osoba publiczna ma problemy z wysławieniem, to idzie do logopedy. Jeśli ma problemy z sylwetką, to idzie do trenera. Więc niby dlaczego doradca od ubioru miałby być czymś wstydliwym? To jego brak może być nieraz powodem do wstydu. Pamiętacie sukienkę żony premiera Millera podczas wizyty w Japonii albo wiejski (nie mylić z wieśniackim) garnitur ministra Rostowskiego na oficjalnym spotkaniu w Brukseli?

Premier Tusk jest obecnie jednym z lepiej ubranych szefów rządu w Europie, więc jak widać wydatki na ten cel były dobrą inwestycją. Wystarczy spojrzeć jak Donald Tusk wyglądał kilkanaście lat temu. Pytanie tylko czy aby osiągnąć taki efekt trzeba było korzystać z produktów takich marek jak Ermenegildo Zegna?

mrvintagepl garniturz narodowe1

Garnitury tej marki w zależności od linii kosztują od sześciu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Takie szczegóły już mogą bulwersować, bo w czasach kryzysu bez wątpienia można zrezygnować z tak luksusowych produktów. Tym bardziej, że osoby znające temat mody męskiej doskonale wiedzą, że za najtańszą linię Zegny można uszyć garnitur w opcji full bespoke w dobrej pracowni krawieckiej lub zamówić dwa porządne garnitury w opcji MTM (made to measure). Najwyższe osoby w państwie powinny wspierać rodzime marki i producentów.

Pozostaje zatem pytanie jaką kwotę na fundusz reprezentacyjny można uznać za bulwersującą? Czy ćwierć miliona złotych wydane przez trzy lata to dużo, czy mało? Jeśli przeliczymy to na liczbę miesięcy, to wyjdzie sześć tysięcy na miesiąc urzędowania. Czy taka kwota jest skandaliczna? Dla mnie nie, bo dobra jakość ma swoją cenę, choć mam wątpliwości co do wyboru produktów. Wolałbym by premier wydawał takie kwoty u polskich marek lub rzemieślników (krawcy i szewcy), tym bardziej, że nie mamy się czego wstydzić jeśli chodzi o jakość. O wiele bardziej bulwersuje kwota ponad miliona złotych, jaką kancelaria premiera wydaje każdego roku na przeloty Donalda Tuska na trasie Gdańsk-Warszawa-Gdańsk. Wobec takiej rozrzutności premiera dziwni mnie, że to on sam kilka lat temu zlikwidował fundusz reprezentacyjny swojej kancelarii, czego konsekwencją jest m.in. “afera garniturowa”.

Premier RP, niezależnie od tego czy nazywa się Tusk, Kaczyński czy jeszcze inaczej, powinien wyglądać godnie – zgodnie z rangą zajmowanego stanowiska. I ja chcę za to płacić z moich podatków, bo są to koszty reprezentacyjne nie tylko tych konkretnych osób, ale też naszego kraju.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

187 komentarzy do "Garnitury narodowe"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
seba
Gość

przynajmniej tyle, że jak premierem będzie Kaczyński, to nie będzie problemu z kolorystycznym doborem garnituru, bo nosi zawsze czarny (żałoba).

Bartosz
Gość

Też zauważyłem, że Pan Jarek chodzi wciąż w czerni – i garnitur i krawat. Z tą żałobą to już wg mnie przesada jest z lekka…
Jakby wygrał jakieś stanowisko typu szef rządu, czy prezydent to sądzę, że nadal chodziłby w czerni, a żałoba byłaby jeszcze bardziej nagłaśniana.

gall anonim
Gość

Człowieku zastanów się co piszesz. Kaczyńskiemu w tym roku zmarła matka, więc chyba żałoba jest uprawniona, nieprawdaż. Nie chciałbym tu wprowadzać polityki ale fakty są jak pisze

seba
Gość

nie sądzę, żeby Kaczyński jako szef rządu zmienił kolorystykę. tak jak napisałem w innym komentarzu – ważniejsze dla mnie jest to, co rząd robi, a nie jak się ubiera ;)

zresztą nawet chyba lepiej mu pasuje czerń niż granat, którego używał jak był po raz pierwszy premierem.

Rollin'
Gość

Kaczyński z powodu żałoby po matce MUSI obecnie nosić czarne garnitury. Niezależnie od sposobu budowania swojego wizerunku, zbierania popularności politycznej po katastrofie smoleńskiej i osobistych uczuć. Protokół dyplomatyczny i ogólne reguły savoir-vivre wymagają od niego obecnie czerni. Więcej tutaj: http://krajski.wordpress.com/2012/06/19/zaloba-po-mamie/ .

Bartosz
Gość

Wpis bardzo mi się podoba :) Trochę inne spojrzenie na tę całą sprawę ^^ Ponadto kolor garnituru Pana Premiera przypadł mi do gustu.
Zgodzę się z tym, że władze państwowe powinny mieć doradców w sprawie wizerunku.

Tomek
Gość

Akurat kolor jest dobrany przez PR’owców bo niebieski budzi zaufanie. Tusk na każdym ważniejszym przemówieniu, w trakcie którego musi mniej lub bardziej załagodzić kolejne porażki swojego rządu ubiera się w tą samą kolorystykę co w moim przypadku budziło odczucie jakby nosił tylko jeden garnitur (może wydał te kilkadziesiąt tysięcy na jeden z najlepszej lini Zegny po prostu ;) ). Pokazuje to też, że albo raz mu to doradzono i starannie się tego trzyma, lub nie jest w stanie wykazać się własnym wyczuciem stylu i ubierają go non stop styliści…

Krzysiek
Gość

A może poprostu dobrze wygląda w tym kolorze. Jakoś słabo go widze w czerni lub graficie. Dobrze wygląda tak jak jest, a czy sam na to wpadł czy doradził mu stylista to już mnie nie interesuje.

Robert
Gość

A ja uważam, że w czerni byłoby mu do twarzy :)

Michał
Gość

Bardzo fajny wpis. Faktycznie kwestia doboru marki (i przede wszystkim ceny) powinna być poddana dyskusji, ale jak najbardziej najważniejsze osoby w państwie powinny ubierać się reprezentacyjnie. Pomysł z korzystaniem z usług rodzimych dostawców bardzo ciekawy, ale obawiam się, że nie przejdzie, bo raczej nie słyszy się, żeby jacyś politycy, czy celebryci afiszowali się z korzystaniem z usług rodaków. I będzie tak niezależnie od tego, kto będzie rządził. Każdy będzie wydawał tyle samo. Być może zmienią się marki.

Tak czy inaczej bardzo fajny wpis i podziwiam za odwagę poruszenia “politycznego” tematu. Zaraz może się tutaj rozpętać prawdziwa polityczna burza w komentarzach

Piotr
Gość

No i właśnie na tym polega problem z polskimi celebrytami, że nie wspierają rodzimych biznesów krawieckich. Gwiazdy i celebryci nierzadko zadłużają się na kwestie wizerunkowe kupując zachodnie marki, a w tej samej cenie chociażby wystarczy przejść się do Pana Zaremby. Tylko oczywiście tutaj wychodzi brak wiedzy w tym temacie dobrych sztukmistrzów krawieckich. Ta sama kasa wyrzucona w błoto na jakieś potworki modowe, które za rok będą niemodne i znów będzie trzeba się zapożyczać, może być o wiele lepiej wydana, bo raz a porządnie i starczy na lata.

Maciek Rutkowski
Gość

Michał, z całym szacunkiem, ale Twoje oburzenie jest bezpodstawne. Ludzie wkurzają się nie o to, że PO wydało tyle kasy na garnitury, ale o to, że wydali na to publiczne pieniądze z budżetu państwa, więc również Twoje. Dotacje na partie polityczne są przeznaczane na ich działalność (przynajmniej powinny), a nie na stroje liderów.

Ja też chcę, by ludzie rządzący moim krajem wyglądali odpowiednio do stanowiska, tyle, że na ten cel mają przeznaczone pieniądze ” z urzędu” a nie z dotacji na partie polityczne. Wspomniane garnitury nie były dla Tuska czy Komorowskiego, tylko dla drugorzędowych polityków, ew. ministrów, którzy potrafią tylko wyglądać, ale i tak nie zawsze.

abc
Gość

czyli co miesiąc musi mieć kupiony nowy garnitur ? Nie mogli na początek kupić mu 5 i dawać do pralni ? Dla mnie sumy są bajońskie. Dobry polityk zdecydowanie nie ubiera się za takie sumy kiedy widzi że jego kraj jest biedny i nadwyrężony. Grecki prezydent nawet zrezygnował z pensji !!! To przykład godny szacunku.

Jan
Gość

Wpis jak zwykle porządku, radzę jednak trzymać się tematów, na których dobrze się Pan zna.

Pozdrawiam!:)

Piotr
Gość

Janie, ależ Michał właśnie wypowiada się w temacie w którym się zna: eleganckim ubiorze i tego kosztach. A dodatkowo podaje rozwiązanie sprzyjające wspieraniu polskiej gospodarki zamiast obcej – co tym bardziej może wpływać dobrze na wizerunek.

AK
Gość

Brawo za głos rozsądku. Zastanawiałem się czy któryś z blogerów poruszy ten temat.

Ja również uważam, że likwidacja funduszu reprezentacyjnego była błędem i zagraniem pod publiczkę. Jak już Donald Tusk chciał oszczędzać, to mógł pomyśleć o swoich weekendowych lotach do Sopotu, a nie rezygnacji z ubioru.

Podoba mi się również pomysł, by najwyższe władze ubierały polskie marki lub nasi krawcy, których przecież mamy świetnych. Ja gdzieś czytałem, że Tusk kupował garnitury z wyższych linii Zegna za kilkanaście tysięcy złotych, a za taką kwotę, to można mieć dwa garnitury od Zaremby i jeszcze na dodatki starczy.

Rafał
Gość

Równocześnie trzeba zaznaczyć, że Pan premier Tusk zarzekł się, iż po pracy przebiera się w prywatne dżinsy i garnitury traktuje jako zło konieczne. Trudno, żeby polityk przyznał, iż jest inaczej, ale jeżeli to prawda, to świadczy tylko o tym, iż mamy za premiera człowieka wąskich horyzontów myślowych. Nie sądzę żeby polityków amerykańskich, brytyjskich czy włoskich męczyły garnitury. Naszych niestety męczą, co widać nie tylko po wypowiedzi Tuska, ale przede wszystkim wyglądzie sejmowych trybun. U szeregowych posłów, gdzie nie zadziałał stylista widać ewidentne wzorowanie się na stylu typowego wujka Staszka z wesela albo średniej rangi urzędnika gminy Chmielówka Dolna.
A odnośnie Zegny to nie mam doświadczenia w ubraniach z tej półki cenowej, jednak kupiłem wiekową (ale zadbaną) marynarkę z wełny merynosa na ciuchach, i muszę przyznać, że szybko zrozumiałem, dlaczego kosztują one “trochę” więcej niż z Bytomia czy Wólczanki.

QF
Gość

Wolczanka to koszule i dodatki- nie marynarki.

Any
Gość

Wólczanka czy coś innego to firmy. Dobre lecz nic tak nie nobilituje jak dobry krawiec i materiały. Nic nie stoi na przeszkodzie aby krawiec szył z bardzo dobrych jakościowo materiałów jeśli kogoś na nie stać. Faktycznie jednak przydałoby sie porównanie naszego premiera z innymi z Europy tej zachodniej co ubierają. Jesli więc ubierają się u swoich krawców to trzeba podobnie postępować.

Rob
Gość
Wojciech
Gość

Michale, zwracasz uwagę, ze Premier dobrze wygląda, ale pamiętaj także, że te garnitury są jego własnością. nie ważne jak długo urzęduje, jak często w nich się pokazywał. Uważam, że nie etyczne jest płacenie za coś co po zakończeniu kadencji będzie jego prywatną rzeczą. Fundusz w jakiś sposób rozwiązałby ten problem, a jeszcze bardziej jakaś umowa z pracownią krawiecką lub domem, sklepem czy kimś kto będzie ubierał Premiera. Tutaj dobrym przykładem są zwiazki producentów garniturów z związkami sportowymi, oni mają garnitury, a oni mają promocję swojego produktu. Zdaję sobie sprawę, że przy głowie państwa powinno to być bardziej subtelnie załatwione

Piotr
Gość

A co ma etyka do tego? Co według ciebie należy zrobić z tymi garniturami? Zastanów się czy garnitur szyty na miarę na konkretną osobę będzie dobrze leżał na kimś innym. Mają je oddać “na przemiał”, gdy Tusk zakończy kadencję? Tuskowi to chyba obojętne, bo z tego co mówi nie przepada za tego typu ubiorem.

bazylu
Gość

Bardzo dobry artykuł ;)

Marek
Gość

Kupiłby pan garnitur w zarze czy np. w massimo dutti?

Rosmert
Gość

Warto zauważyć, że kancelaria jak i ś.p. Prezydent Kaczyński ubierał się w garnitury BYTOM… Minister Nowak podobno gustuje w garniturach Vistuli. Ale to gossip. Nie wiadomo ile prawdy.

Michał
Gość

Mam pytanie, a właściwie spostrzeżenie. Marynarka premiera jest zawsze prawie idealnie dopasowana ale zawsze(również na zdjęciu które wkleiłeś) odstaje od kolnierza koszuli, przy zapiętym jednym guziku. Zwróciłeś na to uwagę ? Moim zdaniem wynika to ze zbyt ciasnego szycia w okolicach karku, a może się mylę ? Dlaczego krawcowie nie zwracają na to uwagi, przecież jest to niepoprawne. Pod tym linkiem wyraźniej widać o co mi chodzi. http://cdn18.se.smcloud.net/t/photos/t/226204/donald_tusk_16663929.jpg
Pozdrawiam i czekam na odpowiedź z Twojej strony.

dejko
Gość

A jeśli za te pieniądze kupiliby sobie drogie, luksusowe samochody, bo to przedstawiciele i muszą?

Moja znajoma, pokolenie starsza ode mnie ma syna, który w okolicach 2005 roku pojechał do pracy do Warszawy. Dość zdolny informatyk, załapał się do pracy w korporacji. 3 miesięczny okres próbny z chyba najniższą krajową (albo coś powyżej tego), a następnie praca ze znacznie lepszym wynagrodzeniem. Koleś rozpoczął pracę, ubrany jak typowy studenciak w tamtych czasach. Czyli buty sportowe, dżinsy, polar i plecaczek. Tak defilował pomiędzy krawaciarzami i opowiadał w domu jak to tam każdy wygląda jakby kij od szczoty połknął. Minęło kilka dni, jak kierownik poprosił go na stronę i delikatnie powiedział, że gnoju tutaj nie wywala i żeby się stosownie ubrał. Pojechał więc na stadion, kupił jakiś tani garnitur i w niego ubierał się do pracy. Kumple się nieco podśmiewali, a dodatkowym problemem było to, że miał jeden garnitur (słownie: jeden), a przydałoby się kilka skoro codziennie zakłada się je do pracy. Tak się trafiło, że miał na dniach urodziny, więc koledzy zrobili mu trochę kawał i w prezencie kupili mu kolejny garnitur, sugerując tym samym, że powinien mieć więcej niż jeden.
I zaczęło się. Przez trzy miesiące wydał ponad 7 000 zł z oszczędności na ubrania, by wtopić się w tłum. Okresu próbnego mu nie przedłużono.

Do czego zmierzam. Polityk ma mnie przede wszystkim reprezentować. Dobra reprezentacja to nie dobrze skrojony garnitur, tylko działalność na moją korzyść, lub na korzyść ogółu (gdy korzyści te są sprzeczne). To czy będzie to robił w samych majtkach, czy w szytym na miarę ubraniu, jest kwestią drugorzędną – i o ile będzie to robił dobrze, nie będzie mi to sprawiało różnicy.
O swój wizerunek, każdy powinien dbać sam, we własnym zakresie, a nie zatrudniać z pieniędzy publicznych stylistów i kupować sobie za pieniądze publiczne ubrania. Premier Tusk nie zarabia najniższej krajowej. Jego wynagrodzenie to około 20 000 zł miesięcznie, przy czym dysponuje darmowym mieszkaniem, nie płaci za przejazdy, ma opłacane wczasy, leczy się w rządowej klinice. Dużo mu zatem w kieszeni zostaje. Toteż nie uważam, że krytykowanie Tuska to dziadostwo, odwrotnie… uważam, że osoba z takim wynagrodzeniem może sobie sama za sponsorować garnitur, a wyciąganie na ten cel łapy po państwowe, jest właśnie czystym dziadostwem ze strony parlamentarzystów.

Obrońcy skupiają się tylko na ubraniach, a tu słyszałem, że dochodzą jeszcze kiecki dla Pani Tusk, cygara, alkohole i rachunki za zabawy w klubach nocnych. To także niezbędne elementy sprawowania władzy i godnej reprezentacji?

Miałem kiedyś znajomego, przedsiębiorcę. Firma zatrudniała kilkadziesiąt osób, ale kokosów dla pracowników nie było. Prezes, choć przychody jako takie miał, jeździł starym Hyundaiem. Zapytałem go, dlaczego jeździ takim mało reprezentacyjnym autem. Powiedział, że wstydziłby się przed pracownikami, w momencie gdy od dwóch lat podwyżki nie dostali, a on woziłby się drogim autem. Niestety taka postawa to rzadkość. Zarówno u rządzących którzy nie gardzą luksusowymi dodatkami w sytuacji, gdy wskaźniki odsetka osób żyjących w nędzy są z roku na rok coraz większe jak i u obywateli, którzy sami będą żreć parówki z zupką chińską, ubierać się w lumpeksach, ale przyklasną na kolejne pałace dla władzy, bo “przecież władza od tego jest, żeby kąpać się w luksusach”.

Inna sprawa to czy mogą, a inna czy powinni. Pieniądze dostają i skoro je dostali, to mogą sobie wydać na co im się podoba. Zastanowiłbym się, czy w ogóle powinni dostawać. Osobiście jestem przeciwnikiem finansowania partii w takiej formie jak to się dzieje obecnie. A czy milion zł idzie na propagandę czy na fajki dla działaczy, to zawsze to i tak będzie zmarnowane milion zł z naszych podatków, z roku na rok coraz wyższych.

Tony Montana
Gość

Witam, mam pytanie jeszcze a propos wpisu Pitti uomo. Gdzie mozna kupić takie małe aktówki męskie? Jakiś sklep internetowy, marka (fajnie jakby to była Polska)?
Marka Rage Age sprzedaje niezłe garnitury za jakieś 2700 zł. Czyli Donald mógłby mieć blisko sto garniturów polskiej marki. A przynajmniej z 80 (bo jeszcze koszule i buty). Mogłby reprezentować Vistulę, wlśnie RA, czy jakąś inna polską markę.
I pytanie może nie na miejscu, ale trudno. Ponad 70 tys. na stylistów w 3 lata. Czyli powiedzmy jakieś 25 tys. zł rocznie. Ile za 25 tys. zł razy mógłbym skorzystać z usługi stylizacji Mr.Vintage? Myślę, że więcej niż jest to potrzebne żeby nauczyć się nie ubierać czegoś złego, a ubierać to dobre. Premier, prezydent muszą dobrze wyglądać, ale nie przesadzajmy.
Pozdrawiam :)

Krzysztof
Gość

Ideał Szanownego Pana Autora się już kiedyś ziścił.
Lud wybrał kmiotka w tureckim sweterku i gumofilcach, który następnie odbył sponsorowaną z budżetu państwa rundkę:
fryzjer, solarium, kosmetyczka, Zaremba, Kielman, Schaffhausen.
Nazywał się Lepper, ów modniś.

A ja, naiwnie może, wolę sytuację, gdy wybrany polityk ma już swoje garnitury, a szafę rozbudowuje z pensji otrzymywanej za pełnienie funkcji publicznej.
Lubię też, gdy faceci kupują żonom i kochankom prezenty i fatałaszki za swoje zarobki, a nie z dotacji na działanie partii.

PS. Pensja premiera w zupełności wystarcza na zakup garniturów i butów, jest to ok. 13 tys. PLN netto

marek
Gość

Bardzo dobry wpis podoba mi się Twój punkt widzenia w sprawie garniturów, natomiast nie rozumiem zarzutu apropo przelotów. Sprawa jest bardzo podobna do ubioru, Głowa Państwa musi korzystać ze wszelkich nowoczesnych udogodnień techniki, bo jej czas jest bardzo cenny. Pomimo niskiej jak na tak ważne stanowisko pensji. Więc lepiej gdy skorzysta z samolotu, a zaoszczędzony czas wykorzysta na poprawę jakości państwa niż populistycznie wsiądzie do pociągu, czy samochodu podczas gdy czekać na nią bedą setki decyzji do podjęcia. To samo moim zdaniem tyczy się przelotów czarterowych naszych rządzących, które im zupełnie nie przystoją. Normą jest, iż najważniejsze osoby w państwie korzystają z prywatnych samolotów aby oszczędzić czas, móc rozmawiać bez obawy o temat itd. Także kwestia budżetu na ubiór to jedynie wierzcholek góry lodowej, która powinna zostac uregulowana.

Tomek
Gość

W USA na czas kadencji prezydent przeprowadza się wraz z rodziną do białego domu. W Polsce tez tak powinno być, ale Donald ma za dużo interesów i wygody w Sopocie…

Tomasz
Gość

Proszę nie mylić premiera z prezydentem.

Tomek
Gość

a 10 Downing Street w Londynie to co? USA to tylko przykład ;) Zresztą w naszym kraju władzę wykonawczą sprawuje premier, a prezydent to tylko funkcja reprezentatywna…

paero123
Gość

A takie oficjalne opłacanie strojów naszych najwyższych władz z państwowych pieniędzy nie musiałoby podlegać przetargom publicznym? I czy nie zrobiłoby się z tego wynaturzenie typu “Premier na swoim” gdzie oferenci równaliby do założonej ceny?
Nie popieram tego pomysłu jednak. Jeśli polityk chce olśnić wyborców niech weźmie kredyt pod kampanię, kupi sobie dobre garnitury i jak wygra to go spłaci z poselskich pensji. A najwyższe władze mogą mieć oficjalne zaopatrzenie, obsługa (pranie, naprawy etc) od wybieranych transparentnie podwykonawców, spełniających pewne kryteria jakości i ceny, konkretne ilości/limity oficjalnie publikowane i zatwierdzane przez, ja wiem, Sejm razem z budżetem? A jak chce kupić sobie więcej, to za własne.

paero123
Gość

A może Państwo Polski zrobiłoby coś na kształt http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Royal_Warrant_holders_of_the_British_Royal_Family
gdzie bycie takim dostawcą np.rządu czy prezydenta byłoby dla zainteresowanych certyfikatem jakości/niezawodności/prestiżu a przy okazji odciążyłoby budżet?

paero123
Gość

Państwo Polskie

Gregorio
Gość

Otwieram dziś gazetę a tam właśnie o tym…
Powiem że pan premier rzeczywiście ubiera się dobrze i godnie reprezentuje nasz kraj.
Z tego co wiem Barack Obama również nosił garnitury Ermenegildo Zegny ale potem zmienił je na amerykańskie od Hart Schaffner Marx.
W każdym razie panu Tuskowi zawsze widać mankiety koszuli tak jak trzeba a czasem nawet za bardzo wystają ,tak mi się wydaje.W przypadku pana Obamy często widzę na zdjęciach a spod marynarki nie widać mankietów mimo dobre dobranej marynarki.Ale często z doborem rozmiaru koszuli jest problem więc to może kwestia tego…

adam
Gość

Popieram opinię, że uposażenie premiera w zupelnosci wystarczy by dobrze wyglądać. Ubrania dla małżonki za pieniądze z podatków to wyjątkowe dziadostwo i wstyd… Ale kto rządzi widać doskonale.

AS
Gość

Szanowny autor piszę, że 6000 PLN/msc kosztów reprezentacyjnych to nie dużo. Hmmm … , jeżeli koszta reprezentacyjne to tylko ubranie dla premiera i żony to trzeba chyba bardzo chcieć tyle wydać miesięcznie na ciuchy, nawet dobrej jakości.
Ileż można mieć garniturów, butów, koszul, pasków, spinek do koszul, płaszczy, skarpetek, poszetek, krawatów, podkoszulek czy w końcu majtek. To samo dotyczy żony premiera, choć jak to z kobietami – one potrafią wydać tyle ile mają ale pani premierowa to nie jest zwykła kobieta i ma się zachowywać też inaczej. Zresztą czy zawsze z mężem pokazuje się publicznie?
Bez dwóch zdań nasz Rząd ma wygladać bardzo dobrze, i w kraju i za granicą i na koszt państwa. Jeżeli już to z naszych podatków Rząd ma wyglądać bardzo dobrze, to powinien bez żadnych wykrętów wydawać te pieniądze w kraju i jak wspomniano powyżej u naszych rzemieślników, tym bardziej, że mamy takich których dzieł nie ma co się wstydzić.
To taka moja skromna opinia, opinia podatnika.

P.S.
Tak sobie pomyślałem, że może i nawet bym się zgodził żeby premier miał dobry zegarek, znaczy chyba jakiegoś szwajcara, bo my chyba nie mamy akurat tu być z czego dumni… .

Krzysztof
Gość
WN
Gość

Gdyby Pramier wywiązywał się ze swoich obowiązków i przede wszystkim obietnic wobec wyborców – nikt nie rozliczałby go z drogich ubrań. A tak – wyborcy mają do tego pełne prawo. Łatwo sie dobrze ubierać na cudzy koszt.

Maciej
Gość

We wpisie zauważyłem błąd. Powinno być “liczba miesięcy” zamiast “ilość miesięcy”, jako że miesiące są policzalne.

P
Gość

fajny wpis na temat garniturów i trochę niepotrzebna wstawka ocierająca się o politykę, dotycząca przelotów.
jestem zaskoczony taką treścią na tym – skądinąd ciekawym, blogu.

Jan
Gość

Zgadzam się z Panem co do wagi wyglądu osób reprezentujących nasz kraj ale nie zgadzam się zupełnie, że zakup garniturów musi być sponsorowany przez Państwo (czyli nas). Wygląd Donalda Tuska to nie tylko reprezentacja kraju bo premierem jest przez pewien okres czasu, to także inwestycja w jego prywatny wizerunek, markę którą tworzą na kolejne wybory. Z tego powodu każdy z polityków powinien sam sponsorować swoją garderobę zwłaszcza, że jak słusznie Pan zauważył nie musi to kosztować kilka, kilkanaście tysięcy złotych (patrz post Suit Supply). Przy obecnych zarobkach Pana Premiera nie powinno to stanowić problemu aczkolwiek w jego przypadku myślę, że woli wydawać swoje pieniądze na obuwie sportowe typu “korki” i koszulkę klubową z ulubionym zawodnikiem Lechii Gdańsk.

Krzysiek
Gość

Warto pamiętać ze premier jak i w ogole PO ma u Zegny 80% znizki ktora pozostala im jeszcze z czasow gdy byl to racjonalny wybor w obliczu zagrożenia “polska tandeta”.

Michał O.
Gość

Widzę, że wpis ocierający się o politykę = dużo więcej komentarzy ; D

Co do tego, kto dba o ubrania premiera Tuska – jakoś latem zeszłego roku był w ,,Polityce” artykuł o stylu naszych polityków i jeśli dobrze pamiętam, premier nie ma specjalnego człowieka od ubrań. Ma oczywiście specjalistów od wizerunku w ogóle i oni chyba czasem mu doradzają także w kwestii ubioru, ale ogólnie dba o niego sam, nieźle się ponoć na tym zna i zwraca też uwagę na prezencję swoich współpracowników (ponoć nie dopuścił któregoś dnia do pracy w Kancelarii Premiera jakiejś sekretarki, bo miała odkryte palce stóp ;d).

Mr. Vintage, a co sądzisz o stylizacjach ostatnio często występującego w mediach ministra Sienkiewicza? Zauważyłem, że zawsze ma poszetkę i to taką całkiem miłą dla oka ;)

Torunianin
Gość

1. Jak ktoś wyliczył powyżej 13-14 tys netto, ile dostaje premier, to nie jest dużo, jeśli weźmie się pod uwagę z jaką odpowiedzialnością wiąże się to stanowisko i jaką ilości osób premier zarządza.

2. Jeśli w garniturach chodzi się 5-7 razy w tygodniu po kilkanaście godzin, to trzeba mieć ich 7-10 rocznie.

3. Osobiście nie rozumiem dlaczego Premier nie szyje u polskich krawców. Na pewno garnitur leżałby lepiej (patrz kołnierz) niż gotowe od EZ, a jeszcze fajny sygnał wizerunkowy.

Joanna
Gość

Tym wpisem zmusił mnie Pan do przemyślenia poglądów w kwestii wykorzystywania pieniędzy podatników w celach wizerunkowych. Natomiast uważam, że wybrał Pan dosyć zły przykład i moment – dla mnie sednem w/w afery jest wydawanie publicznych pieniędzy na kluby nocne. Nie dość, że nie zgadzam się, żeby ktoś wybierający takowe rozrywki kierował moim krajem i mnie reprezentował, to fundowanie wieczorów z rozebranymi paniami za pieniądze podatników powinno spowodować natychmiastowe podanie się do dymisji. Ale cóż, do tego trzeba być mężczyzną.

Bardzo cieszy mnie, że uzasadnił Pan swoje poglądy w sposób merytoryczny i wyważony. Przez chwilę nawet się z Panem zgodziłam ;) To piękne, że zwrócił Pan uwagę iż politycy powinni możliwie wspierać rodzimy biznes, zwłaszcza, że jest na najwyższym poziomie.

Jeśli chodzi o sam temat wizerunku i ubioru, to doszłam do wniosku, że tym obszarem powinien zająć się doradca ds. dyplomacji, udzielając podstawowych wskazówek i podając dobre przykłady. Natomiast stylistę i ubrania osoba publiczna powinna zafundować sobie sama, ponieważ skoro doszła na tak wysoki szczebel władzy to primo powinna już posiadać pewną bazę ubioru i wiedzę na ten temat, segundo przyzwoitość tak nakazuje.

Maks
Gość

Bardzo dobrze, że z publicznych pieniędzy , powinien wyglądać najlepiej jak się da a nie żeby moje Państwo reprezentował jakiś dziad, to samo tyczy się małżonek Premiera czy Prezydenta, razem z mężem reprezentują Państwo i mają bardzo dobrze wyglądać. Jeśli uważa ktoś inaczej to po prostu sam może jest dziadem (sorry) albo leczy kompleksy albo nie ma pojęcia o wielu sprawach.

Vislav
Gość

popieram

Maciej
Gość

Ubóstwiam tego typu komentarze. Zawsze mam wrażenie, że konstrukcja typu: “jeśli ktoś uważa inaczej, to…”, więcej mówi o autorze wypowiedzi, niż o potencjalnych adresatach. Płytka myśl, zakończona płytką konstatacją.

Jeśli uważasz inaczej, to głupio uważasz.

sandra
Gość

Gratuluję retoryki niomylnego.
Ponadto w przypadku Pana Tuska używanie słowa “reprezentuje” naród lub państwo polskie to już samo w sobie nadużycie sematyczne. Pan Tusk podlizuje się swoim mocodawcom i interesu polskiego nie reprezentuje. Ładne ubranko mu by może w tym pomaga.
Kocham Polskę!!!

srg
Gość

Swietny post. W pelni popieram.

Michał
Gość

Jako stały czytelnik (od kilku miesięcy) przyznam, że jestem trochę zaskoczony komentarzami autora, sam wpis jest ciekawy i powinien zakończyć się na temacie ubioru, zaś demonstrowanie poglądów politycznych i recept na funkcjonowanie Państwa zupełnie niepotrzebne. Gdyby miał ochotę czytać tego typu dywagacje zaglądał bym na sfora.pl, wpolityce i inne tego typu ścieki informacyjne. Wiadomo każdy ma swoje poglądy polityczne także w temacie żałoby Kaczyńskiego i “afery garniturowej” tudzież “zegarkowej” ale ten blog nie powinien służyć ich prezentacji. PS. zastanawiam się czy taki odcień koloru garnituru Tuska jak na zdjęciu jest wskazany na oficjalne uroczystości, czy nie powinien być on odrobinę ciemniejszy, tak sobie myślę, że z tymi kolorami i dopasowaniem chodzi chyba trochę o odmłodzenie premiera i pokazanie, że jest bardziej nowoczesny itd.

Michał
Gość

PS.2 skoro to zegna to jaki to może być materiał Trofeo? Czy można znaleźć coś podobnego w niższej cenie?

Paweł R.
Gość

Trochę zdziwiła mnie odpowiedź autora blogu, że szeregowi posłowie kupują garnitury “za swoje”, bo pracodawca nie wymaga od nich ściśle określonego stroju. OK, nie wymaga się od nich określonego stroju, ale nie przesadzajmy – większość z nich przychodzi do pracy w garniturze, koszuli i krawacie i płacą za te rzeczy z własnej kieszeni. Ale pójdźmy też krok dalej – jest wiele innych zawodów publicznych, urzędników na wysokich stanowiskach, prokuratorów, sędziów. Te osoby pełniąc funkcje publiczne i wykonując swoje obowiązki reprezentują Państwo, kultura wymaga od nich aby ładnie wyglądać, przyzwoicie się ubrać. Nie jest tak, że tylko w korporacji wymaga się określonego stroju, dress cod obowiązuje też w “budżetówce”. Też wymaga się od tych osób schludnego wyglądu i określonego stroju. Nikt jednak tym osobom nie daje dodatkowych pieniędzy na zakup garniturów. Sam należę do tej kategorii osób. Sam muszę kupić sobie te wszystkie rzecz, a to kosztuje. Nie zgodzę się z tezą autora, że Prezydent i Premier to są “wyższe stanowiska”, są też inne stanowiska w Państwie, które też są “wyższe”, wymagające określonego ubioru, jednak w przeciwieństwie do Premiera i Prezydenta nie otrzymuje się dodatkowych pieniędzy na zakup ubrań, a te sporo kosztują, zwłaszcza że wymaga się godnego stroju ale otrzymuje się znacznie niższą pensję, która musi wystarczyć na życie, na rodzinę, no i na te ubrania. Dodatkowo weźmy pod uwagę buty, dodatki: paski, krawaty, poszetki, szelki, muchy, koszule, szaliki,rękawiczki, zegarki, płaszcze, czapki, teczki, aktówki itp. itd. Te rzeczy nie są tanie. Poza tym nie przesadzajmy, każdy ma już jakąś ilość ubrań, nawet premier mając już określoną ilość garniturów nie musi ich kupować co roku nie wiadomo ile, a gdyby musiał kupić dwa – trzy garnitury dodatkowo rocznie to jego pensja w zupełność mu na to pozwala. Poza tym wszystkim co napisałem cieszę się ze zwrócono uwagę na odstający kołnierz marynarki premiera, popieram stanowisko, że są polscy producenci, którzy szyją garnitury z bardzo dobrych materiałów i za znacznie niższą cenę niż EZ. I to by było na tyle z mojej strony.

TripleM
Gość

Po tytule spodziewałem się wpisu o cechach ubrań typowych dla różnych krajów :) Michale, czy napiszesz kiedyś o różnicach między szyciem MTM i bespoke? Ewentualnie, jeżeli jest jakiś czytelnik, który chciałby się podzielić wiedzą, proszę o komentarz

~monsieur~
Gość

Polscy politycy nie widzą potrzeby wspierania rodzimego przemysłu ponieważ cytując Kazika: “Pot śmierdzi spod pach, na sali syf aż strach; Tak bawią się ludzie o złotych zębach”. Naszych rządzących cechuje zaściankowość, polaczkowatość i w gruncie rzeczy głęboka pogarda dla społeczeństwa. Tak więc poruszane kwestie “czy należy finansować ciuchy z budżetu państwa czy nie”, to tak naprawdę tylko wierzchołek góry lodowej. Tym się zajmuje opinia publiczna ale nie rządzący, bo oni wiedzą, że im się to po prostu należy i niech smrody nie podnoszą głosów.

Część komentarzy mnie dziwi, ale jednocześnie potwierdza przypuszczenie, że sporo czytelników podatków najwyraźniej nie płaci, bo i brak zainteresowania na co one idą (wspomniane loty prezesa). Jak coś jest wspólne to jest niczyje, tylko że ktoś to “wspólne” musi wypracować. Pijarowcy zaraz przyklepią aferę garniturową, w końcu nie z takimi aferami sobie radzono (hazardowa par exemple) i będzie git.

Część głosów mocno trąci również pewnym kompleksem. Na pewnym blogu córki prezesa jest mnóstwo takich “kaczuszek” które szczebioczą z zachwytu aby poczuć “zapach wielkiego świata”; tutaj widzę, że niektórzy najwyraźniej chętnie oddaliby swoje oszczędności żeby nasza, za każdym razem doskonała władza, mogła budować markę wielkiego królestwa Polski w świecie. Powoli panowie, nie przepychajcie się jeden przez drugiego ;) Jestem zresztą pewien, że dobre garnitury utorują nam i naszemu państwu drogę na sam szczyt łańcucha pokarmowego: rządzący muszą mieć dobre garniaki żeby godnie reprezentować nasze interesy w świecie :)

Doskonałe zdjęcie Tuska i Niesiołowskiego, wskazujących palcami na “wielkiego brata” – “Patrz Stefek, niedługo też tam będziemy” ;)

ps.
Na marginesie, aferka garniturowa to jest po prostu kropelka (kolejna z wielu, a pijar ma coraz bardziej gliniane nogi) która przelewa czarę goryczy – jej “wybuch” jest spowodowany kumulacją różnych działań dotyczących władzy – nie można tego wydarzenia traktować w oderwaniu od innych, ponieważ to one właśnie skłądają się na obraz “rządzących”.

brightsideoflife
Gość

Wygląd i prezencja szefa rządu to sprawa jasna. Wydaje mi się jednak, że pieniądze na garnitury nie powinny pochodzi z subwencji dla PO a raczej z funduszu reprezentacyjnego Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (jeśli takowy istnieje). W końcu na arenie międzynarodowej premier pełni funkcje jako szef rządu RP a nie szef PO.

tobink
Gość

Myślę, że wydatek ten miałby ogromny sens, gdyby faktycznie pieniądze te zostawały u polskich producentów, chociażby krawców.

gregor
Gość

Nikt nie podważa kwestii, że ubiór czołowych polityków jest wizytówką naszego państwa. Problem polega na tym, ze z dotacji budzetowych nasi parlamentarzyści uczynili “dojna krowę”. Szanowni Posłowie. Chcecie się za przeproszeniem orżnąć jak świnia i opalić cygarów, to czyńcie to za własne pieniądze ( w domyśle to i tak kasa z naszych podatków), chcecie zwiedzać świat pod pretekstem obowiązków służbowych , to najpierw wykażcie, że istnieje taka konieczność i pokażcie, co z tego naród bedzie miał za korzyść. A tacy z was bidule, że za pensję parlamentarną, nie stać was choć na jeden porządny garnitur. Oj bidulki, bidulki.

Michał
Gość

Szkoda, że w swoim komentarzu dodałeś tę wzmiankę o Kaczyńskim. Jestem wiernym czytelnikiem bloga od samego początku, bardzo Ci kibicuję i naprawdę nie chciałem tego tutaj zobaczyć. Szczególnie w takim prześmiewczym tonie w stosunku do człowieka, którego dotknęła tak wielka tragedia. Klasa, to nie tylko ubranie.

Marcin
Gość

Problemem nie są drogie granitury tylko to ze na ekspretyzy PO wydała 1/8 tego co na ubrania.. Czyli co liczy sie to jak wygladamy, a nie to co robimy!?

Torunianin
Gość

Jakby wydaliby na ekspertyzy, to też byłoby niedobre, bo zostaliby posądzeni o to, że dają zarobić firmie znajomego.

Potem dochodzi do takiej sytuacji, że mamy rozklekotane samoloty, bo każdy boi się kupić nowe.

Tomasz
Gość

lubię ten blog gdy dotyczy mody, dużo traci w moich oczach gdy robi się polityczny. Cenię ludzi którzy potrafią przyznać się do błędu. Argumentację np. o braku pamięci co do tak tragicznych wydarzeń w życiu człowieka którego się krytykuje niech każdy sobie oceni sam. Mam nadzieję ze następne wpisy będą o modzie

Rubenq
Gość

Zgadzam się w 100% z drugim i trzecim akapitem. Zamiast popierać takie podejście do sprawy, jak zwykle szukamy dziury w całym. Jeżeli byłaby sytuacja odwrotna i politycy reprezentujący nasz kraj ubieraliby się w garnitury za 150zł z dwa razy za długimi i szerokimi marynarkami, od razu pojawiły by się meme’y i artykuły w tabloidach ośmieszające ich. Wizerunek ludzi publicznych jest szalenie ważny ba, mało tego to jak reprezentujemy swoją osobę odgrywa ogromną rolę szczególnie w pierwszych kontaktach i jest to niezbędna, lub bardzo pomocna inwestycja do osiągnięcia sukcesu. Inwestycja ta mimo że na początku wydaje się być stratą pieniędzy, zwraca się po jakimś czasie z dużą nawiązką.

Czar
Gość

Jestem zagorzałym czytelnikiem bloga ale ten wpis pokazuje klasyczne, dziadowskie mniemanie na temat pieniędzy publicznych. W naszym kraju, żeby kupić sobie garnitur trzeba zostać premierem i kupić go za państwowe pieniądze. Dziadostwo i wstyd. Premier powinien przeznaczać pieniądze na swoje garnitury ze swojej pensji. Pytanie: Czy garnitury kupione za pieniądze państwowe po kadencji premiera zostaną zwrócone przez premiera do kancelari? Rozumiem, że to właśnie tak ma działać… . Stylista, doradzca proszę bardzo niech wybierze premierowi, doradzi co kupić za jego pieniądze. Co do ubioru małżonki nie będę się wypowiadał na ten temat, skandal i jeszcze raz olbrzymie dziadostwo i brak jakiejkolwiek klasy wykonaniu przedstawicieli naszej władzy.

wojvv
Gość

+

Dominik
Gość

jestem tego samego zdania. az bede musial zerknac w przepisy czy taki garnitur nie powinien znalezc sie w oswiadczeniu majatkowym. w koncu 10 kola moze przekroczyc…

DolceGusto
Gość

Jeny ile komentarzy… aż nie przeczytam wszystkich ;p widać, że z całego wątku dobrego ubierania się dla wszystkich najważniejsza i tak jest polityka ;D faktycznie nie tylko Zegna ubiera tak samo jak nie tylko Rolls-Royce jeździ ale może właśnie o to chodzi… może żeby zrobić wrażenie na kolegach w sejmie nie wystarczy zegarek za 3 tysiące złotych i potrzebny jest taki za 30 tysięcy… nie wystarczy dobrze dobrany garnitur z Vistuli… musi być co najmniej Zegna… w sumie to wszystko jest nawet logiczne… rzeczy których cena przekracza ich racjonalną wartość są dla ludzi których na nie stać dla tego że ich stać a nie dla tego, że ich potrzebują… więc w sumie to może tak na prawdę nic się nie stało…. ?… a czy to Zegna czy garnitur z poliestru za 300 zł to i tak nie ma poszetki ;p hah.. i to jest dla mnie niedopatrzenie!!!! ;D

Rollin'
Gość

Pozwolę też sobie wyrazić zdanie. Cała ta aferka czy raczej aferka to w każdej mierze po prostu prymitywny populizm. Prymitywny populizm premiera i prymitywny populizm dziennikarzy, którzy to nakręcili. Te pieniądze to grosze dla takiego Państwa jak Polska. Ba! Te pieniądze to grosze nawet jak na majętność takiej osoby jak premier. Polacy nie stracą jeśli ciuchy premiera będą finansowane z Państwowych pieniędzy. Sam premier też by nie stracił gdyby sam sobie je fundował. Ale jak się mówi “a” to potem trzeba mówić “b”. Brak konsekwencji zawsze gubi.

Jeżeli premier zrezygnował z funduszu reprezentacyjnego, sam winien płacić za swoją garderobę. Afery by wówczas nie było. Gdyby nie zlikwidował wcześniej wspomnianego funduszu to najwyżej rozmawialibyśmy o winach i klubach, ale nie o ubraniach. Przypomina mi to trochę sytuację sprzed paru lat, jak premier latał tanimi liniami i czekał jakiś chory czas na przesiadkę w ramach oszczędności (część dziennikarzy, słusznie moim zdaniem, komentowało, że premier dziaduje po Europie, żeby wyrobić sobie PR wśród biedniejszych), a niedługo potem poleciał do Peru i pokazywał foteczki z podróży życia. Przecież taka niekonsekwencja to jest błąd tak podstawowy, że aż żal patrzeć, że można go popełnić. W interesującej nas branży ostatnimi czasy Bytom popełnia taki błąd — z jednej strony kreuje się na markę luksusową i z tradycjami, a z drugiej po zapisaniu się na ich newsletter, co tydzień dostaniemy oferty 70% taniej. I sprzedaż Bytomowi spada. Platformie ta aferka też nie pomoże.

marada
Gość

Również zabiorę głos w dyskusji.
Temat polityczny pominę bo nie ten blog. Otóż twierdzę, że Premier Tusk ubiera się (albo raczej jest ubierany) bardzo zachowawczo. Brakuje finezji i własnego stylu choćby w krawatach, spinkach, poszetkach itd.
Wszystko jest oczywiście nienagannie zestawione, garnitury dobrze skrojone ale gdyby facet miał się ubierać sam (IMO mężczyzna zawsze winien sam sobie kupować i zestawiać ubrania) to efekty byłby podobne do tego ze zdjęcia z Niesiołowskim.
Podzielam pogląd, że nie musi kupować/szyć u Zegny, bo Polsce wstydu na pewno nie ma, a efekty były by podobne i za mniejsze pieniądze.
Na koniec dodam, że rzeczony chillout modowy moim zdanie ma kolega Premiera – Pan Sikorski. Widać u niego w ubiorze, że parę lat spędził na wyspach. Podobnie Pan Rostowski ale u niego IMO brak filingu.
pozdrawiam

QF
Gość

Jak chcemy wspierać polskich producentów to dajmy sami taki przykład, zajrzyjcie do szafy i ups… Z drugiej strony nie ma sie co oszukiwać jak sami płacimy to wybieramy rozsadnie (stosunek jakosci do ceny, a marki wolimy zagraniczne-większość wpisów właśnie ich dotyczy).

wpDiscuz