Persol – historia w stylu vintage. Konkurs

44 komentarze

Chyba po raz pierwszy mam przyjemność promować markę i kolekcję tak bardzo dopasowane do tematyki bloga i tak bliskie moim gustom i oczekiwaniom co do jakości. W dodatku nazwa tej kolekcji koresponduje z moim pseudonimem. To oczywiście przypadek, niemniej jednak ogromnie się cieszę, że w ramach współpracy z marką Persol mogę zaprezentować wam limitowaną linię o nazwie Vintage Celebration.

mrvintage pl Persol1

Sam okularów tej firmy zacząłem używać półtora roku temu, choć oczywiście znałem tę markę wcześniej. Udało mi się wtedy kupić okazyjnie oprawki korekcyjne, z których korzystam do dzisiaj. Już po kilku dniach wiedziałem, że Persol będzie dla mnie “marką pierwszego wyboru” przy kolejnych wymianach oprawek. A porównanie miałem spore, bo od czasu, gdy zostałem okularnikiem, miałem chyba z siedem par okularów różnych marek (Tommy Hilfiger, Versace, kilku rodzimych producentów). Ponadczasowy styl, jakość detali oraz komfort użytkowania – to było to, czego szukałem.

mrvintage pl Persol11

W czasach tzw. szybkiej mody wyjątkowo cenię sobie marki o długiej i prawdziwej historii, a na tym polu Persol ma się czym pochwalić. Za cztery lata firma będzie obchodzić stulecie istnienia. Wszystko zaczęło się bowiem w 1917 roku, gdy włoski optyk Giuseppe Ratti zaprojektował i wprowadził do produkcji gogle ochronne dla lotników i kierowców rajdowych. Szybko zaadaptowała je do swoich potrzeb włoska armia oraz siły powietrzne USA. Był to model Protector – w kolejnych latach udoskonalany, to on w znacznym stopniu przyczynił się do rozwoju firmy. Chętnie sięgali po niego kierowcy podczas wyścigów oraz motocykliści. W ten sposób produkty Rattiego stopniowo trafiały do ludności cywilnej.

Jeszcze przed II wojną światową firma przedstawiła kilka modeli opraw optycznych oraz – co ważniejsze – kilka ciekawych patentów. W 1938 roku Persol (prawdopodobnie jako pierwszy na świecie) zaprezentował zauszniki z elastyczną konstrukcją, która dostosowywała się do kształtu twarzy. W tym samym roku na okularach pojawia się metalowa strzała – legendarny symbol marki, którym do dziś ozdobiony jest każdy egzemplarz okularów.

mrvintage pl Persol2

Po wojnie Persol rozwijał się w segmencie okularów przeciwsłonecznych. W 1957 roku powstał słynny model 649, który nadal jest męskim bestsellerem na całym świecie. Równie klasyczny jest model 714 (to kopia modelu 649, lecz w wersji składanej), o którym już kiedyś pisałem. Jest to jeden z najbardziej kultowych modeli okularów przeciwsłonecznych w historii, który do dnia dzisiejszego budzi pożądanie u wielbicieli dobrego stylu. Słynne “składaki” nosił Steve McQueen w filmie “Sprawa Thomasa Crowna”. (To właśnie przygoda Persola z gwiazdami światowego kina w dużym stopniu zbudowała pozycję marki na świecie. Oprócz McQueena okulary ze strzałą nosili m.in. Greta Garbo, Marcello Mastroianni oraz aktorzy grający agenta 007). Trudno w to uwierzyć, lecz wzór PO 714 został w latach osiemdziesiątych wycofany z produkcji i do oferty powrócił dopiero w 2007 roku.

mrvintage pl Persol3

Persol przez wiele lat był marką lokalną. Dopiero w 1991 roku otwarto pierwszy salon firmowy poza Włochami, przy słynnym Rodeo Drive w Los Angeles. Od tamtego momentu rozpoczęła się światowa ekspansja, a okulary ze strzałą można obecnie kupić w kilkunastu tysiącach punktów na całym świecie.

Od 1995 roku Persol należy do grupy Luxottica – właściciela takich marek jak Ray-Ban, Alain Mikli, Oliver Peoples, Oakley, a także linii korekcyjnych i przeciwsłonecznych Prada, Burberry, Chanel, Ralph Lauren i wielu innych. Produkcja wszystkich linii Persol nadal realizowana jest we Włoszech, przy wykorzystaniu wysokiej jakości surowców. Podstawą jest acetat (octan celulozy) – specjalna masa, której pierwotnym składnikiem jest… bawełna. Oprawy są składane i wykańczane ręcznie.

mrvintage pl Persol4

Choć nadal najlepiej sprzedają się modele zaprojektowane kilkadziesiąt lat temu (m.in. PO 649), to projektanci marki co roku zaskakują czymś nowym. Nie są to rewolucyjne zmiany, lecz zawsze jest w nich jakiś smaczek – i za to również bardzo cenię Persola. Ich modele są proste w formie, stylowe i ponadczasowe, ale jednocześnie nie nudne. Porównałbym je do ubrań, które najbardziej lubię – klasyczne fasony, lecz z ciekawym kolorem lub fakturą tkaniny.

Właśnie na zabawie kolorem i fakturą opiera się limitowana kolekcja Vintage Celebration. Persol wybrał najbardziej klasyczne modele swoich okularów (w tym słynne PO 649) i sięgnął do firmowych archiwów w poszukiwaniu “wintydżowych” wybarwień acetatu. W ten sposób powstała piękna kolekcja oparta na trzech klasycznych kolorach: Tabacco Virginia (z 1961 roku), Caffe (z 1968 roku) i Terra di Siena (z 1969 roku). Zachęcam do obejrzenia filmiku o tej kolekcji na stronie Persol.com.

mrvintage pl Persol7
mrvintage pl Persol16 mrvintage pl Persol17 mrvintage pl Persol18
mrvintage pl Persol8 mrvintage pl Persol10 mrvintage pl Persol9

mrvintage pl Persol12 mrvintage pl Persol13 mrvintage pl Persol14

Każdy z nich nawiązuje do modnych w latach 60. rogowych opraw z szylkretu (ang. tortoiseshell ) – masy, której podstawowym składnikiem były fragmenty skorupy żółwia. Była to wyjątkowa, półprzezroczysta masa, która wizualnie przypominała bursztyn i przybierała różne odcienie brązowego i żółtego. Od 1973 roku handel szylkretem został zabroniony i obecnie stosuje się imitacje z tworzyw, takich jak acetat.

Mieszanie dwóch różnych kolorów w jednej masie powoduje, że każda para okularów wygląda inaczej – nie ma dwóch identycznych modeli. To nie jest powtarzalny nadruk, lecz prawdziwa trójwymiarowa masa, pięknie prezentująca się w naturalnym świetle.

 

KONKURS
Na koniec rzecz najprzyjemniejsza, czyli konkurs. Do wygrania są dwie pary okularów z kolekcji Vintage Celebration. Wybrałem dla was absolutną klasykę, czyli model PO 649 w kolorach: Tabacco Virginia i Caffe.

mrvintage pl Persol15

Konkurs nawiązuje do koncepcji linii Vintage Celebration. Po wielu latach firma sięgnęła do przeszłości i wskrzesiła kolory, które mimo upływu lat wyglądają pięknie i nadal zachwycają. Teraz szukamy podobnych historii. Każdy z was ma zapewne choć jedną rzecz odnalezioną po latach na strychu, w babcinym kufrze lub na targu staroci. Pamiątkę po dziadku, prezent od ojca, przedmiot kupiony w antykwariacie. Mimo upływu lat postanowiliście nadać jej nowe życie i dziś korzystacie z niej z radością. To mogą być stare okulary, biżuteria, pióro, ubrania, mebel, który przemalowaliście, rower, a nawet samochód. Wszystko, co ma ciekawą historię.

Zadanie jest proste:

1. Zgłoszenie konkursowe musi zawierać waszą opowieść (maksymalnie 1000 znaków ze spacjami) oraz zdjęcie lub zdjęcia (maksymalnie trzy) ilustrujące historię w stylu vintage. Może to być fotografia samego przedmiotu lub szerszy plan, pokazujący jego współczesne zastosowanie, waszą radość lub kontekst historyczny. Generalnie pełna dowolność i liczę na waszą kreatywność. Jakość zdjęć ma kluczowe znaczenie.

2. Nagrody otrzymają autorzy dwóch najlepszych zgłoszeń.

Zgłoszenia należy przesyłać na adres: michal@mrvintage.pl (w tytule wpisując “Konkurs Persol”) do dnia 07.08.2013 r. do godziny 23:59.

Szczegółowy regulamin konkursu dostępny jest tutaj: regulamin.


Aktualizacja 11.08.2013 r. – rozwiązanie konkursu.

Otrzymałem prawie sto zgłoszeń konkursowych, w których przedstawiliście historie w stylu “vintage”. Na nagrody zasłużyło kilkanaście osób, ale niestety mogłem wybrać tylko dwóch zwycięzców. Oto oni:

1. Piotr.

Toskania to kraina, w której czas jest dla mody i stylu dużo łaskawszy. Podejrzewam, że każdy niemal mieszkaniec Sieny czy Florencji korzysta z rzeczy odziedziczonych po ojcu, dziadku. Nic dziwnego, że to właśnie w Toskanii, na pchlim targu w położonym wśród winnic Panzano in Chianti, udało mi się odnaleźć moją własną perełkę. Jest to kosmetyczka podróżna, pochodząca prawdopodobnie z lat 50. Od razu rzuciła mi się w oczy koniakowa skóra, pięknie odbarwiona – zapewne od częstego użytkowania – jednak to wnętrze przekonało mnie do kupna tego cuda. W środku znalazłem pudełka na przybory toaletowe, szczotkę i flakon na wodę kolońską wykończone chromowanymi przykrywkami, pięknie oprawione lusterka i rogowy grzebień w futerale, jednak prawdziwa gratka czekała na mnie w przedziale na akcesoria do golenia – było to stare opakowanie pełne sody do osuszania zacięć, pochodzące z mediolańskiej apteki. Nie wahałem się ani chwili – w dzisiejszych czasach to właśnie takie drobiazgi i gadżety są wyróżnikiem stylu.

Konkurs Persol 1.1 Konkurs Persol 1.2 Konkurs Persol 1.3

2. Szymon.

Wszystko zaczęło się od Zuzanny, tak więc uznałem za zasadne, by i ona na zdjęciu się znalazła. To właśnie dla niej kupiłem bowiem maszynę i to ona dała jej nowe życie. Zuzia jest niepoprawną romantyczką zakochaną w książkach i stylu vintage i stąd zapewne wzięło się u niej pragnienie, by posiadać maszynę do pisania. Starego Continentala znalazłem w końcu, z niemałym trudem i po długim czasie, na pchlim targu – stał się on prezentem gwiazdkowym. Natychmiast też zajął honorowe miejsce na, równie wiekowym co on, stoliku i zamienił się w przedmiot kultu. Zuzia uparcie twierdzi, iż napisze kiedyś na maszynie książkę, jednak, póki co, powstają na niej jedynie wiersze, a ich autorka, gdy tylko ma wolną chwilę, siada przy blacie, na którym stoi Continental i zagłębia się w lekturze literackich dzieł – ten kąt pokoju to jej sanktuarium. Mnie zaś niezmiennie fascynuje ów widok pochłoniętej czytaniem dziewczyny i inspiruje do robienia jej przy tym zajęciu zdjęć.

Konkurs Persol 2.1 Konkurs Persol 2.2 Konkurs Persol 2.3

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

44 komentarzy do "Persol – historia w stylu vintage. Konkurs"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Dominik
Gość

prawdziwe WOW!!!! dlugo czekalem na taki post i chyba moj koment jest pierwszy… ;) swietna nagroda i super pomysl… ;)
ps. co wg. Ciebie oznacza “historia w stylu vintage” ? ;)

Fugi
Gość

Czy zdjęcia muszą być własnego autorstwa, czy mogą to być np. jakieś odpowiednie obrazy znalezione w internecie?

Don
Gość

One mają filtr UV i AR? Bo bez tego niezbyt zdrowe dla oczu, choć nie powiem niezwykle ładne.

Michał
Gość

Czy da się je gdzieś kupić? PL, UK?

Patrycja
Gość

Piękne są te Caffe. Zdecydowanie unisex. Chętnie bym przygarnęła.

Tomek
Gość

Super tekst (swoją drogą, lepiej się czyta niż tekst na oficjalnej stronie Persola) i konkurs na poziomie, bez spamowania, tylko trzeba się natrudzić ;)

Mała adnotacja Panie Michale, nie wszystkie modele okularów/oprawek Persola mają metalową “strzałę”.

Adam
Gość

Ta opowiedziana historia może być trochę “podrasowana”, prawda? Nie musi być w 100% prawdziwa?

Katarzyna
Gość

świetne zdjęcia oddające zalety produktu ;)

Maks
Gość

Terra di siena są genialne..

grzehoo
Gość

Dla mnie “KAWA” 649 wygląda cudownie.
Już zaczynam oszczędzać, a historyjkę wintydż napisze kiedyś mój syn ;)

zaak
Gość

Witam:)
Zgłoszenie ma mieć 1000 znaków ze spacjami (tak jest napisane a wydaje się ze to troszkę mało) czy też 1000 słów?

Włodek
Gość

Właśnie mam zamiar kupić Persole. Jeszcze nie wiem jaki model,ale na pewno przed zakupem (chciałbym kupić w necie),muszę trochę poprzymierzać.Mam prośbę o namiary do sklepów,w których jest spory wybór Persoli,najchętniej W-wa.

gaitare
Gość

Zmacać piętnaście par, wykorzystać wiedzę i czas sprzedawcy, a potem kupić w sklepie internetowym, który ma magazyn w Koniecmostach obok Kozichdołów nad Sienicą i jedzie na niemal zerowych kosztach.

Sami jako konsumenci zakładamy sobie pętlę na szyję, bo showrooming do niczego dobrego w przyszłości nie doprowadzi, daje tylko chwilową ulgę dla portfela. I nie, nie jestem smutnym właścicielem sklepu stacjonarnego.

Beata
Gość

zgadzam się z Twoją wypowiedzią w 100 %. pracuję w sklepie z bielizną i bardzo często tak się dzieje : klientki mierzą kilkanaście biustonoszy, brudzą antyperspirantem, balsamem brązującym itp. a potem proszą żeby zapisać im nazwę modelu i rozmiar bo sobie kupią w internecie.

Trekarz
Gość

Ale przecież to żaden problem wkalkulować to w biznes. Sklep stacjonarny powinien mieć otwarty internetowy i mieć w nim niskie internetowe ceny takie same jak inni. W takiej sytuacji sklep stacjonarny traktuje się jako darmową promocję produktu, wkalkulowaną w koszty działalności. W sklepach takich można na przykład zwracać towar. A jak klient ma wybór przez internet między kupnem w takiej firmie ze sklepem a w Kozich Dołach, to oczywiście, że kupi w takim sklepie.

I da się tak biznes prowadzić. I wyeliminować konkurencję, która działa tylko w Internecie.

Dominik
Gość

najwiekszy chyba w cosmopolitanie, przy czym cena powala… :)

Sebastian
Gość

Ciekawe, ale kolorystycznie to Tabacco Virginia w ogóle mi nie leży. Jakby rozpaćkała mi się na goglach zebra czy inna żyrafa…. Pozdrawiam.

andrzej
Gość

szczerze ? Persol zieje kurzem ;). Dzisiaj klasyka jest dobra ale dla….starszych dziadków lub pretendujących do takiego miana młodszych “stajlerów”. Nowoczesny mężczyzna kupiłby raczej Tag Heuer’y. Konkurs- bardzo ciekawy i mam nadzieję, że zobaczymy jakieś wpisy , niekoniecznie tylko zwycięzców.
Jeśli już jesteśmy przy okularach to może ktoś ma wpływ na pana z TVN24 – Andrzeja Morozowskiego i powie mu żeby zmienił te okropne okulary !!!

andrzej
Gość

do czego byś nie ubrał Tag Heuer’ów ? Wg mnie (a nie jestem znawca mody) można je ubierać do każdego rodzaju stroju a żeby było śmieszniej nawet nie trzeba zmieniać modelu jeśli się ma bardziej uniwersalny ;). Zapatrzenie w klasykę nie może chyba oznaczać zamykania się na nowoczesność. Vintage to także nazwa jednych z najbardziej zaawansowanych technologicznie soczewek okularowych dnia dzisiejszego ;).

Tomek
Gość
Wojtek
Gość

Michał,

Pytanie techniczne. Po wczytaniu się w regulamin można odnieść wrażenie, że warunki dostarczenia nagrody przez fundatora są dość restrykcyjne :)

1 próba doręczenia, tylko do rąk zwycięzcy, po okazaniu dowodu. De facto, jeżeli zwycięzca będzie na wakacjach, w pracy itd – to nagroda mu przepada. A okno potencjalnej wysyłki to prawie 3 tyg, w sierpniu, kiedy wiadomo jak jest z obecnością w domu (albo w pracy, jeżeli ktoś chciałby tam zamówić).

Czy to realnie będzie tak wyglądać czy po prostu regulami musi być tak twardy i kategoryczny?

Pozdrawiam,

Wojtek

Simo
Gość

Kurcze, spóźniłem się. Bardzo zły jestem, bo już napisałem tekst i zrobiłem zdjęcia, a tu taka niespodzianka. Może następnym razem zdążę. :)

Bartosz
Gość

Właśnie przyszły moje 649 w kolorze Caffe. Nie chce być posądzony o reklamę, ale dla zainteresowanych polecam edel-optics.pl

Michał
Gość

Panie Bartoszu,

Byłby Pan tak dobry i wysłał mi na maila kilka zdjęć swoich 649?
Zamierzam je kupić, a do tego potrzebne mi jest pełne przekonanie w którym Pańskie zdjęcia zdecydowanie pomogą.
forseti36@gmail.com

Pozdrawiam

Bartosz
Gość

Oczywiście służę pomocą. Jeżeli Pana obawy dotyczą samego sklepu to mogę, śmiało powiedzieć że jest to pewny sprzedawca ( kupiłem już tam Ray Ban Clubmaster). Mail został wysłany.

Marek
Gość

Gratuluję zwycięzcom, sam brałem udział, jednak poprzeczka była za wysoko dla mnie :)

Dominik
Gość

świetne zdjęcia. może opublikowałbyś reszte, tak z 10 kolejnych prac..;)

ryszard
Gość

mała uwaga- jak profesjonalnie, to proszę profesjonalnie- obecny łączki z zawiasem w Persol to nie żadna “strzała”, tylko symbol miecza antycznych żołnierzy. Łączniki zwane “srebrna strzała” były stosowane przez firmę w latach 50 ubiegłego wieku i miały zupełnie inną formę. Autorowi polecam przynajmniej zerknięcie na historie firmy na stronie persol.com

trackback

[…] PERSOL Okulary tej włoskiej marki można rozpoznać w sekundę, choć nie mają na zewnątrz żadnych logotypów. Mają za to charakterystyczny detal, który jest stosowany w okularach od lat trzydziestych ubiegłego wieku. To właśnie wtedy twórca marki Giuseppe Ratti zainspirowany mieczami starożytnych wojowników zaprojektował zawiasy/łączniki przypominające końcówkę tego narzędzia walki. Przez kolejne lata kształt i wielkość grotów zmieniały się, ale od wielu lat podstawowym modelem jest tzw. supreme arrow, a więc wzór posiadający dwa metalowe groty skierowane w przeciwną stronę. Polecam także wpis o historii marki Persol. […]

Agnieszka
Gość

Znalazłam ten artykuł dopiero teraz :( uwielbiam okulary i mimo ze muszę je nosić codziennie ich wybór uważam jak inwestycje w wartościowa biżuterie).
Zainspirował mnie konkurs. Wiem, ze po czasie, ale nie mogę sie oprzeć aby, nie podzielić sie swoją przygoda ze strychem. Przygotowywałam sie do studniówki. Problem polegał na tym, ze nie miałam funduszy na nowa sukienkę, a to co było w szafie nie nadawało sie. Koleżanki jechały na zakupy do galerii, salonów, a umnie była dziura w kieszeni. Wiedziona ostatnimi resztkami nadzieji, ze cos moze wymyślę, poszłam na strych domu moich dziadków. Po długim szukaniu w koszach na bieliznę, kufrach natrafiłam na …. Piękna czarna lamę. Ciągnę i ciągnę i moim oczom ukazała sie amerykańska suknia balowa z lat 50tych. Model nie na mnie, ale materiału było tyle, ze wyobraźnia zaczęła mi szaleć!
Z owej suknie powstała ( za 30 zł koszt krawcowej) świetna mała czarna. Przetańczyłam w sukience cała noc i byłam najlepiej ubrana arbiturientka:) słów pochwał i zapytań na temat sukienki nie było końca. Pózniej sprzedałam ja za 150 zł koleżance. No cóż, każdy moze kiedyś przeistoczyć sie z Kopciuszka w księżniczkę balu;) pozdrawiam serdecznie!

wpDiscuz