Jak z klasą korzystać z telefonu

147 komentarzy

Telefon komórkowy w dzisiejszych czasach stał się podstawowym narzędziem komunikacji. Już nie tylko wykorzystujemy go do rozmów, ale jest także komputerem, aparatem fotograficznym, nawigacją, a dzięki licznym aplikacjom, pewnie mógłbym wymienić jeszcze kilkadziesiąt innych funkcji. Jednym słowem smartfon to urządzenie niezwykle przydatne, bez którego trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie w dżungli nowoczesnych technologii. Oczywiście konserwatyści napiszą, że skoro pięć lat temu dało się żyć bez smartfonów, to i teraz będzie to możliwe, ale ja jestem zwolennikiem aktywnego korzystania z technologii, które ułatwiają życie. Wszystko jest dla ludzi, ważne by korzystać z tego z głową i w wielu sytuacjach… z klasą. O tym w dzisiejszym poradniku, który powstał w ramach współpracy z Huawei (cały czas testuję ich nowy model Huawei Ascend P7).

MrVintage pl Huawei ilustracjaIlustracja autorstwa Pawła Miedzińskiego

 

PO PIERWSZE, DYSKRECJA

Bez względu na to jakie sprawy załatwiasz przez telefon – prywatne czy służbowe – korzystaj z niego tak, by osoby z twojego otoczenia nie musiały tego słuchać. Problemy rodzinne, wspomnienia wczorajszej imprezy, podboje miłosne, sprawy służbowe i negocjacje biznesowe w większości przypadków nie będą interesujące dla ludzi siedzących obok ciebie w pociągu, w restauracji czy w kolejce do lekarza. Jeśli musisz korzystać z telefonu w towarzystwie innych, to rób to dyskretnie, ściszonym głosem, bez przeklinania i w miarę możliwości jak najkrócej.

 

CZY TWÓJ DZWONEK NA PEWNO JEST ŚMIESZNY?

Jedni wybierają gotowca zaprogramowanego w telefonie, a inni szukają śmiesznych dźwięków i utworów muzycznych. Kwestia gustu, ważne by zachować umiar i zdrowy rozsądek. Uważaj na “śmieszne” piosenki i dźwięki, szczególnie w telefonach służbowych. Hit “Ona tańczy dla mnie” albo hasło “Dzwoni Jarosław Kaczyński” ustawiony dla żartów na jednej z imprez może wywoływać uśmiech u osób, które w tej imprezie uczestniczyły, ale jeśli taki dzwonek zabrzmi na poważnym spotkaniu biznesowym, to reakcja może być przeciwna.

Poza samą melodią, ważne by dzwonek nie był zbyt głośny. Nie ma nic gorszego jak donośny sygnał, który przyciąga uwagę całego otoczenia. Bez względu na to czy jesteś w tramwaju, restauracji, galerii sztuki czy w sklepie postaraj się by twój telefon nie zaburzał spokoju miejsca w którym są inni ludzie.

 

SCHOWAJ TELEFON, BAW SIĘ

Z rozbawieniem obserwuję ludzi, którzy na koncercie lub na meczu próbują swoim smartfonem nagrać całe wydarzenie na pamiątkę. Jeśli przez 1,5 godziny skupiasz się na ostrości, zoomie a ręka ci drętwieje co kilkanaście minut, to tracisz to, po co przyszedłeś na takie wydarzenie – emocje i zabawę. Pieniądze wyrzucone w błoto, zero przyjemności. Pomijam już fakt, że taki materiał będzie fatalnej jakości (zarówno obraz, jak i dźwięk) i później nie będziesz miał ochoty obejrzeć z tego nawet kilku minut. Chcesz jeszcze raz przeżyć koncert Stinga? Kup płytę DVD. Na koncercie zrób kilka zdjęć, schowaj telefon i baw się.

MrVintage pl Huawei 1 MrVintage pl Huawei 2Zdjęcia koncertowe z Kielc wykonane Huawei Ascend P7 przy pomocy funkcji zdjęć panoramicznych (telefon automatycznie łączy klatki i tworzy jeden plik). Ujęcia w większej rozdzielczości tutaj i tutaj.

 

FOTOGRAFOWANIE JEDZENIA

Chcesz mieć zdjęcie kotleta z restauracji? OK, ale zrób to dyskretnie, bo najczęściej jesz w otoczeniu innych osób. Wchodzenie na krzesło, używanie lampy błyskowej nie wygląda zbyt dobrze. Co ciekawe, coraz więcej knajp i restauracji wprowadza zakaz fotografowania potraw, są też takie, które dają zniżki jeśli przed wejściem wyłączysz smartfona. W ten sposób próbują zachęcać klientów do celebrowania posiłków i rozmów ze współtowarzyszami zamiast wlepiania nosa w ekran telefonu.

 

ZAPYTAJ O ZGODĘ NA PUBLIKACJĘ ZDJĘCIA

Zdjęcia z ręki, zwane popularnie “selfie”, to już niemal stały punkt spotkań towarzyskich. Takie fotki robione spontanicznie smartfonem, później bardzo często publikowane są na portalach społecznościowych (głównie Facebook i Instagram). Zanim to zrobisz zapytaj czy nikt nie ma nic przeciwko temu, ponieważ w momencie publikacji zdjęcie prywatne staje się publicznym i widzi je co najmniej kilkaset osób (szczególnie otagowane nazwiskami). To, że znajoma brzydko wyjdzie na zdjęciu, to pół biedy, może się nie obrazi. Gorzej jeśli w tym czasie jest na zwolnieniu lekarskim i powinna leżeć w domu, a mniej lojalni koledzy z pracy to zauważą. Takie przykłady niefortunnych publikacji prywatnych zdjęć można mnożyć…

 

SPRAWDŹ SWOJE ZDJĘCIE PROFILOWE

Większość smartfonów ma możliwość połączenia kontaktów z telefonu z kontaktami z profili społecznościowych. Jeśli korzystasz z takiego portalu, to sprawdź jakie zdjęcie masz ustawione jako profilowe, ponieważ to właśnie ono będzie wyświetlane na ekranie smartfona osoby do której dzwonisz. Jeśli jest to roznegliżowane zdjęcie z wakacji, to wśród znajomych wywoła co najwyżej uśmiech, ale jeśli taka fotka pokaże się na ekranie partnera biznesowego, to reakcja może być różna.

 

WYCZYŚĆ PAMIĘĆ TELEFONU

We współczesnych czasach telefony zmieniamy bardzo często. Są tacy, co robią to kilka razy w roku. “Stare” modele najczęściej są sprzedawane albo lądują w szufladzie i zostają tam na lata. Jeśli korzystamy z drugiej opcji, to pół biedy, natomiast przy pierwszej opcji pojawia się problem kasowania zawartości telefonu. Chodzi o kontakty, notatki, pliki, zdjęcia, filmy. W wielu przypadkach są to bardzo cenne dane. Okazuje się, że większość osób przed zbyciem telefonu nie czyści jego pamięci lub robi to niepoprawnie.

Funkcja “Przywróć ustawienia fabryczne” nie jest wystarczająca do skutecznego wyczyszczenia pamięci smartfona, ponieważ nie kasuje ona danych z telefonu, a jedynie oznacza zajęte obszary dysku jako wolne, co umożliwia ich późniejsze nadpisanie. Użytkownik ma wrażenie usunięcia  danych z urządzenia,  ale one cały czas tam są, trzeba je tylko odzyskać za pomocą oprogramowania do odzyskiwania danych. Nietrudno sobie wyobrazić co może się stać gdy nowy nabywca telefonu uzyska dostęp do haseł bankowych, zdjęć prywatnych itp. O tym jak skutecznie usunąć dane ze smartfona pisał kilka dni temu portalu Niebiezpiecznik.pl.

 

GDZIE CHOWAĆ TELEFON?

Najlepiej w teczce, w torbie, w aktówce, ale nie zawsze je mamy. Wtedy kieszenie są jedyną alternatywą. Najlepiej na ten cel przeznaczyć jedną z nich, taką do której nie będziemy wkładać innych przedmiotów (klucze, monety), gdyż mogą porysować ekran i obudowę. Najlepsze będą wewnętrzne kieszenie kurtek, płaszczy i marynarek. Odradzam przechowywanie telefonu w dolnych kieszeniach zewnętrznych marynarki – jeśli jest to duży smartfon, to marynarka nie będzie się ładnie układać na biodrach, a ponadto może się trwale zdeformować w tym miejscu jeśli uszyta jest z delikatnej tkaniny. Te kieszenie to także łatwy łup dla kieszonkowców.

MrVintage pl Huawei przechowywanieWewnętrzna kieszeń marynarki – najlepsze miejsce na płaski telefon

Odradzam również kieszenie w spodniach. Telefony łatwo z nich wypadają, przy siadaniu można je uszkodzić, a poza tym promieniowanie elektromagnetyczne w okolicach krocza nie jest najlepszym pomysłem.

Przydatne bywają również estetyczne obudowy i pokrowce, które ochronią telefon podczas codziennego użytkowania i przy ewentualnych upadkach. Nie warto na nich oszczędzać szczególnie gdy używasz smartfona za kilka tysięcy złotych.

 

TELEFON I SAMOCHÓD

Podobno korzystanie z telefonu w czasie jazdy aż czterokrotnie zwiększa ryzyko wypadku. Smartfon rozprasza, odciąga uwagę, wyłącza myślenie, dlatego w czasie jazdy najlepiej do minimum ograniczyć korzystanie z urządzeń mobilnych. Są oczywiście zestawy głośnomówiące i słuchawki przenośne z których warto korzystać, ale najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Czym innym jest odczytanie smsa stojąc w korku, a czym innym pisanie smsa w czasie jazdy po autostradzie.

 

TEATR, KINO, KAMERALNY KONCERT

Najlepiej telefon wyłączyć całkowicie lub przynajmniej wyciszyć, ale należy pamiętać, że mimo tego niedopuszczalne jest odbieranie telefonów podczas spektaklu czy seansu. Należy dyskretnie wyjść z sali i oddzwonić. Niedopuszczalne jest również korzystanie z internetu czy odpisywanie na smsy, mimo że to czynności bezdźwiękowe, to podświetlony ekran w zaciemnionej sali widoczny jest nawet z kilkunastu metrów. Mnie to wkurza.

MrVintage pl Huawei głośność

 

KOLACJA, SPOTKANIE BIZNESOWE

Podczas ważnych spotkań najlepiej wyłączyć telefon, ale są sytuacje, które wymagają ciągłej dostępności (kłopoty rodzinne, sprawy służbowe). Ty o tym wiesz, ale osoby z którymi się spotykasz niekoniecznie, dlatego warto o tym uprzedzić. Jeśli idziesz na lunch lub kolację biznesową do eleganckiej restauracji, to poinformuj, że nie możesz wyłączyć telefonu, bo czekasz na ważny telefon. Gdy już zadzwoni, przeproś swojego rozmówcę i przejdź w miejsce gdzie nie będzie ludzi. Nie biegnij z dzwoniącym telefonem przez całą salę, zrób to dyskretnie. Postaraj się rozmawiać jak najkrócej by jak najszybciej wrócić do stolika.

 

NIE ZAWSZE MUSISZ ODBIERAĆ

Dużą zaletą współczesnych telefonów jest fakt, że identyfikują numer dzwoniącego (o ile go nie zastrzeże).Oznacza to, że nawet jeśli nie odbierzesz połączenia, to za kilkanaście minut możesz oddzwonić, bo wiesz do kogo. Nie bądź niewolnikiem takich urządzeń, nie zawsze musisz odbierać. Telefon to nie płuca, można go czasem wyłączyć.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

147 komentarzy do "Jak z klasą korzystać z telefonu"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Andrzej
Gość

Sympatyczny tekst i cenne uwagi.

Ostatnio w przedziale na trasie Kraków-Warszawa trafił mi się taki “biznesmen”, który bite dwie godziny wisiał na telefonie i co drugie słowo to “kur…”. Język współczesnych Polaków jest przerażający, niestety pociąg był mocno nabity i nie byłem w stanie zmienić miejsca.

andrzej
Gość

Pewnie jakiś minister…albo co…

Olgierd
Gość

I tak miał fuksa, że jest dla Ciebie anonimowy.

Mnie się zdarza spotykać znane osoby (czasem znane osobiście) w miejscach publicznych, które są tak bardzo przekonane, że ich nikt nie rozpozna, że pozwalają sobie na niezłe wiązanki.

Najśmieszniej jest jak taki ktoś jedzie windą w swoim biurowcu i myśli, że w windzie nikt nie wie, że on z piętra X, czyli z firmy Y. I jedzie, jedzie, jedzie… tą windą tak sobie jedzie ;-)

Janek
Gość

W odróżnieniu od małolatów, którzy całymi dniami wiszą na komórkach, przy jedzeniu, oglądaniu filmów, zakupach, spacerze, gadając byle tylko gadać to pragmatyczni ludzie biznesu wykorzystują telefon najczęściej do pracy. Nadawanie pejoratywnego znaczenia i chowanie w cudzysłów słowa “biznesmen” pokazuje twój stosunek do ludzi, którzy nawet jeśli czasami używają wulgaryzmów, to i tak są sto razy bardziej wartościowi od roszczeniowo i wrogo nastawionych osobników, którzy nie maja pomysłu na życie.

dejko
Gość

Z kim rozmawia ten sto razy bardziej wartościowy biznesmen, skoro może sobie pozwolić na bluzgi przez telefon? Takie wartościowe biznesy to ja robiłem 15 lat temu z dresiarzami na osiedlu. A odkąd muszę kontaktować się z ludźmi na poziomie, to jakoś i są w stanie zrozumieć, że nie mogę teraz rozmawiać i bluzgi są nie tylko niepotrzebne, ale i niewskazane.

Janek
Gość

Może rozmawia z dresiarzami, z którymi ty już nie robisz interesów? A tak na serio – nie ważne z kim rozmawia i czy użył wulgaryzmu raz czy dwa i czy powodem użycia słowa np. na K była informacja od sekretarki, że właśnie wlazła mu do firmy kolejna kontrola lub że pracownik po pijanemu spowodował wypadek służbowym samochodem. Jeśli nie zrozumiałeś kontekstu wypowiedzi, to twój problem. Czepiasz się – nie pierwszy raz.

J.

dejko
Gość

No to faktycznie wysokiej klasy biznesmen, któremu zwykły plebs nie godzien wiązać sznurówek. :D
Fakt ujęcia go w cudzysłowie to wręcz zbrodnia…

Sebastian Karwowski
Gość

Chyba jednak nie on się tutaj czepia :)

Stig
Gość

Przeklinają tylko chamy. Dżentelmen w każdej sytuacji zachowuje kulturę słowa i zimną krew.

Luka
Gość

A Ty zrozumiałeś jak mniemam kontekst skoro się tak wypowiadasz??? Idąc Twoim tokiem rozumowania gdybyś był “byznesmenem” i dowiedział się dajmy na to przy stoliku w restauracji albo siedząc w kinie przeczytał smsa że pracownik rozbił Twoje służbowe auto to byś bez żenady przeklinał na cały głos nie bacząc że innych może to razić? Człowieku Twoja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się sfera psychicznej wolności drugiej osoby.

Przemo
Gość

Potwierdzam “poważny biznesmen” gentelmen nigdy nie rzuca mięsem!

Grzegorz
Gość

“Postaraj się rozmawiać jak najkrócej by jak najszybciej wróć do stolika.”

Literówka ;)

Świetny wpis, nic dodać nic ująć…

May May
Gość

Wszystko fajnie, tylko myślę, że osoby, które czytają tego bloga mają na tyle kultury osobistej, że wiedzą jak nie korzystać z telefonu (nie chodzi mi o kwestie techniczne, ale głównie o akapit “PO PIERWSZE, DYSKRECJA”). Może gdyby np. na Pudelku zamieszczali takie porady podróże komunikacją publiczną stałyby się przyjemniejsze? Pomarzyć zawsze można ;)

dejko
Gość

Żebyś się nie zdziwił.

Odkąd Mr.Vintage napisał książkę, a jego wypowiedzi zaczęły być cytowane w serwisach internetowych, po prostu dobrze go mieć w zakładkach lub subskrypcjach na Facebooku. Mam znajomych którzy oczywiście blog znają, ale chyba nigdy żadnego wpisu nie przeczytali. Część z nich nawet nie za bardzo potrafi się posługiwać nożem i widelcem, a co dopiero znać zasady etykiety dotyczące korzystania z telefonów komórkowych. Oni po prostu liczą, że autor bloga pokaże im sposób jak za małą kasę kupić ciuchy dzięki którym laski będą na nich lecieć.
Kilka lat temu zrezygnowałem z uczestnictwa w życiu pewnego forum. Po prostu uznałem, że wszystko ma swoje granice po tym jak zostałem niemal zjedzony przez użytkowników (również przez moderatorów) po wyrażeniu opinii, że głośne rozmowy w środkach komunikacji miejskiej są niekulturalne. Wypowiedzi żadnego z autorytetów w dziedzinie SV nie były w stanie przekonać forumowiczów do rezygnacji ze swojej, pojętej w dziwny sposób wolności, którą ponoć otrzymali jak komuna się skończyła. Po tym co obserwuje się w przestrzeni publicznej widać, że jest coraz gorzej. Nieustanne wykonywanie jakichś czynności za pomocą smartfonu, wykładanie ich na stół w restauracji, głośne rozmowy w miejscach publicznych, ciągłe idiotyczne dzwonki, fotografowanie jedzenia, filmowanie wszystkiego co się da itd. Na szczęście coraz rzadziej widuje się gimbusów puszczających lichą muzę z głośnika telefonu w czasie jazdy do szkoły autobusem miejskim.

KarloS
Gość

Mnie rozbawiła ostatnio widziana sytuacja w stolycy, gdzie rodzinka – mąż i żona około 50+, syn lub wnuk koło 20, a ten 50-paroletni dziadyga dzierżył w ręce włączoną dosyć głośno komórkę ze swojsko brzmiącym disco-polo umilając sobie i innym spacer. :D

Krzysztof
Gość

Zadowolony jest Pan z telefonu? Pomijając kwestie wizualną o której już Pan pisał – jak się sprawuję? :)

Kamil
Gość

Świetna ilustracja, doskonale nadaje kolorytu tekstowi pod którego przesłaniem podpisuję się obiema rękoma.

Michał p.
Gość

Czyżby nowy autor rysunków do drugiej książki?

Koval
Gość

‘Ten sam’ czy ‘taki sam’? ;-)

Olek
Gość

Ukrycie smartfona to nie lada problem podczas upałów, kiedy nie zakłada się marynarki. Torby nie wypada zabierać na niektóre okazje a w spodniach sporej wielkości telefon zazwyczaj wygląda komicznie.

Małgorzata
Gość

Ukrycie smartfona … To pewnie do tego służą noszone z upodobaniem przez część męskiego starszego społeczeństwa “kamizelki rybackie” z dużą ilością kieszeni :)
A telefon sama używam i zupełnie prywatnie bardzo lubię :)

Monika Stankiewicz
Gość

A młodsze pokolenie wymieniło kamizelki na spodnie bojówki. Stąd pewnie ich niesłabnąca popularność – mają miejsce na wszystko.

Misiek
Gość

Ja często wkładam telefon do kieszeni koszuli :) Wg mnie największą zaletą męskich strojów jest właśnie ilość kieszeni, czemu jej nie wykorzystać? ;)

KarloS
Gość

Bo na miśkach nawet duży smartfon sie chowa w kontekście całości. ;)

Paweł
Gość

A czy to nie jest blog o modzie a nie o kulturze zachowanie i savoir-vivre?

adam
Gość

Paweł, myślę że jedno z drugim można łatwo połączyć, ponieważ raczej idą ze sobą w parze. Dasz radę?

dejko
Gość

Ba – ja bym powiedział, że jedno jest nierozerwalnym elementem drugiego. Poza tym co się nosi równie istotne jest jak się nosi. Klasyczna męska elegancja bez etykiety nie istnieje.

Paweł
Gość

Jak najbardziej, że się da, a nawet trzeba. Martwię się natomiast o to, żeby nie ubyło wpisów “modowych” na rzecz tych o zachowaniu. Takie blogi już są, choćby Pana Łukasza Kielbana – Czas Gentlemanów, choć i On zaczyna coraz więcej uwagi zwracać na modę. Może dobrym pomysłem byłyby jakieś wspólne wpisy?

Olgierd
Gość

@Paweł:
> Martwię się natomiast o to, żeby nie ubyło wpisów ?modowych? na rzecz tych o zachowaniu.

Abstrahując od tego, że osobiście bardziej cieszyłbym się z większej liczby właśnie “ogólno-kulturalnych” tekstów — nie tylko dotyczących kultury osobistej (bo ile można o samych ciuszkach, prawda?) — to uważam, że każdy prędzej czy później powinien dojść do punktu, w którym już wie, że chusteczka do nosa to nie chusteczka do kieszonki, czy pasek brązowy dobrze czy źle leży z granatową marynarką albo jak się ma kratka w kratkę do kratki w pepitkę — i chce się dowiedzieć jak warto używać (w sensie szerszym) całej tej odzieży.

W przeciwnym razie będziemy mieć stada świetnie ubranych chamów ;-)

doors58
Gość

Postanowiłem sobie, że nie będę komentował wpisu stanowiącego part 2 wypełnienia kontraktu. Ale chłopie, mówiąc po sienkiewiczowsku wk…….eś mnie. To ciebie blog Michała Kędziory musi uczyć kindersztuby?

Olgierd
Gość

Mnie — nie. Ale ogólnie nigdy nie zaszkodzi.

doors58
Gość

No pewnie. Mnie nie, ale hołocie się przyda.

Olgierd
Gość

Niezła riposta, szkoda, że nietrafna. Jeśli jesteś zdania, że polskie ulice wręcz spływają kulturą (osobistą), to spieszę Cię wyprowadzić z błędu — polskie ulice spływają plwocinami, pobocza zasłane są śmieciem, z gwaru najmocniej wybijają się przekleństwa i grupki hałaśliwych imbecyli.

Także jednak tzw. merytokracja — te dzisiejsze młode wilczki, specjaliści w swojej branży — pozostawia dziś sporo do życzenia. To stuprocentowi eksperci jednak wyłącznie w wąskich dziedzinach, natomiast wszystko co ponadto — nawet nie nazwałbym tego wszechstronnością, wystarczy powiedzieć “szersze horyzonty” — jest poza nimi.

Przykład: rozmawiałem niedawno z pewną osobą, naprawdę inteligentną, oczytaną, etc. nt. tego “co ten głupi p….ł Witkowski wymyślił, że obraził się na “Politykę” i nie będzie już tam pisał felietonów”. Osoba ta nie wiedziała o sprawie nic-a-nic, tj. już nie mówię nawet o felietonach (nudne były i drętwe, nie ma obowiązku ich czytać ani nawet o tym wiedzieć), nie mówię nawet o transferze do “Wprost” — mówię o tym, że *wypada znać nazwisko* kilku dość podstawowych polskich współczesnych literatów (nawet jeśli się ich nie czyta).

Tego dotyczy mój postulat ogólno-rozwojowych i ogólno-kulturalnych tekstów w prasie.

EOT

doors58
Gość

Sam znam takich Olgierdzie, ale oni naprawdę nie wiedzą o istnieniu tego bloga. Ba, poza nimi samymi świat nie istnieje.Czasami pojawiają się na tym blogu trochę infantylne pytania, ale ja byłem zbyt surowy w swoich komentarzach, bo jestem z dużą dozą prawdopodobieństwa jednym z najstarszych jego czytelników. Nie sądzę jednak, że akurat ci pytający tutaj autora o różne imponderabilia mają problem z kulturalnym korzystaniem z różnych x-phonów.

matt
Gość

Ponieważ znajomość nazwisk i niczego więcej pomaga w dyskusjach ludzi o szerokich horyzontach? Ja to nazywam plotkowaniem.

Olgierd
Gość

@matt:
> Ponieważ znajomość nazwisk i niczego więcej pomaga w dyskusjach ludzi o szerokich horyzontach? Ja to nazywam plotkowaniem.

Podstaw sobie w tamtym poście nazwisko na cokolwiek innego — może to być wyraz “hadron”. Wówczas mógłbym napisać, że warto rozróżniać hadrony od Harpii od humbuga od hamburgera od Hamburga. Przykład trywialny, ale zapewniam Cię, że połowa populacji nawet nie tyle nie rozróżnia tych pojęć, ile nie zastanawia się nad problemem ich rozróżniania ;-)

Czy chodzi o plotkowanie? Nie znam literata Witkowskiego, nie czytałem nic jego (i raczej nie zamierzam — szkoda mi czasu na literaturę “o niczym” — a tak nazywam 95% literatury pięknej i 99,99% beletrystyki). Nie interesuje mnie ani to z kim onże tańczy, ani jak się onże odziewa, etc.

Natomiast interesują mnie zjawiska kulturotwórcze — uważam za takie ogólnie pojęte media (w tym także niniejszego bloga), a także fakt czy jakiś autor przedkłada całkiem ostatnio popularny acz ogólnie nurkujący tygodnik nad inny, całkiem jeszcze popularny tytuł — i jak się to ma do faktu, że w ogólności prasa papierowa nurkuje (jej sprzedaż, zasięg reklamowy — ale i zasięg ogólno-kulturowy).

Czy to haute-couture ą-ę zadąęcie? Być może, przy czym ja tak nie uważam. Po prostu mam udokumentowane inne potrzeby niż 85% internautów (ale pocieszam się, że na oko 15% odbiorców mediów elektronicznych ma wciąż takie same potrzeby jak ja).

PS pozdrowienia od drugiego, nieco młodszego, ale na pewno też lokującego się w górnej strefie stanów średnik wiekiem czytelnika niniejszego bloga :)

Olgierd
Gość

…. a skrótowo i złośliwie: tak, nie rozróżniam i nie staram się odróżniać takiego telefonu Huawei Descent od innego Galaxy XYZ BumPlus od innego Alcatela Descont — i wcale mi tego nie brakuje. Stąd moje olbrzymie zdumienie, że są ludzie, dla których ważne jest jakim telefonem się posługują i czy ma on monitorek 3″ czy 5,4″ i jaki tam jest procesor i ile pamięci, etc.

Co nie oznacza, że nie dbam o swoje urządzenie: aktualizuję oprogramowanie bardzo systematycznie, dbając o to, by mieć możliwie najnowszego CyanogenModa. Moja zawołanie bowiem brzmi: “oprogramowanie, głupcze!” ;-)

pl
Gość

Tak podstawowe wydawałoby się rzeczy wyartykułowane przez osobę wiarygodną, jaką niewątpliwie jest autor bloga, może chociaż trochę przyczynią się u różnej maści pseudo biznesmenów itp. do zwrócenia uwagi, że cały otaczający świat nie musi wysłuchiwać ich “ważnych” rozmów!

Ps. mnie cały czas uczono, że chowanie telefonu w wewnętrznej kieszeni kurtki (marynarki) jest zdecydowanie gorszym pomysłem niż do kieszeni spodni (mniej więcej z tego samego powodu dla którego nie należy go chować do tych ostatnich).

The-Bigwig / Casualism.pl
Gość

Koleżanka na spotkaniu w kilka osób ni stąd, ni zowąd przyświeciła mi lampą błyskową prosto w oczy i z pełnią przekonania mówiła, że zaraz wrzuci na FB zdjęcie jak świetnie się bawimy. Nigdy nie czułem takiej ochoty na ostrzejsze słowa skierowane w stronę płci przeciwnej. Generalnie widziałem u niej pewność co do swojego zdania i gdybym nie odmówił – raczej ot tak stałbym się internetowo zapamiętany. Nie rozumiem co ludźmi kieruje. Czasy się zmieniają…

NOL
Gość

Czyli nie bawiliście się świetnie?

Maren
Gość

Jest, ale dobry wygląd powinien mieć związek z kulturalnym zachowaniem.
Mnie np. bardzo bawi lub może raczej razi widok młodych mężczyzn jadących w garniturach (pewnie na stażu w korpo czy coś w tym rodzaju) komunikacją miejską i głośne rozmowy przez telefon podczas których klną jak szewce.
Zastanawiam się wtedy po co ten elegancki strój, skoro taki człowiek prowadzi konwersacje na poziomie dresiarzy siedzących przy piwku.

Czarek
Gość

chyba kolega nie słuszal naszych polityków czy rozmów kadry kierowniczej w jakimś korpo.

Maren
Gość

Post skierowany do Pawła.

andrzej
Gość

O chowaniu smartfonów : w marynarkach Digel z serii Smart są specjalne kieszonki na telefon. Zapinane na zamek, wyłożone jakąś specjalną folią (promieniowanie?) i umieszczone na wysokości pomiędzy kieszenią wewnętrzna górna a krawędzią marynarki. Takie ułożenie kieszeni nie zakłóca wyglądu marynarki nawet jakbyś włożył tam cegłę. Mam kilka marynarek Digla ponieważ są szyte w sposób dający większe możliwości niż zwykła marynarka i to cenie w tej firmie.

Michał
Gość

A najlepiej mieć blisko siebie kobietę z torebką… ;)

Tomas_h
Gość

I to taka wieksza, bo juz przeciez nosi nasz portfel z dokumentami, no i kluczyki od auta ….
;-)

Karol
Gość

strasznie słaba ta ilustracja na początku, a tekst przydatny ;)

Patryk
Gość

Rysunek z początku artykułu jest świetny, wprost genialny.
W artykule pisze Pan o rzeczach oczywistych i myślę, że czytelnicy tego bloga to wiedzą, ale edukacji nigdy za wiele. Można by też dodać pewne rozważania o dodatkach do telefonów jak smartwatch czy słuchawka bluetooth i jak to wpływa na nasz wygląd.
Co do fotografowania jedzenia przypomniał mi się artykuł o restauracji, w której ludzie narzekali, że obsługa jest powolna, restauracja wynajęła firmę by to sprawdzić i znaleźli ciekawe przyczyny, czytając to czułem się zażenowany tym co ludzie robią
http://themetapicture.com/people-kept-complaining-this-restaurant-sucked-look-what-they-found-out/
Także niestety, ale jako społeczeństwo póki co nie umiemy sobie dobrze z nowymi technologiami radzić, a że artykuł jest ze Stanów? U nas jest podobnie.

Lukasz Tomaszewski
Gość

To cale fotografowanie jedzenia w restauracji czy drinka w barze zeby pochwalic sie na twarzoksiazce jest dla mnie smieszne, ogarnijcie sie ludzie.

Najwiekszym grzechem jednak i czesto wystepujscym jest brak szacunku dla rozmowcy okazywany odbieraniem telefonu podczas rozmowy z kims innym. Jesli rozmawiam ze spotkanym kolega a odbieram tel od innego znajomego i prowadze zywiolowa, kilkuminutowa rozmowe to pokazuje temu pierwszemu ze go nie szanuje. C’on ludzie!

Luka
Gość

Ja tak niestety miałem.Siedzę u mnie w domu rozmawiam z zaproszoną osobą a ona bez słowa przepraszam odbiera telefon albo pisze smsy bo ktoś napisał albo zatelefonował. Czułem się dziwnie ale nigdy nie powiedziałem słowa. Po prostu wolę zmilczeć to i chyba szkoda mi czasu na tłumaczenie rzeczy oczywistych ponad 30 letniej osobie.

doors58
Gość

To ty jesteś ten od Suzanne Vega? You live on the second floor? Szukałem cię tyle lat.

lester
Gość

“GDZIE CHOWAĆ TELEFON?
Najlepiej w teczce, w torbie, w aktówce, ale nie zawsze je mamy. Wtedy kieszenie są jedyną alternatywą.”

Michał, w tych wszystkich zasadach savior vivre i gdzie nosić musisz też brać pod uwagę aspekt praktyczny. Mnie np. irytuje jak ktoś nie odbiera nadal po 5-tym sygnale bo telefon niedość że jest ledwo słyszalny w trzymany w torbie, to jeszcze wygrzebanie go z niej czasem graniczy z cudem. Dla mnie noszenie telefonu w torbie/teczce to bardzo dziwny pomysł, telefon powinien być gdzieś w zasięgu jednego ruchu ręką.

I tak całkiem z innej beczki: czy założenie jasnego garnituru (szary mniej wiecej coś takiego http://vistula.pl/garnitury/garnitur,id-65144 ) na wesele będąc gościem – bez żadnych zadań publicznych – jest akceptowalne, czy jednak zawsze powinien być ciemniejszy tj granat albo grafit?

Robert
Gość

Byłem pewien, że większość czytelników bloga o tym wszystkim wiedziała :).

Kamil
Gość

Bardzo dobry wpis. Pamiętam jak nie raz wychodziłem z przedziału pociągu, żeby odebrać telefon. Po czym, jak wracałem ludzie swoje telefony odbierali w przedziale nie krępując się, głośno rozmawiając, jakby to co przed chwilą zrobiłem do nich nie docierało. Podobnie jest z odbieraniem tel. przy stoliku w restauracji, bądź na jakiejś impresie przy stole. Nagle zapada cisza, bo ktoś rozmawia przez telefon. Szkoda gadać. Byłem z żoną na filmie “Róża”, na którym gość po drugiej stronie sali odebrał telefon i głośno rozmawiał. Kto widział film, wie, że to naprawdę nie jest TEN moment, nie mówiąc już o samym fakcie.
Z tym noszeniem telefonu w kieszeniach spodni, to bardzo ciężko na to zaradzić latem. Nie zawsze chce się wyjść, np. na spacer z torbą, bądź plecakiem.

andrzej
Gość

latem swój telefon nosze na pasku z kaburze. nie jest to jednak kabura wielkości półciężarówki. jest to maksymalnie płaska kabura, która wcale nie odznacza się pod koszulką wypuszczona na zewnątrz. Trzeba tylko trochę się wysilić i znaleźć taką kaburę (jedna moja to Bugatti). Nosze także większe gadżety niż komórka i tez nie rzucają się one w oczy. na ciele człowieka jest takie miejsce- plecy/okolica nerki gdzie można ukryć wszystko bez szwanku dla zgrabnej sylwetki. Warunek : jeśli jedziesz samochodem to TO musi da się przesunąć na bok lub będzie gniotło cie w plecy.

perfumiarka
Gość

Panie Michale, Kadzielnia wygląda pięknie na zdjęciach. Czytając nowy wpis, od razu przyszło mi na myśl kilka “wynalazków”, które zrobiły krzywdę facetom. Futerały/etui przypinane do paska w spodniach. Podobny poziom abstrakcji, co skarpetki do sandałów lub klapki Kubota:) Tragedia. O – i plecak sportowy do garnituru (taki politechniczno-absolwencki trend). PS Mam nadzieję, że moi koledzy-informatycy wybaczą mi to.

Mateusz
Gość

“(…) promieniowanie elektromagnetyczne w okolicach krocza nie jest najlepszym pomysłem”. A czy promieniowanie elektromagnetyczne w okolicach serca, w trakcie noszenia telefonu w kieszeni marynarki, jest dobrym? To mój wciąż nierozwiązany dylemat, gdzie nosić telefon i co jest słabsze, serce czy jajca?

Czarek
Gość

Ja polecam klipsy przypinane do paska spodni. Czesto sa w standardzie z telefonami BB, do innych trzeba dokupić. Jak ktoś musi być ciagle on line, nie ma lepszej i bardziej eleganckiej opcji. Trudno biegać po biurze w marynarce, plaszczu lub z torba. Nie mówić już o probie upchnięcia cegly 4,5″ w kieszeni spodni. Klipsy oraz skórzane etui do paska to najlepsze rozwiazane

dejko
Gość

Najlepszym rozwiązaniem jest kupić sobie normalny telefon.
Zadziwia mnie to ile w stanie są poświęcić ludzie, byle tylko móc dowartościować się pięciocalowym, niewygodnym smartfonem. Zarówno telefon przypięty bezpośrednio do paska jak i znajdujący się w etui przypiętym do paska wygląda słabo. Kojarzy się z pracownikiem ochrony, który też coś zawsze nosi do paska przypiętego. Dodatkowo mi kojarzy się z cudownymi latami dziewięćdziesiątymi, gdzie urządzenia o poręczności nowoczesnych smartfonów były przyczepiane do paska celem manifestacji statusu majątkowego i społecznego (niektóry nosili bezprzewodowe stacjonarki – a co).

Czarek
Gość

To chyba Twój problem ze tak Ci sie kojarzy. Mi się kojarzy z wygodą. Smartfon mam, gdyż (i tu Cie zdziwie) go potrzebuje. Nie chodzę ubrany bo tak jest ładnie tylko staram się pogodzić wygodne, komfort z elegancja.

dejko
Gość

Ale to nie ja piszę o sposobach na wygodne przenoszenie telefonu, tylko ty. Dla mnie wygodny telefon to taki, w którego przypadku nie muszę się zastanawiać jak go przenosić.
Również korzystam ze smartfonu (i to różnych modeli od dobrych 10 lat), tylko w moim przypadku ma normalne rozmiary, znacznie mniejsze od przeciętnej deski do krojenia.

PS. Uchyl rąbka tajemnicy i powiedz co takiego robisz na tym smartfonie, czego nie da się zrobić na urządzeniu o mniejszej przekątnej wyświetlacza.

Czarek
Gość

Mam firmowa usługę bb i po NFC + apka korpo dostep do nie których pomieszczeń. Telefon jest jednym z mniejszych na ówczesne standardy ma 4,5 cala. Zresztą każdy telefon tak nosiłem gdyż jest to wygodne, nie wypycha się kieszeni a i telefon jest zawsze pod reką.

dejko
Gość

W takiej sytuacji to faktycznie zrozumiałe.

KarloS
Gość

Wszystko sie da, tylko mniej wygodnie. To zawsze decyzja, czy lepiej mieć większy telefon i wygodniej pracować, czy mniejszy i wygodniej go nosić.
Sam do noszenia mam prywatnego starego 3,5″ iPhona – dobrego kieszonkowca i cięższą artylerię w postaci służbowego 5,7″ galaxy note 3, który albo noszę w kieszeni marynarki albo przysypia w teczce obok laptopa. ;)
Do dzwonienia styknie mniejszy, ale do netu, emali większy się znacznie lepiej sprawdza. :)

dejko
Gość

Gdybym miał konieczność ciągłego przeglądania WWW i wysyłania/odbierania rozbudowanych maili to też wyposażyłbym się w zwykły (akurat wielkość iPhone jest jeszcze znośna) smartfon + np. tablet, który nosiłbym w teczce.
Żadna wygodna nie przekonałaby mnie do noszenia przy sobie non stop urządzenia wielkości deski do krojenia.

Sayyed
Gość

Co kto lubi, ale zastanawia mnie Twoja indolencja w tej materii. Od kiedy 5 cali w telefonie to szpan, czy dowartościowanie się?
Pierwszy mój smartphon miał 4,3 cala i wydawał mi się ogromny, ale z biegiem czasu próbując innych, wybrałem większy, a dokładnie 5,2 cala i nie żałuję. Ten telefon jest dla mnie, bo jest wygodniejszy w rzeczywistym użytkowaniu, a nie na pokaz dla innych.
Dla mnie ten niecały cal robi różnicę, choćby dlatego, że wygodniej w “terenie” czyta się strony www, maila, używam go jako nawigacji itd. a to ma znaczenie jeśli nie chce się trzymać smartphona dziesięć centymetrów od twarzy mając przykładowo 3 cale.
Swój noszę w przedniej kieszeni spodni i mieści się bez problemu (odznacza się, tak jak każdy, choćby najmniejszy), a jak tak nie lubisz niewygody, to zrezygnuj całkowicie z telefonu komórkowego, bo i on jednak zajmuje niemało miejsca, a to przecież takie niewygodne.

dejko
Gość

Powalasz logiką. Dlaczego mam rezygnować z telefonu komórkowego tylko dlatego, bo noszenie w kieszeni cegły mi nie odpowiada?
Każdy może sobie kupić i 20 kg Motorolę, którą wygodnie po godzinach będzie używał jako hantli na siłowni ale niech nie wmawia ludziom, że noszenie tego na co dzień jest wygodne.

PS. Jeśli musisz spoglądać na ekran normalnego telefonu z odległości 10 cm bo inaczej nic nie widzisz, to na twoim miejscu wybrałbym się do okulisty.

Sayyed
Gość

Z tego co widzę, to ty za każdego wiesz lepiej i próbujesz na sile wmówić, że nosi im się 5 calowy tel niewygodnie i próbują dowartościować się nim tylko dlatego, że dla ciebie jest nieporęczny.

dejko
Gość

Swoją poprzednią wypowiedź zacząłeś od próby wmówienie mi, że uważam przerośnięte telefony za złe, bo sobie nie potrafię z nimi poradzić, a następnie śmiesz mówić mi, że ja coś komuś wmawiam lub coś od kogoś wiem lepiej. Co więcej odpowiedziałeś na wypowiedź, w której stwierdziłem, że zamiast zastanawiać się w jaki sposób WYGODNIE przenosić swój przerośnięty gadżet, lepiej byłoby kupić normalny (czytaj: mniejszy).

Nie urodziłem się wczoraj i widziałem już: najpierw fale miniaturyzacji, gdzie każdy koniecznie potrzebował jak najmniejszego telefonu, następnie falę “magapikselacji”, gdzie każdy koniecznie musiał mieć telefon z jak największą ilością megapikseli. Oczywiście każdemu był ten aparat niezbędnie potrzebny. Teraz widzę, że każdy NAGLE musi mieć smartfon z wyświetlaczem powyżej 5 cali bo inaczej się po prostu nie da. Słyszałem, że jak kobiety przebywają we własnym towarzystwie, to cykl menstruacyjny zaczyna im się pokrywać, ale nie wiedziałem, że dotyczy to również potrzeb użytkowników telefonów komórkowych.
Na prawdę nie słyszałeś o czymś takim jak kreowanie potrzeb konsumentów? Powiedz mi jak to jest, że jeszcze 7 lat temu nikt nie wyobrażał sobie dobrego telefonu bez aparatu o wyśrubowanych parametrach, a teraz ta potrzeba gdzieś znikła… Tak samo zniknie potrzeba posiadania minimum 5 cali, kiedy przestanie to być modne.

To może inaczej. Napisz mi jaka jest dla ciebie górna granica wielkości telefonu operując wielkością jego wyświetlacza. Podaj tę granicę przy której będziesz zadowolony z wygody i nie kupisz sobie większego, ale bardziej modnego telefonu.

Czy naprawdę powinienem z całą powagą wypisać powody dlaczego przedmiot który nosi się stale przy sobie jest powyżej pewnej wielkości obiektywnie mniej poręczny i wygodny – i to nie tylko dla mnie?

Już mówiłem, ze nie mam ci zamiaru niczego wmawiać. Możesz sobie zabierać na wycieczkę w góry drzwi wejściowe by korzystać z judasza w charakterze lornetki, a mi wmawiać, że tak ci jest wygodniej, a nie robisz tak dlatego bo tak jest modnie. Ale pozwól, że wybiorę sobie wersję bardziej dla mnie wiarygodną i jej się będę trzymał.

sayyed
Gość

Wybacz, ale to nie ja pisałem o posiadaczach 5 calowych smartphonów jako o osobach, które próbują się dowartościować tylko Ty, a to było, jest i będzie dla mnie idiotycznym stwierdzeniem.
Jakby nie było co rusz w komentarzach nazywasz takie telefony patelniami. za dużymi nijako narzucając innym swój punkt widzenia (na siłę).
… idąc Twoim tokiem rozumowania:
– każdemu powinien wystarczyć tv o przekątnej 10 cali, bo to samo widać co i przy 32, 40, 50, a ten drugi zajmuje o wiele więcej miejsca na ścianie, co zaburza pustą proporcje tejże ściany.
– wszyscy mogą jeździć “maluchem”, bo cztery osoby się zmieszczą, a to co powyżej, to wożenie pustego powietrza.
– cała rodzina może mieszkać w jednym pokoju, bo i łóżka się mieszczą, większa powierzchnia, to niepotrzebny wydatek za dodatkowe metry. itd.

Dla mnie i to jest moja INDYWIDUALNA opinia, to telefon o wymiarach Note II jest zbyt duży jak dla mnie, choć wygodny w czysto funkcjonalnych aspektach. Więc proponuję zobaczyć i porównać różnej wielkości telefony.

Tak więc jeśli już piszesz, to zaznaczaj swoją wypowiedź jako sugestywną opinię (obiektywnie nigdy nie będziesz mógł to zrobić, więc nie pytaj, czy możesz to uczynić), a nie jako prawdę objawioną dla wszystkich, bo Ty tak uważasz,

ps. dla Michała. Przy wysłaniu komentarza z aplikacji mobilnej wyskakuje błąd, ale mimo wszystko komentarz się pojawia.

dejko
Gość

Kiepsko ci wychodzą te toki myślenia… nie rozumiesz pewnych rzeczy:

– telewizory nie są urządzeniami mobilnymi które zabiera się wszędzie i głównym ich parametrem jest właśnie wielkość ekranu – a dokładnie stosunek wielkości do odległości z jakiej będzie się oglądać telewizję. Także analogia do niczego. Jednak z drugiej strony często spotykamy się z ludźmi którzy kupują 50-60 calowe plazmy, by wieszać je w swoim 15 metrowym pokoju i oglądać z odległości 1,5 metra. Myślę, że takich spotyka się nawet częściej niż tych, którzy dokonali jakichkolwiek obliczeń i sprawdzili, czy tak duży telewizor w ich mieszkaniu ma sens (telewizory o przekątnych 50 cali zaleca się oglądać z odległości 2,5-5 metrów zależnie od źródła sygnału (im większa rozdzielczość tym bliżej)).
– akurat maluch nie jest dobrym przykładem, bo jego przestrzeń nie jest jego największą wadą. Ale masz rację. Jeśli ktoś porusza się na trasach kilkukilometrowych w mieście, to lepiej jeździć 2 miejscowym Smartem niż 5 metrowym SUV-em który zajmuje więcej miejsca na drodze i na parkingu, przez 90% czasu wożąc w nim powietrze.
– wielkość mieszkania – argument cenowy jest bardzo dobry, choć jak przy każdym argumencie przesadzasz w dół. Oczywiście rodzinie 2+2 powinno wystarczyć jakieś 70 metrów. Wielkość mieszkania wpływa na wygodę, a ta jest często utożsamiana z luksusem. Można mieszkać i na tysiącu metrach, ale wtedy nie uwierzę pani domu która mówi, że sprzątanie tego wszystkiego jest wygodne – chyba, że stać ją na ekipę sprzątającą. Mieszkanie przeważnie nie jest też mobilne i wszędzie się go nie zabiera.

Teraz idąc twoim tokiem rozumowania (bo z tego co napisałeś wynika, że tak mnie zrozumiałeś – chociaż nigdzie nie napisałem, że telefon musi być jak najmniejszy, a jedynie, że obecne 16×7 cm to sporo i przeczy idei mobilności), dochodzimy do wniosku, że:
– zamiast szwajcarskiego scyzoryka lepiej nosić maczetę, bo lepiej się sprawdza jako przedmiot uniemożliwiający zdmuchnięcie przez wiatr kartek ze stołu,
– zamiast wykałaczki lepiej nosić zastruganego pala, bo łatwiej nim zabić nosorożca,
– zamiast pendrive lepiej nosić dysk 5,25 cala, przeważnie mieści się na nim więcej danych,
– zamiast telefonu, lepiej dzwonić z tableta bo… a nie, czekaj, to już jest.
Mam nadzieję, że zrozumiałeś iż chodzi o to, że telefon służy do telefonowania i to jest jego podstawowa funkcja. Argumentowanie, że duży jest lepszy bo łatwiej na nim przeglądać internet, jest skuteczniejszy w samoobronie czy łatwiej za jego pomocą podać drinki bo świetnie sprawdza się w charakterze tacy do mnie nie trafia – bo nie takie jest jego przeznaczenie i nie tego się od niego oczekuje. To tak jakbyś starał się mnie przekonać, że ciężka wiertarka elektryczna jest lepsza od lżejszej, bo tą cięższą wygodniej się wbija gwoździe…
Oczywiście telefony mają dostęp do sieci, możliwość instalowania aplikacji, aparaty fotograficzne i kolorowe wyświetlacze, ale wszystkie te dodatkowe bajery pełnią funkcję awaryjną. Może to działać lepiej lub gorzej, ale jeśli obecność pewnej funkcji dodatkowej wpływa na dysfunkcjonalność funkcji podstawowej, to mówimy wtedy całkowicie obiektywnie, że urządzenie jest niewygodne.

Nie mam zamiaru zaznaczać w żaden sposób swoich wypowiedzi, bo każdy rozumny człowiek wie, że opinia w internecie jest opinią subiektywną. I moim zdaniem jeśli już, to człowiek który stawia jakieś nielogiczne tezy powinien podkreślać, że jego wypowiedź jest subiektywna, a nie ktoś, kto twierdzi, że zbyt duże urządzenie wykorzystywane do funkcji do których nie zostało pierwotnie przeznaczone jest niewygodne.

dejko
Gość

A i jeszcze jedno: słowa bym nie powiedział, gdyby ktoś stwierdził “kupiłem to coś, bo chciałem mieć tablet, ale taki zwykły jest mniej mobilny. Chciałem mały tablet z awaryjną funkcją telefonowania”. Ale ja od dwóch lat słyszę od takich ludzi, że gdzieś mają to, ze muszą obsługiwać swój telefon oburącz, że w kieszeni spodni krępuje ich ruchy bo nie mogą się schylić, że niewygodnie się przez to rozmawia, że muszą kupić pierdyliard etui i innych zaczepów, żeby zabrać to na rower albo na plażę – ważne, że lajkować na fejsie można wygodnie. Po prostu mało przekonujący argument. A sytuacja godna politowania tak samo jak ta w której ktoś kupuje 60″ plazmę do swojego M2 bo wszyscy tak mają (oficjalnie: nic nie widzi na 38″), SUV-a by stać nim w korkach bo sąsiad też kupił (oficjalnie: siedzę wyżej i czuję się bezpieczniej) i zadłuża się na 120 lat kupując mieszkanie na które go nie stać (oficjalnie: raz w życiu zamierza zrobić tam jakieś chrzciny, albo niewielkie wesele).

Olgierd
Gość

@dejko:
> Dodatkowo mi kojarzy się z cudownymi latami dziewięćdziesiątymi, gdzie urządzenia o poręczności nowoczesnych smartfonów były przyczepiane do paska

A pamiętasz, że wówczas każdy chciał mieć możliwie najmaluśniejszy telefon? Nokia 8310, a jeszcze lepiej 8880, to był czad! A teraz 4″ to nieinteresująca malizna, dopiero od okolic 5″ zaczyna się życie. No i ówczesne telefony można było miło nosić gdzie się chciało.

Kurczę, mam jeszcze Soniaka C902, którego dostałem od Jamesa Bonda. Może bym odkurzył? ;-)

Michał p.
Gość

Najlepiej kupić jakąś nokie wintydż, np. 6310

Olgierd
Gość

Przy czym ten akurat model wcale nie należał do najmniejszych.

Osobiście jeśli chodzi o Nokię to korzystałem wyłącznie z modelu E51, który był bardzo fajny pomijając fakt, że się niefajnie psuł ;-) Ale ćwierćkilogramowa Motorola CD160 też jest w pamięci :)

dejko
Gość

To był model kończący pewną erę. Popularny jest głównie w kręgu leciwych biznesmenów. Do tej pory mam kontakt z mężczyznami przed 60-ką, jeżdżącymi Mercedesami S klasą, którzy korzystają z tego modelu telefonu. Dla nich po prostu nic lepszego nie wynaleziono. Dobra jakość rozmów, wygodne i czytelne przyciski, prosta obsługa, dobra bateria. Każdy inny telefon miał już jakieś wady. Był zbyt mały, za krótko bateria trzymała, zbyt skomplikowany.

Innym telefonem kończącym kolejną erę była Nokia e51. Ciągle wiele osób ją używa i nie ma zamiaru zmieniać. Solidny, dobrze wykonany telefon, robiący robotę.

Sam korzystam z Nokii E71 bo nie widzę na rynku nic lepszego. Oczywiście są modele szybsze, bardziej wszechstronne, ale nie mają podstawowych cech których oczekuję od telefonu.
Koncepcja 5 calowych smartfonów to moim zdaniem ślepa uliczka i w ogóle do mnie nie trafia. Zresztą one są strasznie ubogie funkcjonalnie. Po prostu deska do krojenia z przeglądarką internetową. Blackbarry również się mota. Brak w jego ofercie naprawę solidnego modelu.
Prawdopodobnie również pozostanę przy swoim telefonie, tak jak niektórzy przez lata trzymają się tej 6310. Co więcej, gdyby miał on rozwojowy system operacyjny, większą rozdzielczość wyświetlacza, lepszą wydajność, możliwość kręcenia klipów w 720p lub nawet VGA i NFC, to byłbym bardziej niż zadowolony.

lester
Gość

Jakiś czas temu mój neutralny (nie mylić z niemiłym, lecz nie pochwalny jak ma tu miejsce 99,9% komentarzy) został usunięty, ponoć przez przypadek. Dzisiaj miało to miejsce po raz kolejny – nad komentarzem dodane zostało “czeka na moderację”, a pomimo upływu 10 godzin i pojawienia się kilkudziesięciu nowych komentarzy, mojego nadal nie ma. Szkoda że Pan Vintage tak traktuje swoją społeczność, ja właśnie się z niej wypisuję.

Olgierd
Gość

@lester:
> Jakiś czas temu mój neutralny (nie mylić z niemiłym, lecz nie pochwalny jak ma tu miejsce 99,9% komentarzy)

Jesteś niesprawiedliwy. Ode mnie jest tu na oko 0,5% komentarzy (chociaż pod tym postem popełniłem ich aż 4, co przy obecnej ilości 66 komentarzy daje wynik 6%), najwyżej połowa z nich ma charakter pochwalny (z czego większość samochwalny ;-) i nie zdarza się, by komentarz był usunięty.

“Czeka na moderację” jak zauważyłem to domena komentarzy z linkami. Też sądzę, że można byłoby zarzucić jakiś antyspamerski automat, zamiast ręcznie badać każdy post z odnośnikiem do innej strony (a może nawet do tutejszej strony? czy komentarze linkujące do mrvintage.pl też podlegają moderacji?), jednak zdanie o 99,9% pochwalnych komentarzy jest po prostu nieprawdziwe…
… mam jednak nadzieję, że cała reszta Twej wypowiedzi jest prawdziwa ;-)

Przemo
Gość

Rok temu jechałem do Poznania z wawy dziewczyna za mną taka młoda przebojowa z korporacji przez telefon zwierzyła całe swoje życie seksualne, osobiste i biznesowe koleżance jak i całemu wagonowi open space. Nikt nie zwrócił uwagi a ja miałem wszystkiego dość!

Jan
Gość

Rysunek mnie zachwycił!

Rex van de Kamp
Gość

Mam pytanie dotyczące poprzedniego tematu o wyprzedaży. Dlaczego podczas rejestracji w Zalando nie można wpisać kodu pocztowego?

Piotr
Gość

Też miałem taki problem. Wpisałem jakiś z niższymi wartościami przy rejestracji (dla Warszawy a nie mój właściwy, zaczynający się od 5), a potem o dziwo zmieniłem bez problemu na poprawny ;-)

Marcin Dośpiał
Gość

Właśnie przeczytałem Pański wywiad na onecie:
http://facet.onet.pl/styl/mr-vintage-polscy-mezczyzni-boja-sie-dobrze-ubierac/5g5y2
Skomentuję go krótko – bardzo dobry.
I dodam parę słów od siebie.
Przed odkryciem Pańskiego bloga zakupy ubrań były dla mnie koszmarem.
Gdy chciałem kupić coś do garderoby wchodziłem do sklepu i ilość wyborów mnie przytłaczała.
Wychodziłem z dość przypadkowym modelem, który nie pasował do niczego i miał niewłaściwy rozmiar.
Bo skąd mam wiedzieć, że powinno być inaczej. Żona/mama coś tam doradzi, ale przecież kolegi się nie poradzę (bo wstyd, zresztą On zna się tak samo jak ja).
Teraz JESTEM ŚWIADOMY CZEGO CHCĘ.
Sprawdzam skład materiału, rozmiar (napisałem sobie na kartce moje wymiary i moich pasujących ubrań np. koszuli) i zrzynam gotowe stylizację z Pańskiej książki. Garnitur granatowy – jest odhaczone.
Zaprzyjaźniłem się z SH, a i galeria już tak nie przeraża.
Pojawił się za to inny problem – Żona.
Poczuła się zagrożona, gdy zacząłem podważać jej autorytet w kwestii ubioru (po co ci tyle spodni i koszul? miałeś jedną i było dobrze:).
Dziękuję Panu bardzo za otwarcie oczu.
Pozdrawiam i wyczekuję poznania w realu gdzieś w Łodzi.

paero123
Gość

“Teraz JESTEM ŚWIADOMY CZEGO CHCĘ ” i zaraz “zrzynam gotowe stylizację z Pańskiej książki” – to przykre. To jak ludzie kopiujący całe stylizacje z lookbooków Zary czy Massimo Dutti, idealni konsumenci, którzy niewolniczo podążają za modą…

KarloS
Gość

“Fake it till you make it”
Jak się temu bliżej przyjrzeć, to tak działają wszyscy już od urodzenia.
Ważne, aby podpatrywać najlepszych. :)

Rossi
Gość

Nie widziałem wcześniej tego wywiadu. Jak zwykle u MIchała – wypowiedzi rzeczowe, stonowane i zgrabne. Ale te komentarze!?!?!

Już rozumiem, co znaczy “spaść na poziom forum onetu”.

Oby tutaj nigdy do czegoś takiego nie doszło.

Symeon
Gość

Te komentarze pod wywiadem z MrVintage na Onecie to wielkie morze frustracji – mógłby z tego być ciekawy przedmiot analizy, ale szkoda czasu i nerwów, żeby się też to przekopywać.
Osobiście w ramach wrodzonego masochizmu przejrzałem kilka stron tych bredni i okazuje się, że komentarze można dość łatwo pogrupować w kilka kategorii; argumenty są następujące:
1) Polacy nie mają pieniędzy, żeby się dobrze ubierać.
2) MrVintage i jego wyznawcy są homoseksualistami.
3) Ja jestem indywidualistą i nikt mi nie będzie dyktował, co nosić. Na przekór wszystkim będę zakładał skarpety do sandałów.
4) Nie zamierzam nosić rurek i ubrań w kolorze jaskrawożółtym i pomarańczowym (w ten sposób komentatorzy interpretują “dopasowanie” i “urozmaicenie kolorystyczne”, o których mówił Michał; żeby zdyskredytować oponenta, znajdują skrajne przykłady polecanych przez niego rozwiązań).
5) MrVintage jest poplecznikiem korporacji, które tworzą społeczne potrzeby, wciskając ludziom co sezon nowe ciuszki (efekt utożsamiania mody z corocznymi, zmiennymi trendami, a nie z ponadczasową elegancją, której poświęcony jest blog – nie byłoby tego błędnego rozumowania, gdyby komentatorzy zadali sobie trud przejrzenia kilku wpisów Michała)
6) Pewnie to taki baran jak Jacyków (Jacyków był do niedawna jedynym mężczyzną, który wypowiadał się publicznie na temat mody, stąd – chcąc czy nie chcąc – Michał jest z nim wiązany; sprawy nie ułatwia ekstrawagancji styl bycia i ekstrawaganckie stroje Jacykowa).

doors58
Gość

Pan Michał świadomie udzielił tego wywiadu. Pewnie rozważył pro i contra tego kroku. Zyskał dodatkową popularność w zamian za parę chamskich splunięć w swoim kierunku. I tyle.

doors58
Gość

Bo nie ma się czym przejmować.

Olgierd
Gość

Właśnie mi się przypomniało jak kilka lat temu Onet poważnie potraktował moją dowcipną — bo nawet nie prowokacyjną — plebiscyt “Złote Ziobro 2007”:

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/zlote-ziobro-za-prawnicze-wpadki-dla-cba/spetq

Co ciekawe dziś już nie ma pod tym komentarzy (?), ale działo się, oj działo ;-)

Nb. ja jestem z tego pokolenia, dla którego Onet jest pewnego rodzaju wzorcem. Ale dziś się pozmieniało i są już inne mierniki złego smaku.

Olgierd
Gość

To tak jeszcze, na marginesie: “Czytelnik “Parkietu” przeprasza Grzegorza Hahdarowicza za znieważające komentarze”:

http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/czytelnik-parkietu-przeprasza-grzegorza-hajdarowicza-za-zniewazajace-komentarze

Dawid
Gość

Bardzo dobry artykuł Panie Michale! Niektórzy powinni mieć wytatuowane te kilka zasad , tak aby pamiętali ;-)

Łukasz
Gość

Jestem farmaceutą. Codziennie przychodzi mi mierzyć się z pacjentami odbierającymi telefon podczas rozmowy ze mną. Młodzi i eleganccy mężczyźni, piękne kobiety, emeryci, renciści… Mogę śmiało powiedzieć, że 90% z nich kompletnie zapomina o dobrym wychowaniu kiedy tylko dzwoni im telefon. Nie ma znaczenia czy stoją dopiero w kolejce czy już ze mną rozmawiają – kiedy tylko odzywa się dzwonek jestem pewien, że telefon zostanie odebrany. Pół biedy kiedy taka osoba zaczyna dyskretnie rozmowę – zdarzają się “krzykacze”, którzy sprawiają wrażenie kompletnie nieświadomych obecności innych osób w otoczeniu. Pacjent pokrzykujący na środku apteki do telefonu wcale nie ułatwia pracy farmaceuty. Apeluję zatem do wszystkich czytelników – nie odbierajcie telefonu w aptece, jeśli nie jest to loteria RMF lub rodząca żona. ;)

Mariusz
Gość

Proszę o pomoc czy buty z Bytomia mają normalną /nie zawyżoną i nie zaniżoną / rozmiarówkę ?
Nie mogę znaleźć na ich stronie tabeli rozmiarów butów.

KarloS
Gość

Przymierzałem wiele modeli, choć nie mam na własność żadnego, i z doświadczenia mogę powiedzieć, że mają raczej standardową. Normalnie mi pasuje w większości 42 i u nich też.

lester
Gość

Pytanie z innej beczki – dotyczące klasycznych butów oxford, a konkretnie ich metod sznurowania. Jak wpisze się frazę “oxford shoes” w google grafika, to w większości wyskoczą takie, gdzie nie widać “pętelki” z zawiązaną sznurówką. Powiem szczerze, że mam spory problem ze znalezieniem informacji gdzie się te sznurówki upycha. Takie niezwiązane, wciśniete obok stopy w bucie szybko wypadają i niechlujnie to wygląda lub wejdą pod stopę i zaczną uwierać, co jest mało komfortowe. Widziałem, że np. Macaroni Tomato specjalnie się z tym tematem nie bawi i wiąże na zewnątrz jak derby czy zwykłe trampki :) Pytanie czy wie ktoś jak można zrobić, żeby wiązanie było ukryte, a jednak nie przeszkadzało wewnątrz buta ? Skracanie sznurówki też nie będzie najlepszym pomysłem bo but się będzie rozwiązywał powoli – długa sznurówka ułatwia ustawienie odpowiedniego zacisku. Zachęcam do dyskusji, nie mogłem się dokopać do podobnym rozważań w internecie ani na blogu. Może materiał na oddzielny wpis jeżeli rzeczywiście są jakieś konkretne zasady w tym temacie.

JJ
Gość

Polecam przeczytać komentarze na onecie – http://facet.onet.pl/styl/mr-vintage-polscy-mezczyzni-boja-sie-dobrze-ubierac/5g5y2

Ale to chyba jest domena Polaków – brak wiedzy, który jednak nie przeszkadza w wypisywaniu mądrości (Nie znam się, to się wypowiem) oraz oczywiście strach przed odmiennością.

Marcin Dośpiał
Gość

Pisząc “zrzynam” mam na myśli to, że nie wymyślam koła na nowo.
W książce mam podane na tacy co z czym pasuję.
I tak na przykład dopiero teraz kupiłem niebieską koszulę jako bazę do różnych zestawów spodni.
Dopiero teraz zakładam brązowy pasek do spodni, w takim kolorze również pasek w zegarku oraz buty.
Wcześniej byłem przeświadczony, że czarny pasek jest do wszystkiego (i nie ma związku z kolorem butów, a już z zegarkiem to w ogóle).
Nie wstydzę się tego, że małpuję.
Wstydzę się tego, że kiedyś wyglądałem jak totalny ignorant.
Na szczęście wtapiałem się w tłum.
Pozdrowienia dla paero 123

lukasz.z85
Gość

a propos twierdzenia, że lepiej mieć telefon w wewnętrznej kieszonce marynarki niż w okolicach krocza. Podobnoż promieniowanie elektromagnetyczne czyni więcej spustoszenia przy sercu (kieszonka marynarki) niż kroczu (kieszeń spodni). Więc, jeśli już chcemy kierować się kwestiami zdrowotnymi, myślę, że lepiej nosić telefon w teczce/plecaku niż gdziekolwiek przy ciele…

Ala
Gość

Witam Pana ,
Panie Michale gdzieś przeczytałam, że zamierza Pan rozwinąć działalność szkoleniową :), stąd moje pytanie o ew. terminy, miejsce , zasady i warunki :), chciałbym dodać, że chętnie sprezentowałabym synowi taki kurs u Pana, Pozdrawiam serdecznie
A.

Mati
Gość

Panie Michale czy koszule lniana slim fitm nalezy wkladac w spodnie czy mozna nosic ja na zewnatrz spodni?

Paweł
Gość

Nigdy nie rozumiałem tego fenomenu smartfonów.
Pierdyliard funkcji. Nie znam nikogo kto wykorzystywał by chociaż 10% tego co jest w tej małej zabawce.
Trzy lata temu skasowałem konta na portalach społecznościowych a telefon komórkowy wyrzuciłem do śmieci przy najbliższym przystanku autobusowym. Nagle znajomi którzy chcieli się skontaktować poprostu zaczęli mnie odwiedzać.
Korzystam tylko z telefonu domowego. Teraz gdy chce się do kogoś dodzwonić to traktują mnie jako sprzedawcę kosmicznych garnków. Mr Vintage jak żyć ?

Tomasz
Gość

Bardzo fajnie, że postanowiłeś poruszyć ten temat Michale, bo niestety kultura korzystania z telefonu w naszym kraju, ale podejrzewam, że także na całym świecie mówiąc kolokwialnie kuleje. Wszyscy powinni poznać te kilka prostych przecież zasad i z nich korzystać, bo telefon jest urządzeniem, które ma służyć, a nie doprowadzać do szału innych.

Anna
Gość

Wpis genialny, najgorsi są faceci tak zwane dyskoteki – co myślą że każdy chce słuchać tego o czym gadają lub co słuchają

Filip
Gość

Dobry wpis, mnie najbardziej temat uderzył gdy rok temu spotkałem starą znajomą. Nie widzieliśmy się z 10 lat. Wspaniałe spotkanie, wspaniała okazja i dzwoni jej telefon. Zamiast odebrać i trajkotać, przeprosiła mnie grzecznie i poszła w miejsce ustronne porozmawiać. Później wytłumaczyła jednym zdaniem, że było to ważne i sprawy rodzinne. Mówiąc szczerze uświadomiło mi to parę spraw. Po pierwsze, że większość moich znajomych by odebrała bez słowa. Po drugie, jak ważne są takie szczegóły. Od tamtej pory szczególnie zwracam uwagę na takie drobne sprawy, na spotkaniach z ludźmi których lubię zdarza mi się wyłączyć telefon a jeśli dzwoni przeprosić ich w sposób kulturalny.

Niby nic a mam jakieś wrażenie, że to sprawa ważna.

Darek
Gość

Dzięki wielkie za ten tekst!

trackback

[…] Zachęcamy do przeczytania całego poradnika Mr. Vintage. […]

Wojciech
Gość

Dzięki za dobry artykuł. Uświadomił mi kilka rzeczy, które podświadomie starałem się robić, ale teraz przykładam do tego większą wagę. W ogóle chyba najlepszy blog dla facetów ;)

Paweł
Gość

Dzięki smartfonom widać dziś kto jest prawdziwym wieśniakiem. Rozmowa w teatrze/kinie z powtarzaniem co chwilę że jest się w teatrze/kinie. Gorzkie żale w zapchanym autobusie. Kretyńskie dzwonki, które bawią tylko kilkulatków. Ważniejsze jest obfotografowanie jedzenia i wrzucenie go na media co oznacza przy okazji brak szacunku dla szefa kuchni. Wspomnę też że nie raz już nie pytano mnie czy zgodzę się być na zdjęciu udostępnionym publicznie. W dodatku te filmy kręcone komórką w kinie na premierze i hucznie wstawiane swego czasu na torrenty jako nowości… Bydło poznasz po sposobie używania smartfona… ;)

wpDiscuz