Stali czytelnicy bloga zapewne znają moją słabość do butów żeglarskich (chyba już przekroczyłem 8 par) i dzisiaj w ramach cyklu #NoszoneOcenione chciałbym poddać ocenie moje najstarsze mokasyny żeglarskie. Mam do nich duży sentyment, bo prawdopodobnie były to moje pierwsze buty kupione w początkach fascynacji klasykami mody męskiej. To wtedy zacząłem się wczytywać w książkę Roetzel’a „Gentleman. Moda ponadczasowa” i zagraniczne blogi o tej tematyce. Wtedy też kiełkował pomysł założenia własnego bloga (jesień 2009). Mogę zatem z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że recenzowane Timberlandy mają ponad 8 lat, a przez ten czas nosiłem je bardzo często.
W temacie butów żeglarskich niekwestionowaną legendą i numerem jeden jest marka Sperry Top-Sider, a jako numer dwa najczęściej wymieniana jest marka Sebago. Timberland często jest wymieniany jako numer trzy. Czy faktycznie jest to zasłużona pozycja?

WYGLĄD
Moje Timberlandy są oczywiście wzorowane na klasycznym modelu żeglarskim Sperry Top-Sider, znanym od wielu dekad. To ponadczasowy fason, który nadal nie utracił swego sportowego wigoru, choć wiem, że model ten ma zarówno swoich zagorzałych zwolenników, jak i przeciwników. Ci drudzy uważają, że klasyczne buty żeglarskie po prostu są brzydkie. No cóż, o gustach się nie dyskutuje, a jeśli chodzi o mnie, to fason ten podobał mi się od zawsze, więc ocenianym Timberlandom trudno coś zarzucić. Klasyczne proporcje, równiutkie szwy, dyskretne logo, bardzo ładna skóra.

JAKOŚĆ SKÓRY
Dotychczas miałem około ośmiem par butów Timberland i poza jednym negatywnym wyjątkiem o każdej z nich mogę napisać, że wspólną cechą butów tej marki są wysokiej jakości skóry cholewkowe. Są bardzo miękkie, a przy tym nieźle trzymają fason, czyli nie deformują się w newralgicznych miejscach. W dodatku bardzo łatwo się je pielęgnuje. Oceniane buty żeglarskie przez osiem lat były w zasadzie tylko myte za pomocą mokrej gąbki i jak na ten wiek cholewka wygląda zaskakująco dobrze. Nie używałem żadnych past, kremów, jedynie brązowy renowator w sprayu raz do roku albo i rzadziej. Cholewka kilka razy była też mocno przemoczona i to także jej nie zaszkodziło. Jakość skóry widać również po sznurówkach. To solidne, mięsiste rzemienie farbowane na wskroś (cały przekrój ma ten sam kolor). Nie ma na nich żadnych śladów przetarć i nic nie wskazuje na to by szybko się pojawiły, a to częsty problem przy butach żeglarskich. Przy okazji sznurowadeł warto wspomnieć, że są one w jednym kawałku, czyli zarówno wiązanie przyszwy, jak i oplot wokół kostki jest wykonany tradycyjnie jednym kawałkiem rzemienia. Tańsze marki mają zazwyczaj imitację wokół kostki, a sznurówka jest tylko przy przyszwie.
Ślady zużycia skóry najbardziej widać na czubkach cholewki i na górnych krawędziach. Skóra w tych miejscach stała się ciemniejsza, lekko błyszcząca i są to zmiany nieodwracalne na nubuku i zamszu.

JAKOŚĆ WYKOŃCZENIA
Na duży plus zasługuje jakość wykończenia tych butów. Wszystkie szwy są wykonane bardzo starannie, a przez osiem lat żaden z nich nie uległ nawet minimalnemu przetarciu. Aluminiowe oczka również bardzo dobrze zniosły upływ czasu, żadne z nich nie poluzowało się (przy jednym modelu Sperry Top-Sider wypadły mi dwa oczka po kilku miesiącach), a pod wpływem wody nie powstały żadne zacieki i przebarwienia na skórze. No i wspomniane już wcześniej sznurowadła – najlepsze ze wszystkich moich butów żeglarskich.

WNĘTRZE BUTA
Wnętrze moich Timberlandów jest w całości wykończone skórą naturalną, co też zapewne wpływa na wspomniany wcześniej komfort dla stóp. Nie ma tam odstających szwów, zgrubień, supełków. Nawet noszenie butów na gołą stopę (a tak je nosiłem przez kilka lat zanim odkryłem niewidoczne stopki) jest komfortowe. Jedyny element, który przez te osiem lat wymagał naprawy, to wkładka, która po kilku latach się odkleiła.

WYGODA
Moja sympatia do butów żeglarskich wynika głównie z ich wygody. Nawet kiedyś napisałem na blogu, że gdyby tylko pogoda pozwoliła, to mógłbym w nich chodzić przez cały rok. Miękka cholewka i elastyczna podeszwa sprawiają, że nawet wielogodzinne spacery w tych butach są przyjemnością, dlatego zawsze zabieram je na wakacje do ciepłych krajów.

PODESZWA
Newralgicznym elementem butów żeglarskich bywa podeszwa. Pierwszym problemem jest ich kolor. Ten najbardziej klasyczny to oczywiście biały i nietrudno się domyśleć, że utrzymanie czystości krawędzi podeszwy nie jest łatwe, w dodatku z upływem czasu biała guma często żółknie. Drugim problemem jest w zasadzie brak możliwości serwisowania takiej podeszwy. Gdy zacznie się przecierać, to praktycznie nie da się tego procesu spowolnić lub naprawić. Mój egzemplarz po ośmiu latach wygląda całkiem nieźle. Krawędzie podeszwy nie są już co prawda białe, ale spodnia część podeszwy wygląda dobrze i nie ma mocnych śladów zużycia.

PODSUMOWANIE
Biorąc pod uwagę wiek recenzowanych butów i częstotliwość ich użytkowania, bez wątpienia mogę stwierdzić, że był to jeden z moich najlepszych zakupów obuwniczych. Po tylu latach nadal wyglądają nieźle i pewnie jeszcze kilka lat mi posłużą. Porównując je do posiadanych przeze mnie trzech par Sperry Top-Sider stwierdzam, że ten egzemplarz Timberland wypada nawet lepiej pod względem jakości. Ale muszę też wspomnieć, że od kilku sezonów Timberland sprzedaje różne serie butów żeglarskich – tańsze i droższe. Na pierwszy rzut oka nie różnią się niczym, ale te tańsze modele są wyraźnie gorszej jakości, więc sprawdzajcie jakość sznurówek (nie powinny być sztywne jak tektura), wkładki (te tańsze są wykończone płótnem, a nie skórą) i samą skórę cholewkową (powinna być miękka, mięsista). Droższą linię mogę z czystym sumieniem polecić.
Wygoda: 10/10
Skóra cholewkowa: 9/10
Wnętrze: 8/10
Podeszwa: 7,5/10
Jakość wykonania: 9/10
Ogólna ocena i stosunek ceny do jakości: 9/10
Oceniany produkt ma: ponad 8 lat
Oceniany produkt był noszony: około 250-300 razy
Cena detaliczna w momencie zakupu: około 400 zł
Autorem zdjęć jest Dominika Kuroś

Mam podobne zdanie nt. boat shoes Timberlanda. Co prawda dopiero 4 sezon, ale zachowują się wzorowo. Jedynym problemem jaki miałem to luźna nitka w środku – wystarczyło przyciąć i problem rozwiązany :D Nie wiem jak Twój model, pamiętam że w moim określali że skóra jest z garbarni klasy LWG Silver – co prawda konkretów to nie podaje, ale nie wszystkie boat shoes mają taką adnotację. U mnie chyba pod koniec zeszłego sezonu rozerwał się jeden rzemień, ale wymiana to żaden problem – a jeden drobny serwis na 3 lata to niezły wynik.
U mnie praktycznie po miesiącu noszenia skóra na lewym bucie timberlanda z przodu wyraźnie się pomarszczyła i delikatnie przytarła przy szwach i przy podeszwie, prawy ma natomiast jakby inną, lepszą skórę… Mam model z biała podeszwą bez żadnych ozdób i i z logo z tyłu, na wys. kostki. Jestem zaskoczony wygodą, przewiewnością, lekkością tego obuwia i jego uniwersalnością, pasują do wszystkiego i zwracają bardzo uwagę!
U mnie logo jest w tym miejscu co u Mr. V – chyba to jeden z tych detali różniących się między różnymi odmianami boat shoes.
Mam nowe buty żeglarskie Timbera właśnie i następujący problem – rzemyk znacząco skrzypi przy chodzeniu. Czy miałeś podobne doświadczenie bądź wiesz jak pozbyć się tego dźwięku?
Panie Michale, pytanie: przymierzam się do kupna butów z wyższej półki. Na ten moment mój wybór padł na marki Geox albo Clarks, ewentualnie Nord. Czy może Pan coś o tych markach powiedzieć? A może poleca Pan jakąś sieciówkę? Nie ukrywam, że buty z Ryłko za 500 złotych z ich „kolekcji premium” wytrzymały dwa miesiące, mają wadę fabryczną, a sklep nie chce uznać mi reklamacji, już raz były w naprawie, po dwóch tygodniach wada powróciła.
Na Loake, Yanko itp. chyba mnie jeszcze nie stać.
Wpis o firmie Nord czytałem oczywiście.
Żadna z wymienionych marek nie jest z wyższej półki (no, ewentualnie Nord Meka, ale to ceny powyżej 1000 zł). Przy budżecie 500 zł proponowałbym polować na przeceny (np. na Herring Shoes) i okazje z aukcji internetowych (np. egzemplarze z drobną wadą lub z poprzednich sezonów). W tym budżecie można kupić buty takich marek jak Loake, Herring, Barker, Meermin.
Przeceny na Herringu ruszyły bodaj wczoraj :)
Dopiero dziś zaczęły się wyprzedaże na Herringu – przecenionych 79 modeli (jeden już kupiony :)).
A Gordon & Bros to zły wybór?
Nie najgorszy.
Podłączę się do dyskusji, jako że staję przed podobnym wyborem. Czy Bexleye to będzie dobry wybór? Ponadto, czy brązowe brogsy to dobry pomysł na nieformalne buty na codzień?
Jeśli budżet jest niski (poniżej 500 zł), to Bexley będzie niezłym wyborem, aczkolwiek do wymienionych wcześniej Herring, Loake czy Meermin wiele im brakuje.
Dziękuję za odpowiedź. :)
Noszę damskie wersje i cieszę się, że trafiły tu na bloga. Świetna relacja jakości do ceny.
A jak jest z rozmiarowką Timberlandów w porównaniu np. do Shoepassion, Yanko, Loake, Crownhill Shoes czy innych? Np. czy nosząc w Shoepassion rozm. 10 UK mogę zamawiać Timberlandy w rozm. 11US?
U mnie wychodzi +1,5 rozmiaru, czyli jeśli z większości marek noszę 8,5-9, to z Timberlanda biorę rozmiar 10/44.
U mnie bez zmian w rozmiarówce. Dodatkowo przy zamszu można założyć że buty mogą się trochę jeszcze rozbić.
A gdzie w Warszawie można kupić taki rzemień? W moich się przetarł i nigdzie, łącznie z zakładami kaletniczymi i kuśnierskimi, nie mogłem dostać rzemienia odpowiedniej jakości.
Na stronie Timberlanda są. Aktualnie w dobrej cenie.
http://e-timberland.pl/uniwersalne-akcesoria-srodki-pielegnacyjne,plec,UU,A,APC/
Buty żeglarskie Timberlada noszę juz 5 rok, skóra nawet w jednym miejscu się nie załamala. Po wypastowaniu wygladają prawie jak nowe. Jedynie rzemyk sie lekko przeciera w miejscu gdzie zaciskam węzeł. To zdecydowanie był mój najlepszy zakup obuwniczy i mam nadzieję, że wytrzymaja jeszcze kolejne 5 lat.
Buty może i trzymają się jeszcze i nadają do dalszego noszenia, ale porównując je z nowiuteńką parą, to widać różnicę od razu!:)
To nie żadne przetarcia na czubkach, tylko szlachetna patyna :-)
Michał, a czy wtym roku planujesz urlop i czy jak zawsze Grecja? pozdrawiam