Jak uratować porysowane i zniszczone oprawki?

34 komentarze

Jeśli podobnie jak ja, jesteście sympatykami opraw okularowych z tworzyw sztucznych, to dzisiejszy wpis będzie wam bardzo przydatny. Bo takie okulary poza tym, że mają wiele zalet takich jak lekkość, ogromny wybór kolorów i kształtów, mają też swoje wady. Największą z nich jest prawdopodobnie mało estetyczne starzenie się powierzchni opraw. Objawia się to powstawaniem rys i białych osadów, matowieniem powierzchni, blaknięciem, żółknięciem. Przyczyn jest kilka: promienie słoneczne, tracie o włosy i czapki, wchodzenie w reakcję z potem, perfumami, kosmetykami do skóry – wszystkie te czynniki działają negatywnie na powierzchnię tworzyw sztucznych. Taki widok pewnie znacie.

Najszybciej widać to na oprawach w kolorze czarnym, które potrafią bardzo szybko stracić połysk i głębię koloru. Oczywiście wiele zależy od jakości tworzywa, ale z moich doświadczeń wynika, że nawet dobry acetat (octan celulozy), zwany “lepszym plastikiem”, też po pewnym czasie traci pierwotny wygląd.

Przez wiele lat wydawało mi się, że proces starzenia tworzyw sztucznych z których wykonuje się oprawy jest nieodwracalny, a zniszczone okulary nadają się do wyrzucenia. Okazało się, że byłem w błędzie, bo ślady zużycia dają się łatwo usunąć za pomocą najprostszej polerki, czyli szmatka + środek chemiczny. Pomysł ten podsunął mi pan Paweł z zaprzyjaźnionego salonu optycznego Klank Optyk, który polecił mi środek o nazwie “Auto politura”. Zgodnie z opisem producenta jest on przeznaczony do delikatnej regeneracji lakierowanych powierzchni samochodu, ale okazuje się, że specyfik ten doskonale radzi sobie także z tworzywami sztucznymi, co możecie zobaczyć na moich zdjęciach. Auto politura ma konsystencję mleczka i nakłada się ją ściereczką z mikrofibry (sprawdzi się także flanela bawełniana) wykonując szybkie, ale delikatne ruchy. Moje oprawki były mocno zniszczone, w szufladzie przeleżały wiele lat, a mimo to w kilkanaście minut udało się przywrócić im niezły blask i z powodzeniem mógłbym je na nowo nosić.

Ważna informacja na koniec. Jeśli chcielibyście powtórzyć taki zabieg w swoich okularach, to należy wyjąć soczewki z opraw lub dokładnie je zabezpieczyć (np. taśmą malarską), ponieważ polerka może uszkodzić delikatne powłoki uszlachetniające nakładane na soczewki w procesie produkcyjnym (np. antyrefleks).

Tak wyglądały okulary “przed”:

A tak wyglądały “po”. Celowo wypolerowałem tylko jeden zausznik, by było widać różnicę.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

34 komentarzy do "Jak uratować porysowane i zniszczone oprawki?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Michał
Gość

Ha. Dobry patent. Michale jak zwykle dziękuję :)

Grzegorz
Gość

Wszystko pięknie ładnie ale jaki wpływ ma cudotwórczy środek na ludzką skórę?

Piotr P
Gość

Szybkim i doraznym sposobem jest takze posmarowanie zausznikow olejkiem do brody lub innym tluszczem. Rozwiazanie nie jest idealne, ale jak ktos sie spieszy i nie ma politury pod reka to wystarczy.

wuner
Gość

Sama politura da szybki, ale mocno nietrwały efekt. Ma ona lekkie właściwości ścierne, ale przede wszystkim jej zadaniem jest wypełnienie rys. Obawiam się, że już po kilku myciach oprawek zwykłym mydłem i wodą wrócimy do punktu wyjścia.
Można przeprowadzić kompleksową regenerację w trzech krokach. Zdaję sobie sprawę, że opisane poniżej procedury mogą wyglądać śmiesznie, szczególnie w przypadku nieposiadania żadnego z poniżej wymienionych środków, ale być może ktoś ma trochę kosmetyków do pielęgnacji samochodu, bądź znajomego z niezłym arsenałem…
Krok 1: pasta polerska do tworzyw sztucznych – szmatka z mikrofibry (na grubsze rysy np delikatna gąbka) i polerowanie mechaniczne, następnie najlepiej porządnie wymyć i odtłuścić powierzchnię.
Krok 2: wypełnienie rys – tu najlepiej zda się politura, przy czym warto zastosować coś z np. kalafonią, po nałożeniu politury najlepiej ją wygrzać (np suszarką).
Krok 3: zabezpieczenie powierzchni, najlepiej twardy wosk – nałożyć dwie/trzy warstwy polerując je ściereczką z mikrofibry po wyschnięciu. Wosk też można wygrzać suszarką- będzie trwalszy.
Jeszcze raz podkreślam, że zdaję sobie sprawę, że wielu czytelników może uznać mnie za osobę “niespełna rozumu” (delikatnie rzecz ujmując), ale tak przeprowadzony proces na prawdę przywróci oprawom stan bliski niemal nowemu, a dodatkowo zabezpieczy je na jakiś czas (w zależności od jakości wosku nawet na około rok), podczas gdy zastosowanie marketowego środka all-in-one da radę na bardzo krótko.
Pozdrawiam!

szymon
Gość

podgrzewanie oprawek z acetatu może doprowadzić do ich deformacji, a w przypadku innych rodzajów tworzywa np. poliadmidu, mogą popękać. dodatkowo oprawki poliamidowe często nie są barwione w masie i muszą być lakierowane ze względu na bak właściwości samopołyskowych, co podczas polerowania może skutkować starciem lub głębszym uszkodzeniem powłoki wykończeniowej.

Sebastian
Gość

Przydatne. Dzięki :)

Tomasz
Gość

Szukając kiedyś sposobu na zmatowione reflektory w aucie dowiedziałem się u wielu źródeł, że można je wypolerować pastą do zębów z mikrogranulkami. Więc może i tu sprawdzi się ten sposób, wszak oprawy i reflektory to na moje oko tworzywa pokrewne. Na popularnym portalu video znajdziecie niejeden filmik z realizacji takiego przedsięwzięcia. Sam tego sposobu nie testowałem, dlatego reklamacji nie przyjmuję. Ale jakby ktoś ten sposób przetestował na swoich “patrzałkach” to chętnie poznam opinię. Przynajmniej w emulsję nie trzeba będzie inwestować. :-) Miłego dnia.

wuner
Gość

Reflektory samochodowe przeważnie są z poliwęglanu, oprawki raczej z acetatu. Pastą do zębów być może da się wypolerować oba te materiały, ale raczej niezbyt dokładnie (te granulki to jednak dość gruba gradacja) i przy ręcznej robocie ręka może odpaść…

szymon
Gość

poliwęglan po takim “polerowaniu” ulega samoczynnemu matowieniu, więc zabieg trzeba regularnie powtarzać lub polakierować w celu zabezpieczenia przed utlenianiem.

NOL
Gość

Z nieba spadł mi ten wpis. Ostatnio chodziłem po zakładach optycznych i wszyscy rozkładali ręce. Jeden tylko teoretyzował że może polerowanie by coś dało ale musiałby zawieźć okulary do pracowni na przynajmniej jeden dzień. Niestety nie da radu się rozstać z okularami na tak długo.

Hubert
Gość

To jeszcze może w ramach tematu zapytam: ktoś polerował swoje szkła? Po 4 latach mam mnóstwo drobnych rys na szkłach i zastanawiam się nad ich wymianą (swoją drogą, najpraktyczniejsze wydają mi się oprawy, gdzie np. zauszniki są matowe. Pierwszy raz mam oprawki tak długo i nadal wyglądają na nowe, gdyby nie szkła).

NOL
Gość

Polerowanie szkieł nie wydaje się być rozsądnym pomysłem, ze względu na zniszczenie powłok które na nich są (utrwalające, antyrefleksy, hydro i oleofobowe, antystatyczne itd itp, zalezy co kto ma).

wuner
Gość

Przede wszystkim szkła po polerowaniu mogą zmienić (i prawdopodobnie zmienią) własności optyczne, wiec to raczej zły pomysł.

Maciek
Gość

A to ciekawe, że pan Paweł z zaprzyjaźnionego salonu podsunął owy pomysł, bo dość wyraźnie pamiętam jak podobny pomysł został podsunięty jakiś czas temu na blogu w komentarzach pod recenzją oprawek Tom Ford. Dodatkowo widząc na zdjęciach szmatkę z mikrofibry ze strategicznie wyeksponowanym logiem “zaprzyjaźnionego salonu”, nie sposób nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z wpisem sponsorowanym.

Marcin
Gość

Akurat ukrytego sponsoroingu bym się u Michała nie doszukiwał, ale z komentarzem to fakt, sam go dobrze pamiętam ;) Z resztą polecany wtedy środek był trochę inny, który lepszy – to ciężko stwierdzić, musiałby się jakiś specjalista wypowiedzieć.

wuner
Gość

To ja byłem autorem wspomnianego posta, a pisałem wówczas o paście polerskiej do plastików Meguiar?s PlastX. Powyżej można zobaczyć mój komentarz lekko rozszerzający wątek regeneracji oprawek z acetatu.

gaq
Gość

No, a ja nie w temacie…
Panie Michale, okazuje się, że jedną moją marynarkę trzeba trochę poszerzyć w pasie… Czy to powinna być stosunkowo łatwa operacja dla krawca jak mi się wydaje, czy należy spodziewać się, że mogą być trudności? Nie była nigdy taliowana.

Marcin
Gość

Bardzo przydatny wpis. Szczególnie w erze “jednorazówek”. Nawet firmy ze średniej półki fundują nam takie produkty. A wiadomo, że czasem kupi się coś fajnego i chce się mieć to dłużej. Mi czasem zdarza się kupić buty i później żałować że się nie kupiło dwóch par.

Odbiegając od tematu. Szukałem spodni do czarnej kurtki skórzanej i czarnych double monków. Jakiś o klasycznym kroju. Znalazłem czarne spodnie Pierre Cardin i granatowe z ciekawego splotu (ale skład kiepski)- niestety pierwsze miały 17cm na dole nogawki a drugie 16cm (jak spodnie dresowe). Jak zapatruje się Pan na takie “leginsowe spodnie” do klasycznych butów.

kokos
Gość

dobre ! naprawdę .

Michał
Gość

Panie Michale, mam pytanie nie związane z tematem wpisu. Czy miał Pan może okazję – albo ktoś z komentujących – zetknąć się z garniturem z nowej kolekcji Lancerto, Lantan? Tutaj link: https://www.lancerto.com/garnitur-lantan-9302.html. Kusi mnie ta opisywana odporność tkaniny na zagniecenia. Pozdrawiam.

Grześ
Gość

Ponieważ nie chciało mi się szukać po sklepach auto politury Sonaxa, będąc w jednym z supermarketów kupiłem zamiennik. Nie zadziałało. :/ Tak gwoli informacji, gdyby komuś przyszedł do głowy taki pomysł. Pozostało tylko znaleźć Sonaxa.

wojtek
Gość

A mi state oprawki “Oliver Peoples” zregenerował Pan Adam Bodych. Kupiłem u niego 2 “jedyne w swoim rodzaju” oprawy i zaproponował mi regeneracje starych. Przy okazji dowiedziałem sie kilku sekretów z branży i od tego momentu przestałem kupować “okularową chińszczyzne”, wolę BODYYCHy.
Pana Adama mozna często spotkac na przeróznych targach “slow” / “yard” / itd. Bardzo ciekawy człowiek i ma mnostwo super oprawek, ktorych raczej nie znajdze sie potem zbyt często

wpDiscuz