Ile jest „Poland” w „Made in Poland”?

62 komentarze

Nie wiem czy śledzicie damską branżę modową, jeśli tak, to zapewne słyszeliście o aferze z marką Veclaim. A jeśli nie słyszeliście, to w skrócie opowiem. Otóż jest to polska firma, która w swojej komunikacji podkreśla etyczne działania, w tym to, że ich produkty wytwarzane są wyłącznie w Polsce. Pominę to, że polskie wcale nie musi oznaczać wyprodukowane etycznie, bo wystarczy przypomnieć tę głośną sprawę, ale to temat na osobny artykuł.

fot. twoja-naklejka.pl

Wróćmy do tematu. Produkty Veclaim nie należą do tanich, bo na przykład bawełniane t-shirty z nadrukiem kosztują od 199 do 239 zł. Mimo tej ceny, doskonale się sprzedawały i do piątku nikomu te ceny nie przeszkadzały. No właśnie, bo w miniony piątek okazało się, że marka ta wcale nie szyje tych koszulek w Polsce, lecz są to półprodukty marki Fruit of the Loom, które w hurcie kosztują od kilku do kilkunastu złotych. Sprawa ta prawdopodobnie nigdy miała nie ujrzeć światła dziennego, ale jakaś klientka otrzymała swój t-shirt w którym zapomniano wyciąć metkę Fruit of The Loom, bo właśnie w taki sposób odbywała się ich „produkcja” – kupowano gotową koszulkę wyprodukowaną prawdopodobnie w Afryce, a w Polsce jedynie dodawano nadruk, nową metkę, efekt sprania i postarzania. Po takich zabiegach cena rosła kilkunastokrotnie.

W internecie zawrzało, ponieważ klienci marki poczuli się oszukani. No bo jak to, marka szeroko komunikuje, że wszystko produkują w Polsce, a okazuje się, że to tani t-shirt z podmienioną metką. Oburzenie bardzo zasadne, ale czy to co zrobiła marka było nielegalne? Niestety nie. Prawo mówi, że „towar, w produkcję którego zaangażowany jest więcej niż jeden kraj, jest uznawany za pochodzący z kraju, w którym został poddany ostatniej istotnej, ekonomicznie uzasadnionej obróbce lub przetworzeniu, które spowodowało wytworzenie nowego produktu lub stanowiło istotny etap wytwarzania w przedsiębiorstwie przystosowanym do tego celu”.

Co to oznacza? Jeśli marka Veclaim kupuje t-shirt, który wytworzono np. w Bangladeszu, ale w Polsce go farbuje, postarza, dodaje nadruk, to może go oznaczać Made in Poland/Wyprodukowano w Polsce. Prawo na to pozwala, a poza tym bardzo trudno jest udowodnić, że wspomniane procesy nie były „istotnym ekonomicznie przetworzeniem”. A w ogóle dlaczego o tym piszę tu, czyli na blogu zajmującym się modą męską? Bo niestety jest to też praktykowane przez marki męskie. 

Warto podkreślić, że przepis który pozwala na użycie oznaczenia Made in… obowiązuje w całej Unii Europejskiej i takie przypadki są na porządku dziennym nie tylko u nas. Pracownik jednej z polskich firm kaletniczych opisywał mi przypadek gdzie jego fabryka produkowała od A do Z luksusowe torby skórzane dla znanej zachodniej marki i od razu dostawały metkę Made in Italy, bo to ten kraj jest synonimem luksusu, prestiżu i jakości. Metka „Made in Poland” w przypadku tej branży byłaby za mało prestiżowa. I tylko o to chodzi, bo przecież gdyby jakość tej polskiej fabryki budziła wątpliwości, to nie dostaliby tego zlecenia. Takich przykładów można mnożyć wiele, bo polskie firmy są bardzo cenionym podwykonawcą dla wielu marek z wysokiej półki.

Przyznacie, że to trochę irracjonalne, no ale tak działa marketing. Klient coraz rzadziej kupuje produkt o konkretnych cechach mierzalnych, lecz opowieść, otoczkę, prestiż, a czasem także iluzję. Tak samo było z tymi nieszczęsnymi t-shirtami Veclaim. Dopóki afera nie wyszła na jaw, to klientki nie miały zastrzeżeń do jakości i chętnie płaciły za nie 200-240 zł. Dopiero gdy okazało się, że to tanie półprodukty z odprutą metką, to czar prysł i pojawiła się uzasadniona wściekłość. Ale tu wcale nie chodziło o to, że nie był to w stu procentach produkt polski (badania pokazują, że konsumenci znacznie wyżej stawiają inne cechy: wygląd, wygoda, cena, marka, prestiż, jakość), lecz to, że klienci zostali oszukani. Bo zaufanie buduje się latami, ale czasem traci się je w jeden dzień, więc mam nadzieję, że ten przypadek będzie też nauczką dla innych firm.

Podobne wpisy

62
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
39 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
38 Comment authors
AgataStanislavusTomaszpaero123Tomek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Profondo
Gość
Profondo

Szczerze? To o czym napisałeś, to moim zdaniem nieuczciwy zabieg, ale ja przy zakupie t-shirta nie kieruję się krajem produkcji. Ma mi się podobać, być dobry jakościowo i mieć adekwatną cenę. Czasami po roku przypadkiem odkrywam, że wyprodukowano go na Mauritiusie.

Komentator
Gość
Komentator

Metka Made in X to jedno, na stronie jeszcze były opisy jak to wszystko robią w Polsce :D

Ewela
Gość
Ewela

Dokładnie. Marka ogłaszała na prawo i lewo, że szyje swoją odzież w Polsce. To była znaczna część ich strategii marketingowej i otoczki, jaką budowali wokół swoich produktów.

Profondo
Gość
Profondo

Żyjemy w czasach wzmożonego zadęcia patriotycznego. Ot i efekty.

Kuba
Gość
Kuba

A może ludzie chcą wspierać swoich sąsiadów? Może pracują na Polskim rynku pracy i od kondycji Polskiej gospodarki zależą ich zarobki? Kolega chyba wciąga nosem Gazetę Wyborczą .

Profondo
Gość
Profondo

Kupuję polski chleb, warzywa, owoce (chyba, że nie rosną w Polsce), polskie wędliny i mięso (niestety, znowu zdarzają się wyjątki), ryby od polskich rybaków, polskie meble, polską lodówkę i pralkę (chyba nie do końca polskie, niestety), polskie marynarki (z włoskiej tkaniny, niestety), ale żebym musiał kupić polski t-shirt, to już przesadzasz.

Profondo
Gość
Profondo

Kuba, eksport Polski w ubiegłym roku wyniósł 236 mld euro, stanowiąc około 45 % w stosunku do PKB. Chciałbyś, żeby wszyscy na świecie przyjęli Twój punkt widzenia? Pomyślałeś jak wyglądał by polski rynek pracy?

Profondo
Gość
Profondo

Wyglądałby, oczywiście.

tam
Gość
tam

Cóż za bezsensowny komentarz!! Ludzie płacą krocie za kawę z odchodów i ktoś kto bierze te krocie za taką kawę, a po kryjomu sprzedaje normalną arabikę SHG DP z krzaka jest zwykłym oszustem, niezależnie od tego, czy ta wydłubana z kupy jest rzeczywiście lepsza i czy obserwator X wypiłby taki napój i czy go ceni, czy nie.

Ola
Gość
Ola

O ile do hasła „Made in Poland” prawnie nie można się przyczepić, bo jak piszesz jest to legalne, to już informacja, że zostało „uszyte w Polsce” chyba jednak pod to nie podchodzi. A tak właśnie było to przedstawiane przez Jess. Zarówno na stronie firmy w zakładce O nas (jeszcze do piątku rano ) było napisane, że WSZYSTKIE rzeczy są SZYTE w Polsce, jak i w wywiadach/stories było to podkreślane. Ponadto, kiedy zaczęła się pandemia, Jess na stories opowiadała, że rezygnują z szycia kolekcji sukienek, za to wprowadzają (bardziej na czasie) dresy i t-shirty, aby prowadzić ciągłość produkcji, żeby szwalnie dalej… Czytaj więcej »

harvester
Gość
harvester

No i Panna Jess zaraz będzie miała UOKiK na głowie za nieuczciwą praktykę rynkową – i słusznie.

Marcin
Gość
Marcin

Czyli tshirt frut of the lumpex nagle zyskiwał na wartości tysiąc krotnie dzięki sprytnemu zabiegowi zmiany metki… po prostu vanity fair…
Nie jestem w stanie ogarnąć po co pracować 2h aby kupić taki tshirt zamiast kupić frut of the lumpex za 6 minut a resztę czasu odpocząć…

Nam Nam
Gość
Nam Nam

Żeby było zabawniej fotl potrafi robić naprawdę dobrej jakości t-shirty.

Jakub
Gość
Jakub

Dziękuję że i tym piszesz Michale. Takie przypadki trzeba nagłaśniać i piętnować w tym środowisku opartym o zaufanie i wartości

Hugo
Gość
Hugo

W dobie nadprodukcji i nadpodaży sztuką robi się manipulacja klientami, żeby tak im namieszać w głowach, aby coś kupili, choć wcale tego nie chcą. Często ostatnio wykorzystuje się metody ideologiczne, np. „na patriotę” (popieraj swoich), „na litość” (im więcej kupisz tym bardziej wspomagasz fundację pomocy X), „na spryciarza” (bądź rezolutny i kup 10 sztuk, a 11. dostaniesz gratis), „na VIPa” (kup u nas, a zostaniesz członkiem ekskluzywnego klubu), „na indywidualistę” (oferta limitowana), itp. To wszystko ….j. A ma wyłącznie jeden cel – zysk. Trzeba się na to po prostu uodpornić i mieć własne zasady zakupowe. A przede wszystkim nie ulegać… Czytaj więcej »

paero123
Gość
paero123

Takim ludziom trzeba pisać na lodówce, że się do niej wchodzi, bo inaczej by to zrobili

Adam
Gość
Adam

Minister Jaki wskazuje mrvintage jako osobę, na której się wzorował, dobierając swoje ubranie. Naprawdę? Dobrze się odział?

ORRO
Gość
ORRO

Cytat („towar, w produkcję którego zaangażowany jest więcej niż jeden kraj, jest uznawany za pochodzący z kraju, w którym został poddany ostatniej istotnej, ekonomicznie uzasadnionej obróbce lub przetworzeniu, które spowodowało wytworzenie nowego produktu lub stanowiło istotny etap wytwarzania w przedsiębiorstwie przystosowanym do tego celu”) pochodzi z kodeksu celnego UE i nie ma nic wspólnego — nie uchyla odpowiedzialności — za czyn nieuczciwej konkurencji, wprowadzanie w błąd konsumentów, etc.,etc.

Ultra
Gość
Ultra

Żeby za bawełniany T-shirt płacić 240 zł, trzeba mieć spora dozę ekstrawagancji, niemniej kto bogatemu zabroni:).

Jeszcze drobna uwaga, Panie Redaktorze:
>>>zapis który pozwala na użycie…

Przepis, nie zapis, zapisy są w testamencie, ot drobnostka:).

Profondo
Gość
Profondo

Michał, ciekawy temat to także plagiaty w modzie, praktyka stosowana głównie przez niektóre sieciówki. Wytaczane procesy, na ogół przegrywane przez pozwanych, koszty odszkodowań kalkulowane w cenach… Samo rozstrzygnięcie, co jest plagiatem, a co inspiracją… Może kiedyś jakiś wpis?

Nick
Gość
Nick

Jak jest to zgodne z prawem to w czym kłopot. Różne marki robią podobnie także w innych branżach.

Ewa
Gość
Ewa

Konkretnie w tym: https://www.youtube.com/watch?v=iTzgAXH6raQ . Także w opisach na stronie było kwieciście opisane, że rzeczy są całkowicie szyte w Polsce. Oraz z pokrętnym „oświadczeniu”, w którym Jessica nie przeprasza za to, co zrobiła, ale przeprasza tych, którzy „poczuli się dotknięci”.

Profondo
Gość
Profondo

No to Dżesice stopniała klientela…

NOL
Gość
NOL

Fajnie się żyje w późnym kapitaliźmie, tak nie za ludzko.

Dawid
Gość
Dawid

Słyszelismy- dandycore film wrzucili niedawno…

Łukasz
Gość
Łukasz

Panie Michale nawiązując do Pana najnowszego Instastory; decyzję odmowną w kwestii mikropożyczki otrzymał Pan w postaci pisma? też czekam już 3 tydzień i nawet nie wiem, gdzie można sprawdzić status rozpatrywania wniosku…

Dżastin
Gość
Dżastin

Wystarczy trzymać się prostej zasady. Nigdy nie ufać osobie o imieniu Dżesika, Brajan itp.
Pozdrawiam cieplutko,
Dżastin

Profondo
Gość
Profondo

Dżesika Mercedes! Ktoś kupuje szmaty sprzedawane z gigantycznym przebiciem od influencerki, a potem jest wściekły, że niepolskie. Kuriozalne.

Liam
Gość
Liam

Ale to jest smutne.

Yytta
Gość
Yytta

Nie żal mi tych oszukanych ludzi ani trochę. Bardzo dobrze. Może uderzy to trochę w pseudowysokomarzowa produkcję

maaagic_boy
Gość
maaagic_boy

A warto wyjasnic geneze tego europejskiego przepisu. A wiec Pani Kanclerzowa, a raczej Nas zachodni sasiad, mocno lobbowal zeby wlasnie tak bylo. Produkty Made in China brzmia zle na niemieckich markach, zas Made in Germany, to marka sama w sobie. Niemiecka (chinska) jakosc ponad wszystko!

Pawel_L
Gość
Pawel_L

„mam nadzieję, że ten przypadek będzie też nauczką dla innych firm.”

Nie bedzie.

https://avanti24.pl/newsy/7,164772,25982141,kolejna-afera-z-polska-marka-bizuteria-wishbone-to-gotowce.html

Łukasz Wiesławski
Gość
Łukasz Wiesławski

Cześć, jako, że siedzę w branży od ponad dekady, podrzucam kilka informacji: – wyjaśnieniem kwestii ?made in? względem konsumentów miało się zająć Rozporządzenie w Sprawie Produktów Konsumpcyjnych, ale nigdy nie weszło ono w życie. Jak dotąd kwestia ta nie jest uregulowana prawnie ? tz. nie ma obowiązujących ?przepisów? ?made in?, – do wyrobów tekstylnych względem konsumentów na chwilę obecną stosuje się jedynie Rozporządzenie UE 1007-2011 i nie wymaga ono podawania kraju pochodzenia, ani tym bardziej nie określa ono reguł pochodzenia, – zapis, który przytaczasz (o ostatniej istotnej obróbce itd.) dotyczy reguł pochodzenia stosowanych do ustalenia stawki celnej (przede wszystkim w… Czytaj więcej »

h
Gość
h

A mnie nurtuje jedno pytanie: czy są jakiekolwiek powody (prawne, PR-owe, związane z ochroną prywatności, albo po prostu logiczne, które w tym momencie nie przychodzą mi do głowy), żeby podać nazwę i/lub lokację szwalni, z którą firma współpracuje? Jak o tym myślę, to widzę same pozytywy: klient wie, że Made in Poland nie zostało wysane z palca (albo przynajmniej, że producent musiał ssać mocniej ;)), producent też ma coś konkretnego do pokazania, a szwalnia też zyskuje renomę. Ktoś wie, dlaczego się tego nie robi? Albo czy się robi tylko ja nie wiem? I jak tak, to kto szyje i dla… Czytaj więcej »

Łukasz Wiesławski
Gość
Łukasz Wiesławski

Czasem robią tak mniejsze szwalnie, które sprzedają swoje wyroby bezpośrednio konsumentom. Produkty tego rodzaju znajdziesz min. w Ptak Fashion City pod Łodzią.

Ale jeśli chodzi o znane marki fast-fashion, to jest przynajmniej kilkanaście powodów, żeby tego nie robić. Jeden z nich jest taki, że dane dostawców (czyli min. szwalni) stanowią tajemnicę handlową. To są na tyle cenne informacje, że często nie dzielą się nimi nawet poszczególne zespoły produktowe w obrębie jednej marki.

Tomek
Gość
Tomek

Podobnie wygląda sytuacja z zegarkami „swiss made”. Wiele firm decyduje się na zamawianie wszystkich komponentów w chinach, a następnie składa je się w szwajcarii. Wychodzi tanio i w jakimś procencie cały proces odbywa się na terenie szwajcarii, co umożliwia opisanie produktów jako lokalne rzemiosło. Proceder znany od lat i dla radykałów, raczej nie do zaakceptowania.

Tomasz
Gość
Tomasz

Sytuacja z zegarkami ma się zgoła odmiennie.
Możliwość umieszczenia oznaczenia „SWISS MADE” jest bardzo szczegółowo określona i nie ma takiej możliwości by, jak napisałeś złożyć zegarek z chińskich części i nadać znak SWISS MADE.
Szczegółowy opis można znaleźć pod linkiem:
https://www.swiss.com.pl/blog/post/zegarki-swiss-made-co-to-znaczy-w-praktyce

Stanislavus
Gość
Stanislavus

To samo dotyczy zegarków swiss made niestety. Tych z niższej półki.