fbpx

Ile jest „Poland” w „Made in Poland”?

64 komentarze

Nie wiem czy śledzicie damską branżę modową, jeśli tak, to zapewne słyszeliście o aferze z marką Veclaim. A jeśli nie słyszeliście, to w skrócie opowiem. Otóż jest to polska firma, która w swojej komunikacji podkreśla etyczne działania, w tym to, że ich produkty wytwarzane są wyłącznie w Polsce. Pominę to, że polskie wcale nie musi oznaczać wyprodukowane etycznie, bo wystarczy przypomnieć tę głośną sprawę, ale to temat na osobny artykuł.

fot. twoja-naklejka.pl

Wróćmy do tematu. Produkty Veclaim nie należą do tanich, bo na przykład bawełniane t-shirty z nadrukiem kosztują od 199 do 239 zł. Mimo tej ceny, doskonale się sprzedawały i do piątku nikomu te ceny nie przeszkadzały. No właśnie, bo w miniony piątek okazało się, że marka ta wcale nie szyje tych koszulek w Polsce, lecz są to półprodukty marki Fruit of the Loom, które w hurcie kosztują od kilku do kilkunastu złotych. Sprawa ta prawdopodobnie nigdy miała nie ujrzeć światła dziennego, ale jakaś klientka otrzymała swój t-shirt w którym zapomniano wyciąć metkę Fruit of The Loom, bo właśnie w taki sposób odbywała się ich „produkcja” – kupowano gotową koszulkę wyprodukowaną prawdopodobnie w Afryce, a w Polsce jedynie dodawano nadruk, nową metkę, efekt sprania i postarzania. Po takich zabiegach cena rosła kilkunastokrotnie.

W internecie zawrzało, ponieważ klienci marki poczuli się oszukani. No bo jak to, marka szeroko komunikuje, że wszystko produkują w Polsce, a okazuje się, że to tani t-shirt z podmienioną metką. Oburzenie bardzo zasadne, ale czy to co zrobiła marka było nielegalne? Niestety nie. Prawo mówi, że „towar, w produkcję którego zaangażowany jest więcej niż jeden kraj, jest uznawany za pochodzący z kraju, w którym został poddany ostatniej istotnej, ekonomicznie uzasadnionej obróbce lub przetworzeniu, które spowodowało wytworzenie nowego produktu lub stanowiło istotny etap wytwarzania w przedsiębiorstwie przystosowanym do tego celu”.

Co to oznacza? Jeśli marka Veclaim kupuje t-shirt, który wytworzono np. w Bangladeszu, ale w Polsce go farbuje, postarza, dodaje nadruk, to może go oznaczać Made in Poland/Wyprodukowano w Polsce. Prawo na to pozwala, a poza tym bardzo trudno jest udowodnić, że wspomniane procesy nie były „istotnym ekonomicznie przetworzeniem”. A w ogóle dlaczego o tym piszę tu, czyli na blogu zajmującym się modą męską? Bo niestety jest to też praktykowane przez marki męskie. 

Warto podkreślić, że przepis który pozwala na użycie oznaczenia Made in… obowiązuje w całej Unii Europejskiej i takie przypadki są na porządku dziennym nie tylko u nas. Pracownik jednej z polskich firm kaletniczych opisywał mi przypadek gdzie jego fabryka produkowała od A do Z luksusowe torby skórzane dla znanej zachodniej marki i od razu dostawały metkę Made in Italy, bo to ten kraj jest synonimem luksusu, prestiżu i jakości. Metka „Made in Poland” w przypadku tej branży byłaby za mało prestiżowa. I tylko o to chodzi, bo przecież gdyby jakość tej polskiej fabryki budziła wątpliwości, to nie dostaliby tego zlecenia. Takich przykładów można mnożyć wiele, bo polskie firmy są bardzo cenionym podwykonawcą dla wielu marek z wysokiej półki.

Przyznacie, że to trochę irracjonalne, no ale tak działa marketing. Klient coraz rzadziej kupuje produkt o konkretnych cechach mierzalnych, lecz opowieść, otoczkę, prestiż, a czasem także iluzję. Tak samo było z tymi nieszczęsnymi t-shirtami Veclaim. Dopóki afera nie wyszła na jaw, to klientki nie miały zastrzeżeń do jakości i chętnie płaciły za nie 200-240 zł. Dopiero gdy okazało się, że to tanie półprodukty z odprutą metką, to czar prysł i pojawiła się uzasadniona wściekłość. Ale tu wcale nie chodziło o to, że nie był to w stu procentach produkt polski (badania pokazują, że konsumenci znacznie wyżej stawiają inne cechy: wygląd, wygoda, cena, marka, prestiż, jakość), lecz to, że klienci zostali oszukani. Bo zaufanie buduje się latami, ale czasem traci się je w jeden dzień, więc mam nadzieję, że ten przypadek będzie też nauczką dla innych firm.

Podobne wpisy

Subscribe
Powiadom o
64 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Profondo
6 lat temu

Szczerze? To o czym napisałeś, to moim zdaniem nieuczciwy zabieg, ale ja przy zakupie t-shirta nie kieruję się krajem produkcji. Ma mi się podobać, być dobry jakościowo i mieć adekwatną cenę. Czasami po roku przypadkiem odkrywam, że wyprodukowano go na Mauritiusie.

Profondo
6 lat temu
Reply to  Mr. Vintage

Oczywiście, masz rację. Dodałbym jeszcze stereotypy. Pierwszy – Made in Italy, Spain, Portugal… Każdy kto był na przykład we Włoszech (a ja kocham ten kraj) wie, że oprócz odzieży o kosmicznej wręcz jakości, są tam produkowane tony badziewia. Ale jak widać najlepsi zapracowali na markę. Drugi – politycznej poprawności. Dotyczy to produktów made in third world. Dla wielu to synonim złej jakości, wyzysku, łamania praw itd. Nie lekceważę tych problemów, są to tematy niełatwe, ale nie rozumiem ludzi (a osobiście znam takich), którzy bojkotują odzież wyprodukowaną w Bangladeszu. Komu ten bojkot służy?

Karol
6 lat temu
Reply to  Mr. Vintage

To w ogóle ciekawy przypadek, który przypomina mi schemat działania neapolitańskiej mafii (Camorra), który opisał Roberto Saviano w książce „Gomorra”. Otóż, wielkie, ekskluzywne włoskie domy mody, których nazw nie będę przytaczał, ogłaszając „przetargi” na szycie swoich projektów robiły to na specjalnych, nieformalnych spotkaniach. W Neapolu zapraszani na nie byli zazwyczaj reprezentacji małych, nielegalnych szwalni, w których pracowało po kilka, kilkanaście osób. Jakość ich usług była wysoka, a dzięki pracy na czarno także tania. Był to kompromis między tańszą, ale i marną jakościowo produkcją chińską, a profesjonalną ale i drogą produkcją legalną. Na „przetargach” pojawiali się zazwyczaj właściciele, bądź najlepsi krawcy… Czytaj więcej »

Jacek
6 lat temu
Reply to  Mr. Vintage

Warto dodać, że mając do wyboru Włochy czy Afrykę, częściej wybierzemy produkt z Włoch. A prawda jest taka, że…zarówno w Europie czy gdziekolwiek indziej pracownikiem fabryki najczęściej jest i tak mieszkaniec „trzeciego świata”. Dokładnie jak masa produktów „made in Poland” wykonana przez…Ukraińców.

Komentator
6 lat temu

Metka Made in X to jedno, na stronie jeszcze były opisy jak to wszystko robią w Polsce :D

Ewela
6 lat temu
Reply to  Komentator

Dokładnie. Marka ogłaszała na prawo i lewo, że szyje swoją odzież w Polsce. To była znaczna część ich strategii marketingowej i otoczki, jaką budowali wokół swoich produktów.

Profondo
6 lat temu
Reply to  Ewela

Żyjemy w czasach wzmożonego zadęcia patriotycznego. Ot i efekty.

Kuba
6 lat temu
Reply to  Profondo

A może ludzie chcą wspierać swoich sąsiadów? Może pracują na Polskim rynku pracy i od kondycji Polskiej gospodarki zależą ich zarobki? Kolega chyba wciąga nosem Gazetę Wyborczą .

Profondo
6 lat temu
Reply to  Kuba

Kupuję polski chleb, warzywa, owoce (chyba, że nie rosną w Polsce), polskie wędliny i mięso (niestety, znowu zdarzają się wyjątki), ryby od polskich rybaków, polskie meble, polską lodówkę i pralkę (chyba nie do końca polskie, niestety), polskie marynarki (z włoskiej tkaniny, niestety), ale żebym musiał kupić polski t-shirt, to już przesadzasz.

Profondo
6 lat temu
Reply to  Kuba

Kuba, eksport Polski w ubiegłym roku wyniósł 236 mld euro, stanowiąc około 45 % w stosunku do PKB. Chciałbyś, żeby wszyscy na świecie przyjęli Twój punkt widzenia? Pomyślałeś jak wyglądał by polski rynek pracy?

Profondo
6 lat temu
Reply to  Profondo

Wyglądałby, oczywiście.

tam
6 lat temu
Reply to  Profondo

Cóż za bezsensowny komentarz!! Ludzie płacą krocie za kawę z odchodów i ktoś kto bierze te krocie za taką kawę, a po kryjomu sprzedaje normalną arabikę SHG DP z krzaka jest zwykłym oszustem, niezależnie od tego, czy ta wydłubana z kupy jest rzeczywiście lepsza i czy obserwator X wypiłby taki napój i czy go ceni, czy nie.

Ola
6 lat temu

O ile do hasła „Made in Poland” prawnie nie można się przyczepić, bo jak piszesz jest to legalne, to już informacja, że zostało „uszyte w Polsce” chyba jednak pod to nie podchodzi. A tak właśnie było to przedstawiane przez Jess. Zarówno na stronie firmy w zakładce O nas (jeszcze do piątku rano ) było napisane, że WSZYSTKIE rzeczy są SZYTE w Polsce, jak i w wywiadach/stories było to podkreślane. Ponadto, kiedy zaczęła się pandemia, Jess na stories opowiadała, że rezygnują z szycia kolekcji sukienek, za to wprowadzają (bardziej na czasie) dresy i t-shirty, aby prowadzić ciągłość produkcji, żeby szwalnie dalej… Czytaj więcej »

harvester
6 lat temu
Reply to  Ola

No i Panna Jess zaraz będzie miała UOKiK na głowie za nieuczciwą praktykę rynkową – i słusznie.

Marcin
6 lat temu

Czyli tshirt frut of the lumpex nagle zyskiwał na wartości tysiąc krotnie dzięki sprytnemu zabiegowi zmiany metki… po prostu vanity fair…
Nie jestem w stanie ogarnąć po co pracować 2h aby kupić taki tshirt zamiast kupić frut of the lumpex za 6 minut a resztę czasu odpocząć…

Nam Nam
6 lat temu
Reply to  Marcin

Żeby było zabawniej fotl potrafi robić naprawdę dobrej jakości t-shirty.

Jakub
6 lat temu

Dziękuję że i tym piszesz Michale. Takie przypadki trzeba nagłaśniać i piętnować w tym środowisku opartym o zaufanie i wartości

Hugo
6 lat temu

W dobie nadprodukcji i nadpodaży sztuką robi się manipulacja klientami, żeby tak im namieszać w głowach, aby coś kupili, choć wcale tego nie chcą. Często ostatnio wykorzystuje się metody ideologiczne, np. „na patriotę” (popieraj swoich), „na litość” (im więcej kupisz tym bardziej wspomagasz fundację pomocy X), „na spryciarza” (bądź rezolutny i kup 10 sztuk, a 11. dostaniesz gratis), „na VIPa” (kup u nas, a zostaniesz członkiem ekskluzywnego klubu), „na indywidualistę” (oferta limitowana), itp. To wszystko ….j. A ma wyłącznie jeden cel – zysk. Trzeba się na to po prostu uodpornić i mieć własne zasady zakupowe. A przede wszystkim nie ulegać… Czytaj więcej »

paero123
6 lat temu
Reply to  Hugo

Takim ludziom trzeba pisać na lodówce, że się do niej wchodzi, bo inaczej by to zrobili

Adam
6 lat temu

Minister Jaki wskazuje mrvintage jako osobę, na której się wzorował, dobierając swoje ubranie. Naprawdę? Dobrze się odział?

Mikołaj
6 lat temu
Reply to  Mr. Vintage

A nawet bardzo kiepsko. Idealny przykład do tematu „jak nie ubierać się”.