fbpx

Moje umilacze w czasach home office

117 komentarzy

Chyba zgodzicie się ze mną, że ten rok jest inny pod wieloma względami, a jedną z największych zmian jest przeniesienie stanowisk pracy: z biur do mieszkań i domów. Dla mnie to nic nowego, bo pracuję z domu od kilku lat, ale wiem, że nie jest to łatwe z wielu względów. Trzeba się do tego przygotować technicznie (chociażby odpowiednie miejsce do pracy), ale też mentalnie (praca z domu wbrew pozorom nie jest łatwa, gdy jesteście w miejscu, które powinno się kojarzyć z odpoczynkiem). Swoją drogą, byłem ciekaw jak wielu moich czytelników musiało zmierzyć się z tym wyzwaniem i zrobiłem dzisiaj szybką ankietę na Instagramie. Okazało się, że wśród moich obserwatorów, aż 72% głosujących pracuje zdalnie, a tylko 28% tradycyjnie, czyli u pracodawcy.

To bardzo dużo. A gdy dołożymy do tego jeszcze fakt, że nasze mieszkania i domy stały się nie tylko biurami, lecz także szkołami (nauka zdalna), to nierzadko okazuje się, że dom przestaje być oazą spokoju, jeśli wiecie co mam na myśli :) Na szczęście są jeszcze małe przyjemności, które bywają pomocne. Za namową marki Coffeedesk.pl postanowiłem podzielić się wami moimi sposobami na to, jak małymi przyjemnościami można sobie uprzyjemnić czas pracy z domu.

Wpis zawiera lokowanie produktów ze sklepu Coffeedesk.pl


PRAWDZIWA HERBATA


Jedni nie wyobrażają sobie pracy bez kawy, a ja nie wyobrażam sobie pracy bez herbaty. Po prostu kawy nigdy nie polubiłem i tak już zostało, natomiast herbatę uwielbiam i nie wyobrażam sobie dnia roboczego bez co najmniej jednego dzbanka dobrej herbaty. Albo kilku kubków, bo różne metody parzenia stosuję (o tym dalej). Co ciekawe, tak duża sympatia do tego napoju pojawiła się u mnie stosunkowo niedawno, bo jakieś dwa lata temu, gdy zacząłem pić taką prawdziwą herbatę, a nie zmielony proszek. 

Ale to często tak jest, że dopóki nie spróbujesz czegoś nowego i lepszego, to wydaje ci się, że to co dotychczas używałeś/kupowałeś jest wystarczająco dobre. Ja tak miałem z wieloma rzeczami, chociażby z szalikami – gdy już zacząłem nosić kaszmirowe, to do innych nie chciałem za bardzo wracać. Nawet jak zakładam coś bardziej casualowego, to pod szyją wiążę szal z kaszmiru. I podobnie miałem z herbatą – gdy już spróbowałem naprawdę dobrych marek, to do tych wcześniejszych, marketowych nie chciałem wracać. Jakoś nagle przestały mi smakować, choć wcześniej nie miałem zastrzeżeń :)

Jeśli chodzi o dobrą herbatę, to na chwilę obecną najchętniej kupuję produkty szwedzkich marek Teministeriet i Johan & Nyström oraz brytyjskiej marki teapigs. Tę ostatnią polecam szczególnie fanom nietypowych smaków i herbat owocowych, bo powstają z wysokiej jakości składników. Teapigs swoje herbaty tworzy wyłącznie z całych liści, a mieszanki owocowe pełne są dużych kawałków owoców. Zobaczcie to porównanie z herbatą popularnej marki w żółtych opakowaniach.

Wszystkie trzy marki które wymieniłem (a także wiele innych), dostępne są w moim ulubionym sklepie herbaciano-kawowym, czyli Coffeedesk.pl. Ponieważ marka ta jest partnerem dzisiejszego wpisu, to mam dla was dwa kody rabatowe. Jeśli zainteresowały was herbaty teapigs, to z kodem vintagetea otrzymacie 15% rabatu na cały asortyment tej marki (kod ważny aż do końca roku). A jeśli chcielibyście dokonać innych zakupów (np. kawę, akcesoria lub inne marki herbat), to mam jeszcze kod, który daje 20 zł rabatu na zakupy powyżej 100 zł. Ten kod to vintagecoffee i ważny jest do 20.11.2020.

W pierwszym akapicie wspomniałem o tym, że w różny sposób zaparzam herbatę, więc w skrócie opiszę dwa ulubione. Pierwszy z nich, to dzbanek z zaparzaczem japońskiej marki Hario. Uwielbiam produkty tej firmy i szczerze wam polecam – dla siebie lub na prezent dla kogoś bliskiego. Ja korzystam z dzbanka 700 ml. Jest bardzo funkcjonalny i jakościowy. Wychodzą z tego jakieś 3-4 filiżanki herbaty. 

Jeśli nie mam ochoty aż na taką dawkę herbaty, to korzystam z kubka marki Loveramics o pojemności 450 ml. On też jest świetnie zaprojektowany, bo to w zasadzie połączenie kubka i zaparzacza. Metalowy koszyczek wkłada się w kubek, a po zaparzeniu, wyjmuje się go i stawia na odwróconej pokrywce kubka. W sam raz dla takiego lenia jak ja, któremu nie chce się kilka razy kursować do kuchni. Kubek jest dostępny w kilku kolorach.


KORPODRES, CZYLI DZIANINOWY LUZ


Ten rok bardzo mocno zmienił model pracy wielu osób. Bardzo dużo firm przeszło na pracę zdalną i sądzę, że nawet jeśli skutki koronawirusa nie będą już tak groźne jak obecnie, to i tak wiele firm pozostanie przy takim trybie pracy. Bo w wielu przypadkach ma on więcej plusów niż minusów, ale nad tym nie będę się rozwodził. Chciałem się skupić na kwestii ubioru w systemie pracy zdalnej, bo to ciekawy temat, który też przeszedł rewolucję w ostatnich miesiącach. Często o to pytacie w mailach, a jako ciekawostkę dodam, że w mojej nowej książce „Jak się ubrać” jest nawet rozdział poświęcony właśnie home office.

Przypominam, że książkę jeszcze przez kilka dni można kupić w przedsprzedaży w ramach której gwarantujemy bezpłatną przesyłkę oraz mój podpis na książce. Poradnik „Jak się ubrać” będzie dostępny wyłącznie tutaj. 


Kilka miesięcy temu czytałem, że po wiosennej pandemii, mocno wzrosła sprzedaż ubrań dzianinowych (dresy, swetry, bluzy). Co ciekawe, eksperci wskazywali, że powodem był nie tylko sam fakt zmiany miejsca wykonywania pracy (przestrzeń domowa zamiast biura), a tym samym brak konieczności zakładania bardziej eleganckich ubrań. Okazuje się, że w czasach zagrożenia ludzie podświadomie sięgają po ubrania, które dają im poczucie bezpieczeństwa (ciepłe, miękkie, otulające, elastyczne), dlatego ostatnie miesiące są bardzo trudne dla firm, które skupiają się na odzieży eleganckiej.

Nie dziwi mnie zatem ilość pytań o to jak się ubierać w czasach home office, które zaczęły regularnie wpływać na moją skrzynkę mniej więcej od kwietnia. Zagadnienie to wydaje się banalne, no bo skoro jesteś w domu, to ubieraj się tak, jak ci pasuje. Niby tak, ale przecież jesteś też w pracy. Jeśli jest to praca w której nie masz połączeń wideo i telekonferencji, to rzeczywiście można wybrać dowolne ubranie. Przynajmniej teoretycznie.

Bo to, czy ktoś cię widzi, czy nie, to jedna sprawa, natomiast jest jeszcze jeden ważny aspekt, mianowicie motywacja przy pracy zdalnej. Przejście na system pracy domowej u wielu osób może wywołać brak pewnej dyscypliny, którą wcześniej miałeś idąc codziennie do biura. Tę dyscyplinę w jakimś stopniu trzymał w ryzach także ubiór. Oczywiście jeśli do pracy ubierałeś się bardziej elegancko niż w domu. A zatem może być tak, że ciągłe przebywanie w tzw. ubraniach domowych może odebrać motywację i dyscyplinę czasową, bo nie wiesz wtedy kiedy kończy się czas „domowy”, a kiedy zaczyna się czas pracy. 

Oczywiście jeśli takie problemy z motywacją cię nie dotyczą, to luźniejszy ubiór może być umilaczem domowego biura, stąd jego obecność w dzisiejszym wpisie. Swoją drogą, chyba prawdziwe jest to stwierdzenie, że w czasach zagrożenia sięgamy po ubrania ciepłe, miękkie, otulające, bo ja w ostatnich miesiącach też kupiłem sobie kilka takich sztuk, choć wcześniej tego nie planowałem. Poniżej mój zestaw z wygodnej dzianiny, na dni gdy nie mam wideokonferencji, a szerzej o tym jak prostymi sposobami zadbać o profesjonalny wizerunek w czasach home office – w przyszłym tygodniu na blogu będzie fajny poradnik.

Bluza Philip Louis, t-shirt Philip Louis, spodnie Philip Louis

CZEKOLADA – MOJA MIŁOŚĆ


Nie piję kawy, nie palę papierosów, nie korzystam z innych używek, ale jest jedna rzecz, której sobie nie odmawiam – czekolada. Jeśli kiedykolwiek będziecie chcieli mi sprawić w stu procentach trafiony prezent, to zapewniam, że zestaw dobrych czekolad wywoła więcej radości niż nowa poszetka czy koszula. Serio ;) Dobra czekolada to także niezastąpiony umilacz domowego biura, którego nie może zabraknąć u mnie w domu. Niedawno przeczytałem, że najwięcej czekolady spożywają Szwajcarzy – około 9 kg rocznie, Polacy nie są w czołówce europejskiej, bo jest to około 5-6 kg rocznie. Ja co prawda nigdy tego nie liczę, ale jestem przekonany, że bliżej mi do Szwajcarów w tej kwestii ;)


Kiedyś najbardziej lubiłem czekolady mleczne, ale moim zdaniem są obecnie niezjadliwe w większości przypadków (za słodkie) i teraz wybieram w zasadzie wyłącznie czekolady ciemne (gorzkie i deserowe).  Jedna, no czasem dwie kosteczki w czasie pracy naprawdę potrafią uprzyjemnić nawet najgorsze dni. Zresztą podobno jest wiele badań potwierdzających, że czekolada skutecznie zwalcza stres, więc w pracy bywa wskazana. Są też tacy, co twierdzą, że ciemna czekolada działa antynowotworowo, chroni pamięć, zmniejsza ryzyko zawałów serca i udarów mózgu oraz opóźnia starzenie się skóry. No, to chyba wystarczająco was zachęciłem, co? ;)

DOBRA MUZYKA


Z moich doświadczeń zawodowych wynika, że są dwa typy ludzi: tacy, co lubią totalną ciszę oraz tacy, co lubią w tle muzykę. Jeśli chodzi o mnie, to mam etapy pracy, gdy muszę mieć ciszę, ale najczęściej lubię gdy towarzyszy mi muzyka. Przez ostatnie lata od rana do wieczora towarzyszyła mi Trójka, ale po ostatnich zmianach w tej stacji, zaprzestałem ich słuchać i wróciłem do płyt, których trochę mi się uzbierało przez lata. Na co dzień preferuję spokojne gatunki muzyczne, które nie dekoncentrują, a są przyjemnym umilaczem pracy.


A wy, jakie macie sposoby na uprzyjemnienie sobie pracy z domu?

Autorem zdjęć jest Marcin Chruściel

Podobne wpisy

Subscribe
Powiadom o
117 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Krzysiek
5 lat temu

RMF Classic. W pracy 100%.

Paweł Wiecha
5 lat temu
Reply to  Mr. Vintage

Mam ten sam problem, RNŚ mnie nie przekonało, płyty przesłuchane, czekam z niecierpliwością i wspieram Radio 357.

Joanna
5 lat temu
Reply to  Mr. Vintage

Polecam KEXP Seattle, radio bazuje na donacjach przez co nie ma w nim ?typowych? reklam (środków na przeczyszczenie) sa za to shout out dla organizacji wspierających działalność radiostacji. Mają bardzo zróżnicowany repertuar, a że miedzy Seattle a Warszawa jest 9h różnicy słuchając w ciagu dnia słyszymy nocne audycje bez speakera.

Profondo
5 lat temu
Reply to  Joanna

To ja polecę KCRW z Santa Monica. Też radio niekomercyjne, Dużo dobrej, zróżnicowanej muzyki. Świetni didżeje, każdy prezentuje muzykę w innym stylu. Ich starsze audycje można znaleźć w zakładce „Shows”. Jakość dźwięku lepsza niż w KEXP.

Tomasz
5 lat temu
Reply to  Joanna

To ja dorzucę NTS radio. Zawsze dwie audycje live i dodatkowo tony muzyki w archiwum, które można przeszukiwać pod kątem interesujących nas gatunków. Sporo muzyki dość „eksperymentalnej”, że tak to ujmę (może nie każdemu podejść), B-side’ów i nowych wykonawców. Polecam.

Raf
5 lat temu
Reply to  Mr. Vintage

Polecam RadioSwissJazz oraz FIP radio.

Last edited 5 lat temu by Raf
Profondo
5 lat temu
Reply to  Raf

FIP nie znałem. Dobre… Dziękuję za podpowiedź.

dres
5 lat temu

Liczylem na akapit pt. Jak dobrac koszule i marynarke do bokserek czyli tajniki ubioru na wideokonferencje…. Przeciez to obecnie poszechny uniform „pracujacych” z domu :)

Profondo
5 lat temu

Pan to pożyjesz Mr Vintage… Nie pali, nawet kawy nie pije. Ja też już Trójki nie słucham. Słucham dużo Spotify -nadrabiam zaległości z lat dawnych. Moja ulubiona wytwórnia to ECM Records. Wydali tysiące płyt (Metheny, Garbarek, Jarrett, Stańko i setki innych). Kupowałem kiedyś dużo płyt tej firmy, ale niestety wysiadłem finansowo przy ich płodności. A po dniu owocnej pracy butelka dobrego wina (no, pół butelki) musi być!

Wiktor
5 lat temu
Reply to  Mr. Vintage

A whisky?

Dawid
5 lat temu
Reply to  Mr. Vintage

„Nie piję kawy, nie palę papierosów, nie korzystam z innych używek…” Czyli jednak nie do końca….

Dawid
5 lat temu
Reply to  Mr. Vintage

Czekoladę nie, ale zawartość butelek owszem…