fbpx

5 faktów o mnie, których prawdopodobnie nie znacie

61 komentarzy

Dzisiaj wpis z gatunku tych nieco luźniejszych (w sam raz na weekend), bowiem sklep internetowy Coffeedesk.pl z którym współpracuję od kilku lat, namówił mnie do ujawnienia pewnych faktów o mnie, których prawdopodobnie nie znacie. Zapraszam zatem do lektury z której dowiecie się dlaczego nie wiem o co chodzi w serialach Netflixa, dlaczego rzuciłem pracę w banku i co kolekcjonuję.

WPIS ZAWIERA LOKOWANIE PRODUKTÓW I REKLAMĘ COFFEEDESK.PL


1. NIE PIJĘ KAWY


Podobno aż 73% Polaków pije kawę przynajmniej raz dziennie, ja natomiast nie piję kawy w ogóle, co niejednokrotnie było przyczynkiem zabawnych sytuacji na spotkaniach prywatnych i zawodowych:

– To co, kawa dla ciebie?
– Dzięki, nie piję kawy, więc poproszę herbatę albo wodę.
– To może za godzinkę zaproponuję kawę?
– Ale ja w ogóle nie piję kawy.
– Co?! To tak można?

Jak widać można :) Po prostu nigdy nie polubiłem smaku kawy i tak już zostało. Uwielbiam za to herbatę i to jest coś, czego nie może u mnie w domu zabraknąć. Pamiętam, że jeszcze kilka lat temu piłem głównie popularne herbaty marketowe (te w żółtym pudełku), niespecjalnie interesując się tym tematem i uważając, że „to tylko herbata” i nie ma co przepłacać za coś bardziej wysmakowanego.

W życiu często tak jest, że dopóki sam nie zaczniesz dostrzegać różnic jakościowych pomiędzy produktami, to po prostu nie będziesz widział sensu wydawania większych kwot na taki droższy produkt. Myślę, że takie podejście dotyczy każdej branży i jest to zupełnie normalne i rozsądne. Dawno temu twierdziłem, że nie warto przepłacać za dżinsy, bo uważałem, że egzemplarze z sieciówek za 100-150 zł wyglądają tak samo jak egzemplarze za 300-400 zł ze sklepów specjalizujących się w tym produkcie. Ale przecież wygląd to tylko jedna z cech. Innych, istotnych cech nie dostrzegamy od razu  (jakość materiału, krój, trwałość, wygoda).

Ja przez wiele lat miałem podobne zdanie o herbacie. Po prostu nie dostrzegałem tych różnic, aż w końcu kilka razy spróbowałem czegoś lepszego i nie ukrywam, że wciągnęło mnie odkrywanie świata herbaty. Obecnie mam jedną ulubioną markę, którą piję najczęściej (Teministeriet), ale lubię też próbować ciągle nowych marek i smaków. Cieszę się, że powstaje też coraz więcej polskich firm, które stawiają na herbaciany produkt premium. Dzisiaj chciałbym wam polecić dwie polskie marki, które miałem ostatnio okazję przetestować.

Szczególnie polecam wam ofertę firmy Brown House & Tea. To świetne gatunkowo herbaty kraftowe tworzone z najwyższej jakości składników (wyłącznie z upraw ekologicznych), a do tego pięknie opakowane i w rozsądnych cenach. Obecnie na Coffeedesk.pl znajdziecie ich herbatę Darjeeling w zakładce „Herbata miesiąca”. Jeśli lubicie testować nowe smaki, to zaglądajcie tam regularnie, bo co miesiąc są tam selekcjonowane nowe propozycje, które zazwyczaj przez cały miesiąc są dostępne w promocyjnej cenie.

Darjeeling przypadnie do gustu fanom herbacianej klasyki, czyli czarnej herbaty. Pochodzi ona ze słynnego indyjskiego regionu Darjeeling. Polecam wam też smak Rosalba tej samej marki. To z kolei połączenie czarnej herbaty z pąkami róży. Niesamowicie pachnie, a jakość składników widać już po otwarciu wieczka. Smakuje wybornie :)


A druga polska marka, którą chciałbym wam podsunąć, to Dworzysk. Oni specjalizują się w gatunkach bardziej ziołowych (założyciele marki mają własne pole lawendy). To prawdziwe bomby zapachowe i smakowe. Można je pić na ciepło i na zimno. W zakładce „Herbata miesiąca” znajdziecie ich herbatę „Na zdrowie”. To mieszanka owoców dzikiej róży, kwiatów lawendy, bazylii, płatków dzikiej róży oraz liści mięty pieprzowej.


Jeśli zachęciłem was do spróbowania czegoś nowego, to mam dla was kod na bezpłatną dostawę ze sklepu Coffeedesk.pl. Dotyczy on całego asortymentu (nie tylko herbat) i zamówień opłaconych z góry. Kod mrvintageDD jest ważny do 27.06.2021, bez względu na kwotę zamówienia i rodzaj asortymentu.

Na zdjęciach możecie też zobaczyć dzbanek japońskiej marki Hario oraz żółtą filiżankę marki Loveramics.


2. ZBIERAM STARE KSIĄŻECZKI DZIECIĘCE


Od kilku lat jestem zafascynowany twórczością polskich ilustratorów książek dziecięcych z lat 40-80. ubiegłego wieku. Z jednej strony to zapewne sentyment do książek, które ja sam pamiętam z dzieciństwa, ale z drugiej strony to także fakt, że dopiero teraz, jako dorosły facet zacząłem doceniać kunszt tej trochę niedocenianej sztuki użytkowej, jaką jest i była ilustracja dziecięca.

Dzisiaj być nie jest już ona tak znacząca, bo jej funkcje częściowo przejęła telewizja i internet, natomiast kiedyś najpopularniejsze tytuły książek dziecięcych były drukowane w milionach egzemplarzy, co oznacza, że były niemal w każdym domu. To one kształtowały wyobraźnię milionów młodych osób – zarówno treść, jaki i ich ilustracje. Jeśli chodzi o treść, to mamy swoich klasyków literatury dziecięcej, których wszyscy kochali (Tuwim, Brzechwa, Januszewska, Niziurski), ale mamy też klasyków ilustracji dziecięcej, których prace zapadały w pamięć na długie lata, choć mało kto kojarzy ich nazwiska.

Szancer, Witz, Butenko, Rychlicki, Papcio Chmiel – to tylko kilka nazwisk artystów, którzy tworzyli fantastyczne prace bez użycia grafiki komputerowej, lecz za pomocą farb, tuszu, ołówka i kartki papieru. Książeczki dziecięce z lat 40-80, mimo miernej jakości papieru (taki wtedy był w Polsce), nadal cieszą oko. I właśnie dlatego zacząłem je zbierać. Jeśli interesuje was ta tematyka, to gorąco polecam wam monumentalną książkę-album „Admirałowie wyobraźni. 100 lat polskiej ilustracji w książkach dla dzieci”.

Ale poza zbieraniem książeczek, pojawiła się u mnie jeszcze jedna pasja z tym związana. Zacząłem wyszukiwać i kupować oryginalne ilustracje, które były tworzone na potrzeby różnych tytułów dziecięcych. To oczywiście ma funkcje dekoracyjne (te prace po prostu wiszą u mnie na ścianach estetycznie oprawione), ale także jest rodzajem lokaty kapitału.

Ilustracja Jana Marcina Szancera do książki „Pirlim-Pem”
Ilustracja Zbigniewa Rychlickiego do książki „Tatry moje Tatry”
Ilustracja Jana Marcina Szancera do książki „Przygody Jelonka Pyszałka”


Prace takich ilustratorów jak Jan Marcin Szancer osiągają na aukcjach ceny nawet kilkunastu tysięcy złotych, a jeszcze kilka lat temu można je było kupić za kilkaset złotych, więc jeśli myślicie o lokowaniu niewielkich kwot w sztukę, to polecam zainteresować się właśnie pracami na papierze. Część mojej kolekcji kupowałem w krakowskim salonie Connaisseur i tak się składa, że aktualnie świętują swoje 30-lecie i z tej okazji w najbliższą niedzielę (30.05.2021), odbędzie się u nich aukcja internetowa w której do wylicytowania będzie 30 prac i licytacja każdej z nich zacznie się od 30 zł. Obok Szancera, będą takie nazwiska jak Mehoffer, Nikifor Krynicki, Wyspiański, Dwurnik, Stryjeńska, więc jest w czym wybierać. Tutaj znajdziecie szczegóły.

Ilustracja Jana Marcina Szancera do książki „Brzechwa dzieciom”
Projekt strony tytułowej książki „Oto Bajka” autorstwa Jana Marcina Szancera


3. PRACOWAŁEM W BANKU, A Z ZAWODU JESTEM…


…elektromechanikiem urządzeń przemysłowych. Dokładnie taki zawód zdobyłem po ukończeniu szkoły średniej. Pamiętam, że gdy kończyłem szkołę podstawową, to kompletnie nie wiedziałem co chcę robić w życiu i dlatego miałem wielki dylemat jaką szkołę średnią wybrać, choć przyznam szczerze, że miasteczku w którym mieszkałem (Pińczów), nie było zbyt dużego wyboru. Lepsi uczniowie zazwyczaj wybierali liceum ogólnokształcące, a gorsi technikum. Ja w szkole podstawowej byłem przeciętnym uczniem, dlatego byłem gdzieś pomiędzy tymi grupami, stąd ten dylemat. Ostatecznie wybrałem liceum zawodowe, które wtedy zostało uruchomione w moim miasteczku. Uznałem, że da mi to zawód techniczny, a przy tym jest to nauka o rok krótsza niż w technikum. Szkołę średnią i egzamin zawodowy ukończyłem z wynikiem wzorowym, ale w swoim zawodzie nie pracowałem ani jednego dnia.

Po szkole średniej miałem jeszcze krótką przygodę na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, ale po dwóch semestrach na wydziale Inżynierii Mechanicznej i Robotyki, zrezygnowałem ze studiów dziennych, bo poziom tej uczelni okazał się dla mnie zbyt wysoki. Po prostu nie dałem rady w kilku przedmiotach. Wróciłem w rodzinne strony i zacząłem studia zaoczne na Politechnice Świętokrzyskiej, a w międzyczasie zacząłem też pierwszą pracę na etacie. Najpierw był to sklep odzieżowy marki Reserved, później salon telefonii komórkowej, a następnie znowu wróciłem do branży odzieżowej jako menedżer w Vistuli.

A po Vistuli była przygoda w jeszcze innej branży, mianowicie w bankowości. Wydawało mi się, że to spokojna, „czysta” i dobrze płatna praca, dlatego z ciekawości wysłałem kilka zgłoszeń rekrutacyjnych na stanowiska doradców klienta. Ku mojemu zdziwieniu, na rozmowę kwalifikacyjną zaprosiły mnie trzy banki do których wysłałem CV, a dwa z nich zaproponowały mi pracę.

I tym sposobem zostałem doradcą klienta w oddziale bankowym. Jak na osobę bez doświadczenia w tej branży radziłem sobie bardzo dobrze, nawet udało mi się sprzedać kilka kredytów hipotecznych :) Niestety po jakimś czasie przełożeni zaczęli oczekiwać od nas nie tylko pracy w oddziale, ale też dość prymitywnej akwizycji (m.in. roznoszenia ulotek, zakładania kont znajomym, obdzwaniania klientów i proponowania im dodatkowych usług). Nie czułem się z tym komfortowo, dlatego po niespełna roku złożyłem wypowiedzenie i tak zakończyła się moja przygoda z bankowością.

4. JESTEM BOHATEREM CIEKAWEJ KSIĄŻKI


Jakiś czas temu ukazała się książka „Nowy Dress Code” autorstwa Krzysztofa Łoszewskiego, a jednym z jej bohaterów jest moja skromna osoba. Krzysztof Łoszewski jest kostiumografem i projektantem, wydał już kilka książek o modzie, a ta ostatnia jest trochę inna niż poprzednie. Tytuł może sugerować, że mamy do czynienia z poradnikiem o współczesnym dress codzie, ale to bez wątpienia nie jest poradnik.


„Nowy Dress Code” jest zbiorem obszernych i bardzo ciekawych rozmów o współczesnej modzie męskiej, o podejściu do wizerunku z osobami, które stykają się z tą materią zawodowo i prywatnie. Bardzo dobrze się to czyta, a najciekawsze jest to, że dobór rozmówców jest tak różnorodny, że pozwala spojrzeć na te zagadnienia pod różnym kątem. Bo mamy tu niezależnych projektantów z zupełnie różnych światów (Tomasz Ossoliński vs. Robert Kupisz), są też przedstawiciele popularnych marek (np. Wojciech Bednarz – główny projektant Vistuli), ale też mężczyźni ze świata mediów kojarzeni z dobrym stylem (m.in. Olivier Janiak, Sławek Uniatowski, Grzegorz Krychowiak). Bohaterami są też osoby nieznane szerzej, które nie zajmują się zawodowo modą, co jest ciekawe, bo Krzysztof Łoszewski pokazuje też drugą stronę tej branży, czyli spojrzenie konsumentów. Bardzo interesująca jest też rozmowa z Marcinem Brylskim – stylistą, który pracował dla wielu znanych marek i magazynów modowych.

Rozmowę ze mną znajdziecie na stronach 32-61. Książkę wydało wydawnictwo BOSZ, dostępna jest niemal w każdej księgarni.


5. NIE OGLĄDAM SERIALI I NIE MAM NETFLIXA


Dość często dostaję w mailach pytanie „Michale, co sądzisz o strojach z serialu X. Może byś o tym napisał?”. W takiej sytuacji przychodzi mi do głowy taki mem :)

No bo prawda jest taka, że ja po prostu nie oglądam seriali, nie mam Netflixa i nie wiem o co chodzi w „Gambicie królowej”, „Domu z papieru” i „Czarnym lustrze”. Jak mawiał klasyk „Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem„.

Podobnie mam z Youtube. Czasem zdarza mi się coś obejrzeć, ale na pewno nie jest to medium które pochłania mój czas i pewnie dlatego sam też nadal nie zdecydowałem się uruchomić mojego kanału na YT, choć rozważałem to wielokrotnie, a wiele osób mnie na to namawiało. Jako konsument treści i rozrywki, zdecydowanie bardziej wolę formę pisaną (książki, blogi, czasopisma, gazety), ale może po prostu już jestem za stary :) Miłego weekendu!

Autorem zdjęć jest Dominika Kuroś

Podobne wpisy

Subscribe
Powiadom o
61 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Wojtek
4 miesięcy temu

Youtube się nie przejmuj. Są też młodsi, którzy wolą słowo pisane. Fajny, świeży w odbiorze wpis.

Dżyngis Chan
4 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

YT to przekleństwo internetu.

Robert
4 miesięcy temu
Reply to  Dżyngis Chan

A internet to przekleństwo ludzkości.
Na YouTube jest mnóstwo ciekawych treści, zależy co tam sobie oglądasz.

Dżyngis Chan
4 miesięcy temu
Reply to  Robert

Problem robi się wtedy, gdy ciekawe treści przybierają wyłącznie postać filmików, choćby i ciekawych — a treść, którą przeczytałbym w ciągu 5 minut przybiera postać 35 minutowego filmiku…

TM
4 miesięcy temu

Ja bym dodał, że nagrałeś kiedyś filmik na YT o tym, jak prasować koszule. :D

Nyrq
4 miesięcy temu
Reply to  Mr. Vintage

Ale bardzo potrzebna.

Przemek
4 miesięcy temu
Reply to  Mr. Vintage

Dodam tylko, że do tej pory prasuję swoje koszule wg Pańskich instrukcji ?

Dżyngis Chan
4 miesięcy temu

Osobiście uważam darjeeling za najlepszy smak herbaciany — zaraz po kawie ;-)

Cyprian
4 miesięcy temu

Michale, jakiś czas temu na instastory prezentowałeś starą książkę przyrodniczą zakupioną w antykwariacie Polskiego autorstwa. Nie zdążyłem zrobić screena. Podał byś może autora i tytuł? :)

Simon
4 miesięcy temu

Dzień dobry,
Bardzo miło się czytało, są jeszcze normalni ludzie na tym świecie. Pozdrawiam i życzę powodzenia w rozwoju bloga.

Magda
4 miesięcy temu

Bardzo lubię czytać Twojego bloga, lekkie pióro, ciekawa tematyka ??

Liam
4 miesięcy temu

Przyjemny wpis, taki świeży, coś nowego.

Lidia
4 miesięcy temu

Fajny wpis do przeczytania przy herbatce

Donovan
4 miesięcy temu

O 3 z 5 wiedziałem, no ale ja czytam Pana bloga od samego początku ;) Ze wszystkich starych blogów modowych które czytałem i ceniłem (Vislav, Macaroni Tomato, Szarmant) tylko Pan pozostał w grze. Pozdrawiam.

Zuza
4 miesięcy temu

Herbata zamówiona + czekolada do picia na deser :)
Przyjemny wpis. Ja też od dziecka zachwycałam się Szancerem, mój ulubiony ilustrator. W dzieciństwie miałam tony książek i książeczek poczynając od serii „poczytaj mi mamo” po różne młodzieżowe, przygodowe (w tym oczywiście seria o Tomku Wilmowskim, Pan Samochodzik itd.). Z sentymentem przypomniałam sobie wiele z nich, oglądając zdjęcia okładek, które opublikowałeś.
Fajnie, że czasem wychodzisz poza modę w lifestyle – jest to spójne, (mr)vintage’owe ;) i zachęcające do kultywowania pewnej estetyki czy jakości w każdym aspekcie życia, nie tylko w modzie/ubraniach.

Ania
4 miesięcy temu

Podzielam fascynację starymi książkami dla dzieci. Ładnych parę lat temu wpadł mi w ręce komiks Szarloty Pawel, której zupełnie nie kojarzyłam. W mojej głowie istniał właściwie tylko Papcio Chmiel. Dopiero po latach, kiedy umarła, dowiedziałam się, jaki cenny skarb kupiłam…

Romek
4 miesięcy temu
Reply to  Mr. Vintage

Ja też:)

Renee
4 miesięcy temu

Do grona szacownych ilustratorów dołożyłabym Józefa Wilkonia. Przepiękne ilustracje, jeszcze ciągle do kupienia.
Bardzo podoba mi się Pana zbiór, popieram taką działalność. A reszta? Nie mam Netflixa, nie mam ekspresu do kawy, oglądam Downton Abbey i Genialną przyjaciółkę.

Emi
4 miesięcy temu

Ja uwielbiam ilustracje książeczek z serii ?Poczytaj mi mamo?, niektóre to małe dzieła sztuki :) Odkryłam to czytając z córką wieczorami, jako dziecko nigdy tego nie doceniałam.

Sylwia
4 miesięcy temu

Przemiły gość z Pana. Świetnie się Pana ogląda, słucha, świetnie czyta. Mam Pana książkę, choć jestem kobietą i niewiele mogę z niej dla siebie wyciągnąć, ale bardzo ją lubię przeglądać. Bardzo się ucieszyłam, że Pan nie wie o co chodzi z Netflixem. ;) Ja też nie wiem, nigdy nie oglądałam i nie mam jakiejś potrzeby zagłębiania się w ten temat. Wolę czytać książki. Już kiedyś to mówiłam, ale powtórzę; mężczyźni mają farta, że Pan im doradza i tlumaczy modę. Chciałabym, aby kobiety miały kogoś takiego, kto odrzuci pogoń za „trendami” i wszechobecnym poliestrem i pokaże kobietom jak robić dobre wrażenie… Czytaj więcej »

David
4 miesięcy temu

Ja również zawsze z chęcią tutaj wpadam coś przeczytać. Podobnie jak na Twój instagram. Fajne tematy podejmujesz i jesteś mega pozytywną osobą. Dzięki Twojemu blogowi i całej poruszanej tematyce ubioru, wiem gdzie mam sięgać po wskazówki na ten temat!

Paweł
4 miesięcy temu

Mr. Vintage: Dzięki, nie piję kawy.
Ja: Dzięki, nie piję alkoholu.
Tu dopiero jest zdziwienie i troska! Wino to nie alkohol / z nami się nie napijesz? / jesteś muzułmaninem? jesteś chory i nie możesz? itp. :)

Wracając do herbaty: jak sobie radzisz z kamieniem / twardą wodą?

Dawid
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł

+ 1 ;-)

Krzysztof
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Najlepsze rozwiązanie, to dobry system oczyszczania wody zamontowany. Ale dobry, więc to niestety nie jest żadna buteleczka filtrująca albo dzbaneczek filtrujący. Natomiast jak się zainwestuje w coś porządnego, to problemu nie ma (a i woda smaczniejsza o wiele) ;)

Paweł
4 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

Możesz polecić jakieś konkretne rozwiązanie? U mnie Brita działa jakiś tydzień po zmianie filtra, później to już tragedia.

Krzysztof
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Właśnie to miałem na myśli, wszelkie Brity, Dafi, itp. u mnie i najbliższych spisywały się albo fatalnie, albo względnie, ale bardzo krótko. Wziąłem i zainwestowałem nieco w eSpring, woda jest bez porównania (zarówno pod względem kamienia i osadu, ale też w ogóle smaku, zapachu – do picia wprost). Także polecam bardzo mocno, a w przeliczeniu na litr i tak wychodzi zdecydowanie lepiej niż jakby próbować lać butelkowaną.

Kościerzak
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł

O tak, u mnie to samo. Ciągle powracający scenariusz to:
– Dziękuję, nie piję alkoholu.
– Ale, że co? Że wcale?
– Tak. – żartobliwie dodaję, że nie znam nawet smaku szampana.
– NAWET PIWA?!
W rzeczywistości większości ludzi, których napotykam okazuje się, że piwo to nie alkohol :)

Iw
4 miesięcy temu

Dworzysk!!! Jako Podlasianka i nie tylko dlatego, polecam wszystkie ich produkty – olejki, kosmetyki, herbaty!
A w dzieciństwie uważałam, że jeśli w książce nie ma ilustracji Szancera – to książka jest słaba! :-)

Iwona
4 miesięcy temu

oprócz rysunków Marcina Szancera uwielbiałam ilustracje Janusza Grabiańskiego

Marcin
4 miesięcy temu

Michał, może wstyd się przyznać ale nie czytałem Nowego dress codu. Książka z 2013 roku, uważasz że sens kupować ją w 2021 roku? Czytam Ciebie regularnie, więc sądzę, że co nie co na temat „dress codu” wiem, dlatego czy jest sens sięgać po lekturę 8 letnią?

Andrzej
4 miesięcy temu
Reply to  Mr. Vintage

Przepadam za ilustracjami Bohdana Butenki.

Marcin
4 miesięcy temu
Reply to  Mr. Vintage

Faktycznie, dress code z 2013 a nowy z 2021. Dzięki. W takim razie kupuje.

janusz
4 miesięcy temu

Świetny przyczynek, inny od twoich klasycznych. Najzdrowsza herbata jest paradoksalnie ta najbardziej prosta – bez dodatkowych, często sztucznych aromatów kwiatowych itp, U mnie wygrywa zielona – najczęściej z Japonii. W Czechach, gdzie mieszkam, jest bardzo rozbudowana sieć herbaciarni, gdzie można kupić świeże dostawy z Chin, Japonii i oczywiście czarnych herbat z Afryki i Indii. Pozdrawiam z Ostrawy. Moja propozycja dla Ciebie: czarna, indyjska herbata Nilgiri. Mocno aromatyczna, świetna.

Gość
4 miesięcy temu

każdy ma swoje fakty

Gregor
4 miesięcy temu

Michał, śledzę Twój blog niemal od samego jego początku, i miałem zawsze nieodparte wrażenie, ze jesteś w dobrym znaczeniu tego słowa – normalnym facetem. Bez tej nadętej megalomanii i bufonady, która jest grzechem pierworodnym wielu blogerów i stylistów mody. Tak trzymać.

złoty fiut
4 miesięcy temu
Reply to  Gregor

Jako ilustrację powyższej tezy polecam wygooglowanie (jeśli ktoś nie zna) wpisu pt. „Subkultura szarmantów i elegantów z bespoke.pl” – srogi rak, jak mawia młodzież.

Co wy tam palicie
4 miesięcy temu
Reply to  złoty fiut

Dobre i mocne, nie znałem tego. Dzięki.

Kos
4 miesięcy temu
Reply to  złoty fiut

Rozwalił mnie na części ten artykuł – zwłaszcza fragment o kobietach. Dzięki za podrzucenie.

legomenon
4 miesięcy temu
Reply to  Kos

To poczytaj sobie szarmant.pl/gdzie-te-dansingi – też zacne.

Zegar Mistrz
4 miesięcy temu
Reply to  legomenon

Śmiesznie się teraz czyta te manifesty elegancji Romana, który teraz sprzedaje dresy :)

Donovan
4 miesięcy temu
Reply to  Zegar Mistrz

A z drugiej strony warto przypomnieć, co Rafał Bauer powiedział kiedyś o Mr. Vintage: „Nie faszyzuje, nie wypowiada się ex cathedra i jeszcze jest normalnym facetem. Lubię jego podejście. Jest rzadkie.”. Uważam, że to najlepsze podsumowanie bloga, na którym teraz komentujemy.

vater
4 miesięcy temu
Reply to  Zegar Mistrz

A taki był ładny, amerykański ;) „Prosze pamietac ze ja hmm jakby to powiedziec, nie uznaje sie za statystycznego mezczyzne ad 2011. Jestem na antypodach spoleczenstwa, a nie w jego epicentrum. Mam zbyt duzo zainteresowan vintage: filmy noir, apparel arts i klasyczna elegancja, tango, jazz i blues. Moje ubranie oddaje moje zainteresowania i pasje. Mam trudny, introwertyczny i narcystyczny charakter i nie lubie wtapiac sie w krajobraz miejski ubraniem.”

vater
4 miesięcy temu
Reply to  legomenon

Radiomaryjec Stanisław Krajski (szur znany szerszym kręgom jako ekspert w programie „Jak jeść zupę”, a także ostrzegający przed wszechobecną proletaryzacją arbiter elegancji) lubi to.

Broostasha
4 miesięcy temu
Reply to  złoty fiut

Yyy… aż strach nosić poszetkę. A co się stało z tym bespoke.pl, padło?

k.
4 miesięcy temu
Reply to  złoty fiut

Dla pełnej jasności można dodać, że bespokepl/butwbutonierce to takie forum, gdzie cię poinstruują, że za 500 złotych nie kupisz butów, a jedynie „produkt butopodobny” i że nie możesz mieć wesela w stylu rustykalnym, bo angielska szlachta w XIX wieku takich nie robiła :v

Bozydar
4 miesięcy temu
Reply to  k.

Dodaj, że jeszcze strzelają do tych, co się z nimi nie zgadzają. A jak nie trafią, to wystawiają list gończy.

95% butów klejonek z „sieciówek” to jest produkt „butopodobny”. I mówię to z autopsji.. Ludzie płacą po 600-700 zł za (przykładowo) buty Ec.o i dostają klejone, skóropodobne „coś” polakierowane tak, że żadnej pasty nie przyjmuje.
Miałem wiele par. Dziękuję, nigdy więcej.
Dzisiaj byłem świadkiem reklamacji butów w klepie Ven…a. To coś trudno by było zaklasyfikować jako kapcie.
Najzwyczajniej szkoda kasy na coś takiego.

Nie, buty nie muszą być „goodyear welted”. Ale niech to będą buty.

Gisch
4 miesięcy temu
Reply to  k.

Miałeś do czynienia z butami z półki Berwick i wyżej? Różnica jest naprawdę wielka (szczególnie w „starzeniu się butów) i o ile nie w każdej sytuacji można dołożyć kupując obuwie, to mając taką możliwość niemal zawsze warto.

Kościerzak
4 miesięcy temu

Coffeedesk to mi już niejednokrotnie skórę uratowało w sytuacjach, gdy należy wręczyć komuś prezent, a nie jest to ktoś bardzo bliski/nazbyt lubiany – więc nie ma możliwości kupienia czegoś spersonalizowanego czy dopasowanego do osobowości lub potrzeb obdarowywanego. Super sklep :)

Zibi
4 miesięcy temu

Michale, ostatnimi czasy nic się nie dzieje w dziale Polecane…

Tomek
4 miesięcy temu

Ciekawe bio. Fajny wpis. Milego dnia.

5 faktów o mnie, których prawdopodobnie nie znacie – Nowości technologiczne
2 miesięcy temu

[…]  » Czytaj dalej […]