fbpx

Najstarsza kurtka w szafie

46 komentarzy

Podczas mojego ostatniego pobytu w Trójmieście udało się zrealizować nie tylko materiał do „Stylowej mapy Trójmiasta”, ale też dwie sesje na bloga. Pierwszą z nich już opublikowałem w październiku, a drugą prezentuję dzisiaj, bo choć wykonana w październiku, to idealnie wpisuje się w grudniową pogodę. Ponieważ tę drugą sesję robiliśmy na terenach stoczniowych, to nie mogło w nich zabraknąć akcentów marynistycznych.

SESJA ZAWIERA LOKOWANIE AUTA MARKI MERCEDES-BENZ

Pierwszy z nich to kurtka, która jak żadna inna nawiązuje do statków i odzieży marynarskiej. Mowa oczywiście o wełnianej bosmance, której historia sięga XIX wieku i która przetrwała do dnia dzisiejszego w zasadzie w niezmienionej formie. Do mojej bosmanki wróciłem chyba po trzech latach przerwy. Przez ten czas wisiała w szafie nieużywana. Nie dlatego, że nagle przestała mi się podobać, lecz po prostu w sezonie jesienno-zimowym wybierałem inne kurtki i płaszcze. Takie „problemy” występują wtedy, gdy masz w szafie za dużo ubrań, w dodatku wszystkich tak samo dobrych ;)

Ale właśnie to jest fajne w takich klasykach mody męskiej – że można je nosić przez wiele lat, później odstawiać na jakiś czas i znowu do nich wracać, a one przez lata nie wychodzą z mody. Za takie rzeczy warto zapłacić więcej i na takich produktach warto sobie budować bazę garderoby. Moja bosmanka ma co najmniej kilkanaście lat, ale myślę, że można założyć, iż nawet grubo ponad dwadzieścia. Ja kupiłem ją jakieś dwanaście lat temu. To było chyba na kilka miesięcy przed uruchomieniem bloga. Wówczas regularnie odwiedzałem sklepy z odzieżą używaną i bez większych problemów znajdowałem takie perełki. Dzisiaj coraz trudniej upolować takie rzeczy w lumpeksach. Obecnie trafia tam głównie to, co ludzie kupują, ponoszą kilka tygodni/miesięcy i wyrzucają do kontenerów, czyli towar z tanich sieciówek.

Jak teraz od czasu do czasu zaglądam do sklepów z odzieżą używaną, to widzę, że trzeba przejrzeć kilkaset ubrań, by wyłapać z nich 2-3 sztuki warte uwagi. Kiedyś nie było takich dysproporcji i takiej ilości towaru o mizernej jakości. Jedno jest pewne i pisałem już o tym nie raz – ubrania z tamtego okresu były wyraźnie lepszej jakości niż te współczesne. Moja bosmanka to wyrób jakiejś lokalnej marki portugalskiej, ja ją mam od kilkunastu lat, ale przede mną zapewne ktoś ją nosił jeszcze co najmniej drugie tyle, co potwierdza słowa o jakości.

Drugim marynistycznym akcentem w tej sesji jest kremowy golf z motywem kotwicy. Uwielbiam go. To włoska marka Navigare, która specjalizuje się odzieży żeglarskiej. Jeszcze do niedawna ich produkty były dostępne w Royal Collection, ale widzę, że niestety już nie ma u nich tej marki.

A jeśli chodzi o spodnie z dzisiejszej sesji, to one też pochodzą z drugiej ręki. To kolejna marka, która w mojej ocenie bardzo wyraźnie obniżyła jakość w ostatnich kilkunastu latach. Mowa o Marlboro Classics – marce, która przez wiele lat produkowała rzeczy wręcz niezniszczalne. Można je było nosić kilkanaście lat i wciąż wyglądały dobrze, bo bardzo ładnie się starzały (używali bardzo dobrych tkanin i skór). Niestety kilkanaście lat temu marka zmieniła właściciela i przeszła rebranding. Nowe Marlboro, a w zasadzie MCS (bo to nowa nazwa marki), to już nie jest to samo co kiedyś. Takich historii jest zapewne więcej. Jeśli znacie marki, które kiedyś robiły rzeczy niezniszczalne, a teraz robią dość przeciętne, to podzielcie się w komentarzach.

Autorem zdjęć jest Tomek Sarna

Bosmanka – Confeccones Claro
Golf – Navigare
Spodnie – Marlboro Classics
Buty – Blundstone
Kaszkiet – Poszetka.com

Podobne wpisy

Subscribe
Powiadom o
46 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jan
1 miesiąc temu

Na jednym z pierwszych zdjęć widać, że masz chyba zahaczone na lewym rękawie swetra. Ja niedawno kupiłem nie tani golf zack roman i już kilka „uszkodzeń” w paru miejscach. Niby dobry materiał, ale tak delikatny. Oto taka mała bolączka.

Marcin
1 miesiąc temu

Ja mam kurtkę poliestrowa z Zary, która kupiłem 15 lat temu. Zdalem sobie sprawę z tego, jak zobaczyłem ja na zdjęciach z czasów gdy poznałem moja przyszła żonę. Kurtka ciagle służy mimo ze jej nie oszczędzam, a wręcz przeciwnie, bo bardzo ja lubię. W tym roku musiałem w niej doszyć guzik. Taka jakość miała wtedy Zara. Z tamtych czasów została mi już właściwie tylko ta kurtka. I żona oczywiście ?

ORRO
1 miesiąc temu
Reply to  Marcin

Ja zaś cały czas noszę dżinsy od Hennesa & Mauritza kupione jakoś na przełomie stuleci — jakość (trwałość tkaniny, szycia) i ogólna jakość na poziomie nie gorszym niż współczesne 501-ki, czyli zasadniczo nie do zdarcia (choć aktualnie służą mi raczej jako portki na spacery z psem).
(Zabawne, że bardziej rozwalone mam stare Carhartty, no ale one naprawdę dostają czasem w kość.)

Giacomo de Taglia
1 miesiąc temu

Michale, choruję na bosmankę od jakiegoś czasu. Chciałbym taką w kolorze głębokiego granatu, z wyraźnymi refleksami niebieskiego, a nie prawie czarną. Drugi dodatkowy warunek to naprawdę duży, wysoki kołnierz. Mój numer jeden to obecnie Spier&Mackay. 480 USD. Dużo i niedużo. Poleciłbyś jakąś inną firmę, najlepiej tańszą? Od razu napiszę, że modele SS jakoś mnie nie przekonują. Ps. W lato szukałem z żoną sukienki na wesele. Byliśmy wszędzie, m.in. w Centrum Mody w Nadarzynie. Natrafiłem tam przypadkiem na sklepik z ubraniami paru ciekawych marek, między innymi Navigare i Aeronautica Militare. Raczej coś na kształt outletu, czyli nie można tam jechać po… Czytaj więcej »

Giacomo de Taglia
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Piękne dzięki!

Piotr
1 miesiąc temu

Ja mam od Zacka Romana i jest świetna.

Krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Overcoat, Man’s, Enlisted czyli brytyjska kontraktówka. W kolorze czarnym, niestety, ale nic lepszego „cywilnego” nie dostaniesz.
Więcej kosztowało mnie czyszczenie w pralni niż sama kurtka.
Sądząc po metce, to może mieć i 50 lat (jak ktos ma zacięcie detektywistyczne może spróbowac wyśledzić po numerze zamówienia)

Rhaemond
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Gloverall ma bardzo fajne bosmanki (mam nadzieję, że moja przetrwa równie długo), ale ich granat jest bardzo bliski czerni, czyli inaczej niż Giacomo de Taglia chodziło.
Bytom z jakością płaszczy schodzi na psy, a i bez tego jego bosmanki pozostawiały wiele do życzenia.
Polskie półpłaszcze marynarskie są siermiężne, a do tego trafienie z rozmiarem zakrawa o cud.
Można poszukać demobilu z innych marynarek, np. ostatnio się trafiły szwedzkie: https://www.varusteleka.com/en/product/swedish-pea-coat-surplus/32794 (polecam sklep BTW!)

Marcin
1 miesiąc temu

Zobacz Suit Supply za 1399 zł – kupiłem w tym roku. Jest z grubego materiału w takim „starym” stylu. Mięsisty, trochę sztywny. I ma ogromny kołnierz jak się postawi. Teraz sprawdziłem co prawda i nie ma już tej, co kupiłem, ale tu jest podobna: https://suitsupply.com/pl-pl/men/coats/bosmanka–granatowa/J838.html

Akurat bosmanki to oni robią co chwile nowe-takie same jak kolekcja wcześniej, więc poluj :)

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Marcin

@Marcin, czy moglbys wyjasnic rozmiarowke w podanym linku? Potrzebowalbym odpowiednika S lub M. Dziekuje za pomoc.

kubixxx
1 miesiąc temu

Sztyblety Blundstone chyba pierwszy raz na blogu? Jak wrażenia?

Marcin
1 miesiąc temu

Z niezniszczalnych rzeczy to mam kurtkę Alpinusa oraz bluzę Fred Perry z lumpexu zatem 15lat w moim posiadaniu + xlat w UK nadal ten sam kolor, fason itd.

Waldemar
1 miesiąc temu

Ja kupiłem jakiś czas temu bosmankę z Bytomia w wersji z kieszeniami z patkami Michale to błąd ?

Rhaemond
1 miesiąc temu
Reply to  Waldemar

Oryginalne bosmanki Royal Navy miały 2 pary kieszeni zewnętrznych – dolne z patkami i górne cięte, pionowe (tzw. handwarmers). Kiedy Polska Marynarka Wojenna inspirowała się bosmankami RN tworząc półpłaszcz marynarski stwierdziła, że wojskowy nie może trzymać rąk w kieszeniach, więc pominięto górną parę. US Navy początkowo żywcem przeszczepiła u siebie wzór brytyjski, ale później ewoluowało to w przeciwnym niż w Polsce kierunku – pominięto dolną parę kieszeni z patkami. Na US Navy obecnie wzoruje się większość kolekcji cywilnych, ale w żadnym z ww. układów kieszeni nie ma żadnego „błędu” (poza funkcjonalnym). Oryginalny układ kieszeni na rynku cywilnym powiela Churchill Peacoat… Czytaj więcej »

Krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Rhaemond

Moja Overcoat Man’s Enlisted jest trochę krótsza niż ta z Gloverall, ma 3 pary guzików i tylko skośne kieszenie bez patek. Guziki są podobne, czarne z logiem kotwicy, wydaje się że z tworzywa. No i jest czarna. Wydaje mi się (także sądząc po nazwie) że nie jest to kurtka oficerska a raczej przeznaczona dla zwykłych marynarzy. Wydajesz się sporo wiedzieć na ten temat, czy możesz to potwierdzić lub napisać co właściwie kupiłem?

Last edited 1 miesiąc temu by Krzysztof
Rhaemond
1 miesiąc temu
Reply to  Krzysztof

Po pierwsze, to z pewnością jest to kurtka szeregowych marynarzy (Enlisted). Zresztą, bosmanka jest typową kurtką marynarzy i podoficerów, ale nie oficerów (chociaż w US Navy mają dla oficerów wariant zwany „reefer” który różni się złotymi guzikami). W Royal Navy oficerowie używali raczej Bridge Coat, który był płaszczem długim. W US Navy bosmanka ewoluowała – oprócz utraty dolnych kieszeni z patkami stopniowo zmniejszała się liczba guzików – z 10 lub więcej do ostatecznie 7 (3×2 + 1 pod szyją). Być może bosmanki w Royal Navy po II Wojnie Światowej ewoluowały analogicznie jak w US Navy, ale nie wiem i trudno… Czytaj więcej »

Waldemar
1 miesiąc temu
Reply to  Rhaemond

Wielkie dzięki !

Waldemar
1 miesiąc temu

Dzięki Michale ! Czuję się w niej fantastycznie !

Franki
1 miesiąc temu

Cześć Michał,

u mnie z nieśmiertelnych ubrań, to koszule i swetry z Cottonfielda…
Niektóre mam już kilkanaście lat.

Pozdrawiam
Franki

AgA
10 dni temu
Reply to  Franki

U nas podobnie (Cottonfield i 'siostrzany’ Jackpot). Plus pare niedawno dokupionych na vinted, uzywanych, pewnie tez dlugo posluza . Super jakosc lnu i bawelny.

Dominik
1 miesiąc temu

Michale, pamietam o Twoim wyzwaniu ubrania się za 1000 zł, kiedy ukaże się na blogu jego finał?

Andrzej
1 miesiąc temu

Michale, jak sprawują się buty Blundstone? Wygodne? Co możesz powiedzieć o jakości wykonania?

Drakke
1 miesiąc temu

Timberland – kiedyś klasa, dzisiaj kał (w wielu przypadkach)

Stonoga
1 miesiąc temu
Reply to  Drakke

Podpisuje sie pod tym wszystkimi konczynami! Jeszcze moze Timbsy „Premium” czy classic Boat Shoes sa porzadne i wykonane z naprawde fajnych jak na sieciowke skor, ale reszta to juz tylko znaczek Timberland…

Norbert
25 dni temu
Reply to  Stonoga

Kupilem okolo dwoch lat temu sztyblety od Timberlanda. Cena regularna ok 900zł, trafione za okolo 200.
Generalnie jestem BARDZO zadowolony. Buty zazwyczaj niszcze bardzo szybko, a te po dwoch latach w doskonalym stanie. Nie pamietam kiedy ostatnio tak dobrze buty mi sie trzymały ;)
Do tego budowa buta, ktora bardziej mi odpowiada (ciezki, masywny wyglad, a nie jak niektore „sledzie”)
Z czystym sumieniem polecam.

wuj zbój
1 miesiąc temu

Jestem tak stary że pamiętam czasy, kiedy pan kiedyś łączył tę bosmankę z uszanką z demobilu ;) Teraz już chyba pan uszanek nie nosi?

Gisch
29 dni temu
Reply to  wuj zbój

Uszanka jest mało uniwersalna, już w temperaturach około 0 bywa w niej za ciepło, ale jeśli jednak się zdarzy te 5 czy więcej stopni na minusie to naprawdę nie ma lepszej czapki. Przy opuszczonych uszach to już w ogóle można chyba każdy mróz przetrzymać ;) Warto tylko wybrać wersję z niezbyt długim futrem (wersje z lisów przypominają czapy z XVII wieku; nieźle sprawdza się królik – jest przy okazji fantastycznie miękki). Moim zdaniem wygląda to też dużo lepiej niż te dokerki, beanie itp. (kaszkiet to inna materia, zresztą nie chroni uszu – a nawet w tych wersjach z chowanymi nausznikami… Czytaj więcej »

Piotr
1 miesiąc temu

Ja mam to „szczęście”, że mieszkam w małym miasteczku i nawet dość często udaje mi się upolować ciekawe egzemplarze w lokalnym secondhandzie. Jednym z ostatnich moich hitów jest granatowy garnitur Atelier Torino o składzie 70% wełna (new wool) i 30% moheru. Garnitur był w idealnym stanie. Krawcowa potwierdziła tylko stan nieużywany…Zakup to 10 zł, przeróbki krawieckie: skrócenie rękawów oraz skrócenie i zwężenie nogawek – 90zł.

Pschemo
1 miesiąc temu

Petarda! Naprawdę kozacko. Dawno mi się aż tak, tutaj nie podobało.
Jeszcze poproszę o model kaszkietu.

Velahrn
1 miesiąc temu

Cieszę się, że wreszcie to napisałeś. Secondhandy były (i nadal nieco są) mitologizowane jako dosłownie róg obfitości, tajemnicze miejsca pełne klejnotów i samorodków złota, które tylko czekają, aby po nie sięgnąć. A prawda jest taka, ze sklepy z odzieżą używaną są obecnie pełne g%$a z sieciówek, którego nie chcieli na Zachodzie. Pomijam fakt, ze często sam personel sklepu przebiera wstępnie asortyment, i wystawia co „lepsze” metki na allegro – choć wiedza tych osób o modzie męskiej szczęśliwie jest często niepełna. Więc Gucciego albo Dolce&Gabbana w ciucholandzie nie zobaczymy, bo każdy wie, kto to Gucci czy D&G, i odsiane wylądują na… Czytaj więcej »

Ultra
1 miesiąc temu

Czapka ” oprychówka” ?? :-(

Adam
1 miesiąc temu

Pawo. Miałem kurkę zimową, kupioną pod koniec zeszłego stulecia, chyba w 1999 roku. Początkowo noszona jako „ciuch wyjściowy”, później w roli kurtki na zimowe spacery z psami, taka kurtka robocza, tyle że nie do kopania rowów. Zaliczyła różne warunki terenowe, ślady łap odbitych na powitanie były czymś normalnym. Miała słabo widoczne ślady od pasów bezpieczeństwa, wiek najbardziej rzucał się w oczy po stanie podszewki. Rok temu oddałem w ramach wietrzenia szafy na zbiórkę odzieży używanej i myślę, że ktoś w niej nadal chodzi. Dzisiejszego Pawo nie komentuję.

Mateusz
25 dni temu

Dzień dobry. Również jestem zdania, że dzisiejsze ubrania w większości tracą na jakości na rzecz produkcji masowej. Dlatego wybierając szczególnie odzież wierzchnią, zwracam uwagę na materiał i szczegóły. Kupiłem dawno temu kurtkę z Klasyczne Buty i śmiało mogę ją polecić. Kurtka jest z owczej skóry, i mimo częstego używania, wciąż sprawdza się rewelacyjnie. Warto zapłacić więcej, by cieszyć się ubraniem przez więcej niż jeden sezon ;)

Blog Ozonee
19 dni temu

Marzy mi się bosmanka i ramoneska z drugiej ręki, ale ich znalezienie jest koooszmarnie trudne. Szybko znikają z wieszaka, ale w szafie zostają na zawsze :) świetne stylizacje.

P
18 dni temu

wiem, że to będzie bluźnierstwo, ale H&M robiło kiedyś (20 lat temu) naprawdę bardzo dobre jakościowo rzeczy. Miałem t-shirt, który katowałem kilkanaście lat i bez rzadnej dziury w materiale oddałem chrześniakowi.