fbpx

Czy kultowe sztyblety Blundstone warte są swojej ceny? Recenzja po ponad roku użytkowania

44 komentarze

Dawno nie było na blogu recenzji produktowych, więc dzisiaj model butów, który powinien was zainteresować, ponieważ w ostatnich latach australijska marka Blundstone stała się bardzo popularna i pożądana w Europie, w tym również w Polsce.

Ja mam do zrecenzowania jeden z ich kultowych modeli, czyli sztyblety Originals Chelsea Boots, które produkowane są od lat 60. ubiegłego wieku i podobno dotychczas sprzedano ich już ponad 25 milionów egzemplarzy. Użytkuję je kilkunastu miesięcy. Dodam tylko, że recenzowane buty otrzymałem w roku 2021 od sklepu eastendshop.com bez żadnych oczekiwań z ich strony, więc nie jest to recenzja sponsorowana. Mój egzemplarz to wersja zamszowa w kolorze Tobacco (oznaczenie producenta: #1911).

Zdjęcie z listopada 2021

Zacznę od krótkiej informacji o samej marce. Za początek działalności marki Blundstone przyjmuje się rok 1870. Wywodzi się ona z Australii, a dokładniej z wyspy Tasmania. Zresztą ta informacja rzuca się w oczy wszędzie tam, gdzie pojawia się nazwa Blundstone.

Jest w logotypie, jest na stronie internetowej, na pudełkach i na tasiemkach ułatwiających zakładanie buta, które wszyte są na górze cholewki. Ale uwaga, oznaczenie to może wprowadzać w błąd. Co prawda nie są to hasła Made in Tasmania/Australia, lecz samo Tasmania Australia, ale sam byłem pewien, że buty Blundstone rzeczywiście produkowane są w Australii, a tak nie jest. Na moim egzemplarzu znalazłem wszywkę z napisem Made in Vietnam i dopiero wtedy zacząłem szukać informacji jak to jest z tą Tasmanią.

Okazuje się, że obecnie marka ta posiada sześć fabryk, z czego tylko jedna działa w Australii i z tego co wyczytałem, to nie produkuje ona linii „cywilnych”, czyli tych dostępnych w popularnych sklepach z obuwiem, lecz profesjonalne obuwie robocze, które jest istotną częścią ich biznesu i które dostępne jest wyłącznie w specjalistycznych sklepach. Co ciekawe, choć linie profesjonalne wykonane są według wyższych standardów wykończenia, to są… tańsze. Podobnie jest z marką Timberland i ich mało znaną linią Timberland PRO, ale to już historia na osobny wpis.

Generalnie nie ma w tym nic złego, że Blundstone produkuje swoje obuwie w innych krajach, ale uważam, że nie fair jest używanie wielkich napisów i oznaczeń Tasmania Australia, bo może to sugerować, że wszystkie buty Blundstone są tam produkowane.

WYGLĄD

Będę szczery, sztyblety Blundstone nie są najpiękniejszymi sztybletami, jakie miałem, ale to oczywiste, bo to nie są buty, które mają zachwycać super smukłymi liniami, cienką podeszwą i subtelnymi detalami. Wizualnie są dość masywne i szerokie, ale taki ich urok, bo przecież jest to model wzorowany na obuwiu roboczym – w tym przez wiele lat specjalizowała się firma Blundstone.

Kwestią subiektywną jest też wygląd samej skóry, bo jest ona rustykalna i starzeje się w specyficzny sposób. Z każdym miesiącem nabiera charakteru. Dla zagorzałych fanów jest to znak rozpoznawczy i jeden z atutów tej marki, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdemu będzie to odpowiadać.

Plus jest taki, że o ten rodzaj skóry nie trzeba jakoś specjalnie dbać, bo każda rysa, otarcie czy nawet lekkie zabrudzenie wyglądają naturalnie i dodają jej uroku. Mnie się to podoba, brakowało mi w szafie takich butów z którymi w zasadzie nic nie trzeba robić. Przez ponad rok kilka razy umyłem je wilgotną gąbką i chyba dwa razy wyszczotkowałem szczoteczką do zamszu. Tyle. Przed wykonaniem zdjęć oczyściłem je jedynie z kurzu za pomocą suchej szczotki.

JAKOŚĆ SKÓRY

Jak wspomniałem, skóra butów Blundstone jest bardzo charakterystyczna. Surowa, rustykalna, matowa. Gruba, ale jednocześnie o odpowiedniej sztywności, nie za miękka i nie za twarda. Pozwala to utrzymać butom ładną formę, nawet wtedy, gdy nie są regularnie wypełnione prawidłami, a przy tym jest na tyle elastyczna, że dobrze dopasowuje się do stopy. Ta ponadprzeciętna grubość skóry sprawia, że buty Blundstone są bardzo odporne na intensywną eksploatację. Prędzej zużyciu ulegnie podeszwa lub wewnętrzna wyściółka, niż skóra zewnętrzna, która wygląda na niezniszczalną. Zobaczcie sami.

Skóra o grubości prawie 2 milimetrów

To, co pewnie zauważycie na pierwszym zdjęciu (listopad 2021) i tych aktualnych, to spora różnica w odcieniu skóry. Rzeczywiście, kolor dość mocno się rozjaśnił, ale mi to nie przeszkadza. Oczywiście dałoby się zachować oryginalny odcień skóry, ale należałoby użyć co jakiś czas renowatora w sprayu w odpowiednim kolorze. Ja nie robiłem tego celowo.

WYGODA

O wygodzie butów Blundstone słyszałem same dobre opinie, ale gdy ja zacząłem w nich chodzić, to nie byłem zachwycony. Po pierwszym założeniu moje pięty miały bolesne otarcia i trochę się zniechęciłem, odstawiłem je chyba na dwa tygodnie i wróciłem do innych sztybletów. Ale później założyłem je jeszcze kilka razy i szybko się „rozbiły”, jak zwykło się mawiać o butach, które wymagają rozchodzenia. A po kilkunastu założeniach stały się rzeczywiście bardzo wygodne. Do tego stopnia, że w sezonie jesienno-zimowym było to obuwie casualowe pierwszego wyboru, gdy danego dnia chciałem maksymalnego komfortu dla stóp.

W kategorii wygoda warto też wspomnieć o detalu, który może nie wpływa bezpośrednio na komfort noszenia, ale komfort zakładania jak najbardziej. Chodzi o dwie pętelki z taśmy, które wszyte są na samej górze cholewki. W bardziej eleganckich sztybletach jest to zazwyczaj jedna pętelka, często tak malutka, że nie da się tam włożyć palca. Niby drobna rzecz, ale to właśnie ona sprawia, że gdy muszę gdzieś szybko wyjść na chwilę (z psem, do sklepu osiedlowego), to sięgam po Blundstone’y, bo ich założenie zajmuje dosłownie dwie sekundy.

Przy akapicie Wygoda muszę też wspomnieć o tym, że choć wizualnie te sztyblety wyglądają dość masywnie, to w rzeczywistości są bardzo lekkie jak na trzewiki.

WNĘTRZE BUTA

Pamiętam, że gdy rozpakowałem te buty, to byłem zawiedziony dwoma detalami. O tym, że jest to produkcja azjatycka już wspominałem na początku, ale zaskoczony byłem również tym, że środek buta nie jest wykończony skórą, lecz materiałem tekstylnym (podszewka i wkładka). Nie lubię tego, bo z moich doświadczeń wynika, że jest to oszczędność po stronie producenta, która skraca żywotność buta, ponieważ tekstylne wykończenie szybciej się zużywa (przeciera), jest mniej higieniczne i wpływa na niższy komfort użytkowania. Co mam na myśli?

Otóż wyściółki poliestrowe nie absorbują wilgoci i potu, jaki wytwarza ludzka stopa. Pot zostaje na skórze i/lub skarpecie. To pewnie sprawa indywidualna, ale ja przy temperaturach powyżej 12-15 stopni Celsjusza miałem w tych butach uczucie mokrej stopy, czyli pot nie był w stanie w miarę szybko odparować ze stopy, bo podszewka i wkładka go nie wchłaniały.

Wkładka i wnętrze buta wykończone są materiałem

Ale muszę zaznaczyć, że w ofercie Blundstone są też tak samo wyglądające sztyblety z wyściółką skórzaną. Przyznam szczerze, że w momencie składania zamówienia nie zauważyłem, że Blundstone posiada dwie linie produktowe, które różnią się właśnie sposobem wykończenia środka buta (Originals z wnętrzem tekstylnym i Classics z wnętrzem skórzanym) i myślę, że wielu klientów też o tym nie wie, a przy zakupach nie zwróci na to uwagi.

Po lewej wersja Classics ze skórzaną wyściółką, po prawej wersja Originals (czyli taka jak w mojej recenzji)

Oczywiście linia Originals jest trochę tańsza, ale moim zdaniem jest ona niepotrzebna i psuje renomę marki. Jako klient wolałbym zapłacić te 100 zł więcej i mieć obuwie trwalsze i bardziej komfortowe, dlatego jeśli będziecie rozważać zakup butów tej marki, to zdecydowanie namawiam na linię Classics. Ewentualnie bardziej elegancką linię Dress, która też ma skórzane wnętrze.

TRWAŁOŚĆ

Jak wspomniałem skóra cholewkowa jest gruba i na pewno gwarantuje to, że buty Blundstone posłużą wiele lat. Można mieć wątpliwości co do trwałości wnętrza, które wykończone jest materiałem tekstylnym, ale u mnie po ponad roku użytkowania nadal nie ma tam śladów przetarć, choć zapewne się pojawią, a nie jest to usterka łatwa do naprawy u szewca. Warto zatem wybrać wersje, które mają skórzaną wyściółkę. Jeśli chodzi o trwałość, to warto też wspomnieć o podeszwach. Moje nadal wyglądają dobrze, w zasadzie nie mają śladów zużycia.


PODSUMOWANIE

Czy warto zatem kupić słynne sztyblety marki Blundstone? Moim zdaniem tak, szczególnie, że raczej bez większych problemów można je kupić z rabatem 20-30%, co oznacza, że za ok. 550-700 zł otrzymacie bardzo wygodne buty z porządnej skóry, o bardzo charakterystycznym stylu, łatwe w utrzymaniu czystości i pasujące do wielu ubrań w stylu casualowym. Można je nosić od późnego lata aż do późnej wiosny. Czy zamówiłbym je po raz drugi? Tak, ale szukałbym modeli z linii Classics.

Wygląd: 7/10
Jakość skóry cholewkowej: 8/10
Wygoda: 9/10
Wnętrze: 5/10
Jakość wykonania: 8/10
Obecny wygląd: 8/10

Ogólna ocena i stosunek ceny do jakości: 8/10

Oceniany produkt ma: 14 miesięcy
Oceniany produkt był noszony: około 70 razy
Cena detaliczna w momencie zakupu: 699 zł

Podobne wpisy

Subscribe
Powiadom o
44 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Przemysław
1 miesiąc temu

Posiadam Blundstone’y ponad 4 lata – bardziej uniwersalnych butów nigdy nie miałem. 4 lata intensywnej eksploatacji, a wciąż wyglądają rewelacyjnie. Wersja Classic – ze skórzaną wyściółką. Polecam i uważam, że są warte swojej ceny. Moja żona ma identyczny model i podziela moje zadanie ?
P.S. M.in. w tych butach chodził Hank Moody ?

Last edited 1 miesiąc temu by Przemysław
Velahrn
1 miesiąc temu

Ciekawa i wartościowa recenzja! Z tą australijskością Blundstone’ów jest jak z brytyjskością Belstaffa. W miarę jak produkcja przenosi się coraz dalej i dalej od Wielkiej Brytanii, rośnie im wielkość Union Jacka na kurtkach. Czyli kiedy kurtki było robione na wyspach, miały malutkie znaczki z flagą Zjednoczonego Królestwa. Było jednak za drogo, więc produkcja wywędrowała do Włoch, a znaczki powiększyły się. Włochy były jednak również za drogie, księgowi marudzili, więc przeniesiono produkcję do Rumunii, zwiększając oczywiście wykorzystanie flag brytyjskich – teraz walą je w swoich produktach, gdzie się da. Przypuszczam, że Rumunia też okaże się zbyt droga i marka skończy tam,… Czytaj więcej »

Jakub
1 miesiąc temu

A jak jest z zakupem, przesyłką i zwrotami?

Pawel
1 miesiąc temu
Reply to  Jakub

Ja je kupiłem na Zalando.

Jakub
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Faktycznie są dostępne. Niestety rozmiar max 47, a ja noszę 12,5-13 UK

Severus
1 miesiąc temu

Fajne buty, osobiście wolę Blundstone’y od typowych wymuskanych sztybletów. To w końcu swoje dostałeś czy kupiłeś? Bo raz jest tak, raz tak.

Severus
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

„Przyznam szczerze, że w momencie składania zamówienia nie zauważyłem, że Blundstone posiada dwie linie produktowe…”

„Czy zamówiłbym je po raz drugi?”

To mnie skołowało, ale może nie zrozumiałem jak to działa. Nie, żeby miało to jakieś znaczenie…

Gisch
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Być może, ale „otrzymałem bez żadnych oczekiwań z ich strony” brzmi nieco niepoważnie w kontekście darmowego uzyskania tych butów.
Z całą pewnością gdy je wysłali przez myśl im nie przyszło, że pojawią się na blogu :p Nawet jeśli tego nie napisali wprost, to nie ma wątpliwości, że dostarczając je za darmo liczyli na tego typu „rewanż”.

Zenon
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Chodzi, jak się zdaje, o precyzję wypowiedzi, ponieważ mówienie o braku oczekiwań ze strony producenta rzeczywiście brzmi nieprzekonująco – bo czemu w takim razie tych butów nie dostałem ani ja ani pan Gisch, a dostał pan Michał, który jest popularnym blogerem modowym z potężnymi zasięgami, recenzującym od czasu do czasu elementy garderoby męskiej? Najoczywistsza odpowiedź, jak się zdaje, byłaby taka, że producent zaproponował buty, licząc na to, że być może spodobają się na tyle, że zostaną na blogu wspomniane, co z pewnością przełoży się na wzrost popularności. Jak widać, producent się nie przeliczył – była to inwestycja długoterminowa, ale trafiona.… Czytaj więcej »

Adam
1 miesiąc temu
Reply to  Zenon

Szczerze to nie widzę tu bezkrytycznej oceny butów, samych superaltyw. Recenzja według mnie bardzo obiektywna, z wypunktowanymi plusami i minusami. Serio, ludzie, dajcie żyć.

uszko z grzybami
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

jeden o niebie drugi o chlebie

Gisch
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Tylko czy gdziekolwiek padł zarzut nierzetelności samej recenzji? Otóż nigdzie.
Jedynie kwestią sporną jest to, czy marka Blundstone spodziewała się odezwu ze strony Michała wysyłając mu buty za darmo (trudno w to raczej wątpić) i czy można ją określić sponsorem całej „akcji” (gdyby nie zaproponowali nieodpłatnego przesłania butów to obecnego wpisu prawdopodobnie by nie było, a tak Michał ma w czym chodzić, a marce wzrosły zasięgi – win win ;) ).

Adam
1 miesiąc temu
Reply to  Gisch

Jeśli już chcesz być taki skrupulatny to sytuacja jest win win win. Czytelnik poznaje nową markę i otrzymuje szczerą (w mojej ocenie) recenzję butów. Czy powyższy wpis zachęcił mnie do bliższego zapoznania się z marką? Absolutnie nie. To co rzuca się w oczy na blogu od dość dawna to wieczne niezadowolenie z wpisów sponsorowanych, komercyjnych, to łapanie za słówka (jak w komentowanym wpisie), szukanie dziury w całym. W mojej ocenie wpisy sponsorowane są świetnie oznaczone i nie rozumiem z czym tylu czytelników ma problem?

Gisch
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

No Panie Michale, szanujmy się. Gdyby Pan nie był znanym blogerem to taka propozycja (wysłania nieodpłatnie dowolnej pary) by nie padła ze strony tej marki – no bo przecież nie wylosowali jakiegoś randoma tylko osobę o potężnych zasięgach. To, że być może liczyli się z możliwym odmówieniem przyjęcia pary albo brakiem wystawienia im w przyszłości opinii w jakiejś formie to inna sprawa (w najgorszym wypadku po prostu ubytek jednej pary – dla dużej marki, zwłaszcza myślącej perspektywicznie zamiast z sezonu na sezon to żaden koszt, a możliwy zysk marketingowy duży; coś jak kupienie losu na loterii – są szanse na… Czytaj więcej »

Moar
1 miesiąc temu

ale pominales najwazniejsze (tym odrozniaja sie Blundstone od innych, podobnych) czyli lekkosc luta

wynika ona z konstrukcji podeszwy tj nie jest ona gumowa tylko „piankowa” oblana gumą. zaletą jest mała waga, wadą krótka żywotnosc i nienaprawialnosc

Michał
1 miesiąc temu

Ja również posiadam wersję Classic i nie zwróciłem uwagi, że jest możliwość wyboru podszewki. Tak jak pisałes, u mnie również występuje problem potliwości przy wyższych temperaturach. Szkoda, bo raczej 2 par nie potrzebuję. Jak na razie po ponad 1 roku noszenia mam wrażenie, że będę się nimi cieszył wiele lat :)

Lukasz
1 miesiąc temu

Ja posiadam model 1306 od kilku lat , cechują się trochę smuklejszą budową, zobaczyłem je podczas wizyty w Izraelu i tam się w nich zakochałem, co do artykułu mam jedna uwagę ocena trwałości obuwia bo 70 użyciach nie jest zbyt miarodajna, ale w tym przypadku sam mogę potwierdzić ze buty są bardzo trwałe i ładnie się starzeją. Warto dodać ze podeszwa jest wulkanizowana a nie klejona, co również wpływa na trwałość.

Maciej
1 miesiąc temu

Australijczycy chyba lubią si? w sztybletach. Ja polecam sztyblety praktycznie nie do zdarcia marki RM Williams, produkowane bezpośrednio w Australii. Jest kilka opcji do wyboru, bity może nie tak tanie jak te ale zdecydowanie warte swojej ceny.

Tomasz
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Z takich butów łatwiej jest wytrzepać pająki, skorpiony i inne przyjemne australijskie owady, niż z wiązanych, gdzie jest więcej miejsc, gdzie mogą się przyczepić i pozostać niezauważone :)

Franek
1 miesiąc temu

Panie Michale, pytanie z innej beczki:
Zauwazylem ze jednej z moich marynarek jedna z kieszeni (nakladanych) zostala krzywo wszyta (niesymetrycznie wzgledem drugiej). Czy takie cos mozna latwo poprawic u krawca?

Jakub
1 miesiąc temu

A jak buty znoszą wodę, śnieg, czy łatwo przemakają?

Hugo
1 miesiąc temu

Buty jak buty. Kwestia gustu. Mnie osobiście nie podchodzą. Są zbyt kaloszowe. Ale – jeśli można – mam pytanie odnośnie numeracji. Widzę na zdjęciu, że rozmiar buta to 9,5 czyli 43,5. Czy rzeczywiście masz taki rozmiar stopy? Czy też rozmiarówka jest „od czapy”? Pytam, bo w dzisiejszych czasach produkcja butów na dalekim wschodzie kompletnie wypaczyła rozmiary, które stały się nieprzewidywalne i loteryjne. Jeżeli długość buta jest dobra to jest on tak wąski, że chodzenie w nim jest niemożliwe. A jeśli weźmie się rozmiar większy, żeby był odpwiednio szeroki to z kolei jest za długi. Coś wydaje mi się, że z… Czytaj więcej »

Marcin
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Trochę dorzucę informacji w kwestii samej numeracji, bo sprawa nie jest oczywista. To australijska numeracja, zatem 1/2 oznaczają większą tęgość buta, a nie ich długość. Problem niestety jest z zamówieniem odpowiedniego rozmiaru, ponieważ różne sklepy różnie oznaczają podając europejską rozmiarówke. Tak jak w moim przypadku 10 AUS/UK to, w niektórych sklepach 44, a w innych 45. Z drugiej strony 45 oznaczone są rozmiary 10 i 10,5. Niewiele jest sklepów, które informują o oryginalnej numeracji (sneakerstudio, eastend, zalando). Moja sugestia. O ile jest taka możliwość zamówić 2 rozmiary. Ja dopiero trafiłem właściwie za 4, czy 5 razem

Daniel
1 miesiąc temu

A mogę prosić o polecenie zamszowych sztybletów w cenie do 400 pln ?

Gisch
1 miesiąc temu
Reply to  Daniel

Gdybyś chciał szyte buty to w ofercie Królewskiego Herbu są w linii Lord sztyblety zamszowe w ciemnym brązie (teraz o 100 zł ponad budżet, ale zwykle na przełomie roku robią jakieś promocje). O skórze licowej Lordów opinie nie są za pochlebne, ale ich zamsz jest ok – mam oksfordy z tego materiału i surowiec jest w porządku na tę cenę.

Daniel
1 miesiąc temu
Reply to  Gisch

Nie ma dostępnych rozmiarów :(

Jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Daniel

Ostatnio regularnie pojawiały się zamszowe Gordon Brosy na zalando longue za 250 pln – czy warto nie wiem, ale raczej spotykałem się z względnie pozytywnymi opiniami o marce w tym budżecie… (sam zamówiłem z licowej za 20 pln więcej i zobaczę czy warto było)

Marek
1 miesiąc temu

Nie mam przed sobą Original w tym momencie, ale mierzyłem jakiś czas temu model #578 (brązowa skóra licowa z niebieską gumą z boku) i jestem pewien, że wnętrze wykończone było materiałem tylko do mniej więcej kostki (lub końca bocznej gumy). Potem była czysta skóra, czyli druga strona zewnętrznej skóry licowej (niegładka), bez żadnej wyściółki. Natomiast mam osobiście Classic #1430 i niestety wyściółka skórzana jest tylko do kostki, tak jak widać na lewej grafice we wpisie (żółty kolor). Potem jest tekstylna wyściółka (pomarańczowy kolor). Nie jestem z tego rozwiązania zadowolony, bo jak jest cieplej, to stopa się po prostu poci. Dlatego… Czytaj więcej »

Robert
1 miesiąc temu

Ja jednak preferuję ECCO, od wielu, wielu lat… Konkretną recenzja. Wesołych Świąt

DAZ
17 dni temu

Powiedzcie mi, takie buty sprawdzą się w ciężkich warunkach? Szukam coś w podobie do tych, tylko pracuje na budowie. Nie to, że mają być całkiem wodoodporne, ale czy wytrzymają przejście przez bloto po kostki

Sew
15 dni temu

A ja ostatnio kupiłem to : https://www.untamedstreet.com/products/men-distressed-calf-leather-chukka-boots-brown-york-13057 Deklarują że wszystko robione jest we Włoszech. Jak widać to styl typu „worn” czyli już na wstępie but wygląda jak noszony, ale pozytywnie. Pierwsze wrażenie – bomba. Wygladaja dokładnie tak jak na zdjęciach. Po założeniu mam wrażenie ze nosze je od wielu lat. Jakościowo fenomenalne, na ile umiem ocenić. No design myślę nietuzinkowy. Maja też sztyblety: https://www.untamedstreet.com/products/men-distressed-calf-leather-chelsea-boots-brown-york-13082 Jak widać ceny mogą sie wydawać zaporowe, i dopiero po jakimś czasie będzie można ocenic trwałość. Długo sie zastanawiałem nad kupnem i mam nadzieje, że to inwestycja na długo. Ja żadko kupuje ubrania i raczej drogo… Czytaj więcej »

Wojtek
11 dni temu

Ja od roku mam Rustic Brown; same buty bardzo mi się podobają plus rzeczywiście trwałość na plus, ale czy one są tak wygodne jak ludzie mówią i piszą…hm..