fbpx

Lotnictwo i moda. 5 kultowych ubrań i dodatków

56 komentarzy

Wydaje się, że lotnictwo i moda to bardzo odległe dziedziny, ale wbrew pozorom całkiem sporo je łączy. W ramach współpracy z marką Longines przygotowałem artykuł w którym przypomnę pięć kultowych ubrań i dodatków, jakie moda codzienna zawdzięcza lotnictwu. Kiedyś rzeczywiście używali ich piloci cywilni i wojskowi, a dzisiaj są częścią mody damskiej i męskiej.

ARTYKUŁ POWSTAŁ W RAMACH WSPÓŁPRACY KOMERCYJNEJ Z MARKĄ LONGINES i W.KRUK

1. SKÓRZANE KURTKI PILOTKI

Jednym z bestsellerowych produktów, który najbardziej kojarzy się z lotnictwem są krótkie skórzane kurtki, najczęściej nazywane pilotkami. Od kilku dekad są stałą częścią mody codziennej. Pierwotne wersje kurtek lotniczych pojawiły się jeszcze przed I wojną światową, czyli w czasach gdy lotnictwo dopiero raczkowało. Kabiny samolotów nie były wtedy jeszcze zabudowane, zatem piloci potrzebowali ciepłych ubrań. Idealnym surowcem okazała się skóra końska lub focza, która skutecznie chroniła przed wiatrem i chłodem.

Powszechnie uważa się, że najlepszym i najczęściej kopiowanym wzorcem kurtek lotniczych jest model A2 stworzony dla armii amerykańskiej w roku 1940, ale podobne fasony miały na swoim wyposażeniu także wojska brytyjskie, niemieckie i wiele innych, zatem trudno jednoznacznie przypisać komuś te zasługi. Inne znane modele skórzanych kurtek to m.in. A1 (1927 r.), M422 (1941 r.) oraz G1 (1947 r.).

Popularyzację kurtek lotniczych bez wątpienia należy przypisać amerykańskiemu kinu. Zresztą nie po raz pierwszy postacie filmowe przyczyniły się do transferu produktów specjalistycznych z wojska do cywila. Jeśli chodzi o pilotki, to duża w tym zasługa kultowego filmu z lat 80 – „Top Gun”, który przedstawia środowisko młodych pilotów amerykańskich myśliwców. Pojawia się tam kurtka G1, która była na wyposażeniu armii amerykańskiej od roku 1947 aż do lat 80. To właśnie ten model zrobił największą karierę cywilną i do dnia dzisiejszego jest chętnie kopiowany przez marki odzieżowe. Najsłynniejsza kurtka lotnicza z polskiego kina, to oczywiście egzemplarz Franza Maurera, granego przez Bogusława Lindę w filmie „Psy”.

2. KURTKI BOMBERKI/FLYERSY

Szybki rozwój i unowocześnianie samolotów bojowych miały też wpływ na zmianę parametrów odzieży dla pilotów. Szczelne i ogrzewane kabiny nie wymagały już grubych i ciepłych kurtek skórzanych z futrzanym kołnierzem, a poza tym ważne były też aspekty ekonomiczne. Naturalne skóry stały się zbyt drogim surowcem, który w dodatku był coraz trudniej dostępny w ilościach, jakich potrzebowało ich wojsko. Tym sposobem w odzieży dla pilotów zaczęto stosować nylon – tkaninę lekką, tanią i łatwo dostępną.

Najbardziej klasyczny model w tej kategorii to MA-1, nylonowa bomberka kurtka stworzona dla armii Stanów Zjednoczonych na przełomie lat 40 i 50. XX wieku. Poza zastosowaniem nylonowego materiału, jej charakterystyczne elementy to: dzianinowa stójka zamiast standardowego kołnierza, kieszonka zasuwana na suwak na lewym rękawie oraz pomarańczowa podszewka. Ta ostatnia miała swoje zadanie – w przypadku zestrzelenia lub katapultowania pilot mógł taką kurtkę odwrócić na lewą stronę i dzięki jaskrawej podszewce był bardziej widoczny dla ekip ratowniczych.

Zielony flyers z pomarańczową podszewką zaczął wchodzić do mody codziennej w latach 70. Szczególnie upodobali go sobie skinheadzi. Obecnie bomberki występują w ogromnej palecie kolorystycznej, w wersjach damskich i męskich oraz z różnych materiałów (nylon, bawełna, skóra, wełna). Klasyczne modele nawiązujące do oryginału z lat 40. najłatwiej kupić u marek, które wciąż są blisko związane z wojskiem np. Alpha Industries.

3. OKULARY AVIATORY

Świat oszalał na punkcie okularów typu aviator po filmie „Top Gun”, bo przed nim nie był to jakoś mega popularny dodatek. Ich pierwowzór powstał na przełomie lat 20. i 30. XX wieku. To właśnie wtedy Siły Powietrzne USA zleciły zaprojektowanie okularów przeciwsłonecznych, które miały chronić wzrok pilotów przed promieniami słonecznymi. Zadania podjęła się amerykańska firma optyczna Bausch & Lomb, która zaproponowała okulary z cienką ramką i dużymi soczewkami przypominającymi kształtem krople wody, a kształt ten był odzwierciedleniem pola widzenia ludzkiego oka.

Tak powstał model Aviator i sama marka Ray-Ban, której właścicielem do roku 1999 była firma Bausch & Lomb. Początkowo oprawka modelu Aviator produkowana była z tworzywa sztucznego. Dopiero w roku 1937 zmieniono ją na cienką, metalową ramkę i w takiej formie model jest produkowany do dnia dzisiejszego.

Okulary te jeszcze w latach trzydziestych trafiły do normalnej sprzedaży, ale nie cieszyły się jakimś szczególnym wzięciem. Przełomem był film „Top Gun” z roku 1986. Podobno po tym kinowym hicie sprzedaż modelu Aviator wzrosła kilkunastokrotnie i na wiele lat stały się przebojem wśród mężczyzn na całym świecie. Od kilkunastu lat chętnie noszą go też kobiety.


4. ZEGARKI LOTNICZE

W obecnych czasach praktycznie każda marka zegarkowa ma w swojej ofercie modele, które w mniejszym lub większym stopniu nawiązują do dawnych modeli zegarków lotniczych. Różnica jest taka, że te współczesne wersje pełnią głównie rolę stylowego dodatku, a prawdziwe zegarki lotnicze z pierwszej połowy XX wieku faktycznie były bardzo istotnym narzędziem nawigacyjnym dla pilotów, a nie tylko czasomierzem.

Zegarki lotnicze weszły do użytku pod koniec lat 20. ubiegłego wieku, gdy samoloty zaczęły pokonywać coraz dłuższe trasy. Już nie tylko międzypaństwowe, ale także międzykontynentalne. Były to loty bardzo długie, na dużych wysokościach, w zmieniających się warunkach atmosferycznych, a zatem zegarki pilotów musiały być maksymalnie precyzyjne, czytelne i niezawodne nawet przy dużych różnicach temperatur. Tym bardziej, że w wielu przypadkach były to loty jednoosobowe, zatem piloci mogli liczyć tylko na siebie i swoje wskazania.

Prawdopodobnie pierwszym profesjonalnym zegarkiem lotniczym, który później trafił do normalnej sprzedaży był model, który powstał w ramach współpracy Charlesa Lindbergha (jednego z pionierów lotnictwa) z marką Longines w roku 1927. To słynny The Longines Lindbergh Hour Angle Watch, który później wykorzystywało wielu innych pilotów.

Markę Longines wybrała dla siebie także inna pionierka lotnictwa, słynna Amy Johnson, która mając niespełna dwadzieścia lat pokonywała już samotnie kilkudziesięciogodzinne trasy. Przygotowując ten artykuł trafiłem na stronę domu aukcyjnego Sotheby?s, gdzie w tym roku na jednej z aukcji sprzedano egzemplarz zegarka Longines z roku 1937, który należał do Amy Johnson. Nowy właściciel zapłacił za niego równowartość około 400 tys złotych. Zobaczcie jak pięknie wyglądały zegarki z tamtych lat.

Klasyczne zegarki lotnicze miały kilka cech charakterystycznych. Po pierwsze, były duże jak na tamte czasy. Ich tarcza po prostu miała być czytelna bez konieczności przybliżania ręki do oczu, stąd większy rozmiar (nawet 55 mm). Ponadprzeciętny rozmiar miały także koronki, ponieważ musiały dawać możliwość nakręcania zegarka nawet w rękawicach. Po trzecie, ich paski były wyjątkowo długie, ponieważ zegarki lotnicze najczęściej zapinano na rękawie kurtki, a nie bezpośrednio na nadgarstku. Po czwarte, indeksy były duże i pokrywano je substancjami fluorescencyjnymi.

Na zdjęciach do tego artykułu możecie zobaczyć tegoroczną nowość marki Longines – zegarek Spirit Zulu Time, który jest współczesną interpretacją zegarków pilotów i nawiązuje do tradycji lotniczych tej marki. Seria ta dostępna jest w pięciu wersjach kolorystycznych. Na moim nadgarstku możecie zobaczyć wersję z antracytową tarczą, biało-złotymi indeksami i ciemnozielonym bezelem ceramicznym (nr referencyjny L3.812.4.63.2).


5. KRÓTKIE KOŻUCHY

Tradycyjne kożuchy zawsze były okryciami wierzchnimi na wyjątkowo mroźne miesiące i z tego względu najczęściej sięgały poniżej kolan. Po prostu miały chronić przed zimnem możliwie jak największą powierzchnię ciała. Były więc rodzajem płaszcza, ale za sprawą lotnictwa uległy one mocnemu skróceniu i stały się też kurtkami. Jak to się stało? Otóż gdy w lotnictwie pojawiły się samoloty latające na znacznie wyższych pułapach niż dotychczas (m.in. bombowce), to niewystarczające okazały się standardowe kurtki pilotki. Nie były one wystarczającą ochroną przed chłodem. Tak powstał pomysł na wykorzystanie grubego futra owczego, ale w wersji krótszej, która dawałaby więcej swobody niż płaszcze z kożucha.

Jednym z pierwszych modeli, który wszedł do regularnej produkcji była kurtka z roku 1934 oznaczona symbolem B3. Poza grubym kożuchem, jej charakterystycznym elementem były dwa skórzane paski którymi można było spiąć wysoki kołnierz oraz brak dzianinowych ściągaczy na dole i przy rękawach. Ponieważ był to model stworzony dla załóg bombowców, to w zasadzie jest to jedyna kurtka o której faktycznie można mówić „bomberka” ;)

Kurtki wzorowane na B3 i jej następcach są dość powszechnie dostępne u marek specjalizujących się w kurtkach skórzanych, a także u typowo amerykańskich firm (np. Ralph Lauren ma je co roku w swoich kolekcjach).

Napiszcie w komentarzu które z lotniczych elementów są już w waszej szafie, a które chcielibyście mieć.


W sesji z moim udziałem występują:

Kurtka – Lancerto
Golf – Navigare
Spodnie – Dockers
Okulary – Ray-Ban Aviator
Buty – Carlos Santos
Czapka i szalik – Black
Zegarek – Longines Spirit Zulu Time (nr referencyjny L3.812.4.63.2)

Autorem zdjęć jest Dominika Kuroś. Podziękowania dla kawiarni Plac Cafe za udostępnienie wnętrz do sesji i dla salonu optycznego Klank Optyk za wypożyczenie okularów Ray-Ban.

Podobne wpisy

Subscribe
Powiadom o
56 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Paweł
1 miesiąc temu

Dzień dobry.
U mnie w szafie i szufladzie to cała piątka;
-A2
-CWU36/P – bomberka kontraktowa USAF
-Irvin Jacket (brytyjski odpowiednik B3)
-Aviatory Ray Ban
Zegarki;
-Zeppelin LA126
-Citizen Promaster Super Skyhawk AT (tytanowy)

Choinka
1 miesiąc temu
Reply to  Paweł

Mój sąsiad za to lubi się przebierać za policjanta, ma 6 lat

Sebastian
1 miesiąc temu
Reply to  Choinka

Szach i mat :D

Paweł
1 miesiąc temu
Reply to  Choinka

Napisałem w komentarzu co mam wg. sugesti autora wpisu. Czy to problem lub coś śmiesznego? Nie przebieram się, lubię lotnictwo, mam też uprawnienia na szybowce.

Sebastian
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Zazdro bije od kolegi.

ZaciekłyPilot
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

smutasy ;)
Z drugiej strony w moim aeroklubie 90% towarzystwa lata w awjatorach. No i chyba nie ma nikogo bez breloczka Remove Before Flight ;)
Niemniej zgadzam się z Choinką, że te akcenty jesli występują w komplecie to bawią.

&
PS
Napisał typ, który nawet walizki kabinowej nie ma normalnej lecz oczywiście Luggageworks Stealth (że się tak niszowi pochwalę)

solificato
1 miesiąc temu
Reply to  Choinka

Mocne słowa na blogu dla starych facetów, którzy się przebierają za historyczna arystokrację.

Paweł
1 miesiąc temu
Reply to  solificato

Raczej dziwne. Nic tu mocnego nie ma. Każdy sądzi wg. siebie.

ZaciekłyPilot
1 miesiąc temu
Reply to  solificato

Arystokrację w dżinsach i tiazertach.

&

k.
1 miesiąc temu

Zegarek piękny (choć nie tak, jak ten Amy Johnson), ale te buty imo są wyjątkowo paskudne. Długaśne kopyto i szpiczaste, wyciągnięte noski rodem z eleganckich wieczorowych półbutów w zestawieniu z tym pseudo-górskim charakterem i masywnym szyciem norweskim tworzą taki dysonans, że zęby bolą, a przy tym, gdyby ktoś faktycznie zasugerował się ogólną formą i założył te buty na wycieczkę, pewnie zdziwiłby się ich niepraktycznością. Widać oczywiście fantastyczną jakość i klasę wykonania, ale estetycznie dla mnie jest to jak wynalazki z CCC. Jakkolwiek ładne buty tego rodzaju ma Grenson czy nawet Lokae, to ten przykład poucza że tak jak firmy typowo… Czytaj więcej »

Benriach
1 miesiąc temu
Reply to  k.

Ale Carlos Santos tak w ogóle robi takie niezbyt ładne hybrydy, jeśli chodzi o trzewiki. Z jednej strony kopyto niby eleganckie, a podeszwa jakby od butów roboczych. Wygląda to tak, jakby nie mogli się zdecydować, w którym kierunku iść, no i wychodzą takie pokraki. Oczywiście to rzecz gustu, ale ja np. tych butów zimowych od Carlosa nie kupuję – ma być elegancko, to zakładam Yanko, a jak roboczo, to Timberlandy. Carlos za to robi całkiem ładne oxfordy i loafersy.

k.
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Że jest w tych butach celowy zamysł, to oczywiście nie wątpię, ale nawet celowy zamysł może się okazać chybiony, albo też może się okazać, że brak umiejętności do sensownego zrealizowania tego zamysłu ? stąd rzeczy, o których piszesz wcale się nie wykluczają. Ale tutaj moim zdaniem problem wynika z pierwszej możliwości, i jeszcze to pociągnę, bo wydaje mi się ciekawe. Jakiś czas temu rodzime firmy obuwnicze z uporem maniaka lansowały jakieś takie cudaczne buty, które z grubsza wyglądały jak brogsy albo derby, ale na piankowej podeszwie ze sneakersów (coś takiego: https://www.rylko.com/mezczyzna/polbuty/iptt04-1bw-czarne-polbuty-na-lekkiej-podeszwie,p-31140); cyklicznie przez blogosferę przetacza się fala szydery, bo ktoś… Czytaj więcej »

Jacek.K.
28 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

Buty są kozackie zawsze takie chciałem.miec A panowie powyżej to raczej mają ograniczone gusta widocznie co do wyglądu .No wlasnie z moda tak jest : ;cos fajnego nietuzinkowego ,to już krytyka ,hmmm A moze zazdrość że się niema pomysłu na siebie Pzd.

Andrzej
1 miesiąc temu

Buty świetne! Przynajmniej na zdjęciu. Znakomicie komponują się z kurtką.

Jakub
1 miesiąc temu
Reply to  Andrzej

Niestety buty dostępne już tylko z resztek rozmiarówki :( Chciałbym kupić gdyby wznowili produkcję. Dzięki za tę dyskusję wyżej – sprawdzę te marki. Gdybyście mogli polecić jeszcze jakieś marki które robią podobne hikery to chętnie skorzystam.

Forto
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage
Artur
1 miesiąc temu
Reply to  Jakub

polecam Barker glencoe na lekkiej podeszwie vibram lite

Jakub
1 miesiąc temu
Reply to  Artur

Niestety zarówno Barker, jak i ten Berwick kończą się poniżej 13 UK :)

Piotr
1 miesiąc temu

Buty inspirowane lotnictwem to raczej lotniki, a nie takie ?retro-trapery?.

Michał
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

Skąd zatem pochodzi nazwa lotniki? Po angielsku nie mają one nic wspólnego z lotnictwem, a po polsku chyba tylko nazwę.

Sylwester
1 miesiąc temu

Golf i szalik???

Sylwester
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Golf osłania szyję przed chłodem podobnie jak szalik. Funkcjonalne uzasadnienie zakładania obu wydaje się więc wątpliwe. Poza tym nie wygląda to dobrze. Może cienki golf i cienki szalik założony bez wiązania pod szyją jeszcze jakoś ujdzie, ale połączenie obu w wersjach typowo zimowych jest nieprzekonujące. Chyba, że miało być nonszalancko:)

NM
1 miesiąc temu
Reply to  Sylwester

I golf i szalik mają tę samą rolę- chronić przed zimnem. Jeśli sam golf nie wystarcza i jest zimno pod szyją, to czemu ktoś ma rezygnować z szalika? Kompletnie bez sensu argument. Ubrania mają być użyteczne, a nie tylko ładne. Szczególnie zimowe.

Karol
1 miesiąc temu

Ja bym ten zegarek, z wyglądu, zakwalifikował do klasycznych nurków, a nie pilotów. Z pilota to ma jedynie pasek, gdyby zamienić na bransoletę to wygląda jak Sub od Rolka. Uwielbiam flejersy do Alphy, mam kilka sztuk, a moja pierwsza bomberka była czarna, kupiona na targu, początek lat 90 gdy byłem jeszcze dzieciakiem w podstawówce. Szalone lata, gdy na ulicy dużego miasta, w biały dzień, mogli cię z takiej kurtki skroić (czyli po prostu okraść), tak samo jak z porządnych butów (nike, adidas) czy czapki bejsbolówki drużyn NBA/NFL/NHL/MLB. Odnośnie odwracania na pomarańczową stronę, to wtedy u mnie w mieście było przyjęte,… Czytaj więcej »

Patryk
1 miesiąc temu
Reply to  Karol

Bo de facto to jest zegarek GMT. Pierwowzorem był Rolex ze swoim GMT-Masterem, ale zegarek w pewnym sensie ma związek z lotnictwem – powstał dla pilotów Pan-Am, którzy odbywali loty transatlantyckie. ;) Bardziej znane piloty? IWC Pilot (ale dla Luftwaffe produkowali również np. Laco czy Stowa), no i klasyk – Breitling Navitimer.

Dino Botta
1 miesiąc temu
Reply to  Patryk
Saszon
1 miesiąc temu
Reply to  Karol

Takie wrażenie moze powstać przez obrotowy bezel. Ale zegarki GMT to klasyka lotnicza, tu jeszcze wzmacniana cyframi arabskimi na tarczy.

Jan
1 miesiąc temu

Mam dziwne pytanie: czy rozporek na guziki w dżinsach to jakiś dziwny wymysł projektanta czy normalna sprawa, bo zwykle miałem na zamek, a tu przy zakupie nowej pary takie zaskoczenie. Nie wiem czy to wygodne rozwiązanie..

Maks Paradys
1 miesiąc temu
Reply to  Jan

To popularne rozwiązanie gdzieś od połowy lat 90, długo Pan zwlekał z wymianą garderoby :-)

Karol
1 miesiąc temu
Reply to  Maks Paradys

Przecież jeansy z rozporkiem na guziki to klasyka od początku istnienia, Levi’s w 501 robił to od 1873 roku, dopiero w 1954 roku wprowadził rozporek na zamek. Guziki vs. zamek to nie jest ani kwestia najnowsza ani od lat 90 XX wieku.

Dawid
1 miesiąc temu
Reply to  Jan

O matko i córko… Pewnie młody człowiek i niewiele jeszcze widział…

Jan
26 dni temu
Reply to  Dawid

I coś w tym złego?

nol
1 miesiąc temu
Reply to  Jan

ine minusujcie, człowiek nie wie i pyta

Arek
1 miesiąc temu

Jedne z tych butów które całkowicie mnie odpychają i nie mam ani jednej pary to SZTYBLETY uważam że to taka nowocześniejsza wersja męskich kowbojek albo kaloszy

Arek
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Zgadza się szybkość zakładania sztybletów jest na plus nie trzeba sznurować ale na minus jest to że celowo trzeba skracać spodnie czy dżinsy bo nogawki na sztybletach układają się niezbyt ciekawie w harmonijkę i jak jest nogawka za szeroka to już w ogóle. Mój rozmiar dżinsów takich w których nogawki nie trzeba skracać to 33×30 a na sztybletach i tak wychodzi harmonijka. Ten rozmiar dżinsów ma tylko Calvin Klein i Boss u których u mnie faktycznie nogawka kończy się jakby w połowie kostki. Podwijanie też niezbyt ciekawie to wygląda, myślę że podwinięte nogawki do butów sznurowanych mogą być a do… Czytaj więcej »

Gisch
1 miesiąc temu
Reply to  Arek

Może to zaburzy Pański światopogląd, ale trudno: skracanie spodni to najnormalniejsza w świecie przeróbka krawiecka, zrobi ją dosłownie każdy punkt krawiecki włącznie z najmniejszymi osiedlowymi za 20-30 zł. Odrzucanie jakiegoś modelu tylko dlatego, że ma za długie nogawki to kuriozum (a podwijanie prawie zawsze wygląda źle, jeśli to już kilkanaście centymetrów lub więcej to wręcz katastrofalnie).

Arek
29 dni temu
Reply to  Gisch

Nie mam nic przeciwko skracaniu spodni jak są za długie to jest wręcz wskazane. Noszę spodnie 48 albo 33×32 i zawsze jest nogawka za długa a dzinsy 33×30 albo 32×30 ale nogawka w dzinasach zawsze musi być 30 żeby nie trzeba było skracać a w pasie to różnie zależy od marki, dzinsy mają na nogawkach przetarcia i obcięcie tego szwu i podłożenie nie wygląda dobrze ale zdarza się że krawiec może tak podłożyć nogawki dzinsów że zostawi oryginalny szew

Dawid
1 miesiąc temu
Reply to  Arek

Sztyblety mocno zyskaly na popularności w ostatnich latach wraz z falą wzrostu zainteresowania modą męską. Dziś zna je praktycznie każdy „elegant” czy aspirujący do miana „dandysa” ( w większości pod nazwą „chelsea boots”) a w latach 90tych ze świecą mozna było szukać sztybletów w polskich sklepach obuwniczych, ja np. swoje sztyblety kupowałem w sklepie jeździeckim.

Franek
1 miesiąc temu

Michale, jak się ma dyrektywa Omnibus do cen podawanych na stronie Lancerto?

eLWe
30 dni temu

Wiem, że to trochę nie na temat, ale szukam dobrej jakości swetrów merino w przyzwoitej cenie, cienkich, dopasowanych i takich co się nie będą mechacić. Lata temu kupiłem (trochę szok) takie swetry za grosze w Reserved, są jak nowe, a teraz kompletnie nie wiem gdzie takich szukać. Próbowałem z Benettonem, rozlazły się i zmechaciły. Jakieś pomysły?

nol
26 dni temu

i jeszcze długi biały szalik, jak miał porco rosso

Janusz
21 dni temu

A co z czapkami? Tu jest o czym mówić (pisać).

Konrad
7 dni temu

Bardzo podoba mi się kurtka B3, niestety mam spory problem, żeby jakąś kupić do 1000 zł. Alpha Industries ma ładny model, ale niestety eko skóra i akryl za prawie 900 zł. Być może ktoś będzie w stanie mi coś polecić oprócz polowania na Vinted

Blog Ozonee
4 dni temu

Bomberki i pilotki to jedne z najfajniejszych casualowych kurtek! Warto mieć w szafie przynajmniej jedną :)