Buty na roztopy – kalosze cz. 2

9 komentarzy
Zgodnie z obietnicą dzisiaj przedstawię kalosze w zupełnie innej formie, niż w poprzednim wpisie.

Na początek jednak chciałbym wyjaśnić nazewnictwo, jakie powinno obowiązywać dla tego rodzaju obuwia. Wątpliwość taka pojawiła się w komentarzach na blogu Macaroni Tomato, gdzie rzuciłem temat “nakładek kaloszowych” jak je roboczo nazwałem, szukając polskiej nazwy dla terminu “overshoes”. Jeden z komentujących podpowiedział, że prawidłowa nazwa dla tych “nakładek” to po prostu kalosze, a ich historia jest znacznie dłuższa niż gumiaków, obecnie nazywanych kaloszami. To był ciekawy trop, tym bardziej, że na pewnym forum internetowym znalazłem informację, że te “nakładki” były w przedwojennej Polsce popularnym sposobem ochrony skórzanego obuwia.

Potwierdzenie tych słów znalazłem również w książce “Leksykon rzeczy minionych i przemijających”, którą kupiłem kiedyś w księgarni taniej ksiązki:

Kalosze (fr.galoches), płytkie obuwie gumowe nakładane na buty, chroniące od wilgoci i błota, pojawiły się w drugiej połowie XIX wieku (za najlepsze uchodziły kalosze szwedzkie lub ryskie).

W kaloszach, jako że z natury były mokre i zabłocone, nie wchodzono “na pokoje” ani w domu własnym, ani na wizycie; zostawiano je w przedpokoju, gdzie obok stojaka na parasole i laski znajdowało się zwykle tak zwane gniazdko na kalosze.
W dwudziestoleciu międzywojennym kalosze wyszły z użycia. Mężczyźni zrezygnowali z nich w ogóle, zwłaszcza że męskie kalosze bywały dość kłopotliwe, często zsuwały się z buta.

Nazwa kalosze przetrwała o wiele dłużej w języku potocznym, często bowiem kaloszami nazywano wysokie gumowe buty robocze, tak zwane gumiaki i gumowce”.

Leksykon rzeczy minionych i przemijających, wyd. Muza

Ten tekst w pełni wyjaśnia historię kaloszy i nazewnictwo. Modele, które przedstawiłem w poprzednim wpisie, to po prostu gumiaki. Oczywiście nazwa kalosze, określająca właśnie gumiaki jest już na tyle powszechna, że nie ma sensu z tym walczyć, dlatego dla mojej roboczej nazwy “nakładki kaloszowe” proponuję nazwę “kaloszki”.

Kaloszki to doskonałe rozwiązanie do strojów formalnych. Trudno sobie wyobrazić założenie kaloszy, które pokazałem poprzednio np. do garnituru, natomiast kaloszki jak najbardziej nadają się do tego – można je założyć na klasyczne półbuty. Dla osób przywiązanych do butów ze skórzaną podeszwą, będzie to idealne rozwiązanie chroniące takie obuwie przed błotem i wodą.

Kaloszki są wątpliwą ozdobą klasycznego stroju, dlatego należy je jak najszybciej zdjąć, gdy tylko nasze buty znajdą się na suchym podłożu, czyli np. po wejściu do budynku czy do samochodu. Dobrze jest mieć przy sobie szczelny foliowy woreczek strunowy, do którego schowamy kaloszki po wejściu do holu biurowca, jeśli krępujemy się w przejść w nich przez korytarz. Kaloszki zapakowane w szczelny woreczek można również schować do teczki czy nawet do kieszeni, dzięki czemu sekret suchych butów pozostanie “tajemnicą” dla obserwatorów z zaciekami na butach.

Przeszukałem zasoby polskich sklepów internetowych, ale niestety nie znalazłem kaloszków w żadnym polskim sklepie internetowym. Nie spotkałem tego produktu również w sklepach stacjonarnych.

Najbardziej znanym światowym producentem jest firma Tingley Rubber, która posiada bogata ofertę różnych fasonów. Kaloszki tej marki cieszą się uznaniem wśród klientów i są nawet polecane przez markę John Lobb. Kaloszki Tingley są dostępne na stronie producenta i w kilku amerykańskich sklepach internetowych (np. Zappos, Shoebuy) w cenie ok. 20$ za parę, jednak nie wiem czy realizują wysyłki do Polski. Pewnym miejscem zakupu będzie ebay – jest tam spory wybór i realizują wysyłki do Polski. Przeszukując ebuy wpisujcie słowa “overshoes” lub “tingley overshoes”.

Najbardziej znane europejskie kaloszki to norweska marka Swims. Design i ceny trochę w stylu kaloszy Hunter. W ofercie tej marki znajdziemy bogatą paletę odważnych kolorów; to propozycja do butów i strojów o charakterze casual czy sportswear. Tradycyjne półbuty + garnitur będą dobrze wyglądać tylko w kolorach tradycyjnych: czarny, brąz, granat. Problemem pozostaje cena: 90 euro za gumowe kaloszki, to moim zdaniem zdecydowanie za dużo.

Górny rząd od lewej: Tingley Executive 30$, Tingley Mocasin 21$, Tingley Trim 21$.
Dolny rząd od lewej: Swims Classic 94 euro, Swims Mobig 110 euro, Swims Classic 94 euro.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

9 komentarzy do "Buty na roztopy – kalosze cz. 2"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Anonymous
Gość

Świetny patent, z którego chętnie bym skorzystał, ale trochę ciężko jest zdecydować się na zakup “kaloszków” nie mierząc na własnym bucie. :-/

Anonymous
Gość

Kupiłbym bez wahania, ale nigdzie w pobliżu nie będzie, a przez Internet nie da sie przymierzyć:/
co nie zmienia faktu,że są świetne
jacob

Mr. Vintage
Gość

Zakupy przez internet zawsze niosą takie ryzyko, ale akurat w tym przypadku nie obawiałbym się tego z dwóch powodów.

Po pierwsze kaloszki nie będą zakładane bezpośrednio na stopę, więc rozmiar nie musi być dobrany idealnie.

Po drugie kaloszki wykonane są z gumy, która jest tworzywem elastycznym.

Jeśli chodzi o dostępność w Polsce, to dziwne, że jeszcze żadna firma nie zwęszyła “kaloszkowego biznesu”.

Anonymous
Gość

Też mnie to bardzo dziwi,bo to naprawdę fajnie wygląda,zaglądałem na ebay i rzeczywiście jest tam wybór, chyba rozmiar wiekszy od noszonego buta wystarczy prawda?
jacob

Korneliuss
Gość

Świetny artykuł. Te kaloszki to naprawdę dobry pomysł i chętnie bym się w nie zaopatrzył. Szkoda jednak że dostępne są tylko przez internet bo w tym momencie taki zakup to już przysłowiowa musztarda po obiedzie. :(
Swoją drogą w dzisiejszym metrze jest artykuł o kaloszach i zdjęcie Moniki Olejnik w żółtych hunterach. Wygląda naprawdę dobrze, co szczerze mówiąc mnie zdziwiło, bo jakoś te kalosze-gumiaki z poprzedniego wpisu nie przypadły mi do gustu.
Gratuluje znakomitego bloga i pozdrawiam, Korneliuss

Anonymous
Gość

Bardzo fajny pomysł szczególnie,że zaczynają się roztopy.Szkoda,że dostępnośc kiepska:(
Super artykuł!

garderobe33
Gość

Zostałeś zatagowany przez http://garderobe33.blogspot.com/2010/08/tag-10-rzeczy-ktore-lubisz.html
Czy masz ochotę dołączyć do zabawy?

trackback

[…] pomysłem na sezon jesienno-zimowy są także kalosze zakładane na obuwie. Po raz pierwszy pisałem o nich trzy lata temu i wtedy nie były osiągalne w Polsce. Obecnie ma je kilka firm i bardzo polecam ten […]

Hubert
Gość

Kaloszki pojawiły się w zeszłym sezonie w sklepach H&M. Wprzedaże wiosenne świadczą o tym, że ten produkt nie cieszył się u nas popularnością, obawiam się więc, że w tej jesieni już ich nie znajdziemy. Dostępne były kolory: czarny i fioletowy.

wpDiscuz