Slim vs. regular

24 komentarze
Wybrać fason dopasowany czy normalny? To pytanie dość często dostaję drogą mailową i wbrew pozorom nie jest to łatwe pytanie. Z jednej strony od wielu lat obserwujemy w modzie męskiej wyraźne wyszczuplanie fasonów każdej części garderoby, ale nie oznacza to, że należy ściśle za tym podążać.

Dzisiejszym wpisem postaram się zasugerować pewne priorytety przy dylematach związanych z doborem fasonów. Obecnie dość powszechny jest podział fasonów w modzie męskiej na te dopasowane (nazywane m.in. slim, modern fit, fashion fit itp.) i te luźniejsze, klasyczne (nazywane m.in. classic fit, regular itp.). Marki, które swoją ofertę kierują do szerokiej grupy docelowej i które mają w ofercie dużą ilość modeli dają klientom zazwyczaj możliwość wyboru ? są fasony klasyczne i dopasowane. Ale jest także duża ilość marek, które są kojarzone z ?kolekcjami slim? i ?kolekcjami klasycznymi?.

Pewna prawidłowość, jaką dostrzegam jest taka, że marki bazujące na grupie docelowej powyżej 30 lat skupiają się na fasonach klasycznych, dość szerokich, konserwatywnych, natomiast marki z ofertą dla klientów poniżej 30 lat proponują głównie fasony dopasowane. Do pierwszej grupy zaliczyłbym takie marki jak: C&A, Pierre Cardin, Digel, Bytom, Tatuum, Camel Active, Bugatti, Polo Ralph Lauren, Hugo Boss (linie klasyczne). Do drugiej grupy zaliczyłbym marki takie jak: Zara, Benetton, Diesel, Rage Age, H&M, Bershka. Marki, które mają w ofercie wybór różnych linii (fasony dopasowane i klasyczne), to m.in. Reserved, Cubus, Vistula, Cottonfield, Tommy Hilfiger.

Kategoryzacji fasonowej na węższe i szersze podlegają właściwie już wszystkie elementy męskiej garderoby: spodnie, marynarki, koszule, krawaty, swetry, t-shirty a nawet buty (kopyto bardzo smukłe lub klasyczne, dość szerokie). Warto podkreślić, że fasony typu ?slim?, choć w ostatnich latach bardzo popularne, wcale nie są wynalazkiem ostatnich lat, bo takie fasony moda męska zna od wielu lat. Poniżej dwie ciekawe ilustracje (pierwsza z roku 1910, druga z roku 1920), pokazujące, że mocno taliowane marynarki, wąskie rękawy, krótkie i wąskie nogawki znane już były 100 lat temu.

Źródło ilustracji: forum.bespoke.pl


Przy wyborze optymalnego dla siebie fasonu proponowałbym kierować się następującymi aspektami:

1. Własne preferencje i samoocena własnego wyglądu.
Jeśli od lat nosimy klasyczne, dość szerokie fasony koszul i czujemy się w nich dobrze, a fasony dopasowane wywołują u nas niechęć, to nie ma sensu dokonywać zmian na siłę. Jeśli w sklepie mierzymy spodnie slim i sprzedawca czy towarzyszka doradzają nam, że dobrze w tym wyglądamy, ale w lustrze widzimy ?faceta w rajtuzach?, to lepiej odpuścić taki fason, bo nawet jeśli nas namówią, to prawdopodobnie po założeniu tych spodni co 10 minut będzie się pojawiać w głowie pytanie ?czy te spodnie nie są za wąskie??. Do ubioru trzeba być przekonanym.

Z drugiej strony, jeśli mamy w szafie spodnie, których nogawka dotychczas uważana za zupełnie normalną, teraz wydaje nam się ?dzwonowata?, to warto pomyśleć o zakupie innego fasonu lub jeśli jest taka możliwość wyszczuplić je u krawca, bo to oznacza, że zmieniły się własne preferencje (co jest zupełnie normalne) i samoocena własnego wyglądu.

Dobrym przykładem może być tutaj kolega Vislav z bloga

Vslv?s World ? Fashion vs. Style , który bardzo często w komentarzach otrzymuje uwagi o tym, że tak szerokie fasony, jakie prezentuje na blogu są passe i nie wygląda w nich dobrze. Ale Wiesław czuje się w nich dobrze. Priorytet własnych preferencji i dobrej samooceny wygrywa.

Przykład z drugiej strony, to moja osoba. Pokazywałem jakiś czas temu na blogu spodnie, których nogawki zwężałem. W komentarzach pojawiły się uwagi o tym, że źle wyglądam w takim fasonie, ale ja konsekwentnie odpowiadałem, że uważam inaczej i przede wszystkim lepiej się czuję w tak wąskiej nogawce.

2. Komfort.
Fasony slim uważane są za mniej komfortowe i jest w tym sporo prawdy. Jeśli ubrania takie krępują ruchy i cały czas wywołują wrażenie ciasnoty, to nie ma sensu ich zakładać, bo przy każdym ruchu będziemy myśleć o zbyt wąskiej nogawce, czy opiętej koszuli.

3. Efekt, jaki chcemy osiągnąć.
Powszechny stereotyp jest taki, że fasony dopasowane są dla mężczyzn szczupłych a fasony szersze dla osób tęższych. Nic bardziej mylnego. Wszystko zależy od tego, jaki chcemy osiągnąć efekt końcowy.

Jeśli szczupły facet ma kompleksy z powodu takiej sylwetki, to ubiorem można dodać mu kilku kilogramów. Wówczas np. spodnie rurki nie będą dobrym rozwiązaniem, bo jeszcze bardziej podkreślą szczupłe nogi. Dobrym przykładem jest tutaj Kuba Wojewódzki – regularnie zakłada spodnie obszerne, które skutecznie maskują jego chude nogi.

Drugi przykład to sytuacja, którą bardzo często widzę na naszych ulicach ? facet o ?słusznych rozmiarach? w ubraniach zbyt obszernych, nieodpowiednio dobranych rozmiarowo i fasonowo. Z własnego doświadczenia związanego z obsługą klienta wiem, że niemal 100% mężczyzn o tęższej budowie ciała jest przekonanych, że najlepszym rozwiązaniem dla nich będą szerokie fasony, które zamaskują taką budowę ciała. Efekt jest odwrotny od zamierzonego, bo koszule z ogromnymi fałdami wychodzącymi ze spodni jeszcze bardziej powiększają brzuch, a dzwonowate nogawki a?la spodnie Piramidy jeszcze bardziej poszerzają nogi.

Poniżej ciekawe zdjęcie z magazynu GQ, które pokazuje jak odpowiednio dobrany fason (zdjęcie po prawej) może zamaskować, to, co odzież obszerna jeszcze bardziej eksponuje (zdjęcie po lewej).

Źródło zdjęcia: gq.com

Przy doborze fasonów szczuplejszych dla osób dobrze zbudowanych nie należy także przesadzić. Jako negatywny przykład pokażę stylizację Piotra Gąsowskiego jeszcze z czasów, gdy miał więcej kilogramów niż obecnie:

Sama koncepcja doboru ubioru dopasowanego do dość tęgiej sylwetki była dobra, ale przesadzono z wyszczupleniem. Pan Piotr wygląda jak serdelek w tej skrajnie obcisłej marynarce.

4. Opinia innych.
W pierwszym punkcie podkreślałem, że bardzo ważna jest własna opinia o tym jak wyglądamy w danym fasonie, ale czasem warto posłuchać też innych. Niejednokrotnie własne przyzwyczajenia i preferencje psują efekt wizualny, bo upieramy się przy czymś i nieświadomie tkwimy w błędzie. Jeśli kolega/koleżanka z pracy co kilka dni mówi nam, że w tym garniturze wyglądamy na 10 kilogramów więcej, to warto przemyśleć z czego to wynika. Jeśli sprzedawca w sklepie namawia nas na zmierzenie koszuli delikatnie taliowanej, mimo, że od lat preferujemy modele ?regular?, to warto chociaż spróbować.

Idealnym rozwiązaniem przy wyborze fasonu byłby kompromis pomiędzy wymienionymi przeze mnie priorytetami, ale może to być trudne. Każdy powinien wybrać własny priorytet. Wspominałem już od tym, że od kilku lat moda męska jest coraz bardziej ?wyszczuplana? i sądzę, że będzie to trwały trend na jeszcze wiele lat, co nie oznacza, że należy ściśle za tym podążać.

Dokonując wyboru codziennego ubioru warto również pamiętać o koordynacji nie tylko kolorystycznej i stylistycznej, ale także na koordynacji fasonów poszczególnych elementów. Przykładowo, jeśli zakładamy obszerną marynarkę o luźnym fasonie, to bardzo szczupłe spodnie nie będą dobrze wyglądać w takim zestawie. Zestawienie odwrotne (luźne spodnie, dopasowana marynarka) w przypadku zestawień mocno casualowych może być ciekawe. Podobnie jeśli mamy koszulę o szerokim fasonie, to wąski krawat (zwany ?śledziem?) nie będzie do niej pasował, ale już zestawienie koszuli slim z szerszym, klasycznym krawatem nie będzie błędem.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

24 komentarzy do "Slim vs. regular"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Anonymous
Gość

Ja dobieram strój do własnej sylwetki przede wszystkim. Np. noszę spodnie marchewki lub typu Slim. Jestem wprawdzie niewielkiej budowy i wydawać by się mogło, że to złe rozwiązanie, ale wydłuża optycznie moje nogi. Potem na górę zakładam coś poszerzającego (np. pasy) i wyglądam całkiem dobrze. Kuba Wojewódzki owszem nosi szerokie nogawki, ale pamiętajmy, że ma prawie 190 cm. Jeśli np. Robert Wolański (fotograf) ubrałby równie szerokie nogawki osiągnie kiepski efekt. A przecież też jego nogi nie są nieprawdopodobnie masywne.
Owszem warto patrzeć a to czy dobrze się w czymś czujemy. Ale spodnie (pomijając ich moim zdanie paskudny look) typu krok w kolanie przy niskiej sylwetce zrobią karzełka. Oczywiście jeśli ktoś się tak dobrze czuje, to jego sprawa, ale sam robi sobie krzywdę.
Ty Michał, bez urazy, nie masz sylwetki modela, ale poprzez dobieranie odpowiednich rozmiarów, dobrych rozwiązań kolorystycznych, wyglądasz naprawdę dobrze.
A jeśli poczujemy się zbyt niscy ubierzmy wszechokazjonalne i wszechobecne buty z łyżwą na podwyższonej podeszwie. Zawsze osiągniemy wspaniały efekt. : )

Anonymous
Gość

Ja wyznaję jedną zasadę: jeśli możesz w ubraniu usiąść, klęknąć, wyciągnąć ręce przed siebie i nic nie wybucha – to nosisz dobry rozmiar. Z rozmiarami schodź coraz niżej, aż w końcu coś wybuchnie – wówczas weź poprzedni rozmiar :)

Anonymous
Gość

10 listopada 2011 18:28
A jak tłumaczysz w sklepie, że to co mierzyłeś wybuchło? :)

Anonymous
Gość

“Co to za tkaniny sprzedajecie? Wstyd” :)

Anonymous
Gość

Niestety ale dobieranie niewłaściwych rozmiarów, to przypadłość naszego społeczeństwa. Bo tyluż mężczyzn w za długich spodniach i przeogromnych marynarkach widać na naszych ulicach, co i kobiet które desperacko “wbijają” swoje nogi w zbyt wąskie biodrówki. U mężczyzn to wygląda śmiesznie i niezbyt elegancko, natomiast u kobiet po prostu niesmacznie i wulgarnie.

Anonymous
Gość

W jednej marce Michał moim zdaniem się mylisz. Otóż wychwalany kilka postów temu Bytom wprowadził także produkty slim – marynarki, garnitury. Nie są to pojedyncze produkty, ale całe serie (czym moim zdaniem bardzo zyskał).

A co do samego artykułu jak zwykle – nic dodać, nić ująć!

Paweł
Gość

Witam. Ja chciałbym poruszyć inną kwestię. Obecnie panuje moda na dopasowane ubrania typu slim, ale nie mogę zrozumieć trendu na spodnie typu ultra slim, który zaobserwowałem w H&M. Jak faceci mogą wciskać się w tak obcisłe spodnie?? Potem się dziwimy, że współczesny mężczyzna jest postrzegany jako zniewieściały i niemęski. Mnie to wcale nie dziwi, bo jak widzę mężczyzn w wieku od 16 do 25 lat to mi się przysłowiowy nóż w kieszeni otwiera. Nie jest to ani eleganckie, ani stylowe za to wulgarne i nieestetyczne. Kobiety dzięki fasonom slim eksponują swoje wdzięki, a mężczyźni co? Może ktoś potrafi mi to wytłumaczyć. Parę linków dla zobrazowania modowego foux pas: http://www.stylemyguy.com/topman-grey-pindot-ultra-skinny-pants/
http://www.trendhunter.com/trends/ultra-tight-mens-pants-heath-ledgers-skinny-jeans
http://www.hottrendyfashion.com/2011/04/04/social-collision-skinny-jeans-for-guys/
Czy to naprawdę wam się podoba? Mam nadzieję, że kobiety zabiorą głos w tym temacie. Pozd. Paweł

Krzysiek_W
Gość

Wczoraj wychodząc ze sklepu po zakupach koszul (slim fit :) ) zacząłem się zastanawiać kiedy Mr.Vintage poruszy ten temat, bo byłem ciekawy jak by to opisał, a tu bach! i jest:)
Wśród znajomych mi mężczyzn ubierających się w “slim fit” znajduje się tylko kilka osób, a pozostali odnoszę wrażenie że uważają to za zbyt kobiecy styl. Mimo tego i tak się w nie ubieram – niech sobie myślą co chcą. Natomiast to co przedstawił Paweł w podanych linkach to już ekstremum – przypominają mi się lata 80-90 i czasy Ira, GnR itp i męskie “gumki”…

dsc
Gość

Wedlug mnie zasadniczym problemem jest to, ze miedzy slim, a regular na ogol nie ma prawie zadnej roznicy. Rzucmy okiem przykladowo na koszule TM Lewin lub CT, ich wersje slim to jakis zart, sa wciaz olbrzymie jak zagle. Po drugiej strony barykady mamy marki niskiej jakosci jak H&M czy Zara, gdzie standardem jest ciasno, a slim oznacza chyba 2 miesiace o pustym zoladku, zeby sie w to wcisnac. Ponadto slim to czesto ciasnota nie tam gdzie trzeba. Spodnie sa krojone slim calosciowo, czyli waska nogawka u dolu oznacza super waskie uda oraz siedzisko tak skrojone, ze wszelki ruch powoduje pekanie szwu laczacego czesci posladkowe. Marynarki / plaszcze slim potrafia miec zbyt ciasne rekawy (zgiecie reki w lokciu powoduje odciecie doplywu krwi do konczyny) plecy sa zbyt waskie, zeby sie jakkolwiek ruszac itd. itp.

Naprawde nie trzeba duzo, zeby ubranie wygladalo bardziej slim, ale bez popadania w przesade. Wyglada jednak na to, ze firmy przeskakuja z jednej skrajnosci w druga.

Pozdrawiam,
dsc.

Mr. Vintage
Gość


*Anonimowy 22:53
Faktycznie, wziąłem pod uwagę minione kolekcje.

*Paweł
Ja jestem na nie, choć sam preferuję fasony dopasowane. Ani to stylowe ani męskie. Niestety nieustannie jest to lansowane przez marki kultowe dla młodszej grupy klientów: przede wszystkim przez H&M i marki z grupy Inditex. Później widać całe mnóstwo “klonów” Bershki.

*dsc
Bardzo trafne uwagi.

MariuszKramarz
Gość

Bardzo fajny post. Przyda się i mnie, i wielu innym osobom. Dzięki.

Vogue man
Gość

Przedstawione przez Ciebie zdjęcia słabo uwypuklają typowe spodnie “slim fit”. Gdybyś ubrał tego pulchnego Pana w nie, mogłoby to dać efekt komiczny. Jak dla mnie spodnie tego typu nadają się tylko szczupłym nastolatkom. Może kiedyś obrzydził mnie widok 40-letniego otyłego Pana w tych spodniach, które ukazywały dokładnie wszystko…
Swoją drogą zapraszam do mnie. Blog na razie raczkuje ale systematycznie będę coś dorzucał:
http://vogue-man.blogspot.com/

Anonymous
Gość

Nie mogę się zgodzić z opinią dsc w kwestii koszul. Być może przy Twojej figurze nie odczuwasz dużej różnicy, jednak dla mnie slim to przede wszystkim bardzo dobre dopasowanie, podczas gdy classic fit wisi, a tailored fit się nie dopina.

Anonymous
Gość

A ja mam pytania do panów co myślą o kolekcji Versace for H&M? Moim zdaniem cena jest zaprowa. ponad 1000zł z kurtkę z sieciówki i to jednej z gorszych (pod wzgledem jakości)!

Mr. Vintage
Gość

*Vogue Man
Myślę, że ten “pulchny pan” nie wyglądałby źle, gdyby nogawka poniżej kolan była jeszcze nieco węższa.

*Anonimowy 22:59
Okropieństwo ta kolekcja. Ani to męskie, ani stylowe. Nie mogę na to patrzeć. Sądzę, że męska kolekcja będzie w Polsce do kupienia z rabatem 70%, za kilka tygodni.

MariuszKramarz
Gość

Jestem fanem H&M-u, ale kolekcja Versace dla H&M to, tak jak Mr. Vintage napisał powyżej, okropieństwo. Nie jestem stereotypowy, a nawet podchodzę swobodnie do kwestii ubioru, ale ta kolekcja kojarzy mi się z Disco Polo.

Mirek
Gość

Mam juz 63l i widziałem róźne mody jedne ciekawe drugie wręcz głupie upraszczam sprawę nie chcę przynudzać to co teraz się dzieje to przekracza granice te ciasne spodnie są niewskazane ze względów zdrowotnych kedyś firmy się szanowały i szyły dla kaźdych grup wiekowych dziś chodz? za spodniami i niemogę kupić wsz?dzie cienkie nogawki towar w sklepach taki sam czy wyobraźacie sobie starszego męszczyznę w tak wąskich spodniach i butach jak narty ciekawe kiedy producenci się opamiętają i przestaną lekcewazyć inne grupy wiekowe.

Kamil Semik
Gość

Wybaczcie odkopywanie tematu, ale o spodniach typu slim mam sporo do powiedzenia ;) Otóż jestem szczupły, żeby nie powiedzieć, że chudy. 183cm/68kg. Mam szerokie biodra (w stosunku do barków) i każde spodnie typu regular o ile poniżej kolan są ok (mam masywne nogi jak na swoją posturę)to na udach są niczym worki na kartofle, a to właśnie ze względu na moje biodra. Po bokach na linii szwu tworzą się fałdy i zmarszczenia przez co spodnie mimo iż są idealne rozmiarowo wyglądają na mnie jak worek na kartofle. Spodnie typu slim fit opinają (nie nachalnie oczywiście) moje uda przez co wyglądają na dobrze dopasowane. Nie jestem absolutnie fanem zbyt ciasnych spodni u facetów, ale dobrze dobrany model slim jak najbardziej!

Oczywiście tak jak koledzy już wspomnieli, jeśli miałbym nogi jak patyki to absolutnie nie szukałbym spodni które by je jeszcze opinały, bo to już jest nieestetyczne, oraz mało męskie, szczególnie gdy idąc po galerii handlowej widzę właśnie tak ubranego jegomościa, z partnerką, od której ma szczuplejsze i zgrabniejsze nogi właśnie przez “przyklejone” do ciała spodnie.

Jeśli chodzi o inne elementy ubioru typu “slim”. Uwierzcie, mając wąskie barki i szerokie biodra, jeśli coś nie jest mocno “wytaliowane” i nie jest mocno dopasowane to wygląda na mnie jak worek na kartofle ;) Ale tak jak Mr Vintage napisał: jeśli czujesz się w danym fasonie dobrze, to się go trzymaj :)

gogus
Gość

slim fit z roku 1900 a teraz mamy rok 2013 ale ci projektanci to są przygłupy

Bungo
Gość

A ja jestem szczupły, mam podobnie jak Wojewódzki, ważę 60 kg przy 176 cm wzrostu, I zdarzyło mi się przymierzyć kiedyś spodnie, koszule slim fit, i bardzo dobrze się w nich czułem, wszystko co miałem dawniejsze, wydawało mi się workiem. No i od teraz kupuję raczej slim fity, albo przynajmniej regularne ze zwężanymi nogawkami. I mimo, że jestem już po 30, to szukam dla siebie w rzeczy głównie w hm, pull&bear, bershka, reserved, house, sprinfield, zara itp. Nigdy więcej luźnych worków.

Michał
Gość

Artykuł nie m zdjęć. :(

Sebastian
Gość

U mnie nie zaczytują się obrazki. (Komentarz techniczny, można usunąć :))

ted
Gość

Można prosić o odświeżeni zdjęć , lub odświeżenie całego tematu ?

Marcin
Gość

Spodnie typu slim królują w śród mężczyzn jednak mają one też taką cechę, że podkreślają nie tylko pośladki ale też męskość co niestety daje efekt wypchanego rozporka…co widać często np. gdy siedzimy…podobnie w spodniach od garnituru dla młodszych mężczyzn też są dopasowane i efekt podobny….sam tego doświadczyłem mierząc spodnie w Vistuli i Recmanie,te które dobrze układały się na sylwetce były przyciasne po zapięciu rozporka…

wpDiscuz