Jeśli regularnie śledzicie mój blog, to zapewne pamiętacie, że o szerokich spodniach piszę tu od kilku sezonów przy cyklicznych przeglądach światowych trendów na dany sezon. I jeśli ktoś z was myślał, że to tylko fantazje projektantów oderwanych od rzeczywistości, które raczej nie wejdą do mainstreamu, to pora to wreszcie jasno napisać – szerokie spodnie są już wszędzie i raczej nie będzie to chwilowy trend.

Zacznijmy jednak od tego, że szerokie spodnie nie są wymysłem jednego sezonu. Wracają falami od blisko stu lat, ale dopiero ostatnie kilka sezonów przyniosło ich wyraźne usankcjonowanie w mainstreamie – od streetwearu i denimów, przez marki premium, aż po garnitury.
Dlaczego tak się dzieje? Co ten zwrot mówi o męskiej elegancji, o młodszych pokoleniach i ich potrzebach? I jak ocenić perspektywy trendu na kolejne sezony?
KRÓTKA HISTORIA SZEROKICH SPODNI: OD PRACY I BUNTU DO SALONÓW
Archetypów szerszych spodni należałoby szukać pod koniec XIX wieku, a dokładniej w odzieży roboczej. Spodnie i kombinezony górników, kolejarzy, budowlańców, poszukiwaczy złota musiały być funkcjonalnie szersze, potrzebna była swoboda ruchu i lepsza cyrkulacja powietrza.
Można zatem przyjąć, że to właśnie odzieży roboczej zawdzięczamy luźniejsze fasony spodni we współczesnej modzie codziennej, aczkolwiek po drodze było jeszcze kilka popularnych zjawisk, które wypromowały bardziej formalne ubrania z takim fasonem.
Warto wspomnieć chociażby o przełomie lat 30. i 40. XX wieku i tzw. Zoot Suits. To niezwykle ciekawe zjawisko modowe i kulturowe, które narodziło się w USA i stało się symbolem stylu, buntu oraz tożsamości mniejszości etnicznych. Były to garnitury o mocno przesadzonych proporcjach (m.in. bardzo szerokie spodnie).

Afroamerykanie i Latynosi przyjęli ten styl jako element swojej kultury. Zoot Suit stał się formą wizualnego buntu wobec dominującej, białej klasy średniej. Można więc powiedzieć, że Zoot Suit był jednocześnie garniturem i manifestem – modowym ruchem kontrkulturowym, który udowodnił, że strój może być narzędziem walki o tożsamość i widzialność społeczną.

Z kolei lata 80. i 90. przyniosły modę na obszerne garnitury w których marynarka miała szerokie i mocno watowane ramiona, a spodnie wysoki stan i szeroką nogawkę. Jeśli oglądaliście serial „Miami Vice”, to tam właśnie można zobaczyć taką stylistykę, którą pokochali mężczyźni.
A w kontekście mody casualowej trzeba przypomnieć początek lat 90. i estetykę wypromowaną przez zespoły hip-hopowe, czyli bardzo szerokie dżinsy.
Nowy wiek, czyli początek lat 2000 rozpoczął erę slim w modzie męskiej, która zdominowała kolekcje casualowe i eleganckie praktycznie na dwie dekady. Było to bardzo wyraźnie odcięcie się od stylistyki lat 90. Fasony mocno wyszczuplone postrzegane były jako nowoczesne i atrakcyjne. Pokolenie millenialsów się w nich zakochało, a mocno wyszczuplone garnitury, chinosy, dżinsy i marynarki stały się standardem w tej branży.
Ale moda nie lubi stagnacji, a zatem od kilku sezonów obserwujemy spadek popularności wąskich nogawek, a w ich miejsce wchodzą fasony z drugiego bieguna – oversize’y. Początkowo dość nieśmiało, u marek bardziej awangardowych i sieciówek je kopiujących, ale obecnie to już trend zauważalny niemal wszędzie. Nawet u marek, które z fasonów wyszczuplonych uczyniły swój znak rozpoznawczy w ostatnich kilkunastu latach.
DLACZEGO SZEROKIE SPODNIE ZNOWU POWRÓCIŁY?
Pokolenie Z i symbolika wolności. Młodsi konsumenci odrzucają uniformy poprzedników. Slim kojarzy się z „power point culture”, korporacją i standaryzacją. Szeroka nogawka komunikuje swobodę, autentyczność, akceptację różnych sylwetek.

Modowa sinusoida. Moda nie lubi stagnacji. Jeśli coś staje się zbyt popularne i wszędzie jest tego pełno, to konsumenci czują się tym zmęczeni i zaczynają szukać czegoś, co pozwoli im wyróżnić się. Szeroka nogawka to deklaracja: „nie gram według starych zasad”. Działa jak wizualny sprzeciw wobec norm pokolenia slim.

Ekonomia trendu. Szersze fasony to nowość, która uzasadnia wymianę garderoby. To napędza sprzedaż, a przecież moda to wielki biznes.
Komfort i funkcja. Po doświadczeniu home office i dresów mężczyźni nie chcą wracać do odczucia „gorsetu” w udach. Szerokość oznacza wygodę, a luźniejszy krój maskuje obszary ciała, które wielu mężczyzn uważa za problematyczne (uda, pośladki). To obniża próg wejścia do mody i redukuje lęk przed oceną.
Zmiana proporcji całej sylwetki. Moda działa wahadłowo: po wąskim przychodzi szerokie. Zawsze tak było i jest to mechanizm znany od wielu dekad.
Ewolucja krawiectwa. Krawcy i marki klasyczne odkryły, że szerokość + zakładki + wyższy stan = lepszy drape i bardziej rzeźbiarska, ponadczasowa sylwetka. Garnitur na szerszej nodze wygląda obecnie dojrzalej i drożej.

CZY MARKI KRAWIECKIE PÓJDĄ ZA TYM TRENDEM?
Wydaje się, że marki krawieckie są bardziej odporne na zmieniające się trendy, ale nie do końca tak jest, bo jak wspomniałem, również w tej branży widać wyraźne poszerzenie spodni w ostatnich sezonach.
Nawet jeśli spojrzymy na firmy, które przez ostatnią dekadę kojarzyły się z mocno dopasowanymi marynarkami i spodniami o szerokości nogawki 17-18 cm, to dzisiaj mają też w ofercie spodnie szersze. Takim przykładem jest chociażby marki Suitsupply, której znakiem rozpoznawczym przez wiele lat były garnitury dopasowane jak druga skóra, ale od kilku sezonów coraz śmielej wprowadzają luźniejsze spodnie, marynarki i koszule. Podobny kierunek widać w Massimo Dutti.


Na polskim rynku może jeszcze tego nie widać u najpopularniejszych marek, ale jestem przekonany, że to kwestia kilku-kilkunastu miesięcy. Pierwsze próby z obszerniejszymi nogawkami można już było zobaczyć w ostatnich kolekcjach Poszetki, Bytomia, Vistuli.
CO DALEJ? PROGNOZA NA KOLEJNE SEZONY
Jeśli wydaje wam się, że szerokie spodnie będą chwilowym trendem, to raczej tak się nie stanie. Moim zdaniem zostaną z nami dłużej. Ale nie oznacza to, że takie fasony całkowicie uśmiercą te węższe. Szeroka nogawka po prostu dołączy do klasycznej i wąskiej nogawki, aczkolwiek ta ostatnia moim zdaniem wyraźnie straci na popularności.
W modzie eleganckiej nastąpi pewna hybryda (co zresztą już widać), czyli u wielu marek spodnie zyskają podwyższony stan, zakładki, objętość w biodrach i na udach, ale już dół nogawki nie będzie bardzo szeroki. Oczywiście będą też firmy, które zdecydują się na nogawki 23-24 cm w eleganckich spodniach, a nawet fasony typu dzwony, ale myślę, że w modzie codziennej takie garnitury raczej nie przebiją się do mainstreamu.


Znacznie większą szansę dla szerokich nogawek widzę w modzie mniej eleganckiej. Na rynku na pewno pojawi się jeszcze więcej chinosów i dżinsów o szerszej nogawce, bo ten segment rynku w ostatniej dekadzie był bardzo zdominowany przez fasony slim, a jak wspomniałem – to już się znudziło klientom i szukają czegoś innego.

POLUBIĆ CZY IGNOROWAĆ?
Polubić, choć po swojemu. To nie jest efemeryda. Jeśli nie czujesz się gotów na pełne „baggy”, zacznij od ewolucji, a nie rewolucji: wyższy stan, jedna zakładka, więcej luzu na udach. Zmienisz proporcje sylwetki, zyskasz komfort i aktualność, nie rezygnując z elegancji. Slim nie umiera, ale przestaje być jedyną normą.

PODSUMOWANIE
Szerokie spodnie są odpowiedzią na zmęczenie uniformem slim, na potrzebę komfortu i na pragnienie bardziej „architektonicznej” sylwetki. To dłuższa zmiana, nie sezonowa ciekawostka. Nie musisz wybierać ekstremum – wystarczy rozsądnie poszerzyć nogawkę i podnieść stan, by poczuć, jak współczesna elegancja staje się wygodniejsza, bardziej świadoma i zazwyczaj… lepiej wyglądająca.
Napiszcie w komentarzach, jak wam się podoba ta (prawdopodobnie) trwała zmiana w dopasowaniu ubrań.

Uważam, że to bardzo pozytywna zmiana, szczególnie ze względu na komfort. Jest to też racjonalne z wielu powodów, które wymienił pan Wintydż. Jednak jeszcze trochę czasu minie, zanim sam kupię sobie takie szerokie spodnie – musi mi się najpierw „przegryźć” i „opatrzeć”.
Mi się nie podoba, tam samo jak slim. Każde ekstremum wygląda wg mnie, karykaturalnie. Za killa lat zniknie, potem znowu wroci. W modzie już nic nowego nie da się wynaleźć, więc żeby ludzie wymienili ciuchy, firmy muszą kreować trendy i wmawiać, że koniecznie muszą być ubrani tak samo jak wszyscy naokoło.
To prawda. Coś co jest pomiędzy ekstremami, zazwyczaj najlepiej znosi próbę czasu.
Hej, Kastor, ale to nie musi być od razu estremum. Ja np. chciałbym chodzić w trochę szerszych spodniach – ale niekoniecznie takich, które przypominają ubiór klauna.
Przecież o tym napisałem.
Dokładnie nie warto podążać za skrajnościami po to tylko żeby naśladować bezmyślna w swym guście ulice
Nie na tym polega tworzenie własnego stylu
i używanie mody jako świadomego narzedzia
Ja jestem wyznawcą tzw. złotego środka. Zbyt mocny slim – nie. Megaszerokie nogawki, jak na większości pokazanych zdjęć – również nie. Takie słoniowate nogi w spodniach typu buggy burzą proporcje sylwetki, a wręcz je dewastują jeśli to jest połączone z górą slim. Jeśli już iść w oversize, to moim zdaniem po całości, wtedy to jest spójne. Czyli np. obszerna puchówka + szerokie spodnie i buty na grubej podeszwie typy commando = ok, spójny zestaw. Dopasowana marynarka + szerokie spodnie i buty na cienkiej podeszwie (np. loafersy) = dziwnie, brak koordynacji. Same nieco szersze spodnie z nogawką w okolicach 20 cm… Czytaj więcej »
Przy okazji pytanie do Michała, bo uciekło mi w poprzednim komentarzu: jak Twoim zdaniem wygląda kwestia łączenia garnituru z flaneli wełnianej z klasycznym trenczem z wodoodpornej tkaniny technicznej, np. mieszanka nylonu z poliestrem? Zagra to jeśli chodzi o faktury, czy nie bardzo? A może lepiej zestawić flanelę z trenchem z bawełny wodoodpornej, która ma trochę bardziej wyrazistą fakturę?
Bez zdjęcia trudno jednoznacznie ocenić, ale flanela jest bardzo wdzięczną tkaniną do której pasują przeróżne tkaniny, również techniczne z lekkim połyskiem.
Tu jednak najwięcej zależy od sylwetki. Wybierając szerokie spodnie będąc przy tym niskiego wzrostu, ryzykuje się mocno optycznie niekorzystny efekt
Masz rację, tylko każdy klient może mieć inne priorytety. Dla jednego najważniejsza będzie wygoda i wolność wyboru, a dla innego optyczny efekt.
Doświadczenie podpowiada, że nie będzie wyboru.
Tak jak trzy lata temu nie było w sprzedaży spodni szerokich tak teraz znikną wąskie.
Ja mam 152cm wzrostu i uważam, że w szerokich nogawkach wyglądam super + czemu mam się przejmować, że komuś się 'optycznie’ nie spodobam, skoro mi wygodnie.
Oczywiście, nie ma czym się przejmować stojąc przy garach, robiąc pranie czy klęcząc, jeśli wiesz co mam na myśli :*
Najbardziej szkoda mi, że Suitsupply, gdzie się ubierałem przez lata, dał się ponieść temu trendowi. Trzeba będzie przeczekać. Jeżeli miałbym wyglądać jak książę Windsoru w latach 30., to wolę zrezygnować z garnituru.
Suitsupply nadal ma w ofercie wąskie czy węższe nogawki. No i dodatkowo opcję szycia personalizowanego / custom made, gdzie można wybrać krój slim.
W sensie, to że SuitSupply w końcu zaczyna oferować (aczkolwiek nieśmiało) garnitury o poprawnych i porządnych krojach, sprawia, że jest ci ich szkoda? Masz 100 tysięcy sieciówek z leginsami i damskimi żakietami – żaden probem taki kupić.
Mam wrażenia podobne do Pawła. SuSu przez niemal dekadę był dla mnie źródłem inspiracji i zakupów. Słynął ze świetnych proporcji, nie tylko jakości do ceny. Niestety poszedł w ślepą, modową uliczkę. Szkoda.
DLACZEGO SZEROKIE SPODNIE ZNOWU POWRÓCIŁY?Dlatego, żeby je sprzedać, ani to dobrze nie wygląda, ani nie racjonalnego wytłumaczenia. Podobnie zresztą jak przesadny slim. Ot, zwykły marketing i nie ma nad czym się głowić. To jak założyć trampki do garnituru, albo zbyt wąski lub zbyt szeroki do sylwetki krawat, bo bo jakiś youtuber mówi, że tak teraz trzeba
Tak jak napisałem, to jest znacznie bardziej złożony proces. Gdyby nie było takich potrzeb wśród klientów, to ten fason nie sprzedawałby się tylko dlatego, że projektant marki wymyślił sobie coś nowego. To jest zawsze system naczyń połączonych. To co dla nas może się wydawać atrakcyjną normą, dla innego pokolenia będzie nieatrakcyjne, przestarzałe, opatrzone.
Z całym szacunkiem uważam że jest inaczej
Ulica jest ze wszech miar bezmyślna i pozbawiona gustu
To system modowo sprzedażowy narzuca ulicy co ma nosić a nie odwrotnie
I to jest logiczne w sumie gust klienta to jest zbyt dochodowa rzecz żeby pozostawić ja klijentowi
Kiedyś tak było. Obecnie to już tak nie działa. To marki robią wszystko, by kolekcjami wpasować się w oczekiwania klientów. Na próby kreowania trendów mogą sobie pozwolić niszowe marki, które klienci kochają za takie podejście, ale jeśli mówimy o popularnych markach, to tutaj jedna nietrafiona kolekcja może spowodować milionowe straty i takie przypadki były już na naszym rynku. Dlatego od wielu lat największe marki modowe mają sztab kilkunastu-kilkudziesięciu ludzi, którzy zajmują się tylko przewidywaniem trendów.
Ale „ulica” skądś bierze ubrania, które później wg Twojej teorii, stają się trendem. Ja tu też widzę jednak odwrotny proces – jakaś firma (niszowa lub nie) wprowadza dany fason, płaci influ w w soszjalach żeby to nosili, podłapują to ludzie, zaczynają kupować i reszta firm wsiada do pociągu i robi to samo co wszyscy żeby sprzedać swój towar. Przecież to nie działa tak, że w kilku częściach świata jakieś pojedyncze osoby uszyją sobie szerokie spodnie ale wezmą z szafy od ojca, sprzed 20 lat i zostaną dostrzeżone przez marki odzieżowe i te marki na tej podstawie zaczynają szyć takie jak… Czytaj więcej »
Zanim pojawił się trend na szerokie spodnie, przez kilka lat w modzie damskiej usilnie były lansowane spodnie-dzwony, ale się nie przebiły. Za to oversize „siadł”.
Zajmują się przewidywaniem trendów ? Generalnie brzmi to jak umiejętność przewidzenia numerów totka Przecież jeśli domy modowe wzorowały by się na ulicy to po co osoby do przewidywania trendów? A jeśli tym osobom udaje się przewidzieć trendy z wyprzedzeniem ( moim zdaniem nie jest to możliwe ) to zdanie ulicy i jej moda nie jest ważne bo przewidywalne Moim zdaniem wygląda to tak w poprzednim sezonie było modne to i to więc przewidywacze promują całkiem co innego tak jak właśnie slim zastąpili szerokim Oczywiście że jedna kolekcja sprzeda się lepiej inna gorzej ale pod wpływem reklamy ludzie kupią wszystko Wiem… Czytaj więcej »
Tak, są nawet takie studia, które kształcą ludzi przewidujących trendy. Oczywiście to nie jest tak, że ich raporty są w 100% skuteczne, ale w jakimś stopniu zwiększają prawdopodobieństwo wypuszczenia na rynek produktów, które trafią w potrzeby klienta.
Ano moda taka czy taka domy modowe i przemysł i tak zarabia
Ale żyją też że zmiany trendów
A klient czuje nagle potrzebę wymiany garderoby bo przecież wmawia mu się że to już niemodne
Że wszystkim tak jest w dzisiejszym świecie konsumpcjonizmu gdzie reklama już zrobiła nam dziurę w głowie że konsumpcja to szczęście a nawet jedyna duchowość która proponuje nam system
Mój początek zainteresowania modą i chęcią wyglądania „jak poważny człowiek” zbiegł się w czasie z młodzieńczymi latami, ćwiczeniem na siłowni i chęcią eksponowania efektów. Do tego wszechobecna moda na slim i można powiedzieć, że byłem idealnym klientem dla sklepów odzieżowych. Z biegiem lat mi się to mocno zmieniło i dziś nie podoba mi się ani super slim ani obecne workowate ubrania. I o ile młodość ma swoje prawa, tak 30-40 letni facet wygląda w tym i tym groteskowo. Myślę, że klasyczna męska elegancja na długo wypracuje flagowy krój spodni w stylu: wysoki stan, zakładki, lekki luz w udach i z… Czytaj więcej »
Tak jest ciekawiej. Mam w swojej szafie i wąskie, i poszerzone, i znajdzie się nawet coś szerokiego prawie ekstremalnie. Co założę danego dnia zależy jedynie od mojego nastroju. Kolor ubrania, butów, zegarek itp. Tak jest weselej. I fajnie, bo nuda nudzi ;)
Pytanie, czy te przykłady od Brunello Cucinelli czy PRL to jakieś specjalnie szerokie spodnie? Jak dla mnie to coś z pogranicza Regular tapered. Zresztą większość Polaków ma stosunkowo rozbudowane uda, więc krój dla nas wygodny.
Nie są one ekstremalnie szerokie, ale też wyraźnie różnią się od spodni dostępnych np. u naszych rodzimych marek.
Te PRL ze zdjęcia mierzyłem. Ogromne.
Kto się interesuje modą wie, że takie są koleje rzeczy. Coś trwa 10-15 lat i musi przyjść zmiana. I potem pewnie większość podąża za trendami. Natomiast każde skrajności wyglądają moim zdaniem źle. Jak wygląda ludzkie ciało każdy wie. I jak ktoś jest ubrany w skinny lub jakieś obecnie popularne bardzo szerokie fasony to nie wygląda to proporcjonalnie do sylwetki. Dlatego już jako świadomy swoich upodobań człowiek wiem, że najlepsze są fasony STRAIGHT, Regular i lekkie odchyły w stronę slim lub oversize, ale ze wskazaniem na „lekkie”. Jedno moim zdaniem jest pewne. Jak teraz jest szeroko za kilka-kilkanaście lat będzie wąsko.
Gdzieś przeczytałem, że (nadmiernie) luźne ciuchy, to rodzaj kokonu, zmniejszają poczucie lęku… I to wyjaśnienie nawet może pasować do obecnych czasów. Plus, pewnie takie duże szerokości niby symbolizują bycie cool…
Ja tam jako stary rocker wole rurki – taka druga skóra. Te szerokie spodnie i koszule tylko się plączą, zaczepiają, rękawy wpadają do kawy itp. fuj!
Notabene, w książce o statusie Will Storr opisuje mechanizm, że zmiana stylów, to taka prestiżowa gra… Trend idzie z góry, a gdy się rozpowszechni, to góra idzie mu na przeciw, aby się znów odróżnić i tak w kółko ad mortem defecatum… ;-)
Też o tym słyszałem (ubranie jako rodzaj kokonu) i chyba jest w tym sporo racji.
Tak, zwłaszcza że te szerokie spodnie są często za długie i wloką się po chodniku szybko się strzępiąc. Jeszcze jak zacznie padać deszcz lub śnieg, to te obwisające postrzępione i za długie nogawki wyglądają dramatycznie kiepsko.
Kokon to chyba coś co ciasno i mocno ściska, otacza.
Słusznie. Kokon to raczej kurtka puchowa.
Mam jakieś trzy garnitury z okolic 2006 roku.Spodnie są szerokie ale marynarka generalnie nie, tylko ma poduszki w ramionach.Bez zakłopotania można wyjść w takim garniturze bo współgra z obecną modą.Muszę jednak przyznać że nie lubię szerokich spodni, poza tymi od piżamy.
Ja tam wolę szersze kroje. Są wygodniejsze szczególnie, jeśli na codzień chodzi się w bardziej eleganckich ciuchach (i chodzi się w nich, a nie dojeżdża do pracy samochodem i siedzi w biurze). Te bardziej klasyczne, brytyjskie garnitury z szerszą nogawką i dłuższą marynarką wyglądają dla mnie dużo lepiej niż mocny slim.
Bardzo fajny wpis! Sam przekonałem sie do szerszych spodni ale w wersji wspomnianej hybrydy. Wyższy stan, szerzej w biodrach i wygląda ekstra! Natomiast kiedy bardzo szerokie spodnie w nogawkach zakładają spodnie starsi albo niżsi aktorzy np Daniel Craig czy nawet Brad Pitt to jednak wygląda trochę zabawnie;)
Jestem dość niskiego wzrostu. W takich szerokich spodniach wyglądam karykaturalnie. Dlatego nie dla mnie ta moda. Od zawsze nosze węższe spodnie i czuje się w nich dobrze i sądzę że dobrze też wyglądam.
Szerokie spodnie i ogólnie ciuchy kojarzą mi się z modą hip-hop i niechlujstwem. Te spodnie ze zdjęcie np. Zary, wyglądają właśnie typowo ulicznie i nie wiem na jaką okazję mogą być zakładane.
Mnie osobiście bardzo cieszy ten skręt w stronę luźniejszego kroju. O ile konkretny oversize mnie nie pociąga, tak możliwość pójścia sobie do sieciówki i kupienia spodni, które nie będą leżeć na mnie jak leginsy już tak! Te super oversizowe ciuchy zresztą i tak są bardziej formą artystyczności, bo nikt (nawet te znienawidzone przez opiętych w rurki 30- 40-parolatków GenZ) nie chodzi w takich ekstremach do pracy czy miejsc, które „wymagały by ” większej formalności.
Chociaż ja i tak czekam bardziej aż ta moda zacznie przemijać, bo wtedy na Vinted będzie wysyp lepiej skrojonych garniturów za grosze :D
Dla mnie również ta moda nic nie poprawi. Niby trenuję 10+ lat siłowo i przy udach 68-70 cm powinienem się cieszyć z szerszych spodni, ale jestem niski i mam relatywnie krótki tułów w stosunku do reszty ciała, dlatego spodnie ze zwykłym stanem wyglądają na mnie jak te z „wysokim”, a te z wysokim kończą się gdzieś na przeponie. Jednocześnie nawet szerokie nogawki nie będą miały wiele luzu na udach, za to bez agresywnego taperu będą powiewały przy kostkach niczym flagi (wygląda to fatalnie). W komplecie odzieży oversize wyglądam po prostu kwadratowo, a metodą prób, błędów i przeróbek odkryłem, że najmniej… Czytaj więcej »
Myślę, że to znak naszych czasów czyli brak wyrazistości. Wszelkie gender, trans, unisex. Czyli ukrycie płci, kształtu. Takie jest moje zdanie.
Patrząc na to jak się ubiera obecnie młodzież, tzw. julki i oskarki licealno-studenckie, to chyba doszliśmy już do ściany i nim się obejrzymy zacznie się znowu zwężanie, slim fit jako obwiązujący w 2030. A pamiętam jak jeszcze tuż przed pandemią studenciaki chodziły nawet zimą z odsłoniętymi kostkami, spodniami opiętymi na łydkach. W sumie to dobrze, że poszliśmy w poszerzanie, najlepiej takie umiarkowane jak na zdjęciach od Brunello Cucinelli czy Polo Ralph Lauren, bo przecież mężczyźni po 30 w tych rurkach, skinny fit to była masakra, żal patrzeć. W 2010-12 narzekaliśmy, że mężczyźni noszą marynarki o dwa rozmiary za duże, za… Czytaj więcej »
Te spodnie PRL ze zdjęcia wbrew pozorom są przeogromne (model Whitman).
Dzień dobry. Panie Michale oraz pozostali forumowicze – czy kojarzycie czy w jakiejś sieciówce można znaleźć obecnie spodnie z wysokim stanem? Mam taką jedną parę, ale to są garniturowe szyte na miarę – bardzo fajnie mi się noszą, jednak do takich spodni na codzień żal mi wydawać takich grubych pieniędzy na spodnie szyte na miarę. Powoli rozważam zakup damskich i ew. przeróbki krawieckie, choć wolałbym tego uniknąć ;) może komuś się rzuciło coś w oczy ostatnio przy okazji startow kolekcji jesienno-zimowych? Z góry dziękuję i pozdrawiam!
Masz na myśli spodnie nie wełniane?
Szczerze mówiąc mam na myśli ogólnie spodnie z wysokim stanem z naturalnych materiałów, które jednak nie kosztują 1.500 zł, gdyż w mojej opinii to jest stanowczo zbyt wysoka cena za parę spodni (a takie są np. w Macaroni Tomato)
Zobacz sklep Pewien Pan, a z jeszcze niższej półki Bytom ma taki model:
https://bytom.com.pl/khakie-spodnie-bytom-48331-1
Dzięki! Chyba zdecyduję się na Pewnego Pana (chociaż bałem się, że to krzak to z Twojego „polecenia” bardziej ufam ;)). Pozdrawiam
W MT spodnie z wysokim stanem są w cenie od 839,30 zł. Czuwaj!
A suitsupply? Mam chino o kroju regular, stan pod pępek prawie. Polecam, cena 550 zł
550 zł za chinosy?
Moim zdaniem to jakieś srogie nieporozumienie dawać za bawełniane spodnie więcej niż 200, może 300 zł jeśli maja jakieś „ficzery” typu regulatory, no ale co kto lubi.
Różne marki mają spodnie z różnym stanem, nie zawsze są to biodrówki i na pewno da się jakościowe chino bez zakładek, regulatorów itp. dostać w jakiejś normalniejszej cenie.
To chętnie bym sie dowiedział gdzie takie kupić. Nie tylko podwyższony stan, ale też nogawka o kroju regular dla osób z masywniejszymi udami i łydkami. W mojej opinii ciężko dostac takie spodnie chino. Ja znalazłem tylko w suitsupply i w herse.
Może to będzie odrobinę niepoprawne, ale całkiem fajną ofertę w normalnych cenach ma Benevento. :) Tak, wiem, w komentarzach nie raz i nie dwa było psioczenie na nich, że miesiącami czeka się na realizację zamówienia itd. A ja zaryzykowałem i kupiłem ostatnio spodnie na zimę z bawełny moleskin. Założenie było takie, że to i tak na zimę mają być, więc miesiąc czy dwa czekania różnicy mi nie zrobi. A tu zaskoczenie: zamówiłem w poniedziałek, a w piątek już były w paczkomacie. Tak więc może się ogarnęli z obsługą klienta. Same spodnie natomiast super – zwłaszcza genialna tkanina.
Uwielbiam, choć u mnie to kwestia rozbudowanych ud (od roweru szosowego), choć teraz mniej, ale upodobanie do zaszewek i szerszej formy został, wygodniej, luźniej nie ma uczucia legginsów. Nie mogę patrzeć na polskich facetów w tych opindupkach.
Ja chodzę w szerokich spodniach już 2 lub 3 lata. Jest to mega game-changer. Nic nie opina, nic nie odstaje, wygląda super i jest wygodnie. Nie wrócę do slim już za nic. Spodnie garniturowe udało mi się kupić z szeroką nogawką (vintage) i już od trzech lat tak popylam. Czuję się w nich jak milion dolarów. Szeroki mankiet, 2 zakładki, szerokie nogawki.
Ja również nie wyobrażam sobie powrotu do jakichkolwiek wąskich nogawek. Najlepiej czuję się i wyglądam w nogawce minimum 22 cm, a optimum to 24-25. Tyle, że ja hołduje stylowi workwear heritage i czerpię pełnymi garściami ze wspomnianych lat 30-40.
Mam 170cm wzrostu, jestem przy tym dość krępej budowy i mimo że jestem szczupły i wysportowany, to w szerokich ubraniach (nie tylko spodniach), *zawsze* wyglądam jak chucherko w ciuchach po starszym bracie.
Mam nadzieję, że ubrania slim (nie mylić ze skinny ;)) po prostu zostaną równie dobrze postrzeganą i wybierana opcją *obok* a nie zamiast na nowo odkrytych fasonów baggy.
„Szeroka nogawka komunikuje swobodę, autentyczność, akceptację różnych sylwetek.” Buechecheche. Wiele lat chodzili w coraz absurdalnie wąskich, w końcu dotarli do punktu, w którym rozwiązane sznurowadło było problemem nie do skorygowania bez zdejmowania spodni. Więc korba odbiła. Młody widać jesteś, więc nie pamiętasz jak wszyscy chodzili w piramidach, za dużych o dwa rozmiary śliwkowych dwurzędowych garniturach. Dziś idąc po ulicy bezustannie spotykam cosplay dresiarzy z lat dziewięćdziesiątych, nawet fryzury czeskich piłkarzy kolesie noszą. Więc rozumiem Twoje próby szukania jakiejś głębi, ale moda jest od dekad wyłącznie odtwórcza i za parę lat znowu będzie moda na początek XXI wieku i obcisłe marynarki… Czytaj więcej »
Szczupły, wyśmiewasz moje słowa, a w kolejnym zdaniu piszesz swoją opinię, która w stu procentach pokrywa się z moją :)
Ja nie twierdzę, że moda nie jest odtwórcza, co więcej, podałem w tym artykule przykłady, że tak jest. Nie zmienia to jednak sytuacji, że kolejne pokolenia szukają stylu, który będzie się różnił od poprzedniego pokolenia. Więc tak, szerokie spodnie obecnie są wyrazem odcięcia się od tego, co było mocno eskploatowane przez kilkanaście ostatnich lat, natomiast nie jest to żadne odkrywanie Ameryki.
Michale, ty i wielu czytelników tego bloga to miłośnicy pięknych książek. Od dziś do 7.09. duża wyprzedaż w Taschen. Warto zajrzeć, polecam.
Tak, wiem, już zamówiłem :)
A ja mam pytanie z innej beczki. Czy wie Pan coś na temat szycia garnituru na miarę od Bytom? Były relacje z Balamonte czy Vistuli. Zbieram punkty w jednej z akcji i mam możliwość zakupu vouchera na taki garnitur.
Nie wiem jak to obecnie wygląda, ale kiedyś była to dość uproszczona forma szycia MTM. Ja generalnie zalecałbym ostrożność, bo jeśli już ktoś chce wydać kilka tysięcy złotych, to warto się kierować do marek, które specjalizują się głównie w szyciu na zamówienie (Cafardini, Buczyński, Balamonte, Tailors Club). Bytom się w tym nie specjalizuje. To tylko ich dodatkowa usługa do podstawowej działalności (gotowe garnitury).
W szyciu MTM bardzo ważne jest doświadczenie doradcy, który przyjmuje zamówienie i tego raczej nie znajdziesz w salonach Bytom, gdzie rotacja personelu jest duża, a zamówień miarowych jest co najwyżej kilka w miesiącu/pracownika.
Dobrą zasadą jest szycie MTM-ów tam, gdzie już samo RTW trzyma dobry poziom. Zdecydowanie nie można tego powiedzieć o tej marce i jako użytkownik garnituru, płaszcza i bosmanki tej marki szczerze polecam omijać ją szerokim łukiem (o ile jeszcze te okrycia zimowe po przeróbkach krawieckich dają radę, o tyle garnitury są po prostu słabo skrojone).
Przepraszam że tutaj, ale chyba tutaj najprędzej zobaczysz:
zmarł Pan Giorgio Armani.
Napiszesz coś od siebie, mam nadzieję?
Tak, jutro dokończę tekst, publikacja w niedzielę rano.
Plusy spodni nieco szerszych jest wygoda i większy wybór spodni z zakładkami które uwielbiam ale z tą modą idą koszmary które mnie wręcz odpychają a mianowicie spodnie dresowe, grube nawet w upały , wiszące opadające i ciągnące się po chodniku, noszone przez dziewczyny i chłopaków, dramat.
Abstrahując już od szerokości nogawek i ogólnego dopasowania to czy Waszym zdaniem garnitur zaprezentowany na zdjęciu od Brunello Cucinelli, nadaje się na ubiór dla gościa weselnego?
Ślub bez adnotacji o ubiorze i raczej z kategorii „klasyczny”.
Nie jestem też pewny czy czarne loafersy i czarny pasek ze skóry licowej pasowałyby do tak jasnego garnituru.
Zwróciłbym uwagę na jeszcze jeden aspekt, bardziej prozaiczny niż wizje projektantów. Polacy są drugim najgrubszym (po Brytyjczykach) narodem Europy. Ludzie tyją na potęgę, co widać na ulicach i w sklepach. Zatem panującą obecnie modę na „oversizy” wiele osób traktuje jako sposób na „ukrycie” nadmiarowych kilogramów. Możliwe, że także z tego powodu ten trend utrzyma się dłużej, jak pisze Pan Michał. W końcu zakup szerokich spodni i za dużego swetra/marynarki/żakietu trwa chwilę, za to zrzucenie choćby 2-3 kilogramów wymaga czasu i wysiłku…