Jeśli śledzicie mnie od co najmniej kilku lat, to doskonale wiecie, że lubię wspierać polskie marki, a szczególnie te, które nadal w naszym kraju produkują swoje kolekcje, a to naprawdę niełatwe, bo fabryki azjatyckie, tureckie i afrykańskie kuszą niższymi cenami i coraz więcej rodzimych marek odpuszcza polską produkcję.
80 LAT NA RYNKU, A MAŁO KTO ICH PAMIĘTA
Dlatego cieszę się, że dzisiaj mogę wam przedstawić jedną z najstarszych polskich firm odzieżowych, która w tym roku świętuje 80-lecie istnienia, a jest wielce prawdopodobne, że jeszcze o niej nie słyszeliście. Jak to możliwe? Bo przez ostatnie dekady szyli koszule dla innych firm i dopiero w tym roku postanowili wejść na rynek z własną marką.
[TEKST POWSTAŁ W RAMACH WSPÓŁPRACY REKLAMOWEJ Z MARKĄ POLANEX]

Zapraszam was zatem do Gniezna, które jest nie tylko pierwszą polską stolicą, ale przez wiele lat było też koszulową stolicą Polski i jest szansa, że tak pozostanie. To właśnie tutaj od roku 1945 działa firma Polanex – prawdopodobnie najstarsza działająca polska fabryka koszul.
SKĄD NAZWA POLANEX?
Oficjalnie zaczęła działalność 5 kwietnia 1945 roku, choć jeszcze nie pod nazwą Polanex. Pierwsze lata działalności były bardzo różnorodne, szyto tu ręczniki, spodnie, czapki, fartuchy, mundury, a nawet suknie damskie oraz komplety plażowe. Po II wojnie światowej polski rynek chłonął w zasadzie każdy produkt, więc szwalnie miały ręce pełne roboty. Koszulowa specjalizacja nastąpiła w latach 50. i tak pozostało do dzisiaj.
Nazwa Polanex pojawiła się w roku 1957, wyłoniono ją w ramach konkursu. Nazwa nawiązywała do krainy Polan, a końcówka „ex” miała sugerować eksportowe aspiracje tej firmy. I te aspiracje faktycznie się ziściły.

ZŁOTE CZASY I MILIONY KOSZUL
W najlepszych latach w zakładach Polanexu pracowało ponad dwa tysiące osób, a jak powiedział mi szef produkcji z kilkudziesięcioletnim stażem, koszule wyjeżdżające z Gniezna za granicę liczono nie na palety, lecz na wagony. Przy okazji tej okrągłej rocznicy policzono, że przez 80 lat działalności Polanexu mogło tutaj powstać nawet 60 milionów koszul.
JAKOŚĆ DOCENIANA PRZEZ PRESTIŻOWE MARKI
W latach 90. Polanex został sprywatyzowany, a kilka lat później zaczęto tu szyć koszule dla znanych europejskich brandów: Karl Lagerfeld, Hugo Boss, Daniel Hechter czy Yves Saint Laurent. Szyto tu również koszule dla kapłanów, wojska i służb mundurowych.
W roku 2009 firma przeniosła się do nowej szwalni na ulicy Słonecznej. Wybudowano ją od zera i jest to jeden z najnowocześniejszych zakładów koszulowych w Polsce, choć warto dodać, że jest tam kilkanaście maszyn i urządzeń, które mają kilkadziesiąt lat, bo są niezawodne i lepsze niż współczesne odpowiedniki.
W tym czasie Polanex pozyskał kolejne zagraniczne brandy dla których szyli koszule. To między innymi jedna z moich ulubionych marek, czyli szwedzki Morris, który nazywany jest „skandynawskim Ralphem Laurenem”. Swoje koszule szyją tu także Oscar of Sweden, Bosweel Shirts i kilka polskich marek premium, których nazw nie mogę wymienić.


NOWY ROZDZIAŁ – WŁASNA MARKA POLANEX SINCE 1945
Ostatnie lata przyniosły wiele zmian organizacyjnych w Polanexie, bowiem w roku 2020 spółkę przejęła Agencja Rozwoju Przemysłu. Obecnie w gnieźnieńskim zakładzie pracuje blisko 150 osób, z czego wiele ma kilkudziesięcioletni staż pracy.
Rok 2025 przyniósł kolejny przełomowy moment w historii Polanexu, czyli uruchomienie własnej marki premium – Polanex since 1945 i sklepu internetowego Polanex.com.
Po co Polanexowi własna marka? No cóż, raczej należałoby zapytać, dlaczego tak późno wpadli na ten pomysł. Grzechem byłoby nie skorzystać z tych kilkudziesięciu lat doświadczeń, z zasobów ludzkich, z nowoczesnego parku maszynowego i kontaktów z najlepszymi dostawcami tkanin i dodatków. Nie jest żadną tajemnicą, że szycie dla innych marek daje dużo mniejszy zysk niż pod własną marką, więc ten krok jest jak najbardziej zasadny również w ujęciu ekonomicznym.
TKANINY, KTÓRE ROBIĄ RÓŻNICĘ
Pierwsza kolekcja z metką Polanex since 1945 zadebiutowała na początku lata. Były to modele całoroczne oraz typowo letnie (m.in. len). Część z nich nadal jest dostępna w ich sklepie internetowym, więc warto sprawdzić, bo można je kupić z posezonowym rabatem (dodatkowo łączy się moim kodem zniżkowym – szczegóły na końcu artykułu).
Tymczasem kilka dni temu premierę miała pierwsza odsłona kolekcji jesiennej w której znajdziecie piękne flanele bawełniane o miękkim chwycie i bardzo ciekawą tkaninę o składzie 80% bawełna, 20% wełna. Nowa kolekcja Polanex since 1945 składa się z czterech linii: W Kratę, Granat i Jesienny Biznes oraz Karpacz – inspirowany polską jesienią i górskimi klimatami.
W kolekcji jesiennej są też bardzo ładne oxfordy w prążki bengalskie. A to jeszcze nie wszystko, bowiem pod koniec października pojawią się też modele z elastycznej tkaniny, która nie wymaga prasowania oraz koszule wierzchnie.


Poza polską produkcją, na podkreślenie zasługuje też to, że Polanex korzysta wyłącznie z tkanin od europejskich dostawców. Nie raz to pisałem, że o jakości koszuli w 80% decyduje tkanina, bo to ona ma największy wpływ na komfort, wrażenia dotykowe, pranie, prasowanie, podatność na zagniecenia i żywotność. Czyli wszystko to, co wpływa na wygląd koszuli i jej użytkowanie.
Dużą przewagą Polanexu jest to, że szyjąc przez lata koszule dla wielu cenionych marek, przez ich szwalnię przeszły materiały z praktycznie każdej europejskiej tkalni. Te doświadczenia pozwoliły na weryfikację jakościową, która była bardzo przydatna, gdy trzeba było zdecydować o wyborze dostawców tkanin do kolekcji Polanex since 1945. Wybór padł na materiały od następujących firm: Getzner (Austria), Albini (Włochy), Sidogras (Hiszpania) i Mileta (Czechy).


JAK POWSTAJE KOSZULA
A jak powstają te koszule możecie zobaczyć na zdjęciach, które zrobiliśmy tydzień temu w Gnieźnie. Miałem okazję przyjrzeć się każdemu etapowi.
Wszystko zaczyna się od magazynu, gdzie trafiają rolki tkanin o szerokości 150 cm i długości od kilkunastu do stu kilkudziesięciu metrów.


Kolejny dział produkcji to krojownia, gdzie ze wspomnianych rolek materiału wycina się elementy z których powstaną koszule.
Ale zanim tkanina trafi do krojczych, to dział projektowo-konstrukcyjny musi przygotować projekt i papierowe szablony na podstawie których dokonuje się rozkroju tkaniny. To bardzo ważny dział, który może nie jest tak widowiskowy jak działy typowo produkcyjne, ale bez dobrego projektu nie będzie dobrej koszuli, nie będzie dopracowanych detali, nie będzie ekonomicznego wykroju tkaniny i nie będzie idealnego spasowania wzorów. To dział, który musi też przełożyć wizję projektanta danej marki (często przekazaną tylko w formie maila i kilku zdjęć), na konkretny projekt. Oczywiście zawsze szyje się prototyp, który dana marka musi zatwierdzić. Jeśli tak się stanie i magazyn ma już docelową tkaninę, to drukuje się tutaj szablony dla każdego rozmiaru, które następnie trafiają na stoły w krojowni.
W Polanexie rozkrój wykonywany jest na trzy sposoby w zależności od wielkości zlecenia. Przy dużych zleceniach korzysta się z plotera sterowanego komputerowo, który może jednocześnie ciąć nawet kilkanaście warstw tkaniny. Mniejsze zlecenia krojone są ręcznie na stołach z pionowymi nożami krojczymi. Z kolei pojedyncze zlecenia krojone są ręcznie za pomocą nożyczek, czyli to już prawdziwe hand made bez prądu :)

Kolejny etap to klejenie na gorąco flizeliny z materiałem zasadniczym. Chodzi oczywiście tylko o te fragmenty koszuli, które wymagają usztywnienia, czyli mankiety, kołnierzyk oraz plisa. Wszystkie składowe trafiają następnie na szwalnię, gdzie są kolejno zszywane.



Końcowym etapem na tym dziale jest wykonanie dziurek guzikowych, przyszycie guzików oraz zabezpieczenie ich elastyczną nicią (tzw. metoda Ascolite).
Po kontroli jakości uszyte koszule trafiają do prasowalni, a następnie są ręcznie składane i pakowane, a zatem wycieczkę kończymy w magazynie wyrobów gotowych.




Mam nadzieję, że zainteresowałem was tą nową-starą marką, bo takich historii w polskiej modzie jest coraz mniej. Polanex to nie tylko szwalnia – to ludzie, tradycja i fach, który przetrwał kilka pokoleń. I choć przez większość swojej historii szyli dla innych, dziś wreszcie pokazują światu, że potrafią robić to równie dobrze pod własnym szyldem. Trzymam kciuki, by ich logo stało się symbolem solidności i klasy na rodzimym rynku koszulowym.
Gdybyście chcieli przetestować ich jakość, to na zachętę przygotowaliśmy kod rabatowy do sklepu internetowego Polanex.com, dostępny tylko dla czytelników bloga. Po wpisaniu MRV15 otrzymacie 15% rabatu na wszystkie produkty. Kod rabatowy będzie aktywny do 11 października 2025 i dotyczy nowej kolekcji Polanex oraz wszystkich koszul dostępnych w sklepie.










Świetny artykuł, współpraca i super jest to, że mamy wciąż własne polskie firmy na światowym poziomie. Trzymam
kciuki za powodzenie i rozwój Polanexu (Polaneksu).
Fajnie jakby była możliwość personalizacji czy szycia personalizowanego jak w SS, tak żeby można wybierać rodzaj kołnierzyka typ sylwetki itp.
Dzięki za miłe słowa.
Z tego co wiem, to kilka lat temu Polanex miał taki projekt pod inną marką (personalizowane koszule w uproszczonym modelu MTM), ale to kompletnie nie wypaliło.
To jest generalnie bardzo trudny model biznesowy, bo cały proces pomiarowy spoczywa na kliencie, a gdy klient się pomyli, to dostanie produkt z którego nie będzie zadowolony i którego nie będzie miał możliwości zwrócić. Kilka firm tego próbowało w Polsce, ale chyba nikomu się nie udało.
Koszule po 700 zł od „nonejma”, krzyż na drogę!
Hmmm, firmę która od od kilkudziesięciu lat szyje tylko koszule nazywasz nonajmem?! Rozumiem jakbyś taki argument wytoczył przeciwko firmie, która pojawia się znikąd i zleca komuś produkcję, ale tu mamy zespół najlepszych fachowców od koszul, którzy uszyli miliony koszul dla znanych marek.
Owszem, brakuje im jeszcze rozpoznawalności i prestiżu, ale produkt jest wysokiej jakości, a chyba to powinno być najistotniejsze, jeśli ktoś chce kupić dobrą koszulę.
PS Koszule Polanexu zaczynają się od 375 zł (100% len Getzner), z moim kodem to wyjdzie nawet 318 zł.
Marka „Polanex” wg mnie to jak najbardziej nonejm. Zróbmy ankietę wsród czytelników bloga – ile osób znało markę przed Twoim artykułem? Nie odmawiam im doświadczenia, komentuję moje postrzeganie marki „Polanex”.
Dla mnie określenie „nonejm” ma wydźwięk pejoratywny. Bardziej pasujący do marki, która pojawia się znikąd, za którą nie stoi jakość, historia i kapitał ludzki, a ceny ma z wysokiej półki. To określenie sugeruje brak jakości, reputacji, historii, zaufania. Polanexu to raczej nie dotyczy, im brakuje tylko rozpoznawalności i prestiżu, ale tego nie zbuduje się w kilka miesięcy.
Ja jestem mega zadowolony z jakości….fakt nie znałem firmy wcześniej. wg mnie jakość broni ceny.
Michale, są no namem. Nie dlatego, że mają słabej jakości produkty, ale dlatego, że ich marka ma zerową rozpoznawalność. A pozycjonuje się cenowo wysoko…
Dlatego proponuję, by używać takiego właśnie określenia – marka o słabej rozpoznawalności, a nie „nonejm” :) Czy marka Grycan, gdy powstawała w roku 2004 była „nonejmem” z cenami premium? No chyba obraziliby się na takie określenie, bo stało za nimi kilkudziesięcioletnie doświadczenie w produkcji lodów, choć pod inną marką (Zielona Budka). Marki moich kolegów – Wojtka (Macaroni Tomato) i Romana (Zack Roman) też wystartowały z wysokimi cenami, choć nikt ich nie znał (marek). I udało im się zdobyć zaufanie klientów. Podobnym przypadkiem jest marka Sartolane, która też zaczynała od zerowej rozpoznawalności i od razu z cenami z wysokiej półki. Ja… Czytaj więcej »
Dla mnie no name oznacza właśnie słabą rozpoznawalność, a co za tym idzie małe zaufanie do marki. Przy braku rozpoznawalności i zaufania miałbym problem, żeby wydać na koszulę więcej niż w Poszetce, czy SuSu.
Absolutnie nie życzę Polanexowi źle, wręcz przeciwnie (żona z Gniezna nie pozwoliłaby powiedzieć inaczej ;-)). Mam jednak przekonanie, że w tej cenie powinienem otrzymać ładniejsze kołnierzyki i – przede wszystkim – pełną rozmiarówkę. Bez tego niestety nie jestem nawet w stanie sprawdzić, czy marka jest warta zaufania.
Zgadzam się, jest trochę detali do dopracowania.
Ja swoje uwagi też im zgłosiłem.
Macaroni i Roman nie byli nonejmami. Makaron był najpopularniejszym blogerem w segmencie klasycznej męskiej elegancji w momencie, gdy uruchamiał swój sklep. Roman także miał bloga, o nazwie Szarmant, tak też nazwał swoją pierwszą markę. Czyli było dokaldnie odwrotnie – budowali brandy pod swoją prywatną popularność. Btw dokładnie tak też zrobił Tomek Miler.
OK, byli marką osobistą, ale nie byli marką odzieżową, a to jednak różnica.
Nie zapominajmy też o tym, że każda z tych wymienionych osób (które prywatnie lubię i szanuję) nie jest producentem koszul i oni to zlecali zewnętrznym firmom, takim firmom jak Polanex.
Więc sugerowanie, że 80-letni Polanex jest wydmuszką, jest moim zdaniem nie na miejscu.
Michale, zauważ, że użyłem cudzysłowu.
No tak zaczynać to może i się zaczynają od takiej ceny
Ale oferta straszy cenami od 600 wzwyż
Ładna historia, koszule zdecydowanie do sprawdzenia :) Dzięki za bardzo fajną polecajkę.
Na plus strona internetowa, strona Vel Venti jest straszna
Fajnie, że taka marka została reaktywowana i fajnie, że ich wspierasz, trzymam kciuki, ale mam trochę wątpliwości: 1. Ceny. Jeśli mają dostęp do własnej szwalni i mocno chcą komunikować polskość, to powinni te ceny mieć przystępniejsze – takie pod polki portfel, czyli bliższe droższej linii Wólczanki, a w tej chwili są drożsi od marek butikowych jak Poszetka i niewiele tańsi od Emanuela Berga. 2. Design. Dobór kolorystyki, detali, kołnierzyki – no nie wygląda to premium, sorry. Wiele modeli jest po prostu brzydkich. Widać, że potrafią szyć koszule, ale brakuje im kogoś, kto potrafi wszystko poskładać w całość (tkanina, ładne kołnierze,… Czytaj więcej »
Ad 2.
Dzięki. Co nieco już podpowiedziałem :)
Dodam, że jeśli chcą komunikować polskość, to wypadałoby też używać polskiego w nazwie marki, a nie jakieś 'since’ :/
Właśnie właśnie. Koszule przynajmniej po zdjęciach ładne, tylko ceny nierealistyczne. W moim mieście jest zakłąd krawiecki, w którym za 700 zł można zamówić koszulę na miarę, i jest to cena końcowa (tkanina + wykonanie). Każdy niech sam oceni, czy lepiej mieć bespoke za 700 czy RTW za 650… a Polanex sprzedaje tylko wysyłkowo, czyli nie do końca wiemy co kupujemy.
Koszule ładnie uszyte, kolorystyka słaba, niektóre kołnierzyki jak w koszulach popularnych marek marketowych, ceny na rynek zachodni bardzo wysokie, na naszym rynku przy tak wysokiej cenie nie wróżę powodzenia. Mimo wszystko trzymam kciuki bo to Polska marka.
No niestety, ale także i tutaj mamy króciutkie rękawy, co jest typowe dla polskich marek. 65 cm w slim 44 to nie jest dużo. Luca Faloni i Pini Parma mają w tym rozmiarze rękawy na 71 – 72 cm. U mnie najlepiej leży rękaw 69 – 69,5 cm, więc znowu kasa powędruje za granicę i potem skrócenie u krawca. Cóż, szkoda – widocznie mam włoską budowę jeśli chodzi o długość rąk :D
Mam ten sam „problem” z długością rąk lub raczej krótkością rękawów. Wszystko pasuje idealnie, a rękawy sięgają nie dalej niż zegarek.
Więc znasz ten ból, gdy widzisz fajną koszulę, patrzysz na wymiary, a tu rękaw za krótki. Dodatkowo jeszcze rękawy po kilku praniach lubią się skrócić o centymetr lub więcej, a to już w ogóle tragedia. Z golfami też ten sam problem – w zasadzie znów zostaje włoszczyzna jak Gran Sasso czy Luca Faloni. No, Stënstroms jeszcze czasem, choć nie we wszystkich modelach. Wiem, narzekam, ale czasem mnie to wkurza.
SuSu ma też długie rękawy w wersjach long, a Charles Tyrwhitt ma do wyboru kilka długości.
Tak, o SuSu nie wspomniałem, a też mam ich kilka koszul w wersji long. Jeszcze Eton jest w sam raz jeśli o mnie chodzi. To też w sumie jest ciekawe, czym się kieruje dana marka podczas decyzji o wyborze długości rękawów – jakieś badania populacji, ankiety? W tym samym narodzie różnie bywa, bo np. skandynawski Eton w rozmiarze 44 ma rękawy 70 cm, a już St?nstroms chyba 67. Poszetka 68,5, a Macaroni i Zack po 67, czyli już krótsze. A 65 Polanexu w wersjach slim to już serio krótkie – krótkie.
Nieżle. Zamówiłem właśnie, jutro przyjedzie i widzę, że będzie niespodzianka i zwrot. Skandynawowie (Eton i Stenstrom) trzymają standard, na mnie są dostateczne, Pni Parma też daje radę, SuSu w wersji standard – prawie, wersja long – lekko skracam.
A reszta… niech pozostanie milczeniem.
No i widzę, że i w Polanexie też nie będę miał czego szukać. Szkoda.
Też nie bardzo rozumiem politykę tych marek no ale widocznie inaczej nie potrafią.
Z tego co widzę na stronie, w niektórych modelach można zamówić rękawy dłuższe o 4 cm.
Tak, niestety nie dla wszystkich modeli.
Fajnie, zamówię chętnie żeby porównywać do Charlesa Tyrwittha (mój wzorzec codziennej koszuli biznesowej). Nie byłbym jednak sobą gdybym nie ponarzekał: 1. Ceny dla większości produktów około 600zł. Sporo. Szkoda, że nie mają podobnej polityki cenowej jak wyżej wspomniany w multibuyu 2. Ktoś wspomniał, że „nonejm” i Pan Mr.Vintage to zanegował, ale w powszechnej świadomości tak właśnie będzie. Nikt nie powie, że to „polski Ralph Lauren” 3. Ja rozumiem reaktywację marki, ale Polanex… W kraju, w którym 90% nazw firm to „Koszulopol” albo „Koszulex”. Nie jestem ekspertem brandingowym, ale powinniśmy się nad tym zastanowić w skali kraju (niemniej gratuluje pomysłu za… Czytaj więcej »
Ad 3
W naszej branży to raczej rzadkość, bo większość marek chce udawać włoskie nazwiska i nazwy.
Z tego co wiem, to były rozważane różne pomysły, ale w końcu zdecydowano, że Polanex nie chce odcinać się od swojej prawdziwej historii i nie chce udawać jakiegoś Gino Baggio ;)
Fajnie, ze polska marka ale boję się ze z tymi cenami będzie im bardzo ciężko. To dosyć duży zakład i musza dużo sprzedawać żeby pokryć koszty stale. Ja osobiście raczej kupię koszulę w MT albo w Poszetce ale życzę powodzenia!
Nie sądzę aby wypuszczenie koszul pod własnym brandem oznaczało rezygnację z produkcji kontraktowej – taki ruch bez wypromowanej, mocnej marki własnej to byłoby samobójstwo biznesowe. Na 99% będą dalej szyli kontraktowo + rozwijali własną markę.
Obiło mi się o uszy, że kilka sartorialnych polskich marek szyje/szyło w Gnieźnie, w tym te dwie wymienione. Na pewno Miler też tam szył zanim przerzucił produkcję do Chin, bo kilka lat temu robił jakiś materiał wideo z tej szwalni. Więc to bardziej kwestia marketingu, prestiżu i detali (wzór, kolor, kołnierze). Jakościowo koszule Polanexu nie będą gorsze.
Ta spółka od dłuższego czasu przynosi straty. Życzę im powodzenia – być może współpraca z autorem pomoże im w odnalezieniu się na rynku sprzedaży bezpośrednio do konsumenta. Przestawienie się z podwykonawstwa B2B na B2C jest nietrywialne, zwłaszcza w sferze marketingu. Mam nadzieję, że nie skończy się jak w przypadku Diory Świdnica, której niedawno także zamarzyło się przejście od podwykonawstwa do budowy pozycji własnej marki. Niestety, zaczęli od tak wysokiej półki cenowej, że firma tego nie przetrwała.
Wydaje mi się, że jeszcze niedawno ta marka miała też rozmiary na wysoki wzrost (zastanawiałem się nad zakupem). Obecnie rozmiarówka ograniczona do średniego.
Przy wyborze rozmiaru w niektórych modelach na większości rozmiarów była opcja +4 cm na rękawie i długości całkowitej, więc może to by coś dało? Niestety trzeba trochę czekać na doszycie
Z tym czekaniem to w takim sensie, że można się skontaktować i zrobią co trzeba?
Ja kupiłem granatową flanelę i polecam, z kodem rabatowym to wyszło 500 zł. Koszula wykonana porządnie, tkanina piękna. Kilka osób już pochwaliło koszulę – noszę ją do wintydżowej Alty i Hammerfest. Nie dostrzegłem krótkich rękawów, ale mówię to z perspektywy szczupłej osoby o wzroście trochę ponad 170 cm.
Masakra firma przechodzi od lat z rąk do rąk, co kolejny prezes to jest gorzej… Ciągle wyświechtane pomysły, koszule drogie nie na kieszeń normalnego polaka, w rodzinnym mieście firma ma bardzo zła opinie
Tymczasem w google ocena 4,6 xD. Ciekawi mnie czemu wejście na rynek to wyświechtany pomysł i w jakich cenach są koszule dla „normalnego Polaka” skoro te 400-500 zł za które można kupić to za dużo.
I za co niby te minusy. Aż się odniosę bo na fb też widziałem mnóstwo narzekań na ceny i porównań z Wolczanką. Miałem w tym tygodniu w ręku analogiczną koszulę z Vistuli i jakkolwiek tkanina ciekawa kolorystycznie to dużo cieńsza, ale przede wszystkim wyłogi kołnierza krótkie jakby był uszyty dla dziecka. Co prawda cena koszuli 90 zł, ale to w ogóle inna jakość. W takiej też można chodzić, sam takie mam, ale po prostu za 100 zł nie kupi się obecnie dobrze wyglądającej koszuli z dobrej tkaniny. Może po prostu zamiast kupować 10 koszul za 90 zł lepiej kupić jedną… Czytaj więcej »
Michał bardzo fajny wpis,zdjęcia piękne choć z całą pewnością nie oddają jakości i piękna tych koszul które można poczuć na żywo.Dużo tu narzekania (jak to u nas hehe) a ja uważam, że fajnie iż mamy Polskie marki,które są reaktywowane (np.Próchnik ,fajne ubrania przystępne cenowo mam od nich spodnie dresowe z Twojego ubiegłorocznego prezentownika i są super!).Chwalmy się tym co Nasze, dobre ,za czym stoi historia.Jasne marka mało rozpoznawalna bo przez lata skupiała się na szyciu dla innych odbiorców. Ceny faktycznie wysokie jak na nasze realia aczkolwiek….jeden jeździ autem klasy budżet a inny Luxury/Premium…I dla każdego cena to zupełnie coś innego.… Czytaj więcej »
To co? Może jakaś wspólna kolekcja?
Tomasz i Polanex ? ;)
Nie śmiałbym
Cześć. Wiele lat pracowałam w tym zakładzie. A nawet jestem tego wychowanką. Kiedyś były szkoły przyzakładowe. Mam dobre wspomnienia z czasów przed prywatyzacją i po. Trudno utrzymać dobrą jakość przy presji czasu i akordzie indywidualnym, jednak dawaliśmy radę obsłużyć niemalże cały europejski rynek. W produkcji liczonej w setkach a nawet ponad tysiąc na dobę dla jedynego zespołu szwalni, a w najlepszych czasach było ich sześć. Dziś mamy jednak innego klienta. Są i tacy, którzy pozostali wierni marce, ale do nowych trzeba dotrzeć z odpowiednią ofertą. Był okres kiedy nad zakładem wisiało widmo zamknięcia. Udało się tego uniknąć i iść w… Czytaj więcej »
Dzięki za podzielenie się wspomnieniami.
Przy całym szacunku dla Ciebie Michał ale te koszule słabiutko wyglądają jak na swoje ceny. Szanuję, że to polska firma z długą historią ale ich koszule nie mają nic wspólnego z dzisiejszymi trendami, pachną raczej sieciówką niż produktem premium. Ceny niestety z kosmosu, 899 za białą koszulę!!! firmy dla większość no name. Piszesz, że się nie da taniej, otóż da się i to nawet pod swoje wymiary, bo możesz uszyć według swoich wymiarów. Tu masz też polską firmę za 30 letnim doświadczeniem [link reklamowy usuniety]. Materiały Getzner, Mileta, dzielony karczek można zrobić, guziki przyszywane na słupku. Szyli kiedyś koszule dla… Czytaj więcej »
Maciej, ja nigdzie nie napisałem, że „taniej się nie da”.
Ale każda marka na swoją politykę cenową, swoje koszty, swój próg rentowności. To, że jednej marce opłaca się sprzedawać koszule za 100 zł, a innej za 200 zł wcale nie oznacza, że ta druga marka chce oszukać klienta. Ostatecznie i tak rynek zweryfikuje ofertę i tak samo będzie w przypadku marki Polanex, która od kilku miesięcy sprzedaje swoje koszule, więc dajmy im czas na korekty.
A dla nas, czyli konsumentów, to im większa konkurencja na rynku, tym lepiej.
Jeszcze nie tak dawno w takiej cenie (899 zł) można było kupować marynarki z kolekcji Lancerto&MrVintage – nawet teraz na stronie ostało się parę sztuk w cenach 999 i 799 zł. Taka sama cena za koszulę (niewykonaną z materiału superpremium typu np. Giza) to moim zdaniem totalny kosmos i nikt mnie nie przekona, że marże są w takim przypadku choćby minimalnie porównywalne. Zupełnie szczerze – totalnie nie widzę pola do rozwoju przy takich cenach, ale jak zwykle to rynek zweryfikuje (trochę szkoda, bo po wycofaniu linii Lambert w Wólczance brakuje przyzwoitej marki będącej swego rodzaju premium, ale wycenianej – zwłaszcza… Czytaj więcej »
Dobry, ciekawy wpis.
Cieszy, że są takie firmy.
Niestety, ceny trochę zniechęcają do wypróbowania. A szkoda.
W temacie firm bardziej przystępnych cenowo bardzo polecam Merceria z Krakowa. Koszule MTM za 350-400zł. Głównie tkaniny Mileta ale bardzo szeroki wybór + mogą sprowadzić: oxford, len, summer oxford, gardena (rzadko spotykane), flanele. Patrząc po stronie internetowej nie wygląda zachęcająco ale na miejscu okazuje się że zrobią bardzo wiele tylko trzeba wiedzieć co się chce
Również polecam. Przybliżysz czym jest „gardena”? Dodatkowo- które flanele z ich wzorników polecasz?
Przez Gardene (czasem pod nazwą gardenia) rozumiem bawełnę z dodatkiem kaszmiru. Z próbek które wiem że mają jest 85% bawełny i 15% kaszmiru. Tkanina podobna do flaneli ale bardziej delikatna w dotyku (gramatura 103 g/m2, grubość włókna 40/1). W sam raz na okres jesienno-zimowy. Z flanel to zależy co się lubi, mi podobają się cięższe tkaniny jak ORTA (138g/m2) albo DOLOMITI ale głównie ze względu na duży wybór kolorów i wzorów – paski w flaneli to rzadkość. STELVIO już za gruba (180g/m2) ale za to 2ply. Ogólnie zawsze mam problem z zakupem bo za duży wybór :)
Wiem o czym mówisz- ciężko się zdecydować czego następstwem jest zapchana szafa. Dzięki za wskazówki- akurat te tkaniny kojarzę ponieważ miałem te próbniki w ręku. Co do tkaniny Super Oxford to jest zdecydowanie ciekawa tkanina- jakby połączenie oxfordu na przemian z twillem co finalnie nadaje koszuli wyglądu przypominającego nieco korę.
Czy kojarzysz może jakiegoś krawca w Szczecinie od szycia miarowego garniturów ?
Nie, ten region jest mi jeszcze obcy.
Czyli na przewodnik po Szczecinie jeszcze trochę poczekam.
Serio chciałbym wspierać polskie firmy. Tylko polskie firmy jakoś średnio chcą wspierać polskiego konsumenta. Może i te koszule są świetne pod względem materiału – na zdjęciach wyglądają bardzo fajnie. Ale jako marka konsumencka dopiero startują, rozmarówkę mają jak w jakimś H&M (czyli tylko jeden wymiar), a ceny jak np. takie SuitSupply, gdzie mogę na spokojnie zwrócić koszulę i raczej jestem pewny kroju, dopasowania itp. Pominę już fakt, że to takie podejście, że jak robimy coś w Polsce to musimy tego klienta cenowo docisnąć. Jedzenie drogo, ubrania drogo a potem płacz, że klient kupuje gdzieś indziej, albo ciuchy z chińskiego plastiku.… Czytaj więcej »
Świetna marynarka. Skąd?
To z pierwszej kolekcji Lancerto & Mr. Vintage, czyli rok 2017.
Już niedostępna?
Już nie.
Autentyczność w każdym szwie, artykuł sponsorowany, a żadnego zdjęcia w reklamowanej koszuli (wiem, reklama marki, ale marka w ofercie ma tylko koszule). Nie cena, nie nazwa tworzą brak zaufania, a to ze osoba reklamującą nam produkt nawet go nie ma na sobie i może nam powiedzieć, ze sama z niego korzysta.
Widać, że jakiś nowy komentator tu wpadł :)
Ja nigdy nie reklamuję czegoś, jeśli tego nie przetestuję. Zanim podjąłem się tej współpracy, to zamówiłem sobie 3 koszule tej marki, by móc je przez kilka tygodni przetestować (noszenie, pranie, prasowanie).
A jeśli chodzi o zdjęcia z Gniezna, to mam na sobie białego oxforda button-down: https://polanex.com/product/biala-koszula-oxford-z-kolnierzem-button-down-063/
Byłem ciekaw co mają, nie słyszałem o tej marce wcześniej. Ładne tkaniny flanelowe, reszta dość zwyczajna. Trochę zaskakują ceny (wysokie) i brak kołnierzyków powyżej 46 cm (egarnitur i e-merceria mają takowe w ofercie). Trochę szkoda szczerze mówiąc.
W liniach biznesowych mają koszule w większych rozmiarach. https://polanex.com/koszule-regular/
Rozmiary 48 i 50 – kilkanaście modeli dostępnych do wysyłki. W większości jest opcja wydłużenia rękawów i samej koszuli. A co do cen. Założyłem konto i z automatu rabatują wszystko o 10% i wtedy robi się już ciekawie.
Cóż, jak zwykle dla kogoś o wzroście 165 cm z kołnierzykiem 40-41 mogę najwyżej kupić u nich koszulę nocną.
Super się czyta, cieszy mnie, że wciąż istnieją takie firmy. Czy mógłbyś polecić więcej takich polskich firm z historią? Oraz drugie pytanie (może bezczelne), czy przypadkiem jest, że piszesz o tej firmie 2 miesiące po wizycie Prezydenta Nawrockiego w siedzibie Polanexu?
Hmmm, nie słyszałem o tej wizycie. To na pewno p. Nawrocki?