fbpx

Polanex – polskie koszule z 80-letnią historią

72 komentarze

Jeśli śledzicie mnie od co najmniej kilku lat, to doskonale wiecie, że lubię wspierać polskie marki, a szczególnie te, które nadal w naszym kraju produkują swoje kolekcje, a to naprawdę niełatwe, bo fabryki azjatyckie, tureckie i afrykańskie kuszą niższymi cenami i coraz więcej rodzimych marek odpuszcza polską produkcję.

80 LAT NA RYNKU, A MAŁO KTO ICH PAMIĘTA

Dlatego cieszę się, że dzisiaj mogę wam przedstawić jedną z najstarszych polskich firm odzieżowych, która w tym roku świętuje 80-lecie istnienia, a jest wielce prawdopodobne, że jeszcze o niej nie słyszeliście. Jak to możliwe? Bo przez ostatnie dekady szyli koszule dla innych firm i dopiero w tym roku postanowili wejść na rynek z własną marką.

[TEKST POWSTAŁ W RAMACH WSPÓŁPRACY REKLAMOWEJ Z MARKĄ POLANEX]

Zapraszam was zatem do Gniezna, które jest nie tylko pierwszą polską stolicą, ale przez wiele lat było też koszulową stolicą Polski i jest szansa, że tak pozostanie. To właśnie tutaj od roku 1945 działa firma Polanex – prawdopodobnie najstarsza działająca polska fabryka koszul.

SKĄD NAZWA POLANEX?

Oficjalnie zaczęła działalność 5 kwietnia 1945 roku, choć jeszcze nie pod nazwą Polanex. Pierwsze lata działalności były bardzo różnorodne, szyto tu ręczniki, spodnie, czapki, fartuchy, mundury, a nawet suknie damskie oraz komplety plażowe. Po II wojnie światowej polski rynek chłonął w zasadzie każdy produkt, więc szwalnie miały ręce pełne roboty. Koszulowa specjalizacja nastąpiła w latach 50. i tak pozostało do dzisiaj.

Nazwa Polanex pojawiła się w roku 1957, wyłoniono ją w ramach konkursu. Nazwa nawiązywała do krainy Polan, a końcówka „ex” miała sugerować eksportowe aspiracje tej firmy. I te aspiracje faktycznie się ziściły.

Egzemplarz z firmowego archiwum z lat 80

ZŁOTE CZASY I MILIONY KOSZUL

W najlepszych latach w zakładach Polanexu pracowało ponad dwa tysiące osób, a jak powiedział mi szef produkcji z kilkudziesięcioletnim stażem, koszule wyjeżdżające z Gniezna za granicę liczono nie na palety, lecz na wagony. Przy okazji tej okrągłej rocznicy policzono, że przez 80 lat działalności Polanexu mogło tutaj powstać nawet 60 milionów koszul.

JAKOŚĆ DOCENIANA PRZEZ PRESTIŻOWE MARKI

W latach 90. Polanex został sprywatyzowany, a kilka lat później zaczęto tu szyć koszule dla znanych europejskich brandów: Karl Lagerfeld, Hugo Boss, Daniel Hechter czy Yves Saint Laurent. Szyto tu również koszule dla kapłanów, wojska i służb mundurowych.

W roku 2009 firma przeniosła się do nowej szwalni na ulicy Słonecznej. Wybudowano ją od zera i jest to jeden z najnowocześniejszych zakładów koszulowych w Polsce, choć warto dodać, że jest tam kilkanaście maszyn i urządzeń, które mają kilkadziesiąt lat, bo są niezawodne i lepsze niż współczesne odpowiedniki.

W tym czasie Polanex pozyskał kolejne zagraniczne brandy dla których szyli koszule. To między innymi jedna z moich ulubionych marek, czyli szwedzki Morris, który nazywany jest „skandynawskim Ralphem Laurenem”. Swoje koszule szyją tu także Oscar of Sweden, Bosweel Shirts i kilka polskich marek premium, których nazw nie mogę wymienić.

Szablony kołnierzy i mankietów wielu europejskich marek

NOWY ROZDZIAŁ – WŁASNA MARKA POLANEX SINCE 1945

Ostatnie lata przyniosły wiele zmian organizacyjnych w Polanexie, bowiem w roku 2020 spółkę przejęła Agencja Rozwoju Przemysłu. Obecnie w gnieźnieńskim zakładzie pracuje blisko 150 osób, z czego wiele ma kilkudziesięcioletni staż pracy.

Rok 2025 przyniósł kolejny przełomowy moment w historii Polanexu, czyli uruchomienie własnej marki premium – Polanex since 1945 i sklepu internetowego Polanex.com.

Po co Polanexowi własna marka? No cóż, raczej należałoby zapytać, dlaczego tak późno wpadli na ten pomysł. Grzechem byłoby nie skorzystać z tych kilkudziesięciu lat doświadczeń, z zasobów ludzkich, z nowoczesnego parku maszynowego i kontaktów z najlepszymi dostawcami tkanin i dodatków. Nie jest żadną tajemnicą, że szycie dla innych marek daje dużo mniejszy zysk niż pod własną marką, więc ten krok jest jak najbardziej zasadny również w ujęciu ekonomicznym.

TKANINY, KTÓRE ROBIĄ RÓŻNICĘ

Pierwsza kolekcja z metką Polanex since 1945 zadebiutowała na początku lata. Były to modele całoroczne oraz typowo letnie (m.in. len). Część z nich nadal jest dostępna w ich sklepie internetowym, więc warto sprawdzić, bo można je kupić z posezonowym rabatem (dodatkowo łączy się moim kodem zniżkowym – szczegóły na końcu artykułu).

Tymczasem kilka dni temu premierę miała pierwsza odsłona kolekcji jesiennej w której znajdziecie piękne flanele bawełniane o miękkim chwycie i bardzo ciekawą tkaninę o składzie 80% bawełna, 20% wełna. Nowa kolekcja Polanex since 1945 składa się z czterech linii: W Kratę, Granat i Jesienny Biznes oraz Karpacz – inspirowany polską jesienią i górskimi klimatami.

W kolekcji jesiennej są też bardzo ładne oxfordy w prążki bengalskie. A to jeszcze nie wszystko, bowiem pod koniec października pojawią się też modele z elastycznej tkaniny, która nie wymaga prasowania oraz koszule wierzchnie.

Bawełniane oxfordy z kolekcji jesiennej w trakcie procesu szycia

Kolekcja jesienna po kontroli jakości, gotowa do wysyłki

Poza polską produkcją, na podkreślenie zasługuje też to, że Polanex korzysta wyłącznie z tkanin od europejskich dostawców. Nie raz to pisałem, że o jakości koszuli w 80% decyduje tkanina, bo to ona ma największy wpływ na komfort, wrażenia dotykowe, pranie, prasowanie, podatność na zagniecenia i żywotność. Czyli wszystko to, co wpływa na wygląd koszuli i jej użytkowanie.

Dużą przewagą Polanexu jest to, że szyjąc przez lata koszule dla wielu cenionych marek, przez ich szwalnię przeszły materiały z praktycznie każdej europejskiej tkalni. Te doświadczenia pozwoliły na weryfikację jakościową, która była bardzo przydatna, gdy trzeba było zdecydować o wyborze dostawców tkanin do kolekcji Polanex since 1945. Wybór padł na materiały od następujących firm: Getzner (Austria), Albini (Włochy), Sidogras (Hiszpania) i Mileta (Czechy).

Ceglasta jodełka z kolekcji jesiennej (bawełna od Getzner)

Kraciasta flanela z jesiennej kolekcji (bawełna od Getzner)

JAK POWSTAJE KOSZULA

A jak powstają te koszule możecie zobaczyć na zdjęciach, które zrobiliśmy tydzień temu w Gnieźnie. Miałem okazję przyjrzeć się każdemu etapowi.

Wszystko zaczyna się od magazynu, gdzie trafiają rolki tkanin o szerokości 150 cm i długości od kilkunastu do stu kilkudziesięciu metrów.

Stół do kontroli jakości tkaniny

Kolejny dział produkcji to krojownia, gdzie ze wspomnianych rolek materiału wycina się elementy z których powstaną koszule. 

Ale zanim tkanina trafi do krojczych, to dział projektowo-konstrukcyjny musi przygotować projekt i papierowe szablony na podstawie których dokonuje się rozkroju tkaniny. To bardzo ważny dział, który może nie jest tak widowiskowy jak działy typowo produkcyjne, ale bez dobrego projektu nie będzie dobrej koszuli, nie będzie dopracowanych detali, nie będzie ekonomicznego wykroju tkaniny i nie będzie idealnego spasowania wzorów. To dział, który musi też przełożyć wizję projektanta danej marki (często przekazaną tylko w formie maila i kilku zdjęć), na konkretny projekt. Oczywiście zawsze szyje się prototyp, który dana marka musi zatwierdzić. Jeśli tak się stanie i magazyn ma już docelową tkaninę, to drukuje się tutaj szablony dla każdego rozmiaru, które następnie trafiają na stoły w krojowni.

W Polanexie rozkrój wykonywany jest na trzy sposoby w zależności od wielkości zlecenia. Przy dużych zleceniach korzysta się z plotera sterowanego komputerowo, który może jednocześnie ciąć nawet kilkanaście warstw tkaniny. Mniejsze zlecenia krojone są ręcznie na stołach z pionowymi nożami krojczymi. Z kolei pojedyncze zlecenia krojone są ręcznie za pomocą nożyczek, czyli to już prawdziwe hand made bez prądu :)

Kolejny etap to klejenie na gorąco flizeliny z materiałem zasadniczym. Chodzi oczywiście tylko o te fragmenty koszuli, które wymagają usztywnienia, czyli mankiety, kołnierzyk oraz plisa. Wszystkie składowe trafiają następnie na szwalnię, gdzie są kolejno zszywane.

Końcowym etapem na tym dziale jest wykonanie dziurek guzikowych, przyszycie guzików oraz zabezpieczenie ich elastyczną nicią (tzw. metoda Ascolite).

Po kontroli jakości uszyte koszule trafiają do prasowalni, a następnie są ręcznie składane i pakowane, a zatem wycieczkę kończymy w magazynie wyrobów gotowych.

Mam nadzieję, że zainteresowałem was tą nową-starą marką, bo takich historii w polskiej modzie jest coraz mniej. Polanex to nie tylko szwalnia – to ludzie, tradycja i fach, który przetrwał kilka pokoleń. I choć przez większość swojej historii szyli dla innych, dziś wreszcie pokazują światu, że potrafią robić to równie dobrze pod własnym szyldem. Trzymam kciuki, by ich logo stało się symbolem solidności i klasy na rodzimym rynku koszulowym.

Gdybyście chcieli przetestować ich jakość, to na zachętę przygotowaliśmy kod rabatowy do sklepu internetowego Polanex.com, dostępny tylko dla czytelników bloga. Po wpisaniu MRV15 otrzymacie 15% rabatu na wszystkie produkty. Kod rabatowy będzie aktywny do 11 października 2025 i dotyczy nowej kolekcji Polanex oraz wszystkich koszul dostępnych w sklepie.

Autorem zdjęć jest Adrian Hołda

Podobne wpisy

Subscribe
Powiadom o
72 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Sebastian
1 miesiąc temu

Świetny artykuł, współpraca i super jest to, że mamy wciąż własne polskie firmy na światowym poziomie. Trzymam
kciuki za powodzenie i rozwój Polanexu (Polaneksu).
Fajnie jakby była możliwość personalizacji czy szycia personalizowanego jak w SS, tak żeby można wybierać rodzaj kołnierzyka typ sylwetki itp.

Last edited 1 miesiąc temu by Sebastian
GS
1 miesiąc temu

Koszule po 700 zł od „nonejma”, krzyż na drogę!

GS
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Marka „Polanex” wg mnie to jak najbardziej nonejm. Zróbmy ankietę wsród czytelników bloga – ile osób znało markę przed Twoim artykułem? Nie odmawiam im doświadczenia, komentuję moje postrzeganie marki „Polanex”.

Grer
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Ja jestem mega zadowolony z jakości….fakt nie znałem firmy wcześniej. wg mnie jakość broni ceny.

Michał
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Michale, są no namem. Nie dlatego, że mają słabej jakości produkty, ale dlatego, że ich marka ma zerową rozpoznawalność. A pozycjonuje się cenowo wysoko…

Michał
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Dla mnie no name oznacza właśnie słabą rozpoznawalność, a co za tym idzie małe zaufanie do marki. Przy braku rozpoznawalności i zaufania miałbym problem, żeby wydać na koszulę więcej niż w Poszetce, czy SuSu.

Absolutnie nie życzę Polanexowi źle, wręcz przeciwnie (żona z Gniezna nie pozwoliłaby powiedzieć inaczej ;-)). Mam jednak przekonanie, że w tej cenie powinienem otrzymać ładniejsze kołnierzyki i – przede wszystkim – pełną rozmiarówkę. Bez tego niestety nie jestem nawet w stanie sprawdzić, czy marka jest warta zaufania.

Velahrn
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Macaroni i Roman nie byli nonejmami. Makaron był najpopularniejszym blogerem w segmencie klasycznej męskiej elegancji w momencie, gdy uruchamiał swój sklep. Roman także miał bloga, o nazwie Szarmant, tak też nazwał swoją pierwszą markę. Czyli było dokaldnie odwrotnie – budowali brandy pod swoją prywatną popularność. Btw dokładnie tak też zrobił Tomek Miler.

GS
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Michale, zauważ, że użyłem cudzysłowu.

Jarosław
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

No tak zaczynać to może i się zaczynają od takiej ceny
Ale oferta straszy cenami od 600 wzwyż

Zeus
1 miesiąc temu

Ładna historia, koszule zdecydowanie do sprawdzenia :) Dzięki za bardzo fajną polecajkę.

A
1 miesiąc temu

Na plus strona internetowa, strona Vel Venti jest straszna

JK
1 miesiąc temu

Fajnie, że taka marka została reaktywowana i fajnie, że ich wspierasz, trzymam kciuki, ale mam trochę wątpliwości: 1. Ceny. Jeśli mają dostęp do własnej szwalni i mocno chcą komunikować polskość, to powinni te ceny mieć przystępniejsze – takie pod polki portfel, czyli bliższe droższej linii Wólczanki, a w tej chwili są drożsi od marek butikowych jak Poszetka i niewiele tańsi od Emanuela Berga. 2. Design. Dobór kolorystyki, detali, kołnierzyki – no nie wygląda to premium, sorry. Wiele modeli jest po prostu brzydkich. Widać, że potrafią szyć koszule, ale brakuje im kogoś, kto potrafi wszystko poskładać w całość (tkanina, ładne kołnierze,… Czytaj więcej »

P
1 miesiąc temu
Reply to  JK

Dodam, że jeśli chcą komunikować polskość, to wypadałoby też używać polskiego w nazwie marki, a nie jakieś 'since’ :/

Michał
1 miesiąc temu
Reply to  JK

Właśnie właśnie. Koszule przynajmniej po zdjęciach ładne, tylko ceny nierealistyczne. W moim mieście jest zakłąd krawiecki, w którym za 700 zł można zamówić koszulę na miarę, i jest to cena końcowa (tkanina + wykonanie). Każdy niech sam oceni, czy lepiej mieć bespoke za 700 czy RTW za 650… a Polanex sprzedaje tylko wysyłkowo, czyli nie do końca wiemy co kupujemy.

Artur
1 miesiąc temu

Koszule ładnie uszyte, kolorystyka słaba, niektóre kołnierzyki jak w koszulach popularnych marek marketowych, ceny na rynek zachodni bardzo wysokie, na naszym rynku przy tak wysokiej cenie nie wróżę powodzenia. Mimo wszystko trzymam kciuki bo to Polska marka.

Benriach
1 miesiąc temu

No niestety, ale także i tutaj mamy króciutkie rękawy, co jest typowe dla polskich marek. 65 cm w slim 44 to nie jest dużo. Luca Faloni i Pini Parma mają w tym rozmiarze rękawy na 71 – 72 cm. U mnie najlepiej leży rękaw 69 – 69,5 cm, więc znowu kasa powędruje za granicę i potem skrócenie u krawca. Cóż, szkoda – widocznie mam włoską budowę jeśli chodzi o długość rąk :D

Ambroży Kopytko
1 miesiąc temu
Reply to  Benriach

Mam ten sam „problem” z długością rąk lub raczej krótkością rękawów. Wszystko pasuje idealnie, a rękawy sięgają nie dalej niż zegarek.

Benriach
1 miesiąc temu

Więc znasz ten ból, gdy widzisz fajną koszulę, patrzysz na wymiary, a tu rękaw za krótki. Dodatkowo jeszcze rękawy po kilku praniach lubią się skrócić o centymetr lub więcej, a to już w ogóle tragedia. Z golfami też ten sam problem – w zasadzie znów zostaje włoszczyzna jak Gran Sasso czy Luca Faloni. No, Stënstroms jeszcze czasem, choć nie we wszystkich modelach. Wiem, narzekam, ale czasem mnie to wkurza.

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Benriach

SuSu ma też długie rękawy w wersjach long, a Charles Tyrwhitt ma do wyboru kilka długości.

Benriach
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

Tak, o SuSu nie wspomniałem, a też mam ich kilka koszul w wersji long. Jeszcze Eton jest w sam raz jeśli o mnie chodzi. To też w sumie jest ciekawe, czym się kieruje dana marka podczas decyzji o wyborze długości rękawów – jakieś badania populacji, ankiety? W tym samym narodzie różnie bywa, bo np. skandynawski Eton w rozmiarze 44 ma rękawy 70 cm, a już St?nstroms chyba 67. Poszetka 68,5, a Macaroni i Zack po 67, czyli już krótsze. A 65 Polanexu w wersjach slim to już serio krótkie – krótkie.

Bartek
1 miesiąc temu
Reply to  Benriach

Nieżle. Zamówiłem właśnie, jutro przyjedzie i widzę, że będzie niespodzianka i zwrot. Skandynawowie (Eton i Stenstrom) trzymają standard, na mnie są dostateczne, Pni Parma też daje radę, SuSu w wersji standard – prawie, wersja long – lekko skracam.
A reszta… niech pozostanie milczeniem.
No i widzę, że i w Polanexie też nie będę miał czego szukać. Szkoda.
Też nie bardzo rozumiem politykę tych marek no ale widocznie inaczej nie potrafią.

Garfield
1 miesiąc temu
Reply to  Benriach

Z tego co widzę na stronie, w niektórych modelach można zamówić rękawy dłuższe o 4 cm.

Benriach
1 miesiąc temu
Reply to  Garfield

Tak, niestety nie dla wszystkich modeli.

Łukasz
1 miesiąc temu

Fajnie, zamówię chętnie żeby porównywać do Charlesa Tyrwittha (mój wzorzec codziennej koszuli biznesowej). Nie byłbym jednak sobą gdybym nie ponarzekał: 1. Ceny dla większości produktów około 600zł. Sporo. Szkoda, że nie mają podobnej polityki cenowej jak wyżej wspomniany w multibuyu 2. Ktoś wspomniał, że „nonejm” i Pan Mr.Vintage to zanegował, ale w powszechnej świadomości tak właśnie będzie. Nikt nie powie, że to „polski Ralph Lauren” 3. Ja rozumiem reaktywację marki, ale Polanex… W kraju, w którym 90% nazw firm to „Koszulopol” albo „Koszulex”. Nie jestem ekspertem brandingowym, ale powinniśmy się nad tym zastanowić w skali kraju (niemniej gratuluje pomysłu za… Czytaj więcej »

Peeter
1 miesiąc temu

Fajnie, ze polska marka ale boję się ze z tymi cenami będzie im bardzo ciężko. To dosyć duży zakład i musza dużo sprzedawać żeby pokryć koszty stale. Ja osobiście raczej kupię koszulę w MT albo w Poszetce ale życzę powodzenia!

Benriach
1 miesiąc temu
Reply to  Peeter

Nie sądzę aby wypuszczenie koszul pod własnym brandem oznaczało rezygnację z produkcji kontraktowej – taki ruch bez wypromowanej, mocnej marki własnej to byłoby samobójstwo biznesowe. Na 99% będą dalej szyli kontraktowo + rozwijali własną markę.

Gregor
1 miesiąc temu
Reply to  Peeter

Obiło mi się o uszy, że kilka sartorialnych polskich marek szyje/szyło w Gnieźnie, w tym te dwie wymienione. Na pewno Miler też tam szył zanim przerzucił produkcję do Chin, bo kilka lat temu robił jakiś materiał wideo z tej szwalni. Więc to bardziej kwestia marketingu, prestiżu i detali (wzór, kolor, kołnierze). Jakościowo koszule Polanexu nie będą gorsze.

Garfield
1 miesiąc temu
Reply to  Peeter

Ta spółka od dłuższego czasu przynosi straty. Życzę im powodzenia – być może współpraca z autorem pomoże im w odnalezieniu się na rynku sprzedaży bezpośrednio do konsumenta. Przestawienie się z podwykonawstwa B2B na B2C jest nietrywialne, zwłaszcza w sferze marketingu. Mam nadzieję, że nie skończy się jak w przypadku Diory Świdnica, której niedawno także zamarzyło się przejście od podwykonawstwa do budowy pozycji własnej marki. Niestety, zaczęli od tak wysokiej półki cenowej, że firma tego nie przetrwała.

Piotr
1 miesiąc temu

Wydaje mi się, że jeszcze niedawno ta marka miała też rozmiary na wysoki wzrost (zastanawiałem się nad zakupem). Obecnie rozmiarówka ograniczona do średniego.

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

Przy wyborze rozmiaru w niektórych modelach na większości rozmiarów była opcja +4 cm na rękawie i długości całkowitej, więc może to by coś dało? Niestety trzeba trochę czekać na doszycie

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

Z tym czekaniem to w takim sensie, że można się skontaktować i zrobią co trzeba?

Dawid
1 miesiąc temu

Ja kupiłem granatową flanelę i polecam, z kodem rabatowym to wyszło 500 zł. Koszula wykonana porządnie, tkanina piękna. Kilka osób już pochwaliło koszulę – noszę ją do wintydżowej Alty i Hammerfest. Nie dostrzegłem krótkich rękawów, ale mówię to z perspektywy szczupłej osoby o wzroście trochę ponad 170 cm.

Klaudia
1 miesiąc temu

Masakra firma przechodzi od lat z rąk do rąk, co kolejny prezes to jest gorzej… Ciągle wyświechtane pomysły, koszule drogie nie na kieszeń normalnego polaka, w rodzinnym mieście firma ma bardzo zła opinie

Dawid
1 miesiąc temu
Reply to  Klaudia

Tymczasem w google ocena 4,6 xD. Ciekawi mnie czemu wejście na rynek to wyświechtany pomysł i w jakich cenach są koszule dla „normalnego Polaka” skoro te 400-500 zł za które można kupić to za dużo.

Dawid
1 miesiąc temu
Reply to  Dawid

I za co niby te minusy. Aż się odniosę bo na fb też widziałem mnóstwo narzekań na ceny i porównań z Wolczanką. Miałem w tym tygodniu w ręku analogiczną koszulę z Vistuli i jakkolwiek tkanina ciekawa kolorystycznie to dużo cieńsza, ale przede wszystkim wyłogi kołnierza krótkie jakby był uszyty dla dziecka. Co prawda cena koszuli 90 zł, ale to w ogóle inna jakość. W takiej też można chodzić, sam takie mam, ale po prostu za 100 zł nie kupi się obecnie dobrze wyglądającej koszuli z dobrej tkaniny. Może po prostu zamiast kupować 10 koszul za 90 zł lepiej kupić jedną… Czytaj więcej »

Mirosław
1 miesiąc temu

Michał bardzo fajny wpis,zdjęcia piękne choć z całą pewnością nie oddają jakości i piękna tych koszul które można poczuć na żywo.Dużo tu narzekania (jak to u nas hehe) a ja uważam, że fajnie iż mamy Polskie marki,które są reaktywowane (np.Próchnik ,fajne ubrania przystępne cenowo mam od nich spodnie dresowe z Twojego ubiegłorocznego prezentownika i są super!).Chwalmy się tym co Nasze, dobre ,za czym stoi historia.Jasne marka mało rozpoznawalna bo przez lata skupiała się na szyciu dla innych odbiorców. Ceny faktycznie wysokie jak na nasze realia aczkolwiek….jeden jeździ autem klasy budżet a inny Luxury/Premium…I dla każdego cena to zupełnie coś innego.… Czytaj więcej »

Last edited 1 miesiąc temu by Mirosław
Tomasz
1 miesiąc temu

To co? Może jakaś wspólna kolekcja?

Pawel
1 miesiąc temu
Reply to  Tomasz

Tomasz i Polanex ? ;)

Tomasz
1 miesiąc temu
Reply to  Pawel

Nie śmiałbym

Aga
1 miesiąc temu

Cześć. Wiele lat pracowałam w tym zakładzie. A nawet jestem tego wychowanką. Kiedyś były szkoły przyzakładowe. Mam dobre wspomnienia z czasów przed prywatyzacją i po. Trudno utrzymać dobrą jakość przy presji czasu i akordzie indywidualnym, jednak dawaliśmy radę obsłużyć niemalże cały europejski rynek. W produkcji liczonej w setkach a nawet ponad tysiąc na dobę dla jedynego zespołu szwalni, a w najlepszych czasach było ich sześć. Dziś mamy jednak innego klienta. Są i tacy, którzy pozostali wierni marce, ale do nowych trzeba dotrzeć z odpowiednią ofertą. Był okres kiedy nad zakładem wisiało widmo zamknięcia. Udało się tego uniknąć i iść w… Czytaj więcej »

Maciej
1 miesiąc temu

Przy całym szacunku dla Ciebie Michał ale te koszule słabiutko wyglądają jak na swoje ceny. Szanuję, że to polska firma z długą historią ale ich koszule nie mają nic wspólnego z dzisiejszymi trendami, pachną raczej sieciówką niż produktem premium. Ceny niestety z kosmosu, 899 za białą koszulę!!! firmy dla większość no name. Piszesz, że się nie da taniej, otóż da się i to nawet pod swoje wymiary, bo możesz uszyć według swoich wymiarów. Tu masz też polską firmę za 30 letnim doświadczeniem [link reklamowy usuniety]. Materiały Getzner, Mileta, dzielony karczek można zrobić, guziki przyszywane na słupku. Szyli kiedyś koszule dla… Czytaj więcej »

Gisch
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej

Jeszcze nie tak dawno w takiej cenie (899 zł) można było kupować marynarki z kolekcji Lancerto&MrVintage – nawet teraz na stronie ostało się parę sztuk w cenach 999 i 799 zł. Taka sama cena za koszulę (niewykonaną z materiału superpremium typu np. Giza) to moim zdaniem totalny kosmos i nikt mnie nie przekona, że marże są w takim przypadku choćby minimalnie porównywalne. Zupełnie szczerze – totalnie nie widzę pola do rozwoju przy takich cenach, ale jak zwykle to rynek zweryfikuje (trochę szkoda, bo po wycofaniu linii Lambert w Wólczance brakuje przyzwoitej marki będącej swego rodzaju premium, ale wycenianej – zwłaszcza… Czytaj więcej »

kuba
1 miesiąc temu

Dobry, ciekawy wpis.
Cieszy, że są takie firmy.

Niestety, ceny trochę zniechęcają do wypróbowania. A szkoda.

Paweł
1 miesiąc temu

W temacie firm bardziej przystępnych cenowo bardzo polecam Merceria z Krakowa. Koszule MTM za 350-400zł. Głównie tkaniny Mileta ale bardzo szeroki wybór + mogą sprowadzić: oxford, len, summer oxford, gardena (rzadko spotykane), flanele. Patrząc po stronie internetowej nie wygląda zachęcająco ale na miejscu okazuje się że zrobią bardzo wiele tylko trzeba wiedzieć co się chce

1
Adam
1 miesiąc temu
Reply to  Paweł

Również polecam. Przybliżysz czym jest „gardena”? Dodatkowo- które flanele z ich wzorników polecasz?

Paweł
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Przez Gardene (czasem pod nazwą gardenia) rozumiem bawełnę z dodatkiem kaszmiru. Z próbek które wiem że mają jest 85% bawełny i 15% kaszmiru. Tkanina podobna do flaneli ale bardziej delikatna w dotyku (gramatura 103 g/m2, grubość włókna 40/1). W sam raz na okres jesienno-zimowy. Z flanel to zależy co się lubi, mi podobają się cięższe tkaniny jak ORTA (138g/m2) albo DOLOMITI ale głównie ze względu na duży wybór kolorów i wzorów – paski w flaneli to rzadkość. STELVIO już za gruba (180g/m2) ale za to 2ply. Ogólnie zawsze mam problem z zakupem bo za duży wybór :)

Adam
1 miesiąc temu
Reply to  Paweł

Wiem o czym mówisz- ciężko się zdecydować czego następstwem jest zapchana szafa. Dzięki za wskazówki- akurat te tkaniny kojarzę ponieważ miałem te próbniki w ręku. Co do tkaniny Super Oxford to jest zdecydowanie ciekawa tkanina- jakby połączenie oxfordu na przemian z twillem co finalnie nadaje koszuli wyglądu przypominającego nieco korę.

Artur
1 miesiąc temu

Czy kojarzysz może jakiegoś krawca w Szczecinie od szycia miarowego garniturów ?

Artur
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Czyli na przewodnik po Szczecinie jeszcze trochę poczekam.

Last edited 1 miesiąc temu by Artur
Arek
1 miesiąc temu

Serio chciałbym wspierać polskie firmy. Tylko polskie firmy jakoś średnio chcą wspierać polskiego konsumenta. Może i te koszule są świetne pod względem materiału – na zdjęciach wyglądają bardzo fajnie. Ale jako marka konsumencka dopiero startują, rozmarówkę mają jak w jakimś H&M (czyli tylko jeden wymiar), a ceny jak np. takie SuitSupply, gdzie mogę na spokojnie zwrócić koszulę i raczej jestem pewny kroju, dopasowania itp. Pominę już fakt, że to takie podejście, że jak robimy coś w Polsce to musimy tego klienta cenowo docisnąć. Jedzenie drogo, ubrania drogo a potem płacz, że klient kupuje gdzieś indziej, albo ciuchy z chińskiego plastiku.… Czytaj więcej »

Norbert
1 miesiąc temu

Świetna marynarka. Skąd?

Norbert
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Już niedostępna?

Wiktor
1 miesiąc temu

Autentyczność w każdym szwie, artykuł sponsorowany, a żadnego zdjęcia w reklamowanej koszuli (wiem, reklama marki, ale marka w ofercie ma tylko koszule). Nie cena, nie nazwa tworzą brak zaufania, a to ze osoba reklamującą nam produkt nawet go nie ma na sobie i może nam powiedzieć, ze sama z niego korzysta.

Piotrek
1 miesiąc temu

Byłem ciekaw co mają, nie słyszałem o tej marce wcześniej. Ładne tkaniny flanelowe, reszta dość zwyczajna. Trochę zaskakują ceny (wysokie) i brak kołnierzyków powyżej 46 cm (egarnitur i e-merceria mają takowe w ofercie). Trochę szkoda szczerze mówiąc.

Duuży
1 miesiąc temu
Reply to  Piotrek

W liniach biznesowych mają koszule w większych rozmiarach. https://polanex.com/koszule-regular/
Rozmiary 48 i 50 – kilkanaście modeli dostępnych do wysyłki. W większości jest opcja wydłużenia rękawów i samej koszuli. A co do cen. Założyłem konto i z automatu rabatują wszystko o 10% i wtedy robi się już ciekawie.

Kozłowski
1 miesiąc temu

Cóż, jak zwykle dla kogoś o wzroście 165 cm z kołnierzykiem 40-41 mogę najwyżej kupić u nich koszulę nocną.

Remi
15 dni temu

Super się czyta, cieszy mnie, że wciąż istnieją takie firmy. Czy mógłbyś polecić więcej takich polskich firm z historią? Oraz drugie pytanie (może bezczelne), czy przypadkiem jest, że piszesz o tej firmie 2 miesiące po wizycie Prezydenta Nawrockiego w siedzibie Polanexu?