Świat mody oszalał w tym sezonie na punkcie stylu British Country. Widać go wszędzie – od hiszpańskich i skandynawskich sieciówek, aż po topowe domy mody. Ale prawdziwy styl brytyjskiej wsi, to oczywiście brytyjskie marki, które sprzedają go od dekad, a nie pod wpływem trendów i o nich też dzisiaj trochę będzie.
Zapraszam was na kompleksowy przewodnik po stylu British Country, który postanowiłem rozebrać na czynniki pierwsze, a jak już wszystko omówię, to postaram się pokazać, jak tę estetykę przenieść do miasta i nie wyglądać przy tym jak statysta z filmu o brytyjskiej arystokracji ;)
[Wpis powstał w ramach współpracy reklamowej z marką BARBOUR]

Styl British Country to ponadczasowa mieszanka elegancji, funkcjonalności i przywiązania do tradycji brytyjskiej wsi. W modzie męskiej oznacza ubrania wygodne, trwałe i estetyczne, które sprawdzają się zarówno podczas spaceru po polach i lasach, jak i w miejskiej przestrzeni.
SKĄD OBECNA POPULARNOŚĆ STYLU BRITISH COUNTRY?
Zacznijmy jednak od próby zastanowienia się, skąd się wziął ten nagły wzrost popularności stylistyki brytyjskiej wsi.
Po pierwsze, świat mody wyraźnie zmęczony jest szybką modą, niską jakością i mikro trendami, których cykl życia to maksymalnie kilka tygodni. Styl British Country doskonale wpisuje się w filozofię slow fashion, łącząc funkcjonalność z klasyką i komfortem oraz cyklem życia, który nie przemija po kilku tygodniach.

Po drugie, media i popkultura – w ostatnich latach dużą popularnością cieszą się filmy i seriale osadzone w brytyjskich rezydencjach czy na angielskiej wsi. One również miały wpływ na popularyzację estetyki tweedu, krat i woskowanych kurtek.

Po trzecie, moda popularna nie lubi stagnacji, ciągle szuka czegoś nowego i zaskakującego dla klientów. Ale w modzie było już wszystko, ciężko wymyślić coś nowego, zatem projektanci sięgają po sprawdzone klasyki. Stylu brytyjskiej wsi dawno nie było w wiodących trendach, więc było kwestią czasu aż tak się stanie.

HISTORIA STYLU BRITISH COUNTRY
Początki tego stylu sięgają XIX wieku, kiedy brytyjska arystokracja i zamożna klasa średnia zaczęła aktywnie spędzać wolny czas poza miastem, a to wymagało innej odzieży niż w mieście. Ciepłej, wygodnej, odpornej na zmienne warunki pogodowe i w kolorystyce dopasowanej do natury.
Ta ostatnia cecha była szczególnie pożądana podczas polowań, a to przecież jedna z najpopularniejszych form spędzania wolnego czasu przez arystokrację w tamtym okresie. Ale były też inne aktywności ruchowe, gdzie taka sportowa odzież się przydawała. To m.in. jeździectwo, strzelectwo, wędkarstwo i spacery.

W XX wieku styl brytyjskiej wsi zaczął przenosić się do miast, bo klasa średnia chciała w ten sposób upodobnić się do klasy wyższej. Ale to nie jedyna przyczyna rosnącej popularności takiej odzieży w mieście Te ubrania były przede wszystkim funkcjonalne i trwałe.
CHARAKTERYSTYCZNE TKANINY
Styl brytyjskiej wsi to także tkaniny, które są charakterystyczne dla tamtejszego rynku. Nie sposób nie zacząć od tweedu, czyli grubszej i szorstkiej wełny, która bardzo mocno kojarzy się z tą estetyką. Ale oczywiście kiedyś nie chodziło o walory wizualne tej tkaniny, lecz jej właściwości. Tweed jest ciepły, bardzo trwały i całkiem dobrze radzi sobie z wilgocią i deszczem, zatem idealnie sprawdzał się na ubrania przeznaczone do noszenia na zewnątrz.
Odmian tweedu jest sporo, ale te najpopularniejsze to Harris, Donegal i Shetland. Wykorzystuje się go na garnitury, marynarki, płaszcze, kurtki myśliwskie, kaszkiety, czapki, peleryny.



Jeśli chodzi o kurtki, to najpopularniejszą tkaniną jest oczywiście bawełna woskowana wypromowana przez markę Barbour. Trudno sobie wyobrazić styl country bez tego materiału i bez tej marki. Najczęściej występuje w ciemniejszych odcieniach zieleni i brązu. Z bawełny woskowanej szyje się też torby, czapki, kaszkiety. Jest to tkanina, która pięknie się patynuje i z upływem czasu nabiera charakteru.



Nie sposób nie wspomnieć również o sztruksie, którego miękki i ciepły charakter świetnie pasuje do estetyki British Country, a sama historia tej tkaniny jest mocno związana z Anglią. Szyje się z niego głównie spodnie, marynarki i koszule. Jest też widoczny w wykończeniach kurtek na kołnierzach kurtek woskowanych i pikowanych.


Jeśli chodzi o koszule, to trzeba wspomnieć jeszcze o flanelach, bo jest to materiał ciepły, o przyjemnym chwycie, idealnie pasujący do ubrań z tweedu i sztruksu.



CHARAKTERYSTYCZNE WZORY
Styl British Country ma kilka niezwykle rozpoznawalnych wzorów tkaninowych, które są nierozerwalnie związane z historią i kulturą Wysp Brytyjskich. Każdy z nich ma swoje korzenie w praktycznych potrzebach dawnych czasów – od odróżniania klanów w Szkocji, po tworzenie ubrań odpornych na błoto, deszcz i wiatr. Oto najważniejsze z nich:
Tartan – to wielokolorowa krata wywodząca się ze Szkocji. Każdy klan posiadał niegdyś własny układ barw i linii, który pełnił funkcję swoistego herbu rodowego. Dziś tartan występuje w niezliczonych wariantach kolorystycznych i pełni raczej funkcję ozdobną. Spotkamy go nie tylko w kiltach, ale również na spodniach, szalikach, torbach i przede wszystkim na podszewkach, które stały się znakiem rozpoznawczym wielu marek. Swoje firmowe tartany ma między innymi marka Barbour (kilka wariantów kolorystycznych), Burberry, DAKS, Aquascutum.

Krata tattersall – to drobna, regularna kratka z cienkich linii, najczęściej w dwóch kontrastujących kolorach na kremowym tle. Jej nazwa pochodzi od najstarszego w Europie targu konnego, założonego przez Richarda Tattersalla w 1766 roku. Sprzedawano tam konie, siodła i cały ekwipunek do jazdy konnej. Już w tamtych czasach jednym z podstawowych dodatków jeździeckich była derka, czyli rodzaj narzuty zakrywającej grzbiet konia. Derki przyozdabiano subtelną, dwukolorową kratą, która dość szybko przeszła z koców na odzież jeździecką, stając się ulubionym motywem koszul flanelowych i kamizelek jeździeckich, ale też podszewek w marynarkach i płaszczach.

Jodełka (herringbone) – wzór przypominający ułożenie igieł gałązki jodły albo… ości śledzia (stąd angielska nazwa), stosowany przede wszystkim w tweedach. Jego geneza sięga szkockich i irlandzkich warsztatów tkackich, gdzie ukośne sploty miały zwiększać wytrzymałość materiału i lepiej chronić przed wiatrem. Był to też bardzo praktyczny wzór na którym zabrudzenia nie były tak zauważalne, jak na gładkich tkaninach.

Krata windowpane i pepita houndstooth – „okienkowa krata” (windowpane) to minimalistyczny, geometryczny wzór w postaci dużych, równych prostokątów; wywodzi się z tradycji angielskich garniturów myśliwskich. Bardzo często to okienko występuje w kontrastowym kolorze (np. pomarańcz, czerwień) jako drobny akcent na tle zielonych i brązowych tkanin. Z kolei „Psie zęby” (houndstooth) to charakterystyczny motyw z czarno-białych ząbków, który powstał w Szkocji i szybko zdobył uznanie wśród brytyjskiej arystokracji.

CHARAKTERYSTYCZNE KOLORY
Wzory to jedno, ale styl brytyjskiej wsi to również charakterystyczna paleta barw, której korzenie sięgają praktycznych potrzeb dawnych klientów. Dwie podstawowe tonacje to oczywiście zieleń i brąz, w niezliczonych odcieniach – od oliwkowych i mchowych po rude, kasztanowe czy czekoladowe. Dlaczego właśnie te kolory zdominowały brytyjski styl country? Przede wszystkim ze względów użytkowych – ubrania miały harmonijnie stapiać się z krajobrazem pól, lasów i wrzosowisk, co było szczególnie istotne podczas polowań.




Drugim powodem był sposób barwienia tkanin. Dawniej przędzę farbowano wyłącznie naturalnymi barwnikami pochodzącymi z roślin, minerałów i kory drzew. Zieleń uzyskiwano z mchów i pokrzyw, brązy z kory dębu lub orzecha włoskiego, a żółcie z liści brzozy czy łupin cebuli. Do dziś istnieją w Wielkiej Brytanii przędzalnie i manufaktury, które kontynuują te tradycje, wykorzystując barwniki roślinne i mineralne, dzięki czemu kolory mają niepowtarzalną głębię i miękkość.


Oprócz zieleni i brązów, w stylu British Country pojawiają się także inne, bardziej subtelne odcienie inspirowane naturą: zgaszone czerwienie (jak ciemny burgund czy kolor rdzy), granaty, szarości, beże i odcienie musztardowe. Wszystkie one tworzą spójną, ciepłą paletę, która idealnie oddaje klimat brytyjskiej prowincji – elegancki i w zgodzie z przyrodą.

DETALE
Styl British Country narodził się z potrzeby, a nie z mody. Jak już wspomniałem, ubrania noszone na brytyjskiej wsi musiały być trwałe, odporne na deszcz, błoto i wiatr, a przy tym zapewniać swobodę ruchu podczas jazdy konnej czy polowania.
Z tego właśnie powodu pojawiły się charakterystyczne detale, które do dziś stanowią o uroku tej estetyki. Kurtki i marynarki miały pojemne kieszenie – praktyczne i zawsze pod ręką. Kołnierze obszywano ciepłym i przyjemnym w dotyku sztruksem, a guziki i suwaki wykonywano z mosiądzu, by nie korodowały pod wpływem wilgoci. Patki przy kołnierzach pozwalały zapiąć ubranie wysoko pod szyję, chroniąc przed wiatrem, a dwa rozcięcia z tyłu kurtek, marynarek i kamizelek ułatwiały jazdę konną. W wielu modelach pojawiały się też skórzane wzmocnienia na łokciach, brzegach rękawów czy krawędziach kieszeni, które chroniły tkaninę przed przetarciami.



Warto też wspomnieć o detalach bardziej dekoracyjnych. Wśród nich często pojawiają się motywy zwierzęce: psy myśliwskie, bażanty, kaczki czy jelenie, które od lat zdobią poszetki, apaszki, szaliki, krawaty i skarpety. To subtelny ukłon w stronę myśliwskiego dziedzictwa brytyjskiej wsi, ale też charakterystyczny sposób, w jaki Anglicy przemycają do klasyki odrobinę humoru i luzu.


BARBOUR – IKONA STYLU BRITISH COUNTRY
Żaden artykuł o stylu British Country nie może obejść się bez wspomnienia o Barbour – marce, która od ponad 130 lat definiuje ten styl. Założona w 1894 roku w South Shields przez Johna Barboura firma początkowo specjalizowała się w produkcji odzieży ochronnej dla rybaków i robotników. Z czasem wprowadziła woskowane kurtki, które szybko stały się symbolem brytyjskiej elegancji na świeżym powietrzu.

Dziś Barbour jest synonimem klasycznych kurtek woskowanych, takich jak Bedale, Beaufort i Ashby, które łączą funkcjonalność z ponadczasowym designem. Marka produkuje także kultowe kurtki pikowane (najbardziej znany model to Liddesdale), kamizelki, szale i akcesoria, wszystkie charakteryzujące się solidnym wykonaniem i „szorstką elegancją” w stylu British Country.
Warto podkreślić, że Barbour nie tylko kontynuuje tradycję, ale także wprowadza nowoczesne interpretacje klasyki, współpracując z projektantami i wprowadzając limitowane kolekcje (ostatnio między innymi z markami Paul Smith, Arket i Levi’s).


Barbour jest dziś nie tylko marką odzieżową – to symbol dziedzictwa, jakości i autentyczności stylu British Country. Jeśli cofniecie się do poprzednich akapitów, to okaże się, że w ofercie tej marki znajdziecie wszystko to, co wymieniałem jako kwintesencję brytyjskiej wsi: charakterystyczne tkaniny, kolory, wzory i detale.
CHARAKTERYSTYCZNE UBRANIA, BUTY I AKCESORIA
Typowe elementy stylu British Country obejmują:
Ubrania: kurtki i płaszcze woskowane, kurtki pikowane (husky), kurtki tweedowe, kamizelki pikowane i woskowane, marynarki i garnitury tweedowe, spodnie sztruksowe, koszule flanelowe.
Buty: kalosze, sztyblety, trzewiki.
Akcesoria: kaszkiety, kraciaste szale wełniane, kapelusze, krawaty wełniane.
JAK NOSIĆ STYL BRYTYJSKIEJ WSI W MIEŚCIE
Styl brytyjskiej wsi wcale nie musi oznaczać przebrania. Wystarczy odrobina wyczucia, by ubrania inspirowane British Country świetnie odnajdywały się także w miejskiej codzienności. Woskowana kurtka, tweedowa marynarka czy pikowana kamizelka to klasyki, które równie dobrze pasują do jeansów, jak i do eleganckich spodni z flaneli.
Jeśli obawiasz się, że wiejski klimat będzie wyglądał zbyt kostiumowo, zacznij od jednego elementu np. tweedowa marynarka, sztruksowe spodnie albo kurtka pikowana. Zobaczysz, że w połączeniu z prostymi, nowoczesnymi ubraniami stworzą stylizację z charakterem.
Bo styl British Country ma też niezwykłą zdolność adaptacji. Z estetyką amerykańską (denim, workwear, western) łączy go surowość i funkcjonalność, z japońską – dbałość o rzemiosło i tkaniny, a z włoską – wyczucie faktury i proporcji. Nieprzypadkowo na zimowych edycjach Pitti Uomo tweedowe marynarki, kurtki Barboura czy sztruksowe spodnie od lat stanowią ulubione elementy najlepiej ubranych mężczyzn.











Co ważne, ubrania tego typu mają cechę coraz rzadziej spotykaną w modzie masowej – trwałość. Są tworzone z myślą o tym, by służyły przez lata, a nawet dekady. Z czasem zyskują tylko więcej uroku – patyna, przetarcia i zagięcia nie psują ich wyglądu, lecz dodają im autentyczności, której tak często brakuje współczesnej odzieży.
PODSUMOWANIE
Styl British Country to ponadczasowa elegancja, komfort i przywiązanie do tradycji. To nie tylko ubrania, ale filozofia ubierania się – inwestowanie w jakość, tkaniny i detale. Dzięki takim markom jak Barbour, klasyczne tweedy, woskowane kurtki i sztruksowe spodnie pozostają aktualne, pozwalając mężczyznom wyróżnić się subtelnością, elegancją i świadomością stylu w każdej sytuacji – na wsi i w miejskiej przestrzeni.
Wszystkie zdjęcia pochodzą z materiałów prasowych Barbour i ich kanałów social media

Bardzo lubię. I jest to styl zaskakująco uniwersalny. Kiedy na przykład jedzie się na spotkanie biznesowe do fabryki stojącej pośrodku niczego albo w wiejskiej okolicy, taki strój może zostać odebrany lepiej, niż power suit.
Myślę że warto wspomnieć jeszcze o jednym elemencie nieodłącznie kojarzonym z wsią brytyjską, Land Rover szczególnie starsze modele Series III.
Bez wątpienia bardzo fajne rzeczy na wycieczki poza miasto w chłodniejsze dni – sam korzystam. Natomiast – i to jest moja subiektywna opinia – ten styl dodaje kilku lat, no po prostu postarza noszącego. Zapewne to wina skojarzeń oraz kolorystyki. Oczywiście dla niektórych poważniejszy look będzie zaletą, ale jeśli komuś zależy aby wyglądać młodziej, to moim zdaniem powinien tego stylu unikać i, na przykład, zamiast tweedowej marynarki wybrać marynarkę z flaneli, szytą we włoskim stylu.
Dlatego jak ktoś niespecjalnie czuje taki total look, to proponuję wybrać jedną rzecz (np. kurtka woskowana) i połączyć ją z ze swoimi „normalnymi” ubraniami.
Wierzę, że ktoś może mieć taką percepcję i nie odstrasza mnie to.
Coś w tym jest… Gdybym miał 17 lat i chciał kupić sobie browara, nosiłbym! :D
Cóż, to mogłoby się udać – zwłaszcza w wersji z tweedowym kaszkietem, bo ten z automatu daje co najmniej +5 do wieku :)
Barbour miał submarkę dla małolatów – Beacon, ale chyba średnio im to wyszło.
Nie dziwię się – kto z małolatów chciałby wyglądać jak własny dziadek? :) Ale teraz, gdy jest moda na british country, to może słupki sprzedaży Beacona wystrzelą w górę.
Tyle, że Beacon nie był „dziadkowaty” :-), stylistyka „młodzieżowa”.
Obserwując nasz klimat, dla mnie najbajlepiej sprawdza się styl włoski latem i właśnie styl brytyjski w sezonie jesienno-zimowym. Może i postarza, łatwo też przesadzić, ale ma w sobie to coś i może szkoda, że zaraz co drugi świadomy klient zacznie się tak ubierać. Zresztą słyszałem kiedyś śmieszki o stroju landlorda, a teraz te same osoby przeglądają Barboura na Zalando :)
Rzeczywiście przez wiele lat ta stylistyka była kojarzona z panem po 50-tce, który jeździ do lasu Land Roverem, ale zainteresowanie się tą tematyką przez sieciówki sprawiło, że młodsze pokolenie też zaczęło doceniać takie ubrania.
W tym sezonie, za rok hitem będzie co innego i młodsi już nie założą tych rzeczy.
Prawda jest taka, że to są ciuchy dla ludzi +60, którzy chodzą na spacery z psem po lesie albo na polowanie.
W kontekście tweedu „terenowego” warto wspomnieć o jego odmianie thornproof. Od lat mam taką marynarkę (jeszcze by Dunn & Co.) i… myślę, że nawet śrucina mogłaby się od tego odbić ;-)
Nie mogę powiedzieć, że styl na brytyjskiego rolnika to „my cup of tea”, no ale co kto lubi. Niektóre dodatki na pewno interesujące. Ubraniami Barbour niestety jestem osobiście zawiedziony. Fakt – materiały są dobre, ale jakość wykonania, przynajmniej w moim przypadku, zostawiała wiele do życzenia.
A jakie konkretnie produkty cię zawiodły?
Zeszły sezon to moja pierwsza kurtka woskowana Barbour. Jestem bardzo zadowolony ALE przyznać muszę, że zaskoczył mnie zapach kurtki na początku tej jesieni. Kurtka trafiła do szafy sucha, nie była w szczelnym pokrowcu, a mimo to miała dość mocny i średnioprzyjemny zapach. Czytałem, że to normalne, ale może jednak są jakieś sposoby na zminimalizowanie tego efektu?
Niedawno walczyłem z kapturem do Beauforta, który złapał dziwny zapach w trakcie letniego ?zimowania?. Na szczęście sama kurtka ma nadal neutralny.
Zgodnie z zaleceniami „z sieci” stosowałem na zmianę wódkę i rozcieńczony ocet. Spryskiwana była wewnętrzna, tartanowa podszewka. Pomogło, teraz kaptur ma bardzo delikatny, ale znośny zapach wódkowo-octowy :-). Mam nadzieję, że z czasem wywietrzeje zupełnie. Jednak przeraża mnie myśl, że w przyszłości będę musiał walczyć z całą kurtką. To jest największy minus woskowanej bawełny: względnie łatwo łapie zapachy otoczenia a nie można jej prać.
W zeszłym roku miałem ten sam problem z Barbourem, zaryzykowałem pralnie chemiczną, kurtce nic nie jest, a zapach zniknął.
Kolaboracja z levisem i ikoniczne dla jednej marki i drugiej modele (jeansowy bedale, czy woskowany trucker) to są sztosy. Panie Michale może jakiś konkurs :D w związku ze współpracą dla czytelników?
Proszę – mamy polskie słowo, którego nota bene Mr Vintage używa w tekście – WSPÓŁPRACA. Kolaboranci to byli za okupacji.
Bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi, notabene piszemy łącznie i można było przecież napisać ?warto zauważyć?. Pozdrawiam serdecznie purystę językowego
Za to Współpracownicy byli za komuny. Głównie tajni.
Zobaczymy co da się zrobić, zapytam.
Jeszcze ciekawsza była współpraca Barbour – Baracuta i projekt woskowanej Harringtonki. Niestety, w pewnym momencie księgowi się włączyli :-) i kurtka dostała poliestrową podszewkę, coś co dyskwalifikuje kurtki typu Ashby czy Bristol.
Z jednej strony dyskwalifikuje, z drugiej akurat w przypadku bawełny woskowanej oddychająca podszewka daje skrajnie niewiele (ciężko mi wręcz znaleźć inną taką tkaninę, już skóra naturalna jak w kurtkach oddycha o niebo lepiej).
Inna sprawa, że wymiana podszewki to nie jest fizyka kwantowa i jest bardzo prawdopodobne, że już wraz z materiałem w wielu punktach krawieckich uda się zmieścić w dwucyfrowej kwocie w złotówkach.
Za wymianę podszewki rękawów na bawełnianą (w Ashby) zapłaciłem w zwykłym zakładzie krawieckim 80 zł (ich materiał).
Mr Vintage, skoro robisz współpracę z Barbourem, to może jakoś wpłyniesz na nich, żebyśmy mieli sensowną i opłacalną opcję naprawy kurtek? Kiedyś już o tym dyskutowaliśmy w komentarzach i wyszło, że w sumie taniej to kupić nową (ciągle są jakieś na promocji, to na na Zalando, to na PRM) niż naprawić starą. Dodatkowo Barbour wycofał się ze sprzedaży zestawów naprawczych, materiały na łaty są nie do kupienia (widziałem, że jakiś ziomek w UK kanibalizuje stare kurtki i sprzedaje je na części, bo tak prościej), taką to fajną politykę do napraw ma Barbour…
Hmmm, obawiam się, że moje wpływy nie sięgają tak daleko :)
A tak serio, to po części rozumiem taki stan rzeczy. Bo z jednej strony Barbour chce utrzymać przystępność cenową swoich kurtek i to moim zdaniem się udaje, bo ich ceny nie wzrosły w ostatnich kilkunastu latach jakoś znacząco (w przeciwieństwie do innych marek). A z drugiej strony mamy usługi serwisowe, gdzie takich podwyżek zapewne nie udało się zatrzymać ze względu na duży wkład pracy ręcznej, której nie da się zautomatyzować i przyspieszyć.
Ciekawa sprawa, bo w sumie masz rację. Mój pierwszy Beaufort kupiłem w dziś nieistniejącym już sklepie stacjonarnym w Konstancinie. Kosztował chyba ~1500 zł wraz z kapturem, co wtedy, w 2012 r., to była kupa kasy. Mojego nowego Beauforta kupiłem za 308 euro, czyli za 200 zł taniej, choc to cena bez kaptura (z kapturem by wyszło identycznie). Oba made in England. Skumulowana inflacja za ostatnie 13 lat to jakieś 70 %.
Ja też właśnie pamiętam takie ceny za olejaki (1100-1200 zł), gdy zaczynałem prowadzić bloga (2009-2010).
Nieistniejącym? Mówimy o tym samym sklepie? https://share.google/9WVQMYpu6vT5yxRU0
! Tak. Byłem pewien, że dawno się zamknął, jestem zdziwiony. Efekt Mandeli normalnie.
Zupełnie nieopłacalny byłby serwis Barboura w Polsce. Za mały rynek. Mieszkam w jednym z miast wojewódzkich i jeszcze nigdy nie widziałem Barboura „na ulicy” (mojego nie liczę :-)).
A czy jest ktoś „nad Wisłą” kto naprawia kurtki woskowane ?
Do dziś istnieją w Wielkiej Brytanii przędzalnie i manufaktury, które kontynuują te tradycje, wykorzystując barwniki roślinne i mineralne, dzięki czemu kolory mają niepowtarzalną głębię i miękkość. Co to za manufaktury jakie marki by można było się przyjrzeć i może coś kupić od nich :)
Chodzi głównie o tkalnie produkujące Harris Tweed (np.Harris Tweed by Kenneth Mackenzie Ltd). Tam nadal używa się barwników pochodzenia naturalnego.
Bawełna woskowana to była dobra do wynalezienia Goretexu. Teraz to sztuka dla sztuki.
Raczej nie porównywałbym tych dwóch produktów, bo to zupełnie inne przeznaczenie i klient.
Bawełna woskowana ma dzisiaj bardziej charakter miejsko-rekreacyjny, a Goretex to już do bardziej wymagających warunków pogodowych.
No i niezaprzeczalną zaletą bawełny woskowanej jest to, że pięknie się patynuje.
Bawełna woskowana ma podobną wododporność jak membrany, a jest od nich znacznie trwalsza. Wadą jest na pewno niższa odchylność, ale nie ma to znaczenia, jeśli nie uprawiasz sportu w Barbourze.
Raczej powiedziałbym całkowity brak oddychalności niż niższa ;)
To nawet nie jest kwestia sportu – już umiarkowana aktywność jak szybszy spacer lub wolna jazda rowerem powoduje strugi potu, ktory zbiera się na podszewce.
Moim zdaniem woskowana bawełna to niestety materiał bardziej do wyglądania niż codziennego użytku (innego niż spacery po wrzosowiskach albo narzucenia na siebie w drodze do samochodu). Mam 2 takie kurtki i jeśli wiem, że potrzebuję ich do czegoś więcej niż stania, ostatecznie bardzo wolnego przemieszczania pieszo to raczej ich nie zakładam.
Jaką masz podszewkę w tych kurtkach? Problem z poceniem się występuje przede wszystkim w modelach, które mają podszewkę (rękawy, czasem inne części) wykonaną z poliestru. Mam m.in. model Ashby i to była tragedia – pocenie się rąk następowało nawet przy braku aktywności – aż do momentu, gdy wymieniłem rękawy na bawełniane. Podobny problem dotyczy modeli Bristol, Beasby czy „bondowskiego” Beacon Sport. W klasycznych modelach z bawełnianą podszewką, które użytkuję (Beaufort, Bedale), ten problem nie występuje. Oczywiście nie są to kurtki do uprawiania sportu :-) – ale do dłuższych lub krótszych spacerów oddychalność woskowanej bawełny z porządną, bawełnianą podszewką jest w… Czytaj więcej »
W obu posiadanych podobnie (krótsza marki Fat Face, dłuższa bodajże Forest Green – jakaś firm-krzak Made in England, jakich sporo) – w korpusie bawełna w rękawach poliester (FF) lub nylon (FG). Przemoczenie podszewki najbardziej jest u mnie widoczne w korpusie tej FF (w ogóle bawełna to nie jest specjalnie udany materiał na podszewki, bo i np. minimalnie większa aktywność w bawełnianym t-shircie powoduje jego przemoczenie i słabe wysychanie – dlatego nikt przykładowo w górach nie wędruje w takich koszulkach).
Na spacery jak najbardziej ok, ale na np. dojazd rowerem do pracy już w moim przypadku się to nie sprawdza.
Goretex w deszczu też nie oddycha i też się zapocisz, co jest pewnym paradoksem.
Membrany to pasywne odprowadzanie wilgoci, na zasadzie gradientu stężeń. A więc woda jest transportowana z tej strony, gdzie jest jej więcej, na stronę, gdzie jest jej mniej. Dlatego właśnie w deszczu przestaje działać.
Fizyka.
Ok, tylko nic nawet nie wspominałem o Goretexie (którego fanem w żadnym razie nie jestem).
A co do deszczu, to powinien być zdelegalizowany (poza powiedzmy nocą) i tyle :p
Nie jest tak do końca jak mówisz, byłem na zawodach snajperskich z ubranym gore, padało itp bo to pora zimowa była, i widać było jak od temperatury ciała paruje przez „ponczo” goretexowe.
ma znaczenie jeśli jeździsz komunikacją miejską albo wchodzisz do sklepu, gdzie jest ogrzewanie i jesteś cały mokry po 10 min.
To akurat nie jest prawda. Istnieje zresztą jeszcze trochę marek, które produkują odzież stricte trekkingową czy narciarską z bawełny z poliestrem do samodzielnego woskowania ? oprócz popularnego Fjallraven także Lundhags czy Sasta. Sam chodzę po górach w prehistorycznej norweskiej kurtce kupionej za grosze na Vinted, którą sam nawoskowałem. I owszem, oddychalność jest trochę gorsza niż w membranie (kurtkę z membraną też mam, więc mogę porównywać), ale nie tak znowu bardzo (może to faktycznie kwestia braku podszewki w ubraniach sportowych), wodoodporność nieznacznie też, za to można takich rzeczy używać dziesiątkami lat, podczas gdy producenci membran chwalą się, że ohoho, ten najnowszy… Czytaj więcej »
Chciałem ostatnio skorzystać z tego trendu i obszedłem kilka sklepów w 2 centrach handlowych. Niestety niewiele znalazłem elementów brytyjskiej wsi – fakt, jakieś były, ale nie było w czym przebierać ani nie był to dominujący styl.
W jakich markach sieciowych jest najwięcej ubrań w tym stylu obecnie?
ja bym mimo wszystko się nie skupiał na sieciówkach – Vinted ma dużo Barboura i b często w doskonałych stanach
po I oryginał
po II nie napędzamy fast fashion
Stacjonarnie: jedyny firmowy (chyba franczyza) sklep w Polsce znajduje się w Starym Browarze w Poznaniu.
htpolnad się nazywa, mają sklep online
htpoland się nazywa, nawet mają sklep online
Fajny butik, miła i fachowa obsługa. Ekspedientka, którą mogłem spotkać, ile razy tam byłem (swoją drogą, pasowałaby do angielskiej prowincji) świetnie wie, co Barbour ma w ofercie, czym się te rzeczy różnią i w jakich są rozmiarach. Przyszedłem po woskowaną kurtkę. Miał być Beaufort lub Beadale, wyszedłem z Bristolem (nieco bardziej dopasowany krój), do którego dokupiłem od razu kaptur i jestem zadowolony. Przez internet zamówiłem kiedyś u nich szalik. Po 2-3 dniach był u mnie w Warszawie.
Wszystko super tylko w dzisiejszych czasach brak wysylki do Polski z oficjalnego sklepu to jednak cyrk. Trzeba niestety korzystac z posrednikow (np Zalando) gdzie juz opis produktu, czy nawet zdjęcia pozostawiaja wiele do zyczenia. Patrz Poszetka, która wrzucila kilka modeli Barboura i od razu sie wyprzedaly.
Stackonarny sklep w Poznaniu (Stary Browar). Mają też stronę www.
W porownaniu do oficjalnego sklepu, ktory ma wysylke w UK, asortyment jest slaby. Zarowno ilosc produktow jak i ich prezentacja.
Kiedyś stacjonarnie można było kupić również u Macieja Zaremby w Warszawie. Choć zapewne wybór był niewielki a i ceny RRP więc chyba lepsze polowanie w multibrandach online (osobiście nie lubię przepłacać).
Jeśli chodzi o Warszawę, to produkty Barboura sprzedają m.in: sklep Answear w Fabryce Norblina, sklep Gagliardi w Galerii Młociny, sklepy Van Graaf i Peek & Cloppenburg, a używane kurtki sklep Vintage Store w budynku BUW.
Czyli nadal kilka modeli na krzyż, pomijam brak pełnej rozmiarówki, bez porównania do sklepu oficjanego :/ Tutaj nawet nie chodzi o sklep stacjonarny tylko dobry sklep online z wysyłką do Polski, jak np. SuitSupply
Barbour ma oldskulową politykę handlową – stawiają głównie na sprzedaż przez swoich dystrybutorów (B2B) w danym kraju, a nie bezpośrednio (B2C). W Polsce marka ta dopiero nabiera rozpędu, więc pewnie kwestią czasu jest szersza dystrybucja i szersza oferta. Zresztą to, że wiele modeli kurtek na Answear czy u Poszetki nie ma już pełnych rozmiarówek świadczy o tym, że ten produkt dobrze się sprzedaje, co jest dobrą prognozą na przyszłość (na przyszły sezon zapewne zamówią więcej).
Moim zdaniem w okolicach Warszawy najlepszy sklep z ubraniami marki Barbour znajduje się w Konstancinie przy ul. Warszawskiej. Działa już od wielu lat. Z zewnątrz może wydawać się niepozorny, ale w środku oferuje naprawdę szeroki wybór produktów w różnych rozmiarach. Co więcej, w ofercie mają również profesjonalne woskowanie kurtek.
Barbour | Shop Barbour Clothing, Jackets and Accessories
wysyłają do PL
A kto jeszcze oprócz Barboura robi fajną „angielską wiochę”? Jakie marki są godne polecenia?
Ja polecam Alan Paine.
Cordings, Campbell’s, Purdey, House of Bruar.
Hackett London. Mam od nich marynarkę w pepitę houndstooth, podobną do tej ze zdjęcia w artykule. W ich kolekcjach są też marynarki w kratę windowpane, koszule w kratę tattersall, itp.
Dziękuję, rzeczywiście piękne rzeczy
pisałem już na IG o tym – trochę mi nieswojo bo chodzę w barbourze ok 20 lat (pierwszego Bordera kupiłem z nieistniejącego już Country attire z brytyjskiego internetu. Potem już z Vinted – lightweight Beaurort i regularny Beaufort i 2 Lidelsdale oraz barbour international by Steve McQueen na podszewce w Union Jacka Bordera pare lat temu naprawiałem i woskowałem u Jana Kielmana w Warszawie ale już wtedy zarzekał się że wychodzi z tego bo się to nie opłaca a teraz nagle wszyscy i wszędzie to będą nosić ;) Michał – mam nadzieję że Twoje prognozy się sprawdzą i max za… Czytaj więcej »
Barbour ma świetne kurtki ale udanych zakupów nie ułatwia dziwaczna rozmiarówka. W jednym modelu wejdę w M/S podczas gdy w innym L będzie za małe (tu akurat porównanie Liddesdale i Liddesdale Heritage; w innych modelach wcale nie jest inaczej). Poza tym kroje kurtek są dość dziwne- ja jakoś nie mogę trafić żeby coś naprawdę dobrze na mnie leżało.
To prawda ? rozmiarówka jest bardzo nieortodoksyjna. W modelu Liddesdale Heritage trzeba mieć ręce szympansa albo skracać rękawy :-). Zakup Bedale zaczynałem od rozmiaru 56, a skończyłem na 52 (angielskie 42), choć w teorii 56/54 powinno być optymalne.
Kroje są może nie tyle dziwne, co po prostu różne. Na przykład Bedale z definicji jest ?pudełkowata? i ma krótsze rękawy, ponieważ została zaprojektowana do jazdy konnej ? miała mieścić dodatkowe warstwy (podpinkę, wełniany sweter itp.). Z kolei Ashby to krój typu slim ? mniej praktyczny, za to bardziej do szpanowania po mieście :-).
O tak- Liddesdale Heritage ma rękawy tak długie, że niemal niemożliwe żeby ktoś nie musiał ich skracać.
Który to model kurtki z pierwszego zdjęcia?
Chyba Border.
Na pewno nie Border ale nadal nie wiem jaki
Chyba że istnieje jakiś model z innego materiału
No i kaptur wygląda na stały choć może mi się wydawać
Wyszukiwanie obrazem pokazuje, że to model Supa Border Wax z kolekcji premium sprzed 5 lat, już raczej niedostępna (przynajmniej jako nowa).
Używam do pola, na spacery z psem i do lasu na polowania, idealnie pasuje
Michał dzięki za ciekawy wpis. British Country na pewno fajny i prawdziwy ale ja nigdy nie mogłem się przekonać. Rzeczywiście troche postarza a w tweedach jakoś za gorąco.
P.S. Do jazdy konnej moze kiedyś ale na pewno nie dzisiaj;)
Mnie ten styl przekonał po obejrzeniu filmu Guy Ritchiego The Gentleman. Może jakiś artykuł z przykładowymi stylizacjami, sam zastanawiam się nad spróbowaniem tego stylu, mieszkam na wsi prowadzę firmę budowlaną myślę że pasowałby idealnie
OK, postaram się zrobić taki mini przewodnik.
Gwoli ścisłości – film nosi tytuł Gentlemen (Dżentelmeni). Rzeczywiście, to świetny pokaz stylu British Country, momentami również Sloane Ranger. Pojawia się też Barbour – na przykład Ray nosi w jednej ze scen pikowaną kurtkę Barbour Powell, którą zresztą nosił także były premier Boris Johnson. Mam taką – ocieplana, świetna na zimę.
Nie wiem, czy lekka pikowana kurtka nadaje się świetnie na zimę…
Ten model ma ciepłą wewnętrzną warstwę – „extra warm polar quilt lining”. Jest znacznie cieplejszy niż np. Beaufort ze standardową podpinką. Oczywiście nie na ekstremalne mrozy, wtedy już trzeba sięgnąć po coś bardziej zimowego. Ale Powella spokojnie można nosić w temperaturach do ok. minus 5-10 stopni.
Przed oczyma mam Hiacyntę i Ryszarda podczas weekendowego wypadu za miasto…
Jak widać to styl który choć się nie narzuca, to przetrwał niezmieniony a dodatkowo pozostaje aktualny
Polecam marynarki Magee 1866 irlandzka Marka a jakosc jak Barbour, pięknie wykończone, w jednej podszewka w wyszywane kaczki, rekawy wewnątrz w kratę, wykończenia klap również inna podszewka krata tartan, całość kolorystka natury a wyglada jak dzielo sztuki, tak samo dość ciężkie, ale polecam sprawdzić.
Nie wiedziałem, że mają swoją linię ubrań, bo ta marka kojarzyła mi się wyłącznie z produkcją tkanin.
Uwielbiam, jako hicior dla mnie w tym klimacie są zielone sztruksy Ralpha z haftowanymi bażantami, brązowy sweter barbour, i zielona kurtka barbour pikowana + czapka z daszkiem sztruksowa brazowa
[…] ostatnim blogowym wpisie zapomniałem wspomnieć o tym, że nagraliśmy też wersję wideo […]
Mam blisko 20 letnie doświadczenie z marką Barbour, bo jeszcze będąc w liceum otrzymałem kurtkę Beaufort oraz skórzaną aktówkę/listonoszkę, później sam kupiłem swetry, sztruksy i inne elementy garderoby. Jako młodzieniec byłem zafascynowany 'opowieścią’ o marce, którą snuje Bernhard Roetzel w swojej książce Gentleman. Faktem jest, że produkty które dawno temu w Polsce dystrybuował m.in. Kielman na Chmielnej w Warszawie były nieporównanie wyższej jakości, niż to co dzisiaj jest dostępne w sprzedaży. Wówczas większość była szyta w Wielkiej Brytanii, dziś większość powstaje w Azji, a kurtki w Rumunii, poza jednym czy dwoma modelami, które chyba tylko w celu stanowienia wyjątku w… Czytaj więcej »
Panie Michale,
stoję przed wyborem następnej pary butów. Jako że mam już sztyblety i longwingi na grubszej podeszwie (obie pary czarne, obie GYW od Poszetki), przyszła kolej na brązowe buty. Chciałbym buty maksymalnie uniwersalne, do dżinsów, chinosów i flanelowych spodni. Problem w tym, że mam dosyć wąską stopę kopyto F. Co by Pan polecił. Chukka, brogsy? Zamsz czy licowa? Jaki odcień brązu?
Jeśli chodzi o budżet to, na Yanko czy Patine starczy :)
Pozdrowienia
W pierwszej kolejności chyba bym podpowiedział brązowe chukka z groszkowanej skóry w kolorze średniego brązu. Ewentualnie z dobrego zamszu.
Gdzie znajduje się produkcja marki ?
Jeśli pytasz o Barbour, to w wielu krajach produkują.
[…] Styl British Country był w mijającym roku odmieniany przez wszystkie przypadki. Klienci pokochali estetykę ubrań i dodatków wywodzących się z brytyjskiej wsi – tweed, flanelę, grube dzianiny, kurtki woskowane czy klasyczne akcesoria. Kolekcje w tym duchu pojawiały się zarówno u marek luksusowych, jak i bardziej dostępnych. Polecam wam mój artykuł Jak brytyjska wieś podbiła świat mody. Kompleksowy przewodnik po stylu British Countr… […]
Jeśli brakuje do tego Land rovera [lub jakiejś rasowej terenówki], to wszystko inne będzie wyglądać jak nędzna podróbka. PS. biały suv to nie terenówka.