fbpx

Zimowy paradoks: im ciaśniej, tym zimniej

28 komentarzy

Ponieważ siarczyste mrozy w Polsce nie odpuszczają, postanowiłem poruszyć temat, który pozornie wydaje się banalny, ale jestem przekonany, że wielu z was o nim zapomina. Z tymi najbardziej oczywistymi rozwiązaniami często tak właśnie jest.

Będzie o komforcie termicznym przy niskich temperaturach, a dokładniej o fasonach ubrań i butów, które ten komfort mogą realnie poprawić.

fot. Velasca

FIZYKA, GŁUPCZE

Zimą myślimy zazwyczaj schematycznie. Szukamy grubej kurtki albo płaszcza, najlepiej z dużą zawartością wełny lub naturalnego puchu. Dokładamy do tego wełniany sweter, buty za kostkę i ciepłe skarpety. Pamiętamy również o tym, by chronić głowę oraz dłonie.

W teorii wszystko się zgadza i powinno gwarantować dobry komfort termiczny. A jednak, mimo to, po kilkunastu minutach na zewnątrz zaczynamy marznąć. I wtedy pojawia się pytanie: jak to możliwe, skoro mam na sobie „ciepłe” rzeczy?

Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać i niewiele ma wspólnego z modą, a bardzo dużo z fizyką.

Zacznijmy jednak od tych cech, które jako pierwsze przychodzą do głowy. Naturalne surowce, szczególnie te wełniane? Jak najbardziej, wełna owcza, merynosowa i kaszmir mają wspaniałe właściwości, które bez wątpienia pomagają komfortowo przetrwać siarczyste mrozy. Tkaniny o wysokiej gramaturze? Oczywiście, bo przecież mięsisty sztruks da nam lepszą ochronę przed zimnem niż cienka bawełna stosowana na wiosenne chinosy. Puch i pierze? Tak, szczególnie puch gęsi bardzo skutecznie chroni przed zimnem i dlatego od dekad wciąż jest wykorzystywany w profesjonalnej odzieży górskiej. Ubieranie warstwowe? To też dobry pomysł.

Te sposoby raczej każdy zna, ale czy pamiętacie, że…

NAJLEPSZA IZOLACJA TO… POWIETRZE?

Ja to zdanie doskonale pamiętam z lekcji fizyki w szkole podstawowej, ale jeśli wasza pamięć nie sięga tak daleko, wystarczy rozejrzeć się tam, gdzie inne obszary naszego życia od lat muszą radzić sobie z niskimi i wysokimi temperaturami.

Dobrym tropem jest budownictwo. Przyjrzyjmy się oknom i to wcale nie tym najnowocześniejszym, z pakietami trzyszybowymi i kosmicznymi współczynnikami przenikania ciepła. Zanim takie rozwiązania wymyślono, przez setki lat stosowano tzw. okna skrzynkowe, których idea była zaskakująco prosta.

Składały się one z dwóch oddzielnych skrzydeł, pomiędzy którymi powstawała zamknięta, kilkunastocentymetrowa przestrzeń powietrzna. I to właśnie ta pozornie „pusta” przestrzeń była kluczowa dla utrzymania ciepła we wnętrzu. Nie samo drewno ram ani same szyby, lecz powietrze uwięzione pomiędzy nimi.

Ta przestrzeń działała jak naturalny bufor. Zimą ograniczała ucieczkę ciepła z domu, a latem spowalniała nagrzewanie się wnętrz. Co ważne, powietrze było tam zamknięte i względnie nieruchome, a to właśnie taki stan sprawia, że jest ono doskonałym izolatorem. Dokładnie na tej samej zasadzie działają dziś nowoczesne pakiety szybowe, tylko w bardziej zaawansowanej technologicznie formie.

I teraz najważniejsze: ta zasada w ogóle się nie zestarzała. Zmieniły się materiały, konstrukcje i normy, ale fizyka pozostała niezmienna.

DOKŁADNIE TAK SAMO JEST Z UBRANIAMI

W kontekście ubrań zimowych często skupiamy się wyłącznie na materiale: ile procent wełny, czy jest puch, jaka gramatura, jaka podszewka. Tymczasem istotny element bardzo często nam umyka – przestrzeń powietrzna pomiędzy ciałem a ubraniem.

Warto mieć świadomość, że mocno dopasowane ubrania mogą obniżać nasz komfort termiczny. Czyli będzie nam w nich zimno. Mam tu na myśli głównie spodnie i okrycia wierzchnie – jeśli będą one mocno dopasowane do ciała, to pomiędzy naszą skórą, a ubraniem zabraknie bufora powietrznego. Materiał będzie wtedy przylegał bezpośrednio do skóry, a ciepło z ciała „ucieknie” znacznie szybciej, z kolei zimne powietrze z zewnątrz od razu wychładza organizm.

Można to ująć jeszcze prościej: ciasne spodnie zimą działają jak pojedyncza szyba w oknie. Luźniejszy fason – jak podwójne skrzydło z izolacyjną przestrzenią pomiędzy.

A zatem jeśli jesteście zmarzluchami i nawet w grubych dżinsach i wełnianym płaszczu marzniecie, to możliwe, że to właśnie zbyt obcisłe fasony są za to odpowiedzialne.

I dokładnie dlatego czasem marzniemy w „ciepłych” ubraniach, a innym razem czujemy komfort mimo teoretycznie cieńszych warstw. O wszystkim decyduje nie tylko to, z czego ubranie jest wykonane, ale jaką przestrzeń powietrzną pozwala stworzyć między naszym ciałem, a mroźnym powietrzem.

ZIMOWY BŁĄD, KTÓRY ZACZYNA SIĘ OD STÓP

Jeszcze wyraźniej widać to na przykładzie obuwia. Tu ważna jest nie tylko wysoka cholewka, grubsza podeszwa i porządna skóra, ale też odpowiedni luz dla stopy w środku buta. 

Buty zimowe nie powinny być mocno dopasowane do stopy, ponieważ wewnątrz zabraknie miejsca na przestrzeń powietrzną. Stopa wówczas szybciej traci ciepło przy bardzo niskich temperaturach. Proste porównanie? Zimowy but działa jak termos. Jeśli ścianki są zbyt blisko siebie, ciepło ucieka szybciej. Jeśli pomiędzy nimi jest przestrzeń – temperatura utrzymuje się znacznie dłużej.

Warto zatem wybierać kształty kopyt dające trochę wolnej przestrzeni we wnętrzu buta lub – co sugeruję z własnego doświadczenia – spróbować przymierzyć buty rozmiar lub pół rozmiaru większe.

Ta wolna przestrzeń w bucie ma jeszcze kilka zalet. Po pierwsze, pozwala na poruszanie palcami we wnętrzu buta. Doceni to każdy, kto choć raz musiał stać na siarczystym mrozie kilkanaście minut. Po drugie, u osób z nadpotliwością stóp, ten bufor powietrzny zmniejszy dyskomfort z tym związany, bo skarpeta będzie miała szansę choć częściowo wyschnąć podczas noszenia, nie będzie uczucia ciągle mokrej stopy. Po trzecie, większy luz w bucie pozwala na założenie grubszych skarpet. Po czwarte, ułatwia to krążenie krwi.

PODSUMOWANIE

Zimą nie chodzi o to, żeby wyglądać jak wciśniętym w pancerz, tylko żeby było nam zwyczajnie ciepło. A to często oznacza jedno: trochę więcej luzu – w spodniach, w płaszczu i w butach. Paradoksalnie im mniej „idealnie”, tym lepiej dla komfortu. Fizyka jest w tej kwestii bezlitosna i zupełnie nie interesuje się trendami.

Dlatego:

  • w ciasnych spodniach założonych na gołe ciało zmarzniemy szybciej niż w luźniejszym fasonie,
  • wełniany, ale zbyt mocno dopasowany płaszcz będzie „chłodniejszy” niż model o swobodniejszym kroju,
  • idealnie dopasowane buty zimowe (np. szczupłe sztyblety) często są złym wyborem, bo niska temperatura od razu przechodzi z cholewki na naszą skarpetę i skórę.

Podzielcie się w komentarzach waszymi patentami na siarczyste mrozy.

Podobne wpisy

Subscribe
Powiadom o
28 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Piotr
1 miesiąc temu

Im dłuższy płaszcz albo kurtka tym komfort termiczny też powinien być trochę lepszy.

Fantomas
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Tweedowy płaszcz raglanowy z Poszetki – również polecam niezdecydowanym? jeśli będzie na FW 26/27 :)

Malaparte
1 miesiąc temu

Oczywiście, a co ciekawe tak samo działa to latem: w obcisłym, dopasowanym jest równie gorąco — słońce grzeje na tkaninę, która wprost przenosi na ciało — jak zimą zimno.

Dominik
1 miesiąc temu

Buty jesiennozimowe zawsze o pół, albo i numer większe. Raz, że spokojnie wejdzie gruba wkładka, dwa, że grube skarpety w razie potrzeby. Poza tym bielizna termiczna jako pierwsza warstwa gdy tylko mogę.

Kastor
1 miesiąc temu

Człowiek odkrył to później, natura wyposażyła go w takie zdolności praktycznie od początku. Jak jest nam zimno, to mamy gęsią skórkę i włosy stają, a stają po to żeby właśnie wytworzyć, na ile się da, ochronę i zapewnić izolację cieplną. Oczywiście teraz to szczątkowe, bo nie mamy tyle włosów co kiedyś, lub tyle ile mają zwierzęta ale to właśnie ten mechanizm.

Tomasz
1 miesiąc temu

Wg Wiktora Suworowa w specnazie mieli patent polegający na zakładaniu na lub pod bieliznę ,,koszul i kalesonów?? uplecionych z grubego sznurka dających izolujące kieszenie powietrzne. Może to pomysł na biznes?

Krzych
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Właśnie siatka odprowadza pot najszybciej. W dużych okach tworzą się kieszenie powietrzne i grzeją pozwalając odparować. „Arctic explorers and active Norwegians have know for years that wicking is bad and ventilation is key to staying dry and warm in cold weather.”.

Jarosław
1 miesiąc temu
Reply to  Krzych

To nie siatka w tym modelu odprowadza pot tylko powietrze po pierwsze
Po drugie to nowoczesne ubrania termo odprowadzają pot i nadmiar ciepła lepiej niż powietrze
Po trzecie coś co było dobre pół wieku temu dzisiaj już nie musi
Też czytałem suworowa no i z perspektywy czasu już tak się nie zachwycam ta lektura
Z tego co pamiętam to opisywał on ta siatkowa bielizna jako sposób na ukąszenia owadów a nie na termoregulacje

Krzych
1 miesiąc temu
Reply to  Tomasz

Sprawdź jaką bieliznę noszą wojacy w Skandynawii. Marki takie jak Aclima czy Brynje już dawno robią biznes na „mesh underwear”. Amerykanie po wspolnych manewrach wracają za ocean z nową bielizną :-)

k.
1 miesiąc temu
Reply to  Tomasz

Taki biznes już jest, od jakiegoś czasu można spotkać sportową bieliznę termiczną z siateczki (mesh), aczkolwiek wielkiej kariery chyba nie zrobiła.

Andy
1 miesiąc temu
Reply to  k.

Mam ze dwie sztuki takiej bielizny merino z Brynje. Ma jeden minus -wygląda jak średniowieczna kolczuga i jak ktoś ze znajomych to zobaczy to jest beka. Ale poza tym- termoregulacja niebo a ziemia w porównaniu do „zwykłej” gęsto tkanej bielizny merino.

Krzych
1 miesiąc temu
Reply to  Andy

Moja żona śmieje się za każdym razem jak się na rower w niej wybieram. Ta siatka to „odkrycie” z zeszłego roku i bije na głowę Merino wszelakie. Ma trochę vibe „Błekitnej Ostrygi”, ale jest nieprzeciętnie termoaktywna. Żadne Raphy czy inne Assosy nie mają podejścia :-)

Dino Botta
1 miesiąc temu

Szanowni Państwo, Zależy od aktywności na zewnątrz, którą planujemy. W przypadku marszu, czy innej aktywności ruchowej sprawdza się mniej warstw (3-4), niż w przypadku stania, czekania, obserwacji. Wtedy cebula w rozm. XXXL:-) Bazą jest zawsze termo bielizna optymalnie z merino. Następnie wełniane, polarowe bądź mięsiste koszule/bluzy/swetry, a na całość kurka puchowa w przypadku góry i spodnie podszyte polarem, ale wierzchnia warstwa w typie wind stoper. To w przypadku ruchu. W przypadku raczej aktywności stacjonarnej, spodnie puchowe. Czapka obowiązkowa, dwie pary rękawiczek (jedna z merino jako baza i druga wierzchnia wiatroszczelna), komin dla lubiących no i buty zimowe na grubej podeszwie… Czytaj więcej »

Andrzej
1 miesiąc temu

Jedni kombinują jak tu się chronić przed zimnem
a ” gołokostkowcy ” nie pękają .
Widziałem dzisiaj dwóch .
„Maładcy ” jak to mówią w Rosji :)

Tomasz
1 miesiąc temu
Reply to  Andrzej

Ortopedzi za parę lat będą mieli żniwa.

Benriach
1 miesiąc temu

Ja w tę zimę przeprosiłem się z butami na grubszej podeszwie, tzw. commando czy traktorowej, jak się czasem mawia. Przy -15 na dworze podeszwy w trzewikach / sztybletach takich marek, jak Yanko, Patine czy TLB okazały się jednak za cienkie.

Jakub
1 miesiąc temu
Reply to  Benriach

Polecasz coś w takim razie z taką grubszą podeszwą?

Benriach
1 miesiąc temu
Reply to  Jakub

Do smart casualu kupiłem sobie trzewiki Carlosa Santosa i Berwicka na grubszej podeszwie i jak dla mnie super sprawa na te mrozy i śniegi. Czuć lepszą stabilność, gruba podeszwa lepiej izoluje od zimna, a dodatkowo Berwicki w tęgości G są na tyle szerokie, że jest sporo miejsca na izolującą warstwę powietrza, a której pisał Michał w artykule. Jeszcze w zeszłym roku byłem zdania, że grube podeszwy w eleganckich butach są zbyt toporne, no ale warunki atmosferyczne zmusiły mnie do zmiany zdania :)

Jarosław
1 miesiąc temu
Reply to  Benriach

Generalnie to dużo zależy od indywidualnej odporności na zimno
Ale nie przesadzajmy, dzisiejsze warunki życia sprawiają że i tak dużo w takich butach na zewnątrz nie przebywamy
A jak już to chodzimy więc stopa rozgrzewa się od ruchu
Więc cieplejsza skarpetka zapewni komfort cieplny jeśli go brakuje
Pozostaje oczywiście otwarta kwestia pprzyczepnosci podeszwy na warunki lodowe

Benriach
1 miesiąc temu
Reply to  Jarosław

Ok, ale jednak moim zdaniem warto mieć takie buty na grubszej podeszwie. Raz, że lepsza przyczepność, a dwa, że nieraz jednak zdarzają się sytuacje, w których to się przydaje – np. stoisz w dłuższej kolejce na jakiejś wycieczce. Poza tym jak tak zestawiłem takie buty ze spodniami z grubej wełnianej flaneli, to doszedłem do wniosku, że dobrze z nimi współgrają – kto wie, czy nie lepiej niż buty na cieńszej podeszwie.

Jerzy
1 miesiąc temu
Reply to  Jakub

Dobry wieczór Panie Jakubie!
Co prawda pytanie nie było skierowane do mnie ale chciałbym Panu polecić z czystym sumieniem buty firmy Grenson z licowej skóry na podeszwie typu commando model chukka.Buty w tym modelu mają nieco niższą cholewkę co ułatwia prowadzenie samochodu.Podeszwa doskonale izoluje od podłoża więc nie trzeba nawet zakładać grubej skarpety.Wypraktykowałem przy temperaturze -18.Kopyto nieco obszerniejsze przez co bardzo wygodne.Jeśli Pan się zdecyduje na wyższą linię tę produkowaną w W.Brytanii a nie w Indiach to według mojej oceny przy odrobinie serwisu posłużą Panu wiele wiele lat!
Życzę dużo ciepła w stopy.Pozdrawiam – Jerzy.

Pit
1 miesiąc temu

Ja nawet przy -20 chodzę w t-shircie pod kurtką i nigdy nie jest mi zimno.

Emilia
29 dni temu

Tej zimy mieszkańcy bloków z pełnej wielkiej płyty odczuwali zimno, a elewacje wypełnione gazobetonem zdawały tzw. egzamin. Mój patent na tą zimę to przypomnienie sobie o mega gryzącym polskim góralskim swetrze kupionym 20 lat temu. O tych swetrach legendy krążyły – że wełna z watą w przędzy, że dziergane ażurowo dla oszczędności. Nieważne, było ciepło. Drugi patent to moher, który dzierga się grubymi drutami, żeby włochata przędza tworzyła jakąś strukturę. Wyjęłam ażurową czapkę z moheru zrobioną z włóczki Interfox z Częstochowy lata temu. Nie tylko zaskakująco grzała, ale nigdy nie była mokra, bo w wełnę woda nie wsiąka.