Buciory czyli sandały z naszych sklepów

55 komentarzy
Od kilku tygodni zabierałem się za wpis na temat sandałów męskich z bieżących kolekcji i za każdym razem po przejrzeniu 4-5 stron firm dostępnych na polskim rynku czułem niemoc twórczą spowodowaną skrajnie brzydką ofertą tego rodzaju obuwia.

Problem ten poznałem już w zeszłym roku, gdy postanowiłem zakupić nowe sandały. Wymagania miałem skromne: proste i minimalistyczne sandały skórzane z cienkich pasków, na cienkiej podeszwie. Okazało się, że tak skromne oczekiwania są nie osiągalne w kolekcjach męskich. W końcu udało mi się w Gino Rossi trafić model, który był najbliższy moim oczekiwaniom i służy mi dobrze do dnia dzisiejszego pokazywałem je tutaj.

W tym roku sytuacja jest bardzo podobna. Niby sandałów jest mnóstwo ale problem polega na tym, że ich design i ciężar kłóci się z podstawowym celem tego rodzaju obuwia. Sandały powinny być lekkie zarówno w sensie dosłownym (ciężar), jak i w sensie designu (proste paski, cienka podeszwa).

To co widać w naszych sklepach to dwie kategorie:

1. Sandały sportowe, które nadają się co najwyżej na rower lub na wycieczkę w góry. Wyglądają jak outdoorowe buty turystyczne z wyciętymi dziurami. Ich 2-3 cm podeszwa gumowa sprawia, że na sam widok robi się ciężko i gorąco.

Jeśli już pojawia się tutaj skóra naturalna to tylko w tych droższych markach i w postaci cieniutkiej wyściółki i na zewnętrznej stronie pasków. Od wewnętrznej strony paski te są podszywane sztucznymi tkaninami albo dziwaczną pianką, która niby ma chronić stopy przed otarciami a w rzeczywistości grzeje je i odparza. Pojawia się zatem pytanie: po co skóra na zewnątrz, skoro od środka daje się sztuczne wynalazki? Całą galerię takich butów można obejrzeć w artykule czasopisma Logo “Sandały na upały”.

2. Niby eleganckie skórzane sandały a w rzeczywistości buciory na 2-3 cm podeszwie gumowej, które wyglądają nie jak sandały, lecz jak jesienne półbuty z wyciętymi dziurami. Paski są tak szerokie, że praktycznie zakrywają całą stopę skutecznie blokując dopływ powietrza. Zamiast prostych metalowych klamerek stosowane są rzepy niczym w butach dziecięcych. Takie koszmarki znajdziemy w: CCC, Deichmann, Wojas, Gino Rossi, Clarks, Ecco i niestety wielu innych.

To, co wyróżnia wymienione wyżej kategorie to przede wszystkim brzydota i wizualny ciężar, który sprawia, że w połączeniu z prostymi szortami czy spodniami lnianymi wyglądają koszmarnie.

Przyznam szczerze, że z grubo ponad 100 modeli, które widziałem w sklepach i na stronach internetowych zaledwie 3-4 byłbym skłonny uznać za “jako takie” (Bagatt, Zara, Apia, Ryłko), natomiast w tym sezonie nie spotkałem ani jednego modelu, który kusiłby mnie na zakup.

Zadziwiające jest dla mnie to, że polscy producenci i dystrybutorzy boją się postawić na modele proste i minimalistyczne, wykonane w całości ze skóry, czyli zupełnie inne od tych, których jest setki z naszych sklepach. Oglądając sandały w polskich sklepach mam wrażenie, że wychodzą one z jednej fabryki a różni je tylko nazwa.

Czy naprawdę tak trudno jest zaprojektować i wyprodukować model składający się z 3 skórzanych pasków, metalowej klamerki i skórzanej podeszwy? Wydaje mi się, że jest to dużo prostsze i tańsze od produkcji tego, co widzimy na półkach.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

55 komentarzy do "Buciory czyli sandały z naszych sklepów"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
baltazar
Gość

Bardzo dobry tekst. Ja już się poddałem i przestałem szukać.

Gabriela Francuz
Gość

Polacy w średnim i starszym wieku noszą zwykle KOSZMARNE buty, sprzed 20-30 lat, zniszczone i często brudne – taka moja prywatna obserwacja.

Anonymous
Gość

Witam,
ja też jestem bliski wyczerpania. Przez kilka dni przeszukiwałem Warszawskie galerie w poszukiwaniu sandałów. Jestem zrozpaczony, ponieważ w sklepach nie ma nic ciekawego !
Jedyne co znalazłem to coś takiegohttp://www.goertz.de/schuhe/herren/cox/zehen-sandale/schwarz/0000061688001,de_DE,pd.html?cgid=Schuhe_Herren&opt=productlisting#X, ale też nie jest to co szukam. Nawet na stronie Asos-a większość fajnych sandałów nie ma już w katalogu.

Kiedyś widziałem nawet fajnie wyglądające sandały w Eram-ie, ale po założeniu były zbyt podobne do damskich sandałów.

Teraz będę się rozglądał po sieci, może coś za oceanem przykuje moją uwagę …

Pozdrawiam
pnq

Vislav
Gość

Witam
Na szczęście nie noszę sandałów, nie mam żadnej pary i nie zamierzam kupować. W skrajnych przypadkach wolę chodzić boso.
Zresztą tekst Mr.V dotyczy dowolnego obuwia dostępnego w naszych sklepach – stylistyczne badziewie i totalna tragedia jeżeli chodzi o jakość.

# Gabriala – jestem Polakiem w starszym wieku i mogę śmiało stwierdzić, że 20-30 lat temu był lepszy wybór niż teraz. Zresztą kilka lat temu również. Zniszczone i często brudne dotyczą dowolnego wiek. W przypadku pseudo-sportowego badziewia z plastyków i niby skóry ulubionego przez wszystkie, a szczególnie młode przede wszystkim.
Gdybym nie kupował butów w Niemczech to wolałbym stare zniszczone.
pozdr.Vslv

grzesie2k
Gość

Niedawno przeszedłem jedną z krakowskich galerii i znalazłem 3 pary warte uwagi (Goertz, Ryłko i jeszcze jakiś), ale odstraszała cena albo kolor (czarny!).
W końcu chyba kupię w Asosie, chociaż trochę boję się, że nie trafię z rozmiarem.

TheMen'sSide
Gość

W polskich sklepach nic nie znalazłem, ale na Asos.com oraz New Look.com był spory wybór i to w całkiem przystępnej cenie :) Sam zaopatrzyłem się w 1 parę z Asosa i jestem bardzo z nich zadowolony! Warto poszperać trochę w necie i można znaleźć wszystko :)

Anonymous
Gość

@up jakiej marki to sandał z linka co podałeś?
http://img243.imageshack.us/img243/1037/65ss09.jpg

Anonymous
Gość

Fajne sadnały mają w river island, ale jeszcze nie widziałem mężczyzny w rzymiankach na polskich rozdrożach.

Mr. Vintage
Gość

http://img243.imageshack.us/img243/1037/65ss09.jpg

to chyba Bagatt z zeszłorocznej kolekcji?

Mr. Vintage
Gość

http://img243.imageshack.us/img243/1037/65ss09.jpg

to chyba Bagatt z zeszłorocznej kolekcji?

Mr. Vintage
Gość

Na newlook.com nie widzę żadnego modelu.

Style-Spy-Blogger
Gość

jak już to szukać w sieci… asos, topman czy office

Style-Spy-Blogger
Gość

albo ebay… fraza “gladiator sandals”

Xenomorph
Gość

Problem poruszony w tym poście dotyczy nie tylko sandałów, ale letnich, męskich półbutów w ogóle. Już kilka sezonów temu szukałem lekkich, jasnych, skórzanych półbutów na niezbyt grubiej podeszwie i z niezbyt wystającym rantem, z zasłoniętymi palcami i piętą (bo osobiście nie lubię sandałów), najlepiej wiązanych, ale z ażurową cholewką (np. częściowo wykonaną z plecionych pasków) żeby zapewnić jakiś przepływ powietrza wokół stopy. Niestety – to co jest w sklepach to albo “vintage” w wydaniu dosłownym, tzn. wzory żywcem wzięte z sprzed chyba 40 lat – jakieś rustykalne plecionki, albo (najczęściej) dokładnie to co opisał autor bloga – “letnie buty” na podeszwie o grubości minimum 3 cm z masywnym, wystającym rantem, wyglądające niemalże jak małe płetwy. Kto to projektuje?! O ile cholewka jako tako, coś by się jeszcze wybrało, to podeszwa – dyskwalifikuje całość. Ostatecznie coś wybrałem, kupiłem i czasem zakładam, ale jeżeli reszta stroju mnie nie zobowiązuje, to do letnich sportowych spodni już wolę założyć banalne trampki.

Xenomorph
Gość

Problem poruszony w tym poście dotyczy nie tylko sandałów, ale letnich, męskich półbutów w ogóle. Już kilka sezonów temu szukałem lekkich, jasnych, skórzanych półbutów na niezbyt grubiej podeszwie i z niezbyt wystającym rantem, z zasłoniętymi palcami i piętą (bo osobiście nie lubię sandałów), najlepiej wiązanych, ale z ażurową cholewką (np. częściowo wykonaną z plecionych pasków) żeby zapewnić jakiś przepływ powietrza wokół stopy. Niestety – to co jest w sklepach to albo “vintage” w wydaniu dosłownym, tzn. wzory żywcem wzięte z sprzed chyba 40 lat – jakieś rustykalne plecionki, albo (najczęściej) dokładnie to co opisał autor bloga – “letnie buty” na podeszwie o grubości minimum 3 cm z masywnym, wystającym rantem, wyglądające niemalże jak małe płetwy. Kto to projektuje?! O ile cholewka jako tako, coś by się jeszcze wybrało, to podeszwa – dyskwalifikuje całość. Ostatecznie coś wybrałem, kupiłem i czasem zakładam, ale jeżeli reszta stroju mnie nie zobowiązuje, to do letnich sportowych spodni już wolę założyć banalne trampki.

Krzysztof
Gość

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Krzysztof
Gość

Jeśli chodzi o coś ciekawego, to Bata ma fajny model Ultralight http://www.bata.pl/artykul/75746 – rok temu kupiłem z jasnej skórki i są świetne, ale w przypadku sandałów należy też pamiętać o możliwości ich założenia. Napisałeś o obuwiu z trzema paskami czyli z założenia odsłaniającymi palce – co jest niedopuszczalne w stroju do pracy.
Poza tym zaskakują mnie wybory koloru autorów powyższych postów – na wakacyjne upały czarne sandały?!

Anonymous
Gość

Ja wlasnie tez mam sandaly z Baty, sa swietne na plaskiej podeszwie, kolor czarny, ale wlasnie takie potrzebowalem.
Niestety kupione w Pradze, nie wiem czy ta kolekcja byla w Polsce.

Marcin

Anonymous
Gość

Acha, jeszcze jedno do Krzysztofa, a jakie przeciwskazania masz do noszenia czarnych sandalow w letnie upaly? To tak jakby w jesieni nosic tylko beze, zielenie i brazy:)

Marcin

Anonymous
Gość

Fajne sandały, niestety nie ze skóry, można dostać w Carry. Parciane, ale na delikatnej, cieniutkiej podeszwie. Chyba maja trzy kolory.

Anonymous
Gość

Faceci w Polsce są sami sobie winni zaistniałej sytuacji. Kupują ten szmelc, który jest prawie we wszystkich sklepach w naszym kraju. Popyt napędza podaż. Później widzimy na ulicach mężczyzn ubranych jak klowny. Standard to spodnie w paski i stylowa kraciasta koszula (lub odwrotnie). Spodnie od garnituru i trendy t-shirt – to tylko wierzchołek góry lodowej. Zmiana mentalności polskich mężczyzn może coś pomoże. Sam nie wiem…

Krzysztof
Gość

Nie mam nic do czarnych sandałów, ale uważam że w gorące dni powinno się nosić jaśniejszą odzież choćby ze względu na absorpcję promieni słonecznych przez różne kolory (co m.in. też opisał autor bloga w poście odnośnie stylu ubierania się polaków w okresie wakacyjnym)

grzesie2k
Gość

“Faceci w Polsce są sami sobie winni zaistniałej sytuacji.”

Bzdura. “Popyt napędza podaż”? Sorry, ale to “ekonomia” na poziome zajęć z przedsiębiorczości w słabym liceum. A akurat moda jest najlepszym dowodem, że zazwyczaj jest na odwrót.

Anonymous
Gość

Z wyglądu może średnie ale w dużej mierze skórzane i wygodne sa stare, dobre Otmęty. Można dostać w paru miejscach w Warszawie.

Anonymous
Gość

Śpieszę donieść, że w stolicy dostępne są obie wersje sandałów – zarówno “zakonnica” (Gino Rossi – spory wybór, Venezia, Aldo; zarówno czarne, jak i brązowe) jak i “Kaukaz”.

mosze

Mr. Vintage
Gość

“Faceci w Polsce są sami sobie winni zaistniałej sytuacji. Kupują ten szmelc, który jest prawie we wszystkich sklepach w naszym kraju.”

Pojawia się pytanie: to co i gdzie mają kupować jeśli potrzebują takie obuwie? Niestety trochę przypomina to sklepy z czasów PRLu, gdy kupowało się “to co było”, a nie to co by się chciało.

Ja bardziej obwiniałbym producentów, którzy w mojej opinii nie potrafią odczytywać potrzeb rynku.

Co to takiego to Otmęty?

Anonymous
Gość

“Popyt…” – chodzi mi o to, że faceci w Polsce boją się dbać o siebie. Martwią się, że zostaną posądzeni o pedalstwo itd. Jak producenci mogą rozpoznać potrzeby rynku, skoro facet idzie do sklepu i kupuje to co jest (lub wpadło mu w ręce), zupełnie się nie zastanawiając nad swoimi decyzjami zakupowymi. Skoro straszny chłam schodzi z półek jak ciepłe bułeczki to producenci pchają takie rzeczy na rynek. Zupełnie nie muszą się starać. Trochę to przykre – często muszę nieźle się nachodzić po sklepach, żeby znaleźć coś odpowiedniego. Zgodzę się, że przypomina to minioną epokę, w której człowiek był szczęśliwy, że mógł kupić cokolwiek. Niepostrzeżenie czasy się zmieniły. Mamy 2010 rok. Podsumowując – gdyby polscy faceci byli świadomymi konsumentami mody, takiej sytuacji by nie było.

Anonymous
Gość

Parę dni temu w Kazarze facet mierzył sandały z pierwszego linka, co skomentowała jego dziewczyna, że to są buty dla pedałów. Nic dodać, nic ująć. Te koszmarki pokazane przez Logo to nic innego jak letnia wersja “adidasów”. Swoją drogą zapłakałem nad tym brązowym modelem Gucci ;)

Anonymous
Gość

Brawo Mr. Vintage!
Mam nadzieję, że polscy producenci/właściciele marek czytają tego typu blogi i fora i jest szansa na zamiany. Sądząc po dużej ilości wpisów i ich treści nie są to tylko “twoje widzi mi się”.

Pytanie “Kto to projektuje???!!!” jest tu jak najbardziej na miejscu.

Brzydalllo
Gość

“Pytanie “Kto to projektuje???!!!” jest tu jak najbardziej na miejscu.”

Jak to kto? Polscy projektanci dla polskich facetów.

Co do sandałów to nie noszę, odkrytego obuwia nie lubię. I tak jak Vislav wolałbym już chodzić na boso niż założyć sandały, klapki czy japonki. Zamiast minimalistycznych sandałów polecałbym mokasyny, buty żeglarskie, Chukka Boot, Desert Boot.

Gabriela Francuz
Gość

@Vislav: miałam na myśli często spotykane męskie półbuty w jakieś wydumane rustykalne, “góralskie” wycinanki, albo jakieś niezgrabne, ciężkie sandało-półbuty, obowiązkowo wycięte w prostokąt, w których żadna noga, dodatkowo odziana w skarpetkę, nie wygląda dobrze.

Vislav
Gość

# Gabriela
Wszelkie “kacze dzioby” i najprzeróżniejsze badziewiaste mutacje klasyki ze sportowymi butami to są ostatnie lata. No powiedzmy dziesięciolecie.
Z roku na rok jest coraz gorzej co zresztą podkreślają współdyskutanci.
Kiedyś rzeczywiście było trudniej, jeżeli chodzi o atrakcyjne wzory. Jednak klasyczne półbuty na skórzanej podeszwie nie były takim problemem jak teraz.
Ponadto jakość skóry znacznie przewyższała współczesne eko-świństwa.
Miałem dawno temu wysokie trekkingowe buty z firmy chyba już nie istniejącej o nazwie “Podhale”. Wygląd, rzetelne wykonanie i jakość doskonale wyprawionej skóry biła na głowę współczesne Timberlandy.
Również solidne naprawdę skórzane sandały nie były aż takim problemem.
Mnie osobiście o wiele bardziej powalają wszechobecne niby sportowe buty noszone do upadłego i bez prania począwszy od niemowląt, aż do staruszków.

Anonymous
Gość

MR. V. – letnie stylizacje, a nie ma nic o plimsollach i sneakersach. JAK TO?!? :-)

Anonymous
Gość

Pan V nie toleruje młodzieżowego stylu, ale wydaje mi się że on źle wygląda w takich ciuchach (sylwetka itd)… popatrzcie na prawdopodobnie kilka lat starszego od V Davida Guette – ma 40 na karku i chodzi właśnie w snickersach kolorowych t-shirtach i wygląda świetnie… każdy ma tyle lat na ile się czuję :/

Brak młodzieżowych, luźnych stylizacji to jedyny minus tego bloga jaki znalazłem…

A dziwi mnie że nie korzysta z tego rodzaju ubrań skoro D&G, GUCCI, PRADA i wielu innych w swoich kolekcjach od dłuższego czasu mają ogromną ilość ciuchów tego typu… Sam pan pisał o Czapulu który w ostatniej kolekcji miał 3 lub 4 modzele kolorowych snickersów !

Uszi

Mr. Vintage
Gość

Uszi,
Toleruję każdy styl u innych, ale nie każdy styl osobiście preferuję. Kolorowe t-shirty, trampki, bluzy z kapturem też czasem zakładam (choć ostatnio bardzo rzadko), ale jakoś nie było okazji pokazać tego na blogu.

Anonymous
Gość

od razu lepiej :)
W końcu nie zawsze chodzi się w koszuli, marynarce itd.
Ja lubię chodzić w koszulach, tylko zawsze wypuszczam je ze spodni i zestawiam z jeansami rurkami i trampkami…
Wczoraj właśnie zastosowałem twoje rady dot. podwijania nogawek w zestawieniu z wysokimi niezawiązanymi trampkami i wyglądało to bosko…
Jeżeli będziesz miał czas to napisz jakieś posty dot. właśnie takiego “street style”

Uszi

PS. rozważam założenie własnego bloga o podobnej tematyce

Xenomorph
Gość

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Xenomorph
Gość

?Otmęty?? Łza mi się w oku zakręciła właśnie? ;-) Chodzi, chyba (ja to tak kojarzę) o starą, polską markę obuwia: ?Otmęt? – właśnie sprawdziłem, nawet istnieje nadal:
http://otmetzbyt.com.pl/
Mnie firma Otmęt kojarzy się z jednym przede wszytkim modelem butów ? kiedyś nazywanych (przynajmniej w Łodzi) ?zamszakami? ? a dziś nazywa się to po angielsku ?chukka boots?; chodzi o tego typu buty, uszyte z najzwyklejszego zamszu. Otmęt szył te buty od nie pamiętam kiedy. Ja w nich przechodziłem całe liceum, także studia (lata ?90 XX w.). Najklasyczniejsze z klasycznych były w kolorze ciemnobeżowym, robili też czarne, brązowe i oliwkowe.
I widzę, że nadal je szyją ? chodzi o ten model, najprostszy w kroju, z dwóch kawałków skóry, z minimalną liczbą przeszyć i stebnówek, sznurówki przewlekane przez 3 oczka:
http://otmetzbyt.com.pl/sklep/obuwie-meskie/flex/trzewik-meski-104ap-3/
Nazywa się to ?Trzewik męski wzór 104AP z naturalnej skóry welurowej?. Chyba je sobie znowu kupię :-)

Brzydalllo
Gość

Xenomorph już złożyłem zamówienie na Chukka Boots od Otmęt-a, 152 zł to grosze, jeśli jakoś będzie dobra, to będę miał niezłe szczęście iż przeczytałem twój post.

Brzydalllo
Gość

Błędnie zinterpretowałem buty, to są Desert-y a nie Chukka.

el-biczel
Gość

“Sandały sportowe, które nadają się co najwyżej na rower lub na wycieczkę w góry.” – Lepiej tak nie pisz, bo ktoś Cię posłucha i GOPR będzie miał więcej pracy!
Sandały to NIE są buty do chodzenia w terenie, a tym bardziej w górach! Trzeba się wykazać skrajnym kretynizmem, żeby nawet na przechadzkę w dolinie chochołowskiej zakładać sandały.

Xenomorph
Gość

Faktycznie, te zamszowe buty z Otmętu, o których wspominałem powyżej, chyba bardziej przypominają “desert boots”, a przynajmniej to co Google pokazuje pod tym hasłem ;-) Co nie zmienia faktu, że to fajne “casual’owe” buty. Kurczę, człowiek nawet nie miał kiedyś świadomości co nosił. Odkrywamy nowe nazwy dla starych rzeczy ;-)

Mr. Vintage
Gość

“Chukka boots” i “desert boots” to pojęcia stosowane zamiennie i określające ten sam rodzaj butów. Podobnie jak “deck shoes” i “boat shoes” oznaczają to samo.

Anonymous
Gość

Skoro juz jestesmy przy temacie butow, pytanie do czytelnikow jak i autora blogu. Czy w Polsce uda mi sie dostac takie chukka boots? Albo podobne?
http://www.farfetch.com/shopping/men/item10028983.aspx

harel
Gość

Mam wrażenie, że problem tkwi w niesłusznym, lecz bardzo popularnym przekonaniu, że mężczyzna powinien być twardzielem, a który twardziel włoży inne sandały niż sportowo/rowerowe (jeśli w ogóle zdecyduje się na sandały)?
W związku z tym sprowadza się tylko pewniki.
Z kolei kobietom trudno jest znaleźć ładne i niezbyt wysokie buty, bo przecież kobieta (według tego samego przekonania) albo jest “seksi” albo ma problemy natury ortopedycznej i “seksi” być nie może :).
Zero półśrodków.
Oczywiście przesadzam, ale czyż nie ma w tej przesadzie odrobiny prawdy?

Mr. Vintage
Gość

Harel, coś w tym jest. Problem “półśrodków” dotyczy także generalnie marek męskich w Polsce. Są przystępne cenowo sieciówki (Zara, Reserved, H&M, C&A) i dalej przepaśc, bo pojawiają się marki, które w Europie są uważane za średnią półkę (Hilfiger, Polo RL, Lacoste, Hugo Boss) a u nas ze względu na mocno zawyżone ceny (pisałem o tym już kiedyś) są uważane za marki z wyższej półki.

Brak jest porządnych butików oferujących ubrania bardzo dobrej jakości w cenach przystępnych dla średniozamożnych. Powoli tę dziurę zapełnia np. marka Massimo Dutti, która otwiera nowe sklepy w Polsce, ale to taki “rodzynek” na naszym rynku.

Anonymous
Gość

Myślę, że należy również zwrócić uwagę na ceny skórzanych sandałów i klapek. Ostatnio rozglądałem się za sandałami i ceny w Polskich sklepach przeraziły mnie… Sandały w Kazarze ok. 250zł, sandały różnych mare w sklepie Goertz 17 > 200zł. I to wszystko za dwa, trzy paski skóry? to jest chore…

harel
Gość

O tak, Massimo Dutti lubię jeszcze za świetne i porządne torby. Zresztą to jest kolejny drażliwy temat: ładna męska torba (z damskimi jakoś prościej, choć tylko odrobinę). Może się mylę, ale mam wrażenie, że panuje podobna atmosfera. Cechy pożądane: prosty krój, przyzwoita cena i funkcjonalność (tutaj chyba jest najgorzej). Te trzy cechy uparcie nie chcą się połączyć w jednym egzemplarzu :).

Anonymous
Gość

Ryłko ma sandały całe ze skóry (łącznie z podeszwą). Jedyne jakie uznałem w tym roku za interesujące (również szukam już drugi rok)

wpDiscuz