Podsumowanie testów – generator pary Tefal

13 komentarzy
Nadszedł czas na podsumowanie moich testów generatora pary marki Tefal. Generator pracował ciężko przez 2 tygodnie i żal było się z nim rozstawać. Swoje wrażenia z użytkowania odniosę do dwóch modeli żelazek, które są moją własnością i które użytkowałem i nadal użytkuję:

Od lewej: Tefal FV8210, Tefal 2810, Tefal GV7250 (testowany egzemplarz).


Pierwszy model to Tefal FV8210 – klasyczne, dość nowoczesne żelazko, jakie zapewne znajduje się w każdym domu. Żelazko to służyło mi bardzo dobrze przez ok. 5 lat aż pewnego dnia odmówiło posłuszeństwa. Do tego momentu byłem z niego naprawdę zadowolony i wydawało mi się, że posiadam dobre i solidne żelazko.

Gdy poczciwy Tefal FV8210 padł, to z konieczności pożyczyłem z pracy żelazko z generatorem pary Tefal. Po pierwszym dniu użycia pożyczonego żelazka wiedziałem, że nie wrócę już do tego poprzedniego, które dotychczas uważałem za naprawdę dobre. Niestety oszczędności nie pozwalały mi na zakup nowego generatora pary, więc zacząłem przeszukiwać Allegro. W aukcjach zakończonych znalazłem bardzo podobny model Tefala, jak ten, który pożyczyłem z pracy (model sprzed 3-4 lat). Był to egzemplarz poekspozycyjny, wystawiony w cenie ok. 100 zł i żelazko to nie znalazło nabywcy. Napisałem do sprzedawcy czy można jeszcze kupić ten egzemplarz i okazało się, że tak.

Jak tylko odstawiłem moje pierwsze żelazko, na rzecz tego drugiego, to wydawało mi się, że prasowanie nie może być już bardziej przyjemne i szybkie. Żelazko doskonale radziło sobie nawet z najbardziej gniotliwymi koszulami a para wyrzucana ze stopy żelazka czyniła cuda. Żelazko praktycznie idealne – taką miałem opinię do momentu, gdy po raz pierwszy uruchomiłem generator pary, który otrzymałem do testowania.

Generator GV7250 na tle moich dwóch poprzedników jawi się jako żelazko doskonałe. W stosunku do modelu 2810 wprowadzono wiele rozwiązań, które jeszcze bardziej uprzyjemniają prasowanie. Wymienię kilka najważniejszych, które zwróciły moją uwagę:

1. Bardzo dobre parametry pary.
Model, który ja posiadam wytwarza parę o ciśnieniu 2,5 bar, natomiast model, który testowałem 4,5 bar. Różnica jest odczuwalna w sposób znaczący, szczególnie przy prasowaniu koszul, zazwyczaj wystarcza jedno pociągnięcie a szczególnie trudne zagniecenia usuwa się dużo szybciej.
Duża ilość pary wytwarzanej przez generator jest też szczególnie przydatna przy prasowaniu w pionie. W kilka minut wyprasowałem wszystkie swoje marynarki bez dotykania stopą żelazka tkaniny. Efekt jest naprawdę dobry. W taki sam sposób można także prasować płaszcze czy swetry z delikatnych dzianin. Podjąłem nawet ryzyko i wziąłem się za rozprasowanie a następnie zaprasowanie klap marynarki Loro Piana, którą kiedyś pokazywałem na blogu.
Marynarka w oryginale posiadała 3 guziki co nie do końca mi się podobało. Planowałem oddać ją do krawca by zaprasował wyłogi na tzw. 2,5 guzika, czyli marynarka wygląda jak 2-guzikowa, ale ten trzeci guzik pozostaje, choć jest przykryty. Podjąłem się samodzielnie tego zadania i efekt jest dobry. Najpierw rozprasowałem wyłogi marynarki od strony wewnętrznej przy użyciu wyłącznie pary, nie dotykając tkaniny stopą żelazka, a następnie delikatnie zaprasowałem wyłogi według nowych proporcji.

Ważną funkcją jest także możliwość regulacji ilości wytwarzanej pary. Jeśli prasowane ubrania nie są bardzo wygniecione, to można zmniejszyc parametry pary. W przypadku mojego generatora nie ma takiej opcji, ilość pary jest taka sama.

Tak dobre parametry pary znacząco przyspieszają prasowanie i poprawiają jego jakość. Moim zdaniem użycie generatora pary przyśpiesza proces prasowania o sporo ponad 30%, które deklaruje Tefal w materiałach reklamowych.

2. Możliwość ciągłego dolewania wody.
Generator, który testowałem posiada możliwość ciągłego dolewania wody bez konieczności wyłączania żelazka. Ponadto obudowa zbiornika na wodę jest przeźroczysta dzięki czemu widać kiedy należy dolać wody. Generator, który ja posiadam ma zbiornik zakręcany szczelnym zaworem i nie ma możliwości odkręcania go podczas prasowania. Jeśli chcemy dolać wody, to żelazko należy wyłączyć na kilkanaście minut i dopiero wtedy odkręcić zawór, w przeciwnym razie możemy mocno poparzyć dłonie. Mój generator nie ma także możliwości podglądu poziomu wody.

3. System odkamieniania.
Żelazko GV7250 posiada ciekawy system, który zapobiega osadzaniu się kamienia wewnątrz bojlera. Kamień gromadzi się na specjalnej części, którą można wyciągnąć i wypłukać. Biorąc pod uwagę bardzo twardą wodę, jaką mamy w większości regionów Polski, funkcja taka może znacząco przedłużyć żywotność żelazka.

4. Praktyczne elementy.
Generator GV7250 ma w swojej obudowie bardzo praktyczne schowki na kabel sieciowy i kabel, którym para przedostaje się do stopy żelazka. Mój generator nie ma takich elementów i plątające się kable są nieco denerwujące.
Bardzo praktyczna jest także blokada stopy żelazka, która przytwierdza ją do części z bojlerem i dzięki temu całe żelazko możemy przenosić jedną ręką, nawet wtedy gdy jest jeszcze gorące. Mój generator pary musi odczekać do ostygnięcia i dopiero wtedy przenoszę go dwoma rękami.


Podsumowując, uważam, że jeśli ktoś chce znacząco zwiększyć szybkość prasowania a także poprawić jego jakość, to polecam rozważenie zakupu żelazka z generatorem pary. Cena pozornie może się wydawać wysoka (mniej więcej dwu-trzykrotność tradycyjnego żelazka) ale to zakup na wiele lat. Szybsze prasowanie to nie tylko oszczędność czasu ale i pieniędzy – krótsza praca żelazka to także mniej pobranego prądu. Model, który testowałem (GV7250) na stronie Tefala ma sugerowaną cenę detaliczną 1099 zł, ale w sklepach internetowych widzę, że można go kupić za 580-600 zł ? to naprawdę dobra cena za ten produkt.

Dla osób nie do końca przekonanych o wyższości generatorów pary nad tradycyjnymi żelazkami znalazłem na stronie Tefala ciekawą informację. Do końca lutego 2011 trwa akcja typu “Satysfakcja gwarantowana lub zwrot pieniędzy“, którą objęte są wszystkie generatory pary. Jeśli urządzenie nie spełni oczekiwań, można je odesłać do dystrybutora marki Tefal i otrzymamy pełen zwrot kwoty zakupu.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

13 komentarzy do "Podsumowanie testów – generator pary Tefal"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Vislav
Gość

Hmmm…Satysfakcja gwarantowana, aczkolwiek szybko skonsumowana.
Widać, że Tefal do rozrzutnych nie należy :-)
Przynajmniej Loro Piana ma się dobrze.

pozdr.Vslv

Szymon R.
Gość

Tak jak kiedyś prosiłem o zdjęcie spodni wpuszczonych do butów tak teraz koniecznie musisz pokazać na nowo zaprasowaną marynarkę Loro Piany :)

Pozdrawiam

Anonymous
Gość

Hmmm… widzę, że do ideału zostały Ci jeszcze dwa kroki ;-) Kolejnym krokiem na drodze ciągłego rozwoju metod prasowania chyba będzie stanowisko do prasowania np. takie jak to: http://sklep.abexil.pl/x_C_I__P_72712433__PZTA_01.html a potem jakieś żelazko prasujące parą suchą?

Pozdrawiam,

wojvv

Anonymous
Gość

Wydaje mi się, że zamiast zaprasowywać klapy lepiej byłoby rozprasować je i wyciągnąć wyłogi aż do środkowego guzika. Większość marynarek lepszych firm, nie wspominając o szytych u krawców, nie ma zaprasowywanych wyłogów. Warto o tym pomyśleć, szczególnie że jak twierdzisz marynarka jest na płótnie (nie widzę sensu w zszywaniu fizeliny ;)).

Mr. Vintage
Gość

*Szymon
Postaram się w najbliższych dniach pokazac jak to wyszło.

*wojvv
Sądzę, że do użytku domowego w zupełności wystarczy coś takiego jak testowałem, aczkolwiek jeśli ktoś ma nadmiar gotówki, to można zaszalec :)

*Anonimowy
Źle się wyraziłem. Nie zaprasowałem wyłogów “ta płasko”, tylko mniej więcej tak, jak opisałeś. Zresztą , ocenicie sami.

mosze
Gość

Trzeba zauważyc, że tego typu generator wymaga specjalnej deski do prasowania – inaczej będziemy miec dwie szklanki wody na podłodze. Przy dłuższej sesji ze zwykłym żelazkiem na parę mam krople wody na podłodze (deska Vileda, na siatce, z podwójną pianką); strach pomyślec, jakie byłyby efekty przy takim “parowozie”.

Anonymous
Gość

Czy taki “parowóz” :-) w ogóle nadaje się do prasowania tkanin wymagających niskich temperatur (np. jedwab)?

Mr. Vintage
Gość

*mosze
Oczywiście najlepsza byłaby deska z odsysaniem pary, ale to spory wydatek i zajmuje dużo miejsca.

Ja taż mam Viledę z metalową siatką i nie było powodzi. Dwie szklanki wody to przesada, ale trzeba co jakiś czas przetrzec krople wody z podłogi.

Z moich doświadczeń mogę powiedziec, że do 1-1,5 godz prasowania zwykła deska daje radę, później już mocno kapie a pianki są przesiąknięte wodą.

*Anonimowy
Jak najbardziej, regulacja temperatury jest taka, jak przy zwykłych żelazkach.

Alicja Sobolewska
Gość

Żelazek Ci dostatek ;P

Anonymous
Gość

A czy ubrania są wilgotne? Po zakończonym prasowaniu i złożeniu do szafy. Czy np. na drugi dzień nie czuć “zapachu” wilgoci tam gdzie te ubrania?

Mr. Vintage
Gość

Nie są wilgotne ponieważ poza “mokrą” parą działa na nie gorąca stopa żelazka, która od razu “suszy” powierzchnię tkaniny.

Anonymous
Gość

No nie wiem, Ja używając najmocniejszą ROWENTA po jakimś czasie przestałem skorzystać z max.wyrzutu pary, właśnie ze względu na późniejszą wilgoć. A samo żelazko to chyba z 2400Watt, czyli pewnie bardziej “suszy”.
No cóż może nic innego nie pozostaje niż samemu się przekonać…zobaczymy . Pozdrawiam

Anonymous
Gość

Jestem użytkowniczką generatorów pary od kilku już lat. Mam 2 małych dzieci – a więc i prasowania całkiem sporą ilość ubrań. I przyznam, że nigdy nie zamienię generatora na zwykłe żelazko. Praca z generatorem jest po prostu szybsza, prasowanie jest łatwiejsze. Rzeczy po uprasowaniu kładę “do wystygnięcia” i są całkowicie suche. Faktycznie deska do prasowania po dłuższym użytkowaniu “przecieka” – ale ja ten problem rozwiązuję poprzez podłożenie pod deskę dużego ręcznika frote i to on pełni funkcję gąbki

wpDiscuz