Kilka miesięcy temu spore zamieszanie na polskich platformach społecznościowych zrobił filmik opublikowany przez Toma Chamberlina, cenionego brytyjskiego dziennikarza pracującego dla magazynu The Rake, który wystawił nam niezłą laurkę, tytułując nas najlepiej ubranym narodem Europy.

Materiał o tytule „Who is the most stylish nation?” na samym Instagramie zanotował do dnia dzisiejszego ponad dwa miliony odsłon i był bardzo szeroko udostępniany przez Polaków. I choć od jego publikacji minęło już kilka miesięcy – co w internecie jest epoką – to nie ma tygodnia, by ktoś mi nie podesłał linka do tego filmiku, co pokazuje, że materiał żyje w internecie do dziś.
Skąd taka popularność? No cóż, jako Polacy bardzo lubimy, gdy dobrze o nas mówią za granicą. A gdy jeszcze stoi za tym jakaś popularna postać lub autorytet w danej dziedzinie, to nasza duma sięga zenitu. I chyba jest w tym coś smutnego, że bardzo często zaczynamy doceniać własną kulturę, estetykę czy historię dopiero wtedy, gdy ktoś z zagranicy powie nam: „Ej, to jest naprawdę dobre”.
Nie dotyczy to oczywiście tylko mody, bo przecież podobnych historii było już wiele, gdy jakiś twórca internetowy lub zagraniczne medium piszą o czymś polskim w superlatywach i dopiero wtedy rodzime media ten temat podchwytują. Pamiętacie jeszcze Toma Hanksa i polskiego Fiata 126p albo wizerunek selekcjonera Probierza podczas Euro 2024 – przypomnę, że polskie media napisały o tym dopiero wtedy, gdy komentarz na ten temat pojawił się na profilu brytyjskiego BBC.
Ale wróćmy do sedna. Otóż Tom Chamberlin swoją tezę o najlepiej ubranej nacji formułuje na podstawie jednego zbioru historycznych zdjęć i moim zdaniem popełnił przy tym dość prosty błąd. Nie zagłębił się w historię tych fotografii, a także w ówczesną sytuację naszego kraju.
Wykorzystane fotografie to wspaniały zbiór autorstwa białostockiego fotografa Bolesława Augustisa z lat 1935-1938. To niezwykłe znalezisko zawierające kilkaset klisz odkryto zupełnie przypadkowo w roku 2004. Przeleżały ponad pół wieku w niepozornej szopie. Klisze trafiły do białostockiego dziennikarza Grzegorza Dąbrowskiego – naczelnego lokalnej „Gazety Wyborczej”, fotografa i regionalisty, który stopniowo zaczął odkrywać i publikować tę niezwykłą dokumentację fotograficzną mieszkańców Białegostoku.
Ale tu jest bardzo istotna kwestia o której Tom Chamberlin prawdopodobnie nie wiedział. Otóż Bolesław Augustis nie fotografował przypadkowych osób i nie robił tego wyłącznie w celach reportażowych. Dla niego było to źródło utrzymania, on te zdjecia później sprzedawał, a ponieważ materiały fotograficzne nie były wtedy tanie, to zdecydowana większość bohaterów jego zdjęć to osoby zamożne, które później mogły te zdjęcia kupić. On wiedział kogo fotografować. Dziś nazwalibyśmy to fotografią uliczną z modelem biznesowym. Osoby fotografowane otrzymywały wizytówkę i mogły się zgłosić po odbitki do zakładu Augustisa.
A zatem najbardziej znane zdjęcia Augustisa, które wykorzystano we wspomnianym filmiku i kilku innych, jakie później publikowali rodzimi twórcy internetowi nie są reprezentatywnym przekrojem społecznym, bo taki sposób ubierania nie był reprezentatywny dla większości społeczeństwa II RP. Tak się ubierała wyłącznie elita w dużych miastach, ale też nie na co dzień, o czym za chwilę.
Okres dwudziestolecia międzywojennego to czas biedy i ogromnych różnic społecznych. Warto przypomnieć, że Wielki Kryzys uderzył w II RP bardziej niż w inne państwa. Szacunkowe dane mówią, że w połowie lat 30. bezrobocie dotknęło co trzeciego polskiego robotnika. Przeciętny mieszkaniec II RP ubierał się znacznie skromniej niż sugerują zdjęcia Augustisa. Chłopi i robotnicy najczęściej mieli jeden lepszy zestaw ubrań „na wyjście” i odzież roboczą noszoną przez wiele lat.
To również lata 30. i również duże miasto (Kraków):

Osobną kwestią jest też to, że większość zdjęć ulicznych Augustisa wykonana jest w niedziele i święta. A w latach 30. niedzielny spacer był czymś wyjątkowym. Ludzie idąc do kościoła, zakładali najlepsze ubrania i to właśnie takie zestawy uwiecznił głównie Bolesław Augustis. Ten fakt również zaburza tezę Toma Chamberlina o najlepiej ubranym narodzie, bo jestem przekonany, że gdybyśmy sięgnęli po niedzielne zdjęcia z tamtego okresu z innych miast Europy, to zobaczylibyśmy to samo. Po prostu tak się wtedy ludzie ubierali w dzień wolny od pracy.
I żeby była jasność – ja wcale nie próbuję odebrać tym zdjęciom magii. Wręcz przeciwnie. Uważam, że archiwum Augustisa to jeden z najpiękniejszych fotograficznych zapisów przedwojennej Polski i bez wątpienia warto je obejrzeć. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy zaczynamy traktować je jako wierny obraz całego społeczeństwa II RP. Bo zdjęcia Augustisa pokazują bardzo wąski wycinek społeczeństwa i ulicy. To nie jest fotografia polskich ulic lat 30. To fotografia tej Polski, którą było stać, by wyglądać elegancko i którą było stać, by za tę elegancję zapłacić także fotografowi.
Zdjęcia pochodzą ze strony Albom.pl – tam można obejrzeć ponad osiem tysięcy cyfrowych wersji zdjęć wykonanych przez Bolesława Augustisa i zdigitalizowanych przez Grzegorza Dąbrowskiego.





Miałem dokładnie takie przeczucia odnośnie tego filmiku – bez zagłębiania się w temat. Pewnie z łatwością można znaleźć fotografie z Paryża czy Mediolanu, które „biją na głowę” te stylówki w tamtym okresie. Fajny wpis i zdjęcia Augustisa.
Zgoda że zdjęcia te przedstawiają jedynie wąską elitarną część ówczesnego społeczeństwa. Ale ta elita była rzeczywiście dobrze ubrana. Sądzę że aktualnie byłoby dużo trudniej zrobić zdjęcia tak dobrze ubranych osób podczas niedzielnego spaceru.
Zgadza się, jednak myślę, że wiele osób ma mocno wyidealizowany obraz II RP, a to co widzimy na takich zdjęciach to malutki wycinek tego, jak wyglądało w tamtym czasie życie codzienne, styl ubierania i poziom życia.
Miałam niewątpliwą przyjemność uczęszczać na wykłady Piotra Szaradowskiego, którego uważam za jednego z najlepszych znawców historii mody, w szczególności polskiej i francuskiej. Wielokrotnie zwracał uwagę, że w całym badaniu historii mody popełniamy ten błąd i projektujemy (hehe) kilka nowatorskich trendów na całą epokę. Większość kobiet w latach 20. wciąż nie ubierała się jak w Wielkim Gatsbym, a raczej jak w końcu XIX wieku – i nie mówię oczywiście o przepychu, ale po prostu o krojach.
Masz absolutną rację – aktualnie byłoby dużo trudniej zrobić zdjęcia tak dobrze ubranych osób podczas niedzielnego spaceru – a dlatego, że na wszystkich zdjęciach są krawaty :-) Więc jak na moje, to dziś w krawacie idziesz do biura w dzień powszedni, zasadniczo i zazwyczaj. W niedzielę na spacer, lunch lub kawę i lody pójdziesz w smart casual, by po prostu od oficjalki odpocząć.
Natomiast w dzien powszedni takich zdjęć można zrobić setki – IMHO :_
Bardzo wartościowa opinia. Wciąż mamy tendencję (choć powoli to się zmienia) do patrzenia na dawniejsze czasy przez pryzmat elit i oczywiście dotyczy to nie tylko mody. Czytałem kiedyś, że mówienie o „staropolskiej kuchni” jest o tyle nietrafne, że jeszcze w XIX w. dieta większości społeczeństwa składała się z cienkiego barszczu, ziemniaków lub chleba i piwa… I tak codziennie.
Mam pytanie dotyczące koszulek polo: często zdarza mi się, że wyłogi kołnierzyka podwijają się do góry. Słabo to wygląda. Czy tylko ja mam taki problem, czy to częste? Jakie koszulki warto wybierać, żeby tego uniknąć?
Kiedyś radziłem sobie, przyklejając kołnierzyk taśmą dwustronną, ale nie mam już do tego cierpliwości. Będę wdzięczny za wszelkie wskazówki.
Sprezzatura, mieć na to wywalone :)
Koszulki polo ogólnie mają to do siebie, że się deformują. Przerobiłem już wiele różnych producentów i w większości przypadków dzieje się z kołnierzem to co piszesz. Oprócz tego polówki rozciągają się i nabierają dziwnych proporcji – slim zmienia się w regular, często też się kurczą przez co to, co początkowo było dobre, wygląda na mnie jak czerwone wdzianko Kubusia Puchatka. Zaczęło mnie to wkurzać do tego stopnia, że zredukowałem ich liczbę w swojej szafie na rzecz trochę lepszych t-shirtów i lnianych koszul.
Pozwól im się wywijać. Odpuść. Wywinięte są fajne, podklejanie taśmą trochę już przesada ;).
Taka ciekawostka do zauważenia na tych zdjęciach, że Panowie w ciemnych garniturach mają zapięty dolny guzik w marynarkach a nie górny. Przypadek, czy taka była moda lat 20?
Nie było internetu to nie wiedzieli, że to błąd
Przyjrzyj się – mają zapięty środkowy. Wtedy były popularne marynarki na 3 guziki.
Niestety na tych zdjęciach jasnoszary garnitur jest na 3 guziki, zaś czarne/ciemne garnitury są na dwa guziki i widać to dokładnie na zdjęciach (brak dolnego guzika i otworu na ten rzekomy dolny guzik
Tom, nie Tim.
Dzięki. Już poprawiłem mój błąd.
Oczywiście nie jest to całościowy przekrój polskiego społeczeństwa, ale po co sobie umniejszać. Niech taki wizerunek Polski idzie w świat. Przecież w takim Paryżu, Londynie w latach 30. ubiegłego wieku, były elity, ale też ludzie biedni. Dlaczego mamy mieć z tym problem że autor nie zarysował szerszego kontekstu. Bądźmy dumni.
Otóż to.
Moment, mamy być dumni z tego, że 100 lat temu na terytorium Polski zbliżonym do dzisiejszego chodzili ładnie ubrani ludzie, których nawet nie jesteśmy potomkami?
Otóż to. Nie rozumiem dumy z osiągnięć z którymi nie mam absolutnie nic wspólnego.
A z którymi Pani ma?
Moja intencja była taka, by przypomnieć/uświadomić, że II RP nie była tak ładna, romantyczna i beztroska, jak przedstawia się ją w tego typu materiałach, serialach, filmach. Myślę, że wiele osób nie zdanie sobie sprawy z tego jak wysokie było wtedy bezrobocie, bieda i z jakimi wyzwaniami mierzyła się Polska.
Bieda była straszna całe rodziny mieszkały w stajniach stodołach..ale bieda to nie tylko polski wynalazek w tych czasach..
Większość terytorium Polski to był kraj rolniczy, poza Górnym Śląskiem i Wielkopolską brak nowoczesnego przemysłu.
A gdzie było inaczej?
No, GDZIE?
W krajach bogatszej Europy i w Czechosłowacji? Akurat Czechosłowacja uciekała przedwojennej Polsce bardzo mocno
Ale w takim Paryżu czy Londynie ludzie nie budują narodowej dumy na fotografiach sprzed 90 lat. Bądźmy dumni, ale z rzeczy istotnych, np. jaki skok cywilizacyjny zrobiliśmy od tamtych czasów.
Na ostatnim zdjęciu warto przyjrzeć się ilu sfotografowanych ma buty.
Teraz też tacy są. Ileż to razy w tramwajach i autobusach widziałem ludzi z workami foliowymi owiniętymi na stopach, od których tak śmierdziało, że ludzie odsuwali się na drugi koniec pojazdu.
Przecież to nie my budujemy dumę na fotografiach, tylko jakiś Brytyjczyk stwierdził, że Polacy dobrze się ubierali.
Dokładnie!
Wspomnienia przedwojenne mojej babci: Na łatach były łaty- problem z ubraniami był bardzo duży, jedzenie rodzice wyhodowali, na ubrania trzeba było mieć fundusze, przy piątce dzieci to było trudne. Mama to pamiętała i aż do śmierci chomikowała ubrania, nie potrafiła ich wyrzucać.
Mój dziadziuś zaś wspominał, że pierwszą dekadę życia przechodził w kapocie, na spodnie jego mama musiała długo zbierać. Tak żyła polska wieś. Zdjęcia z miejskich ulic bardzo klimatyczne.
Ale fakt, że nawet robotnicy i przeciętni ludzie chodzili do pracy w koszulach, spodniach, płaszczach. Po prostu nie było w tamtych czasach takich wynalazków jak t-shirt czy dres. Koszula to była odzież robocza. Oczywiście nie biała i wyprasowana tylko raczej flanelowa i mocno zużyta. Ale to sprawia wrażenie ogólnej elegancji na ówczesnych ulicach.
W końcu, ktoś kto ma zasięgi medialne, powiedział to głośno! Mieliśmy ludzi bardzo dobrze ubranych, ale niestety to była garstka z całego społeczeństwa – w sumie tak jak obecnie. Warto jednak zauważyć, że te kroje garniturów – szersze i proste spodnie z mankietami oraz dopasowane marynarki – wracają do łask (zbliżony okres poprzedniego wieku). Mój dziadek całe życie przechodził w garniturach – najbardziej pamiętam jasno szary w kratę Księcia Walii).
Ciekawostką jest zapinanie dolnego guzika marynarki zamiast górnego.
Z tych samych powodów nie lubię tych bezmyślnych zachwytów nad przedwojenną Warszawą. Kilka zdjęć z jednej reprezentacyjnej ulicy i ani słowa o tym, jak wyglądała cała reszta miasta.
A ciekawostką jest fakt, że znaczna część zabudowy przedwojennej Warszawy była drewniana (oczywiście, nie dotyczyło to centrum miasta)
I podwórka studnie, z jednej studni przechodziło się w drugą i kolejną coraz bardziej obskurną.
W ogóle żyć się nie dało i w ogóle wszyscy kit z okien wydłubywali.
Świetny wpis. Dobrze, że pan demaskuje takie mity. Jak słyszę, jaka to II RP była wspaniaaaaałaaaa, jacy to sami dżentelmeni i daaaamy i piękne ubioooory i w każdym domu art deco :D.
Jakie mity? To że II RP była uboga, bo powstała po stu dwudziestu trzech latach rozbiorów, wiadomo od dawna. Natomiast widzę, że niektórym przez myśl nie przyjdzie, że ludzie mogli coś wtedy tworzyć, a w tym przypadku szyć ubrania, bo kiedyś całe rodziny były rzemieślnicze. Poza tym szanse, by coś osiągnąć były większe niż teraz, gdy III RP prześladuje przedsiębiorców, a w sklepach sprzedawany jest szajs, który bardzo szybko się psuje.
Zmyślił sobie coś, czego nie powiedziałem, i skomentował :D. No ok, bardzo ładnie.
Co za nonsens. Jakie mity?
Wszędzie sto lat temu było biedniej.
Wszędzie tylko bogate elity dobrze się ubierały, no breaking news po prostu.
Bardzo cenie Pana blog i racjonalne podejście do wielu spraw (co w mediach nie jest az tak częste). ja swoje otrzezwienie przeszedłem w skasenie/miasteczku galicyjskim w Nowym Saczu gdzie widziałem przedwojenne zdjęcia.
Myśle, że lata 90, 2000 były jakims pędem do przodu, teraz chyba czas na spojrzenie skad jesteśmy naprawdę.
Na pocieszenie podam, że wiekszość nastolatków w De gdzie mieszkam wierzy, że ich dziadkowie walczyli po stronie Aliantów :) wyparcie trudnej historii nie jest naszą specjalnością.
Podziwiam Pana kreatywność i rzetelność. Pozdrawiam
Ale II RP to nie jest trudna historia, tylko powód do radości, że nasi dziadowie, pradziadowie odzyskali upragnioną niepodległość. Trudno oczekiwać, by po ledwie dwudziestu latach tej niepodległości wszystko wyglądało pięknie i wspaniale. Nie dane nam było nacieszyć się nią, ale bez wątpienia było to duże osiągnięcie.
W rozwijających się, uprzemysłowionych Stanach też były dzielnice biedy, slamsy. Niestety, niektórzy usłyszeli, że II RP, która powstała po stu dwudziestu trzech latach rozbiorów, a istniała ledwie 20 lat, była biedna i tak to bezrefleksyjnie powtarzają. Tak jakby tylko Polska była uboga, w dodatku do tego stopnia, że wszyscy umierali z głodu i 99% ówczesnego społeczeństwa była niechlujnie ubrana, bez perspektyw na poprawę swojego losu. Warto przy tej okazji zwrócić uwagę, że na tych zdjęciach oprócz ludzi na pierwszym planie, są także przechodnie na drugim planie i też nieźle wyglądają. Ale nie – ten fotograf postanowił robić zdjęcia wyłącznie bogatym,… Czytaj więcej »
A wiesz, że jedno podejście nie wyklucza drugiego? Że można być dumnym, że w II RP byli ludzie ubrani tak jak na powyższych zdjęciach, a jednocześnie świadomym, że to była klasa lepiej sytuowana, a przodkom wielu (jeśli nie większości z nas) bliżej było jednak do robotników ze zdjęcia ostatniego?
Powtórzę – najlepiej bądźmy dumni z tego, że dzięki wysiłkowi naszych przodków dziś już takich obrazków (dzieci, których nie stać na buty) się nie widuje.
Oczywiście, że tak, ale to nie ja zacząłem tę dyskusję.
Jedynie nie wiem w oparciu o jakie informacje ktoś zakłada, że ci ludzie na zdjęciach to była „klasa lepiej sytuowana”? Bo byli tak ubrani?
Można to odwrócić, bo idąc dziś ulicami Polskich miast, można odnieść wrażenie, że ludzie żyją na granicy nędzy, bo chodzą w podartych spodniach itp.
polecam album Strona 4 ? Albom.pl
Powtórzę swój komentarz z fb:
Czy Polska była taka, jak przedstawia to obiektyw Augustisa? NIE! Ale była RÓWNIEŻ taka.
Wycinek historii zawsze będzie tylko zniekształceniem danej rzeczywistości. Obok wąskiej grupy elit przeważająca część naszych pradziadów to byli półanalfabeci bez grosza przy duszy. Część z nich w ogóle nie wiedziała co to Polska:)
Historii nie uczy się z filmów czy podręczników szkolnych. Tam wszystko jest kolorowe i atrakcyjne. Odsyłam do prac naukowych, bo takich nie brakuje. Na pewno z dala od Zychowiczów czy Ziemkiewiczów:)
Idealizowanie jest czymś naturalnym w końcu w Zakazanym Imperium czy Peaky Blinders też większość bohaterów to wypacykowani ludzie. Zwykła kreacja.
Od Janickiego też z daleko.
Jest Pan naprawdę smutnym człowiekiem
Dzień dobry, mam dokładnie takie samo zdanie. Kilka tygodni temu na you tube Marcin Nawrocki (również osoba zajmująca się męska elegancją gdyby ktoś nie wiedział) przedstawił materiał w którym przedstawiał jak to Polacy w międzywojniu pięknie się ubierali. W swoim komentarzu zwróciłem uwagę że dotyczyło to głównie tzw. elyt których było nie wiele. Reszta społeczeństwa borykała się z mniejszą lub większą biedą a to na pewno nie miało pozytywnego wpływu na elegancję. Nie wiem skąd u wielu bierze się przekonanie że Polska międzywojenna to kraj mlekiem i miodem płynący.
A dzisiaj rolnicy i robotnicy się dobrze ubierają? Proponuję spacer poza centrum Warszawy.
Nigdzie nie porównałem tamtych czasów do obecnych także nie rozumiem kontry. Absolutnie nie zrozumiał Pan mojego komentarza. Pozdrawiam.
Zrozumiałem.
Nie wiem skąd przekonanie, że przekonanie o bogactwie przedwojennej Polski jest powszechne.
Na zdjęciach widać świetnie ubranych, PRAWDOPODOBNIE zamożnych Polaków. I co? Dziś magazyny mody też nie biedotę pokazują.
W latach 90 XX wieku zamożni Polcy ubierali się raczej fatalnie i bez klasy. Zupełnie inaczej niż klasy wyższe przed wojną. I o tym był artykuł tego Anglika i zdjęcia to właśnie ilustrujące. Popatrz jak się bogaci w takim na przykład Dubaju ubierają?
Słabo mi się robi od tych chłopomańskich nonsensów.
No, we Włoszech też nie wszyscy wyglądają jak na Pitti Uomo.
I co?
Będzie Pan nas raczył fotami włoskich dresiarzy z przedmieść Neapolu czy Genui? Czy jednak zostaniemy przy wygładzonych zdjęciach fircyków w ubraniach w cenie klitki w Brindisi?
Jeśli słabo się Panu robi od czytania moich przemyśleń, to proponuję jakieś przyjemniejsze aktywności: spacer, serial, książka, kino.
Przepraszam, nie wiedziałem że wstęp tutaj tylko dla klakierów.
A co do meritum- ponawiam pytanie, czy dziwi Pana że na zdjęciach sprzed stu lat pojawiają się zamożni, dobrze ubrani ludzie? Woli pan chłopów z bagien Prypeci w łachmanach i komentarze jak to kiepsko się w IIRP ubierano?
Pełna zgoda. W dwudziestoleciu międzywojennym byliśmy za biedni na styl. To były napraw straszne czasy. Po maju 1926 rządy dyktatury, po 1929 Wielki Kryzys szczególnie bolesny w kraju rolniczym jak Polska i pogłębiony wojną celną z Niemcami. Do tego fatalna polityka probolszewickiego, sanacyjnego rządu utrudniająca wychodzenie z kryzysu. Styl mogli mieć tylko ludzie dobrze zarabiający a było ich niewielu. Co innego jest ciekawe. Nie wiem kogo w intrenecie usłyszałem ostatnio rozważania o tym gdzie w Polsce mężczyźni chodzący do filharmonii czy teatru są najlepiej ubrania. I ten ktoś wskazał też na Białystok. Coś jest na rzeczy.
A mi w tych zdjęciach podoba się coś, co uważam, że jest w dalszym ciągu bardzo mocno obecne w naszym społeczeństwie. W latach międzywojennych w dominującej części panowała jak słusznie zauważa autor wpisu bieda, nikt tego przecież nie kwestionuje, taki był stan faktyczny. Natomiast dzisiaj w dalszym ciągu wielu ludzi nie stać na ubieranie się tak jakby sobie tego życzyli (i nie dotyczy to bynajmniej ludzi biednych), natomiast wśród dorobkiewiczów i osób które wyrosły w niższej zamożności niż mają obecnie widoczny jest analogiczny trend chęci pokazywania swojego awansu finansowego. Oczywiście, że przybiera on najrozmaitsze formy, od tych w dobrym guście,… Czytaj więcej »
Absolutnie, duma z II RP. Za klasę i styl ubioru, to jedno.
Za Kodeks Boziewicza, dwa.
Szkoda, że tak żałośnie to się zakończyło. Brytole koncertowo nas wystawili… a uchodzą ze dżentelmenów.
Na Youdupe pełno jest filmów z Milanu lub Rzymu przedstawiających najlepiej ubrane osoby. Czasami warto jednak zerknąć, jak wyglądają osoby w tle.