Pikowana kurtka "husky"

56 komentarzy

Klasyczna pikowana kurtka typu ?husky? to doskonałe i ponadczasowe okrycie wierzchnie na sezon przejściowy (wczesna wiosna i jesień). Choć nadal przez wiele osób kojarzona jest z odzieżą do jazdy konnej i dla myśliwych, to już wiele lat temu weszła na dobre do codziennej mody miejskiej.

Klasyczny model ?husky? został stworzony przez amerykańskiego pułkownika Sir Stephena Guylasa, który podczas czynnej służby zajmował się projektowaniem odzieży dla żołnierzy amerykańskich. Po przejściu na emeryturę pułkownik, wraz z żoną Endą osiadł na brytyjskiej wsi. Oboje byli fanami jazdy konnej, myślistwa i wędkarstwa. Tam, na początku lat 60 pułkownik Guylas zaprojektował dla siebie lekką pikowaną kurtkę, która miała go chronić przed chłodem i zapewniać wygodę podczas uprawiania wspomnianych sportów. Tak powstał legendarny już dziś model ?husky?, który nazwę wziął od rasy psa, należącego do pułkownika.

Oryginalna kurtka husky ma prosty i dość szeroki fason, pikowana jest w charakterystyczne skośne kwadraty. Po bokach znajdują się charakterystyczne rozcięcia przypominające tylne rozcięcia w marynarce; w kurtce rozcięcia zapinane są na zatrzaski. Front kurtki to mosiężne zatrzaski i dwie duże naszywane kieszenie bez patek. Kołnierz wykańczany jest tkaniną sztruksową. Pierwowzory szyte były z kolorze granatowym i ciemnozielonym. Wszystkie wymienione cechy dotyczą oczywiście wzorów klasycznych, inspirowanych modelem pułkownika Guylasa.

Oczywiście od momentu, gdy w latach 80 kurtka ?husky? weszła do mody codziennej i rozprzestrzeniła się na całą Europę, zaczęły pojawiać się wzory o nieco zmienionym fasonie i bogatej palecie barw.

Klasyczna pikowana kurtka to bez wątpienia jeden z symboli mody brytyjskiej, ale warto podkreślić, że ten rodzaj kurtki jest także bardzo popularny we Włoszech. Brytyjczycy w kurtki husky zaopatrują się w legendarnej firmie Barbour, a Włosi mają równie legendarną ale bardziej lifestylową markę Husky. Oczywiście fasony włoskie są dużo szczuplejsze a kolorystyka odważniejsza od Barboura.

Kurtka husky, to przede wszystkim klasyczne sportowe odzienie o bardzo szerokich możliwościach wykorzystania. W sezonie wiosennym z powodzeniem założymy ją do jeansów, do chinosów; na górę może być koszula, sweter czy polo klasyczne lub bardziej sportowe (np. w pasy typu rugby). Z powodzeniem kurtkę taką można założyć także na sportową marynarkę a nawet garnitur. Równie szeroka jest paleta obuwia pasującego do takiej kurtki. Jesienią doskonale sprawdzi się do sztruksów czy spodni flanelowych.

Warto podkreślić, że kurtka husky jest bardzo lekka, doskonale nadaje się na wszelkiego rodzaju podróże. Można ją zwinąć w kostkę, schować do torby a po kilku godzinach założyć bez konieczności prasowania. Kurtki te bardzo dobrze znoszą także pranie w pralce.

W Polsce największy wybór tego typu kurtek znajdziemy w sklepach Peek&Cloppenburg i Van Graf. Marki, które co sezon mają w ofercie kurtki pikowane to m.in: Barbour (fasony szerokie, cena ok. 650-750 zł; od kolekcji wiosna/lato po raz pierwszy pojawią się fasony slim), Christian Berg (odważniejsza kolorystyka, cena ok. 350-400 zł), McNeal (szczuplejsze fasony, ciekawe kolory, cena ok. 400-500 zł), Henri Lloyd. Czasem modele inspirowane husky pojawiają się także w kolekcjach: Camel Active, Polo Ralph Lauren, Massimo Dutti, Mexx i wielu innych. W poszukiwaniu kurtki ?husky? można także zajrzeć do sklepów jeździeckich, które oferują produkty mało znanych marek ale w wysokiej jakości i przyzwoitej cenie. Dla osób lubiących zakupy online polecam bogatą ofertę brytyjskich sklepów internetowych.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

56 komentarzy do "Pikowana kurtka "husky""

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
dsc
Gość

Polowałem na takie cudo i nadal poluje. Barbour szyty jest chyba na klasycznych nieszczuplych niewysokich anglikow, bo ich kurtki sa dosc obszerne (po calosci, poczawszy od otworow na rece, konczac na pasie), a na nic innego w sklepach na wyspach jeszcze nie trafilem. Ten wloski Husky ma jakas strone w internecie, czy tylko ja tak slabo szukam?

Zgadzam sie, ze kurtka latwa do laczenia z wieloma elementami garderoby, ale jest jedno ale. To 100% sztuczności.

Pozdrawiam,
dsc.

Anonymous
Gość

Mam granatową i polecam. Faktycznie idealna na każdą podróż i praktycznie niezniszczalna. Ja mam Henri Lloyd’a już 6 lat.
Fason ponadczasowy i uniwersalny.

Mr. Vintage
Gość

*dsc
Od tego sezonu po raz pierwszy w historii Barbour pojawił się fason slim w kilku odważnych kolorach:
http://www.barbour.com/index.cfm?fuseaction=products.view&ProductID=19777&RangeID=1&PCategoryID=1&PSubCategoryID=23

Nie wiem czy będzie dostępny w Polsce. Te fasony klasyczne faktycznie fatalnie leżą, mierzyłem kiedyś rozmiar 48 i był mocno obszerny.

Husky:
http://www.husky1965.it/

TheMen'sSide
Gość

Super są te kurtki. Jakiś czas temu znalazłem taką w lumpie. Właśnie firmy Barbour. Chciałem ją wziać, jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się okazało się, że jest dosyć mocno schodzona…

Anonymous
Gość

Te kurtki sa bardzo dobre ja 2 tygodnie temu kupilem granatowa kurtke Barbour rozmiar XL i moge powiedziec ze jest jak na mnie szyta Mozna je laczyc z dzinsami i swietnie wyglada z brozowymi butami chukka Samuel Windsor
Stan

Anonymous
Gość

Wie ktoś może jakiej marki jest kurtka z II fotografii od góry?
Ta gdzie facet rozmawia przez telefon.

dsc
Gość

Vintage dzięki za linki, postaram się w sobotę sprawdzić jak sprawa się ma z tym krojem slim, obawiam się jednak, że rękawy będą znów zbyt krótkie.

II foto faktycznie super, dwa rzędy wyglądają zdecydowanie ciekawiej.

Pozdrawiam,
dsc.

Mr. Vintage
Gość

Niestety nie wiem co to za marka na drugim zdjęciu. Fotka pochodzi z jakiegoś bloga ulicznego.
Zdjęcie trzecie to Polo Ralph Lauren.

bea
Gość

Moja mama przez całe życie nosiła takie kurtki.
Była od nich uzależniona:)

Pozdrawiam,
Bea

Vislav
Gość

Witam,

w swoich wędrówkach po SH znalazłem unikalny pikowany ocieplacz używany m.in. przez oddziały specjalne SAS. Ciemnozielony, trochę podobny do drugiej fotki, jednak bez kołnierza i kieszeni.

Też miał dwa rzędy guzików, jednak jednego brakowało i aktualnie jest to jednorzędówka. Jest dopasowana, leży idealnie i doskonale chroni przed zimnym wiatrem i chłodem.
metka producenta – Bernard Uniforms LTD

Dzisiaj znalazłem w necie identyczną na ebay z opisem:
FALKLANDS WAR PARA SAS QUILTED PARKA SMOCK LINER XL

pozdr.Vslv

Anonymous
Gość

Jest jeszcze marka “John Partridge”, chyba jeździecka właśnie, bardzo porządne kurtki pikowane, widziałem parę modeli w TK Maxx

Anonymous
Gość

w peaku kurtki Christian Berg’a były w tym roku po 299 zł, najfajniejsze kolory szybko się rozeszły, granatową sam kupiłem:)

Charleston
Gość

love the quilted vibe; a countryside gent in the city comes to mind

http://www.pinstripeprince.blogspot.com

PL
Gość

Dla mnie jest to element klasycznej brytyjskiej wsi (w pozytywnym znaczeniu). Kurtki tego typu to jest coś czego mimo całej miłości do brytyjskiej mody męskiej chyba już nigdy nie polubię a jeśli miał bym uzupełnić szafę o ten typ ubioru szukał bym jakiegoś niekonwencjonalnego i przełamującego gdzieś zasady kroju (patrz drugie zdjęcie) w kroju zbliżonym do marynarki w odcieniu ciekawym odcieniu beżu. A czym dłużej patrze na zdjęcie nr 2 mam ochotę coś takiego sobie sprawić, zdjęcie sobie zapisałem może na następny sezon trzeba będzie się przejść z pomysłem do krawca kto wie.

Anonymous
Gość

Proszę o wpis na temat kurtek ze skóry.

Anonymous
Gość

Witam
Mr V, w którym Peek&Cloppenburg widziałeś pikowane kurtki McNeal’a – Wawa czy Kraków? Przechodziłem cały P&C w Galerii Krakowskiej i nie znalazłem pikowanych kurtek McNeal’a. Mam rozmiar 48 od Christiana Berga i jest taki troszkę luźniejszy idealny na sportową marynarkę, a szukałbym właśnie szczuplejszego fasonu.

Ktoś tu pisał, że kurtki Ch. Berg się rozeszły. Cała rozmiarówka jest w GK w Krakowie czarne, granatowe w standardowej cenie, a zielone przecenione. Jakoś wykonania dość fajna.

Co do Barboura to rzeczywiście kurtki są koszmarnie obszerne. Natomiast wersja slim modelu liddesdale jest z kolei przesadnie wąska w ramionach.

Mr. Vintage
Gość

Jeśli chodzi o Mc Neal, to na pewno widziałem w Galerii Mokotów, była to kolekcja jesienna, nie jestem pewien czy w wiosennej też są.

Anonymous
Gość

Ja mam taką uwagę, a właściwie swoją opinię. Kupiłem jakiś miesiąc temu kurtkę Barboura z ich strony angielskiej(nie ma najmniejszego problemu z wysyłką do PL), jest to model eskdale w kolorze brązowym. Oczywiście uprzednio zmierzyłem sobie taką kurtkę u Kielmana na Chmielnej, oczywiście była ogrooomna(tak jak z resztą tu wszyscy piszą) dlatego zaniosłem ją do mojej wspaniałej krawcowej która dopasowała mi ją tak że leży tak jak na 6 zdjęciu(super). Najlepsze że u kielmana kosztowała 750zł a z UK z przesyłką niecałe 500zł… W dodatku model eskdale jest matowy i nie ma tego połysku, który genarlanie mnie od pikowanych kurtek odstręcza, sparawia że ten na prawdę elegancki typ kurtki przejściowej wygląda zbyt rustykalnie. Tak jakby przez cały czas kurtka była przemoczona. To moje osobiste odczucie dlatego wybrałem eskdale’a a nie popularnego liddesdale’a.

Anonymous
Gość

odstrecza???

Vislav
Gość

Witam

w ostatni piątek znalazłem taką husky kurtkę w SH za jedyne 35PLN w idealnym stanie. Jest uszyta dokładnie wg opisu Mr.V: obszycia, kieszenie, zatrzaski itp. Kolor jasno-oliwkowy.

Co jest ciekawe, metka ma napis: Havana Woman
dyskretny napis Havana również na kieszeniach
natomiast prosty i raczej luźniejszy krój, a zapina się wyłącznie na “męską stronę”.
Zakładałem tę kurtkę do różnych spodni i wyszło na to, że przy swoim kroju najlepiej wygląda do prostych rurek, jak na fotce.

pozdr.Vslv

Anonymous
Gość

Nie wiem czy ktoś zwrócił uwagę ale gość z 4 zdjęcia(palący papierosa) ma komicznie krótkie rękawy… Wygląda jakby był ubrany w albo wyrośniętą kurtkę, albo po młodszym bracie. Na marginesie dodam, że w pogoni za dopasowanymi ubraniami należy się wystrzegać czegoś takiego, bo jest to politowania godne i wygląda się śmiesznie.

Vislav
Gość

przedostatni Afro, nie chcąc być “politowania godnym i śmiesznym” sprytnie wywinął mankiety od koszuli chowając tę wstydliwą przypadłość.

A.11.04/09:54 nie ma co przesadzać z tak skrajnymi opiniami – te rękawy nie są tak krótkie :-)))

Vslv.

Anonymous
Gość

Wydaje mi się, że na wyżej wspomnianym zdjęciu nr 4 rękawy zostały skrócone do długości jak rękawy w marynarkach. Widać to szczególnie na lewym rękawie, gdzie pięknie widać francuski mankiet koszuli. Prawy rękaw, się najprawdopodobniej najzwyczajniej w świecie podwinął i dlatego wyszedł taki krótki. Moim zdaniem kurtka leży bardzo dobrze, o niebo lepiej niż wszechobecne w Polsce rękawy do połowy uda….

Anonymous
Gość

Moim zdaniem są zdecydowanie za któtkie i będę się przy tym upierał. Najlepszym dowodem na to, że lepiej wyglądają i te konkretne są za krótkie jest to, że dopiero jak chowa rękę do kieszeni to wystaje spod rękawa tyle mankietu ile powinno go wystawać przy wyprostowanej ręcę czyli 1,5-2,5/3cm(w zależności od indywidualnych upodobań). A prawa wyprostowana ręka pozbawiona mankietu pozostawia odległość ok. 7-10cm do skaraju dłoni, co powoduje, że wygląda nienaturalnie krótko i właśnie śmniesznie. A odnośnie samych mankietów, to wydaje mi się że noszenie mankietów na spinki(bardzo je lubię do garniturów/co bardziej eleganckich marynarek sportowych) do takiej kurtki jest poprostu nieodpowiednie. Spinki nadają zdecydowanie formalny charakter i wybierając taką koszulę w większości wypadków powinno się wiązać krawat, natomiast kurtka pikowana i jeansy, hmm… Na mój gust jest to nietrafione połączenie stylu sportowego i niewątpliwie eleganckich mankietów ale nie do takiego stroju. O niebo lepiej wyglądałyby mankiety na zwykłe guziki. Przede wszystkim o wiele mniej pretensjonalnie, bo tak wychodzi coś na kształt dandysa, a to nie jest komlpement dal eleganckiego mężczyzny.

Mr. Vintage
Gość

Moim zdaniem rękawy nie są za krótkie. Prawy rękaw jest po prostu mocno pognieciony i zrobiła się harmonijka. Po upraniu, rękaw powinien się “wydłużyc” jakieś 2-3 cm.

Jeśli chodzi o koszulę z mankietami francuskimi, to przy tym wzorze (gładka) faktycznie trochę razi brak krawata, ale sądzę, że spinki “węzełki” uratowałyby sytuację.

Anonymous
Gość

Na spinki węzełki mogę się zgodzić, aczkolwiek ilekroć widzę koszulę na spinki, nie do marynarki, to zawsze mam wrażenie że to jest coć na siłę… Taki biały cylinder Wokulskiego z Lalki Prusa;) Nic nie poradzę, że tak to odbieram, a elegancja to przecież nie to żeby wyglądać zawsze wytwornie(bo wówczas można by na codzień chodzić we fraku) ale adekwatnie do sytuacji i koszula na spinki jest przeznaczona do garnituru, nawet ta na spinki węzełki. Notabene węzełki są dla raczej młodszych niż starszych, tak jak spinki złote raczej dla starszych niż młodszych.

dsc
Gość

Wyglada na to, ze Barbour (tudziez producent kurtek dla Barbour’a) niezbyt nadarza (lub zbytnio sie nie interesuje) z produkcja pikowanego odzienia wierzchniego. Sporych rozmiarow oficjalny sklep Barbour’a na Regents St. nie mial w fasonach slim praktycznie nic, ostalo sie raptem kilka eLek i olbrzymich rozmiarowek. Online tez srednio, wiekszosc kolorow wyprzedana i to zarowno na stronie Barbour jak i dystrybutorow. Dzisiaj udalo sie wyrwac ostatnia Chelsea Slim w rozmiarze M na stronie Asosa, zobaczymy jak to cudo lezy.

Pozdrawiam,
dsc.

Vislav
Gość

Hej!

Anonimowy pisze…11.04/20:01
Notabene węzełki są dla raczej młodszych niż starszych, tak jak spinki złote raczej dla starszych niż młodszych.

ciekawe, czy mógłbyś rozwinąć tę myśl.
A dla kogo są spinki srebrne? Mam też srebrno-tekstylne…. Jest tez trochę innych….

Jak rozróżnić młodszych i starszych? Jaka jest granica wieku? Kiedyś to było 36 lat :-))

Przekładanie subiektywnych odczuć na pozornie obiektywne prawdy, bywa ryzykowne. szczególnie w tak wybitnie nieokreślonej dziedzinie, jaką jest moda.
Nie każdy jest zakładnikiem potocznie rozumianej “męskiej elegancji”, szczególnie w ortodoksyjnym polskim wydaniu.

pozdr.Vslv

Joachim
Gość

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Joachim
Gość

Vslv: to jest ciekawe zagadnienie. Michael Anton, znany pod pseudonimem Nicholas Antongiavanni, napisał parę lat temu książkę “The Suit: A Machiavellian Approach to Men’s Style”. Jest tam rozdział poświęcony temu, czego (zdaniem autora) młodzi ludzie nie powinni nosić, żeby nie wyglądać pretensjonalnie. Jego zdaniem są to bowiem rzeczy zarezerwowane dla starszych mężczyzn. To oczywiście określenie nieścisłe – mam wrażenie, że autorowi chodzi głównie o tych, którzy z wiekiem doszli do wyższych szczebli kariery zawodowej, choć nie tylko. Na tej liście “nie dla młodych” są: trzyczęściowe garnitury, koszule z kołnierzykiem w innym kolorze, buty ze skóry krokodyla lub dwukolorowe, kapelusze, zegarki kieszonkowe, muszki, poszetki, duże wzory i jasne kolory (!). Przyznam się, że ten “indeks” mnie zaskoczył. O ile z niektórymi pozycjami się zgadzam, to nie wiem np. co autorowi nie pasuje w dużych wzorach czy jasnych kolorach.

Vislav
Gość

Witaj Joachim,

współczesny “biały” świat opiera się na zarabianiu pieniędzy, z domyślnym założeniem, że ponad 3/4 osobników to bieżący lub przyszli biznesmeni.

Wychodząc z tego założenia, wszystkie te poradniki mają swoją subiektywną rację. Strój służy kreowaniu zgodnego z tym wizerunku.

Jak jesteś w tych 3/4 to przestrzegasz tych zasad. Pozostaje wciąż jeszcze 1/4 o innych priorytetach. Pieniądze i pomnażanie majątku nie jest ich celem.

Wybór jak zawsze należy do Ciebie.

Zabieram czasami głos, jako jeden z tej “innej” ćwiartki.

pozdr.Vslv

Joachim
Gość

Witaj Vslv,

Musimy wziąć poprawkę na “makiaweliczny” charakter tego poradnika ;) Antongiavanni po prostu traktuje owe “odradzane” dodatki jako swoiste insygnia władzy, oznaki rzeczywistego znaczenia. Po prostu “młody”, przywdziewając je, może narazić się swoim starszym przełożonym, że rości sobie pretensje do przywilejów, które mu nie przysługują. Zresztą autor poradnika jest Amerykaninem i to widać bardzo często.

Mnie też to trochę razi. Bliższa byłaby mi natura tzw. “dżentelmena-farmera”, niestety to chyba tylko piękna utopia.

Anonymous
Gość

@Vislav, na myśli miałem to że młodo wyglądający mężczyzna, który bardziej wygląda jeszcze i z postury, i z tembru głosu i tak dalej wystrojony w mankiety ze złotymi spinkami, z drogimi kamieniami wygląda jak osoba wystrojona, co jest dla mnie osobiście śmieszne i pełno takich “chłopców” na polskich ale nie tylko ulicach. GŁównie chodzi o to, że na wszystko przychodzi w życiu pora. W dzieciństwie i większość jeszcze na studiach nosi ze sobą plecak, p?źniej do pracy chadzamy z teczką i zamiana w obu tych wypadkach wygląda przeważnie bardzo nienaturalnie… patrz np. M.Boni. I podobnie jest z koszulą na spinki. Jeżeli założysz ją do jeansów i pójdziesz tak do klubu(bez krawata, bez marynarki, sama koszula) to wyglądasz nawet nie jak ruski, tylko jak serbski mafioso – po prostu zero elementarnego wyczucia. Przy czym absolutnie nie zamierzam i nie było moją intencją robienia z siebie krzewiciela jakichś prawd modowych, lecz to są podstawy o których klasycznie ubierający się mężczyźni raczej powinni wiedzieć. A klasyka mody męskiej a “moda” męska to dwie zupełnie różne rzeczy i to musi akurat każdy wiedzieć, jako doskonały przykaład: Jerrmyn St. i Armani, albo jeszcze lepiej D&G…

Joachim
Gość

Na Zachodzie koszule na spinki nie są przedmiotem bałwochwalstwa. Nosi się je choćby do dżinsów, tyle że ze skromnymi, “casualowymi” spinkami, właśnie typu węzełki. Nie sądzę, żeby sam podwójny mankiet, nieozdobny w biżuterię, raził w takich wypadkach.

Mr. Vintage
Gość

*Anonimowy 20:01
Mam podobne zdanie, ale na omawianym zdjęciu jest właśnie marynarka, choć schowana pod kurtką :)

*dsc
Wygląda na to, że nowy fason się wyjątkowo spodobał młodszej klienteli.
Ciekaw jestem Twoich wrażeń z tego modelu, bo ten klasyczny jest mocno “workowaty”.

*Joachim
Zgadzam się, koszule z mankietem francuskim także bywają różne. Jeśli mankiet jest miękki i nie tak szeroki i dostojny jak w koszulach wieczorowych, a do tego wzór jest casualowy (np. krata), to nie widzę przeciwwskazań by taką koszulę założyć do jeansów i marynarki.

Anonymous
Gość

Ok, nie będziemy się tu przecież kłócić, częściowo zostałem przekonany:) Aczkolwiek spinki-węzełki bardzo lubię i mimo młodego wieku dosyć często zdarza mi się nosić, szczególnie w takim samym kolorze jak krawat, ale o ton ciemniejsze przeważnie.

Vislav
Gość

A 23:20

przeciwstawiając klasykę mody męskiej i D&G zamykasz pole do jakiejkolwiek dyskusji.
Zresztą to, jak i znaczna część Twojej wypowiedzi stoi w sprzeczności z Twoją deklaracją, że nie jesteś krzewicielem i misjonarzem…..

Pomiędzy białym i czarnym jest jeszcze wiele odcieni szarości, nie mówiąc o palecie kolorów.

Joachim – nic nie jest utopią, wszystko zależy od nas. Jestem z pokolenia, które w naszych polskich realiach dokonało rewolucji w zakresie stroju, muzyki, obyczajów i czego tam chcesz.
A nie było to łatwe ze względu na brak źródeł i tolerancji ze strony “przełożonych”. Nonkonformizm pozostał mi do teraz. Nie wpadajmy jednak w “kombatanckie” klimaty.

Dobrej nocy
Vislav

Vislav
Gość

Dopisując do A 23:20 – nadmiar złotej biżuterii i drogich kamieni razi u wszystkich bez względu na strój, wiek i kontekst.

Z drugiej strony, jeżeli ktoś po szarych dniach “korporacyjnych” strojów, ma chęć wychodząc do klubu na piwo – ubrać się jak serbski mafioso, lub lump z dworcowej poczekalni to właściwie dlaczego nie?

Jeżeli w drodze do pracy, lub z pracy ma chęć założyć odjazdową różową pikowaną kurtkę, dlaczego nie?

Bawi mnie ten ton wyższości z nutką pogardy po przeczytaniu kilku poradników.

teorię najlepiej sprawdza się w praktyce

dlatego też z przyjemnością zaglądam na bespoke.pl do Co mam dziś na sobie, oglądając konfrontację jednego, z drugim.

pozdr.Vslv

Anonymous
Gość

@Vislav, rozgraniczając klasyczną modę męską i “modę” męską miałem na myśli dokładnie to samo co jest forsowane w “krawcu z Panamy” le Careé. Jestem świadom przepaści i możliwości kombionowania ze stylem pomiędzy ubraniami najwyższej jakości, a obmetkowanymi nazwiskiem modnego projektanta szmatami na jeden/dwa sezony. Wszystko co nie jest klasyką w modzie męskiej jest swoistą improwizacją, czasem lepszą, czasem gorszą. Nie podlega jednak dyskusji że z punktu widzenia klasycznej mody męskiej taka próba wprowadzania “udziwnień” zawsze spotka się z komentarzem, ponieważ z założenia łamanie konwencji ma przyciągać uwagę(co wiąże się z wystawianiem oceny trafności jakiś nowych rozwiązań lub ich braku oraz harmonii z ową klasyką). Nie akceptuję pobieżnego oceniania kompetencji innych czytelników tego bloga i sam również tego nie robię. Nie wiesz czy opieram swoją znajomość tematu na podstawie przeczytania “kilku poradników”, czy też od dziecka jestem ubierany, ubieram się klasycznie, czy też jestem fanem mody i bywam na pokazch skąd czerpię inspirację etc. W związku z tym nie oceniam i powtarzam nie genaralizuję. Dyskusja wyszła od komentowania długości i rodzaju mankietów u faceta który stara się wyglądać klasycznie elagnacko ale tak nie jest, ponieważ klasyka formułuje jasno pewne rzeczy i nie pozostawia dyskusji pewnych spraw, dlatego jest tą klasyką. Jeśli dalej nie rozumiesz, to nic nie poradzę i jaśniej nie ujmę tego co mam na myśli.

Vislav
Gość

A 08:46

Klasyka męska jest pojęciem bardzo ogólnym i niejednoznacznym, o ile nie odnosimy go do konkretnego obszaru, czasu, kontekstu użycia i warstwy społecznej.

To taki wielki worek z którego wyciąga się to co komu pasuje. Na przykład w klasyce męskiej odpowiednie nakrycie głowy na zewnątrz jest kanonem, wstydliwie pomijanym przez większość zwolenników tejże. Przykłady można mnożyć.

W dzisiejszych czasach sprowadzana jest do stroju biznesmena, biura i pracy – bardzo, bardzo znaczne uproszczenie.

Nie chcesz być ocenianym na podstawie strzępów informacji, a robisz dokładnie to samo.
Skąd wniosek, że facet stara się wyglądać klasycznie elegancko? Dżinsy i rozpięta koszula z gołą szyją, brak nakrycia głowy…. Nawiasem mówiąc dla ortodoksyjnie pojmowanej klasyki dżinsy są strojem robociarzy. Jedyny intencyjny element, to widoczne spinki (jedna). Cała reszta jest poza klasyką.

Każdy ma prawo do swoich osądów i nie to kwestionowałem, lecz stwierdzenie:
bo jest to politowania godne i wygląda się śmiesznie
znacznie ostrzejsze, niż moja hipoteza wobec Ciebie.

Wydaje mi się, że dla mnie wystarczy tej dyskusji. Chyba, że masz chęć coś dopisać. Ja zakończyłem.

pozdr.Vislav

Anonymous
Gość

Mam chec napisac ze np. jeansy z prosta nogawka, bez przetarc etc. sa od drugiej polowy zeszlego stulecia rowniez klasyka stroju na czas wolny i pod zadnym wzgledem nikt przy zdrowych zmyslach nie klasyfikuje ich jako stroju “robotniczego”. Etymologia a praktyka coddzienna to 2 rozne sprawy i nie zgodze si |e klasyka to wor bez dna, bo jest to wlasnie ogolny zbior gdzie zaleznie od szerokosci geogr.(pogody) stosuje si pewne typy strojow. Dlatego eleganckich garniturow wloskich nie nosi sie w Anglii(bardzo rzadko) i vice versa. Nie mozna mowic |e to wor gdzie kazdy znajdzie cos dla siebie. Owszem “kazdy” w sensie niezaleznie od postury i urody ale nie kazdy w sensie boat shoes wieczorowa pora… To nie jest wowczas klasyka tylko wlasnie smiesznosc i pomieszanie z poplataniem. Wszystko przy zalozeniu ze jestes w miescie, jestes dorosly i chcesz si ubierac wlasnie stosownie do okazji(ad poczatek dyskusji – koszula na spinki nie jest stosowna do sportowej kurtki husky i w rozumieniu klasycznej elegancji jeansow jako spodni na czas wolny). Ja sobie tego nie wymyslilem, tylko to sa kanony ktore osoby chcace uchodzic za ubierajace sie klasycznie i z wyczuciem(czyli “elegancko”) powinny przestrzegac. A ow gentelman ktory jest przedmiotem naszego sporu wyglada jakby stal w “rozkroku” pomiedzy tymi swiatami(przestrzegania tych norm i zasad/kurtka+jeansy a koszula na spinki w tym zestawieniu/tych norm nie przestrzegania). Tylko tyle i az tyle. Jezli to juz si rozumiemy, to wlasnie stanie w rozkroku dla mnie jest smieszne i nienaturalne, w moim odczuciu “porzalowania godne”…

Anonymous
Gość

Oczywiscie mialo byc “pozalowania godne”. Jak rowniez przepraszam za literowki ale pisze w ciagu dnia gl. z poziomu BB – brak PL znakow.

Anula
Gość

Uwielbiam tego typu kurtki męskie!! Zawsze kojarzą mi się z Rzymem, tam większość mężczyzn je nosi. Przekonałam do niej nawet mojego opornego męża ;)

dsc
Gość

* Mr. V – w sumie sie nie dziwie, bo workowatosc oryginalnego kroju raczej nie przemawia do duzej czesci spoleczenstwa. Jesli chodzi o dopasowanie tego nowego fasonu to mogloby byc lepiej, ale nie jest zle. Kurtka na dwa ‘sciagacze’ na zatrzaski po bokach, wiec mozna wybrac glebokosc taliowania (raptem cal roznicy), rekawy sa wezsze, otwor na reke jest mniejszy, a same rekawy sa dosc dlugie (ja zawsze nosze wersje long np. w przypadku marynarek i obawialem sie, ze rekawy beda kuse). Plecy sa tez dosc waskie i ogolnie jest wrazenie ‘tailored fit’. Mozliwe bardzo, ze przejde sie z nia do krawca i sprobuje wytaliowac lepiej (jestem bardzo szczuply, wiec na normalniejszych osobach moze lezec bardzo dobrze prosto z wieszaka).

Pozdrawiam,
dsc.

Anonymous
Gość

Mr V, z Twojego doświadczenia, czy kurtkę pikowaną da się wytaliować?

Mr. Vintage
Gość

Na pewno. Kurtki pikowane zazwyczaj nie mają podszewki, więc to bardzo prosta przeróbka.

feliz
Gość

Świetną ma teraz w swojej ofercie Charles Tyrwhitt. Tylko ta cena…
http://www.ctshirts.co.uk/men%27s-outerwear/men%27s-coats/Navy-quilted-coat?q=gbpdefault||JC038NAV|||||||||||||

Xenomorph
Gość

Wczoraj znalazłem tego rodzaju kurtkę w TK Maxx w Łodzi, marka to: Gianni Feraud. Granatowa, z nieznacznym połyskiem, krój wygląda dokładnie tak jak Barbour Heritage Liddesdale. I cena dość atrakcyjna: 165 PLN. Wykończenie – wygląda przyzwoicie.

Anonymous
Gość

czy te kurtki nadają się na zimę? bardzo mi się podobają, ale wydają się cienkie. proszę o opinie posiadacza… :) pozdrawiam

wpDiscuz