Książka "Fashion People" już jest

55 komentarzy
W kwietniu tego roku pisałem o projekcie pod tytułem ?Fashion People?, którego pomysłodawczynią była Dorota Wróblewska. Finał tego projektu, czyli książka/album miała premierę podczas ubiegłotygodniowego Warsaw Fashion Street.

W zalinkowanym wcześniej wpisie przedstawiałem pewne obawy co do spójności technicznej i stylistycznej, ale w zdecydowanej większości zostały one rozwiane. Przypomnę tylko, że nad zdjęciami do książki pracowało kilkunastu fotografów plus oczywiście sama Autorka. Zdjęcia wykonywali zatem różni ludzie, dysponujący różnym sprzętem i różnym spojrzeniem na temat ?fashion people?. Przeglądając książkę kartka po kartce nie widzę aż tak dużej rozbieżności stylistycznej i technicznej w samych zdjęciach, a przynajmniej nie jest to przeszkodą.

Moja zapowiedź z kwietnia brzmiała:
“Album Fashion People ma pokazać obraz polskiej mody codziennej/ulicznej i udowodnić, że polska ulica nie jest nijaka, szarobura i odtwórcza.”

Powyższe zdanie w pełni oddaje to, co widać na zdjęciach. Nie brak tu odważnych kolorów, fasonów, dużo jest indywidualistów, których ubiór wzbudza ciekawość. Rozpiętość styli i wieku bohaterów zdjęć także jest duża, na pewno nie są to stylizacje ?na jedno kopyto? pod gust Redakcji. Moim zdaniem książka Fashion People bardzo wiarygodnie oddaje obraz polskiej ulicy i pokazuje współczesną modę polską w różnych obliczach ? klasyczną, nowoczesną, awangardową, tanią i drogą. Co ciekawe, nie ma tutaj dyskryminacji mody męskiej ? zdjęć facetów jest naprawdę sporo.

Element, który razi mnie wyjątkowo, to zdjęcia na których widać bohaterów z reklamówkami H&M ? partnera projektu. Nie lubię reklam typu ?product placement? a tutaj jest ona wyjątkowo agresywna. Już wolałbym oficjalną reklamę marki H&M na jednej z ostatnich stron. To samo dotyczy innych partnerów, którzy “przypadkowo” pojawiają się na zdjęciach – Dillemas, K MAG czy Planeta FM. Druga rzecz, która mnie nie przekonuje to opisy wykonane czcionką Times New Roman w dodatku w takim układzie kolumnowym, który absolutnie nie pasuje do nowoczesnej szaty graficznej całej książki. Ale to akurat drobnostka, która nie wpływa na ogólny, bardzo pozytywny odbiór książki.

Książka będzie do kupienia w Empikach w cenie 79 zł, a obecnie można ją także kupić w promocyjnej cenie 59 zł na portalu Allegro, na aukcji domu mody Forget Me Not.

PS. Na prośbę Doroty Wróblewskiej usunąłem zdjęcia pokazujące “wnętrze” książki. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do Empiku.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

55 komentarzy do "Książka "Fashion People" już jest"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Anonymous
Gość

gratuluję

Anonymous
Gość

Michał a więcej jest Twoich zdjęć w książce? Bo wg mnie było tu więcej stylizacji lepszych od widocznej na fotce. Ta którą widzimy jest fajna ale nic poza tym. Nie widać tu Twojego stylu. Ale to tylko moje zdanie
pzdr

Mr. Vintage
Gość

Nie, to jest jedyne zdjęcie.
Też uważam, że stylizacja mogłaby byc lepsza, ale nie przygotowywałem się zupełnie do tego zdjęcia. Wykonała je Dorota Wróblewska na ulicy Sienkiewicza w Kielcach podczas Off Fashion.

Anonymous
Gość

Przepraszam, że pytam ale czy na co dzień też przebywasz/mieszkasz w Kielcach czy byłeś tam tylko na czas Off Fashion?

Anonymous
Gość

3 dobre zdjęcia, reszta – ofiary mody

Anonymous
Gość

Moim skromnym zdaniem kompozycję człowieka w czerwonych spodniach psuje ten tandetny żółty zegarek a’la Janusz Palikot (od któregoś momentu, bo był czas, że Palikot nosił naprawdę ładne cacka). I heart Planeta FM pokazuje, że na kompletną tandetę miejsca w książce też nie zabraknie ;p.
A tak w temacie tego ostatniego zdjęcia: myślał Pan może, żeby zrobić mini-przewodnik po kapeluszach? Nakrycia głowy zaczynają powracać od jakiegoś czasu na ulice…

Anonymous
Gość

Dramat… Książka dramat, Twoja stylizacja dramat…

Marek
Gość

Nie ma co narzekać, zawsze mogli zastosować comic sansa:)

Wydawanie albumu w dobie masy blogów o tej tematyce uważam za doskonałe posunięcie ale tylko i wyłącznie z punktu (marketingowego) widzenia autora, za to zupełnie bezcelowe w zakupie dla kogoś odrobinę chociaż zainteresowanego modą. Taka osoba bez trudu w parę chwil dotrze w interesujące ją zakątki sieci, na bieżąco aktualizowane o wieści z kraju i ze świata, tworzone odtwórczo lub z autorskim wkładem, zresztą z pewnością już dawno w zakładkach i rss’ach ma takie adresy. Argument, że album taki może wywołać refleksję u “Polaka na wakacjach” jest kompletnie chybiony – on ma niezbywalną regułkę na takie obrazki w postaci: “ale dziwadła”. Jedyne, aczkolwiek godne zauważenia i podkreślenia uzasadnienie dla pojawienia się albumu na rynku znajduję w tym, że dochód z jego sprzedaży skierowany zostanie na cele charytatywne.

Anonymous
Gość

Anonimowy z 20:22- Twój ojciec to dramat!

Anonymous
Gość

po co chamskie odzywki? autor komentarza wyraził swoje zdanie i 2/3 się z nim zgadzam. Przejrzałem całą książkę, nie wygląda to najlepiej. Stylizacja nie jest zła, Michał całkiem fajnie zgrał kolory, bez przesady ale z dużą oryginalnością. Jakie buty miałeś? Powiedz proszę, że penny loafers ;D

m.z

Anonymous
Gość

MrVintage zgadzam się co do czcionki i następnym razem zostanie zmieniona. Dziękuję za Twoją opinie z którą się liczę. Anonimowe komentarze uważam za śmieci ! Pozdrawiam Dorota Wróblewska

Anonymous
Gość

Jako autorka książki uważam, że zrobiłes za dużo skanów :))))) To nie jest fajne i tego się nie robi :( Każdy będzie miał możliwość zobaczyć książkę na żywo. Pozdrawiam Dorota Wróblewska

Mr. Vintage
Gość


*Anonimowy 18:01
Tak, mieszkam w Kielcach na stałe.

*Anonimowy 19:06
Nie czuję się specjalistą od kapeluszy :)

*Marek
A ja uważam, że był to dobry pomysł. Zdjęcia w internecie a zdjęcia na kartach książki to zupełnie inne doznania. Książka zostaje na półce na lata, o zdjęciach z internetu zapomina się po tygodniu.

To także fajny pomysł na prezent.

*m.z.
Nie pamiętam, ale były to chyba brązowo-wiśniowe brougesy Aldo Brue.

*Dorota
Moim zdaniem kilka zdjęć na ponad 300 stron mogło być zachętą do obejrzenia osobistego i ewentualnego zakupu, ale oczywiście szanuję Twoje zdanie i skany usunąłem.

Anonymous
Gość

Mam się podpisać imieniem i nazwiskiem, by uwiarygodnić poprzez to moją ocenę? z faktami nie sposób dyskutować, ubrań męskich na miarę prawdziwej elegancji jest bardzo mało, większość to stylistyczne bękarty wokół pstrokatych koszulek i modowych wynalazków. Michał i kolega youngkoelner z forum akurat się bronią, czego gratuluję i podziwiam.

m.z.

Anonymous
Gość

Ale miej na uwadze to, że to nie miała być książka pokazująca najlepiej ubranych Polaków czy najlepsze stylizacje. To miała być książka pokazująca obraz polskiej ulicy w ujęciu modowym. Nie oczekujcie, że pokazane tu będą garnitury szyte na miarę czy gentlemani w melonikach. To byłoby mało wiarygodne i nie reprezentatywne. Ilu mężczyzn, których mijasz codziennie ma na sobie garnitur szyty na miarę?

Anonymous
Gość

PS. Nie szukajmy w tej książce polskiej wersji Sartorialista, bo żyjmey w innych warunkach ekonomicznych, klimatycznych i mentalnych.
Kto szuka mody na najwyższym poziomie, niech zagląda na blogi takie jak Sartorialist, a kto szuka realnego obrazu polskiej ulicy niech zajrzy do książki Fashion People.

Anonymous
Gość

Nie jest fajne to, że autorka kazała wyrzucić te kilka skanów. W Empiku też jest zafoliowana? A co jeśli ktoś przejrzy? Czy na okładce jest napisane- “Oglądanie 5zł”?

Marek
Gość

Realny obraz to byłoby całkiem ciekawe opracowanie, niewątpliwie warte nawet zakupu, najlepiej od razu z diagnozą stanu i rokowaniami na daleką przyszłość:-) A tak w tym albumie dostrzec można przede wszystkim ludzi wyróżniających się odzieniem na tle szarej masy podążającej w przydługich spodniach i reklamówkami w dłoni, chociaż jak było widać na zamieszczonych wcześniej przez Michała zdjęciach byli i tacy, którzy nie oparli się tandecie. Niemniej jednak zgodnie ze wskazaniem udam się do Empiku aby zapoznać się szerzej z tą pozycją i być może zmienić lub utrwalić swoje zdanie.

Każdy ma prawo publikować swoje dzieła myśli zebranej w dowolnej formie i niech czyni to na pożytek własnego ego bądź zapotrzebowania społecznego gdyż jest to jedna z piękniejszych zdobyczy w rozwoju człowieka. Szczęściem jest przy tym, że współczesne rozwiązania ułatwiają proces wydawniczy skracając go nieraz do kilku kliknięć. Szkoda tylko, że uwagi i głosy krytyczne przyjmowane są niekiedy bez umiejętności publicznego zachowania umiaru i powściągliwego wyrażania swojego zdania lub przynajmniej biegłości w dystansowaniu się, ale to świadczy tylko i wyłącznie (i na szczęście) o poziomie osoby, która takich wpisów dokonuje, niezależnie od tego z jaką dbałością o szczegóły podpisu zakończy swój przekaz.

Anonymous
Gość

W życiu wyprodukowałam setki programów telewizyjnych i wiele produkcji związanych z modą. Jeszcze nic nie wzbudziło takich emocji jak ta książka. Ciekawe dlaczego ? Nie boję się krytyki, bo każda konstruktywna krytyka jest lekcją, którą trzeba przyjąć z pokorą. Po każdej swojej produkcji, zaczynamy zebranie nie od gratulacji, tylko od tego co było na NIE. Nie toleruję chamstwa, zawiści, zazdrości. Nie będę akceptować braku tolerancji i obrazy ludzi! Ludzi, których nie znacie, a których możecie spotkać na stole operacyjnym. W książce są lekarze, architekci, malerze pokojowi, studenci i emeryci. Każdy jest jakiś, każdy wyjątkowy i nie musi być fashion, bo nie o to chodzi w tej książce ! Pisząc komentarze zawsze podpisuję się z imienia i nazwiska, bo nie mam nic do ukrycia i niczego się nie obawiam. Są komentarze i komentarze. Cenię komentarze z podpisem, anonimowych flustratów nie czytam! Jeżeli chodzi o książkę, to moim zamiarem było pokazać ludzi, którzy nas otaczają. Polskie ulice, czyli ludzie. Idziemy w dobrym kierunku. Nie mowię , że jest rewelacyjnie, jest lepiej, a będzie jeszcze lepiej. Pozdrawiam. Dorota Wróblewska

P.S. Książka nie jest ofoliowana !

Anonymous
Gość

szczerze dziwna akcja autorki, przecież zdjecia na tym blogu to promocja dla książki!!!
chyba, ze są tak marne i by to była antyreklama ;)

Anonymous
Gość

Dziwna akcja :)))) ? SORRY ! Nie jest dziwne i przykre czytać kometarze, że ktoś wygląda jak……………………. To nie chodzi o mnie! Każdy z Was może zadać pytanie i porozmawiać projekcie FASHION PEOPLE na moim blogu. Otworzyłam forum dyskusyjne. Jeżeli jesteście ciekawi. Zapraszam. Dorota Wróblewska

Anonymous
Gość

Skoro zgodził się na opublikowanie swojego zdjęcia to chyba liczył się z krytyką :|

Anonymous
Gość

Teraz to ja na pewno już nie kupię tej książki, skoro muszę iść do empika, by ją obejrzeć… A co gdy ktoś (tak jak ja) chciał zamówić ją przez internet? Mam kupować kota w worku?
Ale mam inny pomysł, na złość pani dorocie przejdę się do empika i porobię zdjęcia tej książki, przy okazji zaoszczędzę 79zł, które przeznaczę na jakieś cele charytatywne, np: na schronisko dla zwierząt.

Anonymous
Gość

Warto dodać, że wróblewska uznaje anonimowe komentarze za śmieci, a sama dodała anonimowy komentarz (podpisać się na końcu może bowiem każdy, bez założenia konta na blogspocie jest się anonimowym).
MHW

Łukasz Marciniak
Gość

wlasnie zamowilem na allegro ;)
juz nie moge sie doczekac zeby moc ja obsmarowac od stop do glow ;)

Zapraszam do lektury, po dłuższej przerwie:
http://www.king-cock.blogspot.com
Pozdrawiam ;)

Anonymous
Gość

Droga Pani,

odczuwam że zaszło jakieś nieporozumienie. Chamstwo piętnuję, ale stwierdzenie, że ktoś wygląda źle nikogo nie obraża. Wszyscy Ci ludzie dobrowolnie wzięli udział w takiej akcji, a jako osoby dorosłe musieli liczyć się z różnymi konsekwencjami. Proszę nie rzucać stanowiskami i wykształceniem, bo nie oceniam zdjęć na podstawie pracy czy rozwoju intelektualnego , a tylko i wyłącznie stroju, bo w tym celu został stworzony album. Poza kilkoma męskimi stylizacjami większość jest tragiczna, i nie mam tu na myśli “bycia fashion”, ale schludnego i eleganckiego wyglądu. Większość z tych ludzi właśnie stara się być baardzo modna, czego efekty można podziwiać na łamach książki.

Co do komentarzy wcześniejszych – jeśli książka stawiała za cel przedstawienie prawdziwego obrazu polskiej ulicy, trochę zabrakło obiektywizmu. Jeśli ładnych ubrań – zabrakło, cóż, ładnych ubrań. Jak dla mnie to dzieło gorzkie, choć bardzo mi miło, że trafiły się niezłe ujęcia. Nie szukam tu garniturów i meloników, tylko fajnego stylu, niekoniecznie bardzo formalnego czy fashion. Wystarczy spojrzeć na część blogów, które mr. vintage ma w zakładce, żeby zrozumieć o co chodzi.

PS stwierdzenie że “każdy (jest) wyjątkowy” to bękart XXwiecznej ideologi, gdzie wzorce i autorytety upadły i ludziom wciska się na siłę, że przecież każdy z nas nie musi się zmieniać, i uwaga, wystarczy być sobą! otóż nie, droga Pani, nie wystarczy. jedną z fundamentalnych cech człowieka jest ambicja i praca, nad każdym elementem życia.

Nie mam potrzeby pokazywania swojej twarzy publicznie, jeśli nadal uważa mnie pani za ten drugi typ komentarzy, to pozostaje mi pani współczuć

Z wyrazami szacunku

m.z.

Anonymous
Gość

Dorota Wróblewska- Niestety mam problem z logowaniem i dlatego jestem anonimowa. Mimo to podpisuje się z imienia i nazwiska. Nikt nikogo nie prosi, żeby kupił książkę i nie wymaga :)))) Miłej niedzieli Anonimowcy !!!! I Uważajcie na pioruny, bo jestem Czarownicą ( oczywiście żart) Pozdrawiam :))))))

Anonymous
Gość

M.Z. Ciekawa jestem czy widziałeś książkę ?

Anonymous
Gość

Dorota Wróblewska- Przepraszam, ale to jest ostatni mój wpis. Jeżeli chcecie prowadzić dyskusje, która dotyczy książki to zapraszam na swojego bloga.
Powodem jest czas, którego nie posiadam i nie jestem w stanie odpisywać na wszystkich dyskusjach.
Każda ocena konstruktywna jest brana pod uwagę. Nie boję się dyskusji i krytyki. Pozdrawiam wszystkich seredecznie.

P.S. Przed dyskusją zachęzam do zapoznania się z tematem . Niestety książka w księgarniach pojawi się dopiero w ciągu 10 dni.

Anonymous
Gość

tak, widziałem. pewien znajomy zdobył niesiony jakimś dziwnym poczuciem podobieństwa o serii taschen

m.z.

Anonymous
Gość

Nie rozumiem reakcji autorki, przecież skany zdjęć mogą tylko zachęcić do kupna. Równie dobrze można zakazać przeglądania książki w sklepie.

Anonymous
Gość

Jeśli pani autorka tak zna się na tworzeniu publikacji jak na marketingu to ja podejrzewam, że ta książka jest niezłym gniotem.
Jan Kowalski.

Mr. Vintage
Gość


*Marek
Bardzo słuszne podejście – pójść do księgarni, obejrzeć, poddać ocenie i podjąć decyzję czy warto kupić.

Książka ma ponad 300 stron, ja zaprezentowałem tylko kilka fotografii, które moim zdaniem dość obiektywnie przedstawiały całą koncepcję książki, ale oczywiście to był tylko ułamek całej zawartości. Dlatego polecam samodzielne przejrzenie i dopiero wtedy dzielenie się opinią, bez względu na to jaka ona miałaby być.

*Dorota
Padły ważne słowa, które mam nadzieję trochę uporządkują dyskusję. Chodzi o samą koncepcję książki, która według mnie nie została właściwie zrozumiana. Książka nie jest zbiorem najlepszych stylizacji z polskich ulic, lecz jest pewnego rodzaju dokumentem bez koloryzowania, przestylizowania na potrzeby zdjęć itp. Książka pokazuje polskie ulice prawdziwe, bez bujania w obłokach. Ja nie mam wątpliwości, że lepiej ubrani ludzie są w Polsce i gdyby ich zaprosić, to przyszliby na sesję “odpicowani” i powstałby zbiór zdjęć “pięknych” ludzi jak z katalogu.

Wydaje mi się, że wielu oczekiwało po tej książce oryginalnych stylizacji w stylu Sartorialista czy Facehuntera, ale należy pamiętać o tym, że zdjęcia nie były robione w Nowym Jorku czy Mediolanie, a w Warszawie, Krakowie czy Gdańsku. Nie ma się co oszukiwać, to było niemożliwe.

*Anonimowy 10:09
Osobiście też dziwi mnie zakaz publikowania zdjęć, ale szanuję Autorkę i jej opinię w tej sprawie.

Książka jest formą albumu, który kupujemy wzrokiem, w przeciwieństwie do tradycyjnych książek, gdzie najważniejsza jest treść.
Moim zdaniem pokazanie kilku skanów wnętrza książki mogłoby tylko pomóc w zwiększeniu zainteresowania.
Zresztą jest to znana praktyka na całym świecie w wydawnictwach, które zajmują się sprzedażą książek-albumów. Wystarczy wejść na strony takich wydawnictw jak Taschen, Daab, teNeues i wielu innych by zobaczyć, że każda pozycja opatrzona jest kilkoma skanami wnętrza książki plus oczywiście okładka. Według mnie to dobry pomysł szczególnie przy sprzedaży przez internet – nie kupujemy kota w worku, szczególnie gdy dotyczy to wydawnictw, które jeszcze nie są powszechnie dostępne – a tak będzie z książką Fashion People; dostępne będzie tylko w Empiku.

Tego typu “zajawki” ja porównałbym do trailerów filmowych – zwiększają zainteresowanie, dają ogólny zarys koncepcji filmu ale nie zdradzają wszystkiego. Bez dobrego trailera żaden film nie zaistnieje.

*Anonimowy 12:43
Jeśli masz na myśli moją osobę, to jestem otwarty na krytykę zawsze. Zresztą sam napisałem w komentarzach, że mój ubiór nie był jakoś specjalnie oryginalny. Pamiętajmy też o tym, że moja osoba znalazła się w książce nie dlatego, że mam “super stylizacje”, lecz dlatego, że moda męska jest moją pasją a blog, który prowadzę wzbudza spore zainteresowanie. To książka nie tylko o stylizacjach, ale przede wszystkim o ludziach.

*Łukasz Marciniak
Na obsmarowanie Wydawca jest gotowy, byle było tylko rzeczowo :)

Anonymous
Gość

MrVintage-Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.
Ja nie mam nic przeciwko, że Ty zamieścisz swoją rozkładówkę i zdjęcie. Masz do tego prawo. Niestety sytuacja jest taka, że na jednym z blogów ktoś opublikował połowę książki i mamy łańcuszek bo każdy myśli, że tak można.
Dzisiaj dostałam list z linkiem do komentarza, ktory był karygodny i zabolał osobę, której zdjęcie jest w książce. Jako autorka książki musiałam zareagować na chamskie komentarze.
Wiem, że Ty mialeś na celu promocje książki i bardzo dziękuję za dobre chęci. Jednak inni mają inny cel, dlatego prosiłam o nie publikowanie na forum wszystkich zdjęć.
Muszę powiedzieć, że czasami mi ręce opadają i mam ochotę nie robić NIC ! POZDRAWIAM DOROTA WRÓBLEWSKA P.S. Mam problem z logowaniem

dsc
Gość

Rece opadaja, bo sa komentarze krytyczne? zawsze, ale to zawsze ktos bedzie mial inne spojrzenie na temat, komus cos sie bedzie srednio podobalo, jedni zareaguja pozytywnie inni ‘zjada’ caly pomysl. To wydawalo mi sie norma, czyms zupelnie naturalnym, jak dzien i noc, zimno i cieplo. Pytanie, co robimy z czyms takim, czy obrazamy sie na caly swiat, czy dopuszczamy rozne opinie, wiadomo przeciez ze jeszcze chyba nikt nie zadowolil wszystkich.

Odnosnie ludzi ze zdjec w ksiazce dotknietych komentarzami w internecie. To sie serio dzieje? sytuacja porownywalna moim zdaniem do sytuacji z forum bespoke, gdzie ludzie boja sie wrzucac swoje stylizacje, bo ktos moze napisze, ze cos jest z nimi nie tak. Ubieramy sie dla siebie i tylko dla siebie, tego typu podejscie do tematu moim zdaniem podkresla, ze ktos ubiera sie dla innych i poprzez stroj szuka akceptacji z roznorakich przyczyn. Albo zgadzamy sie na publikacje i dopuszczamy mozliwosc uslyszenia zarowno ‘o jak fajnie’ oraz ‘co za tandeta’, albo zastanowmy sie nad publikacja.

Pozdrawiam,
dsc.

Anonymous
Gość

Jeszcze raz podkreślam konstruktywnej krytyki się nie obawiam, bo od 20 lat zawodowo poddaje się ocenie szerokiej publicznośći. Jeżeli dla Ciebie dsc. obrażanie innych jest krytyką, to żyjemy zupełnie na innych biegunach. Dziękuję wszystkim za dyskusje. Ze swojej strony zamykam temat. Jeżeli ktoś ma pytania odnośnie książki to zapraszam na mojego bloga . Pozdrawiam Dorota Wróblewska

Mr. Vintage
Gość


*Dorota
U siebie pozostawię tylko to jedno zdjęcie, nie będę się wyłamywał, szanuję Twoją decyzję.

Ze swojej strony doradzałbym jednak wstawienie kilku fotek chociażby na Waszą aukcję na Allegro. Jestem przekonany, że to wpłynie na lepszą sprzedaż. W sprzedaży na odległość (przez internet) jeden obraz znaczy więcej niż tysiąc słów. Ale to tylko moja sugestia…

Komentarze negatywne zapewne będą się pojawiać a osoby, których stylizacje są krytykowane decydując się na udział w projekcie powinny być na to przygotowane. Rozumiem, że Tobie jest przykro, ale w książce pojawiło się tak wiele barwnych i kontrowersyjnych postaci, że to było kwestią czasu. Akceptacja dla “inności” w modzie jest u nas na niskim poziomie.

Moim zdaniem nie ma się co przejmować pojedynczymi komentarzami nt. poszczególnych stylizacji, a skupiać się na ogólnym odbiorze całej książki, a ta sądzę, że będzie dobra, ale dopiero wtedy, jak potencjalni odbiorcy zrozumieją jej koncepcję. Wydaje mi się, że na chwilę obecną mało osób widziało całą książkę, a wydaje opinie negatywne.

*dsc
Zgadzam się z drugim akapitem Twojej wypowiedzi – “ubierajmy się dla siebie”

opiumdlamas
Gość

Dla mnie coś jest tu postawione na głowie, jeśli komuś przeszkadzają 2 czy 3 skany zdjęć. Oburzanie się na krytykę w przypadku tego rodzaju publikacji tez uważam za co najmniej dziwne – to chyba oczywiste, że poszczególne stylizacje będą wywoływać skrajne emocje i obrażanie się za wyrażenie swojej opinii (jedna będzie mniej dosadna, inna bardziej) uważam za kompletnie nieprofesjonalne. Swoimi wpisami tutaj Pani Dorota raczej zniechęca do zakupu…

Pozdrawiam,
Łukasz

Anonymous
Gość

Łukasz, nie znasz szczegółów tej konkretnej sytuacji. Jeśli p.Dorota pisze, że ktoś jest obrażany, to widocznie tak jest. Krytyka a obrażanie, to duża różnica.

Anonymous
Gość

Cóż, książka to czerstwe, nadwiślańskie epigoństwo a la The Sartorialist.

poczekam, aż FPP będzie w taniej książce.

Anonymous
Gość

Michał – mam wrażenie, że idea książki jako obiektywnej próby fotografowania polskiej ulicy została zgubiona wraz z organizowaniem eventów “przyjdźcie to was cyknę”. Jako dzieło gorzkie, bo prawdziwe książka mogła być fajna, tylko nie rozumiem po co wydawać ją pół-obiektywnie. Odniosłem się do twojego zdania “Album Fashion People ma pokazać obraz polskiej mody codziennej/ulicznej i udowodnić, że polska ulica nie jest nijaka, szarobura i odtwórcza.” Dalej piszesz, że przedstawia polską rzeczywistość. Przejdź się po Warszawie i zobaczysz, że większość nie dba o swój strój, przedstawione zdjęcia to 10-15% faktycznego wyglądu społeczeństwa, więc fotoreportaż “bez kolorowania” się nie udał. Jako teza “pokażmy trochę polskich ludzi na zdjęciach” książka się broni, ale jeśli autorka nie argumentuje celu tej inicjatywy, tylko opowiada że tam są lekarze i artyści i robotnicy i ja ich nie znam, nie zasługują na krytykę, to wybacz, nie jestem w stanie zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.

Anonymous
Gość

Ah, zapomniałem! Przecież Autorka zrobiła MNÓSTWO publikacji, więc pewnie wie najlepiej.

Pozdrawiam, m.z. (to wyżej to też ja)

Anonymous
Gość

Książka Fashion People, jak każda inna nie zaspokoi gustu wszytskich. Na pewno nie jest idealna, ale dobrze, że coś takiego powstało. Słyszałam, że będzie kolejna edycja, więc “pierwsze kto za płoty”.

Nie oczekujcie cudów stylistycznych w kraju, gdzie 90% społeczeństwa ubiera się w lmpeksach, H&M, Reserved, na lokalnych bazarach i gdzie autorytetami w dziedzinie mody są Jacyków i Horodyńska.

JAKA MODA – TAKA KSIĄŻKA.

Anonymous
Gość

wpływ na małe zainteresowanie może mieć wysoka cena owej publikacji . Mogąc kupić w tej cenie kilka naprawdę dobrych książek kto kupi kota w worku ?
Pozdrawia
Marcelo

Anonymous
Gość

wroblewska jest dziwna.najpierw wydaje gniota a potem sie dziwi,ze ktos osmieli sie to badziewie krytykowac…co rozumie przez konstruktywna krytyke?normalne jest,ze jednemu sie to podoba,innemu nie…no ale ona “zrobila setki programow telewizyjnych”(coz za skromnosc !!!) i najwidoczniej nie jest w stanie tego pojac…

a pretensje o zamieszczenie kilku(!!!) zdjec to jakas totalna zenada.mr vintage kupil to badziewie i moze z nim robic co chce.nie rozumiem pretensji.

PS ksiazke obejrzalem,nie polecam.strata kasy,wyjatkowa kicha(ale mozna jak pisze autorka obejrzec “lekarzy i prawnikow” ).swoja droga ciekawe kto i dlaczego zostal obrazany??:)

Mr. Vintage
Gość


*Anonimowy 16:06
Eventy, o których wspominasz były tylko ułamkiem całego projektu. Większość zdjęć powstawała spontanicznie na ulicach.

Nie zgodzę się z opinią, że “przedstawione zdjęcia to 10-15% faktycznego wyglądu społeczeństwa” – dużo jest zdjęć zupełnie przeciętnych (co oczywiście nie jest wadą książki), które pokazują zwyczajnych ludzi.

Są także zdjęcia osób ubranych zupełnie niszowo, kolorowo i nie przeciętnie, więc to także pokazuje, że “polska ulica nie jest nijaka, szarobura i odtwórcza”.

*Marcelo
Mam wątpliwości co do ceny “empikowej” (79 zł), ale cena z Allegro 59 zł jest uczciwa.

Zresztą cenę ustala RYNEK, a ponad 200 sprzedanych egzemplarzy na samych aukcjach w ostatnim tygodniu świadczy, że jest ona akceptowalna.

Zależy kto czego oczekuje. Jeśli wysokich lotów stylizacji, to kupi książkę Scotta Schumana za 80-90 zł, a jeśli chce zobaczyć obraz polskiej ulicy, to kupi książkę Wróblewskiej.

Zastanawia mnie jedno – pojawia się wiele głosów krytycznych, że ludzie w tej książce wcale nie są super ubrani, a ja na ulicach widzę dokładnie to samo, co w książce.

*Anonimowy 19:55
Nie mogę robić co chcę, bo książka jest chroniona prawami autorskimi a publikacja zdjęć bez zgody wydawcy (ja opublikowałem je bez zgody) jest zabroniona.

Anonymous
Gość

Oj Michał niedobry człowiek:P

Anonymous
Gość

Przeciętnych z punktu widzenia stylu, a nie polskiej średniej. Prawie wszyscy poza starszymi ludźmi to osoby dbające o swój wygląd, lepiej lub gorzej błądząc po kuluarach dobrego wyglądu. Do obiektywnego albumu o polskiej ulicy brak mi wielu archetypicznych postaci, które oddają klimat tego co dzieje się na chodnikach.

Kończąc dyskusję, uważam to dzieło za nietrafione, także dlatego, że autorka nie umiała odnieść się do zarzutów, a jedyną sensowną dyskusję prowadzę właśnie z Tobą – to o czymś świadczy
m.z.

Anonymous
Gość

Mr. Vintage
Na Scotta Schumana wcale nie trzerba wydawać 80-90 zł. Takie są ceny z allegro. Ale przed chwilą na stronie http://www.abebooks.com zamówiłem jego książką za niecałe 20 $ (cena z kosztami przesyłki z USA). Polecam tę stronę, bo zazwyczaj wielu sprzedawców oferuje tę samą książkę (Schuman to dobry przykład, ceny jego książki zaczynają się od 12 $, tylko w tych najtańszych opcjach koszty przesyłki do Polski są wysokie), więc można przebierać w ofetach (zwłaszcza zwracając uwagę na koszty przesyłki), można tam kupić prawdziwe rarytasy, no i w przeciwieństwie do amazona – nikt nie ma oporów w sprzedawaniu do Polski książek używanych.
Nebelwerfer

harel
Gość

Mnie też rażą zdjęcia z reklamówkami H&M. No ale trudno, widocznie taki był wymóg sponsora – znak czasów niestety.
Co do samej książki, jestem zachwycona. Uwielbiam takie dokumentacje (bo właśnie tak ją traktuję). Nie mogę się doczekać momentu za kilka lat, w którym będę patrzeć na niektóre stylizacje z nostalgią. Tak jak teraz patrzę na zdjęcia z lat pięćdziesiątych umieszczone pod koniec albumu.

wpDiscuz