Niekończące się promocje, czyli jak rabatem wkurzyć klienta

213 komentarzy

Do napisania tego tekstu przymierzałem się już pół roku temu i wtedy odpuściłam, ale teraz zmobilizował mnie sms od Vistuli, który otrzymałem 14 listopada “Wszystko -50%”. Myślę sobie mają rozmach, ale chyba też są wyjątkowo zdesperowani skoro tak dużą wyprzedaż rozpoczynają w połowie listopada, więc prawie półtora miesiąca przed większością marek.

Mr Vintage pl Niekoczące się wyprzedaże 2

Kiedyś prewyprzedaże dla stałych klientów Vistuli były zamkniętą akcją, która trwała tydzień (od 27 grudnia do pierwszych dni stycznia). Teoretycznie wiedzieli o niej tylko posiadacze kart lojalnościowych. Pomysł na zamknięte wyprzedaże zaczerpnięto od firmy Paradise Group, która wtedy zarządzała polskimi salonami Hugo Boss oraz Ermenegildo Zegna i dla swoich najlepszych klientów organizowała takie promocje dwa razy w roku. Dla Vistuli był to strzał w dziesiątkę i już od pierwszej edycji akcja cieszyła się ogromną popularnością, Klienci czuli się wyróżnieni, bo mieli możliwość dokonania promocyjnych zakupów zanim oficjalnie rozpoczął się sezon wyprzedażowy i kiedy dostępne były jeszcze pełne rozmiarówki. Chyba każdy z nas lubi uczestniczyć w wydarzeniach, które mają w sobie pewien prestiż spowodowany ograniczonym dostępem.

DLA WYBRANYCH, CZYLI DLA WSZYSTKICH

Obecnie Vistula o tej z założenia zamkniętej akcji informuje na swojej stronie głównej (!) i we wszelakich kanałach social media. Po drugie, już wcale nie trzeba być stałym klientem (choć na banerze jest to wyraźnie napisane), wystarczy wrzucić do koszyka rzeczy za odpowiednią kwotę i dostajemy rabat 50% na całą kolekcję bez podawania numeru karty i to na półtora miesiąca przed startem normalnej wyprzedaży.

Mr Vintage pl Niekoczące się wyprzedaże4

 

Pomysł zamkniętych wyprzedaży realizowany z sukcesem przez tyle lat stracił prestiż, a klienci zapał do zakupów, skoro od razu wiedzą, że akcja potrwa nie kilka dni, lecz kilka tygodni. Gdzie tu jest wyjątkowość?

Program lojalnościowy Vistuli odniósł ogromny sukces i wiele marek zaczęło się na nim wzorować. Nie trudno się domyśleć, że również Bytom to zrobił po reaktywacji marki i przejęciu władzy przez Michała Wójcika, byłego prezesa Vistuli. No i dość szybko zaczęło się rabatowe ściganie…

 

NIEKOŃCZĄCE SIĘ PROMOCJE

Poza tymi przedwczesnymi wyprzedażami pojawiły się jeszcze akcje promocyjne organizowane w trakcie sezonu, których jest tak dużo, że zaczynają irytować nawet klientów, ale o tym za chwilę. Z ciekawości przejrzałem mailing od Vistuli i Bytomia od początku tego sezonu i okazało się, że pierwsze duże akcje rabatowe pojawiły się już 2-3 tygodnie po wejściu nowej kolekcji jesień-zima, a później co 2-3 tygodnie wchodziły kolejne (w Bytomiu nawet częściej). Jeszcze kilka lat temu wyprzedaże zaczynały się w styczniu i w lipcu, teraz trwają cały rok.

Zarówno Bytom, jak i Vistula kreują się na marki z wyższej półki i mają do tego pełne prawo – nie można mieć większych zastrzeżeń do ich jakości i poziomu samych kolekcji (Bytom w tym sezonie pokazał klasę), ale cały wysiłek włożony w budowanie takiej pozycji idzie na marne gdy kolekcje są non stop przeceniane. W świecie dóbr luksusowych, obniżanie cen nie jest dobrze odbierane, bo niską ceną trudno jest budować prestiż, nawet jeśli produkt faktycznie może aspirować do tej kategorii. Nie dziwią mnie takie promocje w tanich sieciówkach (Reserved, H&M), ale i tu nie jest to tak oczywiste. Na przykład wszystkie marki z grupy Inditex (Zara, Massimo Dutti, Pull&Bear) nie stosują polityki rabatowej w środku sezonu, lecz dwa razy w roku organizują normalną wyprzedaż.

Co ciekawe, Vistula już nawet swoich najmłodszych klientów uczy takiej polityki cenowej. Aktualnie na stronie można zobaczyć promocję studniówkową dzięki której kilka modeli garniturów można kupić z rabatem 50%. Z jednej strony jest to próba przywiązania nowego klienta do marki z nadzieją, że za kilka lat będzie tu regularnie robił zakupy, ale z drugiej strony to zwyczajne pójście na łatwiznę – “dajemy ci duży rabat i cześć!”  A przecież można zrobić fajną kampanię w formie mini poradnika pokazującego jak ten studniówkowy garnitur można wykorzystać na wiele innych okazji i dlaczego warto zapłacić za niego więcej. Pokazać, że podmieniając koszulę, buty i dodatki można w tym samym garniturze iść na maturę, na egzaminy, na rozmowę kwalifikacyjną, na ślub kolegi itd… O klienta można zawalczyć pomysłem, a nie ceną.

Okazuje się, że nawet rabaty, a więc coś co ma budować sympatię klientów, potrafi ich wkurzyć. Takie wypowiedzi wyłapałem na fan page’u Bytomia w ostatnich tygodniach:

Mr Vintage pl Niekoczące się wyprzedaże 3

 

TANIEJ, CZYLI DROŻEJ

Teoretycznie jako klient powinienem się cieszyć z tego, że często i regularnie otrzymuję dobre rabaty od marek które lubię, ale gdy spojrzymy na to z szerszej perspektywy, to nie jest tak różowo. Nie zdradzę tu żadnej tajemnicy gdy napiszę, że najważniejszym wskaźnikiem w branży odzieżowej jest marża. Zarządzający marką na długo przed rozpoczęciem sezonu zakładają jaki poziom tego wskaźnika ich interesuje. Im wyższa marża, tym większe zadowolenie akcjonariuszy. Jeśli marża ma pozostać na wyznaczonym poziomie, a jednocześnie chce się przyciągać klientów rabatami, to niestety jedynym wyjściem jest podwyższanie cen i/lub obniżanie kosztów produkcji, by nawet w przypadku większych akcji rabatowych móc utrzymać zakładany poziom marży.

Teraz trochę matematyki. Obniżenie ceny detalicznej o 25% powoduje obniżenie marży sprzedawcy o około 50% (w dużym uproszczeniu), a to oznacza, że firma musi liczyć na zwiększoną liczbę transakcji i zapewne tak się dzieje. Wyniki finansowe obu spółek pokazują, że ta polityka cenowa sprawdza się bardzo dobrze i właśnie dlatego nie widzę dużych szans na wycofanie się z pomysłu niekończących się wyprzedaży. Dopóki akcje rabatowe będą generować zyski, dopóty nikt przy zdrowych zmysłach się z tego nie wycofa. To się po prostu sprawdza. Polacy lubią rabaty, a jak pokazują wyniki badań konsumentów, cena jest najważniejszym czynnikiem zakupowym. Skoro Polak chce rabaty i dobre ceny, to je dostaje, a że pod ten cel cena wyjściowa musi być zazwyczaj zawyżona, to już inna sprawa…

Tutaj przypomniała mi się anegdota o tym jak do kolegi prowadzącego skład budowlany przyjechał pewien roszczeniowy klient który od samego początku dopytywał tylko o to, ile dostanie rabatu, bo w konkurencyjnej hurtowni ma 30% na wszystko. Kolega odpowiedział mu, że może mu dać nawet 90% rabatu, tylko musi sobie odpowiednio skorygować ceny wyjściowe (czyt. zawyżyć je).

JAK TO ROBIĄ INNI?

Na podobnej zasadzie działa brytyjska marka Charles Tyrwhitt i moim zdaniem Bytom i Vistula zmierzają w kierunku ich modelu sprzedaży. U Charlesa klient przez cały rok dostaje rabat na poziomie 40-60%, problem w tym, że ceny wyjściowe są celowo zawyżone i tak naprawdę nigdy nie obowiązują.

Mr Vintage pl Niekoczące się wyprzedaże 5

Ciekawe podejście do polityki cenowej ma wielokrotnie przytaczana na blogu holenderska marka Suit Supply. Oni nie organizują nigdy wyprzedaży (podobno w USA mają outlet), a mimo to nie mają problemów ze sprzedażą swoich kolekcji. Najlepsze modele płaszczy czy marynarek znikają z oferty po kilku dniach. Poza wysoką jakością produktów i bardzo udanymi kolekcjami, klienci kochają ich za przystępne ceny, które udaje się utrzymać między innymi dzięki temu, że firma nie organizuje przecen, które jak już wcześniej pisałem obniżają marżę. Gdyby Suit Supply chciało wchodzić w wyprzedaże, to cena ich produktów zapewne musiałaby wzrosnąć ok. 30-50%. Klienci są przyzwyczajeni, że marka nie stosuje rabatów, zatem nie czekają na końcówkę sezonu, lecz kupują na bieżąco, bo mają pewność, że nie przepłacą. Zresztą kolekcje są tak dobre, że widocznie nie trzeba ich przeceniać.

Z kolei stali klienci naszych wiodących marek przyzwyczajeni są do tego, że regularnie mogą kupić produkty ich ulubionych marek dużo taniej, więc trudno przypuszczać by byli skłonni je kupować w cenach pierwotnych (oczywiście są wyjątki i bardzo udane produkty warte cen pierwotnych albo sytuacje gdy trzeba coś pilnie kupić). To ciekawa sytuacja i z uwagą będę się jej przyglądał. Nie zazdroszczę osobom zarządzającym tymi markami, bo z jednej strony raczej nie jest możliwa całkowita rezygnacja z akcji promocyjnych, ponieważ ciężko będzie dotychczasowych klientów od tego odzwyczaić. Z drugiej strony ciągłe konkurowanie cenami  spowoduje, że coraz mniej osób będzie dokonywać zakupów w cenach pierwotnych. No i to jest takie błędne koło.

Jako klient, a zarazem sympatyk jednej i drugiej marki, chętniej widziałbym walkę na nowe tkaniny, fasony, udoskonalanie konstrukcji niż walkę na rabaty. Sądzę, że w dłuższej perspektywie wszystkim wyjdzie to na dobre.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

213 komentarzy do "Niekończące się promocje, czyli jak rabatem wkurzyć klienta"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Darek
Gość

Z życia wzięte… szukam granatowej marynarki na sezon smutku i depresji, wchodzę więc do salonu Vistuli. Po chwili rozmowy pracownik salonu tłumaczy mi, że obecnie nie ma w sklepie żadnej ze 100% wełny…

Robert
Gość
A.
Gość

Być może są na www ale nie w salonie, więc Darek napisał prawdę. Ostatnio zamawiałem do salonu garnitur i Panie się ucieszyły, że mogą go zobaczyć bo w salonie nigdy go nie było ;)

Andrzej
Gość

Ufff, wreszcie ktoś to napisał, choć po Tobie nie spodziewałbym się tego. Brawo!

Mnie udało się wypisać z newslettera Bytomia. Lubię ich, ale te ich promocje to już przesada. Wśród moich znajomych jest wielu klientów tej firmy, ale chyba nikt nie kupuje tam w cenach pierwotnych. Zresztą byłoby to trudne skoro co tydzień mają nową przecenę :) Przyzwyczaili do tego klientów i nie sądzę by z tego się wycofali. Widocznie im się to opłaca.

dejko
Gość

Ja w końcu dopiero dzisiaj zdecydowałem się na czarny golf z merynosa. Po promocji którą dzisiaj mi przedstawili, kosztował niecałe 200 zł (250 zł cena regularna). Czekałem od początku jesieni na promocję, przecenili wszystko tylko nie ten model.
Również nie kupuję tam nic w cenach regularnych, tak samo zresztą jak u innych polskich producentów.

Cronik
Gość

Popieram w 100%! Tym śladem idzie również np. Próchnik, jest to bardzo ciekawa sprawa. Rozmawiałem ostatnio z osobą dość zorientowaną w tym temacie i jak się okazało, te 3 marki nie robią przecen tylko na podstawie wyników sprzedaży, ale też na podstawie tego co robią pozostałe 2. Więc jak już jedna zacznie to potem można się spodziewać niższych cen w każdej z nich.

A tak abstrachując od głównego tematu, ciekawe co to za płaszcz, który ma na sobie pan na pierwszym zdjęciu, słyszałem, że jest z niezłej wełny, sprzedawany jedynie w niektórych sklepach stacjonarnych, ale nie wiem czy to nie plotki ;)

miuosh
Gość

półtora miesiąca półtorej godziny

Cronik
Gość

Czyli w ramach protestu mieliby kupować w cenach regularnych? :D

Pawel
Gość

Wpis trafia w punkt. Jako stały klient Vistuli od 5 lat nie kupiłem nic bez rabatu minimum 50%. W praktyce wygląda to tak ze z kolegami z pracy dwa razy w roku korzystamy z akcji (kup za minimum 6000 pln dostaniesz 50% rabatu). Nikt kto zna markę i realia nie kupuje w cenach regularnych. Wystarczy w sezonie spisać kody i rozmiary jak zacznie się promocją iść do sklepu i zamówić.

Łopaciński_project
Gość

“wtedy odpuściłam” :O

Filip
Gość

Więc kiedy zabierać się za kupno studniówkowego garnituru? Rozglądać się już teraz czy po nowym roku? dodam że jestem dość nieregularnych rozmiarów (wysoki i szczupły) i z tego co już mierzyłem w kilku sklepach to jest problem z rozmiarem.

Andrzej
Gość

Wiedziałem, że w końcu pojawi się taki wpis. Wielokrotnie przewijał się w Twoich wypowiedziach….
Widać zaangażowanie w temat. Ciągłe wyprzedaże są denerwujące,ale mnie by to nie przeszkadza gdy idzie za tym jakość produktu.
W Vistuli kupuję koszule, bo leżą na mnie idealnie. Przez te ciągłe wyprzedaże przyzwyczaiłem się, że cena wyjściowa 299-349 zł za koszulę z tkanin Masona i Getzner to cena zawyżona. I raczej cieszę się, że nie muszę czekać do grudnia na pierwsze przeceny, bo rozmiarówka może być dość szybko wyprzedana.
Ale…, mam dużo marynarek bo lubię w nich chodzić i o tym się wypowiem. Drogi Michale aboslutnie nie zgodzę się, że Bytom pokazał klasę, bo dla mnie na klasę składa się całość produktu.Zachęcony tymi pięknymi kratami i melanżami wybrałem się do sklepu przymierzyć te cuda. Pierwszy zgrzyt już po przeczytaniu opisów na stronie internetowej. Przewijający się w składzie materiałowym poliester, wyklucza dla mnie klasę… A w salonie, jak już trafi się na 100% wełny to sposób wykonania dla mnie woła o pomstę do nieba.., tzn. sposób wszyscia ramion, czułem się jak w zbroi. Może komuś to nie przeszkadza,ale jak już ktoś ma szafie marynatki SS ( niefortunny skrót :-) ) jak ja, czy nawet carl grossa , czy to sorry,ale czy ceny wyjściowe,czy ciągłe wyprzedaże to się nie skusi na Bytom. ( Vistulę także, bo przymierzałem sportowe marynarki z aktualnej kolekcji i pomimo, że to sezon jesień-zima, to można przecież chcieć mieć marynarkę w której czuje się lekko a nie jak rycerz średniowieczny)
A domyślam się prawdziwą różnicę to mogą odczuć Ci, co dostąpili zaszczytu szycia na miarę z prawdziwego zdarzenia…

Piotrek
Gość

Chyba pochwalę się znajomym, moja wypowiedź na blogu mr Vintage. Tak w ramach ciekawostki: Dalej mi wysyłają spam-mailing:D

ArturK
Gość

Do mnie Vistula, Bytom czy inny Próchnik nie wysyła żadnych maili i smsów. Po prostu nie sprzedałem swoich danych osobowych za kilkaset złotych rabatu.

paero123
Gość

“A przecież można zrobić fajną kampanię w formie mini poradnika pokazującego jak ten studniówkowy garnitur można wykorzystać na wiele innych okazji i dlaczego warto zapłacić za niego więcej. Pokazać, że podmieniając koszulę, buty i dodatki można w tym samym garniturze iść na maturę, na egzaminy, na rozmowę kwalifikacyjną, na ślub kolegi itd? ” – znaczy się w tym celu wynająć pewnego znanego blogera? ;-)

Dominik
Gość

Hej Mr Vintage!

Powiedz mi, czy marka Meindl coś Ci mówi? Dorwałem dzisiaj parkę w TK Maxx z materiału niczym do płaszcza- taka krata trochę dla dziadka. Materiał 100% wełna, wypełnienie to 100% gęsi puch pierwszej klasy, podszewka to wiskoza, no i miejscami (głównie na ramionach) prawdziwa skóra plus zamki riri. Dałem 599 złotych, choć wyjściowa to podobno ponad 4 tysiące. Nie jest slimowana, tak jak lubię i nie przylega do ciała, mimo rozmiaru 46, ale po pierwsze to kurtka zimowa z puchem, a po drugie, jest ściągacz w talii, więc daje radę, no i mogę założyć jeszcze coś grubszego. Wydaję mi się, że jakościowo jest bardzo dobrze. Oczywiście, czytałem przed chwilą w Twojej książce, że wełna w takich kurtkach nie jest za bardzo praktyczna, ale ja i tak jeżdżę na co dzień autem, wiec głównie chodzi o odporność na niskie temperatury, a nie deszcz, więc membrana mi niepotrzebna. Co o tym myślisz?

artur
Gość

Meindl to producent doskonałych butów trekkingowych. Pewnie ciuchy też mają wysoką jakość.

Lukasz Tomaszewski
Gość

Pytanie do MRV ale podziele sie krotkim info.
Meindl to niemiecka firma, robia buty do trekkingu i lazenia po gorach, rewelacyjne, ciezko je zabic. Bardzo drogie ale “gniotsa nielamiotsa”.
Jesli robia i ubrania tak samo jak obuwie to wygrales na loterii placac taka cene. Niech sie swietnie nosi!

Konrad
Gość

Meindl to świetna firma outdoorowa, zwłaszcza znana z butów.

Piotrunho
Gość

Kolega miał buty – horrendalnie drogie, ale świetne.

Arek
Gość

A dla mnie ten wpis jest trochę dziwny. Co prawda nie można się nie zgodzić z tym, co napisał autor, ale medal ma zawsze dwie strony. Promocje organizowane przez Bytom, Wólczankę itp. pozwalają skompletować mi szafę. Oferty wyprzedażowe pozwoliły mi kupić garnitur w korzystnej cenie, na który nigdy nie mógłbym sobie pozwolić, sprawiłem sobie lepszą koszulę Lamberta (wiem, że zaraz ktoś i tak powie, że nie jest lepsza i to szmelc). Ja mam wrażenie, że w tym wpisie dochodzi do głosu lekki ból czegoś, np. “na mnie nie ma rozmiarów z wyprzedaży, to niech inny też nie ma”. Coś w stylu psa ogrodnika.
Jeżeli autor uważa promocje Vistuli, etc. za naganne, to niech nie bierze w nich udziału. Pozdrawiam!

KarloS
Gość

To trochę tak, jakby powiedzieć, ze jak masz inne zdanie, to nie komentuj. :)
Artykuł opisuje aktualne realia. Ja, gdybym miał kupować w cenach regularnych czułbym sie jak frajer.
I w pełni sie zgadzam z opinią w tym wpisie.

Zbigniew
Gość

Tu chodzi o to, że wyprzedaże w tych markach to wcale nie wyprzedaże, ale normalna forma działania. Innymi słowy ktoś, kto kupił koszulę 50% taniej na wyprzedaży tak na prawdę kupił ją w cenie normalnej, a każdy, kto kupił ją poza wyprzedażą, sfrajerował. Ja się bardzo zniechęciłem do Vistuli z tego powodu właśnie (bo sfrajerowałem i to nie raz, z drugiej strony kupowałem tam jak jeszcze się na niczym nie znałem i dopiero po czasie oceniłem, że obsługa niestety nie leżała na wysokim poziomie, ale to dygresja).

Niedawno zamówiłem buty Yanko i chwilę później jedna promocja, a teraz druga. Moje jeszcze nie doszły bo się szyją, ale to mnie mocno zniechęca do kupowania “normalnie” jak można co i raz trafić na dobrą wyprzedaż. Tyle, że chociaż w przypadku Yanko mam tę pewność, że buty posłużą mi długie lata, więc nie aż taki żal tych kilku stówek.

Kapitan Sz
Gość

Raczej chodzi o to, że są bezsensownie zawyżane ceny w sklepie i nikt z tą wiedzą kto nie ma nadmiaru zbędnej gotówki nie pójdzie do sklepu i nie kupi towaru prosto z półki.

Równie dobrze mogłyby być ceny w sklepie stale niższe o 20-30% i bez niekończących się promocji i ludzie by kupowali w salonach bezpośrednio.

Sam jestem oszczędnym studentem ale też widzę bezsensowność tych zagrywek i próby ciągłego podbijania wyników sprzedażowych kosztem wyników długoterminowych i wizerunku marki.

Do tego Bytom akurat stosuje promocje rodem z bazaru, gdzie najpopularniejsze (często najładniejsze) modele na przykład kurtek obniża tylko o 10-20% albo wcale (wejdziesz na stronę to zobaczysz że ładne pikowane kurtki potrafią być obniżone tylko z 599 na 499zł), a to co nie schodzi jest obniżone o 50-60% by zeszło z magazynu bo jak jest okazja to kto nie kupi?

Sam potwierdziłeś to co Mr.V napisał, kompletujesz garderobę w momencie największych wyprzedaży i nawet byś nie pomyślał by przejść się do sklepu i kupić coś po cenie z metki. Jaki wniosek tego wszystkiego, tak jak Ty zrobi 90% klientów, aż w pewnym momencie Bytom się ocknie z dużym problem :)

WLC-Man
Gość

Witaj Michale. Muszę niestety zgodzić się z Tobą, co do polityki Vistuli związanej z cenami. A konkretniej może co do Wólczanki, ponieważ w jednej z nich jeszcze pracuję ;) Oglądając, prasując, testując itp. niektóre modele koszul mam nie raz mieszane odczucia co do ich jakości, a faktycznie wysokiej ceny. Dużo zależy od danego modelu, który nie musi być najdroższy, ale jednak wart swej ceny. Zdarza się też oglądać bezcenne miny klientów, których ulubiona koszula, podczas wyprzedaży przeceniona jest ze 199,90zł na 69,90zł, cóż… pewnie każdy z nas kiedyś tak miał :) Natomiast ogromnie zdziwiły mnie modele garniturów Vistuli które zawierają 20% domieszki poliestru… Nie widzę nic złego w domieszce, szczególnie w takiej ilości, aczkolwiek do tego momentu byłem pewien, że Vistula przyciąga klienta wysokoskrętną wełną swoich garniturów. Trzeba też zaznaczyć, że są to modele sugerowane “Studniówkowiczom”, gdzie z obserwacji wiem, że cena również się liczy, “bo na jeden raz… bo na maturę też, a później do szafy…”. Stąd zapewne przecena studniówkowa, oraz modele
z domieszkami.
Co do mailingu… domyślam się, że i w tym roku nie zabraknie bystrzaków, którzy będą się wykłucać, że mają rabat -50% na wszystko i na każdą pojedynczą rzecz :) nie zauważając małego słowa “do” które tam się znajduje. A podczas wyprzedaży pytania typu co to ta promocja 0%… Osoby z branży zrozumieją ;)

Pozdrawiam serdecznie!

Slowemprzezswiat
Gość

bardzo bym chciała, żeby niektóre marki wzięły sobie Twój wpis do serca. Nie miałabym nic przeciwko zlikwidowaniu wyprzedaży i obniżeniu trochę cen wyjściowych. Za każdym razem na wyprzedaży czuje nie satysfakcję, ze upolowalam okazje, a zażenowanie, ze standardowe ceny są tak zawyżone.

Paweł
Gość

Bardzo fajny wpis. Jako osoba rozpoznawalna publicznie, z której głosem (mam nadzieję) liczą się polskie marki, proszę Michał więcej takich wpisów.
Rzeczywiście Bytom to największy spamer mojej skrzynki, prestiż to ostatnie słowo kojarzące się z nimi. A szkoda, bo sporo produktów mają ciekawych.

Paweł
Gość

oczywiście to MrVintage jest tą rozpoznawalną osobą:)

artur
Gość

Bytom miał wielką akcję dwie kurtki w cenie jednej, a teraz jest jedna kurtka za 149zł, a kamizelka którą kupiłem 129zł ;-) nie warto było brać dwóch ;-)

Zbigniew
Gość

Ja też skorzystałem z tej promocji, tyle, że kurtki które wziąłem ciągle są droższe, niż w promocji dwie za jedną. Przy czym ja tam wyszedłem od razu założenia, że te kurtki nie są warte swojej ceny pierwotnej (można kupić kurtkę Barbour niewiele drożej o podobnym fasonie) i wziąłem je tylko dlatego, że pojedynczo wychodziły w miarę ok. A obu akurat potrzebowałem (obie pikowane, jedna krótka i przy ciele na sweter, druga dłuższa, bardziej obszerna, na marynarkę). Gdybym nie wybrał sobie tych dwóch, to bym nie kupował w ogóle, bo po prostu nie są warte tej ceny.

artur
Gość

Ja kamizelkę kupiłem teraz. Na szczęście nie miałem w czasie promocji 2za1 w ogóle chęci na pikowaną kurtkę a już na pewno nie na dwie. Na kamizelkę mnie wzięło przez dyskomfort termiczny w mojej kurtce, która się okazała za cienka już teraz, a jakby przyszły mrozy… No i za 129zł uznałem że warto dać za 70/30 puch/pierze. W tej cenie chyba tylko sztuczne bym znalazł.

Lukasz Tomaszewski
Gość

Tez dostaje te maile i smsy od Bytomia i uwazam, ze tymi promocjami przekroczyli juz prog smiesznosci.
Niemoznosc wypisania sie z newslettera… slabe, wstyd!

Kazdy ma swoj punkt widzenia, ja uczciwsza postrzegam firme, ktore ma adekwatny stosunek cen do jakosci i nie robi zadnych promocji niz te z szalenstwem miary wspomnianych dwoch. Swiat dal sie troche zwariowac, ludzie sa zafiksowani slowem “rabat” a czy taka polityka SS nie jest uczciwsza…

Łukasz
Gość

Podobnie zachowuje się wiele marek na rynku. Niestety klient jest przyzwyczajony do promocji. Sam wiem to na przykładzie branży perfumeryjnej, z którą jestem zawodowo związany. Firmy w ciągu roku bardzo często reagują ad choc’owo. Gdy nie ma obrotu, robimy promo, gdy rentowność sie obniża, sprzedajemy w regularnych cenach. Taka sytuacja pojawia się kilka razy w ciągu roku i jest to dość typowe w retail’u

&Filiip&
Gość

Osobiście uważam, że tego typu promocje to zachowanie nie fair wobec Klientów. Według mnie firmy powinny od początku ustalać atrakcyjną cenę produktu, a nie stosować rabaty rzędu 50% czy 70%. Osobiście polecam polską markę Recman. Nie robią takich przecen jak wspomniana Vistula czy Bytom (druga kurtka gratis?!), ale mają od początku atrakcyjne ceny, jakość jest co najmniej porównywalna… Jestem przeciwny takim działaniom, jakie opisałeś.

paero123
Gość

“Według mnie firmy powinny od początku ustalać atrakcyjną cenę produktu, a nie stosować rabaty rzędu 50% czy 70%.” – ale taki Inditex (m.in.Zara, Massimo Dutti) trzyma cały sezon dość wysoką (w stosunku do jakości) cenę a w trakcie wyprzedaży ma 50 i potem aż 70% zniżki. Mój brat kupił buty w MD za 499 zł, które (rozm.42) kosztowały 129 zł pod koniec wyprzedaży. I się nie obraził na MD jakoś.
A Mr.V. twierdzi, że jakiś ogromny procent asortymentu sprzedają w pierwszej cenie… Może taki Bytom czy Vistula chce sprzedać towar przed obniżkami u konkurencji jw.?

doors58
Gość

Wyprzedaż ma swoje prawa, więc trudno się gniewać. Ciekawe, jak zareagowałby brat, gdyby te buty kupił tydzień po wprowadzeniu nowej kolekcji, a po 2 tygodniach była ta przecena. Jak mnie się to przytrafiło (w Bytomiu), to przyznam się, że czułem się jak frajer, jeleń i oszukany w jednym.

Jan
Gość

Podejście Suitsupply uwielbiam, pochwalam i oby więcej takich sklepów.

Po pierwsze wreszcie nie muszę się zastanawiać czy kupić teraz czy czekać na przecenę, ale czy zostanie wtedy mój rozmiar? Wiem, że mogę kupić wtedy kiedy potrzebuję i nie będę czuł się źle, że zaraz cena zostanie obniżona o połowę.

Po drugie gdy porównuję ich ceny z konkurencją to są one naprawę wyważone. W SS 99% rzeczy wykonanych jest tylko z naturalnych dobrych materiałów. Rozmiarówka jest raczej na ludzi szczupłych, ale niektóre modele mają nawet 3 wersje długości co sprawia, że po raz pierwszy znalazłem rozmiar, który leży na mnie prawie idealnie. Zwykle jest problem z krojem typu “slim fit”, bo producenci wolą dawać “zapas” zgodnie z budową i gustem sporej części klientów.

Nigdy nie czułem żebym przepłacił w SS. Może ceny są dla kogoś wysokie, ale gdy porównujemy rzeczy podobnej jakości to są prawie zawsze droższe, albo sporo droższe.

Takie podejście sklepu bardzo zachęca mnie do zakupów. Polowanie na okazje jest męczące ? zwłaszcza gdy wiem, że “okazja” bardzo często jest realną wartością produktu.

Andrzej
Gość

Przypomniała mi się jeszcze jedna akcja Vistuli. To było chyba dwa lata temu. Wysłali smsy, że następnego dnia wszystko będzie można kupić z rabatem 70%. Boże, co tam się działo! Armagedon, puste półki, kłótnie, kolejki do kasy i wpuszczanie klientów grupami…

Jeden z pracowników mówił mi, że spółka w kilka dni musiała zorganizować kilka milionów złotych (chodziło chyba o spłatę kredytu). Czy wiesz coś o tym?

Mejt
Gość

Straszne skróty i uproszczenia zostały zastosowane w Pańskim tekście. Zdecydowanie lepiej jak pisze Pan o modzie niż o finansach i polityce sprzedażowej firm.

Z matmy to chyba była mocna trójka? .. ja bym się nie odważył napisać, że udzielenie rabatu o 25% w uproszczeniu daje obniżkę marży o 50%. Zależy właściwie głównie od kosztu pozyskania towaru i jest prawdziwe tylko w przypadku gdy wyjściowa marża jest 40%. W rzeczywistości marże są specyficzne dla różnych grup odzieży/marek.

Stara zasada handlu mówi, że towar jest wart tyle ile nabywca zechce za niego zapłacić. Strategie cenowo-sprzedażowe w obecnych czasach są bardziej skomplikowane niż zostało tu opisane. W większości liczących się marek ceny są elementem pozycjonowania tejże marki i są zaledwie pochodną kosztów. To na czym najbardziej zależy zarządzającym też w dużej mierze fluktuuje okresowo – czasami jest to wolumen sprzedaży czyli obrót, a czasami rzeczona marża. Sama marża może być też targetowana wolumenowo ;) bądź procentowo. Poza tym strategie promocyjne są często aplikowane doraźnie, gdy analiza bieżącej sprzedaży pokazuje brak realizacji celów, lub koszt wytworzenia się zmienił poprzez np. zmiany kursu walut, cen paliwa, cen materiałów, etc. Czynników jest tak wiele, że zapewne powstałaby z tego niezła “magisterka”.

A teraz co do samego zjawiska “nieustannych” promocji. Jest to strategia sprzedażowa marki. W moim mniemaniu przez wysoką cenę wyjściową marka wysyła do potencjalnego klienta wiadomość: ‘jesteśmy marką oferującą produkty bardzo dobrej jakości, ale dla Ciebie nasz ukochany kliencie mamy specjalne rabaty. Więc nie czekaj dłużej bo promocja nie trwa wiecznie” :). Jeśli w ten sposób firma realizuje swoje cele, nie ma co “strzelać focha” na takie rozwiązania. Jeśli design i jakość nam odpowiadają należy kupować. Tylko należy to robić świadomie. Do tego potrzebna jest umiejętność oceny jakości danego produktu (materiałów z jakich został wykonany) i porównanie jej w relacji do oferowanej ceny (metka ma tutaj drugorzędne znaczenie). I właśnie kształtowania takowej umiejętności oczekiwał bym od tak zacnego blogera.

Robert
Gość

W moim mniemaniu przez wysoką cenę wyjściową marka wysyła do potencjalnego klienta wiadomość: ?jesteśmy marką oferującą produkty bardzo dobrej jakości, ale dla Ciebie nasz ukochany kliencie mamy specjalne rabaty. Więc nie czekaj dłużej bo promocja nie trwa wiecznie?

Raczej “jesteśmy marką próbującą pozycjonować nasze produkty na półkę wyższą, niż sugerowałaby cena, bo nasze promocje są niemal nieustanne i trwają wyjątkowo długo”. A, i robimy to dla Ciebie nasz ukochany kliencie i dla wszystkich innych też ;)

Robiąc promocje tak często i tak długo te marki wysyłają sygnał, że ich produkty po prostu nie są warte “pierwotnej” ceny.

Przykład – Bytom i ich promocja na płaszcze “drugi za 1 zł”. Pomijając fakt, że samą promocję przedłużyli o bodaj tydzień, to równo po północy ostatniego dnia, gdy się zakończyła – a wiem to, gdyż siedziałem wtedy przy komputerze – poszedł newsletter z informacją o przecenach. Słowem – jak ktoś nie zdążył skorzystać z “drugi za 1zł”, to już następnego dnia miał te same płaszcze i kurtki w rabatach 30-50%.

paero123
Gość

Ale to co powiemy o markach sprzedawanych w TK Maxx gdzie w trakcie sezonu mamy metkę ‘obecny sezon’ + ‘ich cena’ + ‘nasza cena (50% taniej)’. Że sklepy firmowe są dla frajerów a właściwe ceny to te w TK Maxx?

Mejt
Gość

Dla mnie dla odmiany polityka cenowa w polskim TK MAXX jest jak to mówisz “dla frajerów”. Mam doświadczenie z ich sklepami w UK, Niemczech jak również USA , gdzie występują pod nazwą TJ MAXX oraz oczywiście w PL. To co wyczyniają w PL, w mojej opinii, dopiero jest obrazą dla klienta.

Sklep tego typu jest, powiedzmy to szczerze, zwykłym “ciuchlandem” z odzieżą nieużywaną ale z kolekcji sprzed kliku lat (oczywiście nie mam nic przeciwko kupowaniu w takich sklepach). Podobnie do istniejących w US – Marshalls czy ROSS (dress for less), Należało by się więc spodziewać, że ceny będą adekwatne do oferowanego towaru. W PL sklepy prowadzą akcję promocyjne przy reklamowym wsparciu celebrytów, pozycjonują się znacznie wyżej. Podąża za tym polityka cenowa. Ceny na metkach są celowo zawyżane, żeby rabat wydawał się bardzo atrakcyjny. Ponieważ sprzedają gro marek w Polsce nieznanych i niedostępnych trudno jest to oszacować. Doskonale to jednak widać przy markach w PL dostępnych. Oglądałem ostatnio koszulę od Tomasza (TH), w TK MAXX cena po rabacie 199 (przed rabatem 425 pln). Koszula w identycznym stylu w firmowym sklepie TH kosztuje 325 pln. Jak więc widać skala zawyżania cen dość znaczna.

Dla porównania w amerykańskim TJ MAXX, koszula typu Oxford marki Polo Ralf Laurent, cena sklepowa 75 usd, w TJ – 19 usd. Jeansy Levi’s 501, cena sklepowa 49 usd, w TJ – 10 usd.

Jak widać marki/sklepy prowadzą różne strategie cenowe. Najważniejsza dla nas klientów jest jednak świadomość, umiejętność oceny jakości towaru i relacji do jego ceny. W ten sposób uda się nam nie ulegać tzw. marketingowemu bullshit’owi.

artur
Gość

Z moich doświadczeń, dość rozległych, wynika, że “ich ceny” są faktycznie zgodne z podstawowymi cenami produktu (zapewne wyjątki się zdarzają). Nie znaczy to oczywiście, że gdzieś w jakimś sklepie stacjonarnym, czy tym bardziej w internecie, produkt nie może być w niższej cenie niż wyjściowa, czy nawet niższej niż w TK Maxx. Uważać należy na metki na których nie ma “ich ceny”. Ostatnio przyglądałem się marce Tokyo Laundry i ceny na stronie producenta są z grubsza takie same co w TK Maxx, do tego wiele produktów przecenionych, a jeszcze co chwile akcje promocyjne typu kod rabatowy na 20%.
Jest też w TK Maxx trochę totalnego szmelcu. Nie ogarniam całego asortymentu, ale wśród różnych gadżetów, narządzi itd. bywają kwiatki typu maszynka do strzyżenia Clatronic (chiński chłam) za 30zł, która po sąsiedzku w Auchan jest za 25zł, a warta jest 0zł ;-)

Mejt
Gość

Jak widzisz Robercie nasza dyskusja pokazuje, że odbiór strategii marki i jej zabiegów marketingowych może być zgoła odmienny, indywidualny dla każdego klienta. Osoby, nazwijmy je “modowo świadome”, są zawsze na czasie, obserwują kolekcje nawet jak nie zamierzają dokonywać zakupów. Ale bądźmy szczerzy, w klienckiej masie takie osoby stanowią zaledwie znikomy procent jeśli nie promil.

Statystyczny klient masowy, dzięki któremu marka ma przychód, interesuje się produktem i jego ceną głównie w momencie dokonywania zakupu. Nie analizuje wtedy, czy promocja jest dobra, czy warto poczekać bo będzie lepsza. Taki klient cieszy się, że jest rabat i ma wrażenie, że kupuje dobry produkt w przystępnej cenie. Patrząc na zjawisko z tej perspektywy polityka “stałych rabatów” mimo, że wqurzająca jest jednak zabójczo skuteczna ;).

doors58
Gość

Mejt, piszesz “Towar jest tyle wart ile nabywca zechce za niego zapłacić”. To jest właśnie uproszczenie. Taki bon mot handlowców. To ile jest w końcu wart taki płaszcz w Bytomiu? 100 czy 50% ceny wyjściowej? Piszesz “Ceny są elementem pozycjonowania tejże marki i są zaledwie pochodną kosztów”. Ceny wyjściowe dodajmy. I są piątą wodą po kisielu względem ponoszonych kosztów, czego pernamentne promocje dowodzą.

Mejt
Gość

Na ale właśnie ten płaszcz jest wart dokładnie tyle ile będziesz chciał za niego zapłacić :). Ocenisz jego jakość i w relacji do Twojego budżetu podejmiesz decyzję czy kupujesz za cenę wyjściową czy czekasz na rabat. Jeśli ocenisz, że nie zapłacisz tyle za takiej jakości płaszcz możesz czekać na wyprzedaże. Jeśli cena nie spadnie do oczekiwanego przez Ciebie poziomu to szukasz produktu innej tańszej marki.

W dawnych czasach (kilkadziesiąt lat temu) cena była jednoznacznym wyznacznikiem jakości. W obecnych, gdzie w wielu produktach głównym składnikiem kosztowym są działania marketingowe takiej pewności/gwarancji nie ma. Tym bardziej cenna jest umiejętność rozpoznawania dobrej jakości.

doors58
Gość

Jeśli przyjmiemy zasadę zupełnego subiektywizmu, to trzeba będzie zindywidualizować ceny. To absurd. Dojdziemy do poziomu arabskiego suku. Jak płaszcz przez 80 % sezonu sprzedaje się z rabatem 50%, to dla mnie jest właśnie tyle wart. A jak ktoś kupił za 100% to przepłacił (obiektywnie).

PIotr
Gość

W pelni sie zgadzam z Mejtem. Tak naprawde klient rozsądza po ile jest w stanie kupić. Wiadomo, że można się ‘zfrajerować’ jak kupisz coś za pełną cenę, a potem masz na następny dzień przecenę 30% lub więcej. No ale jak widać w markach Bytom, Vistula, Wólczanka trudno pewno coś kupić w pełnej cenie. Wólczanka np. zarzuca promocjami jedna po drugiej. Niemniej jednak jak wszędzie rządzi rynek. Jak ktoś ma świadomość marki że te trzy są wysokiej klasy i zobaczy, że może kupić coś tanio to będzie szczęśliwy… i może nawet wróci do tego sklepu.

Ja polecam nauczyć się porównywać z konkurencją.

mirek
Gość

Nie nazwał bym Pruchnika i Vistuli markami premium to są marki ze średniej półki może nie które produkty są wyższej jakości ale są to nadal produkty średniej półki. A cenami zaczynały ocierać się właśnie o wyższą półkę. Gdzie sam pokazujesz na swoim blogu że możemy kupić taką a taką z rożnych sklepów zagranicznych (lub małych manufaktur) w cenie regularnej czy to V cz P. Mi się zdaje że te dwie marki przeliczyły i zrozumiały że nie są aż tak fajne za tą cenę. Wolał bym jak już aby cena regularna była normalna i bez tych setek promocji o promocji.

mirek
Gość

oczywiście Próchnika – mały chochlik komputerowy

Robert
Gość

Ja sobie Próchnika odpuściłem w momencie, kiedy rok po tym, jak ja kupiłem zestaw garniturowy z lnu (osobno spodnie i marynarka) za łączną kwotę ok. 800-900 zł, mój brat w tym samym salonie kupił dokładnie to samo po cenie 90 zł spodnie i 100 zł marynarka.

Andrzej
Gość

Należy jeszcze dodać, że gdyby V i B zastosowały pomysł Suit Supply, to ich produkty kosztowałyby 30-40%mniej.Garnitur nie kosztowałby 1100-1300 zł, ale 700-850 zł i to byłaby bardzo rozsądna cena.

mike
Gość

Marka, która non-stop robi takie akcje wysyła jasny sygnał: “Nasze produkty nie są warte cen pierwotnych”. Podoba mi się ostatnie zdanie o tym, by rywalizować czymś innym, a nie tylko ceną.

Kasia
Gość

Tak samo jest np. z shwrm. Non stop dostaję maile o rabatach. Chociaż to jeszcze pół biedy – najgorsze są smsy. We mnie to budzi dwa skojarzenia: albo są tak zdesperowani i łapią klientów na rabaty, albo projektanci są tak słabi, że jakoś ludzi trzeba zachęcić do kupna tych ubrań. ;)

Style To Go
Gość

Podoba mi się tekst. Z jednej strony krytyka obydwu firm, ale konstruktywna, a z drugiej nie faworyzuje Pan żadnej z nich. Dobrze przemyślany tekst.

Novy
Gość

Rok temu w salonie Bytomia pani wmawiala mi, ze akurat ten garnitur, ktory mi sie podobal, nie bedzie nigdy przeceniony, bo to najwyzsza linia itp. Oczywiscie miesiac pozniej cena spadla z 1500 do 900 zl. Kupilem niestety za 1500 i poczulem sie jak frajer, od ktorego ktos wyciagnal 600 zl. To juz bowiem bylo wciskanie klientowi nieprawdy.
Wyniki gieldowe wynikami, ale klienci, ktorzy kupia w cenach regularnych, moga poczuc sie oszukani, jesli pare tygodni pozniej produkt zostaje przeceniony o 30 – 50%. Ja juz jestem madrzejszy, zaczynam sie interesowac od znizki 50% wzwyz.

Maciek
Gość

Suit Supply ma też outlet w Holandii w miasteczku outletowym w Roermond. Typowo garnitury są przecenione o jakieś 30%, można też kupić krawaty w promocjach typu 3 za 45 eur, buty i spodnie. Wybór jest całkiem spory.

Andrzej
Gość

A jeszcze za czasów Bauera Vistula potrafiła sprzedawać kaszmirowe marynarki za 2000 zł (linia Ferrari czy jakoś tak), a teraz po 300 zł na wyprzedaży.

Adam
Gość

dla mnie te strategie V i B to strategia kto kogo zrobi w wała czy firma która sprzeda z zawyżoną ceną czy klient który zna model i rozmiar i wyczeka do końca i będzie się chwalić że dostał produkt za jakąś cenę,osobiście uważam że nie buduje to zaufania do marki

doors58
Gość

Markę Suit Supply bardzo cenię, ale fakt, że najlepsze modele znikają z oferty po kilku dniach nie podnosi jej prestiżu w moich oczach. To przecież nie manufaktura, ani producent luksusowych limitowanych serii. Dziwny model biznesu, w tym zakresie oczywiście.

Czytelnik
Gość

Efekt nieustających promocji w moim przypadku jest następujący:

Rok temu rozpocząłem pracę w której elegancki wygląd jest bardzo ważny, dodatkowo zawsze lubiłem klasyczną męską elegancję. W związku z tym, że w moim odczuciu Vistula była marką prestiżową, chcąc mieć dobre ubrania podczas promocji w grudniu 2013 roku wydałem blisko 4.000 zł. Kiedy weszła nowa kolekcja kupowałem tylko dodatki a podczas kolejnej, majowej promocji zachęcony super rabatem i super jakością ubrań wydałem po uwzględnieniu rabatu znowu blisko 4.000 zł. W efekcie mają garderobę – styl elegancki / smart casual stanowiły ubrania wyłącznie Vistuli, łącznie z butami.

Następnie trafiłem na książkę Mr. Vintage, później na blog. Zacząłem przez to interesować się klasyczną męską elegancja i…. uświadomiłem się!

Nie byłem w Vistuli od maja br. Podczas ostatniej promocji miłe Panie nawet dzwoniły i zapraszały mnie ponieważ już są nowe rabaty, tymczasem ja Vistuli nie chce nawet znać.

Abstrahując od nieustanych promocji, które prestiż marki wybiły mi dosadnie z głowy, to sama jakość ubrań pozostawia wiele do życzenia. Jeśli chodzi o same tkaniny to muszę przyznać, że są wyjątkowo dobre i trwałe, pierwszy garnitur kupiony rok temu, używany min. 2 razy tygodniowo i wygląda jak nowy. Problemem pozostaje szycie – wąskie klapy, górny guzik zbyt wysoko, skręcone ramiona, krzywo wszyta podszewka w spodniach, tragiczne kołnierzyki przy koszulach a nawet nadrukowane logo Vistula na rogu poszetki przez co zawsze muszą być schowane, o jakości butów nawet nie wspominam.

Kiedyś ekspedientka zdradziła mi, że Vistula nie wyrabia a ubrania szyją podwykonawcy, stąd takie efekty.

Reasumując, polityka Vistuli w moim przypadku doprowadziła do tego, że zostawiając tam bardzo dużo pieniędzy w ostatnim czasie, więcej nie zostawię tam złotówki.
Chce mi się śmiać w tym momencie kiedy słyszę jako ktoś chwali się tym, że ostatnio kupił super garnitur w Vistuli za 1.500 zł.

PanA
Gość

Większość z tych firm szyje u podwykonawców. Głośna ostatnio jest sytuacja szwaczek, które domagają się podwyżek (na dodam naprawdę żenującym poziomie) i w szczególności poprawy warunków pracy. Reserved dostał za szycie w Bangladeuszu ale nasze panie w branży dużo lżej nie mają.

Kosmita
Gość

Brak linka i możliwości wypisania z newslettera to tak naprawdę złamanie prawa. Mam nadzieję, że Bytom i inni zdają sobie z tego sprawę, bo jak klienci ruszą masowo to mogą być w sporych opałach.

ustawa z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną.
Art 7:
Usługodawca zapewnia działanie systemu teleinformatycznego, którym się posługuje,
umożliwiając nieodpłatnie usługobiorcy: […] zakończenie, w każdej chwili, korzystania z usługi świadczonej drogą elektroniczną.

Andrzej
Gość

Ktoś tutaj pisał, że te akcje to zaplanowana strategia, a ja uważam, że tak nie jest. Obie marki ze sobą mocno konkurują i te działania to takie “łapu capu”, na szybko, byle tylko wyprzedzić konkurenta i zadowolić akcjonariuszy. To nie są zaplanowane działania długookresowe. Zresztą wystarczy spojrzeć do dokumentów okresowych spółki:

http://www.vistulagroup.pl/files/reportsperiodical/srodroczne_skrocone_sprawozdanie_finansowe_za_III_kw_2014.pdf

Nie ma tam ani słowa o tym, że firma zamierza walczyć o klienta strategią cenową opartą na ciągłych przecenach. Kwestia ewentualnego obniżania cen pojawia się na str. 29 w punkcie opisującym “Ryzyko zmiany gustów nabywców” – jest tam info, że w przypadku gdy kolekcje będą odbiegać od preferencji klientów, to spółka może być zmuszona do obniżki cen.

Rozumiem zatem, że każda ich kolekcja jest nieudana i nie potrafią przewidzieć gustów klientów? Dobre :) Może pora zmienić projektanta, dyrektora artystycznego itp.

PanA
Gość

Bo takich rzeczy w raporcie sie nie pisze. Tam się pisze takie rzeczy jak umacnianie prestiżu marki przy jednoczesnym wzroście wolumenu sprzedaży. Nikt się do czegoś takiego nie przyzna w publicznym dokumencie.

Olgierd Rudak
Gość

@Kosmita:
> Brak linka i możliwości wypisania z newslettera to tak naprawdę złamanie prawa. Mam nadzieję, że Bytom i inni zdają sobie z tego sprawę, bo jak klienci ruszą masowo to mogą być w sporych opałach.

Z tym, że przesyłanie informacji handlowych nie jest świadczeniem usługi drogą elektroniczną.

(Natomiast coś mi świta, że może coś o tym być w ustawie o prawach konsumenta, ale teraz nie umiem tego znaleźć.)

Julek
Gość

Nie zgadzam sie co do kwestji Charles Tyrwhitt.

1. oczywiscie ze ceny prowadzone jako “pierwotne” sa kompletnie wygurowane ale z komentarzy ludzi na stronie CT wynika ze faktycznie niektorzy po takiej ceni jeszcze kupowali. Co wiecej, twierdza ze sa bardzo usatysfakcjonowani tymi przedrozalymi zakupami.

2. dzieki kodom rabatowym wysylanym klientom na maila uzyskalem ostatnio koszule z egipskiej bawelny za 11? + wysylke – watpie ze znajdzie sie jakas tansza oferta.

3. podobnie jest z butami w CT – buty ze skory cieleciej kosztuja zaledwie 100?. Nie ma sklepu ktory by przebil ta cene.

Julek
Gość

*ceny w euro

PanA
Gość

Jestem częstym klientem CT. Mam już chyba mocno ponad 20 koszul od nich, spodnie, dodatki. Ceny wyjściowe są właściwie tylko na starcie sezonu, często w przedsprzedaży pod koniec wyprzedaży poprzedniego sezonu. Jest to wymuszone tym, że CT musi te przecenione później ceny w oryginale chociaż przez chwilę pokazać, bo nie będzie mógł używać kwot przecenionych. Zresztą oni dodatkowo działają trochę na zasadzie hurtu. Ok koszula kosztuje 40 funtów, ale jak kupisz 4 to dostaniesz je za 100.
W przeciwieństwe do polskich marek – zasady cen w CT są bardzo jasne. 99% roku ceny bazowe są stałe i możemy co najwyżej liczyć na darmową przesyłkę (np teraz), 10 funtów gratisu w ramach krótkich akcji etc. Typowe przeceny od tych cen są raz na sezon i tyle. W Vistuli ceny wyjściowe normalnie są częściej i kupując w tych cenach mamy prawo poczuć się wydymani.

A co do butów to mam te właśnie za 100 funtów i to przyzwoita ale nie rewelacyjna jakość. Dużo wygodniejsze sa polskie Nordy Meka. Ale tylko w cenach z np ok 600 PLN.

Czytelnik
Gość

Od dawna planuję zakup koszul w CT lub TL Lewin, mam jednak problem z wyborem rozmiaru. Proszę o radę doświadczone osoby. Mam 180cm wzrostu, waga 70 kg. Kupując koszule z Vistuli rozm. 39 model super slim musiałem jeszcze dużo taliować i robić zaszewki.

Nie mam pojęcia jak ta rozmiarówka ma się do wcześniej wymienionych firm w rozm. regular, slim fit, fitted i fully fitted.

Ten sam problem mam z Suit Supply – jak rozmiar garniturów Vistuli ma się do SS? jeśli noszę 48 super slim to ten rozm. będzie również odpowiedni w SS?

Bardzo proszę o podpowiedz.

PanA
Gość

SS ma poradnik, chociaż jak czytałem to czasem to nie wychodzi takie zamawianie:). Niemniej oni akurat mają darmowy zwrot więc możesz zamówić 2 rozmiary. Ja np przy 182/85kg/100 cm w klatce mam rozmiarówkę 50/52 (przy 50 mam za wąskie spodnie, czas schudnąć :), 52 z kolei bym brał w bardziej slimowej wersji garnitura). Komentarz swój bazuje na mierzeniu jakie mi zrobili w SS w Amsterdamie.

Co do CT. Oni produkują dla anglosasów z UK i USA, gdzie standardowy człowiek jest ciut większy :). Polecam brać jak najbardziej slim i wcześniej odwiedzić krawcową i poprosić o zmierzenie zgodnie z wytycznymi na stronie producenta.

Czytelnik
Gość

Dziękuję za informację. Jeśli SS ma darmowy zwrot to rzeczywiście najlepiej zamówić dwa, zastanawiam się tylko jak duża jest strata przez podwójne przewalutowanie?

PanA
Gość

Sugeruje w takim wypadku użyć karty kredytowej. Zdjęcie blokady powinno być w tej samej kwocie. ALe to trzeba się upewnić, czy to tak zagra :)

Piotrunho
Gość

Nazwanie Bytomia i Vistuli markami premium jest nieco na wyrost, jeśli weźmiemy pod uwagę standardy z Zachodu.

Lukasz Tomaszewski
Gość

Co to za krawaty z cyfra 7 na froncie?

mtg
Gość

Co prawda nie dotyczy to firm odzieżowych ale jakieś dwa lata temu oglądalem telewizor w sklepie nie dla idiotów. Kosztował 1889 zł. Gdy przyszedłem tydzień później zaczęła się promocja o nazwie wietrzenie magazynów. Przy tym samym telewizorze była umieszczona żółta kartka w formacie A4 (co oznaczało przecenę) a na niej cena 1999 zł i ludzie kupowali aż miło.

Janek
Gość

Pisałem już ale napisze jeszcze raz: Wszystkie produkty jakie mi się ostatnio podobały w sklepach Bytomia i Vistuli, to modele slim i super slim. Niestety nie jestem szczypiorkiem w typie “ZARA” i spodnie typu leginsy oraz obciskające marynarki w których nie da się normalnie zbudowanemu facetowi funkcjonować w innej pozycji niż stojąca na baczność nie mówiąc już o tym ze kiedy zapina guzik wygląda jak pingwin omijam z daleka. Szkoda, bo ciekawa marynarka z Vistuli byłaby u mnie w szafie. To samo garnitur z Bytomia. Pytam – czy są modele w sylwetce standardowej? Nie ma. Koniec tematu. I akurat dla mnie nie ważne czy to kosztuje 500 czy 1000. Ważne żeby było, pasowało, dobrze leżało i kolor był taki jakiego szukam – klasyka w ciemnym najlepiej melanżowym granacie czy szarym-grafitowym. Nie ma. Albo marynarka: poliester i kawałek wełny za 799 albo ciekawy garnitur ale slim.

Michał
Gość

suit supply też robi wyprzedaże. Maja sklep w outlet village w Holandii. Bylem na początku października, ale akurat nie znalazłem nic co by mnie zainteresowało.

gaq
Gość

Wydaje mi się, że pytanie jakie trzeba tutaj zadać brzmi: Kiedy Suitsupply wejdzie wreszcie do Polski?? :)

Wejcie tej marki byłoby znaczną zmianą na naszym rynku. Vistula, Bytom i Próchnik miałyby się czego obawiać i może dzięki temu poprawiłyby te mankamenty, o których tutaj się co jakiś czas mówi na blogu (polityka cenowa, poliester tu i ówdzie, za wysoko guziki w marynarkach, wąski przedział rozmiarówki itp.) Holendrzy, uratujcie nas :D.

Rafał
Gość

Pytanie z innej beczki. Ostatnio szukam odpowiednich butów na zimę i zastanawiam się między clarks montacute lord, a dr. martens affleck. Te drugie mają podeszwę przyszywaną metodą goodyear welted, co jest dużym plusem, jednakże są droższe. Które by Pan preferował? Czy może są jakieś inne modele warte uwagi w cenie do 600zł? Pytanie często powtarzane, ale równie często zmienia się oferta sklepów, proszę o pomoc. Pozdrawiam!

dejko
Gość

600 zł za ten model Clarksów to cena mocno przesadzona. W zeszłym roku kupiłem ten model za bodajże 320 zł.

Rafał
Gość

Clarksy są tańsze, kosztują 400 – 500zł. Pytanie, czy są lepsze od Martensów?

Adam-Ski
Gość

…tak jak Mr.Vintage już napisał, ściganie na rabaty rozpoczęte.

Tu Vistula rozdaje rabaty do -50% a Bytom pokazuje, że potrafi dać rabat np. na koszule na poziomie -70%.
Gdzie tu logika? Czyżby ot, cała handlowo-marketingowa otoczka?
Czy nie lepiej od początku zrobić sensowe ceny i rzeczywiście np. przed końcem sezonu, lub w tym przypadku po Nowym Roku zrobić sensowną wyprzedaż, a nie tak jak teraz ciągnąć i ciągnąć w nieskończoność.
Za niedługo dojdzie do tego, że nowa kolekcja jeszcze nie trafi na przysłowiowe półki sklepowe a już będzie organizowana wyprzedaż.
Ta gra wyprzedażowa, rabatowa to nic tylko mydlenie nam Klientom oczu.

Jan z Krakowa
Gość

dobra włoska wełna na marynarkę kosztuje w hurcie 20 Euro, angielska 40 Euro , zatem materiał na marynarkę kosztuje 160 zł plus szycie – średnia cena dobrych polskich szwalni 150 zł – suma 310 zł , z vat-em 380 zł plus opakowanie , pokrowiec , elegancka torba , koszt płacenia kartą – 400 zł , a gdzie zysk ? Kupując tanio , kupujecie kiepskie materiały poprawnie przeszyte na marynarkę ( w Polsce mamy jedne z lepszych szwalni garniturów męskich w Europie ).Kupujcie tanie garnitury z tureckich , portugalskich , chińskich materiałów , ładnie uszytych. Tanio to może być tylko 5-10% z końcówki kolekcji. Pozdrawiam Jan Krawiec

dejko
Gość

Jaki pokrowiec, jaka elegancka torba?! Do marynarek Bytomia lub Vistuli dostaje się papierową torbę i plastikowy wieszak.
Modele z włoskiej wełny schodzą do poziomu 350-400 zł w momencie największych przecen i to często przy dodatkowym bonusie z racji posiadania karty klubowej. Zyski zapewne odbijane są na marynarkach 50% chińska wełna, 10% chińska bawełna i 40% poliester z butelek PET które najpierw wiszą za 700 zł, a potem, w końcówce wyprzedaży cena ich spada do 250 zł. Czytałem, że buty dla firmy Bytom szyje wiodący producent na arenie międzynarodowej Gino Rossi.

Krzysztof
Gość

Witam Ja ostatnio kupiłem buty w outlet Wrocław Gino Rossi fabryka w Słupsku buty przecenione z 829 pln w sklepie stacjonarnym na 299 pln dodatkowo była przecena dnia czyli w sumie zapłaciłem 209 pln i chciałbym w to wierzyć ze cena wyjściowa była tak wysoka pozdrawiam

Jarek
Gość
Krzysztof
Gość

Dodam tylko że były to wysokie zimowe trzewiki

wpDiscuz