Myślałem, że temat tegorocznych Zimowych Igrzysk Olimpijskich mam już wyczerpany w ostatnim wpisie, ale po obejrzeniu ceremonii otwarcia postanowiłem jednak wrócić do wątku strojów naszej reprezentacji. Zrobiło się wokół nich niemałe medialne zamieszanie i szczerze mówiąc wcale mnie to nie dziwi.


Oczywiście stroje na ceremonię otwarcia były znane już od kilku miesięcy (pokazywałem je w poprzednim artykule), ale po cichu liczyłem, że na żywo będą wyglądać lepiej. Niestety, nie wyglądały. A fakt, że temat podchwyciło tak wiele mediów, tylko potwierdza, że nie byłem w tym rozczarowaniu odosobniony.
Było sztampowo, katalogowo, bez emocji i bez historii. Co więcej, Polacy wystąpili praktycznie w tych samych zestawach co kilka innych kadr ubieranych przez Adidasa (m.in. Albania, Węgry i Turcja). Oczywiście z inną nazwą kraju na kurtce, ale liternictwo, układ i modele ubrań – identyczne. To powierdza, że nikt ze strony Polskiego Komitetu Olimpijskiego nie wynegocjował konieczności przygotowania projektów specjalnie pod naszą kadrę.
Dostaliśmy gotowca z katalogu Adidasa. Potraktowano nas taśmowo. I właśnie to budzi mój największy niesmak. Bo z jednej strony mamy 37-milionowy kraj w samym środku Europy, a z drugiej – globalną markę, która dysponuje ogromnym zapleczem projektowym i produkcyjnym. Efekt? Uniform niegodny rangi wydarzenia i zupełnie oderwany od naszej symboliki, historii czy kultury.
Przypomnę tylko, że mówimy o wydarzeniu oglądanym przez około 2,5 miliarda ludzi na całym świecie. Te kilkadziesiąt sekund, które dostaje każda reprezentacja podczas ceremonii otwarcia, to bezcenna okazja do pokazania czegoś więcej niż tylko nazwa kraju na kurtce. A my naprawdę mamy z czego czerpać: historia alpinizmu i himalaizmu, symbolika narodowa, krajobrazy górskie, rzemiosło. Trzeba tylko chcieć dostrzec w tym potencjał.
Tak jak robią to choćby Stany Zjednoczone. Tam nie dość, że wszystko zaprojektowała marka amerykańska (i to jak!), to jeszcze całość wyprodukowano w USA, a produkty, które trafiły do sprzedaży, rozeszły się błyskawicznie. I to jest właśnie różnica między „obsługą kontraktu”, a świadomym budowaniem wizerunku kraju.
I wcale nie chodzi tu o modę. Chodzi o ambicję. A tej niestety w tym projekcie zabrakło najbardziej.

Dobrze, że o tym piszesz. Stać nas, by wyglądać i reprezentować polskie marki, polski design i polskich producentów i projektantów.
Nie jest tak źle. Znaleźliśmy się w doborowym towarzystwie obok Albanii, Węgier i Turcji. ?
Miejmy nadzieję, że wnioski zostaną wyciągnięte i w letniej edycji będzie lepiej
Oby, choć na LA 2028 również ubierze nas Adidas.
Biorąc pod uwagę „konieczność” udziału w wydarzeniu i wskazaniu kogokolwiek to i tak wypadli dużo lepiej…
Ponieważ medalami się nie wypromujemy, bo żadnych medali nie będzie, można było przynajmniej wyróżnić się strojami.
No i co, „ekspercie”?
Michale, linki w tekście nie przekierowują do poprzedniego wpisu. Przynajmniej u mnie ;)
Już poprawiłem, dzięki.
To smutne i boli, ale nawet nie dlatego, że stroje są brzydkie, tylko dlatego, że to jest pokaz tego, że nasz sport i olimpizm jest tak słaby, że komitetowi bardziej opłaca się zamówić takie coś i oszczędzić niż wydać pieniądze na coś porządnego. Jeżeli żaden z tych sportowców nie zdobędzie medalu, to po co się silić na dobre kurtki? Nic tam nie znaczymy.
No dobra, mieliśmy już super ubranego selekcjonera i było o tym głośno i fajnie, ale co z tego… Czy fatałaszki sportowców i trenerów mają jakiekolwiek znaczenie przy braku medali i pucharów? Przecięty widz spośród tych 2 miliardów raczej wzruszy ramionami, nie zauważy tego. Może ktoś się pochyli nad świetnymi strojami i medalami Amerykanów, ale my to niestety jesteśmy tam takim wypełniaczem.
Mają znaczenie, dlatego, że idea igrzysk olimpijskich wykracza daleko poza sportową rywalizację. To wydarzenie medialne o wielkiej skali i potencjale. Skoro już wykładamy grube miliony na przygotowania i jedziemy tam, to wykorzystajmy to tak jak USA, Mongolia, Haiti czy Brazylia – oni zrobili sobie świetną promocję i cały świat pisał i pokazywał ich stroje, przy okazji wyjaśniając co stoi na przykład za malowidłami na ubraniach Haiti. Tak to się powinno robić.
Myślę, że przecenia pan rolę, jaką odkrywa zimowa olimpiada w kontekście globalnego wizerunku krajów, a z pewnością przecenia pan rolę ubioru na samej ceremonii otwarcia. Takiego przeciętnego mieszkańca planety Ziemia to nie obchodzi zupełnie. No nic, mamy o odmienne zdanie i już tak zostawmy :). Poza tym, to czy jest pan pewny co do liczby 2,5 miliarda? 2,5 miliarda ludzi, czyli jakaś 1/3 ludzkości oglądało otwarcie zimowych igrzysk? Może całą olimpiadę łącznie to tak, ale inaugurację?!
Tak, to są oficjalne dane.
A jeśli chodzi o korzyści wizerunkowe, to nie jest to moja subiektywna opinia. Reprezentacje o których było najgłośniej po ceremonii otwarcia, generują publikacje o wartości medialnej nawet kilkunastu milionów dolarów (tzw. ekwiwalent reklamowy).
Poproszę o źródło tych oficjalnych danych, nie mogłem znaleźć.
Ostatnie igrzyska, jakie śledziłem, to igrzyska w Calgary w 1988 roku. To wydarzenie jest mi całkowicie obojętne. Ale niegospodarność nie jest.
A gdzie tu widzisz „niegospodarność”?
Ale to, że Ciebie lub przecietnego Polaka (tu sie zgodze, bo Polakow faktycxnie moda nie interesuje, co do innych mieszkańcow planety byłabym daleka od takich wniosków, bo np.moda bardzo obchodzi Włochów) nie interesują ubrania, nie znaczy że tyczy sie to wszystkich
Włącz sobie Google Maps i zobacz, jakie są na świecie kraje, i zastanów się, czy tam mieszkańcy na ogół interesują się fatałaszkami ;). Podpowiadam (dość złośliwie), że poza Polską i Włochami są też inne kraje.
Jeżeli uważasz, że „fatałaszki” nie mają jakiegokolwiek znaczenia, to co robisz na blogu poświęconym modzie?
Ale inni tak nie myslą jakos – patrz Haiti. Poza tym czy ładny wyglad jest tylko dla medalistów zarezerwowany? Nie mozna po prostu dobrze wyglądac niezależnoe od okolicznosci?
No cóż. Te stroje to żenada. Nasi olimpijczycy wyglądają jak załoga jakiejś fabryki w Korei Północnej.
Potrzebna byłaby zmiana reguł przetargu. Nie tylko najtańsza oferta, ale też inne względy, np. czy firma w przeszłości odnosiła się z szacunkiem danego kraju (Adidas nie pierwszy raz ma nas w d…). Wykluczenie firm niepolskich będzie kolidowało z prawem unijnym. Oczywiście obecna, skrajnie proniemiecka ekipa, nic z tym nie zrobi.
znaczy szczerze? kogo to obchodzi? za 2, ba, za rok czy nawet za pół roku (sic!) nikt nie będzie o tym pamiętał, a kasa od adidasa wpada do związku, co jest ważniejsze dla rozwoju dyscyplin niż „ładne ubranka”. Czy wolałbym, żeby zamiast adidasa na tych samych warunkach były ładne stroje polskiej marki? no pewnie, ale ważniejsze jest rozwój sportu i komitetów olimpijskich. szkoda, że nikt nie mówi i nie pisze o tym, że 4F tak łatwo oddał „przetarg” i przegrał z Adidasem. Tak zawalczyli o polską kadrę ;)
Nie oszukujmy się, że cokolwiek z tego kontaktu pójdzie na rozwój sportu :) Kontakt z Adidasem pojawił się w momencie, gdy zmieniła się władza i spółki państwowe zakręciły kurek z pieniędzmi dla PKOl po licznych aferach i braku możliwości kontroli wydatków, więc to była po prostu próba szukania kasy nie na rozwój, lecz na wypłaty i bieżące wydatki. Prezes 4F twierdzi, że ich propozycja była wyższa wartościowo niż Adidasa i nawet opublikował wczoraj szczegóły oferty: 15 milionów opłaty dla PKOl za kontakt, 11 milionów w barterze i 10,5 miliona jako zobowiązanie do zakupu sprzętu przez PKOl (rozłożone na 4 lata).… Czytaj więcej »
Przy obecnych „rządach” wcale mnie to nie dziwi :(
Z głupotą się nie dyskutuje, wiadomo.
Tak to rząd podjął decyzję o strojach reprezentacji olimpijskiej, taaak..
Obecnie rządzący nie mają z tym nic wspólnego.
Polskim Komitetem Olimpijskim kieruje pan Piesiewicz, który sympatyzuje z drugą stroną politycznej sceny.
A tak w ogóle, to dla dobra sportu ta instytucja nie powinna podlegać pod jakiekolwiek decyzje polityczne.
Szczerze mówiąc to według mnie na lepsze stroje nasze orły nie zasługują – te są adekwatne do poziomu sportowego i tak jest ok. Stroje na poziomie USA czy Mongolii to byłoby trochę tak, jakby kierowcę TIR-a ubrać w trzyczęściowy garnitur szyty na miarę, buty od Kielmana, koszule z mankietami na spinki i zegarek IWC na rękę. Niby można, niby dobrze by wyglądał, ale jednak to byłby overdressed w stosunku do zarobków i pozycji społecznej. No nie ten poziom po prostu. Może i brutalne w swej dosłowności, ale właśnie tak to widzę – i podobnie jest z polskimi sportowcami, którzy pojechali… Czytaj więcej »
Przypomnij zatem ile olimpijskich medali ma teraz Mongolia?
Igrzyska to coś więcej niż tylko aktualny poziom sportowy, bo to się liczy na każdych zawodach niezależnie od ich rangi. To naprawdę słaby tok rozumowania, że najlepsze sportowo narody miałyby „ociekać złotem”, a gorsi to mogą wyjść i w workach po cemencie.
Może 4F to nie LR, ale widać że udział w igrzyskach ma znaczenie https://sukces.rp.pl/moda/art43779391-ubrala-amerykanow-na-igrzyska-slynna-marka-chwali-sie-wynikami-sprzedazy
No to pójdźmy może krok w bok a może krok dalej – w kierunku nie makrobiznesu tylko naszego małego modowego poletka :
założylibyście na siebie coś z tej kolekcji którą przygotował dla reprezentacji Polski Adidas ?
Bardzo dobre pytanie . Poza czerwona „puchową” kurtka,która zawsze może sie przydać nie ma tam nic co bym chciał mieć w szafie. Te szerokie spodnie sa tak tragiczne,że oczy bolą od patrzenia,zbyt szerokie nogawki i ta ciemna lamówka na dole. Spodnie wyglądaja jak zewnetrzna wartwa zakladana na inne spodnie, na tęgie mrozy. Stroje godne firmy drogowej…do tego te okropne buciory.Piekni,wysportowani i młodzi ludzie wyglądający jak bezkształtne manekiny.
Moim zdaniem to pokazuje polską bylejakosc i brak przywiazywania wagi do estetyki, w tym mody. Nikomu na tym nie zależalo po prostu. Włochy, Francja, a nawet jak soe okazuje sporo innych krajów, nie traktują piekna po macoszemu, jako coś nieistotnego. A my tak.
Panie Michale, a wie Pan może dlaczego Polacy występowali na otwarciu w strojach Adidasa, a już w czasie swoich występów są ubrani w stroje 4F. Zawsze sądziłem, że tego typu sponsoring obejmuje całość: stroje galowe i stroje w których występują zawodnicy.
Wynika to z tego, że każdy związek sportowy podlegający pod PKOl może mieć swoich dostawców sprzętu i swoje kontrakty, a umowa z Adidasem obejmuje wyłącznie wybrane dyscypliny, otwarcie igrzysk, wręczanie medali i uroczystość zamknięcia.
Jest to trochę absurdalne, bo np. jakiś sportowiec zdobywa medal w stroju 4F, ale medal musi odbierać w stroju Adidasa.