fbpx

Najbardziej wakacyjny kolor świata? Historia Nantucket Red

1 komentarz

W ostatnim wpisie wspominałem, że są takie tkaniny, które domyślnie dopasowujemy do poszczególnych pór roku, a dzisiaj będzie o kolorze, który wybitnie kojarzy się z latem, choć w Polsce jest praktycznie niespotykany. Czy coś wam mówi nazwa Nantucket Red? Myślę, że niewiele osób ją zna, ale sam kolor raczej tak. Bo mimo znikomej popularności w naszym kraju, jest to jeden z najbardziej charakterystycznych kolorów stylu preppy od ponad sześćdziesięciu lat.

fot. Ralph Lauren


CZERWIEŃ CZY RÓŻ?

Zacznijmy od próby opisania tej barwy. Jedni nazywają ją łososiową, inni koralową, jeszcze inni twierdzą, że to po prostu wyblakła czerwień. I w sumie to ostatnie określenie jest najbardziej trafne, bo odnosi się do genezy tego koloru. A historia Nantucket Red jest o tyle ciekawa, że wcale nie zaczęła się od mody.

Na początku lat 60. Philip C. Murray, właściciel kultowego sklepu Murray’s Toggery Shop na wyspie Nantucket w stanie Massachusetts szukał produktu, który dobrze oddawałby klimat letniego życia na wyspie. Warto przypomnieć, że Nantucket to kurort letniskowy Amerykanów, choć z bogatą historią wielorybniczą. Dzisiaj wyspa liczy niespełna 15 tysięcy mieszkańców, ale latem ich liczba wzrasta kilkukrotnie, a ceny nieruchomości należą do najwyższych w Stanach Zjednoczonych.

Murray inspirację znalazł po drugiej stronie Atlantyku – na wybrzeżu Bretanii, gdzie od dziesięcioleci szyto żagle z czerwonego płótna impregnowanego garbnikami z kory drzew. Garbniki zabezpieczały tkaninę przed wilgocią, pleśnią i promieniowaniem UV, a przy okazji nadawały jej charakterystyczny ceglastoczerwony kolor. Jednak pod wpływem słońca i soli morskiej, stopniowo zmieniały one intensywną czerwień w charakterystyczny, wypłowiały róż.

Z ŻAGLI NA SPODNIE

Murray postanowił odtworzyć ten kolor i przenieść go na bawełniane spodnie i szorty, bo uważał, że będą one idealnie pasować do wakacyjnego kurortu i estetyki jego sklepu. Dodatkowo chciał, by ten charakterystyczny róż stopniowo płowiał podczas użytkowania przez klientów i dlatego spodnie reklamował hasłem „Guaranteed to Fade”, czyli w wolnym tłumaczeniu „gwarantujemy, że wyblakną”.

A zatem stała za tym przemyślana idea, a nie tylko chęć odtworzenia konkretnego koloru. Każde pranie, każdy dzień spędzony na słońcu i każda wakacyjna podróż pozostawiały na nim swój ślad. Dzięki temu dwie pary spodni w kolorze Nantucket Red po kilku sezonach mogły wyglądać zupełnie inaczej. Myślę, że właśnie ta nieprzewidywalność i naturalna patyna sprawiły, że dla wielu osób stały się czymś więcej niż tylko kolejnym elementem garderoby.

KOLOROWA PAMIĄTKA Z WAKACJI

Pomysł Philipa C. Murraya okazał się strzałem w dziesiątkę. Zamożni turyści przypływający na wyspę Nantucket okazali się otwarci na ten niesztampowy kolor i chętnie go nosili na wakacjach. Wypłowiałe różowe spodnie i szorty szybko stały się znakiem rozpoznawczym – najpierw sklepu Murraya, a później także całej wyspy.

Ale jak wiadomo, każde wakacje kiedyś się kończą, więc klienci którzy wracali na kontynent, zabierali ze sobą także wakacyjne ubrania kupione na wyspie. I zaczęli je nosić po pracy i w weekendy. Nie chodziło wyłącznie o to, że ten kolor im się podobał, lecz przede wszystkim o to, że budził pozytywne skojarzenia: z wakacjami, z żeglowaniem, z domami na Cape Cod, z drewnianymi pomostami i całą wakacyjną otoczką, którą każdy chce jak najdłużej pamiętać. I był czymś w rodzaju wakacyjnej pamiątki, którą można było nosić także po powrocie do domu.

SYMBOL STYLU PREPPY

Różowe spodnie szczególną sympatię zdobyły u studentów z bogatych domów, czyli u przedstawicieli Ligi Bluszczowej. Przypomnę, że ich codziennym strojem uczelnianym były blezery, koszule z bawełny oxford oraz beżowe chinosy (w Stanach zwane Khakis), więc różowe spodnie przywiezione z wakacji były ciekawą odmianą i stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów stylu preppy, czyli estetyki która była swobodniejszym, młodszym i bardziej kolorowym rozwinięciem stylu Ivy League. A trzeba przypomnieć, że w tamtym czasie kampusy Harvardu, Yale czy Princeton były miejscami, gdzie rodziły się trendy amerykańskiej mody męskiej.

Do popularyzacji tych spodni bez wątpienia przyczyniła się także kultowa książka „The Official Preppy Handbook” z lat 80. autorstwa Lisy Birnbach. To właśnie tam Nantucket Reds zostały uznane za obowiązkowy element garderoby bywalca klubów żeglarskich i golfowych. W jednej chwili lokalna ciekawostka stała się symbolem stylu preppy w całych Stanach Zjednoczonych.

Co ciekawe, świeża para spodni wcale nie była najbardziej pożądana. Prawdziwi miłośnicy preppy cenili egzemplarze wielokrotnie prane i wyblakłe. Taki kolor był dowodem, że spodnie przeżyły już niejeden sezon na jachcie, polu golfowym czy nad oceanem.

NAZWA ZASTRZEŻONA

Oczywiście z czasem kolor ten wyszedł daleko poza koncepcję pana Murraya. Po pierwsze, zaczęto go stosować już nie tylko na spodnie i szorty, ale w zasadzie na wszystkie inne elementy garderoby: bluzy, polo, krawaty, czapki, tenisówki i wiele innych. Po drugie, z czasem sięgnęły po niego popularne marki odzieżowe jak Polo Ralph Lauren, J.Crew, Gant, Tommy Hilfiger i takie spodnie oraz szorty trafiły do mainstreamu. Po trzecie, kolor ten stał się znakiem rozpoznawczym już nie tylko wyspy Nantucket, ale w zasadzie całego „wypoczynkowego” wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Z czasem przestał być też symbolem wyłącznie amerykańskiej elity, a stał się po prostu jednym z klasycznych letnich kolorów. Nie ma chyba innego koloru, który tak bardzo kojarzyłby się z amerykańskimi wakacjami. 

Co ciekawe, nazwa Nantucket Reds jako oznaczenie handlowe odzieży została zastrzeżona wiele lat temu przez Murray’s Toggery Shop, Inc. i inne marki nie mogą jej używać. Dlatego Ralph Lauren, J.Crew, Vineyard Vines czy Rowing Blazers sprzedają bardzo podobne spodnie, ale zwykle opisują kolor jako np. faded pink, washed rose, salmon, dusty rose czy weathered red, zamiast używać nazwy handlowej Murray’s Toggery.

MIAŁEM DO NIEGO KILKA PODEJŚĆ

Ja sam jeszcze kilka lat temu podchodziłem do tego koloru z pewną rezerwą, wydawał mi się zbyt ostentacyjny i nie widziałem dla niego miejsca w mojej szafie. Ale rok temu zmieniłem zdanie. Najpierw kupiłem jedne szorty, później drugie oraz chinosy. Polubiłem je do tego stopnia, że latem noszę je równie często jak beżowe chino i szorty. Dzisiaj uważam, że to jeden z najciekawszych kolorów męskiej garderoby. I to nie tylko letniej, bo jesienią i zimą – w postaci sztruksów, kurtki koszulowej czy swetra szetlandzkiego – też może wyglądać intrygująco.

Myślę, że właśnie dlatego Nantucket Red od ponad sześćdziesięciu lat ma swoich wiernych fanów, choć nigdy nie był chwilowym hitem ani kolorem z pierwszych stron magazynów modowych. Przetrwał próbę czasu, bo jest czymś więcej niż tylko kolejnym odcieniem różu. Niesie ze sobą historię, określony styl życia i skojarzenia z wakacjami, żeglowaniem, drewnianymi pomostami, popołudniami spędzonymi nad oceanem oraz ubraniami noszonymi bez przesadnej ostrożności. To właśnie ten kontekst sprawia, że jest tak interesujący.

Mam też wrażenie, że w czasach ultrafast fashion ta historia nabiera jeszcze większego znaczenia. Coraz częściej szukamy rzeczy, za którymi stoi coś więcej niż tylko atrakcyjny wygląd. Lubię ubrania, które z czasem nabierają charakteru i chyba właśnie dlatego przekonuje mnie filozofia, od której wszystko się zaczęło. Spodnie w kolorze Nantucket Red od początku projektowano z myślą o tym, że będą się zmieniać wraz z właścicielem i wyglądać inaczej z każdym kolejnym sezonem.

JAK NOSIĆ TEN KOLOR?

Jak wspomniałem, kolor Nantucket Red bardzo mocno kojarzy się z kurortowym stylem Stanów Zjednoczonych, a zatem pytanie czy w naszych warunkach geograficznych nie będzie wyglądał nienaturalnie? Moim zdaniem nie. Uważam, że ten kolor z powodzeniem można nosić w naszych szerokościach geograficznych. A jak go nosić?

Moim absolutnym faworytem są połączenia różu z szeroką paletą odcieni niebieskiego – od błękitu po granat. Różowe spodnie i szorty świetnie wyglądają również z koszulami i kurtkami z jasnego denimu – to połączenie często promuje marka Polo Ralph Lauren. Z mniej oczywistych połączeń zachęcam do zestawów z zielenią – na przykład różowe chinosy i zielona kurtka wojskowa tworzą ciekawe połączenie dwóch różnych światów – cukierkowego preppy ze stylem militarnym. Kilka przykładowych stylizacji zamieszczam poniżej.

Dajcie znać w komentarzach czy Nantucket Red jest już w waszej szafie i jak się zapatrujecie na ten kolor w męskiej garderobie.

Podobne wpisy

Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Adam
1 godzina temu

Pierwszy