Drogie panie, co wy kupujecie?

292 komentarzy

Tytuł może to sugerować, ale uspokajam, że nie poszerzam tematyki bloga o modę damską, choć  bardzo wiele osób o to pyta, a nawet prosi. Nie czuję się na siłach, nie mam odpowiedniej wiedzy, nie specjalnie mnie to interesuje, więc pewnie będzie to wpis pierwszy i ostatni. Ale skoro nie ma tygodnia by takie pytanie nie padło, to znaczy, że jest zapotrzebowanie na takie treści i szkoda, że wśród najbardziej opiniotwórczych blogów o modzie damskiej próżno szukać damskiego odpowiednika Mr. Vintage. A że taki blog byłby potrzebny, przekonałem się kilka dni temu, gdy jedna z czytelniczek bloga (tak, pań jest tutaj coraz więcej) poprosiła mnie o radę w sprawie zakupu damskiej marynarki inspirowanej męskimi fasonami. Napisała, że poszukuje czegoś klasycznego, uniwersalnego, ponadczasowego, nie z sieciówki. Przesłała mi link do żakietu z kolekcji marek Zień i Natasha Pavluchenko.

MrVintage Drogie panie 2fot. mostrami.pl
MrVintage Drogie panie 1fot. mostrami.pl

Nietrudno się domyślić, że zakupy wybiłem czytelniczce z głowy. Wystarczył rzut oka na skład surowcowy. Drogie panie, metka znanej prestiżowej marki nie zawsze gwarantuje jakość do której dana marka przyzwyczajała klientki od lat. Niestety w ostatnich kilkunastu latach jakość ubrań spadła. Oczywiście w modzie męskiej też się to zdarza coraz częściej, ale nie spotkałem się aż z takimi bublami. Bez cienia wątpliwości mogę postawić tezę, że w dzisiejszych czasach znacznie łatwiej znaleźć  produkty o uczciwym stosunku ceny do jakości w kolekcjach męskich niż w damskich.

Zapewne wynika to z tego, że kobiety zwracają uwagę przede wszystkim na walory wizualne danej rzeczy (ma być ładne) i prestiż marek, a nie na szczegóły techniczne. Producenci to wykorzystują i dlatego w sklepach jest coraz więcej produktów, których jakość jest co najmniej dwie półki niżej niż pozycjonowana jest dana marka. Jest to biznes w którym dąży się do wyśrubowania jak najwyższej marży (koszty działalności handlowej są bardzo wysokie), a można ją podwyższyć rezygnując z droższych półproduktów (m.in. tkanin), zastępując je tańszymi. Metr dobrej tkaniny wełnianej kosztuje zazwyczaj 3-4 razy więcej niż jej tańszy zamiennik z surowców syntetycznych lub sztucznych. Teoretycznie można mieć pretensje do marek, że to one obniżają jakość produktów, ale jak już wspominałem, to jest biznes i skoro ktoś takie produkty kupuje, to niby dlaczego firmy miałyby tego nie wykorzystywać? Gdyby kobiety nie kupowały takich ubrań, to firmy zmuszone byłyby do szukania przyczyn i być może do poprawy jakości. Widocznie tak się nie dzieje i dlatego takich bubli jest coraz więcej. Częściowo stoi też za tym fakt, że moda damska jest bardziej podatna na zmiany trendów, więc kobiety częściej wymieniają garderobę niż mężczyźni, a wady produktów z kiepskich surowców po prostu nie ujawniają się tak szybko, by paniom to przeszkadzało.

MrVintage Drogie panie 7 fot. e-hexe.com.plMrVintage Drogie panie 3MrVintage Drogie panie 4fot. e-simple-cp.comMrVintage Drogie panie 8fot. mostrami.pl

Mężczyznom znacznie trudniej byłoby wcisnąć takie buble jak te powyższe. Za taką kwotę spokojnie może kupić wysokiej jakości płaszcz, marynarkę lub nawet cały garnitur z dobrej włoskiej wełny (a nawet kaszmiru – dot. marynarki), z podszewką wiskozową, z konstrukcją wykonaną według tradycyjnych metod krawieckich (płótno). A przecież na uszycie męskiej marynarki (nie wspominam już o garniturze)potrzeba kilkadziesiąt procent więcej tkaniny niż na damski żakiet.

Pamiętam sytuację z początku sezonu jesień-zima gdy w kolekcji Bytomia pokazały się dwa bardzo ładne garnitury w mocną kratę (link 1, link 2) i bardzo szybko pojawiły się komentarze krytykujące ich skład surowcowy: 60% wełny i 40% poliestru z poliamidem. Negatywne wypowiedzi nt. ich składu widziałem w kilku miejscach: fan page Bytomia, u mnie na blogu i na forum But w Butonierce. W kolekcji było też kilka marynarek z 30% dodatkiem poliamidu (tu jedna z nich) i wygląda na to, że one również nie zyskały aprobaty u klientów, bo chyba wszystkie są teraz przecenione ponad 60%, a z większości jest prawie pełna rozmiarówka. Wydaje się, że klienci Bytomia są już wyedukowani i przyzwyczajeni do odpowiedniej jakości produktów i coś takiego po prostu nie przejdzie.

Ale wrócę jeszcze do kolekcji damskich, bo gdy zacząłem przeglądać produkty innych znanych marek postrzeganych na naszym rynku jako prestiżowe, to okazało się, że nie są to jednostkowe przypadki. W ofercie takich firm jak Hexeline, Simple, Solar, Eva Minge nie tak łatwo znaleźć modele wykonane w 100% z naturalnych tkanin i dzianin, mimo cen z wysokiej półki. Nie oznacza to jednak, że wszystkie ich produkty to kiepskiej jakości towar ometkowany prestiżową metką i czterocyfrową ceną. W ofercie tych samych marek można znaleźć niewiele droższe modele wykonane z naturalnych surowców. Trzeba tylko sprawdzić skład surowcowy. Weźmy taką markę jak Aryton. Szyją bardzo ładne płaszcze damskie i obok modeli z naturalnych tkanin trafiają się też poliestrowe egzemplarze w cenie niewiele niższej. To zwyczajne nabijanie w butelkę nieświadomych konsumentów; ładny produkt z byle jakiej tkaniny. A wystarczy czytać metki i nie kupować wzrokiem, do czego namawiam na zakończenie tego wpisu.

MrVintage Drogie panie 5 Płaszcz Aryton z tkaniny o kiepskim składzie, podszewka również sztuczna fot. mostrami.plMrVintage Drogie panie 6Płaszcz tej samej firmy, cena trochę wyższa ale jest już naturalna tkanina i dobra podszewka, fot. mostrami.pl

 

PS. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że większość czytelniczek tego bloga raczej nie potrzebuje rad z tego trochę chaotycznego tekstu, ale chciałem się podzielić luźnymi przemyśleniami, tym bardziej, że nie wiedziałem jak trudno w ofercie wydawałoby się dobrych damskich marek znaleźć proste i ponadczasowe klasyki (mała czarna, spódnica ołówkowa, klasyczny żakiet, spodnie cygaretki) o jakości odzwierciedlającej ich cenę. Swoją drogą szkoda, że tematy związane z jakością tak rzadko są poruszane w czasopismach dla kobiet, na najpopularniejszych blogach i w innych mediach. Dominują tam zdjęcia, czyli wspomniane wcześniej walory wizualne, a nie edukacyjne treści zachęcające do szukania produktów o uczciwym stosunku ceny do jakości. No ale może przesadzam i nie rozumiem kobiet? Co o tym sądzicie?

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

292 komentarzy do "Drogie panie, co wy kupujecie?"

Powiadom o
avatar

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
realneoszczedzanie
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

No niestety w sieciówkach damskich też jest masakra. Chciałem kupić dziewczynie czapkę 100% wełna na prezent to po długich poszukiwaniach znalazłem z passigatti ,,mniejsze zło” czyli skład 48% wełna, 30% wiskoza, 15% poliamid, 7% kaszmir.

softshell
Gość
softshell
1 rok 10 miesięcy temu

to że tam jest 7% kaszmiru to żadna pociecha. Przykro mi ale to po prostu folia na głowę a nie czapka :(

realneoszczedzanie
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Nie przesadzaj bo wełny jest połowa a sztucznego włókna niewiele. Imo do 20% sztucznego włókna jeszcze można zaakceptować.

softshell
Gość
softshell
1 rok 10 miesięcy temu

O_o ! No ok – takie masz zdanie i je szanuję. Dlaczego akurat 20% a nie mniej lub więcej?
Na wełnianych produktach nie oszukasz na składzie z domieszkami syntetyków. To po prostu nie oddycha. Proponuję byś przymierzył jakiś sweter z domieszką 20% syntetyku (najczęściej jest to poliamid) a następnie 100% wełniany – różnicę czuć od razu a z czasem jest ona coraz bardziej odczuwalna.
To czy tam jest 5-10% kaszmiru nie ma znaczenia bo to najczęściej fatalnej jakości wełna tego typu. Mówisz, że kupiłeś czapkę, gdzie jest 48% wełny – nie wiem co to jest za rodzaj ale jej ilość jest niestety mała. Po prostu w takiej czapce głowa się poci, mieszanka włókien szybko kulkuje a ciepła za bardzo to nie izoluje:(

Janek
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Domieszka 20 lub 30% sztucznego włókna do wełny (w większości kurtki i płaszcze) powoduje, że są one po prostu lżejsze, trwalsze i…. cieplejsze. Dodatkowa domieszka 5-10% kaszmiru powoduje, ze materiał jest bardziej przyjazny (miękki, miły w dotyku). Podobnie np. skład spodni 90% wełna, 10% kaszmir powoduje, że spodnie są bardziej „lejące” i miłe w dotyku dla skóry. To, że w marynarce jest 20-40% poliestru w składzie (plus wełna) ma tez dużo dobrych stron (trwałość, odporność na zagniecenia, itp.). W marynarkach się nie biega, nie wykonuje prac fizycznych, dodatkowo najczęściej wyposażone są w podszewki z poliestru czy wiskozy i często mniej ważne jest oddychanie a po prostu wygoda. Na lato i upały – wiadomo że nie jest to najlepsze rozwiązanie. Ale na chłodniejsze dni – często skład nie ma znaczenia. Oczywiście ważna jest jakość tych dodatków i proporcje w składzie.

Pozdr.
J.

Ernestson
Gość
Ernestson
1 rok 9 miesięcy temu

Jest znacząca różnica między poliamidem a poliestrem. Poliamid dodany do tkaniny płaszczowej faktycznie zwiększy jej trwałość nie obniżając w żaden sposób estetyki czy komfortu. Poliester dodawany jest nie po to żeby w jakikolwiek sposób podnieść walory użytkowe tkaniny tylko, żeby obniżyć jej cenę. Ma generalnie same wady – łatwo się mechaci (peeling) i nawet w dziennym świetle dość chamsko połyskuje.
Jeżeli chodzi o podszewki to jest wielka różnica w komforcie noszenia marynarki z podszewką wiskozową i poliestrową. Na korzyść wiskozowej oczywiście.

Mania
Gość
Mania
1 rok 9 miesięcy temu

Wydawało mi się kiedyś, że trochę sztucznej tkaniny zimą nie zaszkodzi… Ale człowiek nie cały czas przebywa na dworze, wchodząc do pomieszczenia, w którym będę 8 godzin nie mam zamiaru rozbierać się, jak do rosołu… Przykład – ostatnio miałam na sobie sweter zrobiony na drutach przez teściową. Gruby, ciepły, z grubego splotu, miękki. Nawet w pubie nie potrzebowałam go zdjąć, bo po prostu oddychał razem z moją skórą. :)

Niemniej jednak ubolewam nad słabą jakością materiałów oraz przeszyć w damskim ubiorze dostępnych w tej chwili na rynku. W tej chwili nie posiadam nic poza płaszczami, co mogłabym oddać mojej córce za 20 lat. Żadna rzecz się tyle nie uchowa. Myślałam, żeby trochę klasyki poszukać w męskich działach, ale zobaczę dopiero, jak wybiorę się na zakupy. ;) Pozdrawiam.

Don2
Gość
Don2
1 rok 10 miesięcy temu

No właśnie. Poza tym to poliamid, więc będzie wytrzymała. Do tego tkanina sztuczna nie oznacza od razu nieprzewiewna.

softshell
Gość
softshell
1 rok 10 miesięcy temu

Don – nie porównuj poliamidu do wełny?

gosja
Gość
gosja
1 rok 10 miesięcy temu

Już nie przesadzajmy, domieszka poliamidu nie jest akurat najgorsza, to nie poliakryl, który się supełkuje, ani nie reklamówkowy poliester.

realneoszczedzanie
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Z wyglądu i dotyku oceniam ją bardzo dobrze, nie ma mowy o żadnym kulkowaniu.

Dominique
Gość
Dominique
1 rok 10 miesięcy temu

Polecam na przyszłość MC People, polska marka, za 120 zł czapka z 85% wełny + 15% kaszmir. Szukałem na Święta, znalazłem, Żona zadowolona.

realneoszczedzanie
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Dzięki, sprawdzę.

Patrycja
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Ja jeszcze przedostatnimi Świętami Bożego Narodzenia chodziłam z chłopakiem po galerii w poszukiwaniu czapki wełnianej. Znalazłam w Big Star czapkę oraz szalik 80% wełna 20 % poliamid…W każdym sklepie narzekaliśmy na braki w ofertach sklepach. Najczęściej sprzedawcy machali głowami,ale co oni mogą poradzić. Obecnie we Wranglerze na wyprzedaży w dziale damskich są szaliki i czapki w 100% naturalny skład.

Patrycja
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Dodam jeszcze,że jak powiedziałam znajomym, że nie noszę T-shirtów, które nie mają w składzie 100% bawełny to byli mocno zdziwieni, że ja w ogóle zwracam uwagę na skład.Witam w rzeczywistości polskich konsumentów.Dodam,że borykam się z kiepskimi stanami mojej skóry więc 100%poliestru dla mnie jest grzechem.

Janek
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Droga pani Patrycjo.

Chodzę w czapkach, mam ich sporo. Mam wełniane, ostatnio kupiłem w sklepie Bytom czapkę o składzie: 50% wełna Merynos, 50% Akryl, wyprodukowana w Polsce. Znakomita, ani razu się w niej nie „spociłem”. Skład 80% wełna, 20% poliamid nie jest wcale zły. Czapka jest ciepła i dalej oddycha. Jest trwalsza, mniej się mechaci. Nie „gryzie” w czoło jak ta ze 100% wełny. W ciepłych pomieszczeniach czapki zimowe się ściąga i raczej nie używa ich się do biegania – stąd komentarze, na temat nadmiernej w nich wilgoci są często przesadzone. Wełniana też się „poci” kiedy chodzi się w niej po ciepłej galerii handlowej. Każdy sam powinien ocenić czy dany skład mu odpowiada czy też nie. Metoda prób i błędów jest najlepsza. Być może bardziej kosztowna, ale w przypadku czapki (kupiłem ostatnio w H&M na wyprzedaży 3 sztuki po 5 i 10PLN) ceny sa wręcz smieszne. To samo dotyczy szalików.

Pozdr.
J.

Milena
Gość
Milena
1 rok 10 miesięcy temu

Nie wiem jak to jest u facetów, ale kobieta, która założy czapkę z dodatkiem akrylu (o całości nie wspominając) ma później włosy koszmarnie naelektryzowane.

SARDU
Gość
SARDU
1 rok 10 miesięcy temu

No cóż, nie wiem jak to skomentować… Może tak…
Całkowicie się z Tobą nie zgadzam. Wszystkie moje doświadczenia z akrylem (i nie tylko moje, wielu innych czytelników bloga również) były wyłącznie negatywne. Akryl jest fatalnym materiałem, jedynym chyba w branży odzieżowej, który nie ma ŻADNYCH zalet. Prócz ceny, jak wszystkie plastiki jest tani jak barszcz, ale to zaleta dla producenta, bo nieuświadomiony konsument i tak może zań zapłacić 150 zł za czapeczkę… Akryl jest mało trwały (właśnie bardzo szybko się mechaci, i mówiąc wprost, nie wierze Ci, że Twoja czapka się tak nie zachowuje), nie oddycha, nie wchłania wilgoci, powoduje szybkie zapocenie się.
Ani elegancki, ani sportowy, ot bieda-podróbka wełny i tyle…

turu
Gość
turu
1 rok 10 miesięcy temu

czapki z włókien naturalnych są w sklepach cos…

Monika Stankiewicz
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Muszę sprostować kilka mitów: wiskoza to przyjazne dla skóry sztuczne (nie syntetyczne) włókno z celulozy nazywanie niekiedy – i nie bez powodu – sztucznym jedwabiem. Dobrze oddycha, jest lekka i delikatna w dotyku. Raczej nie trzyma ciepła, ale jej domieszka do wełny sprawia, że wyrób jest lżejszy i może mieć lekki połysk. Zwykle jest używana raczej na ubrania letnie, bo świetnie sprawdza się w upały, ale w zimowych ubraniach często występuje w roli dobrej jakości podszewki.
Poliamidy to włókna syntetyczne, które solo nie są zbyt przyjemne w noszeniu. Mają jednak niepodważalną zaletę: są bardzo wytrzymałe, ubrania z nich zrobione nie przecierają się ani nie odkształcają. Właśnie dlatego poliamidy dodaje się do dzianin i tkanin z naturalnych włókien (zwykle z wełny). Uważa się (co wynika z doświadczenia użytkowego), że do 25% dodatku poliamidów nie pogarsza właściwości użytkowych tkanin/dzianin naturalnych, natomiast dodaje im wytrzymałości, zapobiega przecieraniu się i traceniu kształtu (np. wypychaniu się na kolanach czy łokciach).
Niewielkie dodatki szlachetnych tkanin mają zwykle znaczenie marketingowe, ale czasem sprawiają, że tkanina/dzianina ma lepszy chwyt. Żeby to jednak wiedzieć, trzeba ją wziąć w rękę i przekonać się samemu.
Z tego wynika, że czapka o składzie: 48% wełny, 30% wiskozy, 15% poliamidu i 7% kaszmiru może się całkiem dobrze nosić i przetrwać dość długo. I myślę, że warto ją kupić, jeśli cena nie przekracza 60 zł.

Agne Sokolova
Gość
Agne Sokolova
1 rok 10 miesięcy temu

Mr. Vintage bardzo dobry tekst :)

Olgierd Rudak
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Kobieta kupuje na rok, przemęczy się — później nieważne: moda się zmieni, a i koleżanki zaczęłyby się śmiać.

Ale prawdą jest, że generalnie nie ma producentów dla kobiet na miarę Vistuli czy Bytomia. Co zabawne właśnie taka Wólczanka częściowo jakby przełamuje standardy…

Michał
Gość
Michał
1 rok 10 miesięcy temu

Próchnik ma damską kolekcję, o naturalnym składzie.

iwona
Gość
iwona
1 rok 10 miesięcy temu

ale tylko w kilku sklepach w Polsce
Kolekcje (szumnie mówiąc) damskie u (do tej pory) męskich marek traktowane są po macoszemu, zarówno jeśli chodzi o jakość materiału, jak i jakość szycia.

Kukułka
Gość
Kukułka
1 rok 10 miesięcy temu

Taa Wólczanka dla kobiet… Piekną koszule mieli w tym sezonie lato, ale jak zobaczyliśmy z partnerką 100 % VISKOZA to podziękowaliśmy… i tak sobie wisi i mogą sobie nią podłogę wycierać w salonach…

Olgierd Rudak
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

> Taa Wólczanka dla kobiet? Piekną koszule mieli w tym sezonie lato, ale jak zobaczyliśmy z partnerką 100 % VISKOZA to podziękowaliśmy? i tak sobie wisi i mogą sobie nią podłogę wycierać w salonach?

Żonie kupiłem za to lnianą, bardzo ładną, a i z bawełny też kilka było.

Jacek
Gość
Jacek
1 rok 10 miesięcy temu

Moja żona właśnie kupiła sobie koszulę Wólczanki http://www.wolczanka.com.pl/koszule-damskie/koszula-wolczanka,id-67087. Skład jak widać, a dodam, że sam kupuję i jestem zadowolony.

Mateusz
Gość
Mateusz
1 rok 10 miesięcy temu

Panie Michale, pierwsze zdanie post scriptum jest bezcenne. Akurat mój kumpel (kilka tygodni po ślubie) opublikował post:

„Kobiety wiedzą.
Po prostu wiedzą.
Nawet jeśli nie wiedzą,
to i tak wiedzą.
Mężczyźni tego nie zrozumieją,
a kobiety tak.
Bo one wiedzą.”

Uwielbiam Was szczerze drogie panie :)

Secondhand Dandy
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Michale, jest przecież Magda, szerzej znana jako Radzka: https://www.youtube.com/user/raaadzka :)

Justyna
Gość
Justyna
1 rok 10 miesięcy temu

to prawda. nie dość, że ubrania są kiepskiej jakości, to ciężko znaleźć coś klasycznego o dobrym kroju. ale jeśli ktoś wie, czego szukać, to na pewno zna się na rzeczy.

Olgierd Rudak
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Z koszulami damskimi nie jest tragicznie ale jest źle. Z pozostałym asortymentem dla kobiet jest po prostu masakra.

Niestety odpowiedzialne za to są Klientki, które dają sobie wciskać takie rzeczy, że strach. Więc po co producent ma się starać, skoro dzięki temu ma marżę, że mucha nie siada?

Poza tym gwiazdeczki też w tym chodzą, a to się liczy…

Tomek
Gość
Tomek
1 rok 10 miesięcy temu

Tak jest nie tylko z damskimi ubraniami, ale również z butami. Większość kobiet kupuje te rzeczy na jeden góra dwa sezony. Mężczyźni najlepiej na lata. ps. Przykład z marynarkami Bytom bardzo dobrze przytoczony.

Marek
Gość
Marek
1 rok 10 miesięcy temu

Michał a co myślisz o markach obuwia Lloyd i Loake?

aw
Gość
aw
1 rok 10 miesięcy temu

Michale, kobiet na pewno nie rozumiesz, ale nie martw się – większości kobiet nikt nie rozumie, nawet one same. ;)
Z tymi ubraniami, które pokazujesz powyżej, a które dość dobrze obrazują to, co się wciska kobietom jako modę luksusową w tego typu markach, jest jeszcze jeden zasadniczy problem – one są po prostu okropnie brzydkie. Udziwniane na siłę wdzianka dla kosmitek. To żółte coś np. bardziej przypomina szlafrok niż dyplomatkę. To jest też straszny, a wiodący niestety, trend w „modzie damskiej” – ubrania, którym bliżej do piżamy. W modzie damskiej brakuje zasad, spójności, dobrych i PROSTYCH projektów. Z mojego punktu widzenia to takie błądzenie po omacku we mgle wciskanych przez głupie gazetki i koleżanki trendów, co miesiąc innych. Mnie to zupełnie nie odpowiada. Dlatego najchętniej oglądam męskie blogi dotyczące mody i godzę się coraz bardziej z perspektywą dumnego znoszenia podśmiechujek obsługi przy kupowaniu męskich ciuchów zanim uciułam na szycie na miarę. Swoją drogą, jeśli kogoś stać na kupowanie takich koszmarków damskich za grubą kasę (1400 zł za to to na ostatnim zdjęciu?!) to totalnie nie rozumiem czemu nie szyje sobie ubrań od zera.

Dominique
Gość
Dominique
1 rok 10 miesięcy temu

tak, miałem dokładnie to samo szlafrokowe wrażenie….

Piotr
Gość
Piotr
1 rok 10 miesięcy temu

Moja druga połówka też nabija się z tych szlafroków.

Basia
Gość
Basia
1 rok 3 miesięcy temu

nie szyją od zera, bo nie ma dobrych krawcowych, ja sprawdziłam cztery, żadna z nich nie uszyła mi tak jak chciałam, a że lubię prostotę (z naturalnych tkanin) to wzory nie były skomplikowane, doprawdy to nie do uwierzenia, że można tak sknocić prosty wzór, albo dodać od siebie jakieś przeszycia, o których nie było mowy, albo sztuczną podszewkę, kiedy miało być bez podszewki, szkoda czasu, nerwów i pieniędzy (niemałych)

Kaja
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Niestety w 100% się z Tobą zgodzę. W tym roku postanowiłam na wyprzedaży kupić kilka rzeczy: klasyczny wełniany płaszcz, jedwabną białą koszulę oraz kaszmirowy sweter w stonowanych, ponadczasowych kolorach. Efekt? Nie kupiłam nic. Choć znajdowałam swetry z domieszką kaszmiru (ale nie 100% kaszmiru jak planowałam) albo nawet kaszmirowe tyle że w pstrokatych kolorach, koszule jedwabne ale z żabotami albo w pstrokatych kolorach itd. Znalezienie tego czego chciałam wydaje się niemożliwe. A kupienie tych klasyków nawet w regularnych cenach to spore wyzwanie.

Daria
Gość
Daria
1 rok 10 miesięcy temu

Niestety, ja już dawno odpuściłam kupowanie w sieciówkach. Przechodzę się już tam jedynie z koleżankami, ale już nic nie potrafię kupić. A to spora domieszka sztucznych włókien (o ile nie 100% poliester :P ), a to tkanina która na wieszaku wygląda na zmechacona, ewentualnie są ciuch zrobione z tak cienkich i lichych materiałów że bałabym się je wyprać.

Teraz nowe rzeczy, stacjonarnie kupuje tylko w Tk Maxx’sie, którego nie wychwalam pod niebiosa, bo tam też różnie z cenami i z jakością, ale tam są do znalezienia naprawdę wyjątkowe okazje (ostatnio kupiłam klasyczną granatową koszule 100% jedwab za 80 zł!) oraz zdarza mi się kupować (głównie spodnie) w Tesco ;). Zwłaszcza na wyprzedażach. Naturalne składy, pasująca mi rozmiarówka i fasony, no i ceny (16-30 zł).

Kukułka
Gość
Kukułka
1 rok 10 miesięcy temu

BO właśnie TKMAXX jest najlepszym sklepem. Korzystaj z tego, że cebularze wchodzą tam i nie umieją perełek, które tam są wyłapać tylko biorą jakieś brzydkie szmatki.. :))

cham
Gość
cham
1 rok 10 miesięcy temu

Cebularze powiadasz…

Michalina
Gość
Michalina
1 rok 9 miesięcy temu

Zgadzam się! Nie umiem już normalnie robić zakupów w zwykłych sklepach sieciowych. Nawet z zakupem zwykłej bawełnianej koszulki jest problem, bo albo ma w składzie sztuczne albo leje się niemiłosiernie poprzez zbyt duży (powyżej 2-3%) dodatek elastanu, albo niestety jest tak cienka, że aż przejrzysta. Grubych bawełnianych białych damskich podkoszulków już chyba nie robią. Jeśli się mylę – proszę podajcie mi, gdzie można takie kupić (oprócz sklepów sportowych).

Także znajduję najlepsze rzeczy w TKmaxxxie.

Joan
Gość
Joan
1 rok 9 miesięcy temu

Swietnej jakości damskie t-shirty z grubszej bawełny znajdziesz w COS’ie.

Robert
Gość
Robert
1 rok 10 miesięcy temu

No proszę…. a ja myślalem , że pani Minge to tylko „koton” , koton……koton ;) :D Zgadzam się z tym wpisem autora:) Metka nie zawsze idzie w parze z jakością in plus jak i minus. Posiadam parę koszul Butler&Webb chyba z Primarku i nie dość , że kolorystyka ciekawa to porównując do Wranglerów i innych Casualowych… nie pomijając Zary.. górują dość poważnie.

Blackmar
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Ha ha ha, widziałem ten wywiad :)

Tomasz
Gość
Tomasz
1 rok 10 miesięcy temu

Bytom rzeczywiście już wyciąga wnioski, bo w nowej kolekcji wiosna 2015 nie ma marynarek z dodatkami plastiku a Vistula niestety trzyma się tych dodatków

lwi
Gość
lwi
1 rok 10 miesięcy temu

Niekoniecznie. Tkaniny bawełniane są kilkukrotnie tańsze od wełnianych. Zobaczymy jak to będzie wyglądało w kolejnym sezonie zimowym.

Danuta
Gość
Danuta
1 rok 10 miesięcy temu

Szczerze mówiąc w ogóle nie rozumiem kobiet, które wydają krocie na ‚najnowsze kolekcje’ znanych bardziej i jeszcze bardziej. Przykładowy czarny żakiet z najnowszej kolekcji, czy on tak diametralnie różni się od czarnego żakietu z kolekcji ubiegłorocznej, czy z roku dajmy na to 2004 ? Jakie to będzie miało znaczenie za rok ? Absurd goni absurd. Dlatego pokochałam rzeczy z drugiej ręki. Praca pochłania mi dużo czasu, ale wieczór (czy nawet część nocy) w internetowych second-handach, czy na vintage’owym zagłębiu – Decobazaar to dla mnie lepsza przygoda niż cały dzień w Vitkacu (polecam łowców vintage m.in Hopla, Pewna Metka). I tak za cenę kremu do twarzy przeciętnej marki stałam się szczęśliwą posiadaczką wełnianego (100%!) garnituru włoskiej projektantki, wyłowiłam lnianą sukienkę Guetano Navarra (120 zł), mam jedwabną marynarkę Ralph Lauren (nie pamiętam, ale była przeceniona na bodajże 60 zł). W Sylwestra od stóp po sam czubek głowy miałam na sobie ciuchy z drugiej ręki i w ogóle sie tego nie wstydzę. Większe sumy wolę poświęcić na weekend w górach z rodziną niż na żakiet z nowej kolekcji, czy must have spódnicę która nie powala a ma metkę. Kupuję z głową… i sercem :)

Lukasz T.
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

I tu miejsce dla MRS. Vintage na zalozenie bloga dla Pan. Dobre wzorce i pomoc juz ma, nawet bardzo blisko :)

Ja coraz czesciej lapie sie na tym, ze szukam dookola a kupuje i tak w SS. Tam jakos tak „bezpiecznie”. Nie przeplacam, kupuje kiedy potrzebuje a nie kiedy promocja i o jakosc sie nie martwie bo zawsze wysoka. Zycze Paniom podobnego sklepu.

KarloS
Gość
1 rok 9 miesięcy temu

Odnośnie SS, spójrz na metkę składu podszewki spodni lub rękawów marynarki. 50% poliestru w podszewkach ostatniej kolekcji to chyba norma. Zachowaj czujność. :)

Robert
Gość
Robert
1 rok 10 miesięcy temu

Pani Danuto…. mnie osobiście nic nie sprawia takiej radości jak buszowanie po SH i wynalezienie jakiegoś rodzynka za grosze:) Nie dość , że zaoszczędzilem to i pewność , że pól miasta w tym samym nie wyjdzie jak to ma czasem z sieciówkami.Krawaty to wręcz mus… koszule także.

aw
Gość
aw
1 rok 10 miesięcy temu

A ja nie cierpię grzebania. W ogóle nie przepadam za robieniem zakupów, raczej mam potrzebę w stylu „kupić co trzeba i wyjść jak najszybciej”. W połączeniu z faktem, że równocześnie nie lubię kupować tandety i beznadziejnie zaprojektowanych ubrań, nadaje to mojemu zainteresowaniu dobrym wyglądem cech prawdziwej tragedii. ;)

Kukułka
Gość
Kukułka
1 rok 10 miesięcy temu

No to nic tylko pozostaje Ci współczuć i spuścić zasłonę milczenia na twoj biedny los.

Wojtek
Gość
Wojtek
1 rok 10 miesięcy temu

Polecam przejrzec roznice w skladzie damskich i meskich swetrow w Massimo Dutti, marce bardzo popularnej, a w wyjsciowych cenach nie takiej taniej. W poprzedniej kolekcji sprawdzilem sklad losowych 10 swetrow damskich i meskich. W damskich 7 czy 8 bylo w duzej mierze sztucznych, w przeciwienstwie do meskich. Dodam, ze cenami nie roznily sie zupelnie, wrecz damskie byly czesto drozsze.

Martin
Gość
Martin
1 rok 10 miesięcy temu

Na miejscu kobiet czułbym się dyskryminowany a koncerny odzieżowe oskarżył o seksizm!;-)

doors58
Gość
doors58
1 rok 10 miesięcy temu

Martin, nie martw się. Stosowna ustawa w sejmie przyjęta. Tylko jeszcze senat i prezydent i wszystko będzie OK.

lwi
Gość
lwi
1 rok 10 miesięcy temu

Grzech numer jeden to chyba jednak legginsy.

Joanna
Gość
Joanna
1 rok 10 miesięcy temu

Zależy na kim. Ja nosząc rozmiar 34 mam poważne problemy z kupnem spodni, ale proszę uwierzyć – nie słyszałam, żeby komuś przeszkadzało, jak w weekendy chodzę w legginsach. Przekonałam się o tym niedawno, wcześniej traktowałam je jako element piżamy.

lwi
Gość
lwi
1 rok 10 miesięcy temu

Nie chcę drążyć tematu, ale powiedziałbym, że w zdecydowanej większości przypadków są mocno nadużywane, nieadekwatnie do wieku i okoliczności.

KarloS
Gość
1 rok 9 miesięcy temu

To jest strój, który uwypukla sylwetkę… albo bardzo pozytywnie (seksownie) albo bardzo negatywnie (baleron). ;)

Maciej K`
Gość
Maciej K`
1 rok 10 miesięcy temu

Panowie, może któryś mi dobradzi, gdzie mogę poszukiwać skórzanej kurtki na motocykl?

Mariusz
Gość
Mariusz
1 rok 10 miesięcy temu

Alpinestars

Lukasz T.
Gość
Lukasz T.
1 rok 10 miesięcy temu

Radze podpytac raczej na forach motocyklowych bo tam uslyszysz od nas motocyklistow porady na co zwrocic uwage, przeczytasz testy z pierwszej reki.
Alpinestar, Dainese, Revit, Bellstaff, Rukka. Rozne marki na rozna kieszen

Tomek
Gość
Tomek
1 rok 10 miesięcy temu

Czy ktoś jest w stanie wytłumaczyć do to za składnik „wełna dziewicza”?. Czyżby to z owiec, które nie uprawiały nigdy seksu?

Robert
Gość
Robert
1 rok 10 miesięcy temu

Przeraża mnie jakość tych pseudo ciuchów… Ceny z kosmosu, najgorsze jest to, iż dużo kobiet to kupuje :(.

Tommy
Gość
Tommy
1 rok 10 miesięcy temu

Michał, poradź proszę, czy ta kurtka Vistuli na wyprzedaży jest warta swojej ceny (499 zł, 75% wełny, 5% kaszmir, 20% poliamid). Jak ją oceniasz? Z góry dziękuję i pozdrawiam, T.
http://vistula.pl/kurtki-i-plaszcze/kurtka,id-66933

Gosia
Gość
Gosia
1 rok 10 miesięcy temu

w sklepie internetowym mango był kiedyś „sweter kaszmirowy”… gdy przeczytałam skład kaszmiru było zaledwie ok 20%…

Ilona
Gość
Ilona
1 rok 10 miesięcy temu

o, to i tak nieźle, bo ja widziałam „wełnianą sukienkę” z 4 % wełny!

Nebelwerfer
Gość
Nebelwerfer
1 rok 10 miesięcy temu

Podbiję: skarpety 100% bawełny. A że tej bawełny było w sumie 20%, to szczegół

Robert M
Gość
Robert M
1 rok 10 miesięcy temu

Ot, i cała prawda. O ile jeszcze krótką sukienkę ze sztucznych włókien na wyprzedaży za 30 zł można od biedy zrozumieć (bo od spodu powieje, to i się dziewczę aż tak nie spoci), to już ciuchy jakkolwiek cokolwiek zakrywające – nigdy. Na opisywany problem napotkaliśmy niedawno z moją dziewczyną, która – widząc, z jaką pasją zabrałem się do zmieniania stylu na bardziej elegancki, zresztą w dużej mierze za Twoją, Michale, sprawą (dzięki!) – zaczęła przeczesywać strony rozmaitych (w tym całkiem nietanich) marek i tylko wymieniała mi składy ciuchów, a ja się krzywiłem albo wręcz wykrzykiwałem pod niebiosa. Nędza straszna.

Mimo wszystko z tą „trochę wyższą ceną” przy dwóch ostatnich płaszczach trochę przesadziłeś, to jednak 50% więcej ;) Oczywiście nie mówię, że nie opłaca się zapłacić za naturalne tkaniny.

Robert M
Gość
Robert M
1 rok 10 miesięcy temu

Oczywiście chodziło o krótką spódnicę, nie sukienkę. I takim oto sposobem wyszedłem na typowego faceta, który jednej od drugiej nie odróżnia ;)

Natalia
Gość
Natalia
1 rok 10 miesięcy temu

ostatnio w massimo D. kupiłam na przecenach koszule 100 procent jedwab… (Z 299 na 199) Zadowolona ze składu i klasycznego kroju wyszłam ze sklepu. Niestety długo nie ponosilam tej koszuli. Po pierwszym założeniu wszystkie – naprawdę wszystkie szwy na rękach się rozeszły… Było bardzo mi przykro oddając ją po kilku dniach do sklepu…

Chodzę w klasycznych ubraniach, damskich garniturach. 5 lat temu kupiłam spodnie na kat, bawełniane. Do dzusiaj nosze, żyją, nie wyblakły ani nic. Żałuje, ze nie kupiłam kilku par wtedy, bo teraz takich nigdzie nie znajdę…

Ps. Preferuję szycie. Damski garnitur ‚zje’ znacznie mniej materiału niz męski i cena naprawdę nie wyjdzie przeogromna. A przyvajmniej mozna znalezc piękne klasyczne wełniane materiały.
Ja czekam na taki swoj :)

Monika
Gość
Monika
1 rok 10 miesięcy temu

Oj, jak bardzo się z tym zgadzam. Kilka lat temu szukałam zimowego płaszcza. Nie znalazłam nic, absolutnie NIC, co nie zrujnowałoby mnie totalnie a miało w składzie więcej niż 20% wełny. Na działach męskich za to i owszem. Gdybym tylko była ciut „słuszniejszej” postury, nie wahałabym się ani chwili i kupiła męski. A tak to skończyło się na zakupach „na szmatach”, nie żałuję.
A co do reszty, a zwłaszcza sukienek, polecam po prostu krawcowe. Nie wiem jak ceny np. warszawskie, ale na mojej „prowincji” krawcowa za proste fasony sukienek bierze 100-150 zł. Mam sukienki na mój rozmiar a nie na manekina, z tkanin, które sobie sama wyszukam, wykończone jak należy, z ręcznie podszytymi a nie podklejanymi dołami, z porządnie przyszytymi guzikami, suwakami, czego więcej chcieć :-) Czapki i szaliki robię sobie sama, o świetnej jakości piękne włóczki nietrudno :-)

Pozdrawiam

PS. marzę o Mr Vintage w damskim wydaniu…

Kuba
Gość
Kuba
1 rok 10 miesięcy temu

Pani Moniko, a czy nie zechciałaby Pani zrobić dla mnie czapki zimowej z dobrej jakości włóczki ? Cena oczywiście do uzgodnienia :)

Pozdrawiam

gaq
Gość
gaq
1 rok 10 miesięcy temu

Dołączam się do prośby.

Monika
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Pewnie, tak jak napisałam w odp. wyżej :-)

Monika
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Panie Kubo, nie ma problemu, ale może podeślę Panu najpierw zdjęcie jakiejś mojej czapki, żeby Pan zobaczył, czy Panu odpowiada (proszę o kontakt przez mój blog (nieczapkowy ;)), adres powinien wyskoczyć po kliknięciu na imię, ew. rabarbaritruskawki(at)gmail.com)? Pozdrawiam :-)

Filip J.
Gość
Filip J.
1 rok 9 miesięcy temu

Damskiego mr Vintage ciężko by było stworzyć komukolwiek. Książka „rzeczowo o modzie damskiej” mogłaby zajmować tysiące stron a i tak nie wyczerpałaby tematu.

Michalina
Gość
Michalina
1 rok 9 miesięcy temu

Jest blog My Gentle Look, ale chyba nie jest zbyt popularny. Pora to zmienić!

Druga sprawa, która mi się marzy, to porozumienie między osobami, które od czasu do czasu (nie zawodowo) lubią zrobić coś na drutach z dobrej jakości wełny na miarę a osobami skłonnymi zapłacić za to stosowną kwotę. Wbrew pozorom rękodzielniczki siedzą we własnym sosie, a eleganci we własnym. Jedni i drudzy narzekają.
Przydała by się instytucja pośrednika pomiędzy takimi zleceniami, bo nie wszyscy zleceniobiorcy chcą się afiszować ze swoimi, w ich pojęciu naturalnymi, umiejętnościami.

Thoughts Blender
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

To, że jakość nie zawsze idzie w parze obserwuję również w zagranicznych markach. Wiele z nich masowo sprzedaje złej jakości, tańsze ubrania, choć wciąż obrandowane logo marki. Calvin Klein, Ralph Lauren, Michael Kors wiodą w tym procederze. W Macy’s przed świętami widziałam piękny szal CK. Co z tego, skoro w składzie sam akryl?
Od pewnego czasu kupuję ciuchy jedynie z naturalnych materiałów. Niestety, ostatnio skusiłam się na sweter z dość dużą domieszką akrylu i widzę różnicę w komforcie noszenia, w tym jak ubranie utrzymuje świeżość i jak układa się na ciele.
Z całą mocą polecam paniom niektóre produkty z Solara i kupowanie w COSie. No i czytanie metek.

Beata
Gość
Beata
1 rok 10 miesięcy temu

Z Solara te made in Poland?

Kate
Gość
Kate
1 rok 10 miesięcy temu

odkąd zwracam uwagę na skład, chodzę w kilku rzeczach ;-)
bo wybór jest faktycznie maly.
jeszcze mniejszy – gdy szuka się klasyki :-)
na wyprzedażach szukam dobrej czapki. chyba się poddam i kupię męską…

Kamil
Gość
Kamil
1 rok 10 miesięcy temu

Co myśli pan o oksfordach z Zary?

Kukułka
Gość
Kukułka
1 rok 10 miesięcy temu

Do zary się nie wchodzi nawet. Jak chce „wejść” do konteneru z platiskiem to robię to podczas segregacji w śmietniku.

Aixa
Gość
Aixa
1 rok 10 miesięcy temu

O Kukułka, jeszcze jedna osoba z niższej klasy średniej z kompleksem Zary.

qq
Gość
qq
1 rok 10 miesięcy temu

Ja bym raczej powiedział – „świadomy konsument”

doors58
Gość
doors58
1 rok 10 miesięcy temu

Kukułka, miało być dowcipnie, wyszło pretensjonalnie.

Grzegorz
Gość
Grzegorz
1 rok 9 miesięcy temu

Nie to Warszawiaczek z forum But w Butonierce, którzy wielbią ponad wszystko bespoke. Plują na sieciówki, snoby zapatrzone w siebie „)

Ola
Gość
Ola
1 rok 9 miesięcy temu

Następny, który niedawno odnalazł światło w tunelu, typowe żałosne teksty. Tak samo mają ludzie, którzy niedawno odkryli, że istnieje coś takiego jak ćwiczenia z obciążeniami i teraz zbawiają świat.

Tadeusz
Gość
Tadeusz
1 rok 10 miesięcy temu

Dobrze że o tym piszesz Michale, zauważyłem że w garderobie mojej Żony zaczyna dominować plastik. Jeżeli trafi na coś naturalnego to raczej przez przypadek:(

anna
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Od 18 lat projektuję tylko z tkanin naturalnych, głównie z jedwabiu i wełny.
„Małe kolekcje”, takie jest założenie. W związku z tym cena jest wysoka (choć to pojęcie względne), ale jakość jest priorytetem. Prawie każdy model można zamówić „na miarę”. Nie są to kolekcje w 100% klasyczne, bo mimo wszystko lubimy „modę szlafrokową”, która w połączeniu z wysokiej jakości tkaniną moim zdaniem podkreśla kobiece atuty, ale to oczywiście kwestia upodobań. Prowadząc swoje atelier mogę stwierdzić, że świadomość pań, co do jakości tkanin jest bardzo różna i bardzo często sugerują się ceną, co nie zawsze jest słuszne..jakość zawsze będzie w cenie, chyba że ktoś upoluje coś…na tzw wyprzedaży. http://korytowska.pl/kolekcje/kolekcja-15/. Anna

Michalina
Gość
Michalina
1 rok 9 miesięcy temu

Dziękuję za link – na pewno przejrzę!

Jaqi
Gość
Jaqi
1 rok 9 miesięcy temu

ładne te projekty ale patrząc na tkaniny nie jestem pewna czy to faktycznie 100% naturalne tkaniny. Sprzedaje to Pani też przez internet czy tylko stacjonarnie? A szyte w Polsce czy Chinach?

Kinga
Gość
Kinga
1 rok 10 miesięcy temu

Poruszone tutaj kwestie to moja zmora od kilku lat, ale to co się dzieje ostatnio w sklepach to po prostu bezczelność. Nie wspominając już o ówczesnej modzie dla kobiet, która często opiera się na fasonie „zszyte dwa prostokąty plus rękawy”. Nie lubię też przepłacać, dlatego znalazłam na to inne sposoby – mało znane polskie firmy, second handy (gdzie można znaleźć bardzo dobre jakościowo rzeczy) i własnoręczne szycie, używając gotowych wykrojów (nawet oryginalnych z lat 50. Czy 60.). Mam zajęcie, które uwielbiam, a oprócz tego mogę wszystko idealnie dopasować pod siebie.

Luiza
Gość
Luiza
1 rok 10 miesięcy temu

TAK! Zara – chińszczyzna dla bogatych ma zazwyczaj w ofercie piękne rzeczy o kroju inspirowanym bądź skopiowanym od największych projektantów – skład poliester, poliester, poliester, cena 200/300, marynarki 500 zł. Zalando – koszula z jedwabiu 229 zł. Wybór nie taki oczywisty!

Najgorszą męczarnią (sic!) były dla mnie wakacyjne praktyki w nieklimatyzowanej kancelarii i bieganie po sądach. Dress code jest surowy, nie można pozwolić sobie na odstępstwa, klimat betonowej Warszawy nie sprzyja, jestem wierna kolorowi czarnemu i nie oszukujmy się – większość mojej garderoby to sieciówki. Na samo wspomnienie robi mi się gorąco …

Karolina
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Ja już dawno opuściłam sobie kupowanie w sklepach i w butikach tzw.”wielkich domów mody” bo po prostu nie warto…Przywiozłam od babi zapomnianą starą ale jarą maszynę Łucznik i szyje sama proste wzory z trudniejszymi rzeczami idę do krawcowej.A propos maszyn do szycia tu też sytuacja jak na rynku ubrań …:)Pozdrawiam

Monika Stankiewicz
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Z maszynami do szycia na rynku jest całkiem dobrze. Bardzo dobre są maszyny Janome, a hitem stały się ostatnimi czasy tanie maszyny Lidlowej marki Silvercrest. Sama mam taką i mój stary Łucznik poszedł w odstawkę.

Krzysztof
Gość
Krzysztof
1 rok 10 miesięcy temu

Michał znów upolowałem ładny krawat w second hande na firmy Michelsons 100 %wełny za 1 zł znasz markę pozdrawiam

Karolina
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

hm, no ale rodzaj i fason sukienki chyba również decydują o użytym materiale..? Jeżeli sukienka ma być „dżersejowa”, ale „śliska”, lejąca się, to przecież nie da się jej uszyć z wełny?? Co wtedy naturalnego pozostaje? Jedwab, dzianina jedwabna? Pewnie tak, ale wtedy koszty będą jeszcze wyższe, dodatkowo będzie on bardzo trudny w utrzymaniu, a z drugiej strony technologia jest dziś na tyle rozwinięta, że jego sztuczny odpowiednik będzie miał wszystkie jego zalety (przewiewność, układanie się na sylwetce) a jednocześnie będzie o wiele łatwiejszy w obsłudze. Korzystają z nich obecnie największe domy mody, którym na pewno nie można odmówić dbałości o jakość – trochę chyba musimy zmienić swoje podejście:)

Z tego też pewnie wynikają róznice w używanych materiałach męskich (na garnitury, itp) a damskich, z których szyje się sukienki, bo sukienka często wymaga całkiem innego podejścia:)
Tak że nie wylewajmy dziecka z kąpielą, najlepiej byłoby oczywiście móc wszystkiego dotknąć, „pomacać”, żeby faktycznie stwierdzić o jakości materiału, ale w przypadku uznanych marek chyba często można po prostu zaufać:)

Michalina
Gość
Michalina
1 rok 9 miesięcy temu

Rzeczy dla kobiet są rozciągliwe tylko dlatego, żeby ograniczyć ilość rozmiarów do produkcji, czyli żeby było taniej i „pasowało” na wiele sylwetek. Raczej jednak powiedziałabym: „aby więcej kobiet mogło to kupić”.

Rynek dzianin faktycznie się powiększył w ostatnim czasie. Można jednak wybrać mieszanki naturalnych surowców: wełna z jedwabiem, wełna z kaszmirem, wełna z lnem, len z bawełną, sam len, len z jedwabiem, jedwab z bawełną itd. Różne konfiguracje już widziałam. Proszę sobie zobaczyć chociażby woolovers (sweterki). Zauważyłam, że marki francuskie mają dobre składy dzianin. Mam spódnicę dzianinową o składzie 88% wełna, 10% jedwab i 2% lycra od Bruno Saint Hilaire i widzę, że można.

Paweł
Gość
Paweł
1 rok 10 miesięcy temu

A co Pan sądzi o produktach Rage Age?
Polska marka premium – ceny też i np. taka kurtka:
http://sklep.rageage.co.uk/pl/plaszcze-i-kurtki/1011-kurtka-greyquilt-2.html
Jakie jest Pana zdanie?

KarloS
Gość
1 rok 9 miesięcy temu

3k za kurtę z plastiku? odważnie.

Paweł
Gość
Paweł
1 rok 9 miesięcy temu

Pan Michał w tej sprawie nie chce zabrać zdania…
Ceny wysokie, jakość chyba dobra, ale kurtki, spodnie itp z duża ilością sztuczności.
Są produkty z wełny/skóry ale sporadycznie, reszta sztuczności.
Jestem ciekawy Państwa zdania odnośnie tej marki.

Łukasz
Gość
Łukasz
1 rok 10 miesięcy temu

Panie Michale,
Co Pan sązi o butach firmy Soldini np. ten model: https://www.zalando.pl/soldini-strada-extra-light-oksfordki-brazowy-sd912a01j-g11.html

Interesują mnie brogsy w kwocie około 400zł. Może poleci Pan coś lepszego?

Pozdrawiam.

Mariusz
Gość
Mariusz
1 rok 10 miesięcy temu

? propos tematu materiałów – co sądzi pan o chinosach z tak dużą domieszką elastanu (13%) http://shop.mango.com/PL/p0/mezczyzna/bawe%C5%82niane-spodnie-chinos-premium-slim-fit/?id=31030315_SX&n=0&ts=1423238035127?

Małgosia
Gość
Małgosia
1 rok 10 miesięcy temu

Są też polskie firmy , które nie oszczędzają na tkaninach i szyją głównie z naturalnych.
Ja ostatnio odkryłam właśnie na Mostrami markę WZOOR, mają też swoją stronę wzoor.com. Produkty z wełny, kaszmiru, skóry, bawełny, marynarki na wiskozowych podszewkach? takich przykładów jest więcej na rynku. Trzeba patrzeć na skład a nie na znane nazwisko projektanta…

Magdalena
Gość
Magdalena
10 miesięcy 7 dni temu

Niektóre rzeczy z marki wzoor mają dobry skład, ale widzę tam też kilka bubli. Na przykład sukienki za 300 zł w więcej z materiału 94% poliester 6% elastan. Trochę to razi. Po za tym mają raczej niewielki wybór.

iwona
Gość
iwona
1 rok 10 miesięcy temu

Echch Panie Michale
Gdyby nie Pana blog, nie miałabym wełnianych, kaszmirowych swetrów, porządnych butów, jedwabnych apaszek, dobrze uszytych bawełnianych koszul. Wszystkie moje ostatnie (od półtora roku) zakupy robię tylko w sklepach, o których Pan pisze dla męskiej części czytelników. Jedyny sklep dostępny w Polsce, który szyje z naturalnych materiałów i ma klasyczne ale nie babciowate kroje to Massimo. Tam kupuję marynarki i spodnie (bo krawcowe damskie sobie z tą częścią garderoby nie radzą), sukienki i spódnice szyję.

Z tym prettyone to sobie ktoś chyba żarty stroi, naturalnych materiałów jak na lekarstwo, kroje udziwnione, to nie jest sklep na miarę Vistuli, gdzie można wejść i ubrać się w klasykę od stóp do głów.

Ja bym nie generalizowała, że kobietom nie zależy, większości tak, ale też i przeciętny mężczyzna nie czyta metek. Producenci jednak łatwiej pogrywają sobie z kobietami, bo kobiety więcej i częściej kupują. Ponadto wmówiono kobietom mnóstwo kompleksów po to tylko, by zakupami je leczyły; faceci mają więcej pewności siebie.

Na polskim podwórku nie ma ani takiego bloga jak Pański, ani producenta klasyki (niekoniecznie biurowej) ani naturalnych materiałów (a jak są, to nie na przeciętną kieszeń, np. arytonowe płaszcze kosztują około 3 tyś; producentom się chyba wydaje że dobrze się ubierać chcą tylko bogate biznesmenki). Jakość ciuchów z roku na rok spada, a ceny rosną. 10 lat temu można było na ślepo kupować wszystko w Simple, teraz letnia sukienka ze 100% poliestru kosztuje 700-800 zł.
A już najgorszego sortu producentami odzieży są tzw. projektanci, im to się wydaje, że wystarczy metka od projektanta i mogą sprzedać najgorszą ścierkę.

ps. proszę pisać o damskiej garderobie na przykładzie własnej żony. Sukces murowany!!

Joanna
Gość
Joanna
1 rok 10 miesięcy temu

Dołączam się do prośby! Może z okazji Dnia Kobiet opublikuje Pan coś autorstwa Szanownej Małżonki? Niekoniecznie z jej zdjęciami, jeśli nie ma na to ochoty, ale chociażby coś o zakupach/krawcowych.

Tomasz
Gość
Tomasz
1 rok 10 miesięcy temu

No i właśnie! jak to jest, że technologia na świecie jest tak zaawansowania, tworzymy inteligentne maszyny, latamy w kosmos, właściwie to już nawet klonujemy żywe organizmy i modyfikujemy im świadomie geny, a nie potrafimy stworzyć tkaniny, która nie będzie na ciało działać jak folia spożywcza, tak jak te nam znane. naturalne lepsze bo ulepione z tej samej gliny, ale na prawdę nie ma tkanin, które jakością dorównują naturalnym?

PS. zwracam na to uwagę, ponieważ bardzo często propaguje Pan „naturalne najlepsze”, co jest prawdą, ale w świadomości ludzi buduje się przekonanie, że jak tkanina to tylko naturalna. są dziedziny życia w których inne są wręcz wskazane. mówiąc zatem „jakość” w komentarzu mam na myśli przekonanie, ze to co sztuczne, nie jest dobre. No różnie to bywa.

SARDU
Gość
SARDU
1 rok 10 miesięcy temu

Nie jesteśmy stworzyć tkaniny tak wytrzymałej jak pajęcza sieć. Nasze prymitywne maszyny kroczące nie radzą sobie z prostą przechadzką, nie umywając nawet się do gracji, z jaką porusza się kot. Mimo zaawansowania medycyny, nie jesteśmy w stanie WYLECZYĆ, a tylko leczyć większość chorób (nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, niedoczynność tarczycy, hipercholesterolemia itd.). Dlaczego w przypadku ubrań miałoby być inaczej? Ileż pychy trzeba mieć, żeby myśleć, że ludzkość, w ciągu swoich ledwie kilkunastu tysięcy lat istnienia cywilizacji, jest w stanie prześcignąć Naturę i jej miliony lat ewolucji?

wuner
Gość
wuner
1 rok 9 miesięcy temu

Chapeau bas :)

kuba
Gość
kuba
1 rok 10 miesięcy temu

Je jestem raczej zadowolony z dodatkow syntetycznych w meskch (chocby wranglerach oddychajacych) ciuchach w damskich to jes przegiecie, jedyny plus ze tak nie przeswituja.

tattwa
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Michał, wydaje mi się, że to nie takie proste. Będę bronić SIMPLE bo to moja ukochana marka: gdyby te wszystkie prezentowane tam sukienki były z bawelny lub wełny, nie układałyby się tak, jak się układają. A wyglądają na sylwetce po prostu spektakularnie, rzeźbią ją.

Weź pod uwagę, że męskie dżinsy można uszyć z 100% bawełny, ale większość kobiet nosi dżinsy obcisłe, dopasowane do figury: te, które mają niewielką domieszkę syntetycznej tkaniny, po prostu przylegają mocniej do ciała i nie zmieniają fasonu w ciągu dnia. Sama wybieram takie dżinsy, bo jeśli kupię te z 100% bawełny, nie dość, że po czasie rozciągają się lekko, ale w ciągu dnia stają się trochę luźniejsze. I nie mówię tu o dżinsach z sieciówek typu H&M za 70zł, tylko o markach wyspecjalizowanych w dżinsach. Sam chyba wiesz, że dżinsy z 100% bawełny wymagają noszenia paska: wiele kobiet nie chce go nosić z powodu np. dopasonej bluzki, pod którą pasek mocno się odznacza.

Obcisłe bandazowe sukienki muszę mieć domieszkę sztucznych tkanin. Lśniące czy lejące tkaniny, po które mężczyźni równie rzadko sięgają, też są najczęściej syntetyczne. I często są przyjemniejsze w dotyku niż te naturalne. Do tego praktyczna strona – kocham len, ale dopiero domieszka syntetyku sprawia, że nie muszę go co 15 minut prasować.

Na przykładzie ubrań sportowych widać, że specjalnie preparowane włókna lepiej odprowadzją pot niż bawełna i do tego jeszcze miewają właściwości antybakteryjne. Nie demonizowałabym – co pojawia się tu wyżej w komentarzach – ich wpływu na skórę, łatwiej odparzyć tyłek w dżinsowych szortach niż w syntetycznych kolarzówkach. Wiadomo, że poliester to nic dobrego, ale coraz więcej marek sięga po zaawansowane technologie i bardzo nowoczesne tkaniny.

Cena jest mocnym argumentem – fakt, wiele z tych ubrań powinno być tańszych. Ale kiedy idę do SIMPLE i widzę jakość tych tkanin (noszę te ubrania od lat i wyglądają wciąż jak nowe, mimo, że piorę je w pralce i specjalnie się nad nimi nie rozczulam), wiem, że niezależnie od tego, z czego są wykonane, są warte swojej ceny: mają świetną konstrukcję, są perfekcyjnie wykończone, trwałe i efektowne. Nie mam ubrań z innych marek, o których tu piszesz, więc trudno mi porównać.

Koniec końców wydaje mi się, że trzeba wziąć po uwagę konstrukcję damskiego stroju i porównać ją z konstrukcją ubrań męskich. Ta konstrukcja, najczęsciej o wiele bardziej skomplikowana i ozdobiona masą elementów (typu baskinki, falbanki, odstające elementy, ozdobne wykończenia) często wymaga zastosowania innych, syntetycznych, tkanin.

I kolejna kwestia: nie mylmy tkanin sztucznych (jak wiskoza czy modal) z syntetycznymi (jak spandex, wspomniany w poście akryl czy poliester).

Sięgam po najlepsze rzeczy, na jakie mnie stać, bo lubię jakość. Zwracam uwagę na tkaninę, ale wiem, że rzeczy wełniane czy jedwabne nie są niezniszczalne. I kiedy patrzę na niektóre ze swoich ubrań, które noszę od wielu, wielu lat, wiem, że to był dobry zakup, nawet jeśli ich skład jest formalnie daleki od ideału.

ula
Gość
ula
1 rok 10 miesięcy temu

Magda, w tym momencie to Ty wrzucasz wszystko do jednego wora;)
Bo aby dżinsy były elastyczne i dopasowane do figury to wystarczy 2% domieszki i to nie byle której tylko konkretnie lycry lub elastanu.
Jeśli chodzi o len do wystarczy 10-15 % wiskozy lub poliestru aby sie lepiej prasowało i tak mocno nie gniotło. Poza tym aby len był milszy w dotyku i lepiej się układał to nie tylko kwestia domieszek, ale i wykończenia w produkcji, takie uszlachetnienia nadają im miększego chwytu.

I stosowanie sztucznych tkanin jako domieszki poprawiające funkcjonalność jest ok, tylko nie o tym jest post.

W wywodzie Michała przedstawione przykłady dotyczą konkretnych rzeczy – płaszczowi czy marynarce do niczego nie jest potrzebne 50% poliestru – i to nie są te same poliestry co do strojów sportowych i nawet w Simple nie używają tych inteligentnych „oddychających” – tylko takich które obniżą im koszty produkcji.

I nikt nie demonizuje „sportowych poliestów” – bo to zupełnie co innego i oczywista oczywistość, że do sportu będą lepsze. Zresztą ceny takich są wysokie a producenci nie zamieniają drogiej wełny na drogie poliestry. Celem domieszek w tych przedstawionych przez Michała przykładach jest tylko imitacja wełny i obnizenie kosztów a nie odprowadzanie potu;)

A poza tym jeszcze kwestia stoisk męskich/damskich. Jakoś klasyczne modele marynarek, płaszczy, swetrów w obrębie jednej firmy, dla facetów jakoś potrafią być z lepszych tkanin a kobietom wciskają szajs.

tattwa
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Jasne, te ciuchy przedstawione w poście nie podlegają dyskusji: mają zbyt wysokie ceny w stosunku do tego, z czego są zrobione. I zgadzam się, że ubrania z naturalnych tkanin i o dobrym składzie w przypadku damskich kupić trudno. Ale mówiąc o jakości sama mam raczej na myśli trwałość i technikę wykonania, to, jak dane ubranie się nosi, dopiero w dalszej kolejności skład. I ta jakość w przypadku SIMPLE (innych marek, tak jak mówiłam, nie znam z bliska i nie, nikt mi nie płaci za reklamę marki, z powodu czego ubolewam, bo ją kocham) jest dla mnie bez zarzutu i każdy ciuch jest wart swojej ceny, nawet jeśli ma 50% syntetyku.

Dla porównania naturalna skóra sprzedawana w H&M jest o wiele gorszej jakości niż wersja „eko” lepszej marki. Sama tkanina nie świadczy jeszcze o jakości: mam wełniany sweter z Zary, który wygląda jak ścierka mimo dbania o niego i pół-syntetyczny SIMPLE, który po latach wygląda wciąż dobrze. W TkMaxxie nieraz oglądałam sweter z kaszmiru lub merynosa, którego nie wzięłabym za darmo, bo już po samym mierzeniu był zmechacony i rozciągnięty. Jak wyglądałby po roku noszenia?

Ale fakt, że w tym, co niektórzy napisali powyżej jest sporo sensu – utarło się, że kobiety lubią zakupy i częściej wymieniają garderobę. Wydaje mi się też (chociaż to strzał), że kobiety częsciej tyją, chudną i to czasami dość drastycznie z wiekiem, rzadko noszą te same ubrania przez lata. Stereotypowo mężczyźni zakupów nie lubią i wolą wydać więcej pieniędzy na coś byleby tylko mieć spokój na lata. Tu już nawet nie chodzi o modę i trendy, ale o znudzenie ubraniami, stereotypowa kobieta lubi ubrania wymieniać po jakimś czasie, nie nosi ich, dopóki sie nie rozpadną. A jeśli chodzi o ubrania mniej eleganckie, casualowe – to każdy, kto kupuje w sieciówkach wie, że im bardziej fantazyjny model, im więcej kolorów czy wariantów tym niższa jakość. Bo klasyki, zwłaszcza te drogie, nie sprzedają się wcale aż tak dobrze.

Powiem tak: płaszcz za 1000 zł. zawsze trafi w Polsce na wyprzedaż, niezależnie od tego, z czego będzie zrobiony. I dotyczy to wszystkich marek sektora premium w Polsce poza jednostrzałowymi genialnymi modelami, które szybko się rozchodzą. Damski rozmiar 38 sprzedaje się szybko, pozostałe można znaleźć po całym sezonie w promocyjnej cenie. Sporo z tych rzeczy zostaje w outletach. A potem… potem wygrywają fasony i kolory. Nie składy. I wydaje mi się, że to nie dotyczy tylko kobiet: o ile mężczyzna będzie może przekonany, że t-shirt musi być bawełniany, to przy swetrze ustąpi. Mówię o przeciętnym mężczyźnie, nie o przeciętnym czytelniku Michała :)

No i ostatni, koronny argument: ubrania u dużej zawartości syntetyków są najczęsciej latwiejsze w pielęgnacji. Co z tego, wełniana sukienka będzie niewiele droższa od tej z 50% domieszką syntetyku, skoro pranie chemiczne po roku podwoi lub potroi jej cenę? Garnituru tak czy inaczej nikt chyba nie pierze w pralce, niezależnie od składu, ale ja swój płaszcz i swoją sukienkę wrzucam na delikatny tryb i nawet lekko wiruję. A z tą wełnianą muszę użerać się, płucząc ją ręcznie w zimnej wodzie, bo boję się zaryzykować. To sprawia, że odechciewa mi się ją nosić i na pewno nie kupię drugi raz ciucha z adnotacją „prać tylko ręcznie”. W przypadku mężczyzn chyba jedyną częścią ubrania, której ten problem może dotyczyć, jest sweter. I chyba nie znam żadnego mężczyzny, którzy pierze cokolwiek w rękach, szczerze mówiąc…

tattwa
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Tak jednym zdaniem, bo gdzieś w tych wywodach sens mi się rozmył: jeśli marka gwarantuje mi jakość i trwałość produktu, to zapłacę dużo za produkt, nawet jeśli jest wykonany z materiału, który jest wg mojej wiedzy tańszy. Nie mogę mówić za ogół kobiet, ale przeglądając ofertę sklepów widzę, że skład nie przesądza o jakości. I to, że bluzka jest uszyta z jedwabiu, a sukienka jest wełniana, to dopiero połowa drogi. Aczkolwiek jeśli mam wybór między podobnymi modelami jednej marki i widzę różnicę w składzie za podobną cenę, to wybiorę ten „czystszy”. Ale mogłabym uciąć sobie głowę, że jeśli ciuch dobrze leży na kobiecie i podkreśla jej walory, ukrywając wady i w ostatecznym rozrachunku kobieta wygląda jak milion dolarów, to skład materiału ląduje na ostatnim miejscu w 9 przypadkach na 10.

iwona
Gość
iwona
1 rok 10 miesięcy temu

„gdyby te wszystkie prezentowane tam sukienki były z bawelny lub wełny, nie układałyby się tak, jak się układają.”

to jest oczywista nieprawda, osobiście sukienki szyję u krawcowej, wyłącznie z naturalnych materiałów, i są dopasowane jak druga skóra. Nie ma dla mnie wytłumaczenia dla poliestru. Jedyne na co się mogę zgodzić to bardzo niewielki dodatek poliamidu.

Michał W.
Gość
Michał W.
1 rok 10 miesięcy temu

Czytając niektóre wpisy neofitów, podparte autorytetem autora tego bloga, potępiające w czambuł syntetyki jednocześnie przypisując tkaninom naturalnym cechy, których one nie posiadają, muszę napisać parę słów, gdyż ciężko zachować spokój czytając te banialuki.
Po pierwsze właściwości finalnego wyrobu z syntetycznego surowca zależą od rodzaju przędzy i struktury dzianiny/tkaniny. Dlatego też z poliestru, poliamidu czy polipropylenu można wykonać zarówno ubrania o właściwościach siatki na zakupy jak i highendowe wyroby przewyższające oddychalnością wełny, jedwabie i lny wszelakie. Ale zaraz, czy odmieniający tutaj przez wszystkie przypadki termin oddychanie dzianiny/tkaniny potrafią go prawidłowo zdefiniować?
Otóż oddychanie to nic innego jak zdolność szybkiego transportu potu lub pary wodnej ze skóry, poprzez dzianinę(tkaninę) do atmosfery. Aby tak było dzianina/tkanina nie może nasiąkać potem! Dlatego hydrofobowość syntetyków, które dla szanownych czytelników bloga jest takie fe, stanowi ich atut. To punkt wyjścia do zaprojektowania takich materiałów, które poprzez swoją strukturę będą ją szybciej odparowywać niż pochłaniać.
Czy widział, ktoś obecnie alpinistów w „oddychających” i jakże ciepłych kaszmirowych swetrach czy raczej w polarach wykonanych z tego samego materiału co plastikowe butelki? Może kolarze pokonują Tour de France w podkoszulkach z organicznej bawełny o lekkim „oddychającym” splocie czy jednak w 100% „sztucznych”?
Takie przykłady można mnożyć i mnożyć.
W profesjonalnym sporcie od lat królują ( z małymi wyjątkami vide puch, lecz to nie dotyczy kwestii oddychalności) syntetyczne materiały głównie na ich termoaktywność.
Oczywiście sport to nie każual czy klasyczna elegancja. Proszę mnie źle nie zrozumieć, sam jestem zwolennikiem naturalnych surowców, w których chodzę na co dzień właśnie ze względu na ich cechy. Pragnąłem jedynie uzmysłowić czytelnikom i być może autorowi, że nie wszystko co „sztuczne” musi z samej definicji być złe.
Pozdrawiam serdecznie:)

dejko
Gość
dejko
1 rok 10 miesięcy temu

Ale co ma piernik do wiatraka, a konkretnie porównanie kurtek alpinistów (odzieży technicznej) do eleganckiej koszuli?!
Naprawdę wierzysz, ze koszule 100% poliester wytwarzane są z kosmicznych materiałów kosztujących 100 euro za metr bieżący, dlatego cena wyrobu końcowego jest tak wysoka?

Podstawową zasadą handlu jest tanio kupić i drogo sprzedać. Tam gdzie można wcisnąć tani poliester za cenę najdroższej bawełny, tam się to robi, a jedynym zyskiem jest marża dla producenta. Mężczyźni interesujący się modą są bardziej świadomi, wybory mają bardziej przemyślane i przede wszystkim są wymagający. Kobiety kupują śmieci bo są modne i ich zdaniem ładne. Dlatego w pierwszym przypadku producenci muszą zadbać o nieco szlachetniejsze materiały, a w drugim przypadku walą najtańszy syf. Wysoką cenę w pierwszym przypadku ma usprawiedliwiać znana marka i jakość produktu, w drugim przypadku tylko znana marka.

Michał W.
Gość
Michał W.
1 rok 10 miesięcy temu

Co ma piernik do wiatraka, napisałem w ostatnim zdaniu.

Janek
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Znakomity wpis. Miło przeczytać kilka zdań kogoś, kto wie o co chodzi obok wielu wpisów tych co często jedynie słyszeli o co chodzi.

Pozdr.

J.

SARDU
Gość
SARDU
1 rok 10 miesięcy temu

Michał W. zauważ proszę dwie istotne rzeczy. Po pierwsze, plastikowe szmatki z Cubusa czy H&M-u nie mają walorów użytkowych – mają wyglądać ładnie, przynajmniej do momentu kupienia, natomiast nachalność, wytrzymałość, odprowadzanie potu i inne parametry „techniczne” są w tych rzeczach bardzo słabe i nie dorównują nawet takim najtańszym liniom Decathlonu. Po drugie, dodawanie do owych szmatek policośtam czy akrylu, nie ma żadnego celu prócz zbicia ceny.
Co do sprowadzalności potu i higroskopijności, to nie jest do końca tak. Podczas intensywnego uprawniania sportu, na przykład stromego podejścia pod górę, spocisz się jak mysz, nie ma siły. Pytanie co dalej? Wełna ma to do siebie, że zachowuje swoje właściwości termoaktywne, czyli zapobiega wychładzaniu się organizmu, nawet wilgotna. Tkaniny „techniczne” zazwyczaj sprawnie odprowadzają pod do kolejnych warstw ubrania, poza tym, bardzo szybko schną. Natomiast np. ów nieszczęsny akryl zatrzymuje wszystko, nie przepuszczając dalej, robiąc po prostu „saunę”. Stąd tak niski komfort w akrylowym swetrze.

Marta
Gość
1 rok 10 miesięcy temu

Tak! Naprawdę bardzo, bardzo, bardzo, bardzo ciężko kupić coś gustownego, klasycznego, o dobrym składzie. I już dawno właśnie zauważyłam, że męskie działy w sklepach są przeważnie w większość z materiałów naturalnych, szlachetnych, a w damskich…. aż przykro patrzeć. Nie pamiętam, kiedy kupiłam coś stacjonarnie, pozostaje tylko internet, ale i tak znaleźć coś, co jest w dobrym guście, upragnionym kolorze, fasonie, miało dobry skład i do tego dobrą cenę jest bardzo, bardzo trudne. A jak już odkryję jakąś markę, to to jest święto lasu i dzień dziecka i skarb największy.

Marta
Gość
Marta
1 rok 10 miesięcy temu

Mnie trochę bawi ten szum wokół metek – możliwe iż dlatego że sama mam za sobą etap zachłyśnięcia się tym co w latach 90 zaczęło się pojawiać w sklepach i etap szycia na miarę z drogich tkanin i etap butów na skórzanej podeszwie (za dwie pensje) również. Na szczęście nie obowiązuje mnie w pracy rygorystyczny dress code (jedynie pewne granice przyzwoitości, których nie powinno się przekraczać) i mogę sobie pozwolić na noszenie takich ubrań jakie lubię i w których dobrze się czuję. Specyfika damskiej szafy jednak inna niż męskiej. Kobiety w większości lubią zmiany, lubią ciągle mieć coś nowego, konstrukcja damskich ubrań również zasadniczo odbiega od męskich. Jak już ktoś słusznie zauważył dodatek poliamidu do wełny wcale nie musi być taki zły, zwłaszcza w przypadku płaszczy czy żakietów, których to nie nosi się na gołe ciało. Mam kilka swetrów gdzie kaszmir to 10-30 %, reszta wełna i poliamid. Noszą się świetnie, podobnież jak płaszcz z Zary gdzie wełna to zaledwie 70 %, reszta to poliamid, podszewka z wiskozy. Miękkie, ładnie opływają kobiecą sylwetkę, miłe w dotyku, nie gniotące się ubrania. Spędzam sporo czasu w samochodzie, zapinam i odpinam ciągle pasy – lubię mieć ten komfort że na ostatnim spotkaniu będę wyglądała dokładnie tak samo jak rano na pierwszym. Lubię dopasowane rzeczy i elastan czy lycra są mile widziane bo dzięki nim ubranie dopasuje się gdzie trzeba.
Żeby dobrze wyglądać nie trzeba wydawać majątku – trzeba umieć czytać metki i nauczyć się „namacalnie” odróżniać tandetę od przyzwoitego produktu. Pokazane przez Pana Michała ciuchy są albo dla snobów albo dla celebrytek stających w nich na 5 minut pod ścianką. Ale to oczywiście moje subiektywne zdanie. Ja za 1500 zł wolę pojechać na dwa dni na narty.

I proszę marynarka z Zary z ostatniej kolekcji:

http://www.zara.com/pl/pl/kobieta/marynarki/marynarka-z-felpy-zapinana-na-1-guzik-c358002p2494526.html

Koszula Esprit:

http://www.esprit.eu/womenswear/blouses-tunics/stretch-blended-cotton-blouse-015EE1F019_474

Przykłady można mnożyć w nieskończoność:)

Mnie na polskim rynku brakuje dobrej jakości bielizny (w każdym razie w porównaniu z Wielką Brytanią jest mizeria) – np bawełnianych cienkich skarpet które można zakładać do sztybletów czy oxfordów. No i tych pięknych, dopasowanych idealnie biustonoszy.

Nie odżegnuję się od sieciówek, nie mam już ciśnienia by biegać w poszukiwaniu dobrej tkaniny i dodatków (bo z tym też nie jest najlepiej) i tracić czasu na przymiarki. Jeśli ma się w miarę proporcjonalna figurę można kupić przyzwoitej jakości ubrania zarówno w Polsce jak i ściągnąć z całego świata. W dobie handlu elektronicznego malkontenctwo mnie bawi, bo dorastałam w czasach gdy buty były na kartki a para Wranglerów czy Levi’sów marzeniem każdej nastolatki. Dzisiaj jedyne ograniczenie to finanse i brak wyobraźni.
Stylowej kobiecie wystarczy na co dzień baza podstawowych ubrań, w których czuje się dobrze i swobodnie plus kilka drobiazgów – zawsze skórzane dodatki: torba, przyzwoitej jakości pantofle, pasek, kilka ładnych apaszek, zegarek, dobre perfumy. Nigdy sztucznej biżuterii, plastikowych butów, szortów i poliestru:) Jeśli taką bazę się stworzy można bawić się modą stosownie do sytuacji i miejsca:)

Michalina
Gość
Michalina
1 rok 9 miesięcy temu

Zgadzam się z Panią w większości wypowiedzi, poglądy przedstawione powyżej są zdroworozsądkowe i składne.

Nie wiem jednak, czy ja tak mam, czy to powszechne, ale zawsze oceniam stosunek jakości do ceny i zastanawiam się, jakie dana rzecz ma mocne, a jakie słabe strony. Przytoczona przez Panią marynarka z Zary jest dość drogim przykładem dzianiny bawełnianej. Tak jak sama bawełna może być fajna w noszeniu, ładnie się układać, to zastanawiam się, dlaczego podszewka w rękawach jest poliestrowa. Jeśli w tym miejscu bawełniana podszewka była za mało śliska, to dlaczego nie wykonano jej chociażby z acetatu? Moim zdaniem ten produkt to bubel. Można wymienić ten element i będzie całkiem ok. W mojej opinii duża część asortymentu pada ofiarą kompromisu otrzymując jakość poniżej oczekiwań względem ceny.

Mania
Gość
Mania
1 rok 9 miesięcy temu

Zgadzam się, co do podstawowej bazy :) Jeśli ktoś zna swój styl, siebie i co lubi, bardzo łatwo stworzyć nieskomplikowaną kolekcję ubrań na 4 sezony. Większe wydatki wtedy lepiej przeznaczyć na rzeczy ponadczasowe – biżuterię i dodatki.

Również uważam, że za 1500 zł to lepiej pojechać na romantyczny weekend niż przepłacić za ciuch.
Natomiast marynarkę z Zary wyceniłabym na maksymalnie 100 zł – 50 zł materiał (o ile dobra gatunkowo i „sztywna” bawełna), wykonanie hurtowe więc 30 zł i niech coś mają z tego – 20 zł marży. ;)

Biustonosze polecam ze sklepów Lingerii / Świat Bielizny D+ :) Inwestycja na lata.

Mania
Gość
Mania
1 rok 9 miesięcy temu

Ach, zapomniałam dodać, że najważniejszą rzeczą, która eliminuje marynarkę Zary jest podszewka z poliestru na rękawach. Dostaję zawsze wysypki, kiedy moja skóra nie może oddychać, a szczególny wysyp mam właśnie na ramionach. ;)

Małgorzata S.
Gość
Małgorzata S.
1 miesiąc 13 dni temu

Wszystko pięknie i prawie się zgadzam, ale… Nie rozumiem co złego jest w oryginalnej i wielokrotnie bardzo gustownej sztucznej biżuterii? Szczególnie latem?

Krzysztof
Gość
Krzysztof
1 rok 10 miesięcy temu

Michał, na stronie Bytom jest już dostępna kolekcja wiosna lato 2015 miałeś już możliwoś coś nie coś po przymierzać pozdr

agnieszka
Gość
agnieszka
1 rok 10 miesięcy temu

Niestety, masz rację. Bardzo ciężko kupić dobre jakościowo ubrania w polskich sklepach. Sieciówki omijam, swetrów z wełny tam nie ma. Czasem zajrzę do Lindex, mają ubrania z bawełny nawet ok- w porównaniu do HM, Reserved czy Inditexu- o niebo lepsze. Ubieram sie w TKMaxxie głównie, czytam skład materiałów, ale jest ciężko. Mamy w zabrzuy outlet, gdzie swetry z COS ( 100% wełna!) są po przecenie po 55 zł :D Oczywiście kupiłam. Ale jeszcze nie namierzyłam dobrych tshirtow, może ktoś coś poleci? Takie, żeby szwy się nie przekręcały….
co do blogów- polecam simplicite, styledigger oraz ubierajsieklasycznie.

Michalina
Gość
Michalina
1 rok 9 miesięcy temu

Podbijam sprawę t-shirtów!
Często, jeśli skład jest ok, to materiał tak oszczędny, że aż przezroczysty. Szwy by się tak nie przekręcały, gdyby kawałki były dobrze wykrojone i dzianina nie aż tak podatna na rozciąganie.

Mania
Gość
Mania
1 rok 9 miesięcy temu

Czytałam ostatnio opinie o dobrych Tshirtach (jak i całej „klasyce”) marki Marie Lund – dostępne w Van Graafie. Sprawdzę, przy najbliższej wizycie. :)
A także marka Wearso.

Katarzyna Kędzierska (simplicite)
Gość

Agnieszka, dziękuję za polecenie :). I jako przedstawicielka „damskiej” części blogosfery oficjalnie ogłaszam, że mam ambicję edukować w temacie materiałów włókienniczych. Właściwie, to już zaczęłam :).

Natalia
Gość
Natalia
1 rok 7 miesięcy temu

Ja z mojej strony bardzo polecam T-shirty marki Petit Bateau, jakosc genialna cena jak ta T-shirt dosyc wysoka, bo ok. 100zl zalezy jaki model. Ale bawelna jest swietnej jakosci, bialy t-shirt nie jest cienki i nie przeswituje. Nalezy jednak uwazac z rozmiarowka, bo niektore modele sa ok, a niektore zawyzone.

wpDiscuz