Czy włókna sztuczne i syntetyczne to samo zło?

132 komentarze

Tkaniny i dzianiny wyprodukowane z naturalnych surowców mają bardzo wiele zalet, ale mają też swoje wady, o czym rzadko się mówi. Z kolei tkaniny sztuczne i syntetyczne mimo wielu wad, mają też zalety i o tym też rzadko się pisze. Mam wrażenie, że trochę niesłusznie demonizuje się je w odzieży codziennej, do czego sam niestety też się przyczyniłem, a przecież mam w szafie co najmniej kilkadziesiąt ubrań gdzie poliamid, poliester czy wiskoza są obecne. Czasem jak mantrę powtarzamy, że dobre ubrania to tylko te z naturalnych materiałów, a przecież ważne jest zastosowanie tych ubrań i proporcje surowcowe. Są sytuacje gdzie marynarka kaszmirowa ma swoje zastosowanie, a są takie, gdzie trzeba założyć nylonową kurtkę. W dzisiejszym wpisie postanowiłem przyjrzeć się poszczególnym częściom męskiej garderoby by rozważyć które mieszanki są akceptowalne, a które należy stanowczo odrzucić.

MrVintage Sztuczne i syntetyczne 1

SYNTETYKI I TKANINY SZTUCZNE TO NIE TO SAMO

Bardzo często mylone są pojęcia syntetyków i tkanin sztucznych, zatem na początek  przypomnę w skrócie różnice. Podstawowy podział materiałów z których tworzy się ubrania to włókna naturalne i chemiczne. Do tej pierwszej grupy zaliczamy surowce pochodzenia naturalnego (najpopularniejsze to: bawełna, len, ramia) i zwierzęcego (najpopularniejsze to: wełny, jedwab, angora). Do drugiej grupy zaliczamy włókna syntetyczne (najpopularniejsze to: poliester, poliamid-nylon, akryl, elastan) oraz sztuczne (najpopularniejsze to: wiskoza, cupro, modal, acetat). Różnica między nimi polega na tym, że do produkcji włókien sztucznych używa się produktów pochodzenia roślinnego (np. celuloza w przypadku wiskozy), więc w dużym uproszczeniu można napisać, że są one bardziej naturalne od włókien syntetycznych, choć sam proces produkcji wymaga wielu zabiegów chemicznych.

Włókna syntetyczne są często demonizowane i uznawane za gorsze niż naturalne, co nie zawsze jest prawdą. Oczywiście mają one wiele wad (m.in. elektryzują się; są mało higieniczne bo nie pochłaniają wilgoci z ciała; nie są tak przyjemne w dotyku jak włókna naturalne), ale wszystko zależy od proporcji i przeznaczenia ubrań. Choć sam jestem zwolennikiem naturalnych tkanin, to nie jestem zwolennikiem wrzucania każdego przypadku do jednego worka. Dla jednych ważniejsze będą cechy jakościowe (im bardziej naturalny skład tkaniny, tym lepiej), dla innych cechy praktyczne (np. możliwie najdłuższa żywotność, odporność na przetarcia i zagniecenia). Jeśli ktoś potrzebuje pięknego płaszcza do założenia kilka razy w roku, to z czystym sumieniem mogę mu polecić 100% kaszmir, ale jeśli potrzebuje dyplomatki-woła roboczego, którą będzie nosił codziennie, to jestem przekonany, że znacznie bardziej będzie zadowolony z mieszanki 80% wełna, 20% poliamid.

 

IM DALEJ OD CIAŁA, TYM MNIEJ ISTOTNY SKŁAD

Najczęściej powtarzanym argumentem przeciw tkaninom sztucznym oraz syntetycznym jest ich słaba oddychalność i generalnie jest to prawdą, ale zapomina się przy tym, że największy wpływ na komfort dla ciała mają materiały będące najbliżej skóry. Powinny one skutecznie przepuszczać i ewentualnie pochłaniać nadmiar pary i potu odprowadzanych ze skóry. Bielizna, koszula, podszewki – to te elementy w większym stopniu decydują o komforcie niż sama tkanina zewnętrzna kurtki czy marynarki. Bardzo ważne są właśnie podszewki i tu najlepsze są tkaniny sztuczne – wiskoza, cupro, acetat. Podsumowując – im dalej od ciała, tym mniejsze znaczenie dla komfortu ma skład tkaniny.

 

GARNITURY

W wielu poradnikach (w mojej książce również) przeczytacie, że najlepszym surowcem na tkaniny garniturowe jest wełna merynosowa lub jej mieszanki z kaszmirem, jedwabiem, lnem. Ma ona bardzo wiele zalet, które sprawiły, że mimo zmieniających się technologii w przemyśle włókienniczym, od niemal stu lat nadal jest podstawowym surowcem wykorzystywanym do produkcji wysokiej jakości tkanin, choć i tu można usłyszeć, że w dzisiejszych czasach jakość tkanin jest sporo niższa niż kiedyś. Z tym akurat nie mogę się zgodzić, aczkolwiek rozumiem taką opinię. Wynika ona głównie z tego, że współczesne tkaniny mają po prostu sporo niższą gramaturę, a to zazwyczaj oznacza krótszą ich żywotność. Jeśli macie możliwość zajrzeć do szafy dziadka i znajdziecie tam garnitur lub marynarkę sprzed kilkudziesięciu lat, to biorąc je do ręki poczujecie zdziwienie, bo ich ciężar będzie porównywalny ze współczesnymi płaszczami. Dzisiaj nie używa się już takich tkanin w garniturach.

Wełna merynosowa, którą zawsze polecam we wpisach garniturowych jest niezwykle komfortowa, przyjemna w dotyku, można ją nosić cały rok, a poza tym ma wiele innych zalet czysto praktycznych – nie trzeba jej często prać/czyścić, jest łatwa w prasowaniu. Z wad należałoby wymienić podatność na zagniecenia i cenę – wełna merino jest drogim surowcem (hurtowa koszt włoskiej wełny potrzebnej do uszycia garnituru to ok. 250-350 zł), dlatego wiele firm chcąc klientom zaoferować niską cenę produktu szuka tańszych zamienników. Zazwyczaj jest to poliester i wiskoza. Takie garnitury zdecydowanie odradzam, bo są mało przyjemne w dotyku i po prostu czuć ich sztuczność, szczególnie gdy do środka producent wszyje także poliestrową podszewkę. Ale nie przekreślałbym całkowicie sztucznych i syntetycznych domieszek, bo mają też swoje zalety. Oczywiście wszystko z umiarem. W garniturach o fasonie slim bardzo dobrze sprawdzają się tkaniny z dodatkiem elastanu (zazwyczaj od 2 do 5%). Znacząco poprawiają komfort, szczególnie w pozycji siedzącej.

Z kolei niewielka domieszka poliestru lub poliamidu (5-10%) wzmacnia i uelastycznia włókna wełny, dzięki czemu jest ona bardziej odporna na tarcie, pilingowanie i zagniecenia, a przy tym nie pogarsza znacząco cech wełny takich jak higroskopijność czy przyjemny chwyt. Takie garnitury polecałbym osobom, które potrzebują typowego woła roboczego, który nie będzie oszczędzany i który będzie noszony kilkanaście razy w miesiącu. Przy tak intensywnym użytkowaniu delikatna wełna merynosowa bardzo szybko się zużyje, nawet jeśli jest to drogi garnitur. Sam się o tym nie raz przekonałem, bo od wielu lat mam problem ze spodniami bez względu na to czy jest to budżetowy produkt z wieszaka, czy garnitur szyty na zamówienie. Otóż bardzo szybko przecierają mi się spodnie w kroku, szczególnie przy grubszych wełnach z włoskowatą fakturą (flanela, tweed). Na przykład przy spodniach od garnituru Cafardini pokazywanego w ostatniej sesji, zmechacenia na spodniach pojawiły się już po dwóch założeniach, mimo tego, że tkanina była od topowego producenta (Loro Piana). To dobry przykład pokazujący, że nie zawsze najlepszy skład surowcowy sprawdza się w praktyce. Zasada, która ma sens w wielu innych branżach (“im droższy półprodukt, tym lepszy produkt”), w branży odzieżowej i obuwniczej nie zawsze się sprawdza.

Podobną historię usłyszałem od firmy Lancerto, której sztandarowym produktem jest linia garniturowa Business Mix, w której klient osobno wybiera rozmiar marynarki i spodni. Jest to typowy garnitur do pracy, dostępny w kilku podstawowych kolorach (granat pokazywałem w tej sesji). Początkowo szyto go z tkaniny o składzie 100% wełna, jednak okazało się, że klienci używający tych garniturów bardzo intensywnie wracali z reklamacjami dotyczącymi przetartych spodni i rękawów na łokciach. Firma poprosiła producenta tkaniny o przygotowanie alternatywnych materiałów, które będą dawać ten sam komfort co wełna, ale będą znacznie trwalsze. Po kilku miesiącach testów zdecydowano się zmienić tkaninę 100% wełna na 90% wełna + 10% poliester. Liczba reklamacji bardzo mocno spadła, a klienci nie odczuli negatywnych cech włókien syntetycznych. Okazało się, że dobra włoska wełna była zbyt delikatna dla klientów tej marki.

 

MARYNARKI

Ciekawym zjawiskiem ostatnich lat w branży tkanin marynarkowych jest ich spieranie i postarzanie. Zabiegi produkcyjne znane dotychczas z odzieży casualowej (głównie dżinsy) zaczęły być stosowane także przy bardziej eleganckich tkaninach. Do uzyskania efektu sprania nie za bardzo nadawały się tkaniny wełniane, po prostu były zbyt delikatne. Konieczne było wzmocnienie włókien i producenci zaczęli dodawać poliamid. W kolekcjach wielu włoskich marek bez trudu znajdziecie marynarki mające w składzie nawet 40% poliamidu, a kosztujące powyżej 2000 zł (np. Lubiam i Boggi), ale zastosowanie takich tkanin nie jest spowodowane chęcią zmniejszenia kosztów produkcji (te tkaniny zazwyczaj są w takiej samej cenie jak wełniane), lecz chęcią uzyskania efektu wizualnego, jakiego nie daje się uzyskać na naturalnych materiałach. Ja sam jednak jestem zwolennikiem naturalnych tkanin w marynarkach i trudno byłoby mnie przekonać, że warto kupić za taką cenę model z dodatkiem poliestru lub poliamidu.

 

KOSZULE

Poza bielizną, koszula jest najbliżej ciała, zatem w mojej ocenie to właśnie ona ma największy wpływ na komfort spośród wszystkich składowych stroju. Najlepsze surowce koszulowe to bawełna, a w sezonie letnim len. Tu nie widzę żadnych argumentów do stosowania sztucznych i syntetycznych domieszek. Co prawda dzięki nim prasowanie koszuli jest łatwiejsze, a w ciągu dnia nie gniotą się tak szybko, ale komfort użytkowania spada bardzo mocno (przy ścisłym splocie tkaniny działa to jak worek foliowy). Sam z lat młodości mam negatywne doświadczenia z koszulami z domieszką poliestru (20%), więc zdecydowanie odradzam. Bawełna i len pewnie przez długie lata nie będą miały konkurencji w tkaninach koszulowych. Przy garniturach i marynarkach wspominałem, że bez trudu można znaleźć produkty z domieszką poliestru lub poliamidu w kolekcjach topowych marek, tak w przypadku koszul nie jest to możliwe. Koszula z domieszką syntetyków to domena tanich marek, więc trzymajcie się z dala od takich produktów.

 

KRAWATY, POSZETKI, MUCHY

W przypadku tych dodatków, podobnie jak w przypadku koszul nie widzę żadnych argumentów do zastosowania poliestru – to domena produktów z niskiej półki i to nie cenowej, bo czasem poliestrowe poszetki sprzedawane są po 70-80 zł, a głównie jakościowej. Krawaty z poliestru mają zazwyczaj sztuczny chwyt i połysk, a przy tym bardzo kiepsko się je wiąże – poliester jest zbyt sprężysty i trudno uzyskać ładny węzeł czy ładne ułożenie poszetki. Unikajcie ich.

 

SPODNIE

Przy akapicie o garniturze wspominałem o tym, że przy spodniach problemem bywa szybkie przecieranie się materiału w kroku i teoretycznie syntetyczne dodatki mogą to spowolnić, aczkolwiek sam mam z tym różne doświadczenia. Kiedyś kupiłem dżinsy Levisa nie sprawdzając składu na metce i dopiero po kilku miesiącach zorientowałem się, że tkanina ma 80% bawełny i 20% poliestru. I choć komfort noszenia był taki sam jak ich bawełnianego odpowiednika, to wcale nie przecierały się wolniej w miejscu o którym wspomniałem, więc w tym przypadku nie sprawdziła się teoria o wzmocnieniu struktury materiału. Z kolei spodnie Ralph Lauren z wełnianej flaneli z dodatkiem poliamidu (15%) noszę już pięć lat i nie mają widocznych śladów zużycia, za to bardzo podobny model uszyty na miarę z wełny z dodatkiem kaszmiru zmechacił się po kilku założeniach.

Przy fasonach slim (chino i dżinsy) polecam za to tkaniny z dodatkiem elastanu.

 

SWETRY

Ze swetrami jest podobna sytuacja jak z tkaninami garniturowymi. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu standardem były grube i ściśle tkane dzianiny z wełny owczej. To były produkty które można było nosić kilkadziesiąt lat. W tej chwili swetry są znacznie lżejsze, z cieńszych włókien i luźniej tkane, przez co stały się bardziej podatne na rozciąganie. By temu zapobiec, producenci dodają najczęściej nylon (poliamid). Z moich doświadczeń wynika, że faktycznie poprawia on odporność na rozciąganie i takie swetry można prać w pralce, ale w dotyku nie są już tak przyjemne jak 100% wełna.

Znakomitym produktem są swetry kaszmirowe. Ich miękkości nie sposób porównać do innych dzianin i gdy tylko zaczniecie je nosić, to innych już nie będziecie chcieli. Ja tak miałem. Ale poza niewątpliwymi zaletami kaszmiru, ma on też swoje wady. Pierwszą zauważycie od razu – wysoka cena :) Pozostałe wady mogą się pojawić po jakimś czasie. Kaszmir jest bardzo delikatną dzianiną i przy częstym noszeniu może zacząć się kuleczkować po kilku tygodniach/miesiącach. Ja tak miałem z każdym swetrem kaszmirowym, choć były to produkty z różnych półek cenowych.

Stanowczo za to odradzam akryl w swetrach. To taka pseudowełna, która na pierwszy rzut oka wygląda bardzo ładnie, w dotyku również sprawia dobre wrażenie, ale bardzo szybko zaczyna się mechacić i deformować. Od akrylu trzymajcie się daleko. Tu dla przypomnienia tekst na ten temat.

 

T-SHIRTY

W t-shirtach nadal króluje bawełna, więc nie będę się tu rozwodził. Dodam tylko, że przy fasonach mocno dopasowanych do ciała bardzo dobrze sprawdza się niewielki dodatek elastanu.

 

KURTKI

Mam kilka kurtek które wykonane są w stu procentach z poliamidu (np. słynny model Liddesdale marki Barbour) i przy temperaturach do jakich zostały stworzone (wczesna wiosna, jesień i zima) nie odczuwam braku komfortu spowodowanego użyciem syntetycznego surowca. Wręcz przeciwnie – przy niskich temperaturach i wietrznej pogodzie znacznie lepiej chronią ciało niż kurtki bawełniane, czy kaszmirowe, które też mam w szafie. Powtórzę zatem jeszcze raz – wszystko zależy od przeznaczenia ubrań, a w przypadku kurtek jest to zazwyczaj ochrona ciała przed warunkami atmosferycznymi, z czym zazwyczaj lepiej sobie radzą tkaniny syntetyczne, zatem przy kurtkach nie skreślajcie ich.

 

PŁASZCZE

Wełniane i kaszmirowe płaszcze to piękna rzecz, ale dość delikatna, zatem jeśli chcecie je nosić jako woły robocze, to trzeba się liczyć z tym, że prawdopodobnie dość szybko się zużyją (współczesne tkaniny płaszczowe nie są tak trwałe jak dawniej). Jeśli to nie jest dla was przeszkodą lub macie inne płaszcze którymi można rotować, to taki skład jak najbardziej polecam. Jeśli jednak będzie to wasz jedyny płaszcz, który w sezonie będzie noszony niemal codziennie, to polecam rozważyć tkaninę 80% wełna, 20% poliamid – to bardzo popularny mix u wielu producentów tkanin płaszczowych, który poprawia trwałość materiału. Mam kilka płaszczy o składzie 100% wełna oraz kilka z domieszką poliamidu i muszę potwierdzić, że te drugie zużywają się wolniej, choć wizualnie i w dotyku przegrywają z tkaninami 100% wełna. Coś za coś.

Domieszka nylonu i poliestru jest też wskazana przy płaszczach przeciwdeszczowych. Nawet marka Burberry i Mackintosh stosują takie mixy w niektórych modelach prochowców.

 

CZAPKI, SZALIKI

Czapki dzianinowe mają bezpośrednią styczność z głową, a szalik z szyją, zatem tu zdecydowanie polecam naturalne surowce, szczególnie kaszmir (dodatki z kaszmiru to jedne z moich najlepszych zakupów). Są ciepłe, dobrze regulują temperaturę pod czapką/szalikiem, a przy tym są przyjemne w dotyku, co przy czapkach ma szczególne znaczenie. Tutaj również uczulam na akryl, bo niestety w dodatkach jest go jeszcze więcej niż w swetrach. Nawet znane i cenione marki coraz częściej stosują to włókno i sprzedają akrylowe czapki za 200-300 zł.

 

SKARPETY

Skarpeta jest częścią bielizny i ma bezpośredni kontakt ze skórą, zatem najlepiej jeśli będzie wykonana z bawełny lub wełny (w okresie zimowym). Ale czysta bawełna i wełna mają też swoje wady. Z moich doświadczeń wynika, że takie skarpety szybko tracą fason, stają się sflaczałe i zsuwają się z nogi po kilku godzinach noszenia. No i szybko się zużywają (przetarcia, utrata koloru). U mnie znacznie lepiej sprawdzają się skarpety bawełniane z dodatkiem elastanu (5%) lub bawełniane z dodatkiem poliamidu i elastanu. Dużą zaletą poliamidu jest to, że łatwo daje się farbować i dzięki temu uzyskuje się trwałe i wyraziste kolory, co przy skarpetach ma duże znaczenie (bardzo często się je pierze). Poliamid jest też wskazany przy skarpetach wełnianych (najlepiej 15-25%), bez niego bardzo szybko by się przecierały.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

132 komentarzy do "Czy włókna sztuczne i syntetyczne to samo zło?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Remik
Gość

“a przecież mam w szafie co najmniej kilkadziesiąt ubrań gdzie poliamid, poliester czy wiskoza są obecne”

Wiskoza tworzywem sztucznym? A to dobre. Od kiedy?

Kin22
Gość

Od zawsze. Wiskoza jest włóknem z polimerów naturalnych, ale pozyskanych i wytworzonych w procesie chemicznym. Określa sie ją w podziale włókien jako włókno sztuczne (sztuczne, nie syntetyczne jak słusznie zaznaczył autor). Włókna wiskozowe nie są jak np. wełna – skręcone z już gotowych drobniejszych włókien, będących składową runa owczego, tylko jest wyciśnięta z masy celulozowej uzyskanej uprzednio w chemicznym procesie przerobu części roślin.

Janek
Gość

Mam nadzieję że włókna sztuczne – lyocell i jego udoskonalone formy – zaczną pojawiać się częściej i być coraz bardziej popularne. Doskonałe właściwości wytrzymałościowe w porównaniu do bawełny (także na mokro), higieniczny, miękki, mniej gniotliwy od wiskozy, nie kurczy się w wodzie, łatwo barwi, biodegradowalny, wymaga mniej wody do produkcji i mniej agresywnej chemii – tylko drogi. Ale z popularyzacją cena powinna powoli spadać.

Tomek
Gość

Tym tokiem myślenia musiałbyś zaliczyć do tworzyw sztucznych również papier.

Monika
Gość

Cóż zrobisz, gdy tak to się po prostu nazywa w branży tekstylnej. Papieru nie zaliczamy jednak do tekstyliów, więc trop jest fałszywy. Choć muszę powiedzieć, że zdarzało mi się widzieć papier w roli materiału ubraniowego na niektórych pokazach :)

Janek
Gość

@Tomek W ramach ciekawostki – lyocell, tkanina sztuczna (celulozowa) ma doskonałe właściwości – materiał wytrzymały, higieniczny, odporny na zrywanie także na mokro, przyjazny dla środowiska w produkcji, można go kompostować. A wiesz z czego się robi? Ze ścieru drzewnego :D Bardzo podobnego bądź takiego samego jak ten z którego robi się… papier ;)

Grzegorz
Gość

Panie Michale da się zrobić z czystej wełny lub mieszanki naturalnej zestawy odporne na zużycie. Użytkuję czyste materiały i pomimo ciągłego noszenia są w dobrym stanie. Co do spodni faktycznie zużywają się częściej dlatego zestawy gdzie można sobie dokupić 2/3 pary spodni są bardziej preferowane na “woły robocze”. Oczywiście sama metka producenta nic nie znaczy, ważne są inne parametry (gramatura, splot itp.), przy czym flanela zużywa się bardzo szybko. Nie przekonuje mnie argument polepszenia parametrów odporności, bo często oznacza on głównie niższą cenę dla producenta. Im dalej od ciała tym sztuczne metriały są lepsze … więc poszetka mogła by być sztuczna bo jest daleko od ciała – a nie chodzi w niej o parametry. Skoro 10% jest ok to może 15-20% też będzie, a jak 20% to może 25-30% itp. Tu będę konserwatystą…

Grzegorz
Gość

Dziś w second hendzie miałem w ręku koszulę marki Eton o składzie 45% poliester i 55% bawełna. Byłem w lekkim szoku biorąc pod uwagę ceny tych koszul?

user
Gość

lambert za ponad 2 stowy tez takie akcje robil ;)

dadaista
Gość

Z pewnością jest tak (wciąż!) w damskich koszulach (bluzkach?) Lambert, w męskich szczęśliwie jeszcze się nie natknąłem na dodatki ze sztucznych włókien.

Stasiek_T
Gość

Drobne uwagi korektora (do usunięcia po poprawkach) ;-)
W części o swetrach kaszmirowych jest powtórzone “zauważycie od razu zauważycie ? wysoka cena”, a na końcu jest zapowiedziany link do tekstu o akrylu, którego brak.

Janusz
Gość

Witam Panie Michale, wczoraj zakupiłem na Tallinder’ze piękna brązowa kurtkę ze skóry koziej oczywiście 100 procent oraz się okazało podszewka z 100 procent poliestru. Na jaką pogodę nada się ta kurtka i jakie właściwości ma skóra ? Nie ukrywam jest to moja pierwsza rzecz że skóry (no oprócz rękawiczek). Co by się stało jakbym usunął podszewkę? Zapewne nie jest to dobry pomysł. Z niektórych Marynarek usuwałem podszewkę. (były zrobione z lnu)

Damian
Gość

To prawda że skóra wody nie lubi, ale za to lubi tłuszcze. Jak się dobrze natłuści skórę, ani wiatr, ani śnieg ani deszcz nie będzie problemem. Tylko rzeczywiście trzeba dobrze natłuścić i zostawić do wyschnięcia.

Adam
Gość

Co do skarpet to sporo zależy od jakości. Ja kupuje z Paula Smitha i ta bawełna i nie traci koloru ani fasonu.
A co do kaszmirowych swetrów to rzeczywiście najmilsze ze wszystkich :) Aczkolwiek są tak delikatne, że strach czasem nosic :)

Janusz
Gość

Bardzo dobry artykuł zresztą jak zawsze i mam pytanie czy przeglądu wyprzedażowego nie będzie?

Konrad
Gość

Gdzie w takim razie znaleźć spodnie flanelowe z niewielką domieszką syntetyków w miarę przystępnej cenie? Szukam i szukam i nie mogę nic sensownego znaleźć. I gdzie szukać golfu lub kardiganu ze 100% wełny, wiem, że są w Bytomiu, ale niestety już niewiele rozmiarów?

Agnieszka
Gość

W tk maxx upolowalam dla meza szary sweter z dekoltem w serek 100% welny merynosa za 110zl. Piekny, cieply i cienki, wiec wchodzi pod marynarke.

Plus zalando, mozna stawic wyszukiwanie po skladzie i wpisac welne

mrj
Gość

Niby racja, ale taki sweterek bardzo się mechaci w miejscu gdzie na podszewce marynarki jest wszywka firmy. Mistrzem w mechaceniu swetrów są marynarki Harris Tweed, ze swoimi wielkimi firmówkami.

Grzegorz
Gość

Oj, znaleźć wełniany kardigan w polskim sklepie to nie lada wyzwanie, sam się z nim od jakiegoś czasu zmagam. Obecnie zastanawiam się nad zakupami w Uniqlo, chociaż zupełnie nie mam pojęcia jak ugryźć ich rozmiarówkę. Mają kardigany i golfy 100% wełna merino w przystępnej cenie.

Monika
Gość

Mój mąż ma żonę, która na drutach zrobi wszystko, w tym cienki sweter z merynosa. Nie wiem, jak Wy sobie, biedaki, radzicie bez takiej żony…

Nebelwerfer
Gość

Korzystamy z cudzych ;-)

Monika
Gość

Ha, ha, nie pomyślałam o tej opcji, głupia ja!

Railroad
Gość

Nie jesteś zazdrosna o taką rezolutną żonę? :)

Monika
Gość

Dobra żona to skarb dla żony :)

Grzegorz
Gość

Podoba mi się chusta o składzie 93% modal i 7% kaszmir, cena 160 zł. Jak może zachowywać się ona w użytkowaniu?Chciałbym uniknąć mechacenia. Czy warto kupić chustę o takim składzie, czy lepiej sobie darować?

Wojciech
Gość

Modal jest bardzo miły w dotyku i komfortowy w noszeniu, ale prawdopodobnie szybko się zmechaci. Zwłaszcza, jeśli bedzie noszony w okolicy szyi (zarost).

Grzegorz
Gość

Panowie, dziękuję za opinie! Tego zarostu właśnie się obawiałem. Mimo że chusta piękna, zakup odpuszczam.

Janek
Gość

Modal to po prostu “nowocześniejsza” wiskoza, z punktu widzenia końcowego klienta. Wytrzymalsza od wiskozy, miękka, bardziej higroskopijna od bawełny. Jeśli wygląda ładnie – ponosić można, wybitnie ciepłe zapewne nie będzie. Ostry zarost i tak może szybko zniszczyć.

Tomek
Gość

Dokładnie tak. Ja bym powiedział, że o wiele bardziej wytrzymała na rozerwanie niż bawełna w dłuższej perspektywie użytkowania (po wielu praniach) i przy tym zachowująca swoje właściwości. Choć oczywiście zależy to także od tego czy jest z czymś zmieszany. Sam używam w różnych produktach i jestem do tego stopnia zadowolony, że zająłem się tym więcej niż hobbystycznie.

Co do mechacenia się szala od zarostu, to będzie to przebiegało nie bardziej niż inne materiały. Sam posiadam i jestem zadowolony.

Heron
Gość

Wydaje mi się, że głównym powodem powstania i publikacji tego wpisu jest współpraca z Lancerto i chęć obrony wpychania przez nich nylonu do garniturów. Zaprzeczasz w nim temu wszystkiemu o czym dotychczas pisałeś (i słusznie!) odnośnie włókien sztucznych w garniturach i marynarkach. Przyznam, że ten artykuł budzi we mnie niesmak.

Hirek
Gość

Ja niestety pomyślałem dokładnie o tym samym czytając ten wpis, a konkretnie wspomniany przez Ciebie fragment. Może to oskarżenie jest niesprawiedliwe i bezpodstawne, ale nasunęło mi się ono właściwie bezwiednie, automatycznie.

Lech
Gość

“i słusznie!” – czyli dobrze, że zaprzecza temu, co dotychczas pisał, czy nie?

Agar i Piżmo (www.agaripizmo.pl)
Gość
Agar i Piżmo (www.agaripizmo.pl)

bardzo pouczający wpis. sam często sprawdzam skład ubrań na metce i do tej pory, i do tej pory niejako z automatu odrzucałem te z domieszką tworzyw sztucznych. Teraz wiem jednak, że w małych ilościach to nic złego, a czsem ich obecność jest nawet wskazana.

Agnieszka
Gość

Przyatny wpis rowniez dla kobiet, ja sie juz pogubilam, kiedy wlokna sztuczne sa ok,a kiedy nie warto za nie placic. A co Pan mysli o wloknie bambusowym – moj maz jest fanem takiej bielizny i skarpet.

Worker
Gość

Warto też mieć na uwadze tkaniny techniczne coraz częściej używane w tradycyjnej modzie. Niby 100 % sztuczne a oddycha itd. Mam płaszcz wełniany z podpinką softshell i super się to sprawdza.

Janek
Gość

Bambus to najzwyczajniejsza wiskoza, a przynajmniej ten stosowany powszechnie w modzie i ubiorze. Wszystkie “magiczne” właściwości bambusa są i tak zatracane w procesie produkcji, po prostu jest tanim surowcem do wyrobu wiskozy.

MateuszK.
Gość

Jeszcze odnośnie ?oddychalności? tkanin:

– w zastosowaniach eleganckich i casualowych poleca się bawełnę, bo ?oddycha?: jest miła dla ciała, przepuszcza powietrze, pozwala skórze oddychać, jest higroskopijna, itp. Pozwala zachować komfort cieplny. Poliester to zło!

– w zastosowaniach sportowo-outdoorowych poleca się tkaniny sztuczne (poliester/nylon) bo one ?oddychają?. Bawełna to zło: wchłania i magazynuje wilgoć, a jak jest mokra to całkowicie traci właściwości izolacyjne. Tworzy nam ciężką ?mokrą szmatę? na plecach. Ba, ubranie bawełny może się nawet skończyć tragicznie ? polecam wpisać ?cotton kills? w guglu. Co innego sztuczne, techniczne tkaniny: transportują wilgoć od ciała, a nawet jak nie nadążają z transportem wilgoci, to mokre tracą tylko niewiele własności izolacyjnych. Pozwalają zachować komfort cieplny.

Paradoksik :)

Ja akurat mam mocny podział:
Do pracy, casual ? bawełna, wełna
Do uprawiania sportów ? absolutne ZERO bawełny.
I jakoś nie umiem tego połączyć, żeby np. wyglądać stylowo w schronisku :P

Liam
Gość

Nie ma w tym żadnego paradoksu jak sam zresztą zauważyłeś pisząc o przeznaczeniu tych ubrań :-)

Olgierd
Gość

> Do uprawiania sportów ? absolutne ZERO bawełny.

To zero nie musi być aż takie absolutne :) Bardzo dobra tkanina G-1000 (szwedzki Fjallraven) to NY-CO w proporcji 65%/35% — uwierz mi, że nawet bez rekomendowanej impregnacji tkanina spisuje się świetnie.

Velahrn
Gość

To nie jest bardzo dobra tkanina. Bardzo dobre tkaniny to polartec alpha albo power stretch. NY-CO to tkanina przestarzała technicznie o dobre kilkadziesiąt lat. Była szczytem możliwości technicznych podczas wojny w Wietnamie, a nie dzisiaj! Jest całkiem wytrzymała, a nawoskowanie nadaje jej pewną wodoodporność – i to wszystko. Fjallraven zaś to 100 % chińszczyzna (polecam popatrzeć na metki) z zawyżonymi cenami i znakomitym pijarem.

Olgierd
Gość

Polarteka Alpha nie znam, Stretcha i owszem — bardzo dobry, ale minusy też dostrzegam.

G-1000 szczytem techniki może nie jest, ale jest znacznie bardziej wodoodporny w porównaniu do DWR, bardzo wytrzymały (rozdarcia, przetarcia). No i wygląda mniej kosmicznie.

IMHO polarki są lepsze na grzbiet, jako warstwa termiczna — G-1000 na nogi (nie przepadam za portkami z polarka).

PS mój najnowszy nabytek został uszyty w Wietnamie, więc może im zostało trochę zapasów po wojnie :)

Velahrn
Gość

DWR to po prostu nałożenie warstwy hydrofobowej zewnętrznej, czyli zastosowanie jakiegoś “psikadła” (zazwyczaj na bazie fluoru) do dowolnego materiału. Jak spryskam kartkę papieru NanoProtectorem Tarrago, to też będzie miała powłokę DWR.
Natomiast co do odporności G-1000 na wodę (swoją droga, sama nazwa to też niezła reklamowa gadka-szmatka), to jest ona gorsza nawet od tanich membran z kurtek np. decathlonowych. Nie mówiąc już o topowych membranach typu Gore-Tex Pro 3L. Po pierwszym praniu zaś znika w ogóle i możną ją odtworzyć tylko częściowo tym “grenlandzkim” mydełkiem kosztującym 25 zeta za 25 g(!).

Olgierd
Gość

> Natomiast co do odporności G-1000 na wodę (…) gorsza nawet od tanich membran z kurtek np. decathlonowych.

Nie używam tanich membran z Dekatlonów, natomiast zaimpregnowany G-1000 jest nieźle wodoodporny — acz zaznaczam, że używam wyłącznie spodni (na grzbiecie wyglądałoby z pewnością inaczej).

DWR nie jest efektem popsikania lecz jakąś magiczną formułą tkwiącą “w” tkaninie — zdaje się, że sprowadza się do sposobu utkania zewnętrznej struktury. Z czasem (np. w polarkach) szlag to trafia, chyba głównie efekt mechacenia się.

BTW wosk Fjallravena kosztuje ok. 35 zł za 100 gram — jak patrzę na moją kostkę to wystarczy mi na ok. 50 impregnacji spodni (dolna część nogawek + uda, zwykle 2-3 warstwy).

Olgierd
Gość

> DWR nie jest efektem popsikania lecz jakąś magiczną formułą tkwiącą ?w? tkaninie ? zdaje się, że sprowadza się do sposobu utkania zewnętrznej struktury. Z czasem (np. w polarkach) szlag to trafia, chyba głównie efekt mechacenia się.

Dobra, tutaj muszę sprostować: faktycznie DWR to efekt napsikania jakiejś chemii. Byłem przekonany, skoro mówi się o nim nawet w kontekście niektórych polarków, że to po prostu efekt utkania powierzchni zewnętrznej w jakąś cud-strukturę (względnie zastosowania kosmicznych włókien).

Velahrn
Gość

Faktycznie, nie tylko napsikania :). Nie wiem, jak robią to w fabryce, ale nawet w domu można efekt DWR osiągnąć dwoma sposobami – piorąc ubrania z odpowiednim środkiem, albo używając psikadła na zasadniczo dowolny przedmiot.

Cenę wosku wziąłem z google, z pierwszego wpisu, który mi się wyświetlił. Faktycznie większe opakowanie jest trochę tańsze. Swoją drogą, to i tak niezła cena jak za parafinę z woskiem pszczelim, gdzie kilogram parafiny to około 10 zł, a wosku – około 40 zł (w hurcie zapewne dużo mniej).

Spodnie turystyczne zasadniczo nie muszą być wodoodporne, tylko szybkoschnące. Membranowe spodnie w środowisku outdoorowy, są bardzo mało popularne (powód – człowiek strasznie się w nich poci). Dużo częściej stosowane są zewnętrzne ochraniacze – ale to tak na marginesie. Nie mówię, że portki z G-1000 są złe, tyle że ta te 600 zeta można znaleźć dużo lepsze rzeczy.

paero
Gość

No dobrze ale czy ten poliester dawany np.w marynarkach Zary jako podszewka jest identyczny z poliestrem z tych różnych trekingowych czy innych goretexowych ciuchów? Bo ten z Zary to jakby się folią owinąć, płynie człowiek natychmiast.
Zakładam, że techniczny do zastosowań sportowych/profesjonalnych ma jakiś inny splot, strukturę itp?
Pozdrawiam

Janek
Gość

Oczywiście że ten z podszewki w Zarze jest zupełnie inny niż ten z drogich ubrań technicznych. Tylko tego drugiego się nie stosuje w tych pierwszych.

Janek
Gość

@MateuszK “poliestry” czy inne tkaniny syntetyczne w ubraniach sportowych są inaczej wykonywane niż te najtańsze w zwykłych ubraniach. Tu nie ma żadnego paradoksu. Często koszulka (np. rowerowa) wykonana w 100% z poliestru przy zbliżeniu jest o strukturze drobnej siatki z dość sporymi oczkami. Przed jakimkolwiek naciągnięciem. Bezpośrednio na skórze nie prześwituje zanadto, ale w gruncie rzeczy duża powierzchnia skóry jest odsłonięta, jest miejsce wolne na odprowadzanie wilgoci. Jednocześnie jest wytrzymalsze na mokro od bawełny, dużo szybciej schnie.

Btw. Ubrania techniczne bywają też robione z merynosa, wcale nierzadko.

Gdybyś uszył sobie garnitur z takiej tkaniny poliestrowej to po pierwsze zapłaciłbyś dużo więcej niż za dobrą wełnę (której nie potrzeba tego taniego poliestru dla wytrzymałości, ale jak się stosuje wełny z mocno płukaną lanoliną, byle taniej, byle wincyj…), po drugie – wyglądałbyś śmiesznie, żeby nie użyć dosadniejszych słów – obrazić nie chcę.

Paradoksu tu nie ma. Jest za to technologia :D

Krzysztof
Gość

MateuszK. Polecam Ci odzież smartwool, mam koszulkę 100% merino i lepszej koszulki w życiu nie miałem. Wszelkie poliestry mogą się chować.

Tomek
Gość

A ja do pracy pod koszule z czystej bawełny i do garnituru noszę podkoszulki z czystego modalu (dokładnie to micro modal) czyli tkaniny sztuczej ale wykonanej z brzozy. Jestem bardzo zadowolony i mogę polecić za właściwości.

Marcepanik
Gość

Michał udowadnia, że o garniturologii wiedzę posiada ogromną, ale o nowoczesnych syntetykach niewielką, bo w końcu nie sposób zauważyć, by kiedykolwiek miał na sobie zaawansowaną odzież, zwaną “techniczną”.
Odnośnie skarpet: bawełna to najgorszy istniejący materiał używany do ich produkcji. Poza niską ceną tych gorszych, azjatyckich odmian nie posiada zalet, tylko same wady: przez naturalną porowatość włókien długo trzyma wilgoć i stanowi doskonałe siedlisko dla bakterii, o których pracy można się przekonać posiadając nawet niezbyt wrażliwy zmysł powonienia.

Mateusz
Gość

co do skarpet: tutaj też jak w koszulkach poliester poliestrowi ne równy. Tanie sztuczne skarpety zachowuja sie jeszcze gorzej niz bawełna. “sportowe” nie maja tych wad.

Łukasz
Gość

Mam pytanie z innej zupełnie z innej beczki, czy ktoś ma jakieś doświadczenie z szelkami utrzymującymi koszule w spodniach – Shirt Garters Straight ? Czy warto w ogóle to kupować? I gdzie polecacie coś takiego kupić? Znalazłem coś takiego np. na stronie akcesoriameskie.pl ale nie wiem czy ten sklep jest jakkolwiek wiarygodny.

Tomek
Gość

Ja zawsze nabywam drogą kupna koszule o cztery rozmiary za długie i końcówki upycham do kolanówek. Dobrze trzyma i nie przewiewa też w krzyżach. A jak akurat nie mam skarpet na sobie w danym dniu, to podciągam wyżej kalesony i też jest bardzo korzystnie.
Pozdrowienia,

Jarek S
Gość

Tylko uważaj żeby gumki od tych kalesonów się nie poprzecierały pod pachami

Janusz
Gość

Można też koszulę przyszyć do gaci.

Railroad
Gość

Ja mam takie specjalne spinki ktorymi przypinam koszule do gaci. Nie widzialem takich w sklepach, dla mnie wykonuje je rzemieslnik na zamowienie.

Mateusz
Gość

Polecam poszukać pod hasłem: “shirt stays” na aliexpress. Bardzo tanie i dość wytrzymałe. Jest wersja mocowane do skarpet i w dwóch miejscach do koszuli, w kształcie litery Y (takie posiadam i mogę polecić) oraz analogiczna wersja z “mocowaniem” na udach, prostych w kształcie lini prostej nie polecam, bo nie działają za dobrze. Generalnie przydatny wynalazek, zwłaszcza do niewyslimowanych mocno koszul, ale szczerze mówiąc nie chce mi się ich zakładać codziennie, bo wydłuża to poranne rytuały o parę minut.

Tomek
Gość

Boskie :)

Łukasz
Gość

Dzięki, chyba właśnie zdecyduję się na te w kształcie litery Y, bo wyglądają na bardziej wygodne.
Pozdrawiam

Ana
Gość

A myślałam, ze nic mnie juz nie zdziwi. Ta konstrukcja do trzymania koszuli ma być wygodna. I to tak na poważnie? To moze od razu kupić koszulę body dla tancerzy. Nic nie wylezie ze spodni, najwyżej w jajka będzie pić ;)

Jan L.
Gość

Dobry wieczór,
Proszę Pana, mam zamiar kupić sobie brązowe brogsy, ale nie byle jakie, tylko jedne na co najmniej kilka lat. Dlatego zależy mi na:

– trwałości;

– ze względu na moją szczupłą stopę i sylwetkę powinny być dość smukłe, wyglądać (stosunkowo) lekko (nie podobają mi się raczej buty z grubą podeszwą);

– cenie maksymalnej 700 zł, ale wiadomo, im lepszy stosunek ceny do jakości tym lepiej;

Chciałbym zatem spytać Pana co Pan sądzi o konkretnie tych butach:

https://www.sklep.klasycznebuty.pl/1063,gordon-and-bros-3859-brown.html

https://www.sklep.klasycznebuty.pl/687,berwick-2509-brown.html (wolę jednak chyba full-brogues, ale te są ładne)

https://www.sklep.klasycznebuty.pl/308,berwick-3561-tan-ls.html

Czy jest Pan w stanie polecić też inne buty? Pozdrawiam, będę bardzo wdzięczny za odpowiedź :-)

Adam
Gość

ciekawe

Liam
Gość

Mam wrażenie, że projekt z Lancerto będzie miał znacznie wyższy popyt niżeli podaż.

Paweł
Gość

Myślę podobnie. Będę zdziwiony jeżeli nie będzie to Lancerto. Chyba wszystkie wiodące polskie marki zaczęły wypuszczać produkty z kolekci wiosna/lato poza Lancerto. Jeszcze pare dni i sie przekonamy.
W porownaniu z kolekcją z Osovski będzie duzy plus gdyz jest wiecej sklepów stacjonarnych i bedzie można podotykac i poprzymierzac.

Bartek
Gość

coś czuję, że szykujemy sobie podłoże do wpisu sponsorowanego z Lancerto ponieważ w ostatnich wpisach na blogu strasznie ich Pan zachwala, a większość garniturów mają z domieszką (poliester, poliamid) więc pewnie o to tutaj chodzi : )

Pawel
Gość

Garnitur z domieszka poliestru?
Ciekawe jak to ma sie do elegancji..byc moze jakas nowa moda, ale jakos nie spotykam w City tubylcow w takowych garniturach.
Panie Michale ,garnitur podobnie jak swetr ma byc wełniany..tyle w temacie
Pozdrawiam

Ana
Gość

Naprawdę jesteś w stanie na oko wychwycić te 10% syntetycznej domieszki? Beza dotykania? A garnitur moze być też lniany, bawełniany (np. seersucker).

dejko
Gość

A ubierasz się dla siebie, czy po to, żeby inni coś wychwytywali? Szlachetność określonych materiałów, to poza ich właściwościami technicznymi, również sama przyjemność z tego, że się je posiada. Większość rozwiązań ze sfery klasycznej męskiej elegancji jest droga, niewygodna i bezsensowna – posługując się tzw. zdrowym rozumem i logiką w ogóle nie powinno się tego nosić. A jednak nosi się np. kretyńskie buty na skórzanej podeszwie, która ładnie wygląda do momentu zrobienia w takich butach pierwszego kroku, szybko zużywa i w zasadzie wyklucza takie buty z użytku poza okresem ładnej pogody w mieście (o ile deptak nie jest ułożony ze zbyt szorstkiej kostki). Każdy mówi, że w takich butach to sobie tę podeszwę można wymienić jak się zużyje, albo, że ona oddycha… Dobre sobie. Koszt wymiany podeszwy u szewca jest niewiele mniejszy niż zakup nowej pary, a w wielu przypadkach, mimo deklaracji szycia metodą GYW niewykonalny, bo producent nawalił do niej kleju. Na pewno nikt tego nie będzie robił w G&B za 500 zł. Oddychalność? Niech ktoś przyłoży sobie pół centymetrowej grubości kawałek kruponu do ust i spróbuje przez to oddychać… Zatem same wady, a mimo tego wszyscy kochamy buty na skórzanej podeszwie i płacimy za nie więcej niż za te z gumową.

Trzeba się pogodzić z faktem, że lubi się luksus i, że odkąd komuna się skończyła nie jest to żaden wstyd. A w związku z tym lubimy pewne rzeczy nie dlatego bo są doskonalsze technicznie, tylko dlatego, bo są w pewnym sensie wyjątkowe, szlachetne i świadczą o dobrym guście.

Ana
Gość

Ale ja się tylko odniosłam do słów Pawła “jakos nie spotykam w City tubylcow w takowych garniturach”. A propos cytatu -ja widywałam wielu tubylców w mocno wymęczonych garniturach, ale to moze w innym City było ;) Co do luksusu – lubię i owszem, ale zdrowy rozsądek lubię również. A najbardziej nie lubię przerostu formy nad treścią :)

Piotr
Gość

Fajna dyskusja, zawsze taka sama gdy Michał współpracuje z jakąś firmą ;). Najlepsze jest to, że nikt nikomu tu nic nie każe przecież. Choć jak lubię te przepychanki trochę :)
Ja jednak z innym pytaniem zupełnie.
Od czasu gdy sam zacząłem zwracać jednak uwagę na metkę ze składem materiału, powoli w czasie zakupów także małżonkę uczulałem na te kwestie. Pamiętam jedną sytuację w sklepie Simply gdzie żona oglądała ładną bluzkę ale gdy spojrzała na metkę zobaczyła 100% poliester i odwiesiła ją. (Ta firma ma też lepsze materiały przecież) Akurat podeszła Pani z obsługi z pytaniem czy może pomóc. Widocznie wychwyciła szukanie metki. Żona wyjaśniła, że dziękuje i że sprawdzała skład (jakoś tak) Padło słowo poliester na co Pani odpowiedziała, że poliester poliestrowi nierówny. Żona nie wnikała, szukała dalej bluzki, ale ja nie umiałem przepuścić okazji ;). Spytałem się dlaczego. Pani wyjaśniła, że to tylko proces produkcji ale surowiec naturalny. ;) Zwróciłem jej uwagę, że ma na myśli chyba wiskozę. Pamiętam tylko jak mnie wtedy zlustrowała i przyznała, że faktycznie się pomyliła. :) Potem mieliśmy już spokój. To taka anegdota odnośnie ciuchów kobiecych. Kobiety mają zdecydowanie gorzej niż mężczyźni niestety. Nie mniej pytanie brzmi:
Jak sprawdzić czy wełna to wełna, a akryl to akryl. Przypuśćmy, że nie mam zdolności wyczucia tego dotykiem i trudno ocenić to wzrokiem. Chodzi o to, że namówiłem małżonkę na zakup swetra (100% wełna na metce) w dość drogiej sieciówce. Problem polega na tym, że koszmarnie się zmechacił już po drugim założeniu. Mam więc podejrzenia czy aby sweterek za 400 nie jest jednak akrylowy. Mam swetry z wełny i w życiu czegoś takiego na nich nie widziałem.
Jak to technicznie potwierdzić?

dejko
Gość

Podpal. Jeśli będzie się tlić żółtym płomieniem i walić palonymi włosami znaczy się wełna. Jak będzie topić i śmierdzieć octem – akryl.

dadaista
Gość

Najprościej będzie chyba spalić kawałek takiego kłaczka, który powstał na dzianinie podczas mechacenia. Tworzywa sztuczne zajmą się ogniem i będą palić się już same po ich podpaleniu, przy okazji również często topiąc się. Wełna (jak również np. jedwab) raczej nie będzie podtrzymywać płomienia (chociaż tutaj mogę się mylić – nie pamiętam już dokładnie przebiegu tego procesu) i nie stopi się a zwęgli. Zwęglone resztki będą miały zapach palonych włosów, bo i wełna (i wspomniany jedwab) i ludzkie włosy składają się w większości z tego samego typu białka, czyli keratyn. Oczywiście w ten sposób trudno będzie jednoznacznie stwierdzić obecność sztucznych domieszek w wełnie.

Bartek
Gość

Michał jestem czytelnikiem bloga niemal od początku. Po prostu nie jestem w stanie uwierzyć, że polecasz garnitur z domieszką poliestru jako dobrą alternatywę.

Piszesz powyżej, że te garnitury nie dotyczą nas “koneserów” lecz osób, które noszą dwa garnitury na zmianę i nie interesują się ich składem, ponieważ i tak ich nie lubią. Idąc dalej tym tokiem myślenia, to skoro osoby te nie lubią garniturów, nie interesują się ich składam, a samo jego noszenie jest złem koniecznym, to na pewno nie czytają też tego bloga – więc po co i dla kogo ten wpis?

Tak jak piszę powyżej, jestem z Tobą od początku i można powiedzieć, że bloga i książkę znam na pamięć. Jeszcze do niedawna byłeś moim wielkim autorytetem, ale teraz niestety widzę, że konieczność komercji łagodzi Twoje podejście do rzeczy, których byłeś przeciwnikiem.

Rozumiem, że blog to Twój sposób na życie i źródło dochodu, jednak Twój problem polega na tym, że zanim skomercjalizowałeś swojego bloga to zdążyłeś mocno wyedukować swoich czytelników, przez co np. ja już niewierze we wszystko co piszesz i czytam bloga z przymrużeniem oka.

Jeśli chodzi o meritum wpisu, to noszę garnitury Suitsupply. Z ostatniej letniej kolekcji zakupiłem 3 garnitury z cienkiej letniej wełny. Nosiłem je na przemian od maja do października, po 8 godzin dziennie. Nie widzą na ten moment żądnych oznak zużycia. Materiał to oczywiście 100% wełna.

Miro Sław
Gość

Bartek, a nie przeszkadza ci poliestrowa podszewka w Suitsupply? Przecież to ona ma większy wpływ na komfort niż tkanina zasadnicza. Sorry, ale dla mnie to hipokryzja.

Janek
Gość

O, a to novum. Myślałem że podszewki korpusu to cupro (taka jakby wiskoza, tylko nowsza i z lintersu bawełnianego), w rękawach miks wiskozy z poliestrem, ew. ponoć dali też poliester – co jest naganne, jak najbardziej. Pół biedy że w rękawach, bo do wymiany raz że mniej wiskozy trzeba, dwa że ręce mniej się pocą i wpływają na komfort niż korpus. Naprawdę masz egzemplarz gdzie cała podszewka jest poliestrowa?

Miro Sław
Gość

W rękawach 100% poliester, ale to nie ma znaczenia. Skoro Bartkowi przeszkadza 10% poliestru w garniturze, a nie przeszkadza 100% poliestru w rękawach, to widzę tu brak konsekwencji.

Maciej
Gość

Mam nieodparte wrażenie , że kilku szanownych przedmówców poprostu zazdrości sukcesu finansowego autorowi tego bloga :)

teodor
Gość

Jasne, nikt nie ma prawa mieć odmiennego zdania od Michała, nikt nie ma prawa go krytykować, bo zaraz cebula, hejter i zawistnik. Tylko poklask i wyrazy zachwytu są dozwolone. Sam się nie czepiam, bo pamiętam jak Michał pisał, że swetry z domieszką poliamidu są ok. Poza tym każdy ma prawo do zmiany zdania. Kędziora zawsze miał uczciwe podejście i nie sądzę żeby współpraca z Lancerto popchnęła go do tego wpisu. Zawsze może napisać: Tak, te marynarki mają domieszkę poliestru, ma to swoje plusy i minusy, sami oceńcie, a jak się nie podoba to nie kupujcie.

Staszek
Gość

Jest pewna zasadnicza różnica między krytyką i posiadaniem odmiennego zdania a zarzucaniem komuś, że (w dużym skrócie) się sprzedał, goni za pieniędzmi i w ogóle ideał sięgnął bruku.

Rzesze emo-dżentelmenów idą się pociąć bo MrVintage powiedział, że z jego doświadczenia w pewnych zastosowaniach lepiej sprawdza się tkanina z domieszką syntetyczną.

Wojtek
Gość

Witam
Jestem ciekawy jak wygląda sytuacja z koszulami z bawełny z dodatkiem elastanu. Mam mocno atletyczną budowę ciała ( różnica około 25 cm miedzy klatka, a talia) i bawełniane koszule nawet w kroju slim fit po włożeniu do spodni są strasznie workowate i zamiast podkreślać wysportowana sylwetkę mam wrażenie zaburzają ją. Zazwyczaj nosze ubrania mocno dopasowane. Kupiłem dwie tanie koszule które dla testu taliowałem , ale zebranie ponad 20 cm z tali jest problematyczne. Czy istnieją jakieś porządne koszule z elastanem, które bardziej dopasowywałyby się do sylwetki? Albo istnieje jakiś inny sposób przerobienia bawełnianej koszuli ?
Pozdrawiam

Andrzej Kamiński
Gość

a ja mam takie pytanie nt . poliestru :
spotykam go często jako wewnętrzną warstwę ( czyli tę kontaktującą się z włosami i skórą głowy ) nawet w dość drogich kaszkietach wykonanych , jak podaje producent , z harris tweedu czy innej wełny .
Efekt – znamy
czy naprawdę nie można jako podszewkę w kaszkietach dawać choćby bawełnę ???

Łukasz
Gość

Mam prochowiec z Bytomia z domieszką – zawiązanie paska na pojedynczy węzeł – niemożliwe. W dotyku materiał jest trochę plastikowy. Kiedy dopadł mnie deszcz, to woda stała na płaszczu jak na kurtce outdorowej z gore-texu. Kiedy muszę więcej w nim przejść, to zaczynam się pocić. Nie kupiłbym go ponownie.
Co do wełny, to proszę o uznanie dla alpaki, która na blogu jest po prostu dyskryminowana :) W moim odczuciu jest lepsza od kaszmiru, tylko nie ma jeszcze tego snobistycznego klimatu. A szkoda, bo kaszmir z chin jest dużo gorszy niż ten z nepalu, a teraz zalewa rynek ze względu na niższą cenę i w markach średniej półki jest powszechnie stosowany jako uzupełniacz (np. szalik z 5% domieszką kaszmiru)

user
Gość

MrV a moze z Osovskim bys cos mowego naszkicowal com…?
Ostatni wypust byl bardzo okay. ;)

Radek
Gość

Panie Michale można prosić o info gdzie kupuje Pan skarpety o tak pożądanym składzie jak we wpisie – 95% bawełna + dodatki ?

gaq
Gość

Co do trwałości tych tkanin w zależności od składu: a czy to nie jest tak, że (przy składzie 100% włókno naturalne) znaczenie ma producent tkaniny? Podobno tkaniny brytyjskie (nawet wełny czesankowe) są trwalsze od włoskich. Prawda ci to?

Ostatnio sam doceniam syntetyki :). Kupiłem latem w outlecie Suitsupply szary ocieplacz w pepitkę. Na zewnątrz bawełna z poliestrem w technologii teflon protector (nie ubrudziłem go jeszcze wiec nie wiem czy działa, wypełnienie poliestrowe, podszewka poliestrowa. Zakładam między sweterek a budrysówkę gdy jest bardzo zimno i dzięki temu (oraz temu, że mam na sobie kilka warstw ubrań) jest mi ciepło. A wczesną jesienią noszę go jako górną warstwę ocieplającą. Też zdaje egzamin.

Piotr
Gość

Jak radzić sobie z przecieraniem. Ostatnio przetarły mi się spodnie po kilku razach, były świeżo od krawca.

Mateusz
Gość

Odnosnie cienkich swetrów, noszonych do koszuli i chinosów (takie smart casual). Często jest wybór:
– wełna jakiegoś mniej renomowanego producenta. Często da sie wyhaczyć sweter 100% wełny w H&M, Reserved czy innej sieciówce za przyzwoitą cenę.
– bawełna – drozsze marki potrafią nam zaserwowac bawełniany sweter za 200-400zł

co jest lepsze?

Lucky Luke
Gość

Panie Michale, z zainteresowaniem przeczytałem wpis i zgadzam się w sumie ze wszystkimi wnioskami.

Co do zasady nie mam innej koszuli niż 100% bawełna lub len albo mix tych dwóch tkanin. Nie dalej jak wczoraj natomiast mierzyłem w TK Maxx koszulę Jack&Jones Premium Red Line Line. Leżała ok, przykuła moją uwagę metką Tessitura MontiMonti, więc zerknąwszy jeszcze na cenę (85 pln) stwierdziłem – idę do przymierzalni. Materiał fajny, sprężysty, leży ok. Nie wiem w sumie co mnie podkusiło, żeby zerknąć na metkę – patrzę, a tam bodaj 68% bawełny, 30% poliamidu i 2% elastanu. Nie zdecydowałem się.

Czy dobrze zrobiłem? W świetle wniosków wpisu, pewnie tak, natomiast tak się zastanawiam na ile to częste zjawisko, żeby w ubraniach z wełną od dobrego prosucenta było tyle chemii. Wiem, że to J&J a nie jakaś super marka, no ale jednak. W dodatku niby linia Premium.

Pozdrawiam!

Tachys
Gość

Proszę wybaczyć, ale mam takie wrażenie, że ten wpis to racjonalizacja. Nie potrafię z pamięci przywołać tytułu wpisu sprzed kilku lat, ale wtedy utyskiwał Pan (i słusznie) na obniżającą się jakość ubrań. Pamiętam przykład z t-shirtem tej samej firmy starym i nowym, gdzie ten drugi nader szybko osiągnął poziom znoszenia podobny temu pierwszemu. Porównując ciuchy które kupiłem sobie dość dawno (zanim zacząłem tu zaglądać) z nowszymi (często lepszych marek) muszę z przykrością stwierdzić, że ówczesny wpis o coraz gorszej jakości materiałowej ubrań jest w 100% prawdziwy i aktualny. Stąd z pewnym zdziwieniem odebrałem Pana wpis “przepraszający się” z włóknami sztucznymi. Jeśli dobrze zrozumiałem linię przewodnią argumentacji to: nie zawsze są one złe, gdyż wzmacniają trwałość tkanin. Sęk w tym, że gdyby jakość tkanin nie spadła tak drastycznie, nie trzeba by poszukiwać tkanin “wzmocnionych” poliestrem. Bo jak wytłumaczyć to, że stary bawełniany sweter się nie zmechacił i nie zdefasonował przez wiele lat, a produkt z polskiej wielkiej trójki nabyty przed dwoma wygląda jakby miał z 20 sezonów? Albo dlaczego koszula z domieszką poliestru wytrzymuje dziś tyle co stare koszule w 100% bawełniane, podczas gdy ich nowe odpowiedniki dość szybko się “zużywają”? Być może generalizowanie doświadczeń własnych na ogół jest nieuprawomocnione, jednak tu chcę tylko zilustrować swoją tezę. Stąd obawiam się, że ten wpis to woda na młyn dla firm: oszczędzamy na tkaninach, a potem te gorsze wzmocnimy poliestrem i klientom się to tak wytłumaczy. Sorry, ale z tą logiką skończymy z ubraniami tak tandetnymi jakościowo jak damskie.
PS. Jeśli chodzi o trwałość to najlepsze są ubrania z konopii, ale to nisza niszy i nawet u Pana na blogu cicho sza.

wpDiscuz