Pielęgnacja butów w sezonie zimowym

54 komentarze
Dzisiaj chciałbym zaprezentować moje sposoby na zimową pielęgnację obuwia. Właśnie w sezonie zimowym, w sposób szczególny należy o to zadbać, gdyż śnieg, błoto, sól oraz wilgoć mogą bardzo szybko zniszczyć buty, które nie są regularnie pielęgnowane i zabezpieczane.

Ja, zimą stosuję system 3-warstwowy.

1. Pierwsza czynność to oczyszczenie butów z piasku i błota. Najlepiej wykorzystać do tego szczotkę. Do pielęgnacji butów należy przystąpić wtedy, gdy skóra będzie sucha. Jeśli skóra jest przemoczona czy wilgotna, to najpierw musimy ją wysuszyć w temperaturze pokojowej.


Gdy buty wyschną, należy usunąć zabrudzenia, które pozostały na powierzchni buta. Można do tego użyć specjalistycznego cleanera lub delikatnego detergentu z wodą. Ja używam wilgotnej gąbki z niewielką ilością mydła do rąk.

2. Buty są suche i pozbawione zabrudzeń. Pierwsza warstwa, którą nakładam to bezbarwny tłuszcz do skór. Ja używam tłuszczu marki Saphir Medaille D’or wyprodukowanego na bazie oleju z norek i fok. Podstawowym zadaniem tłuszczu do skór jest poprawa właściwości wodoodpornych. Tłuszcz wnika głęboko w skórę i znacząco zmniejsza pochłanianie przez nią wody. Ponadto tłuszcz wybitnie odżywia i zmiękcza skórę. To idealne rozwiązanie do butów nowych czy też wykonanych ze sztywnych skór. Po nałożeniu kilku warstw tłuszczu skóra staje się wyraźnie elastyczniejsza.

Tłuszcz do skór jest szczególnie polecany do natłuszczania podeszw skórzanych (nie tylko w sezonie jesienno-zimowym) – zmiękczy je i zabezpieczy przed szybkim wchłanianiem wody. Polecam również dokładne natłuszczanie brzegów podeszwy (o ile jest skórzana) i szwów przy podeszwie. Jeśli natłuszczanie robimy po raz pierwszy (np. nowe buty), to proponuję nałożenie 3 warstw przez 3 kolejne dni. Dzięki temu, już od samego początku użytkowania nasze buty będą porządnie natłuszczone a skóra zmiekczona. Później wystraczy już nakładanie jednej warstwy tłuszczu. W sezonie zimowym, natłuszczanie robię przy co drugiej pielęgnacji, natomiast w sezonie letnim wystarczy 2-3 razy na sezon.

3. Po wyschnięciu tłuszczu poleruję powierzchnię bawełnianą szmatką i nakładam kolejną warstwę – krem koloryzujący Saphir Pommadier na bazie wosku pszczelego (zawartość wosku 32%). Podstawowym zadaniem kremu jest głębokie odżywienie i nawilżenie skóry oraz utrwalenie naturalnego koloru skóry. Kremy, w przeciwieństwie do past dostępne są w kilkudziesięciu kolorach, więc można dobrać odcień idealnie dopasowany do koloru skóry, który pozwoli nam przed długie lata zachować oryginalny kolor butów. Pasty dostępne są zazwyczaj w 3 kolorach: czarny, brąz i bezbarwny. Dużą zaletą kremów jest także skuteczne pokrywanie rys i przebarwień spowodowanych użytkowaniem.

4. Po wyschnięciu kremu, powierzchnię buta poleruję bawełnianą szmatką i nakładam ostatnią warstwę – wosk Saphir Medaille D’or w kolorze ciemnego brązu. Zamiast wosku, jako ostatnią warstwę można zastosować pastę bezbarwną. Podstawowa różnica polega na tym, że przy wosku można uzyskać wiekszy połysk. Ostatnia warstwa to kolejne zabezpieczenie powierzchni skóry przed wodą, wilgocią, błotem czy solą. W sezonie wiosenno-letnim można sobie odpuścić tą trzecią warstwę, ewentualnie zrezygnować z kremu a nakładać tylko pastę/wosk o ile ich kolor nam odpowiada.

5. Ostatnią warstwę można polerować własciwie zaraz po nałożeniu. Jeśli chcemy uzyskać efekt lustrzanego połysku, to na powierchnię skóry można nałożyć kilka kropel wody. Tak wyglądają buty po nałożeniu 3 warstw kosmetyków:



Regularna pielęgnacja skóry i tak dobre zabezpieczenie jak przedstawione powyżej sprawia, że buty są niezwykle elastyczne, pozbawione zmarszczek i przebarwień a skóra nie chłonie wody, zabrudzeń i soli. Już kilka razy w tym sezonie czubki tych butów pokrył biały osad solny, ale buty były tak dobrze zabezpieczone, że sól zatrzymała się na powierzchni skóry nie powodując wżerów i przebarwień. Wystarczyło spłukanie osadu solnego pod bieżącą wodą i buty wyglądały świetnie.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

54 komentarzy do "Pielęgnacja butów w sezonie zimowym"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
RJ
Gość

Odradzam używania pasty bezbarwnej, która najczęściej jest bezbarwna tylko z nazwy. Bardzo często, zwłaszcza na brązowej skórze, zostają po niej smugi. Lepiej użyć wspomnianego wosku lub, co poradził mi szewc, wazeliny.

Swoją drogą, gratuluję Panu świetnego bloga, a sobie – znalezienie go w czeluściach Internetu. O dobry blog o modzie męskiej ciężko w światowej sieci, nie mówiąc już o polskiej.

Anonymous
Gość

Witam.

Posiadam taki model CAT’ów:
http://4.bp.blogspot.com/_8GCea0T_JcU/RfG4-BlYDjI/AAAAAAAAAHM/zs1wy-Ee5Lw/s320/cat.jpg

Brudne, wyglądają mniej więcej tak: http://i.ytimg.com/vi/FDVoqu5LBgM/0.jpg

Co z tego typu obuwiem? Pomocy! :)

parysek
Gość

Pasjonujacy artykul:) Chcialbym tylko napisac,ze do pielegnacji butow zupelnosci wystarczy JEDNA dobra pasta do butow-nie trzeba nakladac kilku produktow…

Vislav
Gość

No właśnie, a pro po powyżej i Twoich zamszaków Michał – co tutaj doradzisz? poza malowaniem oczywiście.
Z gładką błyszczącą skórą jest o wiele łatwiej.

pozdr.Vslv

Vislav
Gość

Parysek – nie masz racji. Tłuszcz do skór jest bardzo pożytecznym wstępnym krokiem przy pielęgnacji skór gładkich o tej i nie tylko porze roku.

Chociaż jest tutaj trochę niuansów. Przede wszystkim jasne, naturalnie wyprawione skóry po potraktowaniu tłuszczem ciemnieją – warto na to zwrócić uwagę.

Są jeszcze nubuki, zamsze.

Prawdę mówiąc prawie każda para butów wymaga trochę innego podejścia, wynikającego z praktyki.

pozdr.Vslv

parysek
Gość

Ja nie twierdze,ze nakladanie kilu warst roznych srodkow jest zle-pisze tylko,ze w zupelnosci ystarczy jedna dobra pasta.

Vislav,zamszowe buty czysci sie spercjalna guma szczotka do zamszu i sprayem.

Anonymous
Gość

Chwała Mr Vintage, że namawia do dbania o buty, bo widać szczególnie teraz na ulicy, także wśród pań, jakie braki mamy w tym temacie. Dodatkowo dobra konserwacja da butom wizualnego kopa nawet jeżeli nie są z górnej półki (co właśnie widzę na swoich butach znanych z kiepskiej jakości – co dowidziałem się po czasie – renomowanej firmy na V). Od tej zimy stosuje pasty olejowe i kremy woskowe, które powodują, że skóra jest: miękka, sprężysta i nawet drobne załamania stały się mniej widoczne, bo skóra się wyprostowała.

Jedyne co należy to unikać jak ognia – past w płynie zwłaszcza z nabłyszczaczami – kilka użyć i buty do wyrzucenia.

Przytoczone kosmetyki (jako zestaw) są dobre jakościowo, ale cenowo też, co przy polskiej zimie + jeżeli chodzi się w butach na zmianę może zrobić się całkiem sporym kosztem.

pozdr.
janek

Anonymous
Gość

jeśli mowa a butach firmy Venezia, to razcej trudno tu mówić o jakiejś renomie. Pamietam, że swego czasu byłem świadkim mamy z córką (chyba) w skepie w/w marki. Mama przeonywała, że to włoskie buty i jako takie są nie do zdarcia. owszem, buty sprzedawane w salnach Venezii czy Prima Moda itp są z Włoch, ale tam sprzedaje się jako produkt “no name” za parenaście euro w marketach. Nazawa firmy wywołuje jednak oczywiste skojarzenia, o czym firmy dobrze wiedzą. Co do tematu wpisu – nieźle, zwłaszcza teraz, kiedy brniey po kostki w śniegu z solą i kto wie czym jeszcze. Osobiście uważam, że przy wyborze środków konserwujących i czyszczących buty należy zachować tą samą zasadę, co przy zakupie obuwia – kupujemy najlepsze na jakie nas stać, jest to inwestycja która się zwróci. Ważna rzecz – prawidła. Chyba mało kto dziś zdaje sibie sprawę, co to w góle jest, a jeszcze mniej osób ma świadomość, w jak dużym stopniu takie coś wydłuża żywot butów.

Vislav
Gość

Parysek,
kupując buty na jeden sezon niezależnie zimowy i letni, zgodnie z szybko zmieniającą się modą – pasta wystarczy, nawet nabłyszczacze wbrew temu co napisał Janek nie niszczą butów tak szybko.
Mając zamiar posiadać dobre buty, w dobrym stanie, cokolwiek dłużej – to już inna sprawa.
Im bardziej o nie zadbamy, tym dłużej będą dobrze wyglądać.

Zamsz/nubuk – dobra szczoteczka nie jest zła, jednak często nie wystarcza.
Pył i kurz tak, głębsze zatarcia z błota niestety nie.
Mam piękne sztyblety z grubego jasnego naturalnego zamszu, na skórzanej podeszwie. Ostatnio doprowadzałem je do porządku, były już mocno przybrudzone.
Miska z ciepłą wodą, płyn do prania wełny, szczoteczka do rąk i dokładne wypranie/wyczyszczenie wierzchów. Suszenie na prawidłach w temperaturze pokojowej. Po wyschnięciu na wierzch spray do impregnacji zamszu, natomiast podeszwy razem z bokami nałożyłem dość grubą warstwę (bez przesady!) tłuszczu do skóry. Czekają sobie spokojnie na lepszą pogodę.
Sztyblety Aubriety z ciemnego nubuku traktuję natłuszczającą emulsją w sprayu (pompka). Dobrze się spisuje olejek do obuwia Crazy Oil z firmy Coccine. Po wyschnięciu skóra jest odżywiona i natłuszczona, jednak pozostaje matowa.

Inne trzewiki Aubriety z jasnożółtego nubuku lądują co jakiś czas w pralce automatycznej z programem i płynem do prania wełny. Później suszenie w temperaturze pokojowej i po wyschnięciu na wierzch spray do zamszu. Podeszwy są gumowe i nie wymagają specjalnego traktowania. Ta metoda wymaga jednak butów solidnie wykonanych, aby się po takich operacjach nie rozpadły. Wadą jest stopniowa utrata koloru/płowienie.

pozdr.Vslv

Vislav
Gość

Aha – Michał, czymółbyś skomentować te dwa cytaty:
1.Jeśli chodzi o buty, to nie chodzę po śniegowym błocie, więc po przyjściu do domu nawet nie wymagają czyszczenia. Buty zamszowe są w Polsce nieco demonizowane w sezonie zimowym, a przecież śnieg jest dla nich łagodniejszy niż jesienny deszcz. Oczywiście należy omijac błoto śniegowe i chodniki traktowane solą, ale dla mnie taki slalom nie jest trudny.

2.Dzisiaj chciałbym zaprezentować moje sposoby na zimową pielęgnację obuwia. Właśnie w sezonie zimowym, w sposób szczególny należy o to zadbać, gdyż śnieg, błoto, sól oraz wilgoć mogą bardzo szybko zniszczyć buty, które nie są regularnie pielęgnowane i zabezpieczane.
Ja, zimą stosuję system 3-warstwowy. itede z Saphirem w tle.

No to jak z tymi zamszakami????
jedne i drugie buty to skóra :-)

pozdr.Vslv

kuba
Gość

a ja od lat używam najzwyklejszego kremu nivea i jest git

Anonymous
Gość

Ja też chętnie się dowiem jak pielęgnować buty zamszowe :)

pzdr.
wr

Wix
Gość

wow jestem pod wrażeniem!

parysek
Gość

Vislav ale ty jestes czepialski:)

A tak w ogole to ja prasuje swoja koszule minute,czyszcze buty chwilke pasta i wyglada wszystko jak z zurnala-nie spedzam na tym kilkunastu minut (koszula) lub godziny(buty) jak Mr Vintage.Nie wiem chyba Mr Vintage ma nadmiar czasu…

Anonymous
Gość

Super wpis i dodatkowo na czasie. Rok temu polecałeś/używałeś produktów firmy Tarrago. Wydaje mi się, że to chyba dobry kompromis między ceną a jakością :)?

Mnie ciekawi kwestia prawideł. Może to byłby niezły pomysł na kolejny wpis? Zakupiłem ostatnio parę, która jest o numer/dwa mniejsza od rozmiaru butów, które zazwyczaj noszę. A mimo wszystko, ponieważ mam dosyć szczupłą stopę (niskie podbicie?) boję się, że prawidła mogą trochę je powiększyć. Macie może, jakieś wskazówki w tej materii :)?

Pozdr
Giacinto

P.S. Gratuluje bloga. Choćby po ilości komentarzy widać jak przez roku czasu zyskał na popularności ;)

Mr. Vintage
Gość

*RJ
Dzięki za miłe słowa.
Jeśli chodzi o pasty bezbarwne, to wiele zależy od jej składu, producenta, rodzaju skóry…
Ja osobiście nie miałem problemu ze smugami

*Anonimowy 06:19
Musiałbyś napisać co to za skóra: nubuk, licowa olejowana czy jeszcze coś innego.

*Parysek
Też tak myślałem dopóki nie zacząłem stosować metody opisanej w tej ściągawce. Jeśli mamy dobre buty i zależy nam by wyglądały dobrze i służyły długo, to pasta to za mało.

*Vislav
Widzę, że pojawiły się pytania o skóry zamszowe, więc zrobię też taki wpis.
Tak na szybko odpowiem:
– czyszczenie szczoteczką,
– jeśli są trwałe zabrudzenia, to zastosować DOBRY odplamiacz,
– do odświeżenia koloru i pokrycia przebarwień zastosować renowator w sprayu w kolorze skóry,
– jako ostatni zastosować bezbarwny impregnat w sprayu.

*Vislav
Też tak uważam. Obecnie nie wyobrażam sobie pielęgnacji butow bez tłuszczu. Jeśli musiałbym wybrać jeden kosmetyk z tych 3 przedstawionych, to bez wątpienia odrzuciłbym krem i wosk na rzecz tłuszczu. Po natłuszczeniu skóra jest niesamowicie miękka, elastyczna, nabiera pięknej głębi koloru i matowego połysku.

*Janek
Faktycznie nabłyszczacze to sama chemia, która zabija skórę. Zdecydowanie odradzam.

Cena faktycznie jest wysoka, ale po kilku tygodniach użytkowania produktów Saphir, wiem że nie wrócę do innych (np.Kiwi). Są po prostu rewelacyjne, widać to po butach. Pamiętajmy też o tym, że takie kosmetyki są bardzo wydajne, więc jest to wydatek raz na jakiś czas.

*Anonimowy 10:57
Bardzo dobrze napisane: “kupujemy najlepsze na jakie nas stać” (kosmetyki).

*Vislav
Ciekawe te domowe metody.
Na wypłowiały kolor polecam renowatory w sprayu. Marka Saphir czy jej tańszy zamiennik Tarrago mają duży wybór kolorów. Zerknij sobie do ich sklepu internetowego.

*kuba
Patenty z kremami typu Nivea też słyszałem, że są dobre, aczkolwiek sam nie stosowałem.

Mr. Vintage
Gość

*Giacinto
Produkty Tarrago są jak najbardziej godne polecenia. Stosunek ceny do jakości jest bardzo dobry. Zresztą nadal ich używam bo jeszcze się “nie wyczerpały”.
Kosmetyki Saphir to już zdecydowanie wyższa półka i różnica w jakości jest zauważalna.
Linia Medaille D’or to już sam szczyt jakości – bez wątpienia jedne z najlepszych kosmetyków na świecie.

Jeśli chodzi o prawidła, to postaram się o dłuższy wpis. Zakup prawideł w rozmiarze mniejszym od buta raczej mija się z celem. Powinny prostować załamania, zmarszczki. Jeśli będą za małe, to nie spełnią tej roli.

Anonymous
Gość

pomysł z wpisem o prawidłach jak najbardziej trafiony. sam do niedawna stosowałem metodę “chałupniczą” tzn wypychałem buty gazetowym papierem; patent dobry, jeśli mocno zamoczymy buty (dobrze wchłania wilgoc) ale na dłuższą metę nie wystarczy. zakup prawideł nie stanowi jakiegoś kosmicznego wydatku, można je nabyć np na allegro czy w salonach obuwniczych już za ok 25-30 zł. oczywiście na cenę wpłynie nazwa producenta, o ile takową sygnowane będą prawidła. nie dajcie się zwariować, te najzwyklejsze spokojnie wystarczą. ważne jest by: były drewniane (gatunek drewna może wpłynąć na cenę, ale nie tak jak logo danej firmy), nie mogą być lakierowane (surowe drewno lepiej pochłania wilgoć), rozmiar prawideł powinien odpowiadać rozmiarowi obuwia. To podstawowe rady (moim zdaniem) niemniej rzeczowy wpis na ten temat będzie mile widziany.

Anonymous
Gość

proponuję aby poruszył pan może temat męskich toreb/torb (?) np. czy brązowa pasuje do szarości/czerni. Może jakieś ciekawe produkty ? godne zainteresowania ? wspominał pan niedawno że widuje się mężczyzn ze sportowymi plecakami, powiem szczerze że chętnie bym poczytał o torbach ;) jak je dobierać z innymi dodatkami i tym podobne. pozdrawiam serdecznie, bardzo fajny blog.

Vislav
Gość

Witam,
# Parysek – czasami jestem czepialski. Po prostu lubię mieć jasność poglądów. W dalszym ciągu odnoszę wrażenie, że zamszaki są o wile bardziej odporne zimą, niż gładka skóra (świat wg Mr.V)
Jednak i tak nie mam najmniejszych szans do Ciebie :_)))

# Mr.V – koloryzujący renowator muszę wypróbować, oczywiście w tym samym kolorze co buty przed spłowieniem

Stwierdzenie, ze nabłyszczacze to sama chemia można zastosować do wielu sugerowanych wyrobów, np.renowatory, suche pianki do czyszczenia i wiele innych.
Z nabłyszczaczem jest taki problem, że jest to forma lakieru pokrywającego wyłącznie powierzchnię skóry. Mimo cienkiej warstewki, często stosowany powoduje jej nawarstwianie się i z czasem kruszenie i pękanie na zgięciach.
Jednocześnie nie “odżywiana” skóra staje się sucha i krucha i pękając na powierzchni pogłębia ten proces. Buty stosunkowo szybko tracą swój wygląd.
Zmywanie od czasu do czasu powierzchni buta za pomocą gąbki i wody z mydłem może znacznie opóźnić ten proces.
Czasami rano stosuję nabłyszczacz, jednak po nałożeniu wcześniej wieczorem tłuszczu do skóry. Nie obserwuję ujemnych skutków tego działania.

Wszelkie odplamiacze, pianki itp działają dobrze na lokalne i niezbyt duże zabrudzenia. Do poważniejszych działań moim skromnym zdaniem lepsza jest woda i łagodny środek piorący. Jedyne co mam do sprawdzenia, to dodanie gliceryny przy ostatecznym płukaniu.

pozdr.Vslv

Mr. Vintage
Gość

*Vislav
Jakoś przeoczyłem ten wpis, gdzie pokazałeś moje dwa cytaty. Sprecyzuj pytanie, bo nie za bardzo wiem na co mam odpowiedzieć.

Nabłyszczacze przede wszystkim zatykają pory skóry, więc stosowanie ich na dłuższą metę może być mocno niszczące, choć gołym okiem tego nie będzie widać. Skóra nie będzie tak dobrze oddychać.

Warto też zwrócić uwagę na to, że renomowani producenci kosmetyków do obuwia nie mają w swojej ofercie nabłyszczaczy. To nowy wynalazek, który dla mnie jest po prostu prowizorką. Jeśli komuś zależy na wysokim połysku, to można go uzyskać w inny sposób, ale wiadomo, że to wymaga czasu. W dzisiejszych czasach ludzie nie mają czasu, więc w sklepach mamy dania gotowe i mamy też substancje nabłyszczające.

asiunia
Gość

Witaj,
pozwoliłam sobie na umieszczenie linka w jednym z moich postów na blogu do Twojego bloga. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?

Pozdrawiam,
Asia

Vislav
Gość

# Mr.V – jak sam wcześniej napisałeś bywają różne skóry. Powierzchnia niektórych bywa fabrycznie pokrywana warstwą lakieru, wtedy nabłyszczacz nie za wiele zmienia.
Jak sam zauważyłeś, nie zachęcam do stałego stosowania.
Co do nowości, no cóż większość rzeczy poza pastą do butów jest nowością. Preparaty w sprayu do impregnacji i parę innych wynalazków również.
Dla wielu osób tłuszcz do skóry jest egzotyczną nowością.

Co do pominiętego pytania, pomińmy to. To była tylko retorycznie/ironiczna uwaga – nie wymaga odpowiedzi :-)

pozdr.Vslv

Mr. Vintage
Gość

*asiunia
Nie mam nic przeciwko.

*Vislav
Tak swoją drogą, nie podejrzewałbym Ciebie Wiesław o stosowanie nabłyszczaczy :)
Nie jest to absolutnie złośliwość z mojej strony, ale zawsze postrzegałem Ciebie jako tradycjonalistę jeśli chodzi o tkaniny, dzianiny jakie wybierasz; brak podążania ślepo za modą itd.

Jeszcze rozwinę moją myśl dot. nabłyszczaczy. Jedyną ich rolą jest…nabłyszczanie. Innej roli nie spełniają. Impregnaty w sprayu są nowością ale ich zadaniem jest ochrona butów. Dobre impregnaty nie zmniejszają przepuszczalności powietrza.

Anonymous
Gość

Parysek, ściany w pokoju też można pomalować “jednowarstwową” farbą Casto z Castoramy za 25 zł, a jednak są ludzie, którzy kupują mydło malarskie, farbę podkładową za 40 zł i farbę Benjamin Moore za 150 zł, którą malują 2 warstwy.
W jednym i drugim przypadku pokój będzie pomalowany, jednak różnica będzie ogromna, choć gołym okiem niedostrzegalna.

Vislav
Gość

Mr.V – nabłyszczaczem, są zresztą najprzeróżniejsze – istnieją u nas na rynku od co najmniej kilkunastu lat (znacznie dłużej niż fora dyskusyjne i blogosfera). Trudno jest mówić o nowości i podążaniu za modą w dzisiejszych czasach. Znam je wcześniej, niż tłuszcze do skór.
Znam też skutki dłuższego stosowania. Człowiek się uczy na własnej skórze, przepraszam na skórze własnych butów.

Nawiasem mówiąc należy rozróżniać tradycjonalistę od konserwatysty. W zależności od potrzeb korzystam z najnowocześniejszych technologii, równie dobrze i łatwo jak z tradycyjnych metod.
Cenię sobie naturalne tkaniny, dzianiny z prostego powodu, jak na razie high-tech im nie dorównują w codziennym życiu, nawet przy ekstremalnej pogodzie.
Jednak wiem o tym z własnych doświadczeń, a nie lektury. Oznacza to, że testuję jedne i drugie.
Tak też było z nabłyszczaczami.
pozdr.Vslv

Anonymous
Gość

Witaj

Co sądzisz o produktach Kiwi.Właśnie zamówiłem przez internet tłuszcz obuwniczy oraz impregnator do zamszu i nubuku.Domyślam się, że to nie będzie Saphire, ale czy wypełnią swoje zadanie??

Tomek

Vislav
Gość

# Tomek – nie mam podstaw, aby sądzić, że Saphire obiecuje dużo więcej, niż może spełnić.
Jednak nigdy nie jest tak, aby istniała jedna firma na rynku, a później długo, długo nic.
Ja używam różnych tłuszczów obuwniczych, nawet nie pamiętam nazw. Wszystkie działają dobrze. Różnice dotyczą głównie konsystencji i lepkości po nałożeniu. Te bardziej maziste i lepkie, jak mi się taki trafi stosuję na skórzane podeszwy.
Łatwiej nakładające się i cieńszą warstwą na skórę butów.
Ostatnio kupiłem czarny tłuszcz do czarnych skór za kilkanaście złotych. Działa świetnie, zastępując również pastę.

Reasumując przekonasz się w użyciu.

Impregnatory do zamszu/nubuku (również Kiwi) stosowałem dotychczas do filcowych kapeluszy i nie miałem zastrzeżeń.

Do ciemnego nubuku, o czym już pisałem polecam Crazy Oil z firmy Coccine. Wydatek nie jest zbyt duży – niecałe dziesięć złotych za pojemniczek. Ma aplikator/atomizer, a nie spray pod ciśnieniem. Wieczorem, po podeschnięciu butów psikam na nie trochę i rozprowadzam dłonią. Przy okazji ma bardzo ładny zapach.Rano buty wyglądają jak nowe.
Innych produktów tej firmy nie sprawdzałem.

pozdr.Vslv

parysek
Gość

Produkty Kiwi sa bardzo dobre,swietnie sie spisuja od lat,nie mam najmniejszych powodow by narzekac.

Anonymous
Gość

~parysek niestety produkty kiwi są jednymi z gorszych produktów do pielęgnacji obuwia.

Anonymous
Gość

Witam.
Taka konserwacja jest trochę czasochłonna ale na pewno bardzo dobra.

Chciałbym ponowić pytanie gdzie można kupić koszulę z rozcięciem po boku. Nie chodzi, rzecz jasna, o zaokrąglone kształty jak w koszuli sportowej.

Pozdrawiam.
Michu

Mr. Vintage
Gość

*Tomek
Dla mniej wymagających użytkowników pewnie będzie ok. Ja też kiedyś używałem Kiwi, ale obecnie znając produkty lepszych marek nie wróciłbym do ich oferty.

Produkty Kiwi to masówka dostępna praktycznie w każdym markecie, to prdukty z ogromnym wsparciem marketingowym. Specjaliści od skór podkreślają przede wszystkim ich skład – brak naturalnych wosków i dużo chemii. Przykładowo krem z powyższego wpisu ma ponad 30% wosku pszczelego. Już lepiej od Kiwi wypada tańsza polska marka Buwi, która używa naturalnych wosków w swoich pastach.

Ktoś wyżej pokazał ciekawe porównanie: farba do ścian Casto i farba Benjamin Moore. Na pierwszy rzut oka nie będziemy widziec różnicy, ale każdy fachowiec przyzna, że ta druga marka ma lepsze produkty.

Anonymous
Gość

pasta z tłuszczu norek i fok? To jakaś masakra.

Anonymous
Gość

Tluszcz do obuwia z norek i fok to troche nieekologiczny i barbarzynski pomysl.

Falk
Gość

A ja mam pytanie bardziej techniczne: jak często powtarzać takie zabiegi? Wiem, że zapewne odpowiedź będzie brzmiała, że w zależności od potrzeb, ale nie wiem, czy dobrze pastować buty częsciej, niż raz na trzy – cztery tygodnie?

Mr. Vintage
Gość

Anonimowy 20:15 i 21:51
Norki i foki zabija się przede wszystkim dla pozyskiwania futer, tłuszcz z tych zwierzaczków to produkt uboczny.
Podobne zarzuty można by wysunąć w stosunku do tranu.

*Falk
Jak często? Jak najczęściej.
Wiele zależy od tego jak często używamy buty, w jakich warunkach (deszcz, śnieg, błoto) itd. więc nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
Ja takie “zabiegi” jak przedstawione powyżej robię co 3-4 założenia.

Mr. Vintage
Gość

Poprawka: norki zabija się do pozyskiwania futer, foki dla mięsa.

Anonymous
Gość

Ależ kontrowersji i komentarzy, co świadczy o tym, że temat trafiony i blog żyje. Gratulacje Mr.Vintage.

Kosmetyki do skóry, jak kosmetyki do twarzy – im więcej natury tym lepiej. Tak mówią szewcy, którym ufam – zgadzam się z tym.

Nabłyszczacz – zabije skórę, podobnie jak sam wosk czy pasta po zaschnięciu – spróbuj to później ściągnąć z buta (zejdzie z wykończeniem skóry).

Tłuszcze – świetna sprawa.

Ekologia :( cóż, a skórzane buty to z czego? Przykre, ale prawdziwe. Problem ogólnoświatowy.

Zamsz / nubuck – trwalsze i lepsze na zimę niż licówka ??? LOL – chyba źle zrozumiałem :) Jeżeli dobrze jednak – poczytaj na forach outdoorowych, trekkingowych, spytaj dobrego szewca, garbarza – szybko wyprostują. Skóry szorstkie, nie dość, że delikatne to chłoną jak gąbka, a po solidnej impregnacji tłuszczowej lub woskowej i tak robią się jak licówka.

pozdrowienia dla wszystkich + wesołych świąt

Mr. Vintage
Gość

Nigdy nie twierdziłem, że zamsz czy nubuk są lepsze na zimę niż skóry licowe, lecz zwracałem uwagę na to, że zamsz jest w Polsce nieco demonizowany jeśli chodzi o ewentualne użycie na śniegu. Jeśli jest duży mróz i nie ma błota, to nic “zamszakom” nie będzie.

Anonymous
Gość

MR. Vintage – o zamszakach to był komentarz do innego komentarza – nie Twojego. A może w ogóle coś pomieszałem :) Mniejsza o większość. Nie szukam gdzie była niezgoda, bo dużo tego ale na pewno nie Ty :) Nieporozumienie.

Co do demona – zgadzam się w całej rozciągłości. Dobry Protector i zamszaki dają radę. Wiele nubukowych butów z membranami produkuje się z nubuku lub nubuku oliwionego. Jednak wysokiej klasy licówki szorstkie skóry i tak nie przebiją jak dla mnie :)

pozdrawiamy zza zasp

Herbatka
Gość

Fajne te buty :-)

Jacek
Gość

Widziałem ten post w swoich RSS-ach i przeczytałem go szybko. Bardzo dobry Michale. Natomiast moją uwagę zwróciła cena jaką musisz zapłacić za swoje środki do pielęgnacji obuwia.
Wydaje mi się że są dość drogie. Ja osobiście używam , tłuszczu do skór, firmy PALC – http://www.sklep-presto.pl/data/gfx/pictures/large/2/4/13142_1.jpg
Miałem też NIKWAX-a. http://www.military-kit.co.uk/images/nikwax_waterproofing_wax_leather_shoes.jpg
Z najtańszych środków jakie widziałem a dobrych jakościowo polecam … CCC. Mają dobrej jakości pasty woskowo-żywiczne. http://www.eobuwie.com.pl/data/gfx/pictures/medium/3/4/743_1.jpg

Również miałem fantastyczny tłuszcz do skór firmy Buffalo. http://www.halan.com.pl/strona/sklep/files/categories/kbufalo.jpg

Oczywiście te wszystkie wynalazki to nie moja autorska wiedza. Polecam Wam w tym temacie forum Zygmunta Skibickiego. Wszystko się zaczęło od tego jak dobrze zadbać o buty w góry.
Tutaj jest piękny uporządkowany wątek.

http://skibicki.pl/forum/viewtopic.php?t=23

I od elegancji i impregnacji górskich butów skórzanych zaczęło się dobre dbanie o buty codzienne.
Polecam olej do skór (sklepy hippiczne). Jest drogi ale warto. W szczególności nowe buty się odwdzięczą. Inna galanteria skórzana również. Odrobina oleju czyni cuda.

Oczywiście nie jest wymaganym posiadanie wszystkich tych środków, ale dobra podstawa to olej + tłuszcz + pasta. Wystarczy.
jd

Mr. Vintage
Gość

Owszem, cena jest wysoka, ale z perspektwy czasu uważam, że warto.
Markę Palc też używałem i potwierdzam jej dobrą jakośc.
Domowe metody oparte na naturalnych produktach typu olej też są bardzo dobrym pomysłem.

Falk
Gość

Witam ponownie. Wypróbowałem sposób na moich zimowych butach i muszę powiedzieć, że rezultaty są więcej, niż zadowalające. Moje nowe buty zimowe pięknie zmiękły, a czteroletnie już prawie kamasze wyglądają jak nowe. Niestety, nie byłem w stanie zorganizować odpowiednich kosmetyków, więc musiałem improwizować – zamiast dubbinu użyłem tłuszczu z norek firmy Kiwi (niestety, dodali czegoś od siebie w postaci jakiejś chemii), a zamiast kremu – pasty bezbarwnej. Niemniej, rezultaty są zadowalające.

Z moich doświadczeń mogę polecić pasty salamandry z woskiem pszczelim, oraz moje osobiste odkrycie – wonder balsam Dr. Martensa. Doskonały wosk, świetnie odżywia skórę i elegancko ją nabłyszcza. Przy okazji ma całkiem miły zapach.

Korzystając z okazji, że jestem w Polsce, postaram się kupić kilka kosmetyków i może, jak będę miał czas, zabiorę się za rewitalizację butów ojca. On, niestety, nie zwraca na nie wielkiej uwagi.

Dosiego 2011 roku!

Anonymous
Gość

świetny blog, gratulacje!!!!

Agnieszka
Gość

Witam.Wypastowalam buty pasta bezbarwna i zostaly smugi,czy one zejda?jak ich sie pozbyc?Pozdrawiam Agnieszka

Dorota
Gość

Mr. Vintage,
mam nadzieję, że otrzymam radę, lub przynajmniej wskazówkę odnośnie przyczyny.
Po zakupie skórzanych kozaków (kolor brązowy) zabezpieczyłam je sprayem do skór licowych, a po mniej więcej jednym, dwóch dniach użyłam kremu pielęgnacyjnego (bezbarwny) poleconego mi w sklepie, w którym kupiłam buty. Nałożyłam raczej cienką warstwę, polerowałam. Po przejściu kilkuset metrów na mrozie buty pokryły się szarym nalotem, z którym walczę do tej pory.
Zostały poddane woskowaniu przez mojego szewca. Po woskowaniu użyłam kremu marki Coccine, również bezbarwnego, poleconego przez szewca. Zgodnie z zaleceniem wypolerowałam buty po odczekaniu chwili. Wyglądały przyzwoicie.
I znów to samo – siwy nalot powrócił po spacerze na mrozie.
Proszę o pomoc/radę.
Dziękuję!
Pozdrawiam

lukasz
Gość

a co to za buty Mr.V ?

Bartci
Gość

Witam mam pytanie dotyczące pielęgnacji obuwia. W poprzednim sezonie zimowym pojawiło się na moich trzewikach małe przetarcie (zmycie barwnika)… tu się pojawia moje pytanie jaki preparat zastosować ?? Pastę czy balsam ?? Kolor obuwia jasny brąz.

mnemonic222
Gość

Witam

Bardzo dobry wpis i cały blog, może coś zmieni w głowach ludzi choćby w kwestii wyglądu, pielęgnacji obuwia, ubrań i stylu. Mam nowe buty zimowe takie powyżej kostki całe ze skóry podeszwa też, mam zamiar wypróbować produkty SAPHIR MEDAILLE D’OR tzn. pastę i tłuszcz. Czy jedna warstwa tłuszczu wystarczy, czy może trzeba nałożyć więcej ?
W wielu wypowiedziach przewija się wątek pasty Kiwi i jej szkodliwego wpływu na skórę butów, ja używam tej pasty od trzech sezonów zimowych, przez dwa zwykłej z puszki a w tym sezonie w płynie samonabłyszczającej. Pastuję nią buty z CCC i nie zauważyłem negatywnego wpływu na skórę.
Pasta posiada w swoim składzie wosk Carnauba – charakterystyczny zielony znaczek na opakowaniu, buty po wyschnięciu i spolerowaniu szczotką posiadają połysk i szklistą powierzchnię która zabezpiecza skórę przed wilgocią i solą z którą nie mam problemów. Skóra jest elastyczna i miękka. Trochę wysiłku ale efekt jest.

Pozdrawiam Pana serdecznie

wpDiscuz