Co z tą jakością?

57 komentarzy
Kilka dni temu podczas prasowania uświadomiłem sobie jak drastycznie w ostatnich latach pogorszyła się jakość dzianin dostępnych w sieciówkach. Prasowałem jeden po drugim białe t-shirty marki Reserved. Pierwszy został przeze mnie zakupiony dokładnie 8 lat temu (wiem, trudno w to uwierzyć), a drugi kilka miesięcy temu. Ten pierwszy, pomimo kilkudziesięciu (a może nawet więcej) prań wygląda jakby był założony kilka razy. Dzianina nie jest zmechacona, szwy idealnie trzymają linie proste, ściągacz pod szyją nie jest zdeformowany, kolor biały nie stał się beżowym. Trudno w to uwierzyć, że t-shirt z sieciówki przetrwał w takim stanie 8 lat i jestem pewien, że przetrwa jeszcze kilka następnych. To były czasy, gdy za dobrą cenę można było dostać w Reserved produkt naprawdę dobrej jakości. Drugi t-shirt był kupiony kilka miesięcy temu i niestety nie wygląda tak dobrze. Szwy boczne rękawy straciły linie proste już po kilku praniach, ściągacz pod szyją się lekko zdeformował, dzianina ma zmechacenia.

To przykład potwierdzający znaczący spadek jakości ubrań w ostatnich latach i dotyczy on nie tylko dzianin (t-shirty, swetry, polo) i nie tylko marek ?masowych?. Obecny Cottonfield, choć nadal prezentuje ciekawe kolekcje, to już nie w tak wysokiej jakości jak 5-6 lat temu – to były ubrania nie do zdarcia. Mam też 2 pary dość wiekowych spodni Marlboro Classics (zapewne kolekcje sprzed 5-6 lat) i porównanie ich pod względem tkaniny, jakości szycia do ostatnich 1-2 kolekcji wypada druzgocąco w stosunku do tych drugich. Zupełnie tak, jakby to były spodnie 2 zupełnie różnych marek z różnych segmentów cenowych. Skarpety marki Burlington kiedyś można było nosić 3-4 lata i wyglądały znakomicie, teraz raczej nie przetrwają nawet połowy tego okresu. To samo dotyczy np. swetrów United Colors Of Benetton, które słynęły z bardzo wysokiej jakości wełny, a obecnie już na półce sklepowej wyglądają na mocno zmechacone. Przykładów takich mógłbym mnożyć w nieskończoność. Cena aktualnie nie gwarantuje już wysokiej jakości, wiele marek jest przewartościowanych, dotyczy to szczególnie tańszych linii znanych domów mody takich jak Armani czy Dolce&Gabbana.

Spadek jakości dotyczy właściwie każdego elementu z etapu produkcji danego ubrania. Gorsze tkaniny i dzianiny, gorsza jakość szycia, gorsze dodatki (guziki, nici, suwaki, ściągacze) ? wszystko to wpływa na obniżenie jakości finalnego produktu w stosunku do egzemplarzy sprzed kilku lat. Dlaczego tak się dzieje? Ja widzę tutaj kilka przyczyn.

Po pierwsze, od wielu lat coraz większa ilość marek decyduje się na model biznesowy polegający na projektowaniu i dystrybucji ubrań, a procesy produkcyjne przekazywane są obcym podmiotom. W takim modelu biznesowym jakość ubrań często schodzi na dalszy plan. Zdecydowana większość brandów z masowego rynku odzieżowego nie sprzedaje po prostu ?odzieży?, lecz ?markę odzieży z otoczką, historią?, czyli po prostu pewne wartości, które mają przyciągnąć klientów i budować ich lojalność. Produkt finalny ma być świetnie zaprojektowany, zgodny ze światowymi trendami, ma być sprzedawany poprzez zachęcającą ekspozycję w najlepszych lokalizacjach i na dużych powierzchniach. Oczywiście produkt finalny musi mieć cenę akceptowalną przez docelową grupę klientów. Z połączenia tych założeń wychodzi coraz częściej produkt ładny, markowy, sprzedawany w dobrych wnętrzach ale niekoniecznie dobrej jakości.

Po drugie, wspomniana cena. Cena jest jednym z podstawowych etapów projektowania finalnego produktu ? ubrania. Każda marka ma w swoich założeniach pewne granice cenowe, które ich grupa docelowa zaakceptuje. Przekroczenie tych granic może spowodować utratę części klientów. Odzież nie jest towarem pierwszej potrzeby jak chleb czy cukier i rynek nie zgodzi się na podwyżkę cen w obrębie danej marki na poziomie 10-20% rocznie, jak ma to miejsce przy pewnych produktach spożywczych. Jeśli na rynku znacząco drożeje surowiec (np. bawełna, wełna) czy koszty produkcji, to wiele marek nie odważy się na podwyżkę cen lecz poszuka tańszych tkanin, dzianin i dodatków oraz tańszego podwykonawcy. W efekcie na rynku odzieżowym niezwykle popularne stały się tkaniny i dzianiny poliestrowe, akrylowe, lny chińskie itp. Niejednokrotnie okazuje się, że sweter z dużą metką ?cashmere? marki X wygląda tak samo i kosztuje tyle samo co podobny model 3-4 lata temu, ale już nie jest wykonany ze 100% kaszmiru, lecz 60% bawełna, 30% wełna, 10% nylon, 10% kaszmir.

Przypadki takie niestety będą coraz częstsze. W ostatnich kilkunastu miesiącach ceny bawełny wzrosły o blisko 50% i wiele marek odczuje to od kolekcji jesień/zima 2011, aktualne kolekcje były jeszcze kontraktowane według niższych cen bawełny. Część firm o mocnej pozycji rynkowej zapewne podniesie ceny detaliczne, co bezpośrednio odczują konsumenci, ale część zdecyduje się na ?tańszą bawełnę?.

Jakie jest wyjście z tej sytuacji? Uważne czytanie metek produktowych, dotykanie, rozciąganie i szukanie marek ?nieprzewartościowanych?. Co mam na myśli? Warto szukać marek mniej znanych, nie masowych, prezentujących dobrą jakość w przystępnej cenie. Przykładem mogą być tutaj ?marki własne? sieci Peek&Cloppenburg np. McNeal czy Christian Berg. Cenowo są one niewiele droższe od popularnych sieciówek, a jakościowo podchodzą już pod półkę na której są chociażby Tommy Hilfiger, Polo Ralph Lauren czy Marlboro Classics. Znakomitej jakości ubrania można także znaleźć w second handach. Mimo że były przez kogoś używane, to jakością niejednokrotnie przewyższają produkty tych samych marek obecnie sprzedawanych w sklepach. Przykładowo bawełniane chinosy marki Dockers, które bardzo często widuję w second handach (zapewne kolekcje sprzed 5-6 lat) są wykonane o niebo lepiej niż ich aktualne kolekcje sprzedawane w cenie 450 zł/szt. Poza ceną, wysoka jakość ubrań spotykanych w second handach jest dla mnie podstawowym argumentem do odwiedzin takich miejsc.

Zapraszam do dyskusji o jakości ubrań :)

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

57 komentarzy do "Co z tą jakością?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Joachim
Gość

Ja się ostatnio zniechęciłem do wyrobów Marksa i Spencera. Wiem, że to sieciówka, ale jednak ich starsze ubrania miały względnie dobrą jakość. Mam parę marynarek Harris Tweed opatrzonych jeszcze nazwą St. Michael i naprawdę wykonane są solidnie. Podobnie stare koszule M&S. Dzisiejsze ich produkty niewiele odbiegają od np. Primarka.

Anonymous
Gość

sad but true … kiedyś pod jednym z twoich wpis wpisów napisałem, że w polski konsument nie ma czegoś takiego jak świadomość jakości. ciągle dla wielu ważny jest brand, cała otoczka wykreowana wokół niego przez speców od marketingu i tzw”story”. w ten oto sposób ludzie kupują pewną iluzję i przekonanie o tym, że kupując ciuch z metką znanej firmy wkraczają w świat jakiejś elitarności czy wyjątkowości. co do cen, zrozumiałbym jeszcze, gdyby nie spadek jakości ubrań, ale tak? pomijam już nawet fakt, że ceny w Polsce są nieporównywalnie wyższe niż na zachodzie. widać to zwłaszcza na przykładzie sieciówek. pozostaje jeszcze przywiązanie przywiązanie do marki. kto pamięta wranglery albo levisy z pewexu? znam ludzi którzy posiadają modele z lat 70-80; wyglądają one jakby nie były nigdy noszone…a dziś? w usa wranglery to marka prawie że z marketu, para kosztuje niecałe 20 usd, a u nas po 300 zł, przy czym rozsypują się już po paru miesiącach.M-A-K-A-B-R-A

niktwazny
Gość

1. Unikać poliesteru
2. Unikać rzeczy robionych w krajach tańszych niż chiny – są takie ;).

Meg
Gość

Ja kiedyś lubiłam Wranglery, ale jak pisze A. szkoda tych 3 stów za takie szmaty.

Niech żyją SH!!! :)

Anonymous
Gość

“lecz 60% bawełna, 30% wełna, 10% nylon, 10% kaszmir” wiecej swetra w swetrze sprzedają? czy jeszcze dodatkowy rękaw dodają? oczywiście żart. masz 100% racji. niestety jakość jest obecnie bardzo kiepściutka. sam kiedyś ubierałem takie marki jak Cottonfiled, Springfield itd ale patrząc jak się popsuły zdecydowałem się na rzadasz zakupy ale lepszych marek.

michal
Gość

Swięta prawda, kiedyś firmowe jeansy można było nosić kilka lat, teraz po 6 miesiącach wyglądają masakrycznie. A co do t-shirtów to ostatnio panuje dziwna moda na te porozciągane kołnierze i cienką bawełnę. Kiedyś dobre jakościowo były w Carry, mam jeszcze parę sprzed 8-9 lat, no i Fruit of the Loom :-)

http://mbux.blogspot.com/

Anna
Gość

Kiedyś w carry były bardzo fajne ubrania. Świetne marynarki, sukienki, spódniczki. Jeszcze jakieś 5 lat temu. Teraz wchodząc tam mam wrażenie, że to jakiś ‘ciucholand’, ba o wiele gorzej. Same ponaciagane t-shirty z bardzo kiepskich materiałów, do noszenia jedynie po domu. Rzeczy sprzed paru lat mam do dzisiaj i wyglądają świetnie. Teraz nie kupilabym tam nic.

Anonymous
Gość

Całkowicie zgadzam się z Mr. Vintagem, choć chciałbym również nawiązać do wypowiedzi anonimowego i Meg (a propos jeans’ów). Mniej więcej rok temu kupiłem w outlecie czarne Levisy(100% bawełna) za ~220 zł – poza delikatną utratą koloru z powodu częstego i ciężkiego (no cóż, szkoła… ;)użytkowania spodnie trzymają się świetnie, także jednak wśród zalewającej nas tandety da się “upolować” ubrania warte swojej ceny…
Serdecznie pozdrawiam i, tak jak przedmówca, polecam rzadsze, ale bardziej wartościowe zakupy :)

Anonymous
Gość

Jakosc, a raczej jej brak widac tez na jeansach. W momencie, po paru zalozeniach rozciagaja sie o 2 numery.. Pamietam, tez mialam kiedys wranglery i nosilam je pare dobrych lat poki sie nie przetarly :) Dzis jeansy z hm po 2 tygodniach rozpadaja sie. Niestety wciaz nie znalazlam tych idealnych..

niktwazny
Gość

Niska jakość jest dotkliwa zwłaszcza w sklepach ukierunkowanych na “studentów” lub łowców okazji jak np. Zara.

poliester,skóra ekologiczna , gdzieniegdzie bawełna

Anonymous
Gość

Skąd u Ciebie tak wysoko Hilfiger? To marka porównywalna do Zary, tylko zza oceanu. Wyrośli na modzie z getta. W USA ubrania TH noszą dzieciaki z gett i biednych rodzin.
Co do Reserved w pełni się z Tobą zgadzam. Jeszcze na studiach (czyli lata 98-03) sporo tak kupowałem, ale obecnie nie kupiłbym tam nawet koszulki, ponieważ sprzedają tandetę.
No i Fruit of the loom to też nie to co kiedyś.
Łukasz_

Jag
Gość

Zgadzam się ze wszystkim co zostało tutaj napisane, również z komentarzami. Ostatnio co raz przychylniej patrzę na zakupy rzadsze, ale z pewnością lepsze jakościowo. Przykład dżinsów jest tutaj najciekawszy. 3 lata temu kupiłam w outlecie we Włoszech spodnie za 45 Euro, które w sklepie kosztowały 180-200 Euro. Noszę je non stop. Fakt, kolor już lekko przybladł, ale trzymają się świetnie, nie są nigdzie przetarte, nie rozciągnęły się. Podobnie było kiedyś ze spodniami z Zary (tak, tak, niektóre nosze do dziś), ale te które się jeszcze nie rozpadły kupiłam 10 lat temu! Wielka szkoda, że w pogoni za zyskiem firmy ładują nam buble, które po kilku praniach są po prosto do wyrzucenia.

Anonymous
Gość

Zgadzam się w 100% z autorem i przedmówcami. Teraz idzie się w ilość zapominając o jakości. Z drugiej jednak strony my jako klienci jesteśmy sobie winni. W końcu “nosimy metki” – ważne jest by mieć ubrania z ZARY, RE, H&M…nieważne jak długo wytrzymają. Wiem co mówię bo pracuję w jednej z sieciówek i widzę co kupują klienci i ilu z nich w ogóle zwraca uwagę na skład :-/ Przykre, bo dopóki to podejście się nie zmieni dopóty producenci będą nam serwować “chłam” :-/

Co do cen to mogę potwierdzić, że kolekcje jesienno-zimowe są już zakontraktowane na wyższe kwoty niż kolekcja ubiegłoroczna. Żeby była jasność, jakość się nie poprawi.

Paweł

Anonymous
Gość

Ja niedawno kupiłem buty w H&M. Nie mam w zwyczaju kupowania drogich butów.
Jednak to co kupiłem okazało się typowym dziadostwem. Rozpadły się podczas pierwszego ubierania… Na szczęście zwrócono mi pieniądze.

MHW

oliwka
Gość

Zgadzam się co do pogorszenia jakości w 100%. Kiedyś ubrania Benettona były nie do zdarcia, drogie, ale wysokiej jakości. Teraz zostały już tylko drogie.

Chciałbym jeszcze odnieść się do porównania sieciówek takich jak Zara czy H&M i do sklepów z odzieżą jakościową jak Peek&Cloppenburg. Myślę, że prównywanie takich sklepów trochę mija sie z celem. Polityką sieciówek jest podążanie za trendami i fast fashion, a nie dobra jakość, której nikt przecież nie obiecuje. Za to sklepy z dobrymi jakościowo ubraniami mają przede wszystkim klasyczne fasony i wzory.

Ktoś kiedyś powiedział, że ubrania z sieciówek nosi się tylko przez jeden sezon, gdy są modne, a potem się je wyrzuca. To chyba ukryta definicja sieciówkowej jakości.

Anonymous
Gość

Jakieś dwa lata temu chciałam kupić klasyczne dżinsy: proste nogawki, ciemnogranatowe, bez żadnych przetarć i ozdób. Postanowiłam zapłacić więcej, ale nosić je dłużej (miały przetrwać lata, tym bardziej że nie noszę dżinsów bardzo często). Po pierwsze był duży problem ze znalezieniem klasycznego, prostego modelu. Po długich poszukiwaniach udało się w Big Starze. Zapłaciłam tam za dżinsy jakieś 250 zł. Już po dwóch założeniach rozciągnęły się bardzo, po kilku – kolor wyblakł i poprzecierał się, a do tego do dziś (po wielu praniach) farbują nogi i bieliznę. Aktualnie używam ich tylko do prac w ogródku. Od lat kupuję ubrania prawie wyłącznie w SH, zawsze zwracam uwagę na ich jakość i zawsze jestem zadowolona. Dżinsy kupione w Big Starze to był mój jedyny w ciągu poprzednich lat i ostatni zakup w sieciówce.

Anonymous
Gość

Ja spodnie kupuję głównie na miejscowej giełdzie od polskich producentów, zarówno dżinsy jak i inne. Jakościowo nie odbiegają od tych z sieciówek a są trzykrotnie tańsze. Ostatnio chciałem kupić w H&M proste, gładkie t-shirty – cena 29,99 za coś tak prostego i na dodatek tandetnie wykonanego mnie rozwaliła. Zamiast tego kupiłem na allegro Fruit of the Loom – 15zł za slim fit i, uwaga, 6,79 za tradycyjne, białe. Jakość podobna.

lucky
Gość

Może taka tendencja przyczyni się do renesansu małych zakładów krawieckich czy szewskich. Być może większe zainteresowanie takimi manufakturami sprawi, że nie zaginą.
Czasami da się znaleźć alternatywę dla wyrobów markowych. Ostatnio szukałem butów trekkingowych (zdaję sobie sprawę, że rozmawiamy tutaj o innym obuwiu, ale nie o typ, ani przeznaczenie butów chodzi). Przeglądając różne fora, trafiłem na polską firmę Hanzel.
Wybiera się z pośród gotowych wzorów, ale możliwe są modyfikacje.
Szkoda, że tak mało jest małych zakładów szewskich, które by robiły dobre buty na zamówienie i niekoniecznie muszą to być ekskluzywne wyroby typu Kielman.
Skoro marka nie jest już wyznacznikiem jakości, może warto poszukać produktów dobrych, których znaki firmowe nie są tak nachalne.

Anonymous
Gość

Niestety obawiam się, że po złej jakościowo żywności nadszedł czas na złe jakościowo ubrania. Chciałabym się mylić, ale jednak ogólne pogorszenie jakości produktów (różnych) jest faktem. Kiedyś z kilograma mięsa produkowano kilogram, a może nawet mniej niż kilogram, szynki. Teraz z tego samego kilograma produkuje się bodajże dwa kilogramy czegoś szynkopodobnego. Produkowane kilkanaście lat temu samochody miały być wytrzymałe i były. Te, które dziś zjeżdżają z taśm mają pojeździć do dziesięciu lat, a potem się sypią. W domu moich dziadków do niedawna stała sprawna, mająca 30 lat lodówka. Pokażcie mi obecnie wyprodukowane, które tyle wytrzymają… Itd. itp. Przepraszam, że odchodzę od głównego wątku, ale wydaje mi się, że niestety przyszło nam żyć w czasach, w których pojęcie jakości odchodzi w przeszłość. Rzecz nie ma być wytrzymała i dobra gatunkowo. Ona ma się przede wszystkim dobrze sprzedać, a w interesie koncernów czy to odzieżowych, czy samochodowych nie jest to, by ich produkty były trwałe i nasyciły rynek. One mają raczej zaspokoić doraźne i krótkotrwałe potrzeby klientów, dostarczyć im przyjemności i zrodzić apetyt na więcej.

Anonymous
Gość

Warto zauważyć, że spadek jakości, a co za tym idzie wytrzymałości dotyczy niemal wszystkich gałęzi gospodarki czy też wytwarzania. Wszyscy producenci są nastawieni na zarabianie na kliencie. Im słabszą mu podadzą jakość tym częściej przyjdzie do sklepu i kupi, bo nie opłaca się naprawiać. W taki sposób to wszystko się nakręca

Anonymous
Gość

Dlatego ja nie kupuję w sieciówkach. Jest takie powiedzenie i sprawdza się: nie stać mnie na rzeczy tanie. Kupuję tylko w SH, w trochę bardziej ekskluzywnych vintage store’ach i małych sklepach polskich rzemieślników.

Anonymous
Gość

Mnie bardzo pozytywnie zaskoczyla ostatnio polska firma Gamatex (wlasciciel marki Lavard – garnitury, marynarki, ale tez bardziej casualowe ubrania a’la Vistula). Kurtki w kroju marynarki i krotkie sportowe plaszcze z poprzedniego sezonu wiosna-lato w cenach 99 – 159 zl. Bardzo dobra jakosc i podobno szyja wszystko na terenie Polski. Buty typu sneaker, ktore ogladalem tez od polskiego producenta (tylko logo Lavard wybite na wkladce). Co ciekawe ubrania tej marki mozna kupic tez w Royal Collection. POLECAM, duzy plus!

Anonymous
Gość

Cześć wszystkim. Przykro mi się czyta wpis Mr. Vintage’a i Wasze komentarze, ale niestety muszę się z nimi w 101% zgodzić. Jak ktoś wyżej wspomniał żyjemy w czasach wszechobecnej tandety, badziewia. Najbardziej zauważyłem to w ubraniach i samochodach. Nie wiem jaką wśród Was mają renomę ubrania INDITEXu, ale mi osobiście pod względem estetycznym bardzo, ale to bardzo się podobają. Bershka, Zara, Pull&Bear, MassimoDutti. Przykry jest jednak fakt, że ubrania tych marek nie są nawet warte ceny po 50% obniżce. Kupiłem na początku lutego buty z Zary na wyprzedaży, zauważyłem w nich ostatnio, że powoli się podeszwa odkleja… Żenada. Kumpel kupił koszulkę w Pull&Bear to mu szwy poszły na rękawach po jakichś dwóch tygodnia i teraz służy mu jako ścierka.

Pewnie dalej będę kupował w Inditexach, ale ciekawy jestem jak nisko spadnie jakość ich ubrań.

Kupiłem 3 lata temu w Pepe Jeans na sale’u i byłem z nich zadowolony jeśli przyjąć, że 3 lata całkiem intensywnego noszenia to coś. Jakie są Wasze doświadczenia z tym brandem??

Wspominacie o sklepie SH. Gdzie go można znaleźć, jakieś www? Czy to jakiś sklep tylko online??

Serdecznie pozdrawiam autora bloga i komentatorów.

Anonymous
Gość

“Wspominacie o sklepie SH. Gdzie go można znaleźć, jakieś www? Czy to jakiś sklep tylko online??”
To inaczej Secondhand – po polsku ciuchex, szmatex, lumpex itp. czyli sklepy z używaną odzieżą.
Sandacz

PL
Gość

To ja może coś dodam kilka słów do dyskusji chodź do tej pory tylko czytałem bloga a komentować nie mam zwyczaju ale temat sam w sobie jest ciekawy. Większość swoich ubrań kupuje w UK z dwóch powodów 1. mam jednak większe przekonanie do zakupów tam niż w naszym kraju + pełne kolekcje 2. cena, cena, cena a czym droższe ubrania tym większa różnica.
Na pierwszy plan wezmę ciuchy od Fred’a Perry (jak dla mnie cenowo średnia półka dla ubrań do noszenia na codzień) dlatego że polówki i T’sy (uwielbiam ich cienką bawełnę dobre jakości) tego brandu są dla mnie wyznacznikiem jakości i raczej do nich się odnoszę oceniając jakość. Co do koszulek polo mam jeszcze dwie o tej samej jakości ale jednak to już trochę droższa marka czyli RL Polo i też nie mogę cokolwiek złego na ich temat powiedzieć stan po użytkowaniu przez rok praktycznie jak w momencie kupienia. Będąc przy RL Polo (cenowa granica dla moich ciuchów na co dzień) muszę napisać że swetry które posiadam (żółty i zielony w nasyconych odcieniach) są chyba najlepszą jeśli chodzi o jakość częścią mojej szafy. Będąc przy swetrach muszę napisać że bardzo się zawiodłem na jakości Hilfiger’a i po roku noszenia jakkolwiek nie można go porównać do produktów RL’a po tym samym czasie użytkowania. Hilfiger jednak ma + za kurtkę wiosenno-jesienną w stylu marine. Jeśli chodzi o zakupy w naszym kraju:
1. Zara, Bereshka (kurtka zmiowa, letnia, swetry sporo T’sów) – raczej ok ale bez rewelacji ale niestety trzeba uważać bo trafiają się gorsze gatunkowo tkaniny i dla tego do zary podchodzę zawsze sceptycznie chodź na te ciuch co mam narzekać nie mogę (wyjątkiem są basic’owe swetry które pratycznie po 2-3 latach przechodzą na emeryturę i zapomnienie) ale kluczem do udanych zakupów w zarze jest dobra selekcja materiałów, bereshka to samo. I chyba najważniejsze Zara u nas jest marką mocno przecenianą.
2. Pull&Bear – tutaj bardzo ale to bardzo sporadycznie coś kupię bo połowa T’sów tam kupionych bardzo szybko poszła na szmaty
3. Tom Tailor – lubię ich materiał ale jednak ma tendencje do lekkiego rozciągania się ale nie jest to uciążliwe i ledwo zauważalne.
4. Reserved – raczej dodatki chodź jakiś sweter mi się plącze po szafie (bodajże jakiś prezent i chyba jeszcze nie założony) a jakość dodatków mają ok.
5. McNeal – białe trzy letnie chinos’y wilki + dla nich za jakość i trwałość chodź przez to że spodnie typowo letnie mniej używane powiedział bym że mają rok a nie trzy.
6. H&M – ja podchodzę do rzeczy tej marki w taki sposób że z założenia są to ubrania na kilka razy i tyle.
Na temat Jeans’ów nie będę się rozpisywał bo praktycznie nie mam 2 par tej samej marki i wszystkie trzymają poziom. Jedynie mogę nadmienić że House miał dobry materiał te 5 lat temu potem już tam nic nie kupiłem ale warto o tym wspomnieć. Koszule to także część garderoby stosunkowo mało noszona i zajmująca sporą cześć szafy więc trudno zaobserwować jakieś zmiany.
I na koniec wielki plus dla butów brytyjskiej marki Bertie (moje akurat trafiłem 3 lata temu za 25Ł po przecenie ze 100Ł) płaskie, skórzane, praktycznie idealne dla mnie i co ważne produkowane w Portugalii (przynajmniej 3 lata temu :D).

Anonymous
Gość

zdecydowanie dobrze odbieram ciuchy RL i to nie kupowane w polsce ale w stanach. na tamtejszych wyprzedażach ceny spadają do poziomu naszej zary – wystarczy mieć tam znajomych lub dogadać się z jakimś pośrednikiem z allegro i naprawdę solidnie można sobie szafę zaopatrzyć w dobre jakościowo ubrania.
niestety w polsce coraz trudniej o dobre gatunkowo ubrania w rozsądnych cenach..

andy
Gość

Ze zwykłych ciuchów codziennych mogę polecić A&F t-shirty,polówki-mocna gruba bawełna),RL i TH, którego przedmówcy nie polecają.U nas niestety dwie ostatnie marki są mocno przecenione, chociaż to żaden luksus.
Trzeba się zgodzić,że jakość ubrań,elektroniki,spada niestety.

PL
Gość

Jeśli chodzi o TH to przejechałem się raz na swetrze i po prostu tej części garderoby nie będę kupował w tym sklepie za to mam jedna polówkę THDenim z serii Pilot i sobie też ją chwale tym bardziej że ma rzadko spotykany gruby kołnierzyk pozwalający na zabawę i tylko w tym przypadku dopuszczam częściowe jego postawienie. Inną kwestią że to jedna z bardziej przecenionych marek jak ostatnio wszedłem do ich sklepu i zobaczyłem praktycznie identyczną kurtkę co moja za ponad 800zł a sam dałem za nią 40Ł to się lekko przeraziłem bo jej faktyczna wartość to niecałe 600zł ale niestety tak można by chyba z każdą marką na naszym rynku.

Anonymous
Gość

Beznadziejna jakosc produktow to wyjatkowo szeroki temat,dobrze ze coraz wiecej ludzi to widzi.Jednak aby cokolwiek zmienic trzeba pojsc krok dalej,zaczac nasladowac male bardzo czesto rodzinne lub przyjacielskie firmy -przykladow jest coraz wiecej z takich krajow jak chocby USA czy tez Wlochy-ktore potrafia wytworzyc produkt dobrej jakosci przy rozsadnej cenie.Jednak wymaga to zmian w swiadomosci konsumentow,produkty te nigdy nie beda tak tanie jak z krajow Azjatyckich ale jesli nie chcemy aby wiekszosc miejsc pracy wyparowala z naszego kraju to nie mamy wyjscia.

andy
Gość

No to dziwne bo mam chyba z 5 swetrów pacific TH i rewelacyjnie trzymają nasycenie koloru i fason.Jeśli chodzi o swetry z bawełny to nie mogę się przyczepić, oprócz ceny,góra 150-200zł, a nie ponad 400 jak u nas. W takiej cenie to może kosztować wełna merino lub jakiś pseudo kaszmir.

Anonymous
Gość

Nie dziwie się, jak ktoś kupuje ścierwo w takim słabym sklepie jak Reserved… Same szmaty tam sprzedają. Raz kiedyś kupiłem tshirt – ubrałem 1 raz i na ten moment wala się w szafie. Syf jakiego mało. Lepiej w SH kupić coś dobrego i mieć na 2-3 sezony, a nie beznadzieje z rsv.

Anonymous
Gość

zasada jest prosta ubrania sa wykonywane z gorszych jakosciowo tkanin i dzianin poniewaz maja zaspokoic pragnienie w danej chwili maja za to modne kroje i fasony ! ceny tez sa przystepne a za 3 miesiace pojawia sie nowa kolekcja . ja wole kupic cos co jest na czasie i po pol roku oddac komu lub wyrzucic niz chodzic w jednych spodniach 8 lat !

Anonymous
Gość

Anonimowy, ale problemem jest to, że wiele ubrań z sieciówek po pierwszym praniu wygląda tak, że można używać ich jako ścierek do kurzu, więc o 6m-cach użytkowania można pomarzyć. Niestety dla mnie cena 80zł za T-shirt z cieniutkiego tandetnego materiału absolutnie nie jest przystępna. Poza tym są rzeczy, które można nosić więcej niż jeden sezon, np. spodnie, płaszcze itd. A poza tym nie każdy podąża za modą i nosi “modne kroje i fasony” Najważniejsze żeby czuc się dobrze w swoim ubraniu, nie “deformować” sylwetki za wszelką cenę i być w zgodzie ze swoim stylem, jeśli się oczywiscie taki ma.

Moniek
Gość

No nie wiem,
Zauważ że nawet ścierki do wycierania lepiej żeby były z tkanin naturalnych. Poliester czy nylon nie chłonie wody czy detergentu.

Anonymous
Gość

Dobrym przykładem może być tutaj marka Burberry, która od kilku lat produkuje już nie w Anglii a w Chinach. Co nie tyle widać ale czuć w ich ubraniach, zwłaszcza po kilku praniach. Dlatego przestałem tam nawet dodatki kupować, bo mierzi mnie taka postawa, takiej marki, z takimi tradycjami.

Qwerty256
Gość

JA zauważyłem tylko tyle, ze ubrania kupione w niemczech nawet w tych samych sieciówkach co mamy w polsce, trzymają się dłużej i są lepiej wykonane

Anonymous
Gość

Prawda jest taka, że w sklepach mamy to, co kupujemy (tzn. co większość kupuje). Faktyczniejest różnica w jakości tych samych ubrań (tej samej marki) w polskim i np. angielskim sklepie. Do Polski wysyła się identyczne produkty z tej samej kolekcji, ale przygotowane z myślą o rynku polskim (i innych rynkach drugiego rzędu).

Tłumacząc łopatologicznie: znana firma XYZ produkuje swoją kolekcję T-shirtów, z tym że połowa to bawełna 195 g/m a połowa to 165 g/m. 195 jedzie do Niemiec, UK, Francji itp., a 165 wysyłają do Polski, Rumunii… Ceny są takie same na obu rynkach, czyli T-shirt w Niemczech kosztuje np. 15 Euro, a w Polsce 60 zł. Powód jest prosty – Polacy patrzą na markę, na “modność” modelu, a nie na jakość. dopóki podejście do zakupów odzieży się nie zmieni, to wielki koncern XYZ nie ma po co wysyłać do nas kolekcji równie wysokiej jakości, jak te dla wybrednych Anglików, Niemców itp.

To całkowicie zrozumiałe: sprzedaje się produkt najniższej możliwej do zaakceptowania jakosci po najwyższej możliwej do zaakcpetowania cenie.

Kluczem do zmiany tego, jest wyrobienie polskich konsumentów, a na to trzeba poczekać.

Anonymous
Gość

niestety moja ulubiona marka Marlboro Classics zeszła na psy … jeansy, koszule czy fantastyczne kurtki nie dość że są dużo gorsze jakościowo to jeszcze okrutnie straciły na fasonie/modelach i kolorystyce podobnie jak kiedyś Camel Active (chociaż ten ostatni wraca do klasycznego fasonu i kolorystyki)

Anonymous
Gość

Generlanie po komentarzach widac, ze ubrania jak wszystko inne traci na jakosci. Osobiscie uwazam, ze porownanie TH i Zary to lekka przesada, chociaz rzeczywiscie TH jest mylnie brana za marke z wysokiej polki. Od 5 lat TH i Massimo Dutti byly najczesciej wybiarana marka przeze mnie. O ile swetry z TH wciaz sa rewelacyjne i nie widac sladow znoszenia nawet po 1-2 latach, to Massimmo Dutti wutrzyma conajmniej pol sezonu a potem traci swoj urok. Zawiedziony jestem jednak na polowkach z TH. Bardzo szybko stracily kolor i fason, a sama tkanina wyglada jak noszona przez 2 pokolenia. O ile swetry i koszule z Massimo to tragedia, to polowki nosi mi sie calkiem dobrze i nie spotkalem tych samych problemow co w polowkach TH. Widzialem powyzej, ze niektorzy maja jednak inne zdanie jakosci TH, osobiscie jestem zadowolony, poza polowkami.

Anonymous
Gość

A te polówki TH to 40’s two ply cotton czy inne??Mam tylko takie i nie narzekam na jakość. Tyle, że one nie są dla mnie warte ceny sklepowej.Tak samo jak lacoste.
Z UK mam przywiezione przez znajomych polówki firmy sunspel i mogę polecić.

Anonymous
Gość

A dla odmiany Diesel trzyma się dobrze, spodnie swetry i koszulki… nie dość, że unikatowe, to świetne jakościowo. Pepe Jeans – trzeba selektywnie, koszule i polówki taaak, jak najbardziej, swetry już niekoniecznie. Również obserwuję spadek jakości Marlboro – bardzo szkoda…

tgapl
Gość

Bardzo ciekawy tekst, poruszający dość istotny problem. Mr Vintage napisał, że na wzrost cen odzieży producenci nie odważą się ze względu, że nie jest to towar pierwszej potrzeby. Tym niemniej chodzić ubranym trzeba. Wydaje mi się, że podtrzymanie przez danego producenta jakości oferowanego towaru, mimo, że przyniesie chwilowe obniżenie zysku, w dalszej perspektywie pozwoli utrzymanie względnie lojalnej grupy klientów. Tylko czy w dobie świata udziałowców, jest możliwe by dana firma zechciała zastosować taki kierunek polityki cenowej (polecam obejrzeć Company Men)? Interesuje mnie natomiast ocena polskiej branży odzieżowej. Mamy przecież kilka firm z długoletnim doświadczeniem, które staraj się utrzymać na rynku. Mr Vintage podał przykłady marek sieci Peek&Cloppenburg, ja chciałbym zapytać się jak w tej sytuacji należałoby ocenić Bytom, czy na przykład Warmię, której ubrania bardzo cenię?

Tomek_menswear.pl
Gość

“Wszyscy zgadzają się ze sobą a będzie nadal tak jak jest…”

Sieciówki jakoś nie padają masowo (a po komentarzach możnaby sądzic, że powinny świecic pustkami (-:

Ale poszukiwanie jakości i odchodzenie od “image’u” w przypadku ubrań wydaje się byc popularnym trendem (nie tylko w Polsce). Wynika on zapewne w pewnym stopniu z kryzysu i mocnego ograniczenia konsumpcji, a z drugiej strony z dramatycznej już jakości ubrań szytych w Chinach i innych Tajlandiach.

Firma, która robi super drogie kampanie reklamowe i nadal chce oferowac ubrania w niskich cenach, gdzieś musi znaleźc oszczędności, więc nie ma się co łudzic, że tanią sukienkę, którą reklamuje Giselle B. będzie można przekazac wnuczce (-:

Myśle, że trzeba trochę znac się na jakości ubrań, patrzec w co firma ładuje pieniądze: jakośc materiałów, szycia, wykończenia czy też w drogie kampanie reklamowe, eleganckie reklamówki i wielkie sklepy w najdroższym centrum handlowym w każdym mieście. Te koszty gdzieś trzeba upchnąc, albo gdzies indziej zaoszczędzic.

Mr. Vintage
Gość

*tgapl
Obawiam się, że spadek jakości będzie cały czas obserwowany wśród marek masowych. Oczywiście do pewnego stopnia.

Z drugiej strony widzę także w Polsce dużą niszę dla marek mało znanych, które na znacznie mniejszych powierzchniach będą w stanie zaoferować produkt dobrej jakości w średniej cenie. Sądzę, że w najbliższych latach możemy się spodziewać wejścia takich marek do Polski. Barierą są tutaj przede wszystkim wysokie koszty najmu (szczególnie galerie handlowe), które nie odstają wcale znacząco od średniej europejskiej, przy dochodach konsumentów dużo poniżej średniej europejskiej. Rynek mody męskiej wbrew pozorom jest wyjątkowo ubogi w Polsce, szczególnie w segmencie ze średniej półki.

Mało kto o tym mówi, ale mniejsze marki mają dużo trudniejszą sytuację w zakresie kosztów związanych z najmem. Jeśli do Polski chciałaby wejść słabo znana marka np. z Włoch, to jako “nowicjusz” dostanie propozycję najmu powierzchni w cenie 50-60 euro za metr. Przykładowo marka H&M nie wchodzi w daną lokalizację gdy nie dostanie stawki 5 euro za metr. To ponad dziesięciokrotnie mniej!

Jeśli chodzi polskie marki (np. wspomniany Bytom), to sądzę, że jeśli produkcja będzie utrzymana w Polsce, to nadal można liczyć na wysoką jakość ich produktów. Warto zwrócić uwagę, że dotyczy to asortymentu w którym dana marka się specjalizuje i szyje to samodzielnie. Przykładowo garnitury marki Vistula nadal są dobrej jakości, ale już np. swetry czy koszule dość kiepskie w stosunku do ceny.

Pytanie tylko czy wymienione marki nadal będą chciały samodzielnie utrzymywać produkcję. Wspomniana Vistula kilka miesięcy temu sprzedała swój zakład produkcyjny w Myślenicach, gdzie szyto ponad 70% kolekcji (garnitury, spodnie, marynarki). Obecnie produkcja będzie zlecana podwykonawcom. Czy to nadal pozwoli na utrzymanie wysokiej jakości? Nie jestem do końca przekonany, bo w ramach szukania oszczędności może się okazać, że produkcja po jakimś czasie wyląduje w Azji (zresztą kilka lat temu Vistula to zapowiadała).

Osobną kwestią jest wizerunek tych marek. Warmia czy Bytom mają naprawdę dobre produkty, ale ich wizerunek jest nijaki. Podobnie design produktów. W dzisiejszych czasach trudno odnieść sukces na rynku modowym walcząc samym produktem. Czasem odnosi się wrażenie, że są to firmy, które przespały wiele lat i nadal tkwią w latach 90. Starsi klienci są do tych marek przywiązani, ale młodsi szukają marek bardziej lifestylowych, wolą kupić garnitur Tommy Hilfiger za 3500 zł niż podobnej jakości Bytom za 1200 zł.

Anonymous
Gość

Wywołano tutaj marki Bytom i Warmia, za każdym razem, gdy wchodzę do salonu Warmii czuję, jakbym znalazł się w wehikule czasu przenoszącym w przeszłość. Rzeczywiście jest chyba tak, jak napisał Michał – jest to marka dla wiernych lojalnych i nieco starszych klientów przyzwyczajonych do pewnego look’u. Pewnie gdyby Bytom i Warmia wprowadziły submarki dla młodszej klienteli sukcesu nie wykluczam. Na razie smutne i bez wyrazu te rzeczy.

tgapl
Gość

Obaj moi poprzednicy wyrażają pogląd z którym całkowicie się zgadzam. Przeraża mnie perspektywa, w której polskie firmy (wspomniana Vistula) zrezygnuje, de facto, z jakości produktu (tak sądzę skoro ma zamiar zlecić to podwykonawcom) produktu (gamie produktów), który do tej pory świadczył o renomie firmy. Cos jest na rzeczy, skoro mowa o lifestylowym podejściu do zakupów odzieży, dziś każdy spojrzy z ciekawością na nowe modele garniturów z kolekcji zagranicznych firm niż własnych, choć tańszych i nie gorszych, co tu zostało już zaakcentowane. Mam kilka rzeczy z Warmii, ale faktycznie w ostatnich latach widoczny jest regres tej marki. Czy jednak możemy w jakimś stopniu pomóc, choćby poprzez, prezentację nowych kolekcji polskich firm (niekoniecznie mam na myśli Bytom czy Warmię, w tym ostatnim przypadku to nawet strona www ostatnio nie jest aktywna)? Czy to ma rację bytu?

Anonymous
Gość

Ja w zasadzie od jakiegoś czasu kupuję wyłącznie ubrania Hugo Boss, zwykle na wyprzedażach. W porównaniu do sieciówek to niebo. Jakość bardzo dobra. Posiadam kilkanaście T-shirtów, żaden nie zmienił swojego rozmiaru, nie rozciągnął się. Na każdym kroku widać przywiązanie do detalu, nawet w miejscach niewidocznych podczas noszenia (np: podszewki w kurtkach i płaszczach – ostatnio widziałem płaszcz z podszewką wiskozową we wzór paisley). Krój ubrań także jest niesamowity. Z dzianin(swetry) jednak bardziej od Hugo Boss-a polecam markę Stefanel, jakość swetrów jest bardzo dobra, posiadam także 3 kurtki ich produkcji, nie ma się do czego przyczepić. Oczywiście to wszystko kosztuje, ale na wyprzedaży można znaleźć coś za rozsądną cenę. Moim zdaniem lepiej kupić jeden T-shirt Bossa, niż 10 reserved.

Anonymous
Gość

“JA zauważyłem tylko tyle, ze ubrania kupione w niemczech nawet w tych samych sieciówkach co mamy w polsce, trzymają się dłużej i są lepiej wykonane”

Masz rację. A przykład choćby taki: Ojciec mojego kolegi, który rozprowadza po całej Polsce przemysłowe maszyny do szycia opowiadał, że był w sklepie firmowym przy fabryce jeansów Big Star (a propo:tam są ceny hurtowe, a kupować i mierzyć można jak w zwykłem sklepie). Co mu powiedzieli? Że tylko w tym sklepie w całej Polsce można kupić te spodnie, bo reszta partii idzie na eksport do Niemiec. Uwaga! Chodzi o to, że spodnie na sprzedaż w Niemczech są robione w fabryce w Polsce, a spodnie do sprzedaży w Polsce są robione (przez plską firmę…) w… tak, w Chinach.

Ps. Kiedy ktoś mówi o spadku jakości ubrań, co również od dłuższego czasu śledzę, to przed oczami pojawia mi się w pierwszej kolejności: Reserved, potem Orsay (jeszcze kilka lat temu mieli dużo fajnych rzeczy, a teraz? jakieś szmaty po prostu).

Piotrek
Gość

Być może ubrania jakościowo są coraz gorsze. Jednak dla porównania: kupowałem tshity i koszule w Quiksilver, bo lubię ich wzornictwo. Jednak obecnie zauważyłem również świetne barwy, kroje w ubraniach Reserved. Kupiłem bardzo fajną koszulę z krótkim rękawem, w dotyku to samo co QS, a 4x tańsza. Wiele fajnych polo mają ostatnio. Ja wiem, że po roku będzie to pewnie do wymiany, ale zapłaciłem 4x mniej niż podobne jeśli nie identyczne jakościowo ubrania z QS!

Karol
Gość

Przez lata ubierałem się w H&M, jednak ostatnio zacząłem robić zakupy w Henri Lloyd. Kiedyś kupiłem od nich kurtkę i muszę przyznać, że do dziś mi służy. Jakoś rzeczywiście w większości sklepów jest coraz gorsza. Dziwię się dlaczego ludzie kupują szajs, jak widzą, że materiał jest kiepski gatunkowo…

Moniek
Gość

“X wygląda tak samo i kosztuje tyle samo co podobny model 3-4 lata temu, ale już nie jest wykonany ze 100% kaszmiru, lecz 60% bawełna, 30% wełna, 10% nylon, 10% kaszmir”

Proponuję ten fragment poprawić, aby merytorycznie się zgadzało.

Pozdrawiam

Amasz
Gość

Nalezy tez dodac slowo o samej uprawie bawelny. W tym momencie jest ona mocno genetycznie zmodywikowana, dla optymalizacji ilosci pozyskanej z krzaka. Ucierpiala na tym sama struktura włukna w efekcie mamy duza ilosc surowca po ptzetworzeniu ilosc spolotow w danym materiale sie zgadza material wyglada tak samo, roznica jest niestety w wytrzymalosci takiego produktu.

wpDiscuz