Gdy oryginał przestaje być "oryginałem"

129 komentarzy
Posiadanie rzeczy i dodatków uznanych marek z założenia powinno dawać poczucie posiadania rzeczy markowej, dobrej jakości, wyjątkowej, rzadko spotykanej. Jednym słowem ? oryginału. Wydając 400 zł za markową polówkę czy 500 zł za markowe okulary oczekujemy, że taki produkt będzie spełniał wymienione warunki. Niestety coraz więcej marek, które nadal zachowują pozycję dóbr wyższego rzędu tracą swój status ?oryginału?. Wymieniłbym tutaj dwa podstawowe powody: nadmiernie rosnąca popularność marki oraz podrabiane oryginału, czyli po prostu podróbki.
Rosnąca popularność marki zawsze powoduje wzrost popytu, a to bywa wykorzystywane przez jej właścicieli niejednokrotnie w sposób niekontrolowany. Z jednej strony jest to zrozumiałe, bo przecież sprzedaż jest podstawowym zadaniem firm, które cokolwiek dystrybuują, a zwiększony popyt w sposób oczywisty wpływa na generowany zysk. Z drugiej strony, jeśli mówimy o markach luksusowych, to zwiększony popyt wpływa również na większą dostępność danego produktu a tym samym stopniowe zmniejszanie owej ?oryginalności?. Marka oryginalna staje się marką masową, powszechną. W ekstremalnej sytuacji prowadzi to do sytuacji, że posiadanie dóbr wyższego rzędu staje się obciachem, ale o tym dalej.
Dobrym przykładem utraty ?oryginalności? spowodowanej rosnącą popularnością  jest Ray Ban ? bez wątpienia marka kultowa, niegdyś niszowa, a obecnie masowa i ogólnodostępna. Mimo tego, że Ray Ban nadal proponuje bardzo dobre okulary o ponadczasowym designie, to ich status w moim przekonaniu w ostatnich latach znacząco spadł. Okulary i oprawki tej marki znajdziemy właściwie w każdym salonie optycznym, nawet osiedlowym, nie wspominając już o portalach aukcyjnych. Pytanie czy płacenie za okulary 500-600 zł jest rozsądne, gdy nosi je co drugi facet pozostawiam własnej ocenie. Nie wspominam już o tym, że mnóstwo wzorów Ray Ban jest kopiowanych przez całą masę tańszych marek.
Kolejny przykład to koszulki polo marek Lacoste i Ralph Lauren. Na facetach widuję ich mnóstwo, jednak ilość oryginalnych produktów już na pewno nie jest tak wysoka. Koszulki polo tych marek, to zapewne jeden z najczęściej podrabianych produktów z branży odzieżowej. Odróżnienie polówki oryginalnej od podróbki bywa trudne, szczególnie z dużej odległości. Jeśli koszulkę ?lakosta? noszą taksówkarze i chłopaki z dyskoteki, to czy można tu jeszcze mówić o posiadaniu produktu ?oryginalnego?, nawet jeśli on jest oryginalny?
Podobny przykład, to marka Burberry, która jest jedną z najczęściej podrabianych marek na świecie. Szaliki, koszule, polówki tej marki bez problemu kupimy na Allegro ? tyle, że zdecydowana większość nie będzie oryginalna. Pytanie brzmi, czy jeśli wszyscy noszą szalik ?Burberry?, to jest to jeszcze produkt luksusowy?
 
Analogiczna sytuacja jest z torebkami marki Louis Vuitton, choć to temat, który właściwie nie dotyczy mężczyzn. Widuję je wszędzie: u celebrytek, na ulicy u nastolatek, u dobrze sytuowanych pań. W jednym z wywiadów Rafał Bauer (współwłaściciel marki Rage Age) mówił, że pokazanie się z torebką Louis Vuitton, nawet oryginalną to obciach.
Jeśli owa utrata ?oryginalności? produktu nam nie przeszkadza, a najważniejsza jest świadomość posiadania dobrego produktu, to nadal można płacić 400 zł za polo Lacoste i 600 zł za okulary Ray Bana, bo są to rzeczywiście sprawdzone produkty, tylko czy nie lepiej poszukać równie dobrych produktów, ale rzeczywiście ?oryginalnych ? rzadko spotykanych?? Dobra i znana marka zazwyczaj nadal daje nam gwarancję produktu dobrej jakości, jednak coraz częściej nie daje gwarancji ?oryginalności?, za którą tak naprawdę płacimy.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

129 komentarzy do "Gdy oryginał przestaje być "oryginałem""

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Anonymous
Gość

Kiedyś okulary Ray Ban były zdecydowanie droższe. Firma zdecydowała się na obniżenie cen by pozyskać rynek masowo. Usłyszałem kiedyś od jednego z szefów działu sprzedaży firmy Luxottica (producent m.in. Ray Bana), że oni chcą być wszędzie niczym Coca Cola :)

Mr. Vintage
Gość

Niczym Biedronka :)

Anonymous
Gość

tylko że tych okularów nikt nie będzie nosił za trzy lata, a chętnie kupi coke

Anonymous
Gość

Czy na pewno? Ray Ban Wayfarer i Aviator to kultowe modele od dziesięcioleci i chodzi w nich cały świat.

beggin
Gość

Dokładnie, jeżeli jest coś ponadczasowe to warto w to zainwestować !

Mr.White Rabbit83
Gość

Jeżeli miałbym kupić okulary RB tylko dlatego, że są “ekskluzywne i drogie” to naprawdę był bym godny współczucia. Mam dwa modele tych okularów ale kupiłem je już dość dawno temu ze względu na ich JAKOŚĆ. W Ray Banach chodził mój tato i dziadek więc wiem co to za marka i jaką mają jakość. Tak nawiasem to firma nadal nie spuszcza z tonu jezeli chodzi o jakość produkcji. Różnice w cenie widać po rodzaju szkieł i tworzywa z jakiego są zrobione. Jeżeli chcecie kupic model za ok 250 zł z włoskiego outletu to jest to produkt masowy natomiast w butiku RB znajdziecie modele droższe, bardziej ekskluzywne. Natomiast jakość jednych i drugich jest cóż tu mówić bardzo dobra. Moje okulary kosztowały sporo ale mam już je blisko 7 lat i nic się z nimi nie stało…wg mnie to bardzo dobrze, że firma “wyszła” naprzeciw klientom z mniejszym portfelem ale ceniącym jakość. Tak się buduje przywiązanie do marki! Nie wiem skąd przekonanie niektórych osób, że osoby z mniej zasobnym portfelem “muszą” używać dodatków tańszych i kiepskiej jakości. Co do LV powiem tak…troszkę drażni popularyzacja podróbek tej marki wśród pań ale w 1983 moja mama dostała torebkę LV od taty…ma ją do dziś…torebka nie była oczywiście tania ale czy kultowy dodatek, który rewelacyjnie ‘przeżył” 30 lat na ramieniu właścicielki i nadal jest “w modzie” jest “obciachem”???

Mr. Vintage
Gość

Czasem sama świadomość posiadania oryginału LV, to za mało jeśli otaczają Cię setki podróbek.

W sprawie RB, oczywiście to sprawa indywidualna i podkreśliłem to w tekście. Jeśli komuś nie przeszkadza taka powszechność marki Ray Ban, to nie widzę problemu, bo nadal nosi dobre i ładne okulary. Ja osobiście czuję przesyt tą marką i ciekaw jestem jaka będzie jej dalsza przyszłość.

Mr.White Rabbit83
Gość

chyba się nie rozumiemy…są osoby, które chcą kupić np torebkę LV tylko dlatego, że są “modne” natomiast są również osoby, które kupują produkty takich marek bo są z nimi “obyci” już jakiś czas, wiedzą ile kosztują ale rekompensuje im to trwałość i jakość. Dlatego w “obiegu” proponuję spojrzeć na klasyki a nie udziwniane “potworki” z “najnowszych kolekcji”. Kwestią gustu jest logowanie na tych produktach…mi się osobiście nie podoba. Sam wolę produkty krajowe ale szczerze do jednej marki (mowa tu o Wittchen) bardzo się “zraziłem”, odkąd Pan Jędrzej zdecydował się polskie wzornictwo produkować w Chinach…dlatego jeżeli chodzi o galanterię skórzaną myślę, że Ochnik powinien niewybrednych natomiast ceniących jakość panów i panie zadowolić. Myślę, że każdy z NAS ma “ulubione” marki…jedni uwielbiają Lacoste, inni nie znoszą a jeszcze innym to obojętne :)

styledigger
Gość

LV też nie produkuje we Francji, tylko w Indiach, Chinach itd.

r0bert
Gość

To raz, odosnie argumentu styledigger, a dwa, logotyp LV i typowe torebki LV sa tak powszechne, ze widac je wszedzie. Moze ktos nazwie mnie hipsterem ale ja nie lubie gdy idac po ulicy widze ludzi z dokladnie takimi samymi rzeczami. Oczywiscie, sa modele, ktore nie sa tak popularne i sa niezle wizualnie, ale i tak nie bede kupowal nic z LVMH, z powodow ideologicznych – polecam poszukac sobie o tym jak to LVMH stara sie przejac Hermesa od ladnych paru lat i to nie zawsze legalie.

Anonymous
Gość

bozi wykurwiaj

Mr.White Rabbit83
Gość

@r0bert: no właśnie nie bardzo “kapuje” strategię takiej marki jak LV, ponieważ teoretycznie “życie” produktu powinno się kończyć w momencie przepełnienia rynku podróbkami. Jest to zasadniczo tym bardziej krótki “żywot”, im produkt jest bardziej “charakterystyczny” :) ale to już jest chyba “wyciskanie” pieniędzy z klienta :)

Mr.White Rabbit83
Gość

@styledigger: ta LV w “mojej rodzinie” jest jeszcze “francuska” na szczęście :) tak nawiasem Twoje okulary od Phillipa Lim’a ODJAZD :)

Michal
Gość

Naprawdę ekskluzywne marki nie są szeroko znane. Zegarki szwajcarskie firm dla nas anonimowych chodzą w szalonych cenach.
Wymienione w artykule to marki masowe, które takie są z założenia – właśnie dlatego celebryci dostają je do paradowania na imprezach.
A tępy lud to kupuje. Tak jak w Polsce za luksusowe uchodzą 3-gwiazdkowe hotele Gołębiewski.

Mr. Vintage
Gość

Nie twierdzę, że wszystkie wymienione marki są ekskluzywne. Użyłem pojęcia “dobra wyższego rzędu”. RB, Lacoste i Ralph Laueren – je można uznać za marki masowe, choć nadal o statusie produktu “markowego”.

Anonymous
Gość

Pytanie do MR.Vintage .Jakies alternawywy dla wyzej wymienionych marek ?

Anonymous
Gość

Co prawda pytanie nie było adresowane do mnie, ale pierwszy przykład jaki mi przyszedł do głowy to okulary przeciwsłoneczne RayBan, które są jakościowo bardzo dobre i na przykład Polaroidy, które są tańsze ( 200 – 400 zł ), a w branży optycznej mają ogromną renomę, podobnie jak RB. No i co najważniejsze w tym kontekście nie uświadczysz sytuacji, gdy każdy mijany przez Ciebie na ulicy przechodzień będzie nosił takie same okulary ja Ty :P

Mr. Vintage
Gość

Alternatyw może być bardzo wiele. Kaszmirowe szaliki o identycznej jakości jak Burberry lub nawet lepsze można kupić za 1/3 ich ceny u wielu niszowych marek, które specjalizują się wyłącznie w produktach kaszmirowych. Zachęcam tu do odnalezienia w moim archiwum tekstu o kaszmirze – tam było kilka linków.

Jeśli chodzi o okulary, to ja ostatnio skusiłem się na oprawki marki Persol – marka kultowa, o bardzo dobrej jakości ale nie tak masowa jak Ray Ban. Jeszcze nie wstawiłem do nich szkieł, ale jestem nimi zachwycony.

Anonymous
Gość

Przeglądając męskie kolekcje Polaroid gołym okiem widać, że “inspirują” się Ray Ban.
Wayfarer jest już klasyką. To tak jakby czepiać się trampek Converse.

Rdk

Anonymous
Gość

Co z tego, że się inspirują. W okularach nie da się aż tak zaszaleć jak w ubraniach, więc podobieństwa będą zauważalne. Polaroidy są 40% tańsze nie będąc przy tym gorsze.
Skala popularności Wayfarerów doprowadziła do tego, że trudno już mówić o tym, że to klasyka w dobrym wydaniu. Notesy Moleskine też są klasyką, ale nadal kultową i niszową, bo nie kupisz ich w każdym sklepie papierniczym, a RB tak jak wspomniał Mr.Vintage kupisz u każdego optyka.

Walter
Gość

Ciekawych, niszowych marek jest w bród. Od czego jest google i fora dla pasjonatów?! Tam jest kopalnia wiedzy o takich markach. Jakiś czas temu czytałem o oprawkach do okularów z rogu bawolego zrobionych na miarę. Świetna alternatywa dla Ray-Ban z supermarketu. Zresztą właśnie na miarę czyli “bespoke” oraz ręcznie czyli “handmade” to nowe marki luksusowe. Dziwię się, że o tym w tekście nie napisałeś. Mniejsza o logo firmy, ważna jest sama idea tworzenia rzeczy ręcznie na miarę użytkownika. Loga znanych marek wymienionych w tekście to jest przynęta dla naiwnych, która ma im obiecać wejście do świata luksusu do którego aspirują. Zresztą na aspiracjach się tylko kończy, bo przecież nie przez kupno drogiego produktu tam się człowiek może dostać ;) W kapitalizmie konsumpcja to nasza Ziemia Obiecana, a im więcej kupujemy i wydajemy tym ma być lepiej dla państwa (vat!!!). Nota bene czas tych marek minął, w momencie kiedy stały się częścią kultury masowej. Oczywiście będą dalej przynosić bardzo duży dochód właścicielom, ale wraz z wejściem do supermarketu tracą status kultowych, pionierskich i oryginalnych.

Mr. Vintage
Gość

Akurat oprawek z rogu bawoła nie ma co porównywać do RB, bo to pewnie przepaść cenowa (500 zł vs. 2000 zł), ale jest wiele innych marek z podobnej półki cenowej, które warto rozważyć.

Nie pisałem o bespoke, bo tak naprawdę w niewielu segmentach bespoke “da radę”. Szycie koszulki polo na miarę czy jeansów moim zdaniem mija się z celem i nie da tak dobrych efektów jak produkt z półki, ale od marki, która specjalizuje się w danym segmencie. Po co kupować spodnie jeansowe od Armaniego za 1200 zł jak można równie dobre za połowę tej kwoty od wielu innych marek specjalizujących się w jeansie?

Marynarki, garnitury, płaszcze – to można rozważać jako bespoke, ale szaliki, polo, jeansy, chinosy, swetry moim zdaniem nie.

Vislav
Gość

Wszelkie metki i logo nie mają dla mnie znaczenia zarówno w sensie pozytywnym, jak i negatywnym. Zaopatruję się w SH, czyli szmateksach. Tam jest pełna demokracja, na wieszakach są przemieszane oryginały, “oryginały”, no name – bez względu na logo i metkę stawka jest jednakowa, od sztuki lub kilograma. To czy coś kupię, zależy od jakości i wyglądu wyrobu. Logo jest sprawą drugorzędną, chociaż czasami niesie za sobą ciekawe przesłanie.
Lubię niektóre marki za otoczkę (story), jaką wokół siebie zbudowały i budują. Nie przeszkadza mi, czy są widoczne na mojej odzieży, czy nie. Nie przeszkadza mi również, czy są uważane za obciachowe.

Oryginalność to dla mnie rzeczy unikalne i praktycznie nie do zdobycia, bez względu na posiadaną kasę. Takie tam różne perełki, jakie znajduję w swoich wędrówkach po okolicznych SH i nie ma znaczenia czy kosztują mnie 5, czy 5k PLN.

Nawiasem mówiąc mam Ray Bany, nie zdrapałem z nich logo i często je noszę. Są to oryginały, nabyte w idealnym stanie za mniej niż 10 PLN (na wagę) – jednocześnie są oryginalne ze względu na kształt oprawek, żadne tam wayfarersy/aviatory :-)

pozdr.Vslv

Mr. Vintage
Gość

Twoje RB, to jeden z przykładów, że ta marka nadal ma ciekawe wzornictwo i jeśli ktoś za wszelką cenę chce RB, to zachęcałbym do tego typu niszowych modeli. Ale te wszystkie “łejfarery” są już nie do strawienia.

Mr.White Rabbit83
Gość

Właśnie dlatego Vislav uwielbiam Twojego bloga…niby o modzie ale bardzo bardzo inteligentnej :)

Mr. Vintage
Gość

Ja również.

dandy
Gość

Oryginalne LV czy Prada występują u “nosicieli/nosicielek” w towarzystwie równie zacnych marek. Kiedy widzę dziewczę w bazarowym obuwiu zmechaconych legginsach i oczywiście… torebką “Gucci” to ja już wszystko wiem.
Warto zaznaczyć, że takim markom towarzyszą też często zadbane zęby i dłonie, dobra fryzura… w Bolandzie to nie takie oczywiste.

Male World
Gość

Bardzo ciekawy post i bardzo dużo w nim prawdy. Ja swoje RB zakupiłem właśnie w outlecie za jakieś 250zł, a to tylko dlatego, że mnie po prostu nie stać, a może i troszkę szkoda wydać takie pieniądze na okulary. Z drugiej strony jestem jednak jak najbardziej na “tak” aby te luksusowe marki wychodziły do szerszego grona bo każdy z nas chciałby choć odrobinę “liznąć” tego luksusu.

http://mw-maleworld.blogspot.com

Mr.White Rabbit83
Gość

otóż właśnie o tym mówię :)

styledigger
Gość

Po pierwsze, świetny tekst. Po drugie, mogę się podpisać pod podejściem Vislava, mam dokładnie tak samo. Po trzecie, przychylam się do opinii, że kraciaste szaliki Burberry i kuferki z monogramem Louis Vuitton nie mają w tym momencie nic wspólnego z luksusem, z wielu względów. Za to są wyjątkowo popularne na naszym “modowo młodym” rynku, bo są po prostu bardzo rozpoznawalne, a rzesze nowobogackich nie chcą wydać kilkudziesięciu tysięcy na luksusowy zegarek niewielkiej szwajcarskiej firmy (którego nikt na ulicy nie rozpozna), kiedy mogą za tę samą cenę kupić żelazny zestaw kuferek LV+szalik Burberry+okulary Gucci ew. Ray Bany, a na dokładkę czarne Louboutiny z waląca po oczach czerwoną podeszwą. Podoba mi się też stwierdzenie “hand made i bespoke nowym luksusem”, zdecydowanie coś w tym jest i moim zdaniem ta tendencja będzie się silnie w najbliższym czasie rozwijać. A na koniec polecę jeszcze książkę “Dlaczego luksus stracił blask”, można się z niej dużo dowiedzieć w poruszonym temacie, autorka podaje konkretne przykłady i przybliża historie znanych firm, a całość jest bardzo lekko i przyjemnie napisana.

PT
Gość

kratka burberry jest tak popularna że idąc do pracy 15 min średnio co tydzień minę minimum 1 osobę z ekskluzywnym wzorkiem
na gumowcach,kurtce,koszuli,parasolce,torebce czy szaliku , braknie tylko kapci i kubków do kawy

Luke
Gość

I pomyslec, ze Burberry robi mase fantastycznych rzeczy, a od dwoch lat wypuszczaja coraz lepsze meskie kolekcje, a moda uliczna zna tylko ta nieszczesna kratke, ktora rzeczywiscie jest podrabiana na kazdym kroku.

Mr. Vintage
Gość

Dzięki za info o książce. Nie znałem, już zamówiłem :)

Anonymous
Gość

Po przeczytaniu od razu mam przed oczyma Charlize Mystery, a w szczególności takie jej kwiatki http://charlize-mystery.blogspot.com/2012/03/on-our-way.html

Ola

PL
Gość

Dla mnie to WAG’s style i tyle moge dodac od siebie :D

Mr. Vintage
Gość

Ostro pojechała :)

Anonymous
Gość

szczerze mówiąc aż sobie musiałam to wygulać, bo nie znałam tego określenia.

Ola

Anonymous
Gość

Dobre. I jeszcze te komentarze: “Wyglądasz jak ikona mody!”. Chyba ikona kiczu.

Anonymous
Gość

Noszę czarne wayfarery od 4 lat. Korekcyjne, codziennie. I nie zamierzam przestać tylko dlatego, że widzi się ich setki codziennie na ulicy. Nie oszalejmy i nie uciekajmy od czegoś tylko dlatego, że jest popularne tak samo szybko, jak pędziliśmy, kiedy zaczynało być modne.

Mr. Vintage
Gość

I bardzo dobrze. Jeśli Tobie to nie przeszkadza, to nie widzę żadnego problemu. Najważniejsza jest własna opinia.

saszoneusz
Gość

A ja będę bronił wayfarerów :) Nie chodzi mi tu o sama markę RB (chociaż ja ja lubie, podobnie jak i krokodyla, umasowienie obu mi nie przeszkadza), ale o konkretną stylistykę modelu. Można sprawić sobie podobne persole czy produkt bardziej niszowej firmy, ale ja wiem, że tej stylistyki będę się trzymał dlugo, bo pasuje do mojej twarzy. I o to chyba chodzi, a nie o silenie się na oryginalność. Vislavowi te lennonki pasują, ja bym w nich wyglądał jak osoba nie będąca w pełni władz umysłowych.

Mr. Vintage
Gość

Wayfarery są faktycznie ładne, ale mnie się już “przejadły”. Ale spokojnie, za 5 lat znowu będą niszowe i hipsterskie. W modzie wszystko przemija i wraca.

Anonymous
Gość

Twój wybór. Mr.Vintage nie pisze kategorycznie, że noszenie RB to obciach, wskazuje po prostu inne możliwości.

Klaudia Wojciechowska
Gość

Nie ważne za ile się coś nosi tylko jak się to nosi. Ubrania z metką nie tworzą indywidualnego stylu ich właściciela. Dla mnie nie zawsze liczy się marka, ale uważam, ze pewne ikony ” stylu ” jak RB warte sa swojej ceny i zawsze będa ponadczasowe nawet jesli już opatrzone zawsze stylowe. Nie przełykam szlików w kratę i torebek ” gucci ”. Pozdrawiam i zapraszam LA DOLCE VITA KLAUDIA WOJCIECHOWSKA BLOG relacje z pokazów Fashion Week w Łodzi.

Tomasiro
Gość

Jak napisali poprzednicy… znów odniosę się do marki RB. Tak, RB się umasowiło – jednak jaki sens ma kupowanie takiego samego kształtu oprawek innej firmy tylko z powodu owego umasowienia. Tak nawiasem mówiąc powala mnie powszechność podróbek RB oraz nagminne kopiowanie wzorów z RB, jakby firmy nie miały własnych pomysłów.

Sam noszę klasyczne, czarne wayfarery bo:
a) pasują do twarzy (kształt i kolor)
b) oszalałem na ich punkcie kilka lat temu (jeszcze przed umasowieniem marki) – tylko nie było mnie na nie stać.

Moim zdaniem noszenie oryginalnych produktów ma sens, a podróbkami pokazujemy tylko swoją niewiedzę – jest przecież masa marek WZORUJĄCYCH się (ale NIE kopiujących) popularne trendy za mniejsze pieniądze, a często lepszej jakości niż podróbki. Chociaż trafiają się perełki przebijające oryginały- to tak odnośnie reszty wspomnianych marek ;)

Pozdrawiam

Tomek

Anonymous
Gość

Okulary marki Persol są bardzo powszechne na zachodzie. Ostatnio będąc w Berlinie i Barcelonie zauważyłem, że nosi je połowa męskiej populacji. Druga połowa oczywiście w Ray-Banach i wszelakiej maśco “ray-bano podobnych” podróbkach. Czy jest to rzeczywiście marka niszowa i w jakikolwiek sposób bardziej “ekskluzywna” od RB? W Polsce pewnie tak, ale za rok lub dwa i ona wkroczy na nasze chodniki. Wówcza trzeba będzie znowu szukać alternatywy. Ot, globalizacja. Pozdrawiam Kuba

Mr. Vintage
Gość

Zgadzam się. Na chwilę obecną niszowa, ale czy tak będzie za 2-3 lata? Trudno powiedzieć, ale sądzę, że tak. Ray Ban będzie trzepał kasę w Polsce ile tylko się da. Nie zabija się kury znoszącej złote jajka.

Luke
Gość

Ne wiem, czy Ray Bany mozna nazwac marka ekskluzywna w swiecie okularow, kiedy firmy takie jak Bulgari czy Prada, wspomniany wczesniej LV wypuszczja okulry 6 krotnie drozsze od klasycznych Ray Banow :) A jezeli chodzi o Persole, to sam kupilem miesic temu kolejne i uwazam ze maja fantastycznie wykonane, bardzo dobre jakosciowo oprawki, Wlosi od kilku sezonow sa zakochani w Persolach…

Anonymous
Gość

Marka Persol, o której wiele osób tu napisało, jest na świecie tak samo rozpoznawalna jak Ray Ban, ale w Polsce uznawana za niszową. Pozycjonowana jest w wyższej strefie cenowej. Persol to marka z tradycją nawet dłuższą niż Ray Ban. Obie licencje należą w tym momencie do wspólnego włoskiego koncernu Luxottica i jeśli firma ta zdecyduje: w Polsce chcemy by teraz noszono Persola, to zrobią tak jak z Ray Banem, czyli obniżą ceny, porozdają celebrytom i stylistom i pójdą w media. Wtedy cała Polska ubierze się w Persole :) Mr. Vintage – te Persole to nie był super zakup, bo jest wiele na prawdę niszowych marek okularowych, a Persol to także masówa :))

Anonymous
Gość

Proszę w takim razie wymienić te “niszowe” marki godne uwagi i doedukować Polaka :-).

Rdk

Mr. Vintage
Gość

Nie wykluczone, że jak Ray Ban stanie się już zbyt popularny, to zrobią to samo z Persolem, ale póki co nie jest to marka tak popularna jak RB, więc uważam, że był to dobry zakup, tym bardziej, że oprawki kosztowały mnie 150 zł.

Rdk, przykładowe niszowe marki:
– z tańszych: Police, Carrera,
– z droższych, moje ostatnie odkrycia: Barton Perreira, Robert Roope i wiele, wiele innych

Tutaj ciekawy link z markami, które są dostępne w Polsce:
http://wokularach.blogspot.com/2011/04/uzytecznosc-jakie-marki-okularow.html

esaefika
Gość

Police… ah, moja żona kupiła sobie w salonie Paris Optique w Poznaniu w tym roku okulary korekcyjne i przeciwsłoneczne tej marki.
W korekcyjnych wygląda naprawdę ślicznie, a przeciwsłoneczne mimo, że cięższe od moich, są tak idealnie wyważone, że nie czuć ich na nosie.
Niestety, co do jakości wykonania w obu przypadkach – spore rozczarowanie. Obie pary były reklamowane po około tygodniu użytkowania, ponieważ niektóre elementy się odklejały lub odchodziły.
Może akurat trafiła na trefne modele, ale to chyba wystarczająca próba by się zniechęcić, zwłaszcza, że salonie została potraktowana jako główno-psujący. ;)
A kiepska obsługa klienta powoduje, że źle potraktowany klient powie o tym wszystkim znajomym. :P

Anonymous
Gość

Pięknie jest rozmyślać o luksusie, kiedy ma się na niego pieniądze. Kiedy fundusze ma się ograniczone, a polotu do tworzenia oryginalnych kreacji na co dzień też nie za wiele – trzeba się opierać na podróbkach. Dlatego noszę podrabiane wayfayery za 20 złotych. Nie mają logo, nie udają, że są prawdziwe. Ale wyglądają dobrze i dobrze się w nich czuję. Noszę szalik w beżową kratkę. Kupiony na bazarku parę lat temu, pasuje i do czerwonej, i do granatowej kurtki. Nie wyglądam w tym jak modelka, ale tak samo nie wyglądałabym w markowych rzeczach. Z resztą śmieszy mnie widok panienek z torebkami LV i w szpilkach Loubotina, wyginających się w warszawskich skrzypiących autobusach.
Dlatego w trampkach z Biedronki pozdrawiam, kocham i czytam.

Anonymous
Gość

Wayfarery za 20 złotych, pomijając już ich tandetne wykonanie, zepsują Ci wzrok, bo na 100% nie mają filtra UV w szkłach. Gdy patrzysz na słońce, Twój wzrok przestaje się bronić (bo światło przyciemnione nie razi), a szkodliwe promieniowanie atakuje w najlepsze.

Mr. Vintage
Gość

Uuuuu, łapka w dół.

Anonymous
Gość

^ upewnij mnie, że raczysz żartować. Na /fa/ od dawna jedno hasło jest rzucane tym, którzy właśnie chcą być “effay”, a nie mają za dużo pieniędzy- thrift stores, na naszym domowym ogródku zapewne SH wystarczą. Jak masz ograniczone fundusze- to cytując Hayeka- masz sygnał, że powinnaś zmienić pracę, żeby lepiej zarabiać. “Podrabiane wayfarery” rzeczywiście “nie udają, że są prawdziwe”, o rly? Dla mnie jest to wewnętrznie kontradyktoryczne. To świetnie, że się w nich dobrze czujesz, jednak najczęśćiej ludzie używają wzroku, zeby ocenić Twój styl- a podróbka pozostanie podróbką. “Nie wyglądam w tym jak modelka (…)” bo rzeczywiście jest tylko jeden kanon urody, zlituj się… Fakt, markowe rzeczy z niekształtnej brzyduli nie zrobią pięknej kobiety. Ale często robią ją schludniejszą. Nie wdając się w prawdziwość kwestii o kobietach z W-wy noszących takie ubrania i jeżdżących KZ, to pociesz się, że one- jeżeli faktycznie używają autobusów- najprawdopodobniej nie zaszczycą Cię nawet spojrzeniem. Poza tym, jaki jest sens wypowiadania się o luksusie, skoro sama przyznajesz, że nie masz nań pieniędzy? Luksus- jak sama nazwa wskazuje- jest przeznaczony dla klasy średniej wyższej/ wyższej…

Grond

Anonymous
Gość

Pisalem o tym pod wpisem o Laurenie, napiszę i tu — nie rozumiem jak można kupić ubranie dla znaczka. Przymiarzałem raz trampki converse’a i jeśli różnia się one czymś od moich, które kosztowały 12 złotych, to różnica ta jest niezauważalna. Wyłączając brak loga, rzecz jasna.
Persole są znane, myślę, tak samo dobrze jak Ray-Bany. Steve McQueen był ich miłośnikiem, ostatnich dwóch Bondów je nosiło. Nigdy jednak nie były tak wulgarne, bo nie mają wyeksponowanego logo. Ale inna sprawa, że w Polsce Persole są średnio 1.5 raza droższe od RB. Nie wiem jak wygląda ta sytuacja cenowa w innych krajach.

PL
Gość

Conversy to akurat nie tylko czarne trampki (zakladam ze chodzi o Taylor’a) ale sporo modeli tematycznych inspirowanych chociazby roznymi elementami popkultury (ostatnia linia Gorillaz czy DC Comics) czy modeli jak Purcell nie wspominajac o tym co robi dla nich niejaki pan Varvatos. W kazdym badz razie jedno kolorowe proste Convers’y moze i sa kultowe ale sa tez nudne.

Anonymous
Gość

Tyle osób pisze o tych niszowych markach okularowych, które robią dobre produkty, a padła tylko nazwa Polaroid. Może jakieś inne dobre niszowe firmy ktoś zna?

Anonymous
Gość

W Polsce niszowe, ale bardzo popularne i w miarę tanie w Europie Zachodniej są okulary firm:
Cole Haan
Fossil
Polo Green(Ach to Polo wszędzie się wepchnie)
Club Monaco
Hugo Boss
itp, itd. A ponieważ prawie wszystkie są robione w dwóch znanych włoskich firmach jakość szkieł jest bardzo dobra.

Anonymous
Gość

Pod linkiem widać jakie marki produkuje Luxottica:
http://en.wikipedia.org/wiki/Luxottica#Brands

Marek okularów o jakości Ray Banów są dziesiątki (w końcu mają te same szkła).

+ są też naprawdę niszowe typu Kuffanaw, Luxuriator, Moss Lipow Eyewear.

Anonymous
Gość

Fussell w książce Class Guide Through American Status System stwierdził że wyższa klasa średnia nie kupuje nigdy obrandowanych produktów.
Takie produkty kupują prole i niższa średnia, bo uważają że się podwyższą w hierarchii.

Im bardziej widoczna marka tym bardziej prolowy produkt i prolowy człowiek nim obrandowany.

Anonymous
Gość

nigga what? Nie chcę tak indukcyjnie tego roztrząsać, ale masy Chińczyków/Koreańczyków łażących z wielkimi torbami haute couture po Mediolanie, jakich widuję na okrągło zdają się temu przeczyć. A wydają naprawdę spore pieniądze i są naprawdę bogaci. Dov’e la verita?

/\7

Anonymous
Gość

Ta książka ma 20 lat… Wtedy nie było nawet internetu :-).
Wydaje się, że ci rozsądni nabywcy powinni wybierać to co im się podoba, nie zważając na to czy znaczek jest widoczny czy nie. Przesadny strach przed logiem też jest obciachowy.

Rdk

Anonymous
Gość

Ci niby bogaci Chinczycy to niższa klasa srednia. Dorobili się na kurczakach w ciescie i chcą to pokazać.
Spotkałem paru Azjatów z poziomu Executive i chociaż ubrani byli naprawdę drogo to nie jak słup reklamowy.

andrzej
Gość

No niezła głupote!! To znaczy , ze jak fajna koszula ma znaczek to mam jej nie nosic bo jakiś nieobrandowany “z kalesy wyższej” będzie mnie uważał za klasę niższą ? No proszę Cię !!!

Anonymous
Gość

Dużo osób pisze, że kupuje markowe produkty dla jakości a nie loga widocznego z 20m.

To dlaczego w takim razie równie dobre produkty bez loga nie sprzedają się tak dobrze?

Jakoś ta sama, ale ludzie kupują dla loga, żeby szpanować a nie dla jakości.

Anonymous
Gość

Na ten blog wchodzą osoby zainteresowane modą męską, czyli jakiś promil społeczeństwa, więc osoby komentujące tutaj nie są reprezentatywną grupą ogółu. A tak ogólnie przyczyn jest sporo:
– reklama (w każdej postaci, także product placement) robi swoje; widziałem fajną rzecz w filmie, chcę taką samą, sprawdzam, co to za marka i kupuję. Nie każdemu chce się szukać tańszych alternatyw. Zresztą to się odnosi do każdej rzeczy — bardziej smakuje mi hop-cola od coca-coli (naprawdę!), ale jak pójdę raz na ruski rok do fast fooda to hop-coli nie dostanę. Gdybym kiedyś też gdzieś nie spróbował hop-coli, nie wiedziałbym, że mi pasuje. A być może gdzieś jest jeszcze tańsza alternatywa, która by mi przypasowała, a mi po prostu nie chce się szukać.
– większość ludzi zwyczajnie się nie zna i nie jest w stanie odróżnić dobrej rzeczy od barachła. Natomiast dla każdego logiczne jest (i słusznie), że jeansy z supermarketu za 5 dych są znacznie gorsze od jeansów Calvina Kleina za 5 tysięcy. Nie znam się, chcę dobry produkt, wpadam do Kleina.
– stare prawo ekonomiczne — podaż rodzi popyt. Skoro ray-bany dostepne są wszędzie, a inne marki mało gdzie, ray-banów musi schodzić więcej. Mogę nawet nie wiedzieć, co to za marka, ale przymierzę w salonie optycznym i mi przypasują to kupię.
– szpan na pewno też jest istotny. Zresztą nawet nie szpan per se tylko to, co napisał Mr. Vintage w komentarzach do Laurena — Lauren nie sprzedaje jedynie ciuchów, a pewien styl życia. I ta cała otoczka też kosztuje, mimo że to tylko gra psychologiczna, ale każdy jest na nią (mniej czy bardziej) podatny.
Tak czy owak, nigdy nie zrozumiem jak można dać 200 złotych za bokserki, żeby mieć na nich nabazgrane Calvin Klein.
Anonimowy Apr 25, 2012 01:00 PM — nie czytałem książki Fussella i nie wiem jak definiuje on klasę średnią i wyższą. Jeżeli nie tylko zasobnościa portfela, ale i kulturą, obyciem, stylem życia etc. to się zgodzę. Ale jeśli chodzi w czystej mierze o pieniądze to osoby najbogatsze często ubierają się tanio (przykłady: Steve Jobs — adidasy, 501-ki i czarny gold; Wojciech Cejrowski — drelichy i hawajki). Z jakiś rok temu w DDTVN gościł najmłodszy polski milioner odziany w marynarkę sportową, t-shirt z przekreśloną flagą unii i tak byle jakich spodniach i butach, że wyleciały mi z pamięci (;p) i przywołał jakieś badania z USA z których wynikało, że najbogatsi Amerykanie wydają na ubrania bardzo mało.

Anonymous
Gość

Raczej popyt rodzi podaż :-D buahahaha

Anonymous
Gość

Przeczytaj ze zrozumieniem, żeby nie śmiać się za wcześnie. Podaż rodzi popyt. Parę lat temu nie było tabletów czy e-czytników. Weszły na rynek, znaleźli się kupcy. Idę do Burger Kinga i chcę czymś popić frytki — biorę colę z braku laku. Idę do salonu optycznego — ray-banek tam jest najwięcej, więc prawdopodobieństwo, że je wybiorę jest większe, niż okularów innych marek. Prawo Saya, jedna z klasycznych zasad ekonomii.
Jaki sens miałoby w tamtej wypowiedzi zdanie popyt rodzi podaż? Skoro nie rozumiesz słowa pisanego to zamilknij. A jak zwracasz uwagę na błąd to kulturalnie, a nie rechotem.

PL
Gość

Takie małe sprostowanie co do Jobs’a, jego golfy to Issey Miyake wiec o taniosci ciezko tu mowic.

Anonymous
Gość

No ok to te golfy były drogim elementem, ale reszta stroju już nie — jeansy są wciąż bardzo tanie w Stanach (w przeciwieństwie do Europy, gdzie wspomniane 501-ki kosztują jakieś 2-3 stówy), adidasy relatywnie też. Gdyby nosił garnitury szyte na miarę byłoby znacznie drożej. A gdyby miał rolexa na nadgarstku to już w ogóle.
Zresztą podejrzewam, że hawajki Cejrowskiego też są niezłej jakości (nie jest to Issey Miyake, ale Cejrowski też nie ma tyle kasy, co Jobs ;p).

PL
Gość

No tu tez moge cie lekko zdziwic bo Jobs po wyjsciu z okresu zaniedbanego anarchisty zostal pochloniety wlasnie przez bespoke dopiero po powrocie do apple zaswital mu pomysl “przystepnego uniformu roboczego” i tak powstal jego ostatni wizerunek. Ten wizerunek jest utrwalony dodatkowo przez to ze obecnie 95% zdjec publicznie dostepnych to prezentacje apple’a gdzie jak by nie patrzec Jobs jest w pracy a prywatne zdjecia sa niedostepne. Wiem ze na prezentacjach mogl przeciez nosic garnitury (i nosil w latch 80tych) ale potem w mojej opinii wygrala chec reprezentowania estetyki jego firmy ktorej byl twarza i ikona, nie zapominajac ze golf + jeansy to zawsze cieplejszy wizerunek niz garnitur :D.

Anonymous
Gość

No ok, nie znam biografii Jobsa, dzięki za informacje. Tak czy owak, jak sam napisałeś, Jobs chciał utrwalić ten cieplejszy wizerunek we własnym koncept-uniformie i, jak widać, mu się udało. Też widziałem jego zdjęcia w garniturach, ale ostatnią dekadę miał w ubraniach luksusową tylko dzięki golfom, reszta mundurka to amerykańska ulica. Ciekaw jestem, jak się ubierał ostatnimi laty prywatnie i na codzień ;p.

Anonymous
Gość

Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się przeczytać na tym blogu tak płytkiego, powierzchownego, infantylnego i próżnego artykułu. Trochę się zawiodłem Twoim podejściem. Czy to, że Chińczycy kopiują zegarki na potęgę i każdy może mieć na ręce omegę to znaczy, że oryginalna jest już mniej fajna?? Dla mnie ważne jest to, że ja wiem co noszę. Nie obchodzi mnie, że ktoś może pomyśleć, że mam podróbkę. A Tobie, jak widać po artykule, to bardzo przeszkadza “Panie Metkowy”.

Anonymous
Gość

Enjoy your autism. Cała Twoja wypowiedź została zepsuta tym “nie obchodzi mnie, że ktoś może pomyśleć, że mam podróbkę”; właśnie o to w tym chodzi, żeby ludzie tak nie pomyśleli; w przypadku Ray-Banów to jest jeszcze do sprawdzenia- vide wszelakie Rey-Bamy itd., ale w przypadku noszenia LV signatures, sam rachunek prawdopodobieństwa wskazuje, że to raczej na pewno są podróbki; bogaci to widzą i nie kupują kelly baga, przez co na uliach to prawdopodobieństwo zobaczenia oryginalnej torby LV spada jeszcze bardziej: see Veblen’s theory

~JummyChoo

Anonymous
Gość

Sam jesteś autystyczny. Jeśli kupuję Omegę (przykład) to dla własnej satysfakcji. Nie dla kogoś!!! Nie po to żeby szpanować i się chwalić. Czytaj ze zrozumieniem i rusz makówką. Co do LV, to czy oryginalna, czy podrabiana, torba upstrzona na całej powierzchni logotypami to jest wiocha, bez względu ile kosztowała. Kiedyś czytałem, że o ekskluzywności marki świadczy fakt, że się ją podrabia, bo to oznacza, że jest ceniona. Idąc dalej tym tropem oryginały też na tym zyskują. Nikt kogo stać na torebkę za 5-10 tys. nie zadowoli się jej imitacją za 50zł. To czy kupisz oryginał czy niemal idealną imitację, to jest kwestia twojego samopoczucia i sumienia. A jeśli tobie zależy tylko na tym, żeby ludzie wiedzieli, że masz na pewno oryginalne ray-bany, bo nieoryginalnych nie będzie to też jesteś zwykłym szpanerem. Kolejny “Pan Metka”. Nie chcesz nosić rey-bamów, ale nazwać się jummychoo już ci nie przeszkadza?? Uwielbiam też ludzi, którzy muszą manifestować swoją znajomość języków obcych i wplatać obcojęzyczne frazy. Żałosne. Ups przepraszam. Po twojemu: pathetic

Mr. Vintage
Gość

No i mamy podobne zdanie. Jeśli byłoby mnie stać na Omegę, to ja bym ją kupił, mimo, że jest podrabiana, bo nadal jest to marka niszowa. Ray Ban taką marką nie jest.

Najważniejsza jest własna opinia. Jeśli Tobie nie przeszkadza, że produkt za kilkaset złotych nosi tak wiele osób, to mój tekst można wyśmiać i olać.

Anonymous
Gość

Spójrzmy na to w ten sposób. Skoro coraz więcej osób nosi okulary za kilkaset złotych (przy założeniu, że są oryginalne) oznacza, że coraz więcej osób na to stać, czyli społeczeństwo się bogaci. A to jest bezsprzecznie faktem, który musi cieszyć.
A co do Omegi, to na pewno nie jest marką niszową wśród zegarków. To na pewno wyższa półka, ale za niszową (o podobnej klasie) może uchodzić Perrelet, Genta albo Chopard. Omega, analogicznie do tego co opisujesz w art. jest dosyć pospolita, choć wciąż droga. Moim zdaniem większym problemem jest to, że niegdyś prestiżowe marki (Pierre Cardin) teraz sprzedają swoje spodnie w realu (sam kiedyś kupiłem 2 pary po 80) albo lidlu (skarpety) a z drugiej strony mają butiki w galeriach i tam te same spodnie kosztują 400-500zł.

Tomasiro
Gość

@ Vintage. Moim zdaniem się mylisz. Wcale tak dużo osób nie chodzi w oryginalnych RB. Sorry ale wystarczy przejrzeć net żeby znaleźć porównanie RB z podróbkami. Myślę, że mniej więcej tylko co 5 “RB” widziane na ulicach to oryginalne egzemplarze.

Poza tym trzeba tu rozdzielić “okularników” (do których się zaliczam) i przebierańców z “zerówkami” lub nawet z wyjętymi szkłami (same oprawki). No i nie każdemu to pasuje (dziewczyny litości – drobna twarz i RB?! rozstaw zauszników szerszy niż głowa?! = porażka)

Anonymous
Gość

wiecie gdzie mozna znalezc okulary marki Persol??? najlepiej we Wrocławiu. pzdr

PL
Gość

Zaczął bym raczej od tego ze markowe nie zawsze znaczy oryginalne. Typowe jest w tym wszystkim to że nie mówimy o podrobieniu calej linii danej marki tylko o tych najbardziej znanych elementach, czy to będzie kratka Haymarket czy kształt oprawek RB. Obserwacje które moge podac odnoszą się do Łodzi bo tam przez ostatni czas mieszkałem i ciezko mi sie odniesc do innych miast w Polsce bo albo mnie tam w ogole nie bylo albo bylem tam dosc dawno. I tak RB widzialem stosunkowo rzadko oczywiscie te orginalne a podrobek cala mase (ale jesli kogosc nie stac to Why not? niech kupi tania replike jesli w nich dobrze wyglada i mowie to z perspektywy osoby ktora nie bylo na nie stac bedac nastolatkiem mimo ze repliki tez nie mialem). Inna kwestia to sprowadzenie RB wylacznie do wayfarer’ow czy aviator’ow (ktore swoja droga jako ksztalt sa wykorzystywanie przez drozsze marki i czesto ciekawie rozwijane np. Tom Ford przytoczony juz kiedys) ale mamy tez clubmaster’y bedace naprawde ciekawym ale nie widzianym praktycznie ksztaltem. Osobiscie mam na liscie na lato niebieskie matowe new wayfarer’y.
Drugi punkt kratka Haymarket mam wrazenie ze wiele osob kupujacych glownie szalik wykorzystujacy ten wzor po prostu nie zna genezy tego wzoru i jak mocno jest on powiazany z brytyjska marka. Przykladem moze byc moja mama ktora na codzien kupuje ubrania praktycznie tylko w dwoch sklepach (monnari,solar), podczas rozmowy gdzies rzucilem haslo haymarket i praktycznie nie wiedziala o co mi chodzi poparlem to burbery i tez jeszcze za bardzo nie lapala ale weszlismy do jakiejs sieciowki i pokazalem o co mi chodzi to powiedziala ze nawet nie wiedziala o co z tym wszystkim chodzi (wzor) ale na ulicy to przesyt juz tym jest i ogolnie to sam wzor nie powala. Polowki i koszule praktycznie nie spotkalem na ulicy nie bede ocenial.
Mieszkajac w londynie zaczalem odkrywac wiele marek bardzo niszowych i zaczalem odchodzic od wczesniej wybieranych marek wlasnie na ich rzecz. Przykladem moze byc Bolongaro Trevor czy Denham, marki niszowe ale zarazem juz dosc drogie z tych popularnych za to zauroczylem sie COS’em i o ile swetrow RL nie porzuce to “marka z logiem” pozostal w mojej szafie Fred Perry ktorego logo subiektywnie uwazam za fajne.

Anonymous
Gość

Zacząłem chodzić w Ray Banach, gdy jeszcze uchodzuły za elitarne oprawki, dziś masówa, to fakt.
Dlatego przesiadłem się na Massadę, piękne, dobre i… nasze polskie.

Anonymous
Gość

Oprócz Massady radzę zwrócić uwagę na oprawki Gotti, są po prostu niebywałe, no logo, ręczna szwajcarska robota, no i w sumie cena też nie masowa -ok 1300-1500 zł.

Anonymous
Gość

To jakies kuriozum, oskarzanie Firmy ze sie ja nagminnie podrabia. Obciachem jest wyjscie z torebka LV, a niby czemu.?Pan Bauer nie jest akurat zadnym autorytetem w tej sprawie, ani w zadnej innej zreszta. Wystarczy poogladac jego stylizacje. Niby na Piotrusia Pana, ale i tak bez zadnego ladu i skladu. W biznesie tez rozgnietli go jak pluskwe i pokazali miejsce w szyku. Jakos w jego salonach tlumow nie widzialem, wiec na razie moze tylko pomarzyc ze ktos bedzie podrabial jego ciuchy.

Mr. Vintage
Gość

Nie mieszajmy ubioru Rafała Bauera z tym co ma w głowie. A ma sporo, bo zarządzał kilkoma największymi firmami odzieżowymi w naszym kraju.

Co do tłumów w Rage Age – raczej nigdy ich tam nie będzie. To nie jest marka, gdzie będzie sznur klientów do kasy jak w Zarze.

Anonymous
Gość

A ja się ubieram w H&M, bo tylko na to mnie stać, jak większość społeczeństwa, i nie mam “metkowych” problemów…

Anonymous
Gość

Ja śmiem twierdzić, że kupowanie w H&M się nie opłaca, bo jakość ich ubrań (przynajmniej tych z którymi się spotkałem) jest kiepska bądź tragiczna, a ceny często mają wyższe, niż w innych sieciówkach.

Ale to otwiera dyskusję na ważny problem, który ma wielu początkujących (w tym ja).

Zaczęliśmy interesować się modą męską. Nie zależy nam na logach na ubraniach, ba!, wręcz chcemy mieć rzeczy bez nich. Rzeczy proste, przyzwoite jakościowo, ponadczasowe. Nie mamy fortun, więc zależy nam, żeby nasze ubranie nie zniszczyło się po kilku miesiącach, ale też nie mamy zamiaru wydawać stu złotych na podkoszulek. Chcemy kupić dane ubrania, ale nie mamy pojęcia, gdzie się udać!

Szukałem jakiś czas dobrych dopasowanych t-shirtów, które nie wyniosą mnie po 5 dych za sztukę. Znalazłem w końcu odpowiednią rzecz dla siebie — t-shirty Angelo Litrico w C&A (w dwupakach po 22.5 złote za sztukę). Te z h&m za 2 bądź 3 dychy wyglądały nieciekawie już w sklepie.
Szukam już jakiś czas gładkiej ciemnej polówki (granatowej bądź czarnej — do dandy zestawu z białymi spodniami). I nic! Albo cena powyżej 100 złotych za sztukę albo tkanie tak grube, że pstrokate bazarowe polówki, które nosiłem, które nosiłem w dzieciństwie, prezentowały się dziesięc razy lepiej. Już przestałem szukać.
Byłem w outlecie cottonfielda i patrzę — biała koszula button-down bawełniana pięknie tkana (nie wiem czy to nie słynna bawełna oxford czy popelina czy może coś jeszcze innego; na metce nie napisane, ja [póki co] się nie znam, może ktoś wie, jak są tkane takie koszule cottonfielda), brak kieszonek [co mi pasuje], logo prawie niewidoczne. Przymierzyłem — pasuje idealnie. Cena — 100 czy 120 złotych. Zawahałem się, szczególnie, że dzień wcześniej zamówiłem białą bawełnianą koszulę button-down ze sklepu internetowego vistuli, ale mówię “zaszalaję”. Zacząłem potem szukać koszul w innych kolorach po innych sklepach i widzę, że trafiłem na niezwykłą okazję, bo w sieciówkach koszule są z plastiku, a jak nie są to trzeba wydać 200 złotych. I mam z koszulami ten sam problem, co z polówkami. A po second handach nie mam, co szukać, bo mieszkam w stolicy tego kraju. Outlety to raj tylko w mniejszych miastach…

Anonymous
Gość

Ja uważam, że może jakość ubrań w H&M mogłaby być lepsza, to stylistyka jest znacznie bardziej wypracowana. H&M na bieżąco podąża za trendami, dlatego ich ubrania są zawsze na czasie, co więcej, która inna sieciowa marka w Polsce oferuje ubrania zaprojektowane przez znanych designerów? A jeśli chodzi o C&A, to ja dziękuję za tę ich zawyżoną rozmiarówkę, gdzie koszula S ma 56cm w klatce, nie stać mnie na to, by z każdą ich rzeczą latać do krawca…

Anonymous
Gość

Przy wzroście 174 cm w H&M noszę M-kę, w C&A noszę S-kę. W Cottonfieldzie też noszę S-kę, więc jeśli C&A ma zawyżoną rozmiarówkę to Cottonfield też…
Jest tak, jak piszesz — H&M ma stylistykę nowoczesną, a jakość kiepską. Jeśli ktoś chce koniecznie być “na czasie” to h&m to dobre miejsce — rzecz znosi akurat jak dany trend przestanie być popularny. Ale, tak sądzę, większość osób wchodzących na tę stronę nie chce podążać za trendami, a nosić rzeczy ponadczasowe, pasujące do ich sylwetki i charakteru. Rzeczy z H&M są skrojone na osoby, które mają na ciele nie tylko zero tłuszczu, ale i zero mięśnia. Mało kto z nas ma taką sylwetkę. Mało kto z nas chce mieć taką sylwetkę.

Anonymous
Gość

Cottonfield też czasami trochę przestrzeli z rozmiarem, choć to nie reguła. Ja mam 182 cm wzrostu i ważę 60 kilo. Rozmiary, jak i stylistyka z H&M mi najbardziej odpowiadają. Wolisz inne sklepy, twoja sprawa, nie ma o co kruszyć kopii:)

Igor Rądlewski
Gość

Smutne ale prawdziwe ! ;(

Zapraszam do siebie na konkurs ! <3
Pozdrawiam,
radlewski.com

Anonymous
Gość

Ja natomiast ubieram się w designerskie ciuchy marki Tarnowska Odzież i mam pewność, że nie ważne czy to WaWa, KrK, NYC, LA, SF czy LND, nie spotkam drugiej tak samo ubranej osoby:D

Orlin
Gość
Mr. Vintage
Gość

Zacne towarzystwo.

SARDU
Gość

Mr Vintage bardzo trzeźwo zauważył to, o czym sam wspomniałem z kilka tygodniu temu na forum bespoke.pl. Mianowicie, że przy zalewie, dosłownie powodzi podróbek, nawet noszenie oryginałów jest obciachowe. Moja refleksja dotyczyła szalika Burberry, który nosi (teraz jest 28 C, to nie, ale jak jest zimniej) chyba połowa miasta. Ups, chciałem napisać “Burberry”, bo to jest kratka podrabiana wprost nagminnie i w szczególnie odrażający sposób (moherowe wózki “Burberry”, obrzydliwe plastikowe kurteczki w taki wzór itd.). I dlatego IMO noszenie oryginału za 1000 zł staje się przez to obciachowe…

Anonymous
Gość

Caly czas mysle ze chyba snie. Co za bzdury ? Niech sie wstydza ci, co nosza podrobki. Dziewczynka w ciuchach M&S dzierzaca dumnie na plecach podrobke LV wyglada groteskowo, ale co to ma do noszenia oryginalu przez elegancka kobiete ktora na to stac. Wydaje mi sie ze takie myslenie wynika zawsze z frustracji ludzi ktorych niestac na krytykowane rzeczy. To tak jak ubogi sasiad obserwujac nowe Porsche 111 za plotem, mowi ze on nie musi przedluzac sobie penisa. To mniej boli niz przyznanie sie do prawdy. Kolekcionuje zegarki i idac tym tokiem myslenia powinienem sie wstydzic je zakladac, bo wszystkie wartosciowe sa nagminnie podrabiane. Co to za powod do wstydu, ze beszczelny, chinski zlodziej (podrabianie to bezapelacyjnie zlodziejstwo), nie uznaje czyjegos intelektualnego dorobku. Panowie otrzezwiejcie, bo popadamy w paranoje.

Mr. Vintage
Gość

Mam podobne zdanie, nie popadajmy w paranoję. Ja podałem tylko kilka przykładów konkretnych rzeczy, nie mam nic przeciwko marce Ray Ban czy Burberry. Z tej pierwszej chętnie wybrałbym kilka modeli dla siebie, ale na pewno nie byłby to wayfarery. Z Burberry z przyjemnością założyłbym klasyczny trencz, ale szalik od nich raczej wybrałbym nie w kratę.

SARDU
Gość

Pomijając masę niemerytorycznych wjazdów, jeśli podróbkę Twojego zegarka, Anonimowie, nosiło by pół Warszawy, i widziałbym go na ręku wszystkich żuli, moherów i robotników na budowie, to dostrzegłszy go na Twojej, to uznałbym, że tak, że wyglądasz obciachowo.

Rozumiesz to? Poprzez spowszednienie, pauperyzację jakiegoś dodatku, luksus staje się wsią i obciachem. Tak właśnie stało się z kratką Burberry. A elegancka kobieta równie dobrze może mieć podróbkę LV z allegro, i tak nikt tego nie sprawdzi, chyba że replika będzie w oczywisty sposób paskudna.

Anonymous
Gość

“Co to za powod do wstydu, ze beszczelny, chinski zlodziej (podrabianie to bezapelacyjnie zlodziejstwo), nie uznaje czyjegos intelektualnego dorobku. Panowie otrzezwiejcie, bo popadamy w paranoje.”
Intelektualnego dorobku? Jakiego intelektualnego dorobku? Czym różni się koszulka polo lacoste, tommy’ego hillfigera i dziesiątek innych firm wyłączając logo na piersi? W wersji podstawowej design wszystkich jest identyczny (czy prawie identyczny). A może polówki powinien produkować tylko lacoste, bo to (z tego co wiem) ich intelektualny dorobek?
Nie wiem jak z designem wayfarerów, ale clubmastery weszły na rynek w latach 80-tych podczas gdy ten design jest obecny na rynku od ’47 (http://en.wikipedia.org/wiki/Browline_glasses). Więc w sumie clubmastery to podróbka (świetna jakościowo i legendarnej firmy, ale wciąż podróbka). Problem jest wtedy, gdy chiński produkt ma naszyte nie swoje logo, bo wtedy oszukuje nie tylko osoby trzecie, ale i kupujących (przecież mogę się nie znać, a koszulkę kupić z drugiej ręki — na allegro czy w szmateksie). Dlatego, jak tu ktoś napisał już wyżej cytując książkę Fussela, widoczne logo na ubraniu to ploretariatyzacja nawet jeśli jest to produkt luksusowy. Koszulka z wielkim napisem ARMANI to wiocha wielka, polówka z dyskretnym logiem z krokodylkiem czy graczem polo to ploretariatyzacja dużo mniejsza, ale wciąż lepszy jest produkt bez loga.

Anonymous
Gość

Co do RL i TH to podróbki od oryginału nie różnią się niczym.Te same materiały,te same taśmy produkcyjne.Różnica polega na tym że “podróbki” idą do lokalnych biznesmenów a “oryginały” do dystrybutorów RL czy TH i w związku z czym “oryginał” kosztuje np. 300zł za polówkę w polskim sklepie,a “podróbka” 10 euro.I to jest realna wartość tych produktów,ba! wciąż się na niej zarabia.

Anonymous
Gość

Do Anonimowy Apr 25, 2012 02:57 PM

“Przeczytaj ze zrozumieniem, żeby nie śmiać się za wcześnie. Podaż rodzi popyt. Parę lat temu nie było tabletów czy e-czytników. Weszły na rynek, znaleźli się kupcy. Idę do Burger Kinga i chcę czymś popić frytki — biorę colę z braku laku. Idę do salonu optycznego — ray-banek tam jest najwięcej, więc prawdopodobieństwo, że je wybiorę jest większe, niż okularów innych marek. Prawo Saya, jedna z klasycznych zasad ekonomii.
Jaki sens miałoby w tamtej wypowiedzi zdanie popyt rodzi podaż? Skoro nie rozumiesz słowa pisanego to zamilknij. A jak zwracasz uwagę na błąd to kulturalnie, a nie rechotem.”

Ekonomii to ty się chyba w socjalizmie uczyłeś!! Współcześnie nikt się nie zgadza z teorią Saya i jest uważana za fałszywą. Czym jest podaż bez popytu?? Jobs znalazł lukę, niszę na to na co było zapotrzebowanie. W związku z tym popyt na to był, ktoś to tylko wyczuł i przy pomocy marketingu podbił modę na takie urządzenia. Gdyby nie było popytu to twoim zdaniem istniałaby podaż i na półkach w sklepie leżałyby dziesiątki tabletów gdyby nikt ich nie chciał kupić??? Ludzie tego potrzebują więc apple, asus itp. mają pracę. Ergo. Jest popyt –>> ktoś go zaspokaja. A nie na odwrót!!!!!!!

Anonymous
Gość

Nie jestem ekonomistą i jestem za młody, żebym się w socjalizmie uczył. Nadto mam poglądy całkowicie prorynkowe, wręcz libertariańskie. W ogólniaku mnie uczyli, że zarówno podaż rodzi popyt (podane przez Ciebie), jak i że popyt rodzi podaż i działa to symultanicznie, ale zostawmy to teraz. O co mi chodziło wtedy wytłumaczę raz jeszcze:
mam kilka stów i chcę kupić okulary przeciwsłoneczne. Nie znam się zupełnie, nie znam firm produkujących. Wchodzę do salonu optycznego i jest ściana wypełniona ray-banami. Polaroidów nie ma ani jednych. Nie ma szans, żebym kupił polaroidy w tej sytuacji, a że ray-banki dość duża. I, jasne, ray-banek jest dużo, bo duzo ludzi chce je mieć, więc jedno nakręca drugie. Słowem, wśród wielu osób jest popyt na okulary przeciwsłoneczne, jakiekolwiek dobre, nie okulary przeciwsłoneczne ray-ban. Jeśli podaż jest w większości ray-banek to wielkie prawdopodobieństwo, że ludzie wybiorą ray-banki.

Anonymous
Gość

I znowu wychodzi na moje. Wszedłeś kupić okulary bo masz taką potrzebę, a nie dlatego, że zobaczyłeś witrynę, wszedłeś przypadkiem i kupiłeś bo cię skusili (to by oznaczało, że podaż wykreowała twoją potrzebę). A skąd one się biorą na tych półkach. Raybany wiszą na ścianie bo ludzie chcą je kupować. Gdyby kasia, krysia, maciek nie wchodzili do butiku i nie pytali o aviatory to przecież salon optyczny by ich nie sprowadzał i nie sprzedawał. Można się zastanowić na kreowaniem zapotrzebowania, mody wśród społeczeństwa, ale żaden salon nie będzie się na to silił. Liczy się to co możesz sprzedać dziś. Przyjdzie moda na co innego niż raybany to i asortyment się zmieni. Nie chodzę po salonach optycznych i nie wiem czy naprawdę jest ich taka masa, ale może taka była filozofia marki. Wykreować markę ekskluzywną a potem zacząć sprzedaż masową. Tu, ewentualnie, można dopatrzyć się symptomów kreowania podaży, ale to jest niezmiernie trudny i kapitałochłonny proces, na który małe, polskie salony optyczne się nie porwą.
Co do nauki przedsiębiorczości w ogólniaku (nieważne dobrym, średnim czy złym), to szczerze mówiąc marne źródło żeby się powoływać. Tam profesor ekonomii, albo chociaż magister ekonomii Cię nie nauczał tylko pedagog, a czasami ktoś po kursie pedagogicznym.
Innych wątków nie chce mi się już rozwijać. Masz trochę racji. Tylko co ma Twój libertarianizm do tego? To jest nurt polityczny, filozoficzny a nie prawo ekonomiczne.

Anonymous
Gość

Gdyby ludzie nosili orginaly, to by byli orginalni. Problem lezy w ogromnej ilosci podrobek na ktore jest pobyt, a polscy celebryci tez od takich zakupow nie stronia. Przyjemnosc polega na posiadaniu, tak posiadaniu, np. szalika Burberry ale tego orginalnego. Sama skladam euro do euro aby kupic sobie go w wersji letniej, kaszmirowy na zime juz mam. To nie sa rzeczy tanie, ale warto posiadac skarbonke na ten wymarzony orginal. Czy marki niszowe to te ktore nie sa jeszcze podrabiane??? Nie widzialam w Niemczech podrabianego Bossa czy Hilfigera ale ostatnio cala mase
ludzi w jeansach obszytych gruba nicia niby fastryga. Znajoma przywiozla sobie takie z Turcji, bo tu kosztuja podobno 500?. Czy to jakas niszowa marka ktora zrobila sie “luxusowa”? Musze miec swiadomosc, ze moje orginaly sa ogrinalne, inaczej nie sprawia to przyjemnosci.
Ania

Anonymous
Gość

I może jeszcze zastanawiasz się w toalecie czy produkt danej marki lepiej odda Ciebie jako człowieka, jak bohater Fight Clubu zastanawiał się nad szafkami z IKEI.
Zawsze sądziłem, że chodzi o to, żeby mieć dobrze wykonaną ładną rzecz, a nie logo.

Anonymous
Gość

Kupuje rzeczy ladne, ktore mi sie podobaja, niektore z logo, jezeli moge sobie to sfinansowac. Owszem czuje sie lepiej, ze mam orginaly, a nawet bez nich nie kupilabym
podrobek, bo to powiewa tandeta.
Ania

Anonymous
Gość

A mi się wydaje, że powinnaś czasem zerknąć do słownika. Nie wiem co to “pobyt”, w tym kontekście, oraz orginał i orginalny. Droga Aniu! Przeczytaj czasem jakąś polską książek lub chociaż gazetę.

Anonymous
Gość

Mr.V. wiesz cos na temat marki Armata di Mare? Godna jest polecenia, jak ksztaltuja sie ceny?

Anonymous
Gość

“AnonimowyApr 25, 2012 02:58 AM

Przeglądając męskie kolekcje Polaroid gołym okiem widać, że “inspirują” się Ray Ban.
Wayfarer jest już klasyką. To tak jakby czepiać się trampek Converse.

Rdk”

Jeśli coś takiego uznamy za podróbkę to clubmastery też trzeba uznać za podróbkę. Ludzie, są granice!

Mam takie trampki kupione za dychę w centrum handlowym http://t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRgZuHJERzp44ygkxNNtwMIa5g2xYxQ7GkLwsY4QTPuORNeEape . Nie mają tylko napisu ALL STAR, cały design jest taki sam. Wkładam podróbki? Podróbki to by były, gdyby został tam napis ALL STAR (albo jakiś bardzo podobny). Podróbka jest wtedy, kiedy dany produkt chce udawać produkt innej firmy poprzez logo. I tylko wtedy. Inaczej każde prosto skrojone dżinsy bez streczu z wysokim stanem (teraz niepodobna takie znaleźć, ale dziesięć lat temu było ich pełno w supermarketach za niskie pieniądze) były by podróbkę levisów 501-ek.

Olfaktoria
Gość

Kiedy wszyscy za chwilę ubiorą się tak samo, można to być irytujące.
Lubię oryginalne produkty, ale chodzi bardziej o oryginalność jako rzadkość występowania w sprzedaży.

madix
Gość

Hmm…

Sam mam czarne wayfareery (bo je bardzo lubię-te normalne, a nie takie przechylone, bo mi jest w nich lepiej). Wcześniej miałem rogówki no namy i też było ok. Nosze okulary ze względów korekcyjnych i w RB mi dobrze. Co do ich powszechności, jeśli ktoś nosi je, bo musi lub przeciwsłoneczne (bo słońce świeci), to jest ok, ale…
Jak noszą je panienki kilka rozmiarów za duże, żeby dodać sobie intelektualnego powabu(i wyglądają jak ciotka klotka-jeśli wiecie o czym mówię), czy goście w zerówkach, to jest to obciach. To są przede wszystkim okulary męskie i są one raczej z racji swojej już klasyki, w pewien sposób jak oficjalny strój. Wszytko zależy do czego się je nosi i kto je nosi.
Co do Burberry to fakt-już wszystko jest w te wzorki.
W Polsce to jest w ogóle mega fajna sprawa-całe watahy chodzą ubrane w jeden wzór, obowiązujący na dany sezon.
Zwłaszcza u kobiet to widać:
– kilka lat temu dżinsy podwinięte nad kozak, przekomiczne u niskich lub kobiet z krótkimi nogami,
– z rok temu z kolei kozaki a’la muszkieter z cholewami za kolano,
– tej zimy była moda na brązowe botki na obcasie z wywiniętym futerkiem,
– no i moda tego lata-u wszystkich spodnie koloru camel.

Niestety Polacy nie mają żadnego poczucia gustu-wystarczy popatrzeć na budynki, czy wnętrza mieszkań. Tandeta na potęgę – albo podróbki starych mebli, albo potworki rodem z Bodzio. Wspominana IKEA, przy tej szarości to naprawdę szczyt designu w Polsce.

Anonymous
Gość

A JA KUPIŁEM SOBIE OSTATNIO OKULARY MARCA JACOBSA I ŻYJE NA BOGATOOOOOOOOOOOOOO!

Anonymous
Gość
Anonymous
Gość

Jeśli już w temacie marek jesteśmy;) mam takie pytanie co to jest za marka “Cafeina”?

Pytam, ponieważ spodobały mi się jedne z ich butów i chciałbym się dowiedzieć, czy to nie jest jakaś ściema:)
W Polsce bogata oferta ich butów jest w sklepie answear.com
Strona producenta: http://www.cafeinafootwear.com/
Co sądzicie?:)

Anonymous
Gość

Nie do końca można się z tym zgodzić. Jest ogromna różnica między kupowaniem produktów dla wyeksponowanego logo – nie ma wtedy znaczenia jakość, design tylko “świecenie metką”. Do tego wystarczy podróbka. Tenże Louis Vuitton robi piękne damskie torebki, gdzie logo jest dyskretnie tłoczone w niewyeksponowanym miejscu np. http://www.louisvuitton.com/front/#/eng_US/Collections/Women/Handbags/products/Pont-Neuf-PM-EPI-M5907E. Takie komentarze jak Rafała Bauera z obciachowej firmy silącej się na oryginalność są nieuprawnione. No chyba, że jego wiedza o produktach Vuittona bierze się z przechadzek po warszawskich bazarkach albo “salonach” na których celebryci próbują błysnąć rzucającym się w oczy logo.

Anonymous
Gość

I jeszcze kupowanie Lamborghini w Polsce to prawdziwy obciach, szczególnie nie za własne pieniądze tylko jako auto służbowe, do tego żółte

Anonymous
Gość

Ja z najtanszych sklepow nie korzystam, ale nie ide sobie do takieogo CH do sklepu “Royal collection” tylko wybieram butiki. Mam Ray-Ban Wayfrarery ktore kupielm za 650 zł w butiku 4 lata temu. Moja meska apaszka burberry zostala sprzadana za polowe ceny, ponieaz za duzo osob ma apaszki w kratke takie jak Burberry i nawet podobne widzialem w H&M czego nie lubie. Dlatego czesto bedac na zakupach wybieram dosyc takze znana marke Tommy Hilfigera. Torebki LV dla mnie sa godne pozalowania .

wpDiscuz