Wizytówki szyte na miarę

98 komentarzy

Lubię ładne rzeczy i dotyczy to nie tylko ubrań i dodatków. Kilka miesięcy temu stwierdziłem, że chcę mieć ładne wizytówki: coraz częściej bywam na różnego rodzaju spotkaniach i konferencjach i brak wizytówek stał się uciążliwy, bo musiałem zapisywać dane kontaktowe na skrawku papieru. Oczywiście część z tych spotkań była wcześniej inicjowana mailem, więc rozmówca wiedział, z kim się spotyka i miał moje dane kontaktowe. Uznałem jednak, że wizytówka może być miłym gadżetem, już trochę w stylu retro, bo w dobie komunikacji elektronicznej coraz częściej rezygnujemy z biletu wizytowego.

Dzisiaj wizytówka to zwykle kawałek kartonika, na którym zamieszczamy dane osobowe i kontaktowe. Personalizowanie wizytówki zdarza się coraz rzadziej. W dużych firmach wizytówki drukowane są z jednego szablonu i różnią się jedynie danymi, forma jest zazwyczaj jednakowa zarówno dla pracowników niższego szczebla, jak i dla menedżerów. Ja chciałem, by wizytówka nie była tylko kartonikiem z nazwiskiem, lecz czymś wyjątkowym, jednym z elementów budowania wizerunku. Stylowym dodatkiem, takim jak krawat, poszetka albo buty. To wysokie wymagania, ale jak już wspomniałem, lubię ładne przedmioty.

Ponieważ wiedzę o technikach druku miałem mizerną, zacząłem przeszukiwać zasoby internetowe w poszukiwaniu inspiracji. Po wpisaniu haseł w rodzaju “ekskluzywne wizytówki” trafiłem na kilka stron z ofertami, które od razu zwróciły moją uwagę. Okazało się że to, czego szukałem, to druk typograficzny (ang. letterpress) na papierze bawełnianym. Obecnie jest to niezwykle rzadka usługa, wykonywana według technik drukarskich sprzed ponad stu lat. W sam raz coś dla Mr. Vintage.

9635

Różnica pomiędzy drukiem typograficznym a współczesnymi metodami druku z tłoczeniem polega głównie na stosowaniu głębokiego reliefu (tłoczenia) i druku na najbardziej ekskluzywnym papierze bezdrzewnym, wykonanym z reguły w 100% z bawełny. W dodatku prace w znacznej części wykonywane są ręcznie, zupełnie tak, jak sto lat temu. Proces drukowania przebiega na specjalnych prasach o ogromnej sile nacisku, przy wykorzystaniu różnorodnych matryc drukarskich. Kiedyś wykonywano je z ołowiu, obecnie powstają ze stopów magnezowych.

Na dłuższy czas zatrzymałem się na stronie pracowni poligraficznej LetterArt. Nie mogłem oderwać wzroku od ich portfolio ? przepiękne wizytówki, zaproszenia ślubne i pozostałe druki w pełni prezentowały kunszt tej metody druku. W wyobraźni zacząłem już projektować własną wizytówkę, a w przełożeniu tej wizji na grafikę pomógł mi Kuba.

Zależało mi na wykorzystaniu kolorystyki bloga (granat), ale także na tłoczeniach bez koloru, bo to właśnie one oddają piękno druku typograficznego. Dzięki nim wizytówka staje się trójwymiarowa. Wymyśliłem sobie, że tłem wizytówki będzie tłoczenie nawiązujące do tematyki bloga. Miałem trzy pomysły: wzór pikowania wzorowany na kurtce husky, prążki kredowe z tkaniny garniturowej i prążki z koszulowej tkaniny oxford. Wybrałem pierwszą opcję. Kolor i krój czcionek powtórzyliśmy z bloga, by zachować spójność graficzną.

Wybrałem kremowy, w 100% bawełniany papier z włóknami long grain (wzdłuż arkusza) o gramaturze 550 gram na metr kwadratowy i grubości około 1 milimetra. To papier mniej więcej trzykrotnie grubszy niż wykorzystywany w standardowych wizytówkach. Papier ten nie posiada żadnych chemicznych wybielaczy, a farby, z których korzysta firma LetterArt, to mieszanki na bazie składników mineralnych, produkowane (podobnie jak papier) zaledwie w kilku miejscach na świecie.

Druk moich wizytówek był wykonywany z dwóch oddzielnych matryc magnezowych: jednej z tzw. blind print (ślepym drukiem bez farby), a drugiej z tłoczeniem i kolorem granatowym (PMS 539 U). Firma LetterArt ma do dyspozycji kilka pras typograficznych, ale najstarsza i najbardziej oblegana to maszyna Dietrich Engelhardt z 1905 roku. Moje wizytówki również były na niej drukowane.

Podczas korespondencji mailowej udało mi się wyciągnąć od właściciela firmy kilka ciekawych informacji na temat działalności jego pracowni. Firma LetterArt, choć założona w 2009 roku, jest dziełem trzeciego pokolenia ludzi związanych z drukiem typograficznym. Pierwsze pokolenie miało styczność z tą metodą druku w latach 50. ubiegłego wieku, podczas pracy w drukarni “Dziennika Kujawskiego”.

Pracownia wykonuje usługi dla kontrahentów z około dwudziestu państw ze wszystkich kontynentów świata. Mimo tak dużego zasięgu pozostała firmą rodzinną, a czas płynie tam podobnie jak w dawnych warsztatach rzemieślniczych. Jakość ponad ilość – taką mają dewizę. A ponieważ proces produkcji w dużej części wykonywany jest ręcznie, to trzeba uzbroić się w cierpliwość – realizacja zlecenia trwa około trzech tygodni. Sytuacja jest więc podobna do szycia miarowego ? od ręki nikt tego nie robi, ale też żaden klient na to nie narzeka. Różnica jest taka, że w niektórych pracowniach krawieckich można za dopłatą zamówić usługę ekspresową, a tutaj nie ma takiej możliwości. Trzeba czekać.

Magia druku typograficznego to w dużej mierze zasługa papieru bawełnianego. Pracownia LetterArt sprowadza go z kilku papierni, których historie sięgają nawet XVII wieku. Stosowane tam techniki produkcji papieru czerpanego nawet dzisiaj niewiele odbiegają od pierwowzoru i oryginalnych metod jego wytwarzania.

W Polsce istnieją prawdopodobnie tylko trzy pracownie wykonujące druki typograficzne. Każda z nich ma inne maszyny i papier, a zatem każda ma inny styl – podobnie jest z pracowniami krawieckimi i szewskimi. Ale według właściciela pracowni LetterArt, tylko oni dysponują prasami i papierem gwarantującymi najwyższy na świecie poziom druku typograficznego. Na forach internetowych również spotkałem się z opinią, że są bezkonkurencyjni.

Moje wizytówki dotarły po trzech tygodniach w estetycznym pudełku z surowej tektury. Efekt końcowy możecie zobaczyć na zdjęciach:

9625953694879573

Papier jest niesamowity. Na pierwszy rzut oka wygląda na gruby i sztywny, ale jego faktura jest miękka i przyjemna w dotyku, bardziej przypomina nubuk niż papier o gładkiej fakturze. Początkowo byłem trochę zawiedziony tłoczeniem bez koloru – pikowanie i adres bloga wyszły grubsze niż przypuszczałem. Nie przewidziałem, że brak koloru zmniejszy czytelność tłoczenia, a tak się właśnie stało. Mogliśmy zaprojektować cieńszy wzór pikowania , a adres bloga napisać inną czcionką. Ale po kilku dniach przyzwyczaiłem się do tych szczegółów i obecnie mi nie przeszkadzają, a na same wizytówki ciągle nie mogę się napatrzeć. Mała rzecz, a cieszy.

Druk typograficzny polecam osobom, które z tak drobnej rzeczy jak wizytówka chcą uczynić piękny przedmiot, nie będący tylko płaskim kawałkiem kartonika z danymi osobowymi. To produkt z wysokiej półki, ale bez wątpienia wart swej ceny. Mimo że letterpress jest wiekową techniką, to efekty jej wykorzystania są niesamowite. Polecam obejrzeć portfolio firmy LetterArt – znajdą się tam prawdziwe perełki.

9569 9465 9520 9552 9532 9548

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

98 komentarzy do "Wizytówki szyte na miarę"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Ana
Gość

Wspaniała rzecz. Coś pięknego. Zazdroszczę :)
Niesamowite, że na tak wiekowych urządzeniach można robić takie cuda.

Paweł Zegarow BLOG
Gość

Wow ! wow, wow. Nie mam nic więcej do powiedzenia. Wizytówki wyglądają świetnie.

Jacek
Gość

Projekt wizytówki bez rewelacji, ale sama technika wspaniała. Jak sam napisałeś “mała rzecz, a cieszy”.

zobacz.jaksienosic.pl
Gość

Jakość, styl, elegancja, na takie wizytówki aż miło popatrzeć.

Maks
Gość

Piękne Michał.

Maciek
Gość

Mam pytanie: czy na takim papierze wygodnie się pisze?

Michał
Gość

taki papier jest idealny do pisania, ale trzeba brać poprawkę na to, że lubi bardzo chłonąć tusz, więc np. przy pisaniu piórem wymaga wprawy

Michał
Gość

Czy to jest artykuł sponsorowany?

Katarzyna
Gość

Piękne, a jestem grafikiem warsztatowym i na druku co nieco się znam. Firmy jak wspomniana wyżej zasługują na pochwały, zwłaszcza, że w dzisiejszych czasach z racji wszechobecnej grafiki, ta na wysokim poziomie zdaje się zanikać, zamierać. Przykre to dla ludzi, którzy pamiętają czym grafika była te (choćby) 30-50 lat temu… Z racji zboczenia zawodowego i miłości do dobrych gatunkowo papierów, Twoje wizytówki są dla mnie małym dziełem sztuki. Z resztą, jak większość projektów z portfolio LetterArt ;)

Peter
Gość

Wybacz, ale skoro się znasz, to powinnaś dostrzec, jak paę innych osób, miałkość projektu.

Gnievku
Gość

Z trzeciego od dołu zdjęcia da się odczytać “zamazane” ostatnie cyfry numeru telefonu ;)

Piękne są te wizytówki, przydałby się do kompletu jakiś stylowy wizytownik.

AB
Gość

Czy ja dobrze widzę, że za jedną sztukę wizytówki wychodzi ok. 2 zł?!

Krzysztof Jot
Gość

Powtórzę tekst z FB – ale “boli mnie” ta wizytówka, więc muszę :) .
Panie Michale – w wielu tematach jest Pan niekwestionowanym “guru”, również konwencje “zaszalejmy złammy styl i nudne stereotypy” nie są mi obce, ale tu… boski papier, misterna robota drukarska, jednak wizytówki są małym koszmarem. Kiedy zobaczyłem je kilka dni temu po raz pierwszy z adnotacją, że to “półprodukt” sądziłem, że będą to “metki-przywieszki” do jakiegoś produktu przez Pana firmowanego.
jako wizytówki te kartoniki są koszmarne. To nie jest ani łamanie zasad, ani indywidualne podejście do mody tylko po prostu obciach. Ani format, ani układ (pionowy) ani czcionka (wszystko wersalikami !! ) no litości… i jeszcze druk na tych tłoczeniach… Nie nie nie. Widziałem w życiu wiele wizytówek – nowoczesnych, ekstrawaganckich, pięknych i paskudnych, eleganckich i prestiżowych – ale tej nie jestem w stanie zakwalifikować. Jest to typowy przykład złego wykorzystania materii – całkowity przerost formy nad treścią.
Mam nadzieję, że negatywna opinia nie padnie łupem cenzury – w innych tematach jestem dla Pana pełen podziwu i uznania, tu uczciwie Panu mówię – obciach. Przywieszka – tak, wizytówka – nie.

As
Gość

@Krzysztof Jot, jeżeli zabiera się pan za krytykę, to proszę sprawdzić, czy pojęcie “czcionka” jest właściwe.

Arek
Gość

Brawo p. As, zgadzam się w 100% – @Krzysztof Jot nie tylko nie widzi różnicy pomiędzy fontami, glifami i czcionką ale także pomiędzy majaskułami i fontami z krojem “Small Caps” czyli takimi jak użyte w nazwisku, które są przeznaczone właśnie do takich celów. Nie mając nawet takich podstaw wiedzy nie powinno się na ten temat wypowiadać i to do tego w ten sposób. Co do projektu z pewnością warto byłoby go nieco poprawić ale nawet obecnie z pewnością te wizytówki będą się podobać. No i papier, robota drukarska, pogratulować wyboru. Majstersztyk.

Arek
Gość

eeeeeech, te literówki, oczywiście majuskułami (dla niewtajemniczonych to wersaliki czy też inaczej duże litery)

Krzysztof Jot
Gość

odpowiem Panu – Nie wygłupiałem się, pisząc na ciuchowym blogu o typografii, o zasadach, nazewnictwie, czy to krój antyczny, nowoczesny, analizować czy to Bodoni czy Bembo. Bo raczej chodzi tu o inne względy – a nie o udowadnianie swej fachowości instrumentalnej. Bo generalnie całkowicie nie ma to znaczenia – nie pisałem o technicznych wadach czy zaletach, ale o doznaniach estetycznych. A dla wyrażenia opinii w tej materii wystarczy, że mam “wyczucie estetyczne”, ale aby nie było, że nie wiem co piszę – powiem Panu że mam i wiedzę i doświadczenie – 35 lat pracy w tej materii, i o ile nie będzie to źle odebrane – pracy z sukcesami. Podobają się Panu te wizytówki – super, ale to nie są wizytówki które można podać wszędzie i każdemu, nie narażając się na uśmiech politowania. A można tak było zrobić – i druk i tłoczenie – tyle, że z tzw. wyczuciem. Tu go zabrakło, i jest tu zbyt wiele grzybków w barszczyku:). I tyle . I pozdrawiam.

Kuba
Gość

Panie Krzysztofie, proszę o kontakt mailowy w sprawie projektu wizytówek: jakub@bartosiak.com.pl

Peter
Gość

W druku typograficznym jak najbardziej…

dejko
Gość

Też mam wersalikami (pierwsze litery nieco większe) i co z tego? Jest jakaś zasada która tego zabrania? Moim zdaniem wizytówki są OK. No nie jest to klasyka, bo w takiej formie nie może być i średnio to praktyczne (takie wizytówki rozdaje się w pięć minut na pierwszym lepszym spotkaniu), ale zwraca uwagę i wybija się z tłumu.

A co do wpisu, liczyłem na garść informacji dotyczących projektowania wizytówek. ;)

w
Gość

a czy mozesz w takim razie podczepic przyklad wizytowki, ktora wg ciebie spelnia kryteria?

Ola
Gość

hmmmmm… całkowity przerost ograniczenia człowieka, na nowości ? wykorzystanie materiałów?
:)

Pozdrawiam

Adam
Gość

Dostać taką wizytówkę, to dopiero wyróżnienie ; ).

Sylwia
Gość

E tam, co to za wizytówka skoro numeru telefonu nie widać;)
Moim zdaniem wizytówka powinna być przede wszystkim czytelna, winna zawierać logo i dane kontaktowe i dobrą czcionkę. Prosta i czytelna. I tak ma być i tak jest. Dla mnie ekstra!

trackback

[…] MRVINTAGE: ?Wizytówki szyte na miarę ? […]

Tomasz
Gość

Drogi Michale,
Twoje wizytówki rzeczywiście wyróżniają się z wszędobylskiej, laserowej, korporacyjnej i współczesnej bylejakości, ogólnie mówiąc podobają mi się ze względu na tzw. szlachetność materiałów – jak ja to określam. Logotyp, (a raczej tzw ikona “|\/V”, lub jak mawiali starzy graficy – raport) fajny, czysty, czytelny i niebanalny, oddaje zarazem vintage, ale i to , że żyjemy w XXI wieku, ale muszę dorzucić malutki kamyczek, otóż spójność tego “printu” z logotypem – traktowanym jako całość tzn z linią napisu: MR. VINTAGE na blogu jest kontrowersyjna, bo użyty na wizytówce został font szeryfowy, na nagłówku bloga masz sansserif – bezszeryfowy. Mniejsza o to w tej chwili jaki jest użyty font tu i tam, ale lepiej byłoby, gdyby chociaż był z tej samej podstawowej grupy podziału czcionek. Ale nie bierz tego mocno do Siebie, może mam zboczenie zawodowe jako projektant graficzny z +20 letnim stażem.
Pozdrawiam

NB
Gość

Wizytówki piękne, ale może napiszesz coś o ubraniach, które były tłem do tych ładnych zdjeć?

Arek
Gość

Please :) litości,

1/ Czcionka
Czcionka (staropolskie nazwy: krotło, cćonka, trzcionka) ? rodzaj nośnika pojedynczych znaków pisma drukarskiego, podstawowy materiał zecerski używany w technice druku wypukłego.

2/ Font
W DTP font oznacza matematyczny opis jednego kroju (pełnego zestawu znaków “od a do ż” i znaków specjalnych) przechowywanych w pamięci komputera.

3/ Glif
Glif (glyf) w typografii jest kształtem przedstawiającym w określonym kroju pisma konkretny grafem lub symbol.

4/ Grafem
to najmniejsza jednostka pisma, która często odpowiada fonemowi. Czasem jeden fonem może mieć kilka odpowiadających mu grafemów (w jęz. polskim np. rz i ż, u i ó). W alfabetach grafem jest literą lub znakiem interpunkcyjnym. Dwa grafemy składające się na jeden fonem nazywamy digrafem (np. sz, cz, ch), a trzy ? trigrafem. Kilka wariantów tego samego grafemu nazywamy allografami. To np. Ż z kropką u góry albo z kreską ?, “ł” przekreślone albo z “daszkiem”.

W uproszczeniu:
– glif to pojedyńczy znak używany w typografii (nie mylić z drukiem typograficznym) , np. litera
– gdy taki zestaw znaków jest elektroniczny to są to fonty a nie czcionki
– czcionki to fizyczne !!! nośniki znaków pisma czyli np. ołowiane czcionki, używany kiedyś materiał zecerski.

małpka
Gość

Jaka jest cena takich wizytowek?

Karolina
Gość

No no… piękne, stylowe, inne, unikatowe, vinatge :) Jestem pod wrażeniem

Milo się Ciebię czyta :)

Pozdrawiam z deszczowej Irlandii wraz z moim Markiem

milex
Gość

Przy okazji też sobie zrobię, a co.

mikk
Gość

Projekt dość ładny, choć bardziej jestem zwolennikiem prostoty. Jest jednak błąd warsztatowy. Prążki z Twojego logo powinny mieć kontynuację w przetłoczeniach papieru. Wtedy byłoby to spójne i nie tworzyło zamętu wizualnego (temat: łączenie faktur…). Krój czcionki, którymi napisano dane jest po prostu brzydki.

Rafał
Gość

Dla mnie są super, takie mini dzieło sztuki, inne od wszystkich, widać że zostało w ich stworzenie włożone dużo serca.
A teraz w radio PIN jest wywiad z Dorotą Wróblewską i wspomniano o Tobie Michale ;)

Francuz
Gość

Mr.Vintage: skoro podjąłeś temat wizytówek, to może napisałbyś co nieco o manierach związanych z otrzymywaniem i dawaniem wizytówek? Temat ważny i wbrew pozorom niełatwy, o czym świadczy chociażby komentarz powyżej (no chyba, że mówimy o wizytówkach prywatnych a nie biznesowych):

“Tysiąc sztuk bilecików gwarantuje, że szybko się nie skończą, a koszt 4 gr od sztuki pozwala na rozdawanie ich każdemu komu potrzeba bez wyrzutów sumienia”.

Dobrą zasadą jest posiadanie zaledwie zaledwie paru wizytówek aby ich nie rozdawać na lewo i prawo, a tylko ludziom, z którymi chcemy rzeczywiście utrzymać kontakt.

Pozdrawiam,

Tomek
Gość

Popieram
Moze wreszcie cos ciekawego bo ostatnio robi sie tu jak w Logo – reklama za reklamą i nuda ;)))

mon
Gość

american psycho :)

Michał D
Gość

Naprawdę jestem mile zaskoczony jakością wykonania tych ulotek. Sam się o takowe postaram, dzięki za prezentację.

andrzej
Gość

wizytówki jakie dostaję gromadzę w zbiorze elektronicznym i mój aparat klasyfikuje dane i spisuje je poprzez zeskanowanie ze zdjęcia wizytówki. Wszystkie dane umieszcza w odpowiednim folderze, miejscu i odczytuje dane o firmie. Takie ekstrawaganckie wizytówki niestety traktowane sa z buta przez program czyli i tak trzeba ręcznie wprowadzać dane. Kto dzisiaj nosi wizytownik ??? Moim zdaniem akurat wizytówki powinny mieć jeden wzór i różnic się tylko szczegółami przy zachowaniu układu wpisów wg norm międzynarodowych.
Taka wizytówka jest jak czerwone buty do różowych rajstop i cylindra – dziwne i wyrózniające ale po co ?

Mateusz Nowak
Gość

Wypowiem się, bo dużo się na Twoim blogu odezwało detepowców i grafików, Michale. Grafy, majuskuły, minuskuły, fonty, czcionki… dużo fachowego słownictwa. Na marginesie, znanego mi dobrze, też się tym zajmuję.

Zajmuję się jednak również językiem i chciałbym zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, jedno to ciekawostki na temat języka danej grupy zawodowej (super sprawa, że ktoś chciał się tym podzielić), inna rzecz to językowy puryzm który w tej sytuacji zupełnie nie przystaje do sytuacji. Czytałem taki tekst (prof. Markowskiego chyba), w którym przytaczano wypowiedź osoby zajmującej się materiałoznawstwem, narzekającej, że Polacy mówią “plastik” zamiast “masa plastyczna”. Wymaganie od blogera modowego rozróżniania słownictwa detepowców to podobna przesada.

Po drugie, jest coś takiego jak metonimia, skoro się przerzucamy słownictwem. To taka figura retoryczna i zachęcam do zapoznania się z nią w kontekście słów, jakie stosuje Mr. Vintage w swoim tekście.

Pozdrawiam :)

Monika
Gość

Panie Mateuszu, jaka piękna polszczyzna. Czy ubiera się pan równie elegancko, jak wyraża?

Mr. Vintage, pomysł i zdjęcia świetne. Chętnie tu zaglądam :).

Mateusz Nowak
Gość

Jeszcze nie tak elegancko, jak Mr. Vintage. :)

Dawid
Gość

Kiedy czytam o wizytówkach to zawsze przypomina mi się ta scena:

http://www.youtube.com/watch?v=aZVkW9p-cCU

:)

Krzysztof Jot
Gość

@Mr.Vintage – tu odpowiem do “…Ja nie spotykam się z dyplomatami czy głowami państw….” – a czas najwyższy, bo tam byłoby niezłe poletko doświadczalne :). Tak czy owak – z politowaniem czy bez – jako materia są wypasione na maxa, co do pozostałych zalet czy wad – wypowiedziałem się już i sensu nie ma powtarzać. Jak spełni Pan prośbę jednego z czytelników i napisze o wizytówce i wręczaniu itd – to jak zwykle wcześniej dogłębnie zbada Pan ten temat – a wtedy wnioski przyjdą same. :)
No i jak Pan widzi – mnie się od speców dostało za “czcionkę”, Panu też za nieprawidłowe nazewnictwo, a ja nie pamiętam, aby przez 30 lat klient stanął przed monitorem i powiedział “zmieniłbym font” bo zawsze mówi “a można zmienić tą czcionkę?” i sadze że na tym blogu taki język wypowiedzi jest zdecydowanie bardziej naturalny niż licytowanie się na trudne słówka których i tak nikt nie zna i nie używa na co dzień.

skur_wyszyna
Gość

Sam wzór wizytówki (czy deseń) kojarzy mi się z chusteczkami higienicznymi, więc nie przemawia do mnie, ale za to forma, tłoczenia etc. to czysta fantazja dla zmysłów! Pięknie to wygląda! Jeśli Tobię się podobają to najważniejsze i napewno są bardzo oryginalne! Ale chyba wiem gdzie będę robił swoje wizytówki ;-)
Pozdrawiam

Rzakpapie
Gość

Ok, ale kogo to obchodzi? Jaki jest związek tego z modą? Ponadto nie uważam, że takie wizytówki są warte wygórowanej ceny, ot taki gadżet, który zapewne rzadko się naprawdę przydaje.

ziolkowm
Gość

Witam.

Takie wizytowki to naprawde wybitna sprawa. Pierwszorzedna jakosc – z ciekawosci zajrzalem na strone LetterArt i juz zaluje, ze zasady korporacyjne ograniczaja mozliwosci wyboru w kwestii wizytowek.
Wbrew pozorom, rodzaj wizytowki bardzo duzo mowi o osobie, z ktora sie spotykamy.

Mr. Vintage – czy na swoim blogu poruszales moze temat pior, jako bardzo klasycznego dodatku?

drharvey
Gość

Uwielbiam druk typograficzny i takie kreatywne wizytówki. Świetnie, że ktoś zwraca uwagę na takie detale. Dobry wybór i piękny dodatek :)

Cometto
Gość

Co to jest “550 gram”? Jakich gram?

Joanna Kędziora
Gość

Zastanawiam się czy nie jesteśmy przypadkiem spokrewnieni, bo biorę się za drzewo genealogiczne rodziny, ale z tą linią po mieczu idzie mi najsłabiej:/

Misha
Gość

Wizytówki interesujące. Przeszycie widziałem już w Cafardini :), ale bardzo ciekawe tło MV – duży plus dla grafika:)

Sławomir
Gość

Bardzo ciekawy projekt, ciekawi mnie koszt takiej wizytówki.

trackback

[…] Mr. Vintage dotyczącym wizytówki, którą sobie sprawił  – pełen tekst znajduje się pod tym linkiem – pozwoliłem sobie, poniżej, na kilka spostrzeżeń związanych z etykietą wizytówkową, bo […]

trackback

[…] wykonaniu wizytówek „szytych na miarę” pomyślałem, że tak dobry produkt wymaga odpowiedniej oprawy, a dokładniej etui do ich […]

Peter
Gość

Skorzystałeś z pięknej techniki druku, wykorzystałeś niezwykły karton i niebanalny kolor i wypuściłeś w świat taki koszmarek estetyczny?

To pokazuje, że profesjonalista stylu niekoniecznie musi się znać na wszystkim i w kwestii projektu biletu wizytowego, powinien znaleźć innego profesjonalistę. Tobie się nie udało. Przykro mi.

Adam Turzyński
Gość

Dobry wieczór.
Przede wszystkim dziękuję za dobrą lekturę.
Kilka miesięcy temu sam stanąłem przed podobnym dylematem. Też przeszukałem i Sieć, i pamięć w poszukiwaniu informacji, jak wizytówka biznesowa powinna wyglądać. W skrócie: papier czerpany, druk wypukły, minimum wodotrysków, czyli dopuszczalne logo firmowe, imię, nazwisko, dane kontaktowe I konieczne w poziomie. Taki standard.
Przyjrzałem się wizytówkom Mr. Vintage. Są przepiękne, wysokogatunkowe i łamiące kilka zasad. Czy dobrze? Czy źle? Summa summarum wolałbym otrzymać taką wizytówkę niż arkusz dwustronnie zadrukowany kolorową treścią reklamową.
… a teraz idę poczytać o wizytownikach. Miłego wieczoru!

Aleksandra
Gość

Oj pomarzyć, pomarzyć.
Cenowo pewnie też sporo ?
Aż chce się założyć jakąś działalność by stworzyć dla siebie takie wizytówki, cóż marzenie beztalencia haha :D
Kochany! jestem tutaj pierwszy raz i zakochałam się w blogu, a do tego jest taki przyjemny dla oczu :)

Pozdrawiam !

Beny23
Gość

Piekne wizytowki. Moje wygladaja przy nich na bardzo proste. Napewno zamowie przynajmniej 200 bawelnianych tloczonych wizytowek ty

MHP
Gość

Muszę powiedzieć, że te wizytówki zrobiły na mnie ogromne wrażenie, dodatkowo ich sposób zaprezentowania na tych marynarkach – brawo. Jak widać każdy może “uszyć na miarę” swoje wizytówki, na miarę swoich potrzeb i reprezentowanych umiejętności. Wystarczy tylko naleźć kreatywną drukarnię, agencję, grafika, który stworzy takie cudo.

Gosia
Gość

Zgadzam się z Panem, firma LetterArt jest bezkonkurencyjna, ja również osobiście mogłam się o tym przekonać,

Łukasz
Gość

Bardzo dobry tekst. Lettrepress jest bardzo elegancki, świetnie sprawdza się do druku wizytówek. Najlepsze projekty z całego świata można znaleźć na blogu eleganckie-wizytowki.pl

trackback

[…] dwa lata temu, gdy po raz pierwszy zamawiałem wizytówki wykonane metodą druku typograficznego (tu dokładny opis tej realizacji). Wymyśliłem sobie wtedy dość skomplikowany projekt, który miał […]

Monika
Gość

Super pomysł na oryginalne wizytówki:) mnie podobają się eko rozwiązania coś w stylu tego http://www.drukarniabielsko.pl/pl/wizytowki-eco/ moim zdaniem dobrze świadczy o firmie

wpDiscuz