Konserwatyści mody męskiej uważają, że jedyna dopuszczalna biżuteria, jaką może nosić mężczyzna to: zegarek, obrączka i ewentualnie spinki do koszuli i krawata. Na szczęście współczesna moda otwarta jest na szersze postrzeganie męskiej biżuterii i dlatego dzisiaj temat o bransoletach i innych ozdobach, które można umieścić na nadgarstku.
W ostatnich kilkunastu miesiącach podobno bardzo dynamicznie rośnie na świecie sprzedaż męskiej biżuterii na rękę. Firmy, które się w tym specjalizują notują rekordowe obroty, a wiele marek odzieżowych, również tych konserwatywnych wprowadza do swojej oferty takie właśnie akcesoria. Zainteresowanie męską biżuterią widać także na zagranicznych blogach, forach internetowych i targach takich jak Pitti Uomo. Bransoletki, rzemyki, sznurki stały się stylowym gadżetem nie tylko dla nastolatków.
Oczywiście w modzie klasycznej, rozumianej w bardzo konserwatywny sposób należy zapomnieć o ozdobach na ręce, ale w modzie casualowej droga jest otwarta. Możliwości jest wiele.
Na sezon wiosenno-letni świetnie sprawdzą się bransoletki wykonane ze sznurków i kolorowych linek żeglarskich. Najczęściej są one przyozdabiane elementami w kształcie kotwic, haków i innych detali nadających im ducha nadmorskiego kurortu. Tego typu bransoletki najlepiej będą wyglądać w stylizacjach letnich.
Chyba najbardziej znanym i zarazem najbardziej pożądanym producentem bransoletek z motywami żeglarskimi jest amerykańska marka Kiel James Patrick. Kolorystyka, styl i jakość wykonania robi wrażenie. Każda sztuka jest pleciona ręcznie, oczywiście produkcja odbywa się w Stanach Zjednoczonych. Dla wielu innych marek jest to niedościgniony wzór.
Niestety marka ta nie jest dostępna w Europie. Kunszt produktów KJP doceniła jedna z najstarszych i najbardziej prestiżowych amerykańskich marek odzieżowych z segmentu premium – Brooks Brothers. W tym sezonie powstała wspólna kolekcja akcesoriów obu tych firm.
Inną, równie pożądaną marką męskich akcesoriów na rękę jest Miansai. Ta firma także specjalizuje się w ręcznie wyplatanych bransoletach z motywami żeglarskimi. Niestety ich produkty również nie są dostępne w naszym kraju, ale wyraźne inspiracje modelami tej marki można odnaleźć w kolekcji polskiej marki Scallini, której twórcą i właścicielem jest Robert Kozyra.
Ciekawą propozycją są także bransoletki, w których dominującym elementem jest skóra naturalna – rzemienie, plecionki, szersze paski. Ich naturalny i surowy charakter również świetnie komponuje się ze stylizacjami casualowymi. Z kolei mężczyźni z południa Europy lubią bransoletki koralikowe – można je zobaczyć na wielu zdjęciach z Pitti Uomo. Ulubiona marka Włochów to Viola Milano, która specjalizuje się w ozdobach z koralików.
Wspominałem już o tym, że w Polsce ciężko jest dostać ciekawą męską biżuterię na rękę. Metalowe i silikonowe ozdoby na w ofercie wiele marek, natomiast znacznie trudniej o te ze skóry i plecionek sznurkowych. Wymienione wcześniej marki – Kiel James Patrick i Miansai – wysyłają co prawda na cały świat, ale koszt przesyłki będzie wysoki. Tańszych opcji można szukać na Asos.com, Zalando.pl, Scallini.pl, Trashness.com. Ciekawym kierunkiem poszukiwań mogą być także portale z rękodziełem. Osoby uzdolnione manualnie mogą spróbować wykonać bransoletki samodzielnie. Półprodukty (linki, rzemyki, zapięcia, zaślepki, kotwice) można kupić na Allegro i w sklepach z dodatkami dla twórców biżuterii. W sieci można znalezć instrukcje wykonania takich bransoletek.
A na koniec jeszcze ciekawa grafika z New York Magazine pokazująca historię męskich ozdób nadgarstka:
Korzystałem ze zdjęć pochodzących z: kieljamespatrick.com, trashness.com, gq.com, brooksbrothers.com, nymag.com.













Wiosna i lato to okresy kiedy bardzo często zakładam coś na nadgarstek. Osobiście preferuję skórzane bransolety, jednak „plecionki” jak na 4 zdjęciu również świetnie wyglądają. Dodają całemu setowi lekkości. Dobrze zestawione na pewno wyglądają męsko ;)
Całkiem fajnie to wygląda, trzeba przyznać. W przypadku KJP nie tylko cena wysyłki pewnie będzie wysoka, ale i cena samej bransoletki jest… zaporowa ($40). W ofercie Scallini nie ma już tak fajnych bransoletek, ceny jednak nadal absurdalne według mnie.
Dla porównania niemal identyczne bransoletki z hakiem u Miansai kosztują 55$, czyli ok. 180 zł. W Scallini 138 zł.
Bransoletka czarna z hakiem jest również dostępna w Mango.com (właśnie zamówiłam dla chłopaka), była w kolorze camel oraz bordo, w bardzo przystępnej cenie. Marka od jakiegoś czasu prowadzi dział męski, więc czasem warto zaglądać. Osobiście preferuję samodzielne wykonanie bransoletki dla swojego mężczyzny, sprawa bardzo prosta i nie wymagająca wybitnych uzdolnień, a jednak sprawia wiele przyjemności dla obu stron – polecam :)
Fajne sa ale zadna z nich nie ma zapiecia ktore uwazala bym za pewne. Damskie bransoletki sa zwykle duzo lepiej zapinane. Te haczyki, kotwiczki i inne swietnie wygladaja ale gdybym byla mezczyzna i nosila taka bizuterie ciagle bym sprawdzala czy jeszcze jej nie zgubilam.
Wg mnie bardzo fajne są takie bransoletki, wykonane jakby z krawata – http://2.bp.blogspot.com/_3Jz_D9S_Z7Y/TGuGTsx6FaI/AAAAAAAAAzg/G1KLKOg2UBo/s1600/photo-3.png
Tylko gdzie takie dostać w rozsądnej cenie? ;) Te ze zdjęcia to JvdFTie i są za $225
Sądzę, że jest to do wykonania w kwocie do 10 zł. Krawat z second handu za 2-3 zł, metalowe kółka znajdziesz w sklepach z półproduktami do biżuterii.
Takie bransoletki z kotwicą można z powodzeniem wykonać samemu. Nie będzie to może taka kotwica jaka jest w tych produktach, ale można poszukać na allegro, po sklepach i jak ktoś w swoim mieście ma, to w sklepie żeglarskim. Myślę, że koszt takiej bransoletki zmieści się łącznie z wysyłkami w 20-25zł I nie trzeba tutaj bóg wie jakich umiejętności.
Do takich gadżetów jak i innych rzeczy polecam wam stronkę http://www.etsy.com Świetne rzeczy tam sprzedają.
Nigdy nie zamawiałem, ale wiele razy trafiałem tam z wyszukiwarki na ciekawe rzeczy.
Nie śmiem , się porównywać , chociazby na krótszy staż , ale może jako uzupełnienie: http://stylishbefore40.blogspot.com/2013/03/meskie-bransoletki.html
Cóż, bliski mi temat. Ostatnio nie ruszam się z domu bez minimum kilku bransoletek. Lubię drewniane korale i skórzane plecionki, ostatnio lubię dyskretne czaszki z drewna. Mam też kilka sznurkowych, ale takie mnie nie porywają. Ogólnie uważam, że świetny akcent w męskim stylu. Ważne by nie przesadzić, bo tutaj czerwona linia między śmiesznością a wyczuciem jest bardzo cienka. Czasami jedna, źle dobrana bransoletka może całkowicie zmienić odbiór „outfitu”. Świetny wpis Michał.
Pozdrawiam
The-Bigwig
Dzięki i przychylam się do rady o umiar.
Ciekawy temat, osobiście uwielbiam bransoletki Simona Cartera, nie należą do najtańszych, ale jak już inwestować to w coś fajnego, jednak po tym poście mam już swoją nową miłość – KJP – nie spocznę dopóki nie będę szczęśliwym posiadaczem którejś z tych bransoletek.
Pozdrawiam :)
Bardzo interesujący wpis ! Według mnie jest to kolejny element który można postrzegać w kontekście „jeśli się z tym będziesz dobrze czuł” jak w przypadku poszetek. Myślę, że najbardziej uniwersalnym rozwiązaniem są te plecionki zakończone kotwicą, mają mocno męski charakter, bardzo ciekawie wyglądają z podwiniętym rękawem, właśnie np zamiast zegarka w ciepły dzień. W przypadku koralików i rzemyków to sądzę, że jest to pewny challange dla pewności siebie, moim zdaniem w przypadku facetów że tak powiem o „delikatniejszej urodzie” może to wyglądać dość kontrowersyjnie ;) Mr Vintage, mam taką małą sugestię/prośbę/pomysł na kolejny wpis, ewentualnie odpowiedź pod tym postem. Jako,… Czytaj więcej »
Co do usuwania żółtych plam, kiedyś trafiłem na ten artykuł: http://www.artofmanliness.com/2012/04/03/how-to-remove-yellow-armpit-stains/ ale jeszcze nie testowałem polecanego środka.
Lester, o konserwowaniu koszul w tej kwestii nie słyszałam, ale od paru lat z powodzeniem stosuję specyfik pod nazwą Etiaxil. Nie jest to do końca dezodorant, tylko mocniejszy specyfik, bo działa długofalowo. Stosuje się go na noc co dwa dni, a potem około raz w tygodniu albo rzadziej. Likwiduje zarówno wydzielanie potu jak i przykry zapach. Produkt występuje w opakowaniach przypominających dezodorant z kulką, z tym, że mniejszych, za to bardzo wydajnych z racji mniejszej ilości aplikacji. Można go kupić w aptekach i drogeriach, kosztuje od 35 do 50 PLN. Opakowanie ma natomiast jedną wadę, po pierwszym otwarciu należy utrzymywać… Czytaj więcej »
Pytanie tylko czy jest to bezpieczny produkt? Pocenie jest w końcu naturalną czynnością naszego organizmu, problem tkwi bardziej w zapachu i jego niwelowaniu, nie znam się na tym, więc jeżeli ktoś jest obeznany w tym temacie niech mnie poprawi, ale z mojego punktu widzenia kiedy człowiek nie będzie się pocić to gdzieś to w końcu musi się gromadzić, odkładać, więc nie wiem czy to dobre dla naszego zdrowia.
Pozdrawiam :)
Etiaxil istnieje już od wielu lat, na „specjalistycznych” medycznych forach sporo dyskutowano na jego temat – nie spotkałem aby określano jego stosowanie za niebezpieczne czy szkodliwe. Oczywiście „myślący” człowiek na wszelki wypadek powinien na zimę np zmniejszyć częstotliwość stosowania czy zmianę specyfiku. Etiaxil używam od lat, na zmianę z MEDISPIRANT – równie skuteczny, nieco tańszy.
Jest także tańszy Antidral, a tak samo skuteczny. Używam już dobre 3 lata i efekt jest bardzo dobry. Należy pamiętać, że pozostawia plamy, a nawet potrafi wypalać materiał.
No to baza do artykułu już jest. Teraz tylko by trzeba zapytać kilku ekspertów o ewentualne długofalowe skutki uboczne.
Pozdrawiam
Jest to ciekawy pomysł na wpis, tym bardziej, że sam mam problemy z nadpotliwością.
hehe czyli jednak dałem dobry pomysł na wpis, patrząc ile ludzi podjęło „rękawice” :) Rafał dzięki, sprawdzę co tam ciekawego piszą. Uściślę, że celem mojego pytania była bardziej ochrona koszuli przed jej niszczeniem w wyniku kontaktu ze specyfikami antypotowymi niż pytanie co używać żeby się nie pocić. Zastanawiam się, czy sam fakt pocenia się już wpływa negatywnie na materiał, czy winę ponoszą całkowicie antyperspiranty. Moja wstępna propozycja to psikanie sobie 5min wcześniej, a zaraz przed założeniem koszuli zgarnianie np. chusteczką tego białego nalotu, który jest nadmiarowy. Jednak nie do końca mnie to zadowala. Próbuję również po każdym zdjęciu koszuli już… Czytaj więcej »
Z tego właśnie względu ja porzuciłem antyperspiranty. W zasadzie nic nie pomagały w kwestii zmniejszenia nadpotliwości,a na koszuli pozostawały delikatne przebarwienia.
To, czy sam pot może powodować odbarwienia tkanin jest indywidualną sprawą. U jednych pewnie tak, u innych nie. Wiele zależy od diety.