Kalesony – wstydliwa bielizna

81 komentarzy

Jest kilka takich elementów męskiej garderoby, które nie pełnią funkcji ozdobnej, lecz wyłącznie użytkową. Dobrym przykładem są kalesony, które trudno byłoby uznać za atrakcyjne wizualnie. No, ale w porze zimowej bywają przydatne. Budzą jednak skrajne uczucia: dla jednych to obciach i nigdy w życiu ich nie założą, dla innych to niezbędny dodatek.

Kalesony u wielu mężczyzn przywołują niemiłe wspomnienia przedszkolne (kalesony = koszmar z dzieciństwa), choć jest to przecież element typowo męski, tyle że o długiej, dzisiaj już zapomnianej, historii. Jeszcze sto lat temu nosił je praktycznie każdy dżentelmen. Była to część bielizny, a pierwsze egzemplarze pojawiły się ponoć około XVI wieku. Szyto je z płótna bawełnianego lub lnianego, u góry i na dole były wiązane sznurkami. W XX wieku zaczęto stosować dzianinę i ściągacze z taśmy gumowej, które pozwoliły na uzyskanie kroju dopasowanego bliżej ciała. W takiej formie znamy je do dzisiaj.

Przez ostatnich kilkanaście lat kalesony właściwie wyszły z użytku. Klimat się zmienia, zimy nie są tak mroźne. Zmienił się także tryb życia: teraz większość osób porusza się samochodami, nie odczuwa zatem niskich temperatur tak, jak to było kiedyś. Do tego dochodzą przegrzewane biura, galerie handlowe i dobrze izolowane mieszkania oraz domy. Ale ja akurat nie jestem osobą zmotoryzowaną i ostatnio coraz częściej myślę o zakupie kalesonów.

Trudno je rozpatrywać w kategoriach wizualnych, bo ocena będzie jednoznaczna. Mężczyzna w obcisłych kalesonach nigdy nie będzie wyglądał dobrze. Ale to tylko bielizna i tak należy je traktować, choć oczywiście warto szukać czegoś, co w miarę chętnie będziemy zakładać. Mimo tego, co pisałem w poprzednim akapicie (że wyszły z użytku), kalesony dość łatwo można kupić w wielu sklepach. I nie dotyczy to wyłącznie sklepów bieliźniarskich, bo na przykład współpraca H&M z Davidem Beckhamem zaowocowała takim oto modelem, dostępnym w kilku kolorach:

12Fot. H&M

david-beckham-for-esquire-ukFot. esquire.co.uk

Akurat tego modelu nie polecam, bo jakość dzianiny i wykończenia nie jest warta ceny (99 zł), ale powyższe zdjęcie pokazuje, że kalesony mogą wyglądać całkiem nieźle.

Dobrej jakości kalesonów proponuję szukać przede wszystkim w sklepach z odzieżą outdoorową. I nie mam na myśli specjalistycznej bielizny na warunki ekstremalne (bo takie modele głównie tam znajdziemy), lecz linie bielizny termicznej wykonanej w 100% z wełny merynosowej. O jej właściwościach pisałem na blogu w zeszłym roku, zatem odsyłam do tego wpisu, a teraz tylko skrótowo wymienię zalety: taka wełna bardzo dobrze reguluje temperaturę ciała, nie pochłania brzydkiego zapachu, dobrze odprowadza wilgoć, jest przyjemna w dotyku (nie gryzie) i można ją prać w pralce. Dużą zaletą, szczególnie w odniesieniu do kalesonów, jest fakt, że wełna nie elektryzuje się. Oznacza to, że nogawki spodni nie będą się przyklejać do nóg.

Bielizna z wełny merino ma różną gramaturę, ale do użytku miejskiego sugerowałbym wybrać te najcieńsze. Klasyczne modele kalesonów i podkoszulków w dwóch-trzech kolorach znajdziemy u wielu firm specjalizujących się właśnie w produktach z wełny merynosowej. Ceny takich kalesonów wahają się od 140 do 250 zł.

Ale bez większych problemów znajdziemy również tańsze produkty godne uwagi (m.in. marek Wola, Cornette i Atlantic), gdzie bawełniane kalesony z dodatkiem elastanu dostaniemy w cenie do 40 zł.

Największą przeszkodą przed zakupem kalesonów jest zdecydowanie bariera psychiczna. Wspominałem już na początku o koszmarach z dzieciństwa, choć przecież wtedy to były rajstopy, a nie kalesony. Zniechęca także nazwa. No bo czy “kalesony” brzmią męsko i nowocześnie? Może gdyby nazywały się inaczej, to nie byłoby takich oporów przed ich założeniem? Anglicy używają nazwy “long john”, ale nie próbujcie tego tłumaczyć na nasz język, bo wiecie, co z tego wyjdzie.

11

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

81 komentarzy do "Kalesony – wstydliwa bielizna"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
barto
Gość

Spodziewałem się dalszej części tekstu pod zdjęciem z GQ… :(

Michał
Gość

Wpis ciekawy aczkolwiek używam kalesonów tylko podczas uprawiania sportów zimowych i na razie nie odczuwam potrzeby zakładania ich w czasie zimowego okresu na co dzień, to pewnie zasługa zimnego wychowu z dzieciństwa;)
Czytając tekst przyszedł mi do głowy pomysł na wpis(wiem, na pewno masz ich wiele i może mój wśród nich też występuje) dotyczący męskich piżam. Patrząc na ofertę firm oferujących głównie bieliznę nie mogę się nadziwić faktem iż nie dość, że oferują modele często typowo “dziadkowe” to jeszcze, tak jak np. Atlanic, każą sobie za nie słono płacić(150zł). Może znajdziesz dla ich oferty jakąś alternatywę:)

Pozdrawiam

Karpiu
Gość

Nie wyobrażam sobie wyjścia na -15’C bez kalesonów. A jeśli ktokolwiek uprawiał narciarstwo czy snowboard to kalesony zalicza do normalnej bielizny obok skarpetek czy podkoszulka. “Niemęskie”? To chyba opinia wygłaszana przez pseudotwardzieli, którzy na starość z powodu reumatyzmy kolan nie będą w stanie pokonać kilku schodów, a sporty zimowe widzieli…. w wiadomościach.

Janusz
Gość

no niekoniecznie. Narciarstwo uprawiam od 15 roku zycia (teraz mam 50) i nigdy nie wkladalem kalesonow pod kombinezon, bo jest mi w nich za cieplo. Preferuje aktywna jazde, wiec w kalesonach mialbym ciagle spocone cialo. Co innego wyjscie na zimowy spacer. Wtedy jak najbardziej polecam.

Funchal
Gość

Jak wiem, że spędzę na dworze trochę czasu, a temperatura poniżej zera, to kalesony zakładam. Bez wstydu, bo kto je widzi pod spodniami? Wolę, żeby było mi ciepło. Często też chwalę się tym, że mam je na sobie, gdy widzę jak znajomi trzęsą się z zimna.

Kamil
Gość

Moim zdaniem żaden wstyd : ) I faktycznie dobre, tanie kalesony można faktycznie kupić za niewielkie pieniądze. Poza tym, jak ktoś chce marznąć, niech marznie. Wygoda przede wszystkim : )

Jakub
Gość

te kalesony od Beckhama ja kupilem jako dol od pizamy ;) ale moze jutro przetestuje czy sprawdzaja sie i w tej drugiej roli

Funchal
Gość

Nie mam też oporów aby zakładać kalesony, gdy wybieram się na basen. Takich rzeczy jak kalesony mogą się wstydzić przedszkolaki, nie dorosły facet. Jedyna sytuacja, w jakiej nie założyłbym kalesonów w takie zimno, jest randka. Oczekuję od dziewczyny ładnej bielizny, szczególnie, gdy jest możliwość dokładnego jej obejrzenia na niej, a nie majtek po babci, więc myślę, że ona też wolałaby nie oglądać kalesonów.

expert
Gość

męsko i nowocześnie brzmi “bielizna termoaktywna” ;)

Andrzej
Gość

Mr Vintage – poproszę o namiary na sklepy z bielizną z wełny merynosowej

pzdr
Andrzej K>

wojsed
Gość

Ja kalesony najchętniej zakładam… na mecze (jako kibol). I to już przy niezbyt wielkich mrozach -5’C. A powód jest prosty stojąc ok. 3h w jednym miejscu na takim mrozie spodnie po prostu nie wystarczają. Pamiętam mecz z Juventusem, gdzie temperatura była w ok. -20’C, a odczuwalna pewnie pod -30’C człowiek się porządnie wymroził ;)

Katarzyna
Gość
Tomek-p
Gość

Wiem że moje stawy będą cierpieć na starość jednak jak siedzę 8 godzin w pomieszczeniu gdzie temp. dochodzi do 30 st C to po prostu odechciewa się takiego ocieplenia, wiem że mógłbym się przebierać za każdym razem jak przychodzę i wychodzę do pracy ale nie ma na to czasu ani miejsca.
Jeżeli jednak miałbym iść na spacer czy na dłuższe zakupy po mieście to nie mam żadnych oporów. Jak musiałem pracować zimą na mrozie to kupiłem bawełniane z domieszkami, tzw termoaktywne, i bardzo się sprawdziły.
pozdrawiam

Dulak
Gość

Ja kalesony noszę zawsze, kiedy temperatura spada poniżej +/- 0*C. Utrafiłem w jakimś sportowym sklepie (bodajże Go Sport) fajne, z dodatkiem elastyny sięgające tuż za kolano. Ważne jest, żeby w zimie dbać o swój sprzęt, bo nie ma nic gorszego niż przeziębiony pęcherz :(

Michał
Gość

Kalesony są częścią mojej garderoby od kiedy pamiętam. Miałem wprawdzie przerwę w wieku buntu, co uważam obecnie za śmieszne :-) Gdy tylko temperatura na zewnątrz spada do -7/10 stopni nie wyobrażam sobie wyjścia na zewnątrz bez nich (co dopiero gdy robi się jeszcze zimniej?!). Dla mnie wyjście bez nich to samobójstwo:) Mieszkam w Warszawie i czy miejski styl w jakikolwiek sposób może powodować dyskomfort ich noszenia? Uważam że nie, lecz tu pojawia się poruszona przez Ciebie kwestia doboru odpowiedniej tkaniny. Wydatek rzędu 150/200 zł na dwie pary dobrych jakościowo nie jest wyrzucony w błoto – czy podróżuję samochodem czy pieszo, okropną temperaturę odczuję, dłużej czy krócej. Po co narażać się na zmarznięcie skoro można czuć się wygodnie i przede wszystkim CIEPŁO? :) Trzeba sobie dogadzać, a kwota jaką za to zapłacimy w tym przypadku, jest nieporównywalnie niższa z komfortem jaki sobie zapewnimy:)

Jacek
Gość

Dzieciństwo to raczej rajtki (przynajmniej w moim przypadku). Wolę ubrać kalesony, niż odmrażać intymne części ciała. No i czuję się prawie jak Zakapturzony Robin (swoją drogą chyba powinien się nazywać Zarajtuzony albo Zakalesiony?). Rada dla tych co w biurze – można zdjąć kalesony np. w toalecie, i w ten oto magiczny sposób nie doprowadzić się do udaru cieplnego. Pod koniec dnia pracy należny ponownie założyć kalesony (np. w toalecie) po to, by nie wpaść w hipotermię po wyjściu na zewnątrz. Róbta co chceta – jak mówi klasyk – chceta to marznijta!

Piotr
Gość

Jeśli kalesony to tylko do uprawiania sportów zimowych (bo tu już trzeba). Natomiast zimą nosi się spodnie z wełny i bieliznę termoaktywną. No chyba, że ktoś zimą śmiga w bawełnianych chinosach…

Łukasz Kielban
Gość

A co z kalesonami za kolano? Są takie sportowe, ale jest problem z dostaniem ich w wersji zwykłej bielizny. Dla mnie kalesony są zbyteczne na łydkach, zaś na udach konieczne i takie rozwiązanie wydaje się bardziej “sexy”. Słyszałeś o takich może?

No i jeszcze jedno: może jakiś “zestaw na dziś” w kalesonach? :)

Michał
Gość

http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,13132400,Faceci_w_rajstopach___hit_czy_kit_.html?v=1&obxx=13132400
Abstrahując od treści linku, kalesony uważam za mniejsze zło;)
Zdarzało mi się zimą spędzać długie godziny na dworze, a zeszłej zimy w Kijowie kalesony mnie właściwie uratowały;) Byłem na dłuższym spacerze przy -21 stopniach i gdyby nie one, pewnie złapałbym minimalnie przeziębienie.
Kalesony to część bielizny i jako taka, nie jest przedstawiana szerzej całemu światu przy każdym wyjściu;)
Uważam, że ważniejsze jest dbanie o ciepłotę ciała i zdrowie, niż kwestia obciachu.

Tomek
Gość

Kalesony to mus w zimę, szczególnie, gdy nosimy cienkie spodnie. W HM można trafić na promocjach bardzo przyzwoite za 30 zł. Różne kolory:)

Piotrek
Gość

Bielizna merynosowa Nordre ma dość słabą jakośc jeśli porównywać z takimi markami jak Devold czy Icebreaker. Jedyną zaletą jest cena.

Marcin
Gość

Z noszeniem kalesonów nie mam problemu, jednak wszystko zależy od tego jak spędza się dzień. Sam akurat jeżdżę samochodem, więc kalesonów nie potrzebuję na codzień. Natomiast jak najbardziej używam ich podczas uprawiania sportów zimowych. Poza świetnymi z wełny merynosa, nabyłem w ubiegłym roku kalesony Alpinusa, wykonane z siatkowego materiału i jest to chyba najlepsze rozwiązanie przy znacznej potliwości – świetnie odprowadza pot, natomiast siatka powoduje, że przepływ ciepła jest znacznie zmniejszony niż w przypadku braku kalesonów.
Problem z noszeniem kalesonów wynika też z faktu, że po dotarciu do biura czy szkoły, gdzie jest ciepło – w pewnym momencie robi się za gorąco i powoduje to spory dyskomfort. Dlatego też swoim dzieciom kupiłem w H&M spodnie ochronne z jakąś bardzo słabą membraną, wcześniej używali Milo. Po dotarciu do szkoły spodnie ochronne zostawiają w szatni. O ile sprawdza się to w przypadku dzieci, zapewne nie zawsze przypasuje dorosłym.

andrzej
Gość

a kolorowe kalesony Under Armour są dopuszczalne? ;) jest to naprawdę ciepły ale świetnie regulujący temperaturę wyrób .Dokłądnie te (bo jest też grubsza wersja ale to już extreme) :
http://szybkooferty.pl/uploads/photos/full/168/sprzedam_kalesony_meskie__termoaktywne_basemap_1_5_under_armour_1_1688846.jpeg

Poza tym świetne wyroby robi Xbionic.

Chciałbym jeszcze do autora bloga – może coś o modzie w stylu sportowym czy militarnym na każdy dzień ?
Nie wiem czy taka moda leży w zainteresowaniach autora ale jeśli tak to ja poproszę ponieważ są instytucje gdzie ubranka w stylu preferowanym przez wielu z Was/nas nie mają racji bytu codziennie (dziennikarze,reporterzy,kontrolerzy, policjanci i wiele wiele innych grup zawodowych).

Jarek
Gość

Witam;
Bardzo dobrze, że poruszane tematy na blogu dotyczą także tak wstytdliwego elemntu naszego ubioru jak kalesony. Moim zdaniem najważniejsze i najmniej doceniane powody których niedoceniamy to dbałośc o zdrowie. Teraz kiedy jest się w przedziale wiekowym 20-30 lat siła i energia odsuwa od świadomości konieczność używania kaleson. Ja ze swojego przykładu dodam tylko, że kalesony ubieram także w ciepłe dni, ale to ma zwiazek z moją pasją jaką są motocykle. Każdy kto zna temat to wie jak mocno potrafi wychłodzic się organizm podczas jazdy ze znaczna predkością nawet w ciepłe dni. Dlatego w pewnych środowiskach kalesony traktuje się jako normalny element ubioru. Fakt jest jeden niezaprzeczalny, że chodząc na siłownie, basen tudzież rehalibitację obserwuję przewagę mężczyzn którzy nie zakładają kalesonów i jest to dla mnie mocno niezrozumiałe ze wzg. na korzyści jakie nam zapewnia ich zakładanie. Pozdrawiam.

CatK
Gość

Panie Vintage, świetny wpis. Mam pytanie nie w temacie.
Od jakegoś czasu ma Pan świetne oprawki rogowe (czy to nie persole?). Chciałbym spytać ile (mniej więcej) kosztowały oraz gdzie można takie dostać.
Czy istnieją outlety z oprawkami do okularów? W sieciówkach oprawki są strasznie drogie, w internecie z kolei nie można ich przymierzyć, a co jak co, ale oprawki należy przymierzyć przed zakupem.
Pozdrawiam i gratuluję bloga!

marada
Gość

Witam wszystkich.
Mam 37 lat i kalesony były dla mnie problemem tak do 20-ki. Teraz są normalnym elementem bielizny w mroźne dni. Komfort i zdrowie przedkładam nad wstyd. Przyznam, że osobiście do -10*C ich nie noszę, po prostu zacząłem nosić cieplejsze spodnie z flaneli lub wełny, dodatkowo jeżdżę samochodem i pracuję w biurze. Ale w najbliższy weekend pewnie założę bo zapowiadają solidny mróz. No i muszę sobie sprawić te zachwalane przez Was merynosowe.

SARDU
Gość

Ja jestem w trakcie zamawiania kalesonów z kwarka. To bardzo solidna firma, mam od nich kilka rzeczy, m.in. bluzę z power stretchu oraz koszulkę z merynosów. Kwark ma dwie zalety – można u nich zamawiać rzeczy na miarę oraz nie ma problemu z przeróbkami, reklamacjami i naprawami (sam przetestowałem).

Darek
Gość

Noszę kalesony jako część bielizny sportowej, gdy np. jeżdżę na rowerze, bo niestety biegać już nie mogę. Polecam zajrzeć do … sklepów z odzieżą dla rolników, kupiłem sobie komplet bielizny grene, i kupię następny.
A jak widzę – każdy ma okres buntu – ja wtedy nawet czapki nie nosiłem…

Bea
Gość

Nienawidzę rajstop pod spodniami i dlatego noszę coś w rodzaju kaleson – salceson bez rozporka:))
Jeśli już rajstopy to śliskie satynowe. Kobiety też mają z tym problem.

Pschemo
Gość

Polecam bieliznę termiczną z Decathlona. Kupiłem w zeszłym sezonie i używam również jako kalesony. Cena 39zł

Paola
Gość

Co prawda to prawda, nazwa kalesony – wg mnie nie sam produkt jest wstydliwy czy śmieszny lecz jego nazwa i to skutecznie zniechęca mężczyzn do ich noszenia. Swoją drogą ciekawam, któż mógł nadać im taką nazwę i od czego ona pochodzi.

Aleksander
Gość

Dzięki za wpis, choć mógłby być jeszcze odrobinę obszerniejszy. :) Co do kalesonów również pamiętam koszmar z dzieciństwa, choć chyba bardzo mnie tym nie męczono. W ostatnią zimę nabyłem w H&M na wyjazd na Białoruś i mnie uratowały. Polecam też kalesony obecnie na wyjazdy polskimi kolejami – nigdy nie wiadomo czy się nie trafi nie ogrzewany wagon. Co więcej faktycznie ten tańszy model z H&M jest całkiem w porządku. I jeszcze słówko o chinosach – założyłem niedawno granatowe z doskonałego materiału, i było mimo mrozu bez problemowo – właśnie dzięki warstwie powietrza – w przypadku bardziej przylegających spodni – brrr, zimno!

Wojtek
Gość

Dzień dobry,

chciałbym skomentować fragment pańskiego tekstu, mianowicie “Klimat się zmienia, zimy nie są tak mroźne”. Medialna obsesja dotycząca “globalnego ocieplenia”, o którym tak wiele prawią mądre głowy (niepotrafiące przewidzieć dokładnie pogody na 3 dni w przód), sprawiła że naprawdę spory odsetek ludzi zaczął wierzyć w jakieś, zachodzące na naszych oczach, poważne zmiany klimatyczne. Kalesony z pewnością nie straciły w ciągu ostatnich kilkunastu lat na popularności, dlatego że zimy są cieplejsze – od 1880 roku średnia temperatura na Ziemi zwiększyła się o, bagatela, 0,8 stopnia Celsjusza :)

Pozdrawiam i gratuluję, w większości, bardzo udanych wpisów!

Haz
Gość

Nope, antropogeniczne globalne ocieplenie to nie medialna obsesja, tylko konsensus naukowców specjalizujących się w temacie. Media najwyżej mają problem z sensowym przedstawianiem stanowiska naukowców – w jakiejkolwiek dziedzinie, bo niski poziom zrozumienia nauk ścisłych to problem powszechny nie tylko u nas.

Kwestia, jak to się przekłada na noszenie kalesonów jest odrębnym tematem. Nie znalazłem tu żadnych publikacji w recenzowanych czasopismach naukowych. Ja noszę.

Wojtek
Gość

Yep, tego tylko dotyczy mój komentarz, prania mózgów przez media z czysto politycznych powodów, przez przedstawianie globalnego ocieplenia jako jakiejś nieuchronnie zbliżającej się w najbliższym czasie katastrofy spowodowanej ludzkimi działaniami i zaniechaniami. Efektem tego prania bywają niestety tego typu absurdalne refleksje. Oczywistym jest, że klimat się ociepla, i proces ten trwa już od n lat, nie jest natomiast oczywistym w jakim stopniu na ocieplenie mają wpływ ludzie.

Livka
Gość

Moj Tato nosi te od Davida B. i jest zakochany. Poza tym sa bardzo mile w dotyku i dobrze grzeja dupcie;)

Olfaktoria
Gość

Od kobiecej strony faktycznie muszę przyznać, że niekiedy kalesony wyglądają tragicznie u mężczyzn, ale nieraz zdarza się wręcz odwrotnie :) Wszystko zależy od tego, czy są one dopasowane :)

roland
Gość

Szczerze mówiąc nigdy nie korzystałem z kalesonów ani w mieście ani poza nim. Raz czy dwa razy kiedy szedłem zimą w góry zdarzyło mi się przyodziać odpowiednik kalesonów z jakiejś technicznej tkaniny, jednak nie rozumiem istoty kalesonów – czy nie wystarczą zwykłe tweedowe spodnie?

edyta
Gość

Witam :)
wpis jak zwykle strzał w 10 :)
po zdjęciach davida b. mam ochotę kupić mężowi właśnie takie szare klasyczne kalesony :) bo akurat z nim i kalesonami nie ma problemu, chociaż te które mu ostatnio kupiłam są beznadziejne… tzn nie wiedziałam że mogą być takie klasyczne to i kupiłam co było, bezrefleksyjne zupełnie. Takie szare kalesony mogły by całkiem fajnie wyglądać :) kojarzą mi się z prawdziwymi facetami, właśnie takimi twardzielami, którzy mają własne zdanie. Dla mnie to przejaw indywidualizmu faceta właśnie dzięki opinii obiegowej że to obciach, miałby taki u mnie + 5 pkt na start :) pozdrawiam :)
ps. mój lubi zasuwa w uszatce do płaszczy zimowych (adidasa kupiona mu w sh a robi furorę od 4 lat wśród wszystkich znajomych) i wygląda bosko :) polecam :)

i pozdrawiam :)

Szymon
Gość

RSS, błagam :)

zenbox
Gość

Daj znać czy już ok :)

Dr Caligari
Gość

Do wszystkich mających opory przed noszeniem kalesonów – wystarczy zamiast buraczano-siermiężnego słowa “kalesony” zacząć używać “męska bielizna termoaktywna”, i efekt psychologiczny osiągnięty, czyż nie? ;) Do Mr Vintage – czy mógłbym poprosić o wpis odnośnie ubioru dla osób bardzo szczupłych? Mam 188 cm wzrostu, wagi w porywach jakieś 75 kg, i przy doborze ubioru miewam różne dylematy, począwszy od wielkości węzła krawata, przez kształt kołnierzyka koszuli, wielkość wyłogów i długość marynarki, kolorystykę elementów (!), na długości i kształcie spodni skończywszy. Pozdrawiam z Wrocławia!

barto
Gość

Wczoraj przypadkowo trafiłem w Tesco w Kielcach przy ul. Świętokrzyskiej na wyprzedaż bielizny termoaktywnej. Za ok 35zł kupiłem thermal long john (brzmi jednak lepiej niż kalesony :) ) i do tego koszulkę z długim rękawem w cenie ok 25zł. Nosi się fajnie, zobaczymy jak sobie poradzą z prawdziwym mrozem – przetestuję na Ukrainie już za kilka dni.

Hime
Gość

Dziwnie się czyta wpis i komentarze… Panowie! Kalesony są w porządku, jak najbardziej i bezspornie. Mojemu Lubemu pasują i wygląda w nich świetnie. Ma dwie pary z Uniclo (taka tam sieciówka) za równowartość 80zł.
“Mężczyzna w obcisłych kalesonach nigdy nie będzie wyglądał dobrze.” Phi, komu to oceniać? :P Chyba raczej tym, którzy/które te kalesony oglądają, nieprawdaż?

MaleWorld
Gość

Fakt, kalesony to koszmar z dzieciństwa, ale osobiście w mroźne zimy barierę wstydu chowam do kieszeni i wskakuję w kalesony, nie ma nic gorszego niż telepotanie z zimna ;)

Pozdrawiam :)
http://mw-maleworld.blogspot.com

raf
Gość

Ponieważ mamy zimę,za oknem sypie śnieg a temperatura mocno poniżej zera przydałby się wpis o kurtkach puchowych,których wzornictwo i przeznaczenie już dawno przestało się kojarzyć z odzieżą przeznaczoną wyłącznie na stok.

Janusz
Gość

dosc juz o kalesonach. wrzuc nastepny temat

Damian
Gość

tak

Papa
Gość

A mam do Was takie pytanie – gdzie szukać broguesów? W jakim sklepie dostępnym w Polsce? Buty muszę przed zakupem przymierzyć, czy będą wygodne, więc nie chcę kupować przez internet.

Mateusz
Gość

Jako zmarzlak przy obecnych temperaturach noszę kalesony właściwie codziennie (nawet przy kilku stopniach na “+”). Uwielbiam te z KappAhl’a i polecam zainteresować się nimi.

Przemek
Gość

Firmowe kalesony?
Żeście chyba wszyscy na łeb upadli.
Mr.Vintage, załóż kalesony od Versace’go i wyjdź w nich na Sienkiewkę :P
Żałosne, styliści od siedmiu boleści,
Beka…

gregor
Gość

Wiarę w swoją odporność przypłaciłem sporymi problemami zdrowotnymi, z którymi borykam się aż po dzień dzisiejszy. Pamiętajmy mamy tylko jedno zdrowie.

Czlowiek z brystolu
Gość

Dobry artykul. Zainspirowal mnie do szukania porzadnych kaleson z merino. Co prawda juz po sezonie, ale za to wylapalem fajny zestaw z podkoszulka Helly Hansen za bardzo okazyjna cene. A jak sie sprawdzaja to dowiem sie przyszlej zimy;)
Bo, ze kalesony sa niezbedne nie trzeba mnie przekonywac – wyjazd na motorze w sezonie zimowym bez kaleson to murowane przeziebienie.

ECstatic
Gość

Ooooo wiosna- lato, a ja na taki temat sie natknolem … btw. ja polecam, zwykle kalesony z LIDLA – sam uzywam, takie codzienne,b.dopasowane, nie za grube i nie za cienkie, – d;la mnie w sam raz na nasza zime, a co , powiem i do zimnego kamiennego kosciola tez :), no i cena ok 12-20zl, zalezy kiedy.

wpDiscuz