Jestem twarzą kampanii Placu Trzech Krzyży 3/4

185 komentarzy

WPIS KOMERCYJNY

Przez ostatnich kilkanaście miesięcy spotkało mnie tyle miłych skutków ubocznych związanych z blogowaniem (m.in. książka), że wydawało się iż ich limit na pewien czas się wyczerpał, ale okazało się, że w końcówce roku wpadła jeszcze jedna ciekawa propozycja. Otóż salon Plac Trzech Krzyży 3/4 poprosił mnie bym został twarzą ich kampanii jesienno-zimowej. Zawsze powtarzam, że model ze mnie żaden i jestem kompletnym amatorem, ale takim markom się nie odmawia i w dzisiejszym wpisie możecie zobaczyć efekty sesji, która odbyła się kilka tygodni temu.

MrVintage pl Pl. Trzech Krzyży 3_4, Warszawa 4Koszula, sweter, krawat i spodnie Polo Ralph Lauren; kurtka Fay; torba Tod’s

Plac Trzech Krzyży 3/4, to jeden z najbardziej prestiżowych adresów jeśli chodzi o modową mapę Warszawy nie tylko ze względu na lokalizację (to właśnie na Placu Trzech Krzyży swój butik chce mieć każda marka z wysokiej półki), ale także ze względu na sprzedawane tu marki. Na trzech piętrach pięknej kamienicy zgromadzono produkty, które trafiają w gusta wymagających klientów z zasobnym portfelem.

Miejsce to ma bardzo przyjemny klimat. Ja uwielbiam takie tradycyjne sklepy przyuliczne w starych kamienicach. Przez ostatnich kilkanaście lat ubyło ich wiele w całej Polsce (galerie handlowe wyssały większość takich sklepów), ale w Warszawie już od kilku lat widać odwrót od tego trendu i z sukcesem odradza się tradycyjny model sklepów zlokalizowanych przy reprezentacyjnych ulicach miast. Zresztą na całym świecie prestiżowe marki znacznie chętniej wybierają stylowe kamienice z historią, niż bezduszne centra handlowe. Bardzo często to podstawowy warunek by dana firma pojawiła się w nowym kraju. Tak też było z markami dostępnymi na Placu Trzech Krzyży 3/4.

MrVintage pl Pl. Trzech Krzyży 3_4, Warszawa 15

Wiodącą marką jest Polo Ralph Lauren, która nie ukrywam jest jedną z moich ulubionych firm odzieżowych i to właśnie jej obecność w portfolio Placu Trzech Krzyży 3/4 skusiła mnie do wzięcia udziału w sesji zdjęciowej. Kwintesencja stylu preppy, czyli elegancji łączonej z akademickim i nieco snobistycznym stylem sportowym, piękne i wyraziste kolory, wygoda i bardzo charakterystyczny styl  – to cechy, które sprawiają, że to właśnie linia sygnowana charakterystycznym logo z graczem polo na koniu jest najpopularniejszą submarką Ralpha Laurena. Ja lubię ich też za to, że nie eksperymentują i nie kombinują, tylko od lat trzymają się klasyki. Co roku można u nich kupić koszule z bawełny oxford w kilkunastu kolorach, klasyczne chinosy, bluzy rugby i wiele innych elementów, które są kwintesencją dobrego, ponadczasowego stylu nieformalnego.

W mniejszej skali dostępne są tutaj także inne submarki Ralpha Laurena:

Ralph Lauren Purple Label – najdroższa linia skupiająca głównie wyrafinowane kolekcje odzieży eleganckiej (garnitury, koszule, krawaty, buty) oparte na najlepszych tkaninach.

Ralph Lauren Black Label – minimalizm i prostota; najbardziej klasyczna i konserwatywna linia RL.

RLX – linia sportowa, dużo jaskrawych kolorów i tkanin technicznych.

PTK 3/4 jest jedynym oficjalnym sklepem tej amerykańskiej firmy w Polsce.

MrVintage pl Pl. Trzech Krzyży 3_4, Warszawa 8 Garnitur, koszula – Ralph Lauren Black Label; kardigan kaszmirowy – Ralph Lauren Purple Label; buty – ValentinoMrVintage pl Pl. Trzech Krzyży 3_4, Warszawa 9 MrVintage pl Pl. Trzech Krzyży 3_4, Warszawa 12 Kamizelka, sweter, koszula, spodnie, torba – Polo Ralph Lauren; buty – Tod’sMrVintage pl Pl. Trzech Krzyży 3_4, Warszawa 13

 

Kolejną marką z Placu Trzech Krzyży, którą bardzo lubię jest włoski Tod’s. Większość osób kojarzy ich wyłącznie z mokasynami dla kierowców, ale od wielu lat w ich ofercie dostępne są także trzewiki, półbuty, klasyczne mokasyny i dodatki takie jak: skórzane torby, okulary, perfumy. Tod’s to symbol ponadczasowego włoskiego stylu, wygody, klasyki i najwyższej jakości.

Buty Gommini mają już kilkadziesiąt lat i nadal są sztandarowym produktem Tod’s. Ich fanem był Gianni Agnelli,  wieloletni prezes Fiata i ikona męskiego stylu oraz prezydent Stanów Zjednoczonych John F. Kennedy. Mimo dużej skali działalności (marka dostępna jest w kilkudziesięciu krajach), proces produkcji  modelu Gommini nadal realizowany jest we własnej fabryce we Włoszech, z poszanowaniem historii, wartości firmy i dużym nakładem ręcznej pracy – gumowe wypustki przyszywane są do spodu buta maszynowo, ale już góra cholewki zszywana jest ręcznie przez rzemieślników. Każda para wymaga wykonania około stu czynności. Firma kontroluje każdy etap produkcji, od wnikliwej kontroli jakości skóry, aż po pakowanie i wysyłkę. W stałej ofercie Placu Trzech Krzyży 3/4 dostępnych jest kilkadziesiąt modeli Tod’s, w tym linie damskie i dziecięce.

Kilka miesięcy temu wprowadzono do sprzedaży również bardzo ciekawą i mało znaną markę Fay, która jest odzieżową linią Todsa stworzoną już w latach 80, ale praktycznie nieznaną poza Włochami. To typowy włoski styl oparty na wysokiej jakości tkaninach, dopasowanych fasonach i stylu łączącym elegancję z codzienną wygodą. Mnie wpadły w oko szczególnie flanelowe kurtko-marynarki i jeden z takich modeli wykorzystaliśmy w sesji.

MrVintage pl Pl. Trzech Krzyży 3_4, Warszawa 5Kurtka – Fay; koszula, krawat, sweter,spodnie – Polo Ralph Lauren; buty i torba – Tod’s

Kolejną legendarną marką z oferty PTK 3/4 jest francuski Moncler. To właśnie tej firmie zawdzięczamy stworzenie i popularyzację kurtek puchowych, które dzisiaj są podstawowym elementem zimowej garderoby codziennej, a jeszcze kilkadziesiąt lat temu była to specjalistyczna odzież alpinistów. Tak właśnie zaczynała marka Moncler, która obecnie bardziej jest luksusową marką lifestylową niż sportową. Ich sztandarowym produktem nadal są kurtki puchowe, choć te przybierają coraz ciekawsze formy. Do sesji wybrałem model z pięknej szarej flaneli wełnianej.

MrVintage pl Pl. Trzech Krzyży 3_4, Warszawa 7 Kurtka – Moncler; bluza, koszula, krawat,spodnie – Polo Ralph Lauren; buty – Tod’sMrVintage pl Pl. Trzech Krzyży 3_4, Warszawa 6 MrVintage pl Pl. Trzech Krzyży 3_4, Warszawa 1Kurtka, bluza, spodnie, szalik, czapka – Moncler

 

Pozostałe marki męskie dostępne pod adresem Plac Trzech Krzyży 3/4  to: Valentino, Tom Ford (perfumy), Yves Salomon Paris, Gianvito Rossi i Kenzo. Panie mają do wyboru dodatkowo następujące marki: Jimmy Choo, Simonetta Ravizza i Tory Burch.

MrVintage pl Pl. Trzech Krzyży 3_4, Warszawa 17MrVintage pl Pl. Trzech Krzyży 3_4, Warszawa 14MrVintage pl Pl. Trzech Krzyży 3_4, Warszawa 16

Parter dedykowany jest mężczyznom, a pierwsze i drugie piętro kobietom. Od kilku miesięcy na drugim piętrze dostępne są także kolekcje dla dzieci: Baby Dior, Dolce&Gabbana Kids, Kenzo Kids, Moncler Kids, Ralph Lauren Kids, Tod’s Kids. Na pochwałę zasługuje także profesjonalna obsługa klienta w PTK 3/4. Powinno to być standardem w sklepach z tej półki cenowej, ale już nie raz się przekonałem, że w Polsce wcale tak nie jest. Podczas przymiarek do sesji byłem tam kilka godzin i muszę przyznać, że o modzie męskiej wiedzą bardzo dużo, a w dodatku są dyskretni i nienachalni.

Spora część kolekcji sprzedawana jest także poprzez sklep internetowy plactrzechkrzyzy.com.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

185 komentarzy do "Jestem twarzą kampanii Placu Trzech Krzyży 3/4"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Krzysztof
Gość

Gratulacje Michał wysoka półka cenowa pozdrawiam

Tomasz
Gość

Nawet nie chcę wiedzieć ile tysięcy złotych Pan na sobie nosi… ;)

Michał
Gość

Jak widać powyżej, nie potrzeba zawodowych modeli, żeby sesję uznać za udaną. Szczere gratulacje!

Katarzyna
Gość

świetne stylizacje :)

Paweł
Gość

Bardzo fajnasesja, dobrze Pan wypadł jako model :)

Olfaktoria
Gość

Bardzo podobają mi się przymierzalnie w tym butiku! :)

Mikołaj
Gość

Sesja rewelacja!
Granatowa pikowana marynarka- rewelka. Mam, noszę, nie mogę się nacieszyć. ;]

Marcin
Gość

Dawno nie komentowałem Twoich wpisów, ale tym razem czuję się w obowiązku. Gratuluję współpracy, oby była owocna i długotrwała! Będąc w Warszawie kilka miesięcy temu sklep, ten był moim żelaznym punktem do odwiedzenia. Muszę podzielić się kilkoma uwagami. Otóż co do wystroju, rzeczywiście jest bardzo dobry, ale to standard wyznaczany odgórnie, więc jeśli jest to sklep oficjalny (tego wcześniej nie wiedziałem), to musieli się dostosować. Natomiast jak na sklep oficjalny, to oferta (mówię o RL, bo nic innego mnie nie interesowało) jest niezwykle mizerna. Co do obsługi, to rzeczywiście jest usłużna, grzeczna, dyskretna i stara się być pomocna, ale wiedza obsługi o marce, której towary oferują, jest dość niepełna, by nie powiedzieć powierzchowna, niestety. Jeśli pan z obsługi przekonuje mnie, że poza tenisówkami Ralph Lauren nie oferuje innych butów, albo nazywa linię Purple Label linią Purpur, to budzi niepokój.
Wiem, zaraz posypią się uwagi, że hejtuję, itd. Otóż nie. Zwracam tylko uwagę, że sklep mógłby trochę poszerzyć asortyment i wiedzę swych pracowników. Wtedy będzie idealnie.
P. S. Ze sklepu wyszedłem zadowolony i nie z pustymi rękami.

Tom
Gość

no niestety idzie Pan w komercję Mr Vintage, w okolicach pl. 3 Krżyży można znaleźć dużo ciekawsze miejsca i butiki fajnych niszowych POLSKICH marek ale kupili Pana marką (brandem) a Pan się połasił, słabe to :(

Mikołaj
Gość

Tom…
uwaga niesłuszna, zauważ że od dłuższego czasu blog Michała jest jego źródłem dochodu.
Ty rąbiesz na etacie, on świetnie pisze i biega na sesje;]

Andy
Gość

Twoje podejście przypomina filozofię sprzedawców MLM. Czy od razu trzeba mieć od kogoś ‘fajniejsze” życie by wyrazić sceptycyzm wobec jego idei? Czy jeżeli Tobie nie podoba się jakieś przedsięwzięcie czy marka to licytujesz się na ilość dokonań z jej pomysłodawcą/ producentem za każdym razem gdy chcesz wyrazić krytyczne zdanie wobec projektu, którego jesteś odbiorcą?

Roberttoo
Gość

jesli twierdzisz ze sie sprzedal, to zaproponuj pensje miesieczna pare k zl i po klopocie ……… ja nie widze w tym problemu

jarek
Gość

Ciesze się ze w tym sklepie sa Pana ulubione marki, ale jakos po wpisach na blogu nie zauwazyłem tego:(,Widac ze wpis sponsorowany.

Mikołaj
Gość

Marcin, potwierdzę- ale nie chciałem być hejterem, toteż powstrzymałem się. a Ty wybrnąłeś z tego idealnie!;]

Storczyk
Gość

Panie Michale, a czy dobrze się Pan czuł w butach od Valentino? Przyznam, że jakoś średnio mi do Pana pasują,

Kacper
Gość

Wow! Wielkie gratulacje <3 Marzę o takim sukcesie jak Pana :)

Mieszkaniec Wilczej
Gość

Już teraz rozumiem o co chodzi w tekstach sponsorowanych u blogerów – bloger zachwala produkt, ale przy okazji naciąga rzeczywistość. Pierwszy raz mam okazje to zweryfikować, bowiem mieszkam zaraz za Pl. Trzech Krzyży (Wilcza).

W sklepie bywałem parokrotnie, zawsze wychodziłem z myślą “WTF!?”. Sama kamienica należy do tych brzydkich jeżeli chodzi o Warszawę, ubrania w sklepie średnie, raczej rzecz gustu, chociaż nie wiem jak Pan mógł założyć te monki od Valentino… Adres niby prestiżowy, ale Pl. Trzech Krzyży to miejsce dość szkaradne, z jednej strony paskudne Ministerstwo Gospodarki, a na przeciwko Ethos Kulczyka, który jest paskudnym biurowcem. Czy te marki tak się zabijają o obecność na tym placu? No nie powiedziałbym. Zegna, Burberry i najtańsza linia RL? Serio? To jest taki ultra prestiż tego miejsca? Osobiście nie rozumiem ludzi, którzy myślą “tak, pragnę te buty od Valentino za kilka tysięcy”, kiedy jakieś 800 metrów dalej mają Kielmana i Kamińskiego… Ale ok, jeść musimy wszystko, a całą kampanię uważam za średnią i trochę niespójną jeżeli chodzi o Pana wizerunek, który bardzo szanuję.

Roberttoo
Gość

staty, jesli miesiecznie zarabiasz ok 50/100 k zl , to i stac Ciebie a kupienie butow za 2k zl ……………. to nie problem, sam pracowalem w firmie, gdzie szefostwo, co najminej raz na tydzien wylatywalo w swiat, a np, z innej beczki, szefowa, poleciala na weekend aby imprezowac swoje urodziny, a w poniedzialek dostalismy 2 torty z szeratona …………

Jan
Gość

Dokładnie – są ludzie na tyle bogaci, że między 500, a 1000zł za koszule nie ma różnicy tak samo jak dla ciebie nie ma różnicy czy bochenek chleba kosztuje 2,50 czy 5zł – jeżeli ten chleb za 5zł bardziej Ci smakuje.

Cronik
Gość

Sklepy może i wyglądają ładnie, ale spora część ich asortymentu jest dla bogatych ludzi bez gustu ;)
Kto o zdrowych zmysłach kupi czerwoną kurtkę z akrylu, na wierzchu z poliamidu i podszewką z nylonu za ponad 3000 zł?
Dla mnie warte uwagi jest może 10% całej kolekcji.
Sweterki we wzorki za 2k? Koszula za tysiaka?
Mając takie fundusze można iść do krawca i mieć rzecz o lepszym dopasowaniu, lepszym wykończeniu i z co najmniej tak samo dobrych materiałów.
Nie mówiąc już o tym jak niewielką część asortymentu stanowią klasyczne ubrania, kurtek jest 10 razy więcej niż płaszczy ;)

lukasz
Gość

Cronik, doinformuj sie troche zanim bzdety zaczniesz wypisywac. Moncler nie robi kurtek z akrylu czy z poliamidu, bawelna, skora i pierze z gesi. To jedna z najwazniejszych marek , robiacych kurtki puchowe na swiecie, jezeli obecenie nie najlepsza, za 3000 zl to kupisz na przecenie. Zimowe puchowki Monclera zaczynaja sie od tysiak euro w gore.

Janek
Gość

Czy cienie na zdjęciach to celowy zabieg wymyślony w jakimś celu przez fotografa (w jakim?) czy po prostu wpadka?
A w charakterze modela sprawdza się pan coraz lepiej. A ten półuśmiech, który nazywam połączeniem Mony Lisy z Humphreyem Bogartem – rewelacja!

Jan
Gość

Zdjęcia i światło są akurat bardzo dobre. Po prostu taki styl oświetlenia. Gdybyś przejrzał trochę magazynów zagranicznych to zobaczyłbyś, że jest to jedna z dosyć popularnych konwencji stosowanych również przez największych fotografów. Mam wrażenie, że pod tym wpisem ludzie postanowili szukać dziury we wszystkim tylko dlatego, że jest to sesja komercyjna :)

Daniel
Gość

W 4 akapicie można przeczytać, cytuję:

“Wiodącą marką jest Polo Ralph Lauren, która nie ukrywam jest jedną z moich ulubionych firm odzieżowych i to właśnie jej obecność w portfolio Placu Trzech Krzyży 3/4 skusiła mnie do wzięcia udziału w sesji zdjęciowej”

Na tym blogu przejrzałem 80 % wpisów (wszystkie z ostatniego roku) i chyba w żadnym wpisie nie masz na sobie elementu garderoby z RL. Mało tego w komentarzu przy którymś wpisie można było przeczytać, że stosunek ceny do jakości jest jednak przesadzony w ramach tej marki. Markę RL pozycjonowałeś wyżej niż TH, ale sceptycznie byłeś nastawiony do zakupu odzieży tej marki … ten wpis jest jakby zaprzeczeniem … jak to jest w końcu ?

Tom
Gość

dokładnie podzielam zdanie Mieszkańca Wilczej – na Mysiej, Mokotowskiej, etc. są dużo ciekawsze butki, bardziej “prestiżowa” okolica i sąsiedztwo a przede wszystkim zgadzam się co do spójności tej kampanii z tym blogiem. Ale jak mus to mus. Z jednej strony “łowienie” okazji w TKMaxx a z drugiej butki z tanimi liniami projektantów sprzedawanymi w Polsce jako “luksus”. Polecam spacer Mokotowską.

Grzegorz
Gość

Kiedy na stronie internetowej zobaczyłem skarpety Moncler za 950 zł z 29% dodatkiem poliamidu, od razu stwierdziłem, że to adres dla bogatych burżujów bez gustu. Zgadzam się więc w 100% z Mieszkańcem Wilczej. Zaznaczam, że to nie jest hejt, bo bardzo sobie cenię zdanie Pana Mr Vintage, ale myślę, że popełnił błąd, sygnując ten adres swoim nazwiskiem.

Grzegorz

Grzegorz
Gość

I proszę, niech mi ktoś wyjaśni: dlaczego skarpety marki Moncler kosztują 950 zł, a skarpety marki Ralph Lauren – tylko 45 zł? Skąd taka przepaść cenowa? Czy to wyłącznie kwestia prestiżu marki?

G.

Grzegorz
Gość

Dopiero teraz zauważyłem, że te skarpety kosztują nie 950, ale 905 zł. Różnica niewielka, pytanie pozostaje więc otwarte.

Monika Stankiewicz
Gość

Na pewno 905 zł za wełniane skarpety to o wiele za dużo, jeśli bierzemy pod uwagę tylko jakość i użytkowość. Mają dobry skład – poliamid to pożądany dodatek w skarpetach, wzmacnia je zapobiegając przecieraniu. No, może 29% to trochę za dużo, ale jeszcze w granicach przyzwoitości (optymalny dodatek to 20-25%). Nieco dziwaczne jest dodawanie do skarpet moheru, który jest lekki i ciepły, jednak używa się go w ubraniach głównie ze względu na efektowną puszystość. Zatem musi to być po prostu ekstrawagancja projektanta. Mimo to ani jakość materiału, ani design (w tym przypadku zwyczajny wzór) nie są przyczyną tak wysokiej ceny. A co jest? Z pewnością płacimy za “Moncler”. Ale kto bogatemu zabroni?
Jeśli chciałby Pan kupić skarpety wełniane tej jakości, trzeba znaleźć kogoś, kto robi skarpety na drutach i zamówić ich zrobienie z odpowiedniej włóczki. Koszt materiału to maksymalnie 100 zł, robocizna zapewne do negocjacji. Tyle, że będą bez znaczka :)
A skarpety Ralf Lauren są z mieszanki bawełny z nylonem (ten drugi jest ok, ale tu występuje w nieco przesadnej ilości). Bawełna jest tańsza niż wełna, skarpety bez znaczka RL kosztowałyby zapewne jakieś 5-10 zł. No, może 15 zł, jeśli to naprawdę znakomita bawełna :)

Andrzej
Gość

Gdyby takie sklepy nie miały klientów, to by nie istniały. Nie tylko w Polsce, ale i na świecie. A prawda jest taka, że Ralph Lauren czy Moncler to jedne z najbardziej pożądanych i lubianych marek na świecie. Oczywiście nie są to marki dla każdego, ale hasła “te rzeczy są warte ułamek swojej ceny” to mocne nadużycie (to samo można napisać o każdej innej marce, bo wiadomo jakie są marże w tej branży). Wskażcie mi na przykład inne, tańsze marki gdzie mogę kupić równie dobre koszule oxford jak Polo Ralph Lauren. Ja mimo wielu prób nie znalazłem (próbowałem również oxfordy szyte w systemie MTM u polskich firm), choć też kupuję RL zawsze na wyprzedażach, bo zwyczajnie jestem oszczędny. Podobnie bawełny madras, nie znalazłem tańszej marki z podobną jakością.

Swoją drogą co ciekawego polecacie na tej Mokotowskiej? Dwie osoby o tym napisały w komentarzach, ale bez konkretów.

Janek
Gość

Pewnie jednego z tych designerskich projektantów co to sprzedają zwykłe t-shirty za 400-500 zł ;)

Co niektórzy komentujący zapominają, że marka to coś więcej niż tylko rzecz. To historia, prestiż, wartości firmy. Dla jednych głupotą będzie zakup kurtki Moncler za 4 tysiaki, a dla innych upaćkany t-shirt Kupisza za 4 stówy. Ale okazuje się, że jedni i drudzy mają swoich klientów, a jeśli wam się wydaje, że firmy krawieckie (MTM) mają niższe marże, to się mylicie. Największa polska szwalnia szyjąca koszule MTM dla prawie wszystkich warszawskich krawców sprzedaje im je za 170-200 zł, a klienci płacą za nie 500-700 zł. Prawda jest taka, że przepłacamy wszędzie, ale ktoś musi na tym zarobić. Jak idziecie do restauracji, to płacicie za obiad 100 zł, a koszt składników to pewnie 10-15 zł. Czy to oznacza, że tylko idioci chodzą do restauracji?

Piotr
Gość

Co do Polo RL: obecnie posiadam dwie rzeczy – koszulę ocbd i sweter z bawełny.
Pierwsza rzecz – koszula niesamowicie wygodna, nie gniecie się, łatwo pierze, trzyma kolor, nie odbarwia się. Sweter natomiast pomimo tego, że jest na prawdę cienki, grzeje na prawdę konkretnie (minus – trzeba prać ręcznie). Największą zaletą marki jest chyba to, że jako jedyna najlepiej oddaje mój ukochany styl preppy i pozostałe marki w tym przedziale cenowym/niższym na prawdę mają sporo do nadrobienia.
Obydwie rzeczy kupiłem w Peek&Cloppenburg. Koszula – 400 zł – gdzie znajdę taką jakość za mniej niż powiedzmy – 300 zł? Sweter – przeceniony z 600 zł na 429, za podstawową cenę bym go nie kupił – ale na wyprzedaży na prawdę już warto.
Nie zarabiam kokosów, jestem studentem – na tego typu ubrania przeznaczam własne, zarobione pieniądze, ale u licha – na prawdę ta marka jest warta swojej ceny. I najprawdopodobniej nie poprzestanę tylko na koszuli i swetrze.

No i oczywiście gratuluję Panie Michale – wielokrotnie bywając w Warszawie sklep ten przykuwał moją uwagę.

dejko
Gość

> Koszula ? 400 zł ? gdzie znajdę taką jakość za mniej niż powiedzmy ? 300 zł?

U tego samego producenta, tylko, że kupując w USA? Na wyprzedażach schodzą grubo poniżej równowartości 200 zł.

Janek
Gość

A doliczyłeś koszt biletów lotniczych albo w przypadku zakupów on-line 30$ na przesyłkę i prawdopodobne cło?
A wziąłeś pod uwagę fakt, że RL na rynek amerykański szyje kolekcje z trochę gorszych tkanin?

dejko
Gość

A ty myślisz, że jestem taki tępy, ze po każdą koszulę będę latał Boeingiem 747 i chwalił się nią przed celnikami? Mam kilku znajomych regularnie latających do USA. To oni kupują mi na miejscu, na wyprzedażach i przywożą jako element swojego bagażu. Hurtowo nie kupuję, więc to dla nich żadne obciążenie i zwykle robią to “przysługa za przysługę”.
Do tego jak dobrze poszukasz znajdziesz co najmniej kilka firm zajmujących się importem powyprzedażowych ubrań do Polski – lub wręcz przyjmujących zamówienia na zakup danej pratii towaru. Ten jest oczywiście dobre 30% droższy ale i tak wychodzi dużo taniej niż kupując w Polsce.

Co do jakości – jak dużo gorszych?! Z tego co obserwuję, różnice są raczej w dokładności szycia (krzywo przyszyte metki, nierówne ściegi), ale materiałowych różnic nie dostrzegam. Podobnie z trwałością. Mam kilka swetrów TH lub RL na różne rynki, nie powiem które lepsze, bo jeszcze żaden mi się nie zużył.

Cronik
Gość

1. Nie wiem dlaczego niektórzy w Polsce tak sobie upodobali używanie słowa ,,preppy”, mówienie o sobie, że jest się “biednym studentem” i że preppy jest ukochanym stylem, to tak jakby Murzyn powiedział, że jego ulubioną organizacją jest Ku Klux Klan.
2. Żeby koszula była wygodna, niegniotąca się i trzymająca kolor nie musi kosztować 300-400 zł, sam mam np. kilka koszul Seidensticker kupionych w Royal Collection (koło 200-250zł, ale zazwyczaj jakieś modele są przecenione) i również posiadają wszystkie te cechy.Dobrą koszule ocenia się po wyglądzie tkaniny, (bo w dotyku powyżej pewnego pułapu wszystkie są dość przyjemne ;)) i jakości kołnierzyka, mankietów i plisy-najważniejszych elementów. Reszta to już tylko dopasowanie.

Piotr
Gość

Gdzie napisałem, że jestem biednym studentem? Kokosów nie zarabiam, dla każdego to pojęcie znaczy co innego ;) Dla mnie oznacza mniej więcej tyle, że stać mnie (chociażby ze stypendiów + praca) na zakup paru elementów garderoby co miesiąc, niekoniecznie od Polo RL. Preferuję również Bytom, Vistulę. Ostatnio na przecenie dorwałem super Chinosy za 120 zł z Bytomia. Więc nie wiem skąd takie zarzuty ;) I od kiedy to zarobki mają determinować styl ubioru? Mam się ubierać jak 80% studentów w powyciągane bluzy i przetarte jeansy?

Piotr
Gość

Zresztą – napiszę, że jestem bogatym studentem, to od razu trafię do szufladki “Zawód: Syn.”, niezależnie od rzeczywistości :) Czyli nie można napisać, że się jest biednym, ani że się jest bogatym. Znajdź mi Panie bogatego studenta który sam się dorobił :)

Krystian
Gość

Chodzi mi o to, że “preppy” to nie tylko wygoda i dobry wygląd, to też styl w którym bardzo ważne jest pokazanie statusu finansowego ;)
Nie uznaje koszul Seidensticker za super jakość, są przyzwoite i tyle. Uważam, że wydawanie 400 zł na koszule sklepową jest raczej bez sensu, chyba że naprawdę jest wykonana z super tkaniny i idealnie dopasowana pod względem detali.
W innym wypadku polecam wszystkim dołożenie stówki i zamówienie sobie solidnego mtm, gdzie mamy do wyboru kilkaset tkanin, dziesiątki kołnierzyków i mankietów.

dejko
Gość

Gdyby Polacy ubierali się adekwatnie do swoich zarobków, musieliby chodzić toples ze skórą zapitego psa przewiązaną w pasie i dzidą jako gadżetem zamiast smartfona. Ewentualnie w białych lnianych portkach przewiązanych sznurkiem od snopowiązałki i takiej samej koszuli.

Cała klasyczna męska elegancja wywodzi się od arystokracji, co nie znaczy, że trzeba być arystokratą by móc z niej czerapać.
Czy jeśli lubię koszulki polo, to od razu mam być tenisistą? Nosząc dżinsy powinienem codziennie przecedzać w sitku rzekę w poszukiwaniu złota? W ogóle w nic się nie powinienem ubierać, bo przecież to co wisi obecnie na wieszakach to deklasujące się projekty uznanych domów mody, na które pierwotnie stać było tylko gwiazdy muzyki pop i piłkarzy.

Monika Stankiewicz
Gość

Zresztą ubranie chyba więcej mówi o aspiracjach niż statusie…

Janek
Gość

No i widzisz, dla ciebie koszula Seidensticker jest bardzo dobrej jakości, a dla innych jest po prostu średniej jakości, pomijam już kwestię prestiżu, a raczej jej braku. Każdy ocenia według własnych kryteriów i oczekiwań. Tak samo jest w każdej innej branży. Jeden kupi Lexusa, a inny uzna, że wystarczająco dobrym samochodem jest Nissan. Nie da się każdego produktu ocenić jedną miarą, bo na końcu i tak klient decyduje ile za to zapłaci. Gdyby wszyscy kierowali się tymi samymi kryteriami i wartościami, to wszyscy jeździliby Skodami, ubieraliby się w H&M, meble kupowaliby w IKEA i mieszkaliby na obrzeżach miast. Na szczęście tak nie jest.

paero123
Gość

Prestiż koszuli? To to się liczy, ten znaczek RL, za to się płaci dodatkowe 200 zł?

dejko
Gość

A ktoś mnie kiedyś na tym blogu nawyzywał od snobów za stwierdzenie, że dobre, luksusowe auto podkreśla prestiż dyrektora dużej korporacji. Okazuje się, że nawet koszulą można sobie przedłużać ptaszka ;)

Janek
Gość

Każdy przedłuża czym chce. Jeden obiadem za 1000 zł u Amaro, inny koszulą za 400 zł, a jeszcze inny samochodem za 300 tys zł. Pytanie co w tym złego? Wszystko jest dla ludzi.

dejko
Gość

Złego nic, tylko takie to trochę… marne. Znaczy chodzi o sam fakt powstania szpanu. Co to za społeczeństwo, w którym można szpanować koszulą za 300 zł?!

Milten
Gość

Najlepiej ubierać się w dobre jakościowo rzeczy, ale bez wypisanych na całą powierzchnie nazwy firmy, która ją stworzyła, ponieważ to już podchodzi pod “snobizm”.
Z autami już nie jest tak łatwo, jeden kupuje Ferrari, Porsche, Lamborghini by szpanować, a drugi dla motor sportu i zainteresowania, lub w przypadku Porsche funkcjonalności i wygody, byle żeby uszanować innych i nie dawać w znaki całemu miastu, że wyjeżdżasz z domu.

Tom
Gość

Przedłużania ptaka nie ma tu nic wspólnego. To głupia teoryjka psychologów, na której zbijają pieniądze.

Janek
Gość

Uwielbiam ludzi, którym się wydaje, że markowa koszula za 400 zł różni się od marketowej za 100 zł jedynie metką :)

Monika Stankiewicz
Gość

Ale rzeczywiście od pewnego poziomu ceny może różnić się już tylko metką. Jak w przypadku wspominanych wyżej skarpet Moncler.

Krzysiek Humeniuk
Gość

Nadal lepszy od lumberjackowych modeli Bytomia :)

daniel
Gość

Jak to jest w koncu z prawidlowa nazwa tej marki (RL) czy (PRL) ktos w komentarzach napisal kiedys ze marka zmienila nazwe w styczniu na RL ?

marada
Gość

Podobają mi się oprawki Toma Forda, pasują do Twojej twarzy.

Monika Stankiewicz
Gość

Niezła sesja i jako model wypada Pan nieźle – wyróżnia się Pan na tle zazwyczaj lalusiowatych pozujących panów :) Niezbyt podoba mi się tylko zdjęcie w garniturze – wyszedł pomarszczony we wszystkich (nie)możliwych miejscach. Czy może się czepiam i “tak ma być”?

Marcin
Gość

Też mam wrażenie, że marynarka ‘źle leży’ :|
Nawet nie bardzo wiem co jest ‘nie tak’ ale coś nie gra.

Grzegorz 2
Gość

Marynarka jest raczej na figurę typu “A” wyprostowaną, prężną, a Pan Mr. Vintage przybrał pozycję lekko luźną, pochyłą do przodu. Dlatego rękawy są pofałdowane na wysokości łokci, przód na wysokości tali a poniżej klatki piersiowej też lekko pofałdowany i w dodatku wygląda na przydługawy w stosunku do boków (drugie zdjęcie). Całość kwestia odpowiedniej figury lub postawy. Ot co jest.

Grześ2
Gość

No ja wlasnie sie nie zgodze. Dla mnie autorzy sesji za bardzo probowali zrobic z MRV takiego “lalusia” i wyszlo troche nienaturalnie. Powinni mu pozwolic swobodnie sie zachowywac, rozmawiac z nimi, smiac sie, usmiechac i pstrykac przy tym tysiace fotek. Wyszlaby genialna i naturalna sesja.
A ci niestety probowali go poustawiac i porobic modela. Duzo lepiej wyszedl na zdjeciu w kampanii do outleta.

Niezaleznie od krytycznych uwag, gratulacje Panie Michale i dalszego powodzenia w karierze (zarzuty nie sa do Pana, tylko do autorow kampanii).

Grześ2
Gość

PS Garnitur sie gniecie, bo RL robi slabe garnitury (najprawdopodobniej pod welna przyklejona jest fizelina zamiast ulozonej wlosianki i stad pomarszczenia). Taki chociazby Lantier Vistulii jest polke wyzej (a tanszy).

paero123
Gość

Udana sesja, gratuluję!

Michał
Gość

Osobiście uważam że Michał świetnie nadaje się na modela do tego typu kampanii. Dobrze Michale się Ciebie ogląda i bez podtekstów proszę… Pozdrawiam !!!

adp007
Gość

Czytając Państwa komentarze nie rozumiem jednego: co jest złego w takich sesjach. Zarabia się?? No i co?
Każdy, powtarzam, każdy coś sprzedaje a jeśli blog może przynieść dochód tzn. że jest wystarczająco dobry.

A że jestem złośliwy: Panie Michale, teraz to już zdjęcia na ściance, czerwony dywan i koktajle z Natalią Siwiec. Celebra, a co ;)) (żarcik)

Tom
Gość

Za kolegą z branży, Ekskluzywnym Menelem. :-)

tomek
Gość

To, że “żaden z Pana moedel” to bardzo dobrze. Ci wszyscy “prawdziwi” mają takie miny, jakby od tygodnia chodzili z zatwardzeniem :)

KRIS
Gość

Granatowa kurtka Fay oraz szara puchowa Moncler miażdżą.

Jedyne co mi do Ciebie nie pasuje to dół stylizacji tej z pomarańczową puchową kamizelką. Te bojówki wpuszczone w chukka Tod’sa – słabo to wygląda.

Bartek85
Gość

Mam pytanie dotyczące doboru koloru szalika do pozostałej części garderoby. Do czego tak naprawdę dobiera się kolor szalika jeżeli mamy na sobie płaszcz? Wiem, że szalik powinien kontrastować w stosunku do płaszcza, ale kolor szalika lepiej dobrać do butów czy spodni? Czy jest jakaś zasada?

Świetne połączenia, jeżeli chodzi o kamel widziałem tutaj :) https://mrvintage.pl/2012/11/plaszcz-camelowy-nudny-kolor-ktory-sie-wyroznia.html

Olo
Gość

Nie jestem Michalem ale odpowiem :)

Prawde mowiac nie slyszalem o jakichs sztywnych zasadach doboru szalika.

Moim zdaniem dobiera sie do czego sie chce byle ladnie bylo :) Ja np. dobieram do czapki lub spodni. Do butow raczej nie, choc jak widac z zalacznych zdjec tez mozna czasem. A czasem nie dobiera sie do niczego – wtedy fajnie gdyby szalik byl jakis wybijajacy sie. Tylko ze w takim przypadku, to cala reszta stroju powinna byc stonowana…

LeJim
Gość

Moim zdaniem do niczego nie dopasowywać. Dopasować do czapki, to jak nosić krawat i poszetkę “z zestawu”. Do butów – jeśli się wyróżniają, to nie wiadomo czy skupić się na szaliku czy na butach (podobnie ze spodniami). Najlepiej, jakby dobrze współgrał ze wszystkimi elementami ale nie był dopasowany dokładnie do czegokolwiek.

Olo
Gość

Moze nieprecyzyjnie sie wyrazilem :) Nie chodzilo mi o idealne zgranie kolorystyczne. Ale np. jak zakladam granatowe spodnie i szary plaszcz (zazwyczaj ubieram sie kontrastowo), to szalik tez raczej bedzie w odcieniu granatu (nieco innym niz spodnie) ale nie szary. Gdy mam granatowa kurtke, to szalik zazwyczaj jest szary. Ja lubie zeby nie zlewal sie z kurtka / plaszczem.

Zdzisiek M.
Gość

Historia chyba na temat…
Na ostatni Pana konkurs ,, Ekstra Pensja” wymyśliłem że pójdę do salonu Plac Trzech Krzyży 3/4, wymyślę jakąś stylizację i zrobię zdjęcia.
Po uprzednim uzgodnieniu telefonicznym pojechałem na miejsce i zostałem bardzo miło i uprzejmie przyjęty.
Wybrałem co mi się podobało i nawet bardzo fajnie to wyglądało.
(takie same buty Valentino, olivkowe spodnie biker, biała koszula i fajny krótki czarny płaszcz)
Zostało zrobione kilka zdjęć i wtedy Pani kierownik powiedziała żeby poczekać.
Nie mogła się gdzieś dodzwonić i po kilkunastu minutach musieliśmy wykasować te kilka zdjęć.

Paweł
Gość

W Brukseli jest podobny sklep – BOUVY, z tym że jest dużo więcej marek. Są wyprzedaże, jest świetna obsługa.

Ps. wolę Twoje “blogowe – prywatne” stylizacje, moim zdaniem dużo lepsze niż te powyższe.

gaq
Gość

GRatuluję współpracy :).

Tom
Gość

Fajna kuFAYka. :-P

Marian
Gość

Ja po ostatnich postach nie dziwię się, że tu taki słup ogłoszeniowy. Punkt widzenia zmienia się w zależności od waluty. Czekam na wątek, kiedy Mr Vintage wspomni, że w sumie polskie buty nie są takie złe, a GIno Rossi ma bardzo dobry design i włoską duszę, pomimo wcześniejszej krytyki.

Na szczęście jest tu archiwum, gdzie jest masa wartościowych materiałów. Kto wie może za jakiś czas narodzi się jakiś następca Michała. Bo szafiarzy bez tekstów nie liczę.

Pschemo
Gość

Wyglądasz jak zawodowy model. Świetne zdjęcia.

Andrzej Kamiński
Gość

owszem , zdjęcia świętne i mrvintage jako model daje radę
ale nie bardzo rozumiem myśl przewodnią tego wpisu

mr vintage piszesz ” RL to jedna z moich ulubionych marek ale nie stać mnie na kupowanie ich ubrań w sklepach firmowych więc poluję na nie w outletach / na wyprzedażach ( a pewnie dawniej też w secondhandach – piszę bez ironii i złośliwości , samemu zdarza mi się tam zaglądać i się tego nie wstydzę ”
więc do czego tak naprawdę namawia ten artykuł ???
do chodzenia po outletach i wypatrywania rzeczy RL
czy do zakupów na Placu Trzech Krzyży ???

sądząc polskich realiach płacowych i przede wszystkim po komentarzach na blogu niewielu będzie stać na zakupy na Placu Trzech Krzyży

pozdrawiam

dejko
Gość

A nie pomyślałeś o tym, że autor bloga po prostu chciał się na jego łamach pochwalić sesją zdjęciową dla sklepu z odzieżą luksusową? Bez żadnego drugiego dna i namawiania kogokolwiek do czegokolwiek?
Albo, że firma odpaliła mu parę tysiaków za wpis reklamujący ją u najpopularniejszego blogera modowego?

mila
Gość

Panie Andrzeju, a czy wpis nie może namawiać do jednego i drugiego w zależności od osoby? Jeden kupi sobie koszulę RL, bo lubi tę markę i go stać, a drugi będzie czekał na outlet.

Niktwazny
Gość

25% ludzi na Mazowszu zarabia powyżej 9000 PLN/mies , górne 10% w województwie zarabia jeszcze więcej.
Do tego Płock i Warszawa zawyżają statystyki zarobków.
Można z tego wywnioskować że minimum 10% ludzi w Warszawie stać będzie na zakupy na placu 3 krzyży co daje około 177 tys potencjalnych klientów.

Statystyk
Gość

Tak dobrze jak mówisz chyba nie jest.
Bo wskazywało by to że pozostałe 75% zarabia minimalną krajową (przy średniej dla Mazowsza ok. 4600)
Ale zgodzę się z tym że w regionie, w którym mieszka jakieś 2,5 miliona mieszkańców (Warszawa plus okolicę do 50 km od niej) spokojnie jest dość klientów odpowiednio zasobnych żeby robić w tym sklepie zakupy i pozwolić mu na utrzymanie.
Inna sprawa że spora cześć tych ludzi raczej robi zakupy za granicą ze względu na większy wybór.

Torunianin
Gość

Jak czytam tę dyskusję to stwierdzam, że jesteśmy strasznie sfrustrowanym narodem. Dyskusja na poziomie, ale wszystko na strasznym negatywie.

Mam wrażenie, że jakby nasze zarobki wzrosły o kolejne 100% w ciągu kolejnych 10 lat, to i tak będzie powód do narzekania.

dejko
Gość

Jeśli wzrosną zarobki o 100% to mniej więcej o tyle samo wzrosną ceny podstawowych dóbr i usług. Powodem do radości nie powinien być wzrost wynagrodzeń, tylko wzrost siły nabywczej obywatela.

Frustracja wynika raczej z tego, że społeczeństwo dysponujące marną siłą nabywczą, ma aspiracje do bycia europejską klasą średnią.

Grześ2
Gość

Zalezy w wyniku czego wzrosna te place. Wzrost plac o 100% wcale nie musi oznaczac wzrostu cen o 100% przeciez.

Remy
Gość

Wystarczy odpowiednia propaganda – 4000zł średnia krajowa (w sektorze przedsiębiorstw). Wliczane są duże firmy. Nie dotyczy jednoosobowych i małych firm.
Średnia krajowa nadmuchana na potrzeby ZUS aby prowadzący jednoosobowe firmy i małe firmy byli odpowiednio “goleni”.
Dlaczego nie płacą ZUS-u na podstawie średniej z ich zarobków?
Na zasypanie dziury by nie starczyło.
Dziwię się że jeszcze nikt z tych ludzi (np. szewc) nie podał ZUS do sądu że musi płacić ZUS od średniej która nie bierze go pod uwagę.

Ciekawy jestem jaka jest prawdziwa średnia krajowa?
Taka która uwzględnia budżetówkę, najmniejsze firmy itd.
No ale GUS nie zajmuje się realiami tylko propagandą…

Marcin
Gość

Dokładnie tak ! przyznam Jankowi rację że marka to nie tylko rzecz to historia, prestiż, wartość firmy, jakość i dlatego może się wyżej cenić. Sam mam kilka ubrań tej marki bo jakość jest bardzo dobra np. koszule nie są to jakieś poliestrowe badziewie za 50zł. Podoba mi się czarny płaszcz męski RL jest dokładnie taki jaki chciałbym kupić na razie mam odłożone 500zł heheh a kosztuje 4 tys. ale co tam odłożę i na pewno sobie sprawie taki płaszczyk jeżeli będzie bo akurat nie mam takiego w szafie a będzie mi potrzebny.

Arcz
Gość

Wcale nie trzeba płacić krocie za markowe rzeczy. Ostatnio w Tk Maxx dorwałem elegancki sweter Versace za 200 zł. Wiem że nie zawsze się trafi ale warto tam chodzić regularnie. Pozdr

Daniel
Gość

A ja trochę z innej beczki. Panie Michale kojarzę jakoś, że zapowiadał Pan reedycje Pana książki z dodatkowym materiałem jakoś właśnie w okolicach świąt. Tak więc będzie czy nie :)?

Jacek
Gość

Nigdy nie rozumiałem, wylewania żalów w sytuacji gdy widzimy bardzo wysokie ceny jakichś produktów. Ludzie, mamy wolny rynek. Jeżeli kogoś stać i ma potrzebę dowartościować się posiadaniem czegoś “markowego” to pójdzie i kupi. Jeśli nie to nie. Jak nie będzie klientów to sklep zbankrutuje, a skoro nie bankrutuje to znaczy, że jednak ktoś tam kupuje. Od razu zaznaczam, że nie jestem milionerem i sam nigdy bym nie wydał 4000 na płaszcz, skoro za mniej niż połowę mogę mieć uszyty na miarę u krawca, podobnie sprawa wygląda z koszulami za 1000 czy marynarkami za 5000. Wszystko jest kwestią wyboru.

A na marginesie. Bardzo wysokie ceny produktów tzw. “markowych” na ogół nie przekładają się na jakość tych produktów. Płaci się wyłącznie za metkę z nazwą.

Janek
Gość

Mr Vintage, a słyszałeś, że w Warszawie ma być salon Brooks Brothers?

Janusz
Gość

Witam, to chyba pierwszy komercyjny wpis, ktory otrzymal tyle pozytywnych komentarzy. Wydaje mi sie, ze to zasluga glownie zdjec. Jest na nich uchwycony specyficzny klimat. Te kolory, anturaz itd. Na cos takiego czekalem od dluzszego czasu. Michal jakis czas temu odszedl od wpisow typu “co kazdy facet powinien miec w szafie”, “bluza rugby” czy relacji z targow wloskich, albo chociaz stylizacji dla odpowiednich por roku. Dla mnie to byla esencja tego bloga. Porady typu jak przefarbowac buty czy odnowic torbe skorzana sa fajne, ale nie one kiedys stanowily sedno sprawy. Juz kiedys stwierdzilem, ze komercyjne wpisy to nic zlego. Ten jest tego dobitnym potwierdzeniem. Pozdrawiam

Piotr
Gość

Panie Michale,
a tak z innej beczki, bedzie komentarz do so sweterka Jamesa Bonda ? :)

Canx
Gość

Po komentarzach widac jak zasciankowym spoleczenstwem wciaz jestesmy. ‘Prestizowe’ firmy nadal zbijaja grube kokosy na naszych checiach bycia lepiej postrzeganymi i dazeniu do pokazania ze jestemy prawdziwymi mieszkancami zachodu. Nie mam bladego pojecia jak mozna placic 500pln za koszule RL, jesli w sklepie RL w Berlinie, Mediolanie, Rzymie, Laryzu mozna to wszystko kupic za 30% tej ceny. Dlatego na zachodzie nie musisz byc Kulczykiem zeby sie w te ubrania stroic, a caly polski prestiz tych ubran znika po pierwszej wycieczce za granice lub po przyjrzeniu sie w co sie ubieraja kontraktowi pracownicy korporacji ktorzy przyjezdzaja do polski. Dla nich to taki prestiz jak dla nas Levis – ot, porzadne ubrania do pracy.

A dla wszystkich malkontentow – wystarczy w czasie wakacji zarezerwowac sobie jedn czy drugi dzien na wycieczke po sklepach czy outletach i zrobic porzadne obfite zakupy, placac za koszule RL 150PLN, swetry 100-180, Todsy 500PLN itp itd. Wszystko oryginalne, w firmowych sklepach nie zadne peeki, tkmaxxy itp. I cieszyc sie markowymi oryginalnymi ubraniami w normalnych, zachodnich cenach.

Oczywisciec zawsze zostaje wolka kosowska dla beznadziejnych przypadkow.

Janusz
Gość

pozwole sobie miec odmienne zdanie w tym temacie. Sam posiadam kilka rzeczy RL, ale nigdy nie kupowalem niczego, zeby pozowac na kogos kim nie jestem. W tych rzeczach po prostu dobrze sie czuje. A co do przelicznikow – trudno, zeby firmy obnizaly swoje ceny w zaleznosci od tego ile zarabia kupujacy. Bylo by to niedorzeczne, nie sadzicie ?

dejko
Gość

W przypadku pojedynczego kupującego faktycznie byłoby do niedorzeczne, ale nie jest żadną nowością, że firmy dostosowują ceny (a nie raz i jakość) do rynku lokalnego i zwyczajów mieszkańców danego kraju. Co więcej biedota danego społeczeństwa nie jest jednoznaczna z tym, że na tym rynku wszystko będzie tańsze.

A stwierdzenia w stylu “ubieram się dla siebie, a nie dla innych” śmieszą mnie tak samo jak damskie “w mężczyźnie interesuje mnie jedynie wnętrze, zupełnie nie patrzę na wygląd i pieniądze”. Że niby ludzie wydają majątek na to żeby się ubrać (nie odziać!), tylko po to, żeby się w tym fajnie czuć… Co ciekawe, większość z nich po domu chodzi w dresach, t-shircie i poprzecieranych skarpetach frote jakoś wtedy w ogóle nie czerpiąc przyjemności ze swojego ubrania i nie czując potrzeby strojenia się, dbania o fryzurę i wylewania na siebie drogich perfum dobranych do pory dnia i roku.
Skończmy z tymi bzdurami! Człowiek stroi się po to, by wywołać pewne wrażenie lub reakcje na otoczeniu. Żeby pokazać swój styl, charakter, przywiązanie do detali, gust, podkreślić swoją atrakcyjność, zamanifestować pozycję czy status materialny. Ale oczywiście nikt się do tego nie przyzna, bo każdy jest wspaniałomyślnym idealistą, któremu ubranie potrzebne jest jedynie celem zabezpieczenia przed chłodem i warunkami atmosferycznymi. Nic więcej. Płaci 1,5 tys zł za koszulę tylko dlatego, bo interesuje go jakość, a krawaty tylko od Hermesa, bo są najlepsze (tak jakby ktoś miał z nich strzelać) i nie ma ich co porównywać do takich 8x tańszych. Męczą się z gryzącą wełną bo lubią wygodę. Chodzą w przyciasnych butach wyszarpanych na wyprzedaży, w których skórzana podeszwa zużywa się w zastraszającym tempie, zamiast kupić normalne, wygodne buty sportowe w pierwszym lepszym sklepie. Pindrzą się godzinami, kompletują strój, wbijają w krępujące ruchy ubrania – tylko dlatego, bo tak interpretują wygodę. Ale nawet jak są 8x droższe i zużyją się 4x szybciej, to sobie wmówią, że i tak się opłacało. Bo Polakowi musi się opłacać. Bo jak się nie opłaca, nie zwraca, albo jak to nie jest inwestycją, to frajer i snob z niego.
Sweet focie i Instagram oczywiście są tylko po to, żeby zarchiwizować dla potomności jak się ubierało w pierwszej dekadzie XXI wieku.

Oczywiście, schludny wygląd sprawia przyjemność. Odkąd zacząłem się ubierać i dbać o całą tę otoczkę dostrzegam całkiem inną reakcję przypadkowych osób. Panie w urzędzie są miłe i idą mi zawsze na rękę, w sklepie ekspedientki skaczą koło mnie na paluszkach, zaczepione dziewczyny flirtują i ładnie się uśmiechają, dyrektorzy i kierownicy na spotkaniach traktują mnie jak partnera, w restauracji kelner jest bardziej miły, a koleś wciskający tanie perfumy na rynku przestał postrzegać mnie jako swoją ofiarę. Ale niestety to wszystko jest wynikiem tego, ze każdy każdego ocenia po wyglądzie. A ubieramy się po to, żeby w tej ocenie wypaść jak najlepiej.

Mejt
Gość

Qrcze .. Dejko .. przeczytałem kilka Twoich komentarzy pod powyższym postem i aż się przeraziłem jak zbieżne jest to z moimi osobistymi poglądami :).

Niestety w obecnych czasach, z większości kultowych marek jakość reprezentują naprawdę nieliczne. Z pozostałych księgowi zrobili swoiste wydmuszki, które produkty od całej zbieraniny różnych podwykonawców brandują jedynym wartościowym co jeszcze mają – czyli logo. Dlatego też wielce (od lat) ceniłem blog MRV, który pisał o stylu i rozpoznawaniu jakości. Od czasu jednak pójścia w komercję (oczywiście nie ma nic w tym złego) wiarygodność została nadszarpnięta (bynajmniej dla mnie). A nie można było bloga pozostawić w spokoju autentycznym jak był a popularność kapitalizować w innym sposób, vide Macaroni Tomato?

gaq
Gość

Takie pytanie panie Michale: bordowe sztruksy pasują do butów brązowych czy czarnych?

Andrzejek
Gość

Nie wiem czy to efekt nagromadzenia jednego logo ale na zdjęciu w czerwonej kurtce wyglądasz jakby dorwał Cię przedszkolak z zestawem samoprzylepek. Co ciekawe w przypadku Ralpha Laurena można założyć 10 rzeczy z wyeksponowanym jeźdźcem i nie będzie to tak ze sobą kontrastować jak u Moncler.

Piotr
Gość

Bardzo ładna sesja. Brawo!

A odnośnie placu Trzech Krzyży, to warto wspomnieć że tuż przy placu, na Hożej 6, jest mała i raczej niepozorna pracownia krawiecka pana Kazimierza Mystkowskiego. Spodnie od pana Kazimierza to klasa sama w sobie. Szczerze polecam.

wpDiscuz