Dociągnij krawat albo zostaw go w szafie

284 komentarze

Choć wydaje się, że krawat jest prostym dodatkiem, którego założenie zawsze gwarantuje podniesienie stopnia elegancji całego stroju, to nie do końca tak jest. Diabeł tkwi w szczegółach, a błędów krawatowych które mogą popsuć cały wizerunek można popełnić kilka. Dlaczego to tak istotny dodatek? Dlatego, że jest on umiejscowiony w okolicach twarzy, zatem przyciąga wzrok bardziej niż inne elementy ubioru. To, co dzieje się z krawatem nie umknie uwadze osób, które nas obserwują, więc warto zwrócić uwagę na kilka detali.

Krawat nie może być za krótki ani za długi; węzeł nie może być za mały ani za duży; jego kształt powinien być dobrany do kołnierzyka i proporcji twarzy; szerokość krawata nie może być za mała ani za duża. Jeśli dodamy do tego kwestię kolorystyki i wzorów (tutaj również można popełnić błędy), to okaże się, że można by o tym napisać książkę, natomiast ja chciałbym się skupić na najważniejszym i zarazem najprostszym szczególe. Chodzi o staranność wiązania krawatów, ale z pominięciem konkretnych węzłów, bo to materiał na inny tekst. Zresztą rodzaj węzła nie ma tu większego znaczenia.

MrVintage pl Podciagnij krawat lub zostaw go w szafie 1Elegancki garnitur, śnieżnobiała koszula i poluzowany krawat, fot. japantimes.co.jp

Już rok temu pisałem o tym, że po kilku latach zapomnienia krawaty odzyskują popularność. Sam zresztą je polubiłem i noszę nie tylko od wielkiego dzwonu, ale i na co dzień. Jeszcze siedem, osiem lat temu krawaty były dodatkiem, którego mężczyźni unikali jak ognia. Ja również. Nosili je tylko ci, których sytuacja do tego zmuszała (np. firmowy dress code lub uroczystość rodzinna) albo prawdziwi pasjonaci klasycznej elegancji. Trend na luzacko rozpięte koszule promowali celebryci, telewizja, ale także styliści marek kojarzonych z elegancją, którzy na zdjęciach promocyjnych chętnie pokazywali  eleganckie garnitury z gołą szyją. Na szczęście powoli się to zmienia i krawaty stają się po prostu modne. Może jeszcze nie tak jak poszetki, ale jednak. Coraz częściej widuję je pod szyją młodych mężczyzn, którzy wcale nie muszą ich nosić.

Po krawaty sięgnęły też osoby, które ewidentnie ich nie lubią, ale zakładają je bo tak wypada, bo to modne, bo zmusza ich do tego partnerka, bo w pracy obowiązuje dress code, bo idzie do telewizji itd. I ten brak sympatii do krawatów niestety widać. Zawiązane niestarannie, poluzowane, z rozpiętym guzikiem przy kołnierzyku – to częsty widok u sportowców, artystów, a nawet polityków. Męczą się z tym biedaczyska i na siłę starają się być eleganccy, a przecież nie każdy musi być elegancki.

MrVintage pl Podciagnij krawat lub zostaw go w szafie 2Elegancka partnerka, elegancki garnitur, ale ten zwis pod szyją psuje wszystko, fot. ofsajd.onet.pl

Poluzowany krawat można zaakceptować na roboczym spotkaniu firmowym, które odbywa się po kilkunastu godzinach pracy w biurze, ale wtedy wokół są “sami swoi”. W sytuacji gdy ktoś niechlujnie zarzuca na szyję krawat i idzie na wieczorną imprezę w towarzystwie eleganckiej partnerki (przykład ze zdjęcia państwa Lewandowskich), nie znajduję żadnego wytłumaczenia. Czasem lepiej jest nie założyć krawatu wcale, niż zrobić to w taki sposób. Po co się męczyć? Rozpięta pod szyją koszula będzie mniej razić niż sflaczały krawat, który robi więcej wizerunkowej szkody niż pożytku. Po prostu wygląda to źle.

Oczywiście nie zawsze jest to celowe działanie i krawat lubi się czasem sam poluzować, dlatego tego też warto przypilnować w ciągu dnia. Najgorsze są egzemplarze poliestrowe, których powierzchnia jest bardzo śliska i nie dość, że trudno na nich zawiązać ładny węzeł, to to kilku minutach samoczynnie się luzuje, nie przylega idealnie do kołnierzyka i robi się mało estetyczna dziura.

Na koniec powtórzę słowa Michała Anioła, które już kilka razy padały na tym blogu: “Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość”.  Możesz mieć krawat Hermes albo E. Marinella, ale jeśli będzie niechlujnie zawiązany to na nikim nie zrobi to wrażenia, bo samo posiadanie krawata nie czyni cię eleganckim.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

284 komentarzy do "Dociągnij krawat albo zostaw go w szafie"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maciej
Gość

e, wcale to tak źle nie wygląda, policjanci na filmach zawsze tak nosza krawaty :). na gale moze sie nie nadaje ale na codzień jest ok.

Lori
Gość

Nie jestem ortodoksem. Lubie kombinować i mieszać style. ale te krawaty roz… pod szyją, nie równo, brzydko, jakby wyszli z kabiny toalety po perturbacjach żołądkowych – nie, nie wygląda ładnie. :)

ganaelian
Gość

Cóż… wnioskuję, że nie jesteś fanem Constantine’a :)

Nikodem
Gość

Jeśli ktokolwiek robi to co Constantine i przy tym pragnie się elegancko ubierać, to akurat krawat może ujść wyjątkowo na sucho. Wiadomo że tylko diabeł ubiera się u Prady ;).

Krzysztof
Gość

Ktoś kto na co dzień chodzi w krawacie, to przyzwyczajenia poprawia go w ciągu dnia. W 1 dzień Rzymu nie zbudowano i pewnych odruchów nie przyswoi się ot tak. Często na pierwszy rzut oka widać kto ubrał się elegancko, a kto w ten sposób ubiera się.

realneoszczedzanie
Gość

Może to taki styl sportowców, luźny, przypominający atmosferę po meczu gdy pozbywają się koszulki? Nonszalancja.

Grześ
Gość

W sumie też o tym pomyślałem, ale problem w tym, że ten krawat jest po prostu brzydko zawiązany. Węzeł wygląda paskudnie i nawet jak by był dociągnięty po samą szyję i tak by źle wyglądał. Luźny sportowy styl lepiej by wyrazić przez brak krawata. Brzydkie zawiązanie węzła to po prostu niedbalstwo. A niedbalstwo nonszalancją z pewnością już nie jest ;)

Olgierd Rudak
Gość

> Może to taki styl sportowców, luźny, przypominający atmosferę po meczu gdy pozbywają się koszulki? Nonszalancja.

“A teraz następuje tradycyjna pomeczowa wymiana krawatów” ;-)

Marcin
Gość

Zabawne bo zdjęcie Lewandowskiego z tej samej gali znalazło się w Playboyu w rankingu najlepiej ubranych mężczyzn, w którym był pan jurorem. Na zdjęciu w gazecie Robert też miał rozpięty ostatni guzik w koszuli

Radosław
Gość

Prawidłowa postawa, prawidłowy kołnierzyk i robi się miejsce na krawat bez poczucia dyskomfortu. Tylko trzeba chcieć trzymać fason i wykazać się odrobiną wysiłku przy kompletowaniu ubioru. Nie bez powodu najważniejsze są detale, zgadzam się tak samo jak z niechowającymi się kołnierzykami.

Krawaciarz
Gość

Racja Michale. Widok poluzowanego krawata jest częstym zjawiskiem u tzw. “młodziaszków”. Strasznie rzuca się to w oczy i jest bardzo niechlujne. Panowie: to na prawdę nie wygląda dobrze.

Polak90
Gość

Panie Michale mam kilka pytań dotyczących zegarków
Ile wynosi optymalna liczba zegarków w szafie mężczyzny?
Ile Pan ma zegarków?
Czy zna Pan jakąś dobrą firmę oferującą casualowo-sportowe zegarki do 300zł?

Z góry dziękuję

dejko
Gość

Optymalna ilość zegarków to minimum trzy sztuki.
1. Klasyczny model garniturowy na czarnym pasku.
2. Zegarek codzienny, np. stalowy nurek na bransolecie, pilot lub jakiś chronograf.
3. Zegarek sportowy – lekki i wytrzymały.

colib
Gość

Optymalna ilość zegarków to minimum trzy sztuki.
1. Klasyczny model garniturowy na czarnym pasku.
2. Zegarek codzienny, np. stalowy nurek na bransolecie, pilot lub jakiś chronograf.
3. Klasyczny model na brązowym pasku

dejko
Gość

Brązowy pasek można sobie dokupić do pozycji 2 lub 1, natomiast nie wyobrażam sobie aktywności fizycznej w ciężkim stalowym zegarku z bransoletą lub chłonącym pot pasku skórzanym.

PostScriptum
Gość

Nie rozumiem dlaczego mężczyznom tak zależy na zegarkach, skoro w dzisiejszych czasach pełnią funkcja jedynie bransoletki, każdy teraz może łatwo sprawdzic godzinę na telefonie. Płacic kilkaset/kilka tysięcy za coś co jest jedynie ozdobą nadgarstka? (i w dodatku go uwiera, w przeciwieństwie do zwykłych bransoletek).
Ja uważam, że o ile mężczyzna nie może poradzic sobie bez krawata, paska do spodni, spinek do mankietów, czy paru innych ważnych dodatków, o tyle bez żadnego zegarka poradzic sobie można bez trudu. Nie istnieje więc optymalna ilośc zegarków, bo ich brak nie sprawia żadnego problemu – w przeciwieństwie do np braku marynarek.

dejko
Gość

No tak – bo krawat pełni tak ważną i pożyteczną funkcję w życiu mężczyzny, że opuszczenie domu bez zwisu ozdobnego może doprowadzić do śmierci lub kalectwa.

Tu wchodzimy w różnicę pomiędzy odzianiem, a ubraniem się. Jeśli ktoś twierdzi, że zegarek jest zbędny bo jest komórka, to równie dobrze można zapytać:
– po co kupować drogie buty skórzane za kilka tysięcy, skoro za kilkaset zł można kupić świetnej jakości, wygodne buty sportowe?
– po co wydawać po kilkaset zł na krawaty czy poszetki, skoro nie spełniają one żadnej funkcji praktycznej?
– po co kupować koszule za kilkaset zł, skoro odzież termoaktywna jest wygodniejsza i znacznie tańsza?
– po co kupować marynarki za kilka tysięcy, skoro polar za 80 zł jest bardziej komfortowy i użyteczny?
– po co kupować płaszcze za kilka tysięcy, skoro dobra kurtka narciarska będzie wygodniejsza i praktyczniejsza?
Pytania można mnożyć…
– po co się czesać, skoro nieuczesanym jest się tak samo inteligentnym?
– po co myć samochód, skoro brudny jedzie tak samo dobrze?
– po co wieszać obrazy na ścianach – jeśli ktoś chce w coś popatrzeć, to przecież mamy telewizory?
Spłaszczamy więc całość do stwierdzenia, że klasę albo się ma, albo się jej nie ma, a pewne czynności które odróżniają ludzi na poziomie od pijaczków na rencie nie zawsze mieszczą się w ramach definicji niezbędności, przydatności czy wygody.

Słowem: zegarki kupuje się z tego samego powodu dla którego kupuje się krawaty czy poszetki.
Natomiast co do przydatności:
– nie jest tajemnicą, że w kręgach ludzi trochę bardziej kulturalnych niż Sebiksy pod trzepakiem, wyciąganie co chwila komórki (tym bardziej, że obecnie telefony inne niż smartfony poniżej 5″ przekątnej nie nadają się do dzwonienia) i zabawa nią postrzegana jest jako mało kulturalna. Oczywiście zerkanie co chwila na zegarek też podpada pod etykietę, ale na zegarku czas sprawdzić łatwiej i można to zrobić dyskretnie.
– wyciąganie za każdym razem telefonu, wybudzanie go, tylko po to, żeby sprawdzić godzinę jest bez sensu i mało wygodne.

Przemek
Gość

Nieprawda.

Nie cierpię wyjmować telefonu z kieszeni żeby sprawdzić godzinę. Ostatnio padła mi bateria a nie miałem zegarmistrza po drodze. Bez zegarka to był dla mnie naprawdę ciężki tydzień.

Dlatego zegarek jak najbardziej ma wymiar praktyczny. Dużo wygodniej i dyskretniej można sprawdzić na nim godzinę.

Przemek
Gość

Ups, nie doczytałem ostatniego akapitu. Skończyłem na tym, że zegarki kupuje się z tego samego powodu co poszetki i krawaty.

Kajam się.

matt
Gość

Trochę ad absurdum.

Tezą było, że zegarek obecnie ma funkcję bransoletki głównie i w takich kategoriach należy go rozpatrywać. Oczywiście to sprawa indywidualna, ja na ten przykład czasu na zegarku nie kontroluję, nie mam takiej potrzeby.

Ale przyjmując tezę, warto zapytać czy jest człowiekowi potrzebna bransoleta w podstawach elegancji i ja popieram opinię, że niekoniecznie. Widzisz, wymienione przez Ciebie rzeczy spełniają jakieś role. Poszetka przełamuje plamy materiału, jednocześnie nie pomniejszając klatki piersiowej, krawat jest głównym składnikiem geometrii klatki piersiowej przy marynarce i koszuli. Oczywiście gdy marynarka ma zdecydowany wzór lub fakturę, poszetka bardziej pełni rolę akcentu kolorystycznego, można jej się pozbyć. Albo gdy zakładamy koszulę i sweter to krawat jest raczej ciekawostką pod szyją i wtedy warto zakwestionować jego użyteczność.

Pomijając sprawdzanie godziny, zegarek pełni rolę biżuterii, odpowiednio dobrany materiałem i kolorem potrafi sharmonizować pozostałe dodatki. Gdy masz pasek ze srebrną klamrą, warto coś srebrnego dołożyć – może być zegarek. Jednak gdy mowa o nurku, który tylko marszczy rękaw to jak z krawatem w tym wpisie – lepiej sobie odpuścić. Inny przykład – gdy mamy marynarkę dwurzędową, która rzadko pokazuje pasek i on sam ma skromną klamrę, to nie ma sensu dokładać sobie metalu na nadgarstek.

W każdym razie zgadzam się z teorią, że jeśli nie musisz sprawdzać czasu, zegarek można sobie świadomie odpuścić.

Porównania do “pijaczków na rencie” były już w ogóle niepotrzebne.

dejko
Gość

A zegarek zapełnia pustą przestrzeń na nadgarstku oraz wprowadza element asymetrii.

Posługując się takim bełkotem wszystko można zanegować albo udowodnić czegoś niezbędność. Albo rozpatrujemy w kategoriach “przydatne/nieprzydatne”, albo w kategoriach “ładniej z tym niż bez tego”.

matt
Gość

Masz rację dejko, jesteś lepszym człowiekiem bo masz zegarek.

dejko
Gość

A co, przedtem myślałeś, że ty jesteś lepszy bo go nie masz? :D

Boruta
Gość

Sam zauważyłeś, że zerkanie co chwila na zegarek nie należy do kulturalnych czynności. Zwłaszcza kiedy próbuje się to robić dyskretnie. A co do trzepakowych analogii, to będę równie złośliwy i powiem, że więcej niż jeden zegarek, a ten jeden jest w komórce, przystoi żołnierzowi Armii Czerwonej. ;-)
BTW do dzwonienia to najlepsze są jak najmniejsze telefony.

dejko
Gość

Chyba coś ci się pomyliło. Nigdy nie napisałem tego co imputujesz, że zauważyłem.

PS. Pisma odręcznego też nie praktykujesz, bo masz telefon, a w nim wirtualną klawiaturę?

Boruta
Gość

“Oczywiście zerkanie co chwila na zegarek też podpada pod etykietę” – Twoje słowa. A piszę na komputerze.

dejko
Gość

Czyli tak jak mówiłem, coś ci się pomyliło. Całe zdanie, którego starasz się manipulować częścią, brzmi:

“Oczywiście zerkanie co chwila na zegarek też podpada pod etykietę, ale na zegarku czas sprawdzić łatwiej i można to zrobić dyskretnie.”

Jakoś drugiej części zarejestrować nie raczyłeś, jak również wyciągnąć wniosków, że skoro czas jednak kontrolować trzeba (aczkolwiek zauważyłem, że roczniki powyżej 1986 do tematu czasu podchodzą bardzo względnie i fakt spóźnienia się pół roku na umówione spotkanie nie jest dla nich niczym wyjątkowym) to łatwiej, lepiej i dyskretniej robić to za pomocą zegarka, zamiast sięgać ręką do kieszeni, wyciągać olbrzymi telefon, odblokowywać, sprawdzać czas i chować z powrotem.

A tak w ogóle to po co komu komputer jak jest telefon? Pisać komentarze można też za pomocą smartfonu, a więcej niż jedno urządzenie do pisania komentarzy, przystoi żołnierzowi Armii Czerwonej. ;)

Boruta
Gość

Niczym nie manipuluję, ani nic mi się nie pomyliło. Napisałem wyraźnie “Zwłaszcza kiedy próbuje się to robić dyskretnie”. Bo tego się nie da robić dyskretnie. Ergo to, czy patrzysz na rękę, czy przedmiot wyjęty z kieszeni, bo nie tylko komórkę, ale i zegarek kieszonkowy, jest tak samo widoczne.
Wnioski wyciągam takie, że najwyraźniej są ludzie, dla których czynności dla mnie jednakowo łatwe, mieszczą się w różnych miejscach na skali trudności. No cóż, akceptuję ten fakt. Niestety to, że jedna z dych dwóch czynności jest bardziej dyskretna, jest już Twoim mylnym przekonaniem. Nie jest.
Komputer służy, min., do pisania, telefon nie, z racji skumulowania kilku znaków na jednym klawiszu, tudzież rozmiarów tychże klawiszy, jak i ekranu (aczkolwiek zauważyłem, że roczniki powyżej 1976 maja dziwny zwyczaj używania telefonu do korespondencji). Być może tutaj dla nich pisanie na czymkolwiek znajduje się w jednym miejscu na skali trudności, podczas gdy dla mnie komputer jest najłatwiejszym narzędziem, jakie można do tego użyć.

dejko
Gość

> Napisałem wyraźnie ?Zwłaszcza kiedy próbuje się to robić dyskretnie?.

No i to jest właśnie ta manipulacja. Z mojego komentarza nigdzie nie wynika żadne “zwłaszcza”. W ogóle dziwne zasady stosujesz, bo według tych ogólnie panując, “zwłaszcza” jest wtedy, kiedy robi się to niedyskretnie.
Oczywiście, że da się to zrobić dyskretnie. Rzut okiem na tarczę zegarka zawsze jest dyskretniejszy, niż wiercenie się celem wyciągnięcia telefonu wielkości deski do krojenia, odblokowanie go, odczytanie godziny, zablokowanie i włożenie z powrotem tam skąd się go wyjęło. Chyba, że jesteś jednym z tych dżentelmenów, którzy pierwsze co robią, to wykładają telefon na blat stołu – w każdym razie i tak, nawet wtedy trzeba aktywować ekran poprzez dotknięcie urządzenia.
Nie chce mi się z tobą spierać czy kilkanaście czynności połączonych z wyciąganiem dużego urządzenia z ciasnej kieszeni jest tak samo dyskretne jak “łypnięcie” okiem – bo jak widzę masz inną definicję dyskrecji. Jeśli o mnie chodzi, godzinę możesz odczytywać nawet z targanym za sobą zegarem słonecznym i upierać, że akurat to rozwiązanie jest najbardziej dyskretne.

Teraz gdybym miał ochotę, tak jak ty mi starając się wmówić, że rzut okiem na nadgarstek jest równie niewygodny co wyciąganie z telefonu kieszeni, mógłbym strać ci się wmówić, że na komputerze wcale nie pisze się wygodniej. Ale ponieważ i jedno i drugie stwierdzenie uważam za piramidalną bzdurę, odpuszczę sobie.

PS. Masz jakieś dziwne spostrzeżenia co do roczników powyżej 76, ale w sumie powyżej 76 to również ta sama gimbaza dla której nic w życiu poza telefonem nie jest potrzebne, bo przecież w nim jest wszystko…

Boruta
Gość

To nie jest żadna manipulacja. Skończ proszę te insynuacje. Niestety ale wg tych “ogólnie panujących”, to właśnie ukradkowe zerkanie jest odbierane jako mniej kulturalne. I nie, nie da się tego zrobić dyskretnie.
Telefon noszę w kieszeni. Na stół go wykładam u siebie w domu, koło komputera. Nie wiem gdzie Ty nosisz, skoro cały czas piszesz o “deskach do krojenia”. Jeśli jednak faktycznie proces jego wydobywania zaczyna się od “zdjąć plecak, rozsznurować…” to rozumiem skąd przekonanie, o wysokiej komplikacji wydobycia telefonu. ;-)
Obawiam się, ze cały czas nie rozumiesz co staram się przekazać. Przykro mi, jeśli nie potrafię tego wystarczająco jasno wyjaśnić. Wyciąganie małego, no chyba, że jest się jednym z tych dżentelmenów, którzy potrzebują szpanować dużym ;-) , nie jest tak samo dyskretne. Obie czynności są tak samo niedyskretne. I nie, nie jest równie niewygodny, tylko obie czynności są na tyle proste, że nie różnią się pod względem wygody. Obie są wygodne. Oczywiście zdarzają się sytuacje, gdzie jedna, lub druga metoda jest mniej wygodna. Natomiast, przynajmniej dla mnie, sam fakt noszenia czegoś na ręce był niewygodny i zazwyczaj zegarek mocowałem do paska, albo szlufki, lub nosiłem w kieszeni. :-D
Nie mam żadnych spostrzeżeń co do roczników powyżej 76. Po prostu zażartowałem w odniesieniu do Twoich spostrzeżeń co do roczników powyżej 86. Niestety najwyraźniej niektóre roczniki jak się nie wstawi “;-)” odbierają wszystko na serio. ;-) Mój (75) jeszcze sobie z tym chyba radzi. :-D
A jako ciekawostkę dodam, że w czasach kiedy stacjonarny telefon był dobrem luksusowym, a ja dostałem pierwszy zegarek, rzec jasna “na komunię”, i cały czas się nań gapiłem (jeszcze wówczas nosiłem na ręce), mój dziadek, rocznik 03, nie wytrzymał i mnie poinformował, że zegarek naręczny przystoi z kolegami w.. (tu się zawahał i mogę tylko domyślać co stary ułan chciał powiedzieć) …na wycieczce, a w towarzystwie dopuszczalne jest wyłącznie… wyjęcie z kieszeni zegarka kieszonkowego, a i to raz, w razie potrzeby. :-D

Olgierd Rudak
Gość

> Nie rozumiem dlaczego mężczyznom tak zależy na zegarkach, skoro w dzisiejszych czasach pełnią funkcja jedynie bransoletki, każdy teraz może łatwo sprawdzic godzinę na telefonie.

Bo wyciąganie telefonu to obciach?

Platon
Gość

Boże… dlaczego ja zawsze gdy jestem w Polsce słyszę te ciężkie wywody w temacie zegarków… skoro już istnieją wraz ze zmieniającą się wokół nas technologią (tak wiem, urządzenia przenośne) i ktoś preferuje tego typu “odnośnik” do prozaicznych czynności takich jak właśnie sprawdzenie godziny… no ale nie o tym miałem… dlaczego w Polsce jeśli kogoś nie stać (nie chce/nie lubi/twierdzi że nie potrzebuje chociaż to wynika z ciągle tego samego powodu) krytykuje jego potrzebę posiadania w wszystkich aspektach, płaszczyznach… Rodacy, posiadam zegarek, na który sobie uzbierałem (tag heuer) ale zawsze będę patrzył na choćby te piękne IWC jak na dzieło sztuki i zdrowo zazdrościł innym, a nie podważał z tego powodu ich istnienie czy pożyteczność… tak jak dejko pisał, nie bawmy się w ciągłe zaprzeczanie pewnych atrybutów bo dyskusja nie wydaje mi się konstruktywna i polega tylko i wyłącznie na wmówieniu innym – w prostych słowach – “nie stać mnie > szkoda mi kasy, więc dlaczego miałbym je posiadać…” sam się jeszcze spotykam w Polsce z tym, że ludzie podziwiają człowieka z poszetką i patrzą na to jak na totalną nowość, także sporo jeszcze pracy aby zmieniła się w naszym kraju mentalność wielu ludzi od obyczajowej po tą wcale nie taką zwyczajną jak właśnie wyczucie gustu, smaku i co tu dużo mówić stylu…

krzysztof
Gość

To elementarne, drogi Watsonie. Optymalna liczba zegarków, to 9 i 3/4.
To wie każdy cywilizowany człowiek.

Sebo
Gość

Optymalna ilośc zegarków to dokładnie jeden – ale oczywiście nie byle jaki.
Jeden zegarek ale taki z duszą.

Watchman
Gość

Optymalną ilość zegarków oblicza się wg wzoru n+1, gdzie n = liczba aktualnie posiadanych zegarków.
Można ją również obliczyć korzystając ze wzoru x-1, gdzie x = liczba par butów posiadanych przez partnerkę ;-)

dejko
Gość

Optymalną ilość zegarków wylicza się dokładnie tak samo jak optymalną ilość butów.
Jeśli komuś wystarczy jedna para porządnych oksfordów Johna Lobba, to i jeden zegarek też mu pewnie wystarczy na wszystkie okazje.

Grzeszo
Gość

@Mr Vintage Niedawno wpadł mi w ręce bardzo ładny krawat z drukowanego jedwabiu. Sam nadruk wydaje się dość nieformalny, nieco w stylu krawatów vineyard vines, jednak jedwab jest, niestety, raczej połyskliwy. Stąd moje pytanie – czy taki jednocześnie “niefromalny” i połyskliwy krawat sprawdzi się w dzień? No i czy będzie pasował do czegoś innego niż garnitur?

Przemek
Gość

A jak uzyskać taki węzeł, w jaki wiążą krawaty znajdujące się w ofercie Poszetki? Wychodzi ładna łezka, węzły są asymetryczne w taki sposób, że mogą być definicją asymetryczności węzła, a jednak niektóre materiały z których wykonane są ich krawaty są grube, sztywne, raczej ciężkie… np surówka jedwabna. Krawat z tego materiału wiążę tylko w węzeł “odwrócony”, bo “zjada” mało materiału i jako tako wygląda, jest zgrabny i nie powstaje pod szyją jakaś taka bulwa… Tak więc: co to za węzeł w jaki wiązane są krawaty na poszetka.com?

Bartek
Gość

Michał możesz polecić jakiś sklep z krawatami oprócz poszetki.com gdzie kupie krawat za mniej niż 100? Marzeniem jest krata księcia Walii, ale nie do dostania raczej.

kawairakija
Gość

Lumpeksy. Ja tylko tam kupuję krawaty i nie narzekam.

Kacper
Gość

Ten węzeł to tzw. 4inhand , najłatwiejszy z możliwych i faktycznie według mnie najlepiej wyglądający. Trzeba jednak brać pod uwagę inne czynniki z którymi węzeł ma grać, np. kształt twarzy.

dejko
Gość

Rozkręciłem się, a tu koniec wpisu…

gaq
Gość

Wydaje mi się, że ten poluzowany intencjonalnie krawat nie ma na celu dodania elegancji poprzez to, że ten krawat w ogóle jest załozony, tylko właśnie jej ujęcie. Trochę takie stwierdzenie: “Założyłem krawat, ale tak na prawdę to nie jestem sztywniakiem, więc go nie założę tak do końca, ale tak po luzacku”.

dejko
Gość

To tak jak by powiedzieć: “podałbym ci rękę, ale że nie chce mi się jej z kieszeni wyciągać, to podam ci nogę”.

gaq
Gość

Może nie “nie chce mi się jej z kieszeni wyciągać” tylko “jest to zbyt standardowe”. Ale generalnie z tą parafrazą się zgadzam :).

Piotr
Gość

To z jeden strony luzactwo na siłę, a z drugiej strony inspiracja z ludzi, którą pełnią ważne role np. w jakimś filmie i tam mają poluzowany, bo w akcji przeszkadzał. Dlatego jakiś luzak chce być tak samo fajny jak badass z filmu i luzuje go mimo, że nie musi,

DolceGusto
Gość

Rozwiązany krawat jako przemyślany dodatek ma związek z rockiem… Taki sam jak mundurek szkoły (Angus Young).. To nie włoska sprezzatura a raczej styl zmuszonych do krawata niesfornych uczniów… Przyjęło się, ze tak jest młodzieżowo i na luzie… Pewnie jest ale nie ma to najmniejszego związku z elegancja… Jeśli ktoś wieczorowa gale czy bal traktuje poważnie niech lepiej podciagnie krawat… A czarnego, połyskującego garnituru z waziutkimi klapami, ciasnego jakby był za maly i z przydługimi nogawkami nie nazywalbym eleganckim

Tomek
Gość

Zdecydowanie tak. W ogóle mam wrażenie, że pewne elementy “noszenia się” maja swoją genezę w subkulturach.
Brytyjskie dzieciaki tak tam nienawidzą noszenia krawatów (a muszą je nosić codziennie do szkoły) , że wyprawiają z nimi cuda. Np. po zawiązaniu taki krawat ma około15 cm długości, wygląda to komicznie i niektórym zostaje na dorosłe życie ;) nie dotyczy to Lewego i Ronaldo. Natomiast Beckham, który niewątpliwie nosił taki krawacik szkolny, wyrósł z tego i to z wielką klasą. Ale tak serio, to można by rozważać kwestię czy w koszulce polo nosimy podniesiony kołnierzyk czy ładnie wygładzony i położony. Nawiasem mówiąc z moich londyńskich obserwacji wynikało, że na 10 obserwowanych mężczyzn na ulicy (w różnym wieku) 9 miało podniesiony. Pozdrawiam

Linus
Gość

Odnośnie poluzowanych krawatów przy stroju formalny – pełna zgoda.

Jednakże, w stylu preppy, gdzie nosi się koszulę oxford i sportową marynarkę, poluzowany krawat uważam, że jest jak najbardziej na miejscu. Co uważasz w tym temacie, Mr. Vintage?

Krzysztof
Gość

Michał w blogu Mr Casual miałeś taki sweter z literą L firmy Solid jaki to był rozmiar
dziękuje i pozdrawiam

DolceGusto
Gość

Ja uważam, ze w stylu preppy też poluzowany krawat ujdzie bo styl zakłada niejako taka wlasnie nonszalancje (krzywo związana mucha, ocbd na koszulkę polo z postawionym kołnierzem i na to marynarka i jeszcze najlepiej na marynarkę wełniany Cardigan)

Krystian
Gość

DolceGusto, z takimi pomysłami to najlepszym rozwiązaniem będzie niewypowiadanie się wcale.

DolceGusto
Gość

Krystian – troche dystansu ;) polecam przy okazji The Official Preppy Handbook i oparta na nim kampania Hilfigera bodajże FW 13

Krystian
Gość

możesz podać mi przykłady łączenia koszulki polo z koszulą?
a postawiony kołnierzyk polówki to raczej styl polskich dresiarzy z lat 90, a nie preppy albo preppy w bardzo złym guście

Tomek
Gość

Zostawmy dresiarzy z lat 90 tych w spokoju, oni eklektycznie czerpali skąd się da, coś co można nazwać ‘ich stylem’. Szkoda gadać. Na długo zanim ich rodzice przyszli na świat już w latach 50tych XX w tak właśnie noszono już polo. Nie mówię tutaj, tak lub nie dla polo z collar up, niech sobie każdy nosi jak chce, Tylko nie jest to “wynalazek” polskich dresów z lat 90. A jeżeli jest , to totalnie wypaczona marna kopia zacnego polo. Jak znajdę źródło to wkleję

Ania
Gość

Krystian: uniesiony kołnierzyk w koszulkach polo datuje się od początków takiej koszulki. Tenisista Rene Lacoste specjalnie zaprojektował sztywny kołnierzyk, żeby w czasie gry w tenisa gracze mogli osłonić szyję. Taki sposób noszenia przejęli młodzi ludzie ubierający się w stylu, który potem nazywano preppy i to stało się ich znakiem rozpoznawczym.

Ania
Gość

Tu jest poglądowa ilustracja najważniejszych elementów stylu preppy (patrz punkt 5):

comment image

rybak
Gość

A jaka może być przyczyna nieestetycznie wyglądającej dziury jak np. tutaj: http://www.katjusza.com/wp-content/uploads/2011/09/prokop.jpg ? Pomijam niedociągnięcie krawata.

DolceGusto
Gość

Poszukaj sobie sam w różnych źródłach… Porzegladaj katalogi, kampanie takze te archiwalne, poczytaj coś i wrócimy do dyskusji… Chyba Mr. Vintage też kiedyś w komentarzach coś napomknął o polowce i ocbd w kontekście preppy.. Nie należy bezmyślnie powtarzać sloganów których zasad funkcjonowania się nie rozumie… Na pewno nie nosisz poszetki z tej samej tkaniny co krawat ale zastanawiasz się czemu czy po prostu “bo tak piszą blogerzy”? Preppy to styl bogatch dzieci elitarnych amerykańskich szkol z lat 50.. fakt… Nie ma tu słowa o dopracowanym ngielskim czy nonszalanckim włoskim stylu… Kojarzysz moze nieistniejąca juz kolekcje Rugby Ralpha Laurena? To też wyszukaj sobie w googlach

DolceGusto
Gość

No i kończąc sprawę polo pod oxfordem to białe skarpetki do czarnych butów dzis są wiocha a w latach 50 zakładane do krótkich spodni i czarnych penny loafersow (najlepiej weejuns)?? Pomijając fakt ze na początku XX w. ekscentryczni, zamożni eleganci zakładali białe skarpety do czarnego smokingu…

qq
Gość

Ale wtedy białe skarpety nie były kojarzone głównie ze sportem i noszone w towarzystwie adidasów i dresów.

Marcin
Gość

Możesz przestać pisać o polo pod koszulą?
Nie wiem czy to pomyłka czy świadome działanie.
Ale chyba nikt na świecie nie nosi polo pod koszulą.
A zdjęcia które wrzuciłeś przedstawiają bluzę rugby założoną na koszulę, a nie pod.

Krystian
Gość

1. To co widzę to nie jest polo na koszule, a już na pewno nie polo z podniesionym kołnierzem.
2. Nawet jeśli ktoś coś takiego robił to należy to piętnować jako brzydkie i nieestetyczne.
3. Noszę, jedwab+jedwab, chociaż fakt, że w każdy element w innej kolorystyce.
Takie zestawy w tych samych kolorach wyglądają po prostu tandetnie.
4. Bo białe skarpetki to jest wiocha jeśli nie są odpowiednio dobrane. Jeśli ktoś nosi je do np. jasnobrązowych butów albo jeszcze lepiej caponek, do tego białe spodnie to jest ok. No i skarpetki muszą być wykonane z cienkiej bawełny, a nie jakieś frotki ;D
5. Natomiast białe skarpetki do smokingu to jakaś patologia, nawet jesli ktoś postanowił kiedyś je założyć, po prostu psują perfekcje tego stroju i tyle.

Krystian
Gość

*1. Odwrotnie, koszula na polo

Ania
Gość

Wszystko jest kwestią dopasowania stylu do sytuacji. Poluzowany krawat oznacza fajrant, koniec dnia pracy, wyzwolenie się z dress code’u, rozluźnienie sztywnych reguł… i w takim kontekście jest całkiem na miejscu, nawet w zestawieniu z eleganckim garniturem. Nikt nie zaprzeczy, że panowie na zdjęciach poniżej nie tracą przez to poluzowanie ani trochę szyku gentlemana. Ja nawet zaryzykowałabym stwierdzenie, że prezentują się bardziej seksownie niż niejeden sztywniak w równo zawiązanym krawacie (no dobrze, to nie tylko zasługa stroju):

comment image

http://content.artofmanliness.com/uploads/2008/02/frank.jpg

http://www.theswiftness.com/wp-content/uploads/2013/11/tie.jpg

http://www.lifeinitaly.com/sites/default/files/styles/medium/public/newsimg/imgA5.jpg

http://1.bp.blogspot.com/_z6rVK6I50Dw/SVbteUJLqsI/AAAAAAAAApg/fE1JQdh3K7k/s400/LA+Times+loose+tie.jpg

Boruta
Gość

Powiedziałbym, że tylko Sinatra nie traci, ale on nigdy nie tracił. :-)

Marcin
Gość

A co Pan sadzi o spinkach do krawata? Bo rożne opinie słyszałem, a bardzo lubię ten dodatek.

DolceGusto
Gość

Mysle, ze mozna na ten temat rozmawiać na spokojnie… To z czym
Raczej nikt się nie bedziesz sprzeczal to fakt, ze preppy to styl zawierający w sobie nonszalancje… spora… Sama forma łączenia elementów formalnych (mniej i bardziej) ze sportowymi wiąże się z kontrastami co pozwala na zachwianie, czasem bardzo duże jakiejkolwiek harmonii w stroju co z kolei jest podstawa stroju eleganckiego…Ja osobiście nie kojarzę preppy z bardzo spójnym, opanowanym zestawieniem elementów stroju a z elementem lekkiego nieładu, chaosu czy zwyczajniej nonszalancji… To troche jak z byciem cool… gdy tylko pomyślisz o tym czy jesteś cool albo co zrobic żeby być… juz nie jest cool. Tak samo z preppy..

piotr
Gość

mam problem z four-in-hand. jak zawiążę to jest piękna łezka.
Niestety gdy pociągnę krawat do góry żeby ustawić go odpowiednio w kołnierzu, to traci tę łezkę. Co robić?

Mateusz
Gość

Witam! Brak forum powoduje, że pod różnymi wpisami pojawiają się pytania nie na temat, więc aby podtrzymać tradycję zadam pytanie z innej beczki: czy przesunięcie przednich guzików w marynarce (w bok) w celu jej wyszczuplenia jest dobrym pomysłem? W salonie Vistuli właśnie takie rozwiązanie mi zaproponowano, ale nie jestem do końca przekonany, ponieważ obawiam się, że marynarka po takim zabiegu będzie wyglądała komicznie. Dodam, iż od dłuższego czasu poszukuję garnituru z wieszaka, a ponieważ jestem bardzo szczupły, poprawki będą konieczne. Tak przy okazji, może ktoś się natknął na jakiś fajny granatowy garnitur w głęboko obniżonych cenach? Pozdrawiam

BMQ
Gość

Panie Michale czy mógłby polecić pan jakieś marki okularów przeciwsłonecznych do 250zł ??

qq
Gość

Polaroid w tej cenie będzie chyba bezkonkurencyjny, zwłaszcza jeśli chodzi o jakość szkieł i kwestie optyczne. Ze stylistyką różnie bywa, ale źle nie jest.

PanX
Gość
wuner
Gość

Czy ktoś z Panów miał jakiekolwiek doświadczenia z garniturami firmy Albione? Jestem w trakcie poszukiwać granatowego garnituru i jak na razie jedyny pasujący (jakby uszyty na mnie) znalazłem tylko tam – ładna tkanina – wełna 140s o bardzo ciekawej kolorystyce – przeplatają się czarne i granatowe nitki. Dopasowanie super, materiał przyjemny w dotyku. Co ciekawe, marynarka jest prawie bez konstrukcji (nieusztywnione klapy itd). Nie jest specjalnie tani, ale mierzyłem już sporo i na prawdę dopasowanie jest super. Zawsze wydawało mi się, że jestem dość wymiarowy (choć dość szeroki w barkach i z nie przerażającym, ale jednak brzuchem) ale Lantier w wersji slim wygląda na mnie jak worek (szerokaśne gacie, marynarka jak ze starszego brata) a w super slim się raczej nie mieszczę, natomiast slim w Bytomiu jest w miarę ok, ale rękawy i spodnie trzeba na pewno skrócić (być może spodnie również zwęzić). Ten z Albione dopasowany jest bardzo dobrze, ale mam wahania co do marki. Tzn jakościowo na dotyk i wygląd jest ok, ale może ktoś nosił coś takiego dłużej :)
Mr V, czy wypada założyć taki (mniej usztywniany) garnitur na wesele?

Michał
Gość

Panie Michale.
Jak wiązać krawat przy dużym brzuchu? Zawiązanie prawidłowego, dobrze wyglądajacego węzła kończy się za krótkim zwisem… Próba uzyskania odpowiedniej dlugości kończy się śmiesznie małym węzłem i dziwnie wydłuzonym krawatem, nie mówiąc juz o tym że często jest to nie możliwe ponieważ cały krawat jest po prostu za krótki… Jakie jest optymalne rozwiazanie? Mówię tu o sytuacji, gdzie siłą rzeczy spodnie noszone są poniżej pasa co automatycznie wydłuza tulów.
Proszę o radę.

Milijon
Gość

Też miałem ten poblem. Krawaty mają różne długości. Zmierz swój i kup dłuższy. Powinno być OK. W ramach poradzenia sobie ze zbyt krótkim krawatem/za małym węzłem nosiłem też kamizelkę. Pomagała maskować brzuch i jednocześnie ukryć za krótki krawat. I porada finalna – udało mi się brzuch zmniejszyć poprzez konsekwentną zmianę stylu/trybu życia – problem za krótkich krawatów rozwiązał się sam. Myślę, że tego też warto spróbować.

Novy
Gość

Zgadzam sie, ze w sytuacjach formalnych taki luzny zwis psuje caly efekt i bardzo zle swiadczy o jego posiadaczu.
Z drugiej strony, nie moge odmowic uroku stylowi Luthera, ktory caly serial paraduje w poluzowanym krawacie (podobnie Rust z True Detective) – ale obaj panowie wyrazali w ten sposob sprzeciw wobec dress code, ktory obowiazuje w ich zawodach :)
Bardzo dobry wpis, ciekawe czy nasi celebryci tu zagladaja ?

Mikołaj
Gość

Panie Michale potrzebuję Pańskiej pomocy.
Kupiłem kurtkę z poniższego linku i waham się czy ją zostawić.
Wygląda dokładnie tak jak na zdjęciu z tym, że ma obszerniejszy krój (raczej typowej parki, nie jest aż tak dopasowana)
Nie mam pojęci co o niej myśleć. Można ją traktować jako skórzaną budrysówkę? czy to raczej efekt chwilowej mody niemający nic wspólnego z klasyką? jaki jest jej stopień formalności?
Chciałbym zakładać ją do zestawów smart casualowych z ciemnobrązowymi zamszowymi sztybletami.

Proszę o wyrażenie Pańskiego zdania.

http://www.massimodutti.com/pl/pl/men/prezenty-dla-niego/exclusives/puchowy-p%C5%82aszcz-limited-edition-c1236011p4526036.html

Jakub
Gość

Witaj,
Czytam Pana bloga od dawna, a trafiłem tu przez czasgentlemanow.pl.

Niestety nie mogę się z Panem zgodzić, że krawaty z poliestru się luzują i nie przylegają do kołnierzyka. Ja mam dużo takich krawatów (ok. 9,10) i zakładam je codziennie. Wiążę pół Winsorem, i nie mam takich problemów.

I mam jedno pytanie, krawaty powinny być przechowywane zwinięte w rulon, czy wiszące na wieszaku ?

Pozdrawiam

Milijon
Gość

Luzowanie się krawata zależy od rodzaju węzła. Węzeł prosty ze swej natury się luzuje.

Janek
Gość

Trochę to jak ocena psów na wybiegu. Jedni lubią psy posłuszne, uczesane zgodnie z kanonem sztuki, Yorki obowiązkowo muszą mieć zaplecione włosy lub kokardki, psy muszą równo chodzić, musza mieć “właściwą pozę” ect. Czy te psy są szczęśliwe? Ile osób to robi i zwraca na to uwagę.
Pytanie dotyczące poluzowanego krawata: kto na to zwraca uwagę? Ile osób? Kto to ocenia i jakimi kryteriami? Czy jeśli wyjdę z domu w poluzowanym krawacie i spodniach dłuższych o 3 centymetry niż przewiduje tzw. norma powtarzana tu do kilku lat to co się stanie? Będą się ze mnie śmiali? Wytykali palcami? Opiszą mnie w gazetach (lub na tym blogu)?. Co to – jakieś wojsko czy kompania honorowa? To jakiś “ortodoksyzm” modowy. Czy wszystko sprowadza się do tego by robić wrażenie na innych? Leczenie kompleksów poprzez ubiór?

dejko
Gość

> kto na to zwraca uwagę?

Każdy kto ma pojęcie na temat estetyki i pewnych zasad dotyczących ubioru i elegancji.

> Ile osób?

Zależnie od towarzystwa w jakim się obracasz.

> Kto to ocenia i jakimi kryteriami?

Kto ma ochotę i potrafi, za pomocą kryteriów estetyki czy zasad etykiety.

> Czy jeśli wyjdę z domu w poluzowanym krawacie i spodniach dłuższych o 3 centymetry niż przewiduje tzw. norma powtarzana tu do kilku lat to co się stanie?

Ze względu na zbyt długie spodnie możesz się zaplątać, wywalić i np. wybić zęba z przodu.

> Będą się ze mnie śmiali? Wytykali palcami?

Zleży od towarzystwa i tego czy się faktycznie przez te spodnie wywalisz, czy nie.

> Opiszą mnie w gazetach (lub na tym blogu)?.

Mała szansa, chyba, że jesteś celebrytą lub innym VIP-em.

> Co to ? jakieś wojsko czy kompania honorowa?

To jest znajomość pewnych zasad, potrzeba estetyki, świadomość własnego wizerunku.

> Czy wszystko sprowadza się do tego by robić wrażenie na innych?

Prawie. Ludzie kupują niepotrzebne im rzeczy, za pieniądze które nie mają właśnie po to, żeby robić wrażenie na innych. Stąd domy na kredyt, telewizory na kredyt, samochody na kredyt, smartfony w wysokich abonamentach. Oczywiście nikt się do tego nie przyznaje.

> Leczenie kompleksów poprzez ubiór?

Jakich konkretnie kompleksów? To raczej osoby przekonujące w komentarzach na blogach modowych o bezsensie schludnego wyglądu starają się leczyć jakieś kompleksy. Ich problem polega na tym, że są leniwi i próżni, ale chcą do tego dorobić jakąś chwytliwą teorię, że niby tak powinno być, a człowiek tym bardziej wartościowy im bardziej podobny do człowieka pierwotnego. Że nieważne jest nic co materialne, tylko jakieś tam cechy, których na ogół i tak nie mają.

doors58
Gość

Dejko, wróciłeś! Ty to przynajmniej nie pytasz Michała, czy mu się jakieś tam buty podobają.

artur
Gość

Ja leczę kompleksy, ubiorem też. Już ze 30% wyleczyłem. Polecam :-)

SModa
Gość

Michał a co sądzisz o Adriatica A1230.5263Q ??

Oskar
Gość

Witam Panie Michale,

Szukam obecnie jakiegoś dobrego jakościowo cienkiego wełnianego swetra. Przymierzam się do swetra John Smedley. Czy ma może Pan w swoich zasobach coś tej marki? Jeśli tak to jak wygląda relacja ceny do jakości?

Z góry dziękuję za odpowiedz.
pozdrawiam
Oskar

Jakub
Gość

Witam,

Mam pytanie odnosnie butów typu Double Monk Strap. Mogłby Pan sie wypowiedziec jaka marka robie je najlepiej? Chodzi mi o modele z najwyzszej pólki wiec cena nie gra roli ale nie chce robic ich na zamówienie.

Pozdrawiam
Jakub

Krystian
Gość

Jeśli cena naprawdę nie gra roli to:
http://www.johnlobb.com/us/models/buckles

Łukasz
Gość
BMQ
Gość
Bartosz
Gość

Panie Michale, a węzeł typu onassis? z tego co pamiętam przez prekursora noszony był do odpiętego kołnierzyka. Na nieoficjalne/półoficjalne okazje wydaje się ok, choć dość ekstrawagancki oczywiście. :)

BMQ
Gość

A wiesz może jak jest z jakością Adriatica?

tobow
Gość

Panie Michale, poszukuje butów do garnituru (oxfordów oczywiście) lecz nie mogę znaleźć odpowiednich modeli w żadnym ze sklepów. Czy mógłby Pan polecić jakieś konkretne modele lub sklepy (dostępne w Polsce), w których można kupić klasyczne oxfordy do 400zł? Może coś na aktualnych wyprzedażach?

Milijon
Gość
tobow
Gość

Dzięki za odpowiedź. Szkoda, że wcześniej nie wiedziałem, że na zalando są tak spoko buty w dobrych cenach bo już żadnych odpowiednich w moim rozmiarze nie ma. Wiecie może czy, w którymś ze sklepów są jeszcze dobre buty w dobrych cenach oraz popularnych rozmiarach (coś czuję, że pod koniec wyprzedaży graniczy to z cudem).

wpDiscuz