Krawat da się lubić

100 komentarzy

Jeszcze dwa, trzy lata temu w zasadzie nie nosiłem krawatów. Po prostu kojarzyły mi się z czymś formalnym i eleganckim, a przecież mój ubiór taki nie był. I choć mój styl od tamtego czasu nie zmienił się jakoś rewolucyjnie (przeszedł raczej ewolucję), to obecnie bardzo chętnie noszę krawat pod szyją. Szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Pierwszy impuls do zmiany stereotypowego myślenia o krawatach był granatowy knit, a więc krawat dziergany. On nadal należy do moich ulubionych i często pojawia się w sesjach na blogu. Jeszcze wtedy knity były rzadko spotykane w Polsce, obecnie ma je w ofercie większość popularnych marek, co też świadczy o tym, że nie tylko ja je polubiłem.

MrVintagepl Krawaty wełniane 1 fot. brunellocucinelli.com

RENESANS KRAWATÓW?
Zresztą generalnie dostrzegam nieśmiały renesans krawatów. Jeszcze pięć, sześć lat temu były dodatkiem, którego mężczyźni unikali jak ognia (ja również). Nosili je tylko ci, których sytuacja do tego zmuszała (np. firmowy dress code lub uroczystość rodzinna) albo prawdziwi pasjonaci klasycznej elegancji. Trend na luzacko rozpięte koszule promowali celebryci, telewizja ale także styliści marek kojarzonych z elegancją (nawet one w swoich katalogach często pokazywali eleganckie garnitury z gołą szyją). Na szczęście powoli się to zmienia i krawaty stają się po prostu modne (podobnie jak poszetki). Coraz częściej widuję je pod szyją młodych mężczyzn, którzy nie muszą nosić garniturów.

Knity są dobrym sposobem na rozpoczęcie przyjaźni z krawatami dla osób, które dotychczas odrzucały ten dodatek, ale nie jedynym. Do kategorii krawatów nieformalnych zaliczam również modele uszyte z wełny i to właśnie je polubiłem jeszcze bardziej niż knity. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy przybyło mi ich w szafie prawie dziesięć. Na okładce książki również możecie takowy zobaczyć na mojej szyi.

MrVintagepl Krawaty wełniane 18

WE WŁOSKIM STYLU
Włosi uwielbiają je od lat, to jeden z symboli włoskiego stylu. W sezonie jesienno-zimowym są tam popularniejsze niż jedwabne. Sympatia do krawatów wełnianych ma dwa zródła. Po pierwsze, jest to tkanina, która świetnie współgra z ciepłymi wełnianymi marynarkami i swetrami, które są podstawą jesienno-zimowej garderoby Włochów. Po drugie, oni uwielbiają nieformalną elegancję, a krawat wełniany wpisuje się ten trend lepiej niż jedwabny.

W Polsce spotyka się jeszcze rzadziej niż knity. Szkoda, bo one też doskonale wpisują się w styl smart casualowy i pewnie dlatego tak je polubiłem.

MrVintage Troche jesieni11MrVintage Troche jesieni5

JAK NOSIĆ WEŁNIANE KRAWATY?
Matowa i włoskowata faktura wełny sprawia, że krawaty z niej uszyte nabierają ciekawego trójwymiarowego charakteru. W przeciwieństwie do jedwabnych krawatów z połyskiem nie wybijają się tak na pierwszy plan, gdyż ich powierzchnia jest zbliżona do ubrań. Krawat wełniany jest bardziej dyskretny.

Najlepiej komponują się z mniej formalnymi zestawami – garnitury flanelowe, sportowe marynarki z grubszych tkanin (tweed, flanela, kaszmir), nieformalne koszule (dżinsowe, z bawełny oxford, z flaneli). Świetnie wyglądają także w zestawach z ubraniami, które w sezonie jesienno-zimowym mogą zastąpić marynarki, a więc będą to: kardigany, swetry z trójkątnym dekoltem, kurtkomarynarki, kamizelki puchowe. Jako uzupełnienie takich zestawów dodałbym: spodnie sztruksowe, z moleskinu, z dżinsu, zamszowe buty za kostkę. To ubrania i dodatki przy których klasyczny jedwabny krawat z połyskiem będzie zbyt elegancki.

Krawaty wełniane nie nadają się do eleganckich wieczorowych garniturów. Źle wyglądają także w otoczeniu ubrań z cienkich tkanin – np. koszule lniane lub z cienkiej popeliny, marynarki z lekkiej wełny czesankowej i lnu.

Do szycia krawatów wełnianych wykorzystuje się najczęściej tkaninę wełnianą o włoskowatej powierzchni (np. flanela lub tweed), kaszmir oraz ich mieszanki z jedwabiem. Wełna jest także wykorzystywana w krawatach dzierganych – oczywiście jako dzianina, a nie tkanina.

Jeszcze 2-3 lata temu zakup wełnianego krawata w rodzimych sklepach był nie lada wyzwaniem, ale obecnie ma je w ofercie kilka marek np. Emanuel Berg, Poszetka.com, Macaroni Tomato, Elegancki Pan, Bytom.

A na koniec piękne inspiracje z krawatami wełnianymi w roli głównej.

MrVintagepl Krawaty wełniane 2  fot. roseborn.comMrVintagepl Krawaty wełniane 3  fot. brunellocucinelli.comMrVintagepl Krawaty wełniane 4  fot. suitsupply.comMrVintagepl Krawaty wełniane 5  fot. roseborn.comMrVintagepl Krawaty wełniane 6  fot. brunellocucinelli.comMrVintagepl Krawaty wełniane 7  fot. roseborn.comMrVintagepl Krawaty wełniane 8  fot. suitsupply.comMrVintagepl Krawaty wełniane 9  fot. roseborn.comMrVintagepl Krawaty wełniane 10  fot. brunellocucinelli.comMrVintagepl Krawaty wełniane 11  fot. brunellocucinelli.comMrVintagepl Krawaty wełniane 12  fot. roseborn.comMrVintagepl Krawaty wełniane 13  fot. roseborn.comMrVintagepl Krawaty wełniane 14  fot. brunellocucinelli.comMrVintagepl Krawaty wełniane 15  MrVintagepl Krawaty wełniane 17 fot. thetailoringclub.com

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

100 komentarzy do "Krawat da się lubić"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jakub
Gość

Mogę wiedzieć skąd kurtka w stylizacji pod zdjęciem z okładki książki?

kawairakija
Gość

Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy bronią się przed noszeniem krawata.
Zazwyczaj wytłumaczenia są dwa:
1. Krawat jest niewygodny i “dusi”.
2. Krawat nie pozwala być sobą.

Co do pierwszego, to gdyby ktoś, kto normalnie nosi ubrania w rozmiarze L ubrał się w koszulę w rozmiarze XS, to też byłoby mu niewygodnie i też by go “dusiło”. Ale to nie powód, by chodzić z gołym torsem, tylko żeby dobierać odpowiednie rozmiary ubrań. Wystarczy przy kupowaniu koszuli zapiąć ostatni guzik pod szyją i kupować tylko te, w których wtedy czujemy się komfortowo.

Natomiast jeśli chodzi o drugie…
Mogę zrozumieć tych, którzy w ogóle nie chodzą w garniturach/marynarkach.
A jeśli już ktoś ma marynarkę, ale chodzi z rozpiętą koszulą, to w jaki sposób niby jest sobą? Robi to, co pewnie z 50% współczesnych mężczyzn. Do tego pozbawia się wielu możliwości właśnie do tego, by “być sobą”. Wybór kolorów i wzorów marynarek, koszul i spodni, przynajmniej tych “biurowych”, jest bardzo ograniczony. Natomiast krawat można założyć taki, jaki sobie wymarzymy.
Nie założę do pracy różowej marynarki, ale krawat już tak. Podobnie z wieloma innymi kolorami i deseniami. Programowe nienoszenie krawata to właśnie popadanie w nudę i szarzyznę współczesnego “luzu”. Człowiek w marynarce i koszuli rozpiętej pod szyją jest tylko stopień wyżej, niż ktoś “wyrażający siebie” nosząc t-shirt taki sam, jak tysiące innych klientów danej sieciówki.

Dlatego dla mnie sprawa jest prosta: jeśli marynarka, to tylko z krawatem. Nie jako smutny obowiązek, ale właśnie możliwość wprowadzenia do ubioru czegoś swojego – koloru, kształtu, nietypowego węzła. Polecam każdemu!

Zbyszek Kędziora
Gość

Nieźle powiedziane – gdyby każdy wprowadził choć trochę elegancji na codzień, nie byli byśmy tak ‘szarzy’.
Pozdrawiam,

Arek
Gość

To tylko twoje zdanie z którym ja sie osobiście nie zgodzę. Lubisz krawaty to ok ale nie dokładaj do tego jakiejkolwiek wysublimowanej teorii bo jest raczej śmieszna. Jak poównywanie zestawu koordynowanego z thsirtem..
Są inne sposoby podnoszenia swojej wartości nie musisz robić tego udawadniając,że inny są gorsi w czyms od ciebie bo nie zakładają krawata to marynarki casualowej czy klubowej. Jakoś nie widziałem żeby Angole mieli z tym problem w takich stylizacjach…

kawairakija
Gość

Ja nie piszę, że jestem lepszy od innych, bo noszę krawat. Ja piszę tylko o głupich tłumaczeniach tych, którzy krawata nie noszą. Jeśli ktoś powie, “nie lubię krawatów”, to wszystko w porządku. Ja też nie lubię np. koszul jeansowych. I tyle.
Jeśli coś mnie wkurza, to właśnie to dorabianie filozofii pod tytułem “chcę być sobą, a krawat mi to uniemożliwia”.

Być może zdanie:
“Człowiek w marynarce i koszuli rozpiętej pod szyją jest tylko stopień wyżej, niż ktoś ?wyrażający siebie? nosząc t-shirt taki sam, jak tysiące innych klientów danej sieciówki.”
jest trochę niefortunne, ale nikomu nie zabraniam ubierać się tak, jak lubi. Tylko, jeśli już zacznie mówić, dlaczego lubi tak, a nie inaczej, to niech robi to z sensem.
Problem w tym, że pewnie większość “nie lubi krawatów”, bo boi się reakcji otoczenia. Reszta to tylko racjonalizacja. A moim zdaniem lepiej równać w górę, niż w dół.

kawairakija
Gość

Aha. Teraz zauważyłem, że popełniłem skrót myślowy, który mógł zmylić.
Pisząc akapit zaczynający się słowami “Natomiast jeśli chodzi o drugie?” miałem na myśli głównie tych, którzy marynarki noszą, bo tak “wypada” w ich pracy. Ale są takimi buntownikami, że nie noszą wtedy krawata. To właśnie o nich pisałem.

PanA
Gość

O i z tym teraz moge zgodzić bo wcześniej to wyszło niefortunnie. Moda męska jest wg mnie połączeniem i elegancji i utylitaryzmu. Ja nie przepadam za krawatami. Ale dodają tego ostatniego sznytu wyglądowi formalnemu wraz z poszetką. Poza takimi okazjami preferuje brak krawata.

Paweł
Gość

Witajcie! Również odrzucam apologetykę krawatów, choć rozumiem intencje obrońców “luźnych zwisów”, jak określały tę część garderoby prlowskie żurnale. Krawat jest jak bomba atomowa, benzoesan sodu i samochód z silnikiem małolitrażowym zmielone w wielką masę i podane jako afrodyzjak chutliwym uczestnikom korporacyjnej gonitwy. Jeśli zamierzamy lokować siebie wizerunkowo poza mainstreamem, nie będąc całkowicie na bakier polemizować z aksjologią otaczającego świata, z jego estetyką i stępioną wrażliwością, krawat to one bridge too far w stronę wielkomiejskiej unifikacji, w stronę estetyki biurowców i przestępczości białych kołnierzyków. Gdzieś pomiędzy plebejską ordynarnością a uwierającą pod szyją spuścizną praojców jest miejsce dla nas, ludzi wolnych i stanowiących o sobie. No tie!

PiotrPizza
Gość

piękny komentarz ;-)
ale jestem obrońcą i miłośnikiem krawatów ;-)

dominik
Gość

no nie… chwileczke, odnosnie krawata i rozpietej koszuli. jesli uwazasz ze rozpieta koszula jest jedynie o stopien wyzej od t-shirta to chcialym cie mocno wyprowadzic z bledu. bardzo czesto chodze w rozpietej koszuli i to nie na jeden ale dwa lub trzy guziki. koszule sa wtedy zwykle ze stenstroma wiec maja jeszcze taki fajny pasek w srodku…
do tego normalnie marynarka, poszetka, pantofle… czyli wycyckane, wymuskane, tylko ta koszula wywalona i wiesz co, z obserwacji zachowan kobiet uwazam, ze bardzo im sie to podoba… ;)
zeby dac przyklad to chyba podobnie jak na zdjeciu
http://cdn26.se.smcloud.net/t/pics/thumbnails/2010/06/22/EN_00921980_0064_640x0_rozmiar-niestandardowy.jpg tylko bez tych sznureczkow, inne buty i inna kolorystyka… :)

kawairakija
Gość

Jeśli to zdjęcie miało mnie przekonać, to raczej Ci się nie udało. Brrrr. No, ale co kto lubi.

(Komentarz dotyczy tego pana, nie Anny Muchy. Chociaż akurat w jej przypadku za urodą nie idzie wiele więcej).

Bajor
Gość

@kawairakija – Zgadzam się z Tobą odnośnie oceny powyższego przykładu. Właściwie przekonuje on jeszcze bardziej o zasadności noszenia krawata. Osobiście trzymałbym się raczej z dala od kobiety, której kolana uginają się w konfrontacji z taką stylistyką.

kawairakija
Gość

Dowód na to, że t-shirt (i japonki) jest nawet wyżej, niż rozpięta koszula:
http://cdn04.cdn.justjared.com/wp-content/uploads/2013/04/alba-departing/jessica-alba-cash-warren-st-barts-departing-couple-21.jpg
Mów co chcesz, Jessica Alba>>>>>>>>Anna Mucha.

mrj
Gość

Obawiam się, że Mucha nie cieszy się z “elegancji” partnera. Ona zazwyczaj cieszy się z siebie.
Co do rozpiętych koszul, to dla mnie jest to zwykłe niechlujstwo, porównywalne z rozpiętym rozporkiem. Rekordem w tej dziedzinie jest niejaki Pan Miecugow w Szkle. Okazuje się, że rozpiętą koszulę też trzeba umieć nosić.

Przemek
Gość

Być może się mylę, ale to bodajże Witos został przez jednego z zagranicznych dyplomatów nazwany chamem bo… nie nosił krawata. Osobiście bardzo lubię, a bez niego czuję się ubrany niekompletnie. Wynieram jednak krawaty o nieformalnym charakterze choć dziś nawet one uchodzą A szczyt elegancji biorąc pod uwagę fakt, że mało kto nosi krawat w ogóle na codzień. Krawaty wełniane… jak najbardziej! Ale trzeba umieć je nosić. Faktycznie, nie będą pasowały do formalnych strojów, nie bardzo też pasuje latem. Węzeł: jedyny sensowny to węzeł orientalny (odwrócony) “Zjada” mało tkaniny przez co nie wychodzi nam pod szyją ogromna bulwa a koniec krawata nie zwisa w okolicach pępka. Niektóre zdjęcia zamieszczone we wpisie pokazują że że da się uzyskać pod węzłem “łezkę”
ale to nie takie proste… ale krótki trening załatwi sprawę :-)

jj
Gość

Bo w zasadzie był chamem. “Chamem” czyli chłopem a z takiej właśnie partii Witos się wywodził . I właśnie dlatego nie nosił krawatów.

Luka
Gość

Mało tego. Zwróciłeś uwagę na kwestię pochodzenia, dzisiaj już mało istotną natomiast jeszcze przed wojną niejako stygmatyzującą (nie mam na myśli pejoratywnego znaczenia tego słowa) każdą osobę . Po prostu zarówno pochodzenie jak i zajmowana pozycja społeczna wiele mówiły o człowieku. I to się łączy z tym co teraz chcę napisać.Przed wojną nie tylko o Witosie tak mówiono. Podobnym epitetem został swego czasu obdarzony nasz słynny tenor Jan Kiepura. Otóż pewna dystyngowana dama zajmującą w hierarchii społecznej dość wysoką pozycję wyraziła się o nim per “cham z Sosnowca”. Dzisiaj każdy by się oburzył (nadto wiele osób myśli że on ma jakieś arystokratyczne korzenie) a chodziło dokładnie o to co napisał kolega post wyżej.

Jakub
Gość

Krawatów na pęczki można znaleźć w w secondhandach, do tego często znanych marek. Ostatnio znalazłem granatowy we wzór paisley od T.M. Lewin, ale to jedwab. Teraz będę się pilnie przyglądał właśnie wełnianym, bo faktycznie wyglądają ciekawie w takich zestawach.

Jeszcze pytanie: czy grenatyna jest bardziej elegancka od wełny? Tzn. między jedwabiem, a wełną?

Dominik
Gość

Hej,

Głupie pytanie, ale jaki węzeł do tych wełnianych krawatów? Bo to chyba nie windsor?

Pozdrawiam

Maciej
Gość

Pomimo, że w klasycznej elegancji knity czy krawaty z wełny należą do nie formalnych, to i tak mając je pod szyją będziemy postrzegani jak ubrani formalnie przez większość ludzi. Mówię o ludziach, którzy nie mają do czynienia z modą. Z tego powodu zrezygnowałem z krawatów całkowicie, ponieważ czułem się źle wśród ludzi w dżinsach i t-shirtach. Już i tak wystarcza im fakt, że prawię zawszę mam na sobie marynarkę, koszulę, chino ew. spodnie bardziej podpadające pod garniturowe (ale nie są to garniturowe), poszetkę. Jak jeszcze dołożył bym do tego krawat, to na tle takich osób wybijał bym się jeszcze bardziej niż dotychczas, a chyba nie to jest celem ubioru. Ale fakt, czasem ubolewam że krawat od razu kojarzony jest przez większość osób z czymś oficjalnym. Czasem po prostu jest to ta kropka nad i, która potrafi wspaniale dopełnić wizerunek. Jednak z drugiej strony nie ukrywajmy, koszula zapięta na ostatni guzik i zawiązany krawat nigdy nie będzie wygodniejsze niż rozpięty guzik i bez krawata.
Pozdrawiam

LeJim
Gość

Pozwolę sobie zacytować: “czułem się źle wśród ludzi w dżinsach i t-shirtach” – czy czułeś się źle, bo miałeś krawat, a nie chciałeś, czy przez sposób w jaki Cię postrzegali? Bo mimo wszystko jest różnica, pomiędzy osobistą niechęcią a chęcią dostosowania się do innych (co jest nielogiczne, bo idąc wciąż za tłumem nie zajdzie się tam, gdzie się chce). Nie wydaje Ci się poza tym, że poszetka i tak wyróżnia Cię dużo bardziej niż krawat? Tak mi się wydaje przynajmniej.

Nie wiem czy przekonasz się do krawatów, ale ja z mojej strony mogę Ci je z całego serca polecić. Poza spinkami i zegarkiem, to krawat praktycznie pełni obecnie funkcję biżuterii i właśnie wyróżnika, dlatego skoro wybrałeś styl ubierania o ten poziom wyższy niż inni, to po co go obniżać? Moim zdaniem lepiej spójnie się ubrać i jednak dać szansę krawatowi.

Z życia wzięte – jeżeli zamiast jakiejś długiej koszulki zdecyduję się na koszulę + marynarkę, to również krawat. Teraz wyobraź sobie, że tym właśnie różnię się od standardowego studenta mojej uczelni, w powyciąganej bluzie (słabo obrazowe, ale trudno). Student to zwierzę – ni to dziecko, ni dorosły, dlatego właśnie każda poważna zmiana zostanie wytknięta. Najpierw się dziwili, śmiali, a potem jak każdy normalny człowiek przyzwyczaili się, że ktoś przychodzi na zajęcia w deczko poważniejszych ciuchach (paradoksalnie, czasami lepiej wychodzę od prowadzących :D). Dlatego nie warto ulegać presji społeczeństwa, by się dostosować – istnieją powiedzenia na każdą okazję, dlatego tutaj: “Those, who mind don’t matter. Those who matter don’t mind”. Zwykle się sprawdza.

Najprzyjemniejsze chyba było, gdy prowadzący niedawno zapytał mnie, kto mi wiąże krawaty. :)

Przydługi wywód, ale może zmieni Twoje zdanie, albo chociaż dasz krawatom drugą szansę. Zbyt dużo fajnych węzłów, by nie skorzystać z takiej eleganckiej opcji. Wątpliwości są ok – ja sam jestem obecnie na etapie przekonywania się do elementów prezentowanych tutaj w marcu: https://mrvintage.pl/2013/03/sportowe-buty-wielki-powrot.html
Ja mówię sobie, że szkoda by było nie spróbować, może Ty się również przekonasz.

Pozdrawiam
Jakub

Maciej
Gość

Cóż, w sumie trochę źle powiedziałem. Zakładam krawat wtedy, gdy ku temu jest okazja, bo wtedy właśnie czuję się usprawiedliwiony. Dlatego lubię różne oficjalne okazje, albo przynajmniej takie, na które śmiało można się tak ubrać w oczach współczesnych ludzi i nie wyjdzie się na Bóg wie kogo.
Co do poszetki – faktycznie ona pewnie bardziej zwraca uwagę ludzi, niż krawat. W końcu każdy pewnie raz w życiu miał założony krawat. Jednak poszetka jest elementem, który nie podnosi formalności mojego zestawu. Ale to wszystko kwestia psychiki. Może kiedyś przekonam się do krawatów ponownie, ponieważ był okres że je nosiłem nawet w dzień wolny, nie wychodząc z domu. Ba, nawet parę razy muszkę miałem pod szyją. Najważniejsze to czuć się dobrze w tym co nosimy, żeby ubranie sprawiało wrażenie drugiej skóry. Może kiedyś wrócę do krawatów na co dzień, bo jest to piękny dodatek.
Pozdrawiam

if
Gość

Uwielbiam krawaty chociaż jestem kobietą… ;) Wierzcie Panowie, ale nosimy na co dzień o wiele bardziej niewygodne ubrania, dodatki czy buty. I jakoś dajemy sobie radę. Krawat w męskiej garderobie jest tak samo ważny jak łańcuch w rowerze. Niby rower pojedzie, bo koła ma, ale bez łańcucha nie można daleko zajechać. Zazdroszczę Wam tej części garderoby.

Luka
Gość

Ciekawe porównanie. Z tego mniej więcej wynika, że brak krawata mężczyzn niejako upośledza społecznie. Moje spostrzeżenia korespondują z tym co napisałaś. Sam na sobie zauważyłem jedną rzecz. jakiś czas temu krawat nosiłem bardzo często. Potem z zaskoczeniem zauważyłem, że nie jestem w stanie założyć marynarki na koszulę bez krawata. Po prostu to nie gra. I myślę, że chodzi tutaj o ten “przełom” w świadomości. Już wiesz,że bez pewnej rzeczy się nie obejdziesz i jest ona naturalna częścią twojego ubioru, Jest niejako “od zawsze”.

rCZyska
Gość

jeśli kobiety noszą bardziej niewygodne rzeczy, to żaden argument, kwestia priorytetów :)

Bartolomeo
Gość

Spodziewalem sie czegos innego widzac link na facebook’u do tego wpisu. Jestem zawiedziony. To co Pan napisal to dla mnie ‘oczywista oczywistosc’, a szkoda….

mosze
Gość

Piękne zdjęcia, świetne zestawy.

milsztof
Gość

Fajny płaszczyk, ten pierwszy. Ogólnie podobają mi się wszystkie wełniaste stylizacje, tylko bez koszul jeansowych, bo za tymi nigdy nie przepadałem.

Kuba
Gość

Ja natomiast mam problem z krawatami do swetrow typu V-neck.
http://www.ctshirts.co.uk/men's-ties/men's-woven-silk-ties/Plain-navy-woven-tie-?q=gbpdefault||TW306NAV|||||||||||||
Mam na przyklad powyzszy krawat i przy dosc cienkim welnianym swetrze krawat bardzo przebija. Jest wedlug mnie za bardzo widoczny w okolicy brzucha zarowno przy staniu jak i siedzeniu. Nie chce do tego typu swetra ubierac gladkiego jedwabnego krawata i zastanawiam sie co zrobic, Ogolnie podoba mi sie pomysl noszenia krawata do swetra V-neck tylko nie wiem jak to zrobic, zeby wygladalo dobrze. Nie chce tez ubierac grubego swetra.

Irek
Gość

Chcialbym sie zapytac, jakiej marki jest marynarka i koszula na Twoim zdjeciu, tym z okladki ksiazki?

Arek
Gość

Wełniane krawaty dość wysokiej jakości oferuje Massimo Dutti, zwłaszcza w kolekcji jesień/zima :)
Mam kilka i jestem zadowolony. Czy macie jakieś doświadczenia w tej kwestii??

Mateusz
Gość

Hah ! Dokładnie od miesiąca myślę nad krawatem z wełny, kaszmiru. Tylko myślę ponieważ dopiero rozpoczynam swoją przygodę z modą. Bardzo dobry wpis Panie Michale, bardzo dobry materiał dla początkujących, takich jak ja :)

Pozdrawiam,
Mateusz

Konrad
Gość

Mam dokładnie te same upodobania do krawatów (ach te knity!), ale wolę mieć małą kolekcję :)
Coraz większa oferta wełnianych krawatów, to już dla mnie szczególny powód do radości. Już dawno wpadły mi w oko, a teraz można znaleźć ciekawe wzory w bardzo przystępnych cenach. Teraz czekam by “pod strzechy” weszły grubsze wełniane poszetki, a za nimi niestandardowe, ale klasyczno-eleganckie wzory na ciekawych/niecodziennych materiałach :)

Marcin
Gość

Gdzie można dostać granatowy i bordowy knit? Szukam szukam i nic jak jest to 100% poliester w cenie ok 70zl.. dramat! Ktoś wie jakiej dlugości powinien być knit, czy wszystkie zasady dotyczace klasycznego krawatu dotycza go? Dlaczego na fotce, “eleganccy” Panowie mają krawat do pępka?

PanA
Gość

Zobacz na sklepie online wólczanki, vistuli, bytomia. Polecam sklepy poszetką.com oraz pewienpan.pl w tym ostatnim tez może sie zdarzać poliester wiec czytać.

PanA
Gość

Krawat o ile sie nie mylę powinien sięgać do klamry paska.

Mr. Młody
Gość

Przy założeniu, że nie mamy kamizelki, stoimy na baczność i mamy rozpiętą marynarkę. Wtedy najlepiej, żeby krawat dochodził do paska. W każdym innym wariancie (mamy kamizelkę, albo siedzimy, albo nie stoimy wyprostowani, albo mamy zapiętą na stojąco kamizelkę) lepszy będzie krawat krótszy. Najlepiej kawałeczek poza zapinany guzik marynarki.

Krzysztof
Gość

Panie Vintage,czy pod koszule zaklada sie koszulke na ramiaczka ewentualnie jakis inny poskoszulek?

kawairakija
Gość
PanA
Gość

To chyba słaby pomysł bo czasem to prześwituje i wyglada jak ramiączka od biustonosza. Chyba ze musimy iść w niskiej temperaturze w garniturze na spotkanie to wtedy przedlozylbym jednak praktycznosc nad zasady.

kawairakija
Gość

Można nosić coś na kształt t-shirtu. Ja tak robię. (K. w tamtych komentarzach to ja, zdradzając tajemnicę).

Mr. Młody
Gość

Generalnie noszenie podkoszulka pod koszulą nie należało nigdy do kanonów męskiej elegancji (bo sama koszula była bielizną), ale wiadomo, że w skrajnych przypadkach można by sobie wyobrazić jakieś sprzyjające okoliczności. W takim wypadku warto zadbać o to, żeby podkoszulek miał kolor skóry, aby był niewidoczny.

Ida
Gość

Widziałam ostatnio w którymś ze sklepów krawat z aksamitu i szczerze mówiąc nie wiem, co o nim sądzić. Chyba należy go potraktować jako ciekawostkę.

tomasz
Gość

,,Montesuma – Szycie na miarę Proszę przeczytać do końca skromnie się nie chwaląc…”

Czy ten komentarz na stronie Montesumy oznacza,że zostałeś twarzą tej firmy?
tomasz

art
Gość

Co sądzisz o stylu Marcina Prokopa?

Krzysiek
Gość

Witam. Od jakiegoś czasu szukam “nowoczesnej” spinki do krawata tego typu: http://www.thetiebar.com/tie-bar-product.asp?pn=C799&orderPageReturn=%2FcategoryPages%2FSlide_Clasp_TieBars%2Easp&pg=1&categoryIds=92&optionValueIds= . Czy wie Pan gdzie można kupić tego rodzaju spinki, które sięgają do połowy szerokości krawata. Uważam, że jest to bardzo fajny dodatek ale niestety u nas dostępne są tylko totalnie niemodne spinki z łańcuszkami. Pozdrawiam

Piotr
Gość

Witaj Mr Vintage, zbliża się zima. czas zaopatrzyć się w jakieś grube dzianiny. Wczoraj widziałem świetnie wyglądający sweter (a la budrysówka), z tym że jego skład to 85% poliakryl i 15% wełna. Zawsze byłem przeciwnikiem sztucznych tkanin, wiesz pocenie się, mechacenie itp. Przyznam jednak, że tym razem design sweterka jest naprawdę fajny…
Jakie jest Twoje zdanie nt. tego typu tkanin?
Pozdrawiam i gratuluję pierwszej własnej książki!

LeJim
Gość

Jak dobrze pamiętam to pan Michał poświęcił temu cały wpis. Wystarczy wypisać w wyszukiwarkę “akryl”.
Ogólnie niepolecany :P

A pan, panie Michale mam nadzieję odwiedzi Poznań, bo na książkę to już zapisy w matrasie. Z wypakowywaniem nie nadążają. Ja od godziny czekam, aż znajdą. Na szczęście w oczekiwaniu na pociąg :)

Mredy Fercury
Gość

Swietne welniane krawaty mozna okazyjnie dostac w TK Maxx. Zdarzaja sie wyprzedaze kolekcji marek wloskich i skandynawskich, z reguly sa omijane przez statystycznych klientow, zatem jest w czym wybierac. Ceny tak do 50pln.

Brzydalllo
Gość

Nie cierpię krawatów, dla mnie mucha to podstawa. Ale są stylizacje w których po prostu mucha wygląda źle a krawat w takiej sytuacji jest niezastąpiony dlatego mam ich prawie sto ;-)

mariusz
Gość

przepraszam za offtopic
Panie Michale co Pan sądzi o tych butach ?
http://primamoda.com.pl/produkt/102/1/15/7039/Business/4W-45282-LEATHERBLACK.html
ujdą jako klasyczne wiedenki, czy sporo brakuje ?

Piotr
Gość

Stanowczo odradzam te buty. Kupiłem je, wymieniłem sznurówki (te które są w komplecie są fatalne) i założyłem raz – dosłownie raz. Buty były bardzo wygodne, ale niestety pękło usztywnienie noska (od wewnątrz buta), co spowodowało bardzo nieładne, ukośne załamanie skóry przez cały nosek na jego przedzie. Zareklamowałem i Prima Moda oczywiście uznała reklamację za bezzasadną. Nie polecam. Ani butów, ani firmy.

alex
Gość

Ja używam butów kupionych w tym sklepie, tylko inny model. Bardzo je sobie chwalę, no może jedyną wadą jest obcas, który bardzo tupie podczas chodzenia po płytkach. Musze iść z tym wkońcu do szewca. Buty mam około roku i nic sie niepokojcego nie dzieje.
Teraz szukam podobnych to Twoich, myslałem o takich http://www.sarenza.pl/marvin-co-paradis-s787548-p0000085487?ectrans=1 Jednak skończyła sie juz na nie 30% promocja i teraz są dość drogie. Musze sprawdzić czy w sklepie Prima Moda w moim mieście mają te czarne…

Cergi
Gość

Cześć,

Czy spotkałeś się kiedyś z takim krawatowym wynalazkiem:

http://www.shibumi-berlin.com/Ties/4-Color-Grenadine-Garza-Grossa-Tie-Purple-Gold-Blue-Green::79.html

?

Jak tak się zastanawiam to musiał on by być idealnie zawiązany tzn. końcówki krawata znajdować się na tej samej wysokości i chyba dwa różne krawaty nie wyglądały by ładnie na jednej szyi?

Produkt przekombinowany?

Pozdrawiam serdecznie!

M.M
Gość

Fajny płaszczyk na tym pierwszym zdj. – widział ktoś podobną alternatywę nieco tańsza ?

SA
Gość

Oj Szanowny Panie, krawaty wełniane , sprzedajemy od 2008 roku , najczęsciej mieszanka kaszmir-jedwab, wełna-jedwab i 100% wełny, Przez te kilka lat sprzedalismy juz w tysiące, w ciagłej sprzedaży blisko 100 wzorów.Często sa to końcówki serii znanych domów mody. Podobnie jest z knitami, zwanymi w niektórych środowiskach jako skarpeta. Tych jeszcze więcej sprzedajemy. Dużym zainteresowaniem cieszą się zakończone w trójkąt ( w przeciwienstwie do wzoru z poziomym odcięciem ), wykonane z jedwabiu , ale zdażają się z mieszanki wełny z jedwabiem, samej wełny kaszmirowej.. Ponadto różne inne wariacje . Jeden odcinek knita dłuższy a drugi krótszy o innym wzorze. Ten krótszy po zawiązaniu leży na dłuższym i jest krótszy o ok 10-15 cm. Klienci kupują. Sprowadzamy głównie z Włoch ,Często sa to końcówki szyte dla renomowanych butików , zatem i dla nas w dostawie są często pojedyńcze sztuki. Ciekawe są klasyczne krawaty wełniane o szerokości 8-9 cm bez podszewki. Ale te u nas są sporadycznie. Ceny umiarkowane , jedne z nizszych na rynku. Czekam na wpis o fularach , coraz popularniejsze , szyjemy w kraju i sprowadzamy z Włoch, ponoc mamy największy wybór w Warszawie . Szaliki – wełniane , jedwano-wełniane , jedwabne , kaszmirowe dobierane do koloru garnituru. Zapraszam do odwiedzenia sklepu. Gratuluję książki.Pozdrawiam SIR ARTHUR

Michal
Gość

Brak sprzedaży online? Duży błąd…

Tomasz
Gość

Do zdjęcia nr 3 – stylizacja z musztardowym kardiganem. Czy do tego typu kołnierza w koszuli powinno się nosić tak wąski krawat z małym węzłem? Wiązanie krawatu wystające spod kołnierza wygląda trochę nie starannie.
Pozdrawiam

Rafał
Gość

Mam pytanie odnośnie koszuli jeansowej pod krawat – czy taka koszula może mieć kieszenie na klatce piersiowej? Zrobiłem ostatnio przegląd sieciówek i nie znalazłem żadnej ‘gładkiej’…

NoName
Gość

Będąc właśnie na studiach zabrałem swojemu tacie krawat z czasów jego studiów (czyli sprzed ~30lat). Krawat z którego przez połowę życia się śmiałem gdy tylko otwierałem jego szafę! No ale gusta się zmieniają i muszę przyznać że jest to obecnie jeden z moich ulubionych krawatów. Czarny, skórzany grubości nie wiele większej od sznurówki (3,5cm dokładnie) ale ma w sobie coś nietuzinkowego, rockowego, trochę “niegrzecznego” i przy mojej bardzo szczupłej sylwetce nie wygląda aż tak śmiesznie jak mogło by się wydawać. Często noszę go z białą koszulą z lekko włoskim nie za dużym kołnierzem, czarnym lub popielatym swetrem w nieco głębszy serek i/lub skórzaną czarną kurtką ze stójką.
A co pan Michał sądzi o skórzanych krawatach?
Pozdrawiam!

WojciechWu
Gość

Chciałbym zadać pewne pytanie, dotyczące sposobu dbania i przechowywania krawata.

Słyszałem dwie opinie:
Krawat po użyciu należy rozwiązać i najlepiej “dmuchnąć” żelazkiem parowym i pozostawić rozwieszony.
Druga opcja – krawat raz poprawnie zawiązany powinien już tak pozostać.

Obie opcję mogę wytłumaczyć sobie sam i dla obu znajdę plusy i minusy.
Ja uważam krawat za rzecz osobistą, tak jak zegarek, czy koszula. Dlatego raz zawiązany poprawnie krawat nie muszę rozwiązywać, a dlatego, że np mam spodnie do garnituru, czy też spodnie casualowe zazwyczaj tej samej wysokości (biodrówki), nie muszę się obawiać o naglę złą długość związanego krawata w stosunku do pasa w spodniach.
Co prawda materiał ulega trwałemu pognieceniu w danych miejscach przy związaniu i pozostawieniu węzła, ale wracając do punktu wyjścia, skoro jest to rzecz osobista, zmiana długości raczej nie będzie potrzebna.

Zaś rozwiązywanie krawata po każdym użyciu i wiązanie go do następnych okazji powoduję to, że jak mężczyzna nie “czuję” jak złapać odpowiednią długość podczas wiązania, może doprowadzić do pełnej frustracji, oraz też powoduję wypracowanie materiału.

Jeżeli się mylę, proszę mnie poprawić. Jeżeli o czymś nie wspomniałem, a ma to duże znaczenie – proszę podpowiedzieć.

Marek
Gość

Przeczytałem książkę, świetna pozycja, gratulacje!
Spinka do krawata tak czy nie?

Wojciech
Gość

Panie Michale,

Czy krawat dziergany Knit , wełniany o prostokątnym zakonczeniu musi byc schowany pod marynarke, kamizelke lub sweter by nie bylo widac zakonczenia? Czy bedzie nietaktem pokazanie go w “całości”?

Wojciech
Gość

Z marynarką, ale np bez kamizelki bo koniec bedzie widoczny przy rozpietej marynarce.

adrian
Gość

Najgorsza rzecz to rozpięta koszula pod krawatem nigdy nie należy tego robić. jeśli już go zakładamy należy wytrzymać w nim do powrotu do domu. Nawet na weselu gdy się zgrzejemy nie należy rozluźniać go bo wygląda groteskowo lepiej się przemęczyć w zaciśniętym i zapiętej koszuli. Sam nigdy nie rozluźniam go i zawsze wyglądam elegancko.

LubieSzpinak
Gość

Lubię krawaty bo traktuje je jako fajny dodatek i przełamanie koszuli. Co więcej od czasu kiedy zacząłem ubierać się bardziej elegancko, ludzie zaczęli mnie inaczej traktować. Po prostu w Polsce człowieka schludnie ubranego traktuje się z powagą i szacunkiem. I właśnie dlatego chociażby warto dobierać krawaty do koszuli. To po prostu jakiś poziom wyżej od koszuli noszonej “na luzie” bez krawata. Mam wrażenie że noszą koszule z przymusu, bo musieli ją założyć ale krawat byłby przegięciem.

Fajny blog Michale. Cieszę się, że odniosłeś sukces i wiele jeszcze przed Tobą bo jesteś przykładem, że nie jest z naszym narodem tak źle. Polacy zaczynają dbać o siebie i to jest fajne bo jak mawia przysłowie “jak cię widzą tak cię piszą”. Życzę zdrowia i wytrwałości!

Bartci
Gość

Mam pytanie jakie sklepy (internetowe lub stacjonarne) poleca Pan przy wyborze krawata dzianinowego (knit). Znam sklep eleganckipan i nic poza nim co by oferowało podobną jakość, a nie chce krawatów z poliestru. Najbardziej pożądanym przeze mnie kolorem jest pomarańcz do niebieskiej koszuli w kratę vichy.

trackback

[…] rok temu pisałem o tym, że po kilku latach zapomnienia krawaty odzyskują popularność. Sam zresztą je polubiłem i […]

Antek
Gość

Ja uwielbiam krawaty, zakładam codzienie. Preferuje eleganckie jednokolorowe najlepiej stalowe, żakardowe krawaty nie bawełniane. Najlepiej czuje sie włąśnie w garniturze pod eleganckim krawatem i białą koszulą, a moja praca nie wymaga noszenia garnituru tylko zwykły strój. Wiec jak tylko przychodze z pracy wskakuje w garnitur i krawat.

Bogdan
Gość

Pochwalam cię Antku że lubisz krawaty ja tak samo jak mogę to noszę w niedzielę i święta nowy rok dafem sobie psefdo krawaciarz bardzio lubię krawaty mam ich 700 sztuk panowie dbajcje o siebie jak kobiety dbają by wam się przypodobać więcej wymagać od siebie a nie tylko niechlujstwo przeklinanie pozdrawiam wszystkich.

Darek
Gość

Ja natomiast chciałbym wiedzieć co to za kurtka na 3 zdjęciu w akapicie o włoskim stylu. Czy ona jest zimowa?

Bartosz
Gość

Witam,

Czy jest krawatów typu knit można zakładać spinkę?

wpDiscuz