Tego to nie noszę często, bo mi szkoda

147 komentarzy

IMG_20150426_102306

Kilka dni temu dotarły do mnie nowiutkie koniakowe brogsy które widzicie na zdjęciu. Sami przyznacie, że są wyjątkowo ładne. Wystawiłem je z pudełka i stały tak na widoku w pokoju przez trzy dni jak jakiś eksponat muzealny. Po prostu szkoda mi było je założyć. Coraz rzadziej mi się to zdarza, ale właśnie w takich momentach przypomina mi się moje wieloletnie podejście do przedmiotów, które sporo kosztowały i które chciałbym aby pozostały w oryginalnym stanie jak najdłużej.

Pamiętam, że już jako kilkulatek bardzo szanowałem swoje ubrania i buty. Jak koledzy dostawali nowe adidasy, to już następnego dnia grali w nich na klepowisku przed szkołą, a gdy ja dostawałem nowe buty, to przez wiele miesięcy zakładałem je tylko tam, gdzie nie groziło im zarysowanie, zabrudzenie itp. Po prostu było mi ich szkoda. Zapewne wynikało to też z tego, że nie pochodziłem z zamożnej rodziny, zatem miałem świadomość, że zakup czegoś nowego to nie taka prosta sprawa. To były dobre nawyki, które później towarzyszyły mi przez wiele lat. Nawet wtedy, gdy stałem się samodzielny i zmieniła się moja sytuacja materialna. Choć mogłem sobie pozwolić na wymianę butów czy dżinsów co sezon, to i tak traktowałem je z szacunkiem.

Szacunek szacunkiem, ale nie można popadać w paranoję, w końcu każdy przedmiot się zużywa. Jedne szybciej, inne wolniej. Jedne dobrze znoszą upływ czasu (pisałem o tym tutaj), inne gorzej, ale generalnie nigdy nie uda się w stu procentach ochronić danej rzeczy przez zużyciem. To tak jak z noszeniem telefonu z fabryczną folią ochronną. Niby chronimy ekran, ale inne fragmenty obudowy narażone są na zarysowania, a sam telefon po prostu starzeje się pod względem technologicznym, zatem przesadne przedłużanie jego żywotności czasem mija się z celem. Z ubraniami może być podobnie. Część wyjdzie z mody, część się znudzi, a jeszcze o innych zapomnimy. Sam mam w pudełkach kilka par markowych butów, które chcąc chronić przed szybkim zużyciem zakładałem nieczęsto, a teraz okazuje się, że od kilku lat w nich nie chodzę, bo po prostu już mi się nie podobają.

Mimo tego, że wciąż mam taki nawyk, iż te najładniejsze rzeczy zakładam rzadko, to od pewnego czasu staram się nie odkładać “na lepszą okazję” najlepszych butów, koszul czy spodni. Doszedłem do wniosku, że nie po to kupuję fajne ubrania i buty, by wisiały w szafie przez kilka lat. Drogie przedmioty na które ciężko pracowaliśmy, największą frajdę dają wtedy, gdy są regularnie używane i nie dotyczy to wyłącznie ubrań i butów. Wtedy można poczuć ich jakość, komfort, design i ogólnie utwierdzić się w przekonaniu dobrze wydanych środków. Zamknięte w szafie/szufladzie/garażu będą cieszyć umiarkowanie. Niby je mam, ale przyjemność z ich posiadania jest mizerna, a przecież po to wydajemy pieniądze, by sprawiać sobie przyjemności. A jak się zużyją, to kupię nowe.

 

Dzisiejszy felieton jest nowym pomysłem na krótkie formy tekstowe, które będą się pojawiać na blogu regularnie po wprowadzeniu nowej szaty graficznej (przełom maja i czerwca). Oczywiście nie zabraknie też standardowych obszernych tekstów, sesji i poradników, ale jak już wiele osób zauważyło, ich częstotliwość spadła w ostatnim czasie, dlatego będę się starał takimi krótszymi notatkami zapełnić przestrzeń pomiędzy tym, co najbardziej lubicie i mam nadzieję, że dzięki temu uda mi się wrócić do liczby 10-12 wpisów w miesiącu. Napiszcie co o tym sądzicie. Zresztą wkrótce na blogu pojawi się także dłuższa ankieta, która pozwoli mi zbadać wasze oczekiwania co do rozwoju bloga i zweryfikowanie ich z moją wizją, a tymczasem zapraszam do komentowania tego pomysłu i oczywiście tego czy również te najlepsze rzeczy odkładacie “na lepszą okazję”.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

147 komentarzy do "Tego to nie noszę często, bo mi szkoda"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maciej
Gość

A ja powiem że mi się taka forma nie podoba. Wpis na zasadzie zapchaj dziury

Linus
Gość

Zgadzam się z tym komentarzem.

Mikołaj
Gość

Zgadzam się. Niestety, ten tekst za bardzo nic nie wnosi.

Jakub
Gość

A czy tekst musi zawsze coś wnosić? Czasem się pisze dla samej przyjemności pisania. A jak ktoś ma lekkie pióro, co autor bloga nie raz pokazał, to miło poczytać.

Aha, wbrew pozorom dla mnie ten wpis wniósł sporo.

Łukasz
Gość

Zgadzam się.

Zbyszek
Gość

Jaki to model Yanko

Damian
Gość

Bardzo dobry pomysł! Myślę ze jest to ciekawy dodatek do dłuższych tekstów.

dejko
Gość

Jeśli chodzi o buty, to największy problem stanowi skórzana podeszwa. Piękna, nieskazitelna, połyskująca, świadcząca o klasie. A wystarczy przejść 10 metrów by pokryła się rysami i zadziorami.

Piotr
Gość

E tam, podeszwy za często nie oglądasz. Guma wcale nie jest ładniejsza ;)

Bartosz
Gość

Pomysł moim zdaniem trafiony, wypełni lukę czasową.
Do dzisiaj pamiętam radość z pierwszych oryginalnych Adidasów…

Luki
Gość

Mam bardzo podobne wizualnie broguesy od G&B.
Stoją podzelowane od kilku dni na szafie i nie mogę się odważyć żeby iść w nich do pracy.
Mam podobne odczucia ;)

Maciek
Gość

Ale mnie zaskoczyła ta “nowa, krótka forma”. Spodziewałem się długiego artykułu z mnóstwem zdjęć z szafy Mr. Vintage na których prezentuje rzeczy które wkłada tylko od święta ;D

Wojtek
Gość

Lepsze takie wpisy niż jak to ostatnimi czasy bywało – wyjątkowo rzadko. Osobiście wolę dłuższe formy ale te nie są złe. Z krótkich wpisów lubiłem perełki mr v na fb a tych jakoś wyjątkowo mało jest :)

TomekN
Gość

Panie Michale,

nowy wpis – teraz ???
a w TV Bayern – Borussia !!!
przeczytam za chwilę – mam nadzieje że Pan wybaczy :)

Michał
Gość

Nie przekonuje mnie taki pomysł.

Siłą Twoich wpisów zawsze był ogrom Twojej wiedzy, prosty sposób jej przekazywania, mnogość zdjęć oraz przykładów. Felieton to skrajnie inna forma. Na dobrą sprawę felietonista nie musi posiąść za dużo twardych informacji, powinien mieć za to na tyle lekkie pióro i zaskakujące przemyślenia, by przykuły uwagę czytelnika i zmusiły go do refleksji. Tymczasem, z całym szacunkiem, powyższy tekst to nieudana hybryda Twoich dotychczasowych tekstów i felietonu – brzmi jak poradnik, więc nie sprawdza się jako felieton, ale merytorycznie nie prezentuje wiele.

Podsumowując: rozumiem, że nie masz już możliwości częstego pisania obszernych tekstów, ale wolałbym 5 takich w miesiącu, niż zamiast tego 4 w dawnym stylu i 8 podobnych do dzisiejszego.

Walery
Gość

Ciężko coś dodać do powyższej, ciekawej opinii.

lester
Gość

Ja się mocno utożsamiam z treścią tego wpisu, więc jeżeli Michał zainspiruje chociaż kilku facetów do wyjęcia “ich najlepszych butów tylko na wyjątkowe okazje” z szafy, to chyba wpis się zwrócił ;)
Co do samej formy, myślę że taki wpis nie wymaga dużej pracy i raczej jest pisany jak wpadnie jakaś ciekawa idea do głowy – w tym kontekście wątpię, żeby te wpisy miały konsumować czas na esencję bloga, więc jeżeli będą to dobre przemyślenia nie na siłę, to czemu nie.
Co do pomysł na serie, to w duchu tego posta możesz zrobić ewolucję stylu o której kiedyś pisałeś na zdjęciach z szafy – pokazać co ci się podobało i powiedzieć czemu już nie – gdzie był błąd w danym zakupie, myślę że może to zainteresować.

Olgierd Rudak
Gość

> Podsumowując: rozumiem, że nie masz już możliwości częstego pisania obszernych tekstów, ale wolałbym 5 takich w miesiącu, niż zamiast tego 4 w dawnym stylu i 8 podobnych do dzisiejszego.

Raz, że w ten sposób podtrzymujesz “traffic” w serwisie, co przekłada się na brak odzwyczajenia czytelnika od zaglądania. Dwa, że każda forma literacka jest dobra — zwłaszcza, że trudno sobie wyobrażać coroczne odgrzewanie tematu “czym jest preppy”, “jak mieć białą koszulę”, etc.

Tobiasz
Gość

Taka forma, od czasu do czasu, fajnie jak będzie się pojawiać na blogu. Szczerze mówiąc chciałbym aby pojawiło się więcej wpisów typu Mr. Casual. Po tym wpisie kupiłem sobie identyczną bluze quiksilver, sprawuje się świetnie, to jedna z moich ulubionych!

Tomek
Gość

MacaroniTomato napisał kiedyś, że ubrania to dla niego woły robocze i traktuje je bez litości, w końcu temu mają służyć.
Ja do dziś idę za tą koncepcją i swoje najlepsze ubrania noszę regularnie.

sokolinzki
Gość

Pierwsze wrażenie WOW, co za buty !!!!! Odpuszczam Bayern i Borussię!!
… I niestety zawód, bo nastawiłem się na piękną stylizację, która sprosta tym brogsom … no i się tylko oblizałem, zamiast się rozsmakować :(

Walery
Gość

Nowa forma wpisu to i (słuszne) nadzieje zawiedzione. Zabrakło butów w pełnej stylizacji.

Jacek
Gość

Zupełnie rozumiem treść tego wpisu!

Sam mam największy problem z butami. Od niemal dwóch lat mam jedne botki, które bardzo lubię i ciągle bardzo mi się podobają. Uważam, że są idealne, bardzo starannie wykonane, dokładnie takie jakich szukałem.

Noszę je nieczęsto, nie dlatego że były drogie, ale dlatego, że od dłuższego czasu monitoruję salony w poszukiwaniu podobnych. Pytałem nawet u producenta, czy jej cień szansy, że model zostanie wydany po raz kolejny.

Jakim komfortem byłaby możliwość kupienia nowej pary “na zapas” i z lekkim sumieniem “zdzieranie” tej pierwszej :)

Pozdrawiam!

softshell
Gość

Te buty są po prostu… śliczne. Rzadko używam tego słowa ale tutaj wyjątkowo cieknie mi ślina gdy je widzę. Mega plus dla wiadomego dystrybutora :)

Jan
Gość

Bardzo mi się podoba taka formuła krótkich tekstów; kilku myśli które przychodzą do głowy. Proponuję nawet rozszerzyć ją na tematy pozamodowe. Oczywiście od czasu do czasu, nie za często.
Ten tekst trochę mnie rozczulił, bo miałem w dzieciństwie podobne podejście do nowych nabytków; bardzo je szanowałem i starałem się, by ich nieskazitelność trwała jak najdłużej. I właśnie największy problem był z butami, bowiem w szkole panował zwyczaj: nowe buty powinny być porządnie zdeptane. I koledzy bezlitośnie je niszczyli – brutalnie nadeptując na nie. To wywoływało moją rozpacz i długotrwały stres.

Storczyk
Gość

Też pamiętam ten straszny zwyczaj :( strach było nowe buty pierwszego dnia do szkoły założyć.
P.S. Mi ten tekst fajnie się czytało, jest taki sentymentalny, przywołuje na myśl wiele wspomnień z dzieciństwa. Mam takie same odczucia jak Autor :)

Krzysztof
Gość

Kurczę… mam tak samo pozdrawiam

Johannes
Gość

W jaki sposób dba Pan o skórzane podeszwy? Czy stosuje Pan jakies kosmetyki? Jesli tak, to jakie i jak czesto? Pozdrawiam.

pies_lakiernika
Gość

Dobrze to znam. Od czasu kiedy moja szafa stała się, że tak powiem, świadomie wypchana, na co dzień ubierałem się w pierwszej kolejności w rzeczy raczej średnie, te ulubione i najlepsze zostawiając na różne okazje. Po czym zauważyłem, że gdy te okazje się zdarzały, i tak nie zawsze miałem ochotę na te odłożone rzeczy, albo z innych przyczyn ubierałem się inaczej. I tak chodziłem ubrany w swoim mniemaniu dość przeciętnie, a najlepsze rzeczy wisiały w szafie nieużywane. W końcu zrozumiałem, że nie chcę być człowiekiem o szafie pełnej dobrych ubrań, tylko dobrze ubranym. Obecnie, nawet jeśli nie spodziewam się zbyt wiele po nowym dniu, w pierwszej kolejności ubieram swoje najlepsze ubrania (oczywiście tylko te na które mam ochotę). Dzięki temu zawsze czuje się dobrze ubrany, a ubrania się nie marnują. Z takiego rozwiązania płyną same korzyści, gorąco je polecam ;)

doors58
Gość

Też to znam. Zmądrzałem dopiero jak stuknęła mi 50-tka. Wtedy zrozumiałem, że to naprawdę z górki i nie ma na co czekać. Teraz dziś kupuję, jutro zakładam i cieszę się nowym nabytkiem.

Slavi
Gość

Moim zdaniem byłoby dobrze gdyby takie teksty były “okraszone” zdjęciami pokazującymi Twoje codzienne stylizacje. Jedni mogliby zyskać inspiracje co do ubioru, a kolejni odnosić się do danego wpisu. Są również osoby które będą zadawać pytania, krytykować etc. Ważne żeby coś się działo, bo w innym przypadku blog “umiera”.

Odnośnie treści wpisu, osobiście w mojej szafie jest coraz więcej porządnych rzeczy i naturalnie część z nich czeka w kolejce na okazję aby je założyć, chyba że przyjdzie moda aby chodzić np. w butach z dwóch różnych par i stanie się jednym z kanonów elegancji hahaha.

Damian
Gość

Dzień dobry!

Co do nowej formy wpisów, uważam że jak najbardziej jest na nie miejsce, ale w stosownej proporcji. Ciekawi mnie jakie rozwiązania planuje Pan w stosunku ze zmianami na blogu. Kiedy można się spodziewać pierwszych efektów?

Pisałem do Pana maila, ale zależy mi na szybkiej radzie, więc może napiszę tutaj… Jak dobierać spinki do mankietów? Oprócz tego, że pod kolor koperty zegarka :) Potrzebuję kupić sobie spinki do zestawu na wesele przyjaciela, do granatowego garnituru w prążek i złotego zegarka… Podobają mi się te, ale czy one nie są zarezerwowane do bardziej eleganckich zestawów?
http://allegro.pl/luigi-spinki-mankietow-zlote-koszuli-smokingowej-i5138008329.html

Pozdrawiam,
Damian

Łukasz
Gość

Uważam, że takie lekkie, krótkie, luźne formy to ciekawy pomysł – o ile nie ucierpią na tym “standardowe” wpisy.

Pozdrawiam.

Krzysztof
Gość

Sposób konsumowania przeze mnie blogów: w biegu, w chwilach wyrwanych w różnych poczekalniach, przy porannej kawie etc. jest taki, że trudno mi przeczytać Pana standardowe wpisy na raz, więc wolałbym krótsze. Ten natomiast nie pasuje mi do tego bloga, bo jest… za krótki. Mam niedosyt po jego lekturze. Oczywiście nie będę rozdzierał szat, nie tylko dla mnie Pan pisze, ale skoro interesują Pana opinie czytelników na temat tej formy to Pan ma.

Aleksandra
Gość

Moim zdaniem krótko, ale do przemyślenia. Widzę, że mamy podobne podejście do rzeczy. Również byłam dzieciakiem dbającym o swoje rzeczy i nadal tak mam. Co więcej, też zrozumiałam, że przesadne oszczędzanie naszych ulubionych rzeczy to nie jest najlepszy pomysł. Dziękuję za tę krótką refleksję i przyznanie się, że Panu też jest czasem szkoda czegoś założyć. Myślałam, Panie Michale, że Pan tak dopracowany estetycznie nawet po domu ;) uff

Mikołaj
Gość

Po co nowa szata graficzna? Ta jest jak najbardziej w porządku. Boje się, że przekombinuje Pan i każdy będzie z sentymentem wspominał starą.

Storm
Gość

a mnie się taka forma JAK NAJBARDZIEJ PODOBA :) ! Nie można cały cxzas oczekiwac ze co kilka dni będą długie wyczerpujące teksty, bo po prostu tematów nieporuszanych ubywa ;) A z nowymi cennymi rzeczami mam dokładnie tak samo :) kupię fajną rzec i musi odleżec sobie w szafie z tydzień nim ją założę bo szkoda mi :) Ale to fajne i miłe czekanie :)

Tyszek
Gość

Ten model Yanko to EVEREST! Muszę ochłonąć. I do tego otwarta przyszwa na moje wysokie podbicie :) Więcej fotek na modelu proszę grzecznie, ale stanowczo ;) Mi formuła krótkich wpisów pasuje, byle nie z 1 fotografią jak jest się czym zachwycać :)

Robert
Gość

A mi sie podoba i to bardzo bo przypomina o tym żeby sie cieszyć życiem gdzie w natłoku codziennych zdarzeń często o tym zapominamy.Tez chcę zginąć w moich najleopszych butach i marynarce.

Marša
Gość

Forma mi się podoba :) dobre na szybkie przeczytanie przy porannej kawie, gdy czasu mało, bo dzień się zaczyna i zaraz trza się brać do roboty.

Co do wpisu, to nieco to uczucie zachowywania na lepszą okazję znam. Z ubraniami tak raczej nie miewałam, ale ile zeszytów i notesów zalegało i nadal mi zalega w szufladach, a w każdym pustka, bo taki ładny, że w sumie szkoda go na byle jakie zapiski i moje pospieszne bazgranie jak kura pazurem… A w końcu po to są, aby w nich pisać. Impas :)

JaP
Gość

Panie Michale czy Pan sądzi o trampkach converse?Opłaca się wydawać na nie kilkaset złotych?Może ma Pan sam w swojej szafie te buty?
Z Góry dziękuję ????

JaP
Gość

*co

Michal
Gość

Przeciez to sa najprostsze z mozliwych szmaciane, guma oblane, trampki jakich wiele. Tyle ze te zostaly wystrzelone w stratosfere przez specow od marketingu. Kup zwyczajne a za reszte kasy spedz milo wieczor z druga polowka, ciesz sie zyciem :)
Pozdrawiam
Michal

wuner
Gość

Niestety nie mogę się zgodzić z tą opinią. Owszem, 250-300 PLN za szmaciaki to gruba przesada, ale warto poszukać okazji.
Co do różnic, to nie-conversy wytrzymywały mi max jeden sezon (zdarzało się, że podeszwa odkleiła się, odgniotła powodując uwieranie lub po prostu rozsypała w połowie lata). Wysokie czerwone conversy, które kupiłem bardzo okazyjnie w sklepie stacjonarnym (nie była to okazja z portalu na A) za 100 PLN (jeden but prawdopodobnie stał na jakimś zamokniętym kartonie, przez co bok jego podeszwy do wysokości ok 0,5 cm zrobił się beżowy, co oczywiście w domu doczyściłem pastą do zębów tak, że nie było w ogóle widoczne) i chodzę w nich trzeci rok, przy czym w pierwszym roku użytkowania praktycznie ich nie zdejmowałem… Tak więc uważam, ze 300 PLN za trampki to zdecydowanie za dużo, ale jakość conversów jest nieporównywalnie lepsza od innych szmaciaków (głównie chodzi o podeszwę, aczkolwiek sam materiał cholewki też jest o niebo lepszy).

Mastaty
Gość

Panowie – gdzie kupić dobrej jakości skarpety, które po kilkunastu praniach nie staną się szmatą?
Calzedonia – jakość tragiczna, dziękuję za polecanie.

wuner
Gość

W TK Maxx: John Partridge, Crew. Tanie i bardzo dobre (ok 36 PLN za 5 par).

Łukasz
Gość

H&M – mam kilka kolorowych kompletów kupionych w wyprzedaży za śmieszne pieniądze, noszone często, nic się z nimi nie dzieje.
Ostatnio zaryzykowałem i kupiłem 2 pary w Reserved i póki co również jestem zadowolony.

Bibliomisiek
Gość

Ja tylko poproszę, by zmiany na blogu nie pociągnęły za sobą zmian w adresach postów, bo czytając bloga od początku (jak na razie do października 2012) uzbierałem całą kolekcję linków do najbardziej przydatnych tekstów; takie MrV’s Vademecum ;-). A że jest tego sporo, ciężko byłoby zrekonstruować.

Przyznam, ze butom w takiej cenie nawet się w sklepie nie przyglądam. Przy bibliotecznych zarobkach i małym dziecku nawet wydatek 70 zł na poszetkę to luksus, na który mnie nie stać. Na szczęście istnieją secondhandy, no i największa galeria handlowa w kraju, czyli Allegro :) Ostatnio kupiłem za 70 zł używane chorwackie brogsy, w ciut ciemniejszym brązie niż te z posta. Wymyłem, wyczyściłem terpentyną, wypastowałem, wypolerowałem – i wyglądają tak jak nówki wyglądałyby I TAK po jednym sezonie. Jakoś trzeba sobie radzić. Pozdrawiam deszczowo i bibliotecznie.

Monika Stankiewicz
Gość

Na szczęście dobre buty lepiej wyglądają, gdy są już używane. Niektórzy twierdzą nawet, że dżentelment powinien nosić buty ze śladami używania, bo to oznacza, że stać go było na nie już dawno temu :) Trochę to pachnie snobowaniem się na “stare pieniądze”, ale ma staroświecki urok.

Ar
Gość

Wpisy tego rodzaju jak najbardziej na plus. Sam mam w szafie kilka koszul i jedną parę butów do której kupna zbierałem się długo, a miałem na nogach tylko raz bo szkoda. Dokładnie tak samo czuję, że nie cieszą do końca. Postanowiłem zatem zacząć je używać.

Wpis trafiony w 100%. Pozdrawiam.

Piotr
Gość

Ja mam podobny model butów, tyle że Gordon Bros i eksploatuje je niemiłosiernie – i nie ma wymówek, że uch szkoda :)

Kristof
Gość

Buty rzeczywiście ekstra.Ja też tak mam z ulubionymy rzeczami,chucham i dmucham.Co do tekstu zawsze przeczytam długi czy krótki.hehe
Pozdro

RAF
Gość

Mnie taka forma wpisu nie odpowiada … w tym miejscu. Dobry felieton do gazety, bądź na jakiś inny zewnętrzny portal. Tutaj niczego istotnego nie wnosi, a konkluzja całego artykułu jest jednozdaniowa.
Natomiast buty wciskają w ziemię .. Serdeczne gratulacje!

Tom
Gość

zgadzam się z głosami krytycznymi wobec nowej formy wpisu. Nie po to tutaj zaglądam. Bardzo cenię Pana wpisy, które oparte są na Pana wiedzy. Indywidualne odczucia i przyzwyczajenia to “inna para kaloszy”. Nie jestem przekonany czy mieszanie tych dwóch spraw przyniesie pozytywny skutek.

wuner
Gość

Mam kilka lepszych koszul, które noszę bardzo rzadko, gdyż mi ich szkoda, a na co dzień zdzieram takie już lekko znoszone.
Monki Meermin’a kupione w lutym jeszcze nie zaznały innego podłoża, niż parkiet.
Piękne spodnie Hiltla w kratę księcia Walii miałem na sobie może 3 razy.
Nowy garnitur czeka dopiero na sierpniowe wesele braciszka.
Ech… :)
Nie pochodzę z zamożnej rodziny i nauczyłem się szanować rzeczy. Swoją drogą, nie niszczę ubrań i butów i rzeczywiście dość długo znoszą one moje użytkowanie. Tak więc oszczędzam je, co czyni okazje do ich założenia jeszcze milszymi :)

Marcin
Gość

Nie na temat, ale potrzebuję szybkiej porady.

Jak ubrać się na komunię jako gość? W grę wchodzi tylko klasyczny garnitur czy coś w rodzaju smart casual (granatowe spodnie, szara marynarka i biała koszula) też będą ok? Dawno nie byłem na takim wydarzeniu.

Jeżeli chodzi o garnitur. W jakich kolorach poleca Pan dodatki (krawat, poszetka) na taką okazję do czarnego garnituru i białej koszuli? Wiem, że czarny garnitur jest mało ciekawy, ale taki już mam i chcę z niego max wyciągnąć, a jednocześnie wyglądać dobrze.

Andrzej
Gość

Jeżeli takie wpisy mają mieć charakter dodatku do ogólnie przyjętej na blogu treści a nie ją zastępować to jestem na tak.
Obyś tylko nie pisał jak rozpalać ognisko albo uczył nas łacińskich zwrotów :))

Dino Botta
Gość

Dzień Dobry,
Mam tego świadomość, że trudno coś nowego zaprezentować, a zdecydowanie łatwiej krytykować, recenzować czy pouczać. No ale takie są zasady tej gry. Zaglądam tutaj regularnie w poszukiwaniu własnej inspiracji bądź jej korekty, a z komentarzami rzadko się zapoznaję. Tym jest inaczej. Z pośród wszystkich wpisów, które się pojawiły do tej pory za tą formą wpisu 18 było na “TAK”, 19 na “NIE”, zaś 13 komentarzy było nie na temat.

Dołączam do grupy czytelników stwierdzających, że ta forma prezentacji myśli nie spełnia moich oczekiwań.
Powinnością dżentelmena jest nie narzekać, a nie artykułować w przypadku braku pieniędzy, czy jakichkolwiek trudności z racji niezamożności lub in., bo jest to prywatna sprawa danej osoby. Może być ona ujawniona jedynie osobie zaufanej. Czytam takie próby zawsze jako oczekiwanie od otoczenia ulgowego traktowania, postępowania, ocen, czy wręcz pomocy danej jednostce.
W dobie płaczących mężczyzn, facebookowego chwalenia się dla chwalenia a nie z racji faktycznych dokonań, uniseksowych form może ten nowy wątek na blogu Pana Michała ” … bo mi szkoda” ma grono wiernych odbiorców. Dla mnie ma znamiona głębokiej frustracji, kompleksów, porównywania się i braku wewnętrznego dialogu samego ze sobą.
Więc jeśli się ma, bez względu ile nas to kosztowało, bądź otrzymało to się używa.
Jeśli zaś się nie ma, to przecież nic się nie dzieje, bo wszystkiego nie można mieć. Poza tym i tak wszystko jest kwestią umowną.

tomasz_k
Gość

Mnie się podoba taki trochę refleksyjny wpis. Uważam, że każdy ma prawo do własnych przemyśleń i nie zawsze musi się to wiązać z radami dla innych. Ja ostatnio znalazłem w czeluściach swojej szafy dwie pary butów, które też szanowałem i są jak nowe, ale dzisiaj już bym ich nie włożył – trafiły do kategorii “błędy młodości” :)

Kamil
Gość

Zauważyłem, że ubrania w kolorze czarnym i koszule z krótkim rękawem, których Pan nie poleca w znaczących ilościach zasilają wyprzedaże. Skoro Pana opinie znajdują tak duży oddźwięk na rynku to może warto zacząć hejtować dobre rzeczy żeby ich cena także poszła w dół. Przykładowo gdyby napisał Pan jakim koszmarem obuwniczym są wyżej zaprezentowane buty Yanko, w niedalekiej przyszłości wszyscy klienci by na tym skorzystali.

Grześ C G
Gość

Panie Michale przy zmianie grafiki strony fajnie by było gdyby pojawiła się zakładka w której można by było znaleść zdjęcia z rożnymi stylizacjami jakie Pan wykorzystywał na blogu w jednym miejscu. Można by było je podzielić na cześć elegancka i casualowa. Czasami lubię podejrzeć dobór kolorów itp. Myśle, że z takiego poradnika fotograficznego chętnie by korzystało wiele osób. A może wykorzystać rownież zdjęcia czytelników z rożnych Pana konkursów. Brakuje takiego fotograficznego kompendium wiedzy pod jednym przyciskiem. Co Pan o tym sądzi jak rownież inni czytelnicy?
Pozdrawiam

czytelnik
Gość

Panie Michale, czy mógłby pan więcej napisać jak jest z tęgością tych butów? Tabelka na ich stronie sugeruje, że dla Yanko tęgość G jest jak angielskie F, czy rzeczywiście są tak wąskie? Czy ewentualnie mógłby podać pan swoje wymiary stopy (szczególnie obwód) i jak się to ma do ich numeracji oraz do rzeczywistej długości buta mierzonej na zewnątrz. Z gory przepraszam jeśli o za wiele proszę. Pozdrawiam.

gaq
Gość

Co do nowego formatu miniwpisów, to ja osobiście wolę poczekać na nowy wpis nawet ze dwa tygodnie, byle by był porządny, czyli jak zawsze na pana blogu. Ale jeżeli widzi pan, że następny duży wpis będzie za np. dwa tygodnie, to warto wpuścić mniej więcej w połowie tej przerwy taką małą zapchajdziurę. Chociaż co ja mogę wiedzieć o tym, jak takie miniwpisy będą wpływać na ruch na blogu. To pan ma dostęp do statystyk ruchu.

balazza
Gość

Ja jestem zwolenniczką krótszych form, jeśli nie jest to jedyny rodzaj tekstów. Ktoś tam pisał, że nic nie wnosi ten tekst. Przecież on miał być bardziej refleksyjny niż merytoryczny. Nigdy nie zadowoli się wszystkich, ale raz na jakiś czas takie teksty są ok. Widać, że blog żyje.

wierzący
Gość

Buty piękne, idealne na spacer z Panem Bogiem : )

Mateusz
Gość

Czyżby to były long-wingi?

janusz
Gość

Witam, co do “krotkiej formy” wpisow: jestem za, jezeli to bedzie “oprocz” a nie “zamiast”. Przyzwyczailes swoich czytelnikow do pewnej formy bloga, zyskal on duza popularnosc, nie ma co tego psuc. Zycze udanych zmian, oby na lepsze ( mowia , ze lepsze jest wrogiem dobrego, wiec nie przesadzaj). Trzymam kciuki.

wpDiscuz