Okularnikiem jestem już ponad 15 lat i co roku w porze wiosenno-letniej mam ten sam dylemat: w jaki sposób ochronić oczy przed słońcem. W moich okularowych początkach radziłem sobie w ten sposób, że na kilka miesięcy zamieniałem okulary korekcyjne na soczewki kontaktowe, a w razie potrzeby na nos zakładałem okulary przeciwsłoneczne. To rozwiązanie sprawdzało się świetnie, ale już dobre 10 lat temu przestałem nosić soczewki kontaktowe i zostały mi tylko okulary korekcyjne. Drugą opcją dla okularników jest posiadanie dwóch par okularów: jedne korekcyjne z soczewkami przyciemnionymi fabrycznie, a drugie klasyczne korekcyjne. Kilka lat temu próbowałem i tego rozwiązania, ale te pierwsze okulary szybko wylądowały w szufladzie i bardzo rzadko je nosiłem. Po prostu mało praktyczne było noszenie przy sobie drugiej pary okularów, bo nie zawsze miałem torbę czy kieszeń na futerał okularowy. No i jest jeszcze trzecia opcja do której przez wiele lat nie mogłem się przekonać, a mianowicie okulary z soczewkami fotochromowymi, czyli samoczynnie zmieniające kolor pod wpływem promieni słonecznych.


Tego ostatniego rozwiązania nawet nie brałem pod uwagę, bo soczewki fotochromowe zawsze kojarzyły mi się ze starszymi panami w okularach z mało atrakcyjnym, jasnobrązowym zabarwieniem, które nie znikało nawet w pomieszczeniach (pamiętacie zapewne słynne okulary Wojciecha Jaruzelskiego). Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że są to soczewki starej generacji, które nawet przy braku promieni słonecznych, zawsze będą mieć mniejsze lub większe zabarwienie. To mi się nie podobało, więc nawet nie rozważałem takich soczewek. Dopiero rok temu wróciłem do tego pomysłu, gdy przed wyjazdem wakacyjnym zaniosłem do mojego optyka przeciwsłoneczne Persole 714 i poprosiłem o wstawienie do nich szkieł korekcyjnych z fabrycznym przyciemnieniem. Optyk zaproponował mi jednak soczewki fotochromowe wyjaśniając, że współczesne fotochromy, to zupełnie inny produkt niż te, które widuję u starszych panów i które u mnie wywoływały tak negatywne nastawienie. Przede wszystkim nowoczesne fotochromy znacznie szybciej reagują na zmiany natężenia promieni UV, czyli po wejściu do pomieszczenia nie trzeba czekać kilkunastu minut na ich rozjaśnienie. U topowych producentów jest to obecnie kilkadziesiąt sekund do pełnego przyciemnienia lub rozjaśnienia. Po drugie, współczesne soczewki rozjaśniają się niemal do zera, co oznacza, że mogą wyglądać jak zwykłe okulary korekcyjne. Po trzecie, wybór wybarwienia soczewek fotochromowych jest obecnie znacznie większy i nie ogranicza się już do brązu, który przez lata mnie tak zniechęcał.
W końcu optyk przekonał mnie i właśnie rok temu po raz pierwszy zdecydowałem się na soczewki fotochromowe. Podczas wyjazdu wakacyjnego sprawdziły się znakomicie, natomiast po powrocie wylądowały w szufladzie i rzadko je nosiłem. Wynikało to z tego, że oprawy Persol 714 są bardzo duże, zatem one dobrze wyglądały w wersji przyciemnionej, natomiast w wersji rozjaśnionej, czyli jako korekcyjne po prostu były za duże i przytłaczały twarz. Lato się skończyło i wróciłem do swoich zwykłych opraw korekcyjnych, porzucając ideę noszenia fotochromów przez cały rok.
Pomysł ten powrócił kilka tygodni temu, gdy marka Transitions, czyli lider wśród tzw. szkieł inteligentnych zaproponowała mi przetestowanie ich topowego produktu, czyli soczewek Transition Signature VII, rekomendując je jako najlepsze do całorocznego i całodziennego noszenia, również przy wielogodzinnej pracy przed monitorem komputera. Zachęcony tymi argumentami postanowiłem spróbować drugiego podejścia do fotochromów, jednak nauczony zeszłorocznym doświadczeniem zdecydowałem się na wybór opraw mniejszych, a więc takich, które będą dobrze wyglądać zarówno z soczewką przyciemnioną, jak i zupełnie przejrzystą. Zwróćcie na to uwagę, jeśli będziecie zamawiać okulary z takimi soczewkami. Wybór padł na czarne, matowe oprawy marki ic! berlin. Jeśli chodzi o soczewki, to w linii Signature dostępne są trzy kolory wybarwienia: szary, brąz i zielony. Ja wybrałem kolor szary.
Po kilku tygodniach testów stwierdzam, że moje uprzedzenia do fotochromów były nieuzasadnione. W pomieszczaniach i przy zachmurzonej pogodzie soczewki są zupełnie przejrzyste i wyglądają jak okulary korekcyjne, natomiast podczas dni słonecznych, po wyjściu na zewnątrz bardzo szybko zmieniają kolor, chroniąc oczy przed promieniami UV (blokują 100% promieniowania UVA i UVB). Fajne jest też to, że stopień przyciemnienia jest zmienny i zależny od natężenia promieni słonecznych, czego nie doświadczymy w zwykłych okularach przeciwsłonecznych. To w dużym stopniu wpływa na komfort widzenia i postrzeganie kolorów.

Garnituru z dzisiejszej sesji jeszcze nie pokazywałem na blogu. To moja kolejna przygoda z MTM. Tym razem jest to zlecenie uszyte przez firmę Van Thorn. Od dawna chodził mi po głowie pomysł na tzw. power suit, czyli garnitur w kontrastowy, wyrazisty prążek i postanowiłem go zrealizować. Dla mnie oczywistym wyborem był kolor granatowy z prążkiem kredowym, który pięknie wygląda na wełnianej flaneli. W stosunku garniturów szytych za zamówienie, które prezentowałem wcześniej na blogu (Vistula i Cafardini), tu zdecydowałem się na kilka zmian. Przede wszystkim marynarka jest dłuższa, co wskazywałem jako mój błąd przy zamówieniu z Vistuli. Co prawda patrząc na zdjęcia wydaje mi się teraz nieco za długa, ale zawsze łatwiej jest coś skracać niż wydłużać, więc nie wykluczam, że dokonam takiej korekty. Druga istotna zmiana dotyczy spodni. Podobnie jak w przypadku Cafardini poprosiłem o wyższy stan spodni i poszerzenie na biodrach, co mocno podniosło komfort noszenia. Przy marynarce zdecydowałem się także na pełną podszewkę (przy wcześniejszych zleceniach były to półpodszewki), co poprawiło ułożenie tkaniny na plecach poniżej talii. Ogólnie z realizacji zamówienia jestem bardzo zadowolony, jedyny element który teraz trochę kłuje mnie w oczy, to odrobinę za wysoko zlokalizowany górny guzik marynarki. Przyznam szczerze, że na przymiarkach tego nie zauważyłem, dopiero teraz patrząc na zdjęcia.
A pod marynarką po raz kolejny różowa koszula, które w ostatnich miesiącach bardzo polubiłem. Tym razem jest to model z nowej kolekcji OSOVSKI & Mr. Vintage. Z daleka sprawia wrażenie gładkiej, natomiast jest to wzór drobnej pepitki. Tkanina to royal twill marki Thomas Mason. Całą kolekcję możecie zobaczyć tutaj.
W wiadomościach mailowych kilka osób pytało o opinię nt. linii premium marki Crownhill Shoes. W mojej szafie jest jeden model z tej linii i na podstawie kilku miesięcy użytkowania oceniam je bardzo dobrze. Na pochwałę zasługuje wygoda butów, dobrą jakość skóry, bardzo dobrą jakość kruponu podeszwowego (John Rendenbach) i dynamiczne, choć nie za bardzo szczupłe kopyto (moja dość szeroka stopa nie odczuwa ucisku).



Autorem zdjęć jest Dominika Kuroś
Garnitur – Van Thorn
Koszula – OSOVSKI & Mr. Vintage
Krawat – z drugiej ręki
Poszetka – Profuomo
Torba – Sandqvist
Okulary – ic! berlin, model Julia S.
Buty – Crownhill Shoes


Soczewki fotochromowe… IMHO niezwykle praktyczne rozwiązanie, ale jednak trochę dziwnie może wyglądać. tak jak, np. na pierwszym zdjęciu z lekko fioletowym zabarwieniem.
Garnitur – świetny. Zgadzam się z panem co do długości marynarki i położenia guzika. Nie było panu w nim za gorąco w czasie sesji? :) Aha, podszewka z ciężarowcami? Czego to ludzie nie wymyślą… :)
Torba sama w sobie jest śliczna, ale moim zdaniem trochę zbyt jasna dla tego garnituru.
Ten fioletowy odcień to antyrefleks. Przy zamawianiu soczewek chyba można z niego zrezygnować, aczkolwiek nie polecam.
Sesję robiliśmy rano gdy dni były jeszcze dość chłodne, więc ta cienka flanela była w sam raz.
Bardzo fajne są te oprawki a efekt przyciemniania nie wygląda jak kolor sepii z lat 70 na zdjęciach. P.S. Fajnie buty wyglądają – smukło, klasycznie ale na szczęście nie zbyt sportowo. Do powersuita i Ciebie są wręcz idealne.
Warto zaznaczyc, ze zmiana barwy fotochromow zalezy rowniez od temperatury otoczenia, optymalna temperatura w jakiej przeprowadzane byly testy to 23 stopnie, ale to tylko taka ciekawostka ;) Mr.Vintage mozesz napisac ile kosztowaly Cie same szkla?
Soczewki z technologią Transitions to przedział od 220 do 1200 zł za sztukę. Ja dostałem te najdroższe. Cenę mocno podbija tzw. indeks, czyli soczewki pocieniane (w moim przypadku tak było).
Mr V, z tą ceną „do” to tak na serio? W 2014 płaciłem po ok 300 PLN za sztukę pocienianych Transitions VII z powłoką Crizal Forte. Droższe były jedynie Transitions XTRActive, ale to była różnica rzędu 20 PLN.
Pewnie wiele zależy od dodatkowych powłok i tak jak napisałem cenę mocno podnosi soczewka z indeksem. Ja mam wadę -4,75, więc było to konieczne.
Ja również mam soczewki z indeksem (podstawowe dopuszczają do max 4, przy czym sferę sumuję się z cylindrem – u mnie to -3,75, ale dochodzi 0,75 cylinder, więc też musiałem zastosować pocieniane). Do tego obowiązkowo powłoka antyrefleksyjna/utwardzająca/hydrofobowa/oleofobowa/antystatyczna (Crizal Forte). To nie technologia kosmiczna, nie wiem co miałoby kosztować 1200 PLN za sztukę…
Nie macie żółtych/niebieskich krawędzi przy pocienianych soczewkach? Ja miałem i wróciłem do standardowego indeksu 1.5
Ja mam wadę -13.75 i płacę po dwa tysiące bez fotochromów. Mr Vintage nie wybiera tu żadnych luksusów.
Pan Michał wybrał produkt dość luksusowy. Ty płacisz bo nie masz wyjścia.
Cześć Michale! Mi również fotochromy zawsze wydawały się zbyt dziadkowe. Twój model wygląda natomiast nad wyraz dobrze. Może warto to rozważyć? Tymczasem byłbym bardzo wdzięczny jeśli zachciałbyś doradzić w kwestii wyboru oprawek do moich nowych okularów korekcyjnych. Zależałoby mi na oparwkach w kształcie lekko zaokrąglonym. Nie chcę jednak zupełnie okrągłych „lenonek” – może takie z prostą lub lekko zaokrągloną górą I okrągłym dołem. Kolor szylkretowy. I teraz najważniejsze – chcę żeby okulary były stosunkowo małe. Podobnej wielkości jak te: http://g02.a.alicdn.com/kf/HTB1bDzyJFXXXXXrXpXXq6xXFXXXp/Nvdaya-vintage-font-b-small-b-font-font-b-round-b-font-font-b-frame-b.jpg Obszedłem już może z 10 salonów optycznych w dużych galeriach handlowych, poprzymierzałem różne Persole I RayBany, I wciąż nie mogę… Czytaj więcej »
Coś mi świta w głowie, ale nie mogę sobie przypomnieć marki która ma bardzo podobny model.
Moscot. A i nakładki przeciwsłoneczne mają ;)
Okularnikiem nie jestem (odpukać!) więc o okularach nie wiem nic :)
Ale za taką torbę dałbym się pokroić!
Pozdrawiam.
Ja też nie jestem, ale przeciwsłoneczne noszę kiedy trzeba.
Panie Michale.
A jak z rozmiarówką butów Crownhill? Czy kupił Pan ten sam rozmiar co zazwyczaj czy jest jakaś różnica?
Rozmiar zgodny z większością producentów. Ja mam stopę 27,5/28 cm i wybrałem rozmiar 9.
Świetne okulary I powersuit! :-)
Pozdrawiam!
Jest jeszcze jedna opcja. Nasadka (na magnes), która zmienia okulary korekcyjne w przeciwsłoneczne. Nie wiem jak w Pańskim modelu, ale moje stare fotochromy, nie ściemniały się wystarczająco np. podczas wakacji, gdzie słońce dawało o sobie mocno znać.Nasadka nie potrzebuje tak wiele miejsca jak druga para okularów i jest trwała, nie trzeba się martwić o noszenie jej w futerale.
Pozdrawiam :)
Słyszałem o takich nakładkach, ale dedykowanym konkretnym modelom, natomiast rozumiem, że masz na myśli jakiś uniwersalny wzór, który pasuje na większość opraw?
Niestety, takiego wzoru nigdzie nie widziałem.Co do wyglądu, moje, które uważam za całkowicie uniwersalne (wybaczcie za jakość zdjęć, robione na szybko w pracy):
http://imgup.pl/di/3IFB/1.jpg
http://imgup.pl/di/GNRO/2.jpg