8 stylowych idei za które można kochać Włochów

52 komentarze

Włochy dają wiele powodów do sympatii. Architektura, klimat, zabytki, styl życia, kuchnia, alkohole, kawa, Ferrari, Toskania, Sycylia, Como… Można by tak wymieniać w nieskończoność. No i oczywiście nie można zapominać o modzie, bo w tej kwestii bardzo wiele im zawdzięczamy. Generalnie to prawdziwy temat rzeka, ale ja postanowiłem wybrać osiem stylowych idei za które można kochać Włochów.

Wpis powstał we współpracy z marką Stock 84, która zmieniła niedawno design butelki brandy Stock 84 Original (od lat numer 1 w Polsce w kategorii brandy, a numer 3 we Włoszech*). Nowa butelka jest prosta i elegancka, ale z charakterem – zupełnie jak styl włoski.
* 1. Udziały wolumenowe w rynku brandy w Polsce, YTD 2017, 2. IWSR Italy, 2016

 

TKANINY I SKÓRY

Współczesna moda męska ze średniej i wysokiej półki nie istniałaby gdyby nie włoskie tkaniny. Oczywiście trochę przesadzam w tej tezie, bo pewnie pojawiłyby się inne kraje które przejęłyby ten rynek, ale prawdą jest, że w ostatnich dekadach Włosi zdominowali przemysł tekstylny jeśli chodzi o wysokojakościowe materiały. Jeśli chcielibyśmy sprawdzić pochodzenie tkanin w kolekcjach marek ze średniej półki cenowej, to z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że uszyto je z włoskich materiałów. Włosi mają ogromne doświadczenie (wiele tkalni ma ponad dwieście lat), świetne wyczucie stylu i koloru, a cenowo wygrywają z równie cenionymi tkaninami brytyjskimi.

Najpopularniejsze marki specjalizujące się w tkaninach garniturowych to: Loro Piana, Ermenegildo Zegna, Cerruti, Vitale Barberis Canonico, Drago, Marzotto, Guabello, Carlo Barbera, Ariston. Jeśli chodzi o tkaniny koszulowe, to tutaj Włosi są jeszcze większym monopolistą. Najbardziej znane marki tkanin koszulowych to: Cotonificio Albini, Thomas Mason, Albiate, Tessitura Monti, Canclini.

Również Włochom zawdzięczamy “odchudzenie” współczesnych tkanin garniturowych. Jeśli macie możliwość zajrzeć do szafy dziadka lub ojca, to jeśli znajdziecie tam stary garnitur wełniany, to już tylko łapiąc wieszak poczujecie jego ciężar. Po prostu jeszcze kilkadziesiąt lat temu tkaniny miały o wiele większą gramaturę niż te współczesne. To także jest odpowiedź na pytanie dlaczego garnitury czy marynarki naszych dziadków i ojców mogły być noszone nawet i kilkadziesiąt lat, a współczesne egzemplarze czasem już po jednym sezonie wykazują ślady zużycia.

Mało kto o tym wie, ale obecnie wiele brytyjskich marek tkaninowych produkuje swoje materiały we Włoszech. I choć główną przyczyną są zapewne kwestie ekonomiczne, to nie bez znaczenia jest także jakość, bo trudno przypuszczać by renomowane firmy tkaninowe ryzykowały swoją reputację nie mając pewności, że Włosi wyprodukują im co najmniej tak samo dobre tkaniny. Oni po prostu znają się tym i obecnie trudno o lepszy stosunek ceny do jakości.

Mistrzostwo Włochów w dziedzinie tkanin widać także w dodatkach. Region Como to światowe zagłębie firm specjalizujących się w tkaninach krawatowych i poszetkowych. Szacuje się, że stamtąd pochodzi 1/3 światowej produkcji jedwabnych tkanin na wspomniane dodatki.

Jako potwierdzenie dominacji Włochów w branży tekstylnej weźmy teraz zestawy ubrań z dzisiejszej sesji. Z włoskich tkanin uszyte są: marynarka (Vitale Barberis Canonico), koszula (Tessitura Monti), szare spodnie (Loro Piana), kamizelka (Vitale Barberis Canonico). Krawat również wyprodukowano we Włoszech. A co z dodatkami skórzanymi? Jedna i druga torba uszyta jest z włoskiej skóry garbowanej roślinnie, co także potwierdza, że w przemyśle garbarskim Włosi są mocnym graczem.

 

SPREZZATURA, CZYLI NATURALNA ELEGANCJA

Skoro pojawia się temat stylu włoskiego, to nie sposób pominąć pojęcie sprezzatura. Można je przetłumaczyć jako naturalność i nonszalancję w noszeniu klasycznych ubrań. Czasem oznacza to także świadome łamanie pewnych zasad męskiej elegancji (np. noszenie rozpiętej marynarki dwurzędowej, pozornie niedbałe włożenie poszetki do brustaszy lub przewiązanie szalika, celowe rozpinanie klamerek przy butach, nonszalanckie wiązanie krawata z wystającą węższą częścią, noszenie kurtki wojskowej na garnitur). Chodzi o to by ubiór stał się drugą skórą, a jego właścicielowi dawał stuprocentową naturalność, ale z dużą dozą elegancji. Ubiór ma odzwierciedlać styl życia i charakter jego właściciela, ale nie zamykać w sztywnych ramach klasycznej elegancji. By sprezzatura faktycznie była sprezzaturą, musi być maksymalnie naturalna, a nie wystylizowana. Nie jest to łatwe i tę granicę bardzo łatwo przekroczyć. Wtedy czar pryska, mamy kolejnego gościa wystylizowanego na Włocha, a nie ubranego po włosku.

Klasyczną ikoną sprezzatury jest Gianni Agnelli – wieloletni prezes Fiata, przez wielu uznawany za jednego z najlepiej ubranych mężczyzn na świecie. Na czym polegał jego fenomen? Na tym, że jego ubiór faktycznie był jak druga skóra, w żaden sposób nie odciągał uwagi i nie deprecjonował jego stanowiska, a przy tym był bardzo charakterystyczny. Agnelli kilkoma prostymi detalami komunikował swój barwny charakter i ignorancję pewnych zasad. Były to m.in. koszule z kołnierzem button-down noszone z krawatem, krawaty wełniane, buty zamszowe noszone do garnituru, zegarek noszony na mankiecie, odpinanie mankietów marynarki.

 

MARKI Z HISTORIĄ JAK Z KSIĄŻKI

Chyba żaden inny kraj (no, może jeszcze Wielka Brytania) nie ma tak wielu wielopokoleniowych marek, których historie są tak fascynujące, że mogłyby być kanwą książek czy filmów, zresztą w wielu przypadkach tak się stało. Włosi słyną z przywiązania do wartości rodzinnych, a bardzo dużo biznesów odzieżowych i tekstylnych na takich relacjach była i jest oparta. Spora część najbardziej wartościowych marek włoskich nadal jest w rękach rodzinnych i choć nie zawsze w sensie dosłownym (np. marka Gucci jest własnością koncernu Kering, a marka Loro Piana własnością konkurencyjnego koncernu LVMH), to kolejne pokolenia założycieli nadal odgrywają istotną rolę w tych firmach. Zresztą jest to w pełni uzasadnione. Marki takie nie są postrzegane jako bezosobowe spółki giełdowe, lecz kolejne etapy rodzinnej misji.

W historii włoskich firm fascynujące jest to, że wiele z nich zaczynało swoją działalność jako malutkie, często nawet jednoosobowe manufaktury, a dzisiaj są światowymi potęgami. Gucci, Prada, Tod’s, Persol, Borsalino, E. Marinella, Luigi Borreli – to tylko kilka przykładów wielkich marek, które zaczynały od małych warsztatów rzemieślniczych. Jeśli spróbujemy to porównać z polskimi firmami, to z segmentu modowego trudno znaleźć znane marki o tak długiej historii, które z sukcesem zarządzane są przez kolejne pokolenia założycieli. U nas to raczej pojedyncze przypadki jak Kielman czy Zaremba, choć skala działalności tych firm nie rozrosła się do takich rozmiarów jak włoskich firm wymienione wyżej.

Ciekawa historia dotyczy też marki Stock 84. Założył ją zaledwie osiemnastoletni Lionello Stock w roku 1884. Zauważył on wzmożony eksport włoskich winogron do Francji, której winnice były wówczas niszczone zarazą, ale młody Lionello nie został eksporterem, lecz postanowił produkować włoską brandy, która mogłaby konkurować trudno dostępnym francuskim koniakiem. Przedsięwzięcie szybko się rozkręciło i w kolejnych dekadach jego trunek podbijał Europę. Lionello i jego firma przetrwali dwie wojny światowe, prywatyzacje, ekspansje i wielkie straty. Obecnie firmą zarządzają krewni założyciela, a siedziba nadal mieści się tam, gdzie wszystko się zaczęło – w Trieście.

 

OKULARY, KTÓRE NOSI CAŁY ŚWIAT

Jeśli macie w swoich szufladach i futerałach markowe okulary, to z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że zostały wyprodukowane i być może także zaprojektowane we Włoszech. Tu sytuacja jest podobna jak z tkaninami – Włosi są potentatami jeśli chodzi o tworzenie opraw okularowych. Największy światowy koncern okularowy, czyli włoska Luxottica ma podobno 80% udziału w światowym rynku markowych opraw i okularów, a jej założyciel Leonardo Del Vecchio jest najbogatszym Włochem (majątek o wartości ponad 18 miliardów dolarów). Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że jego syn – Claudio od kilkunastu lat jest prezesem i właścicielem Brooks Brothers, jednej z najbardziej znanych marek odzieżowych z USA.

Firma seniora Del Vecchio produkuje okulary nie tylko dwóch swoich flagowych marek czyli Ray-Ban i Persol, ale także ma wyłączność na projektowanie i produkowanie okularów takich marek jak: Alain Milki Paris, Bvlgari, Chanel, Dolce&Gabbana, Giorgio Armani, Oliver Peoples, Prada, Ralph Lauren, Versace, Valentino.

Moje doświadczenia z okularami “made in Italy” są bardzo pozytywne, szczególnie polecam markę Persol. Precyzja wykonania, jakość materiałów, styl i stosunek ceny do jakości to coś, co wyróżnia ich produkty. Okulary z dzisiejszej sesji również wyprodukowano we Włoszech. Choć to marka amerykańska (Tom Ford), to umowę licencyjną na produkcję ich okularów ma włoski koncern Marcolin.

 

WŁOSKA ESTETYKA

Wielu uważa, że Włosi rodzą się z wyczuciem gustu i zamiłowaniem do przedmiotów jakościowych, funkcjonalnych i eleganckich. Coś w tym jest. Wyciskacz do owoców, lodówka, skuter miejski, wnętrze samochodu, flakon perfum, butelka alkoholu, fotel biurowy czy pióro do pisania – nawet ze zwykłych przedmiotów potrafią zrobić małe dzieła sztuki i nie są to pojedyncze przykłady, lecz ogólne podejście Włochów do projektowania. Zobaczcie na przykład te słuchawki albo to pióro wieczne.

Ogromne wyczucie estetyki widać także we wnętrzach, włoskie marki budzą zachwyt na całym świecie. Całość tej włoskiej estetyki można podsumować zdaniem “elegancka prostota z artystycznym charakterem”. Podobnie jest z modą włoską. Prostota, ale z charakterem. Jeśli spojrzymy na marynarki topowych włoskich marek, to ich forma jest bardzo klasyczna, ale często sama tkanina nadaje im charakter.

 

PITTI UOMO – MEKKA MODY MĘSKIEJ

Pasjonaci mody męskiej dwa razy w roku niecierpliwie czekają na relacje z Pitti Uomo – to najbardziej prestiżowe targi mody męskiej, które od roku 1972 odbywają się w styczniu i czerwcu we Florencji. Przez wiele lat była to zamknięta impreza handlowa o dość niszowym charakterze ze względu na bardzo selektywny wybór marek. Od kilku lat targi Pitti Uomo są także wydarzeniem o charakterze towarzyskim na które zjeżdżają się fani mody męskiej z całego świata. Część handlowa nie przyciąga wielkiej uwagi, a prawdziwy spektakl odbywa przed budynkami handlowymi. W żadnym innym miejscu na świecie nie znajdziecie tylu świetnie ubranych mężczyzn w przeliczeniu na metr kwadratowy. Ich zdjęcia krążą później przez kilka tygodni w sieci u jednych wywołując podziw, a u innych śmiech (to głównie na widok tzw. “papug”, czyli przestylizowanych facetów). Jedno jest pewne – jest to najbardziej opiniotwórcza impreza branżowa w świecie mody męskiej.

Popularność Pitti zaczęła rosnąć wraz z rozwojem blogów i portali społecznościowych. Jednym z pierwszych popularyzatorów florenckiej imprezy był Scott Schuman – fotograf, twórca bloga “The Sartorialist” i jedna z najbardziej wpływowych osób współczesnej mody. Schuman od ponad dziesięciu lat pokazuje na swoim blogu zdjęcia przypadkowych osób, które fotografuje na ulicach miast z całego świata. Pewnego razu trafił również na Pitti Uomo i pokazał to wydarzenie z zupełnie innej strony – nie jako biznesowe targi, lecz święto mody męskiej. W kolejnych edycjach Pitti przybywało fotografów mody ulicznej, blogerów, a wraz z rozwojem aplikacji i portali społecznościowych także zwykli uczestnicy stali się aktywnymi promotorami i reporterami Pitti Uomo.

 

UBRANIA JAK DRUGA SKÓRA

Nie od dzisiaj wiadomo, że Włosi są mistrzami w konstrukcji odzieży. Spod ręki włoskich konstruktorów wychodzą ubrania lekkie, o odpowiednich proporcjach, dobrze dopasowane, a przy tym wygodne jak druga skóra. Kto miał okazję zmierzyć włoskie marynarki czy garnitury, wie o czym piszę – w wielu przypadkach jest tak, że ich marynarki z wieszaka potrafią leżeć lepiej niż rodzime krawiectwo miarowe.

Jednym ze znaków rozpoznawczych włoskiego stylu są marynarki o lekkiej konstrukcji, które w ostatnich latach stały się jednym z wiodących trendów mody męskiej. Ich pierwowzór stworzył prawdopodobnie Vicenzo Attolini, utalentowany krawiec z Neapolu, którego uważa się za twórcę la giacca napoletana – marynarki w stylu neapolitańskim. Attolini chciał tworzyć marynarki wygodne jak druga skóra, a nie sztywne mundury, które charakteryzowały krawiectwo brytyjskie i kilkadziesiąt lat temu były wzorcem dla firm z całego świata. Attolini zastosował znacznie cieńsze tkaniny, odchudził konstrukcję, nadał marynarkom bardziej plastyczną formę. Ciekawą innowacją autorstwa Włochów jest także seria Zero Gravity marki Tombolini, która tworzy ultralekkie garnitury i marynarki, ważące mniej niż 500 gramów.

Również inne, mniej formalne ubrania są bardzo dopracowane pod względem konstrukcji i kroju. Na przykład dżinsy włoskich marek uważane są za znacznie bardziej komfortowe niż ich konkurencyjne odpowiedniki, mimo mocno dopasowanych fasonów.

Oczekiwania klientów odnośnie podwyższania komfortu ubrań spełniają także producenci eleganckich tkanin, którzy przez lata unikali takich rozwiązań. Włosi jednak i w tym zakresie udowadniają swoje nowoczesne podeście w tej konserwatywnej branży jaką są tkaniny wełniane. Obecnie większość włoskich marek tkaninowych ma w swojej ofercie materiały garniturowe o podwyższonej elastyczności i odporności na zabrudzenia, a garnitury z nich szyte cieszą się coraz większą popularnością (nawet rodzimi producenci jak Vistula czy Lancerto mają coraz więcej garniturów z takich tkanin).

 

MISTRZOWIE MODOWEGO EKLEKTYZMU

Bojówki i elegancka marynarka, kurtka wojskowa i krawat, mokasyny i garnitur, sneakersy i marynarka, kaszmirowa puchówka – to tylko kilka włoskich pomysłów pokazujących ich podejście do mody codziennej. Łączenie stylu eleganckiego ze stylem casualowym to jedna z cech charakterystycznych włoskiego stylu. Ma być wygodnie i elegancko. Ubiór ma być naturalny jak druga skóra, a to, że czasem coś do siebie nie pasuje (np. bojówki i marynarka), to już inna sprawa. W dzisiejszej sesji chciałem pokazać taki eklektyzm wykorzystując tę samą marynarkę w dwóch różnych stylizacjach.

Smart casual to trend który zdominował modę męską ostatnich dwudziestu lat, a Włosi byli pionierami tych rozwiązań. Jeszcze w latach 90 był wyraźny podział na marki eleganckie i marki codzienne. Tak było na całym świecie. Obecnie granice te mocno się zatarły, do tego stopnia, że nawet marki przez wiele dekad uważane za mocno klasyczne (np. Ermenegildo, Zegna, Kiton, Brioni, Canali) nie sprzedają już tylko garniturów, lecz całe spektrum ubrań mniej formalnych. Te próby łączenia skrajnych stylów widać także w branży tekstylnej. Tutaj również kiedyś był wyraźny podział na tkaniny eleganckie (np. wełna czesankowa) i codzienne (np. bawełna, sztruks, len). Od wielu lat Włosi skutecznie nadają klasycznym wełnianym tkaninom cechy przypisane wcześniej do tkanin casualowych np. miękkość, elastyczność, matowa faktura. Są w tym mistrzami. Ciekawym przykładem może być także tkanina Storm System od Loro Piany, której cechy przypominają tkaniny techniczne (nieprzemakalna, odporna na wiatr), a przecież wykonano ją z luksusowego i delikatnego surowca jakim jest kaszmir.

Eklektyzm Włochów to także dodatki. W żadnym innym kraju nie znajdziecie takiego wyboru krawatów wełnianych i kaszmirowych. To także ciekawy przykład połączenia cech produktu eleganckiego i nieformalnego.

 

Autorem zdjęć jest Łukasz Znojek

Stylizacja do pracy:

Marynarka i koszula – Lancerto & Mr. Vintage
Krawat kaszmirowy – Black
Spodnie – Cafardini
Torba – Baron
Buty – Shoepasshion.com


Stylizacja po pracy:

Marynarka i koszula – Lancerto & Mr. Vintage
Kamizelka – Suitsupply
Spodnie – Benevento
Torba – Sartolane
Buty – Sutor Mantellassi

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

52 komentarzy do "8 stylowych idei za które można kochać Włochów"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Michal
Gość

Witam, fajny artykul choc brandy nie pijam, whisky wole. Specjalista w modzie ze mnie zaden ale od kiedy pracuje z wlochami na codzien w biurze to miedzy innymi ucze sie ich elegancji, konserwatyzmu w doborze ubran, minimalizmu i ogolnego dbania o swoj wizerunek. Kiedys dla mnie garnitur to garnitur jak kazdy inny, podkoszulka pod koszula, marynarka na krzesle zapomniana, zupelny ignorant byle tylko pod kod ubraniowy firmy bylo krawat i koszula. Od lat przesladuja mnie Wlosi za moje skarpetki za krotkie, za pstrokate, za sztuczne, za grube do tego stopnia ze szef co jakis czas podnosi nogawke i je sprawdza. I cos mi sie wydaje ze jedynie te pirackie skarpety to tu sie nie nadaja w stroju formalnym. pozdrawiam

Arek
Gość

Być może tak jest w zakresie ‘mody wysokiej’, pokazów i ‘marek premium’, ale rzeczywistość poza Mediolanem jest zupełnie inna. Jeśli kupujesz z średniej- średnio-niskiej półki i jesteś cudzoziemcem,to próbują ci wepchnąć byle co, bez metki ze składem, farbujące, paski gdzie,tylko cieniutka górna warstwa jest ze skóry (i schodzi po trzecim założeniu) etc. Generalnie miejscowi sprzedawcy maja oszustwo we krwi, szczególnie wobec obcych (stranieri). Sprezzatura Pana Agnelli ma się nijak, do Włoszek i Włochów z Apulii czy nawet Lacjum, z żelowanymi włosami, butami z wydłużonymi czubkami u facetów i nabitymi wszystkimi możliwymi elementami świecącymi się u kobiet. Estetyka nastawiona jest na zwrócenie uwagi innych, ale na pewno nie na funkcjonalność, wygodę czy trwałość (swego czasu słynne buty dla nieboszczyków) i dotyczy to nie tylko ubrań i butów. Ale przyznaję – jest wyjątek – Geox. Co do drugiej skóry – może to widać na Pitti Uomo, ale nie na ulicach. Ogólnie osobie ćwiczącej na siłowni i dobrze zbudowanej trudno jest tam coś kupić, bo sylwetki skrojone są na cherlawych i zniewieściałych facetów (i tacy prezentują te awangardowe kreacje z targów mody męskiej). Nie kwestionując wiadomości i doświadczeń autora bloga z markami najwyższej półki cenowej (i zapewne artystycznej) warto wspomnieć, że próżno tego szukać wśród normalnych ludzi. To tak jakby pisać o Polsce jako o kraju muzyki Chopina czy Pendereckiego w sytuacji, gdy 90% społeczeństwa ubóstwia i słucha disco polo.

dominik
Gość

koncowka ci sie udala… ;)

Tomas_h
Gość

Doskonały komentarz, po prostu doskonały !!!!!

Robert
Gość

Czy zamszowe sztyblety nadają się na śnieg/zimę w mieście?

Paweł
Gość

Zastanawiam się czy Polska również ma jakieś stylowe idee znane na świecie ? Dużo nam brakuje do miana europejskiej stolicy mody ?
Słabo orientuję się w temacie dlatego proszę potraktować moje pytania serio.

Elex
Gość

Michale, gratuluje sesji. Model ‘roboczy’ bardzo przypadl mi do gustu. Poza tym, mam kilka pytan:
1. Wspominales, ze twoj wzrost to 177 cm. Czy marynarka Mr Elegant to wersja z wieszaka(domyslam sie, ze rozmiar 50) o deklarowanej dlugosci 74 cm(bez kolnierzyka, jak podaje Lancerto), czy dluzsza wersja probna, jak Mr Swanky?
2. Jaka szerokosc nogawek spodni w sesji ‘roboczej’?
3. Ile mozna skrocic marynarke flanelowa w rozmiarze 50 zeby nie zaburzyc jej proporcji? Wspominales gdzies o 2-2,5 cm? Przyznam, ze mam 173cm wzrostu, ale z solidnie rozbudowana gora, stad wiekszosc marynarek/kurtek nosze w rozmiarze 50 albo 100(176/170). Najdluzsza marynarka jaka dobrze na mnie lezy to wlasnie 74 cm, ale mierzona z kolnierzykiem. Po skroceniu(o rekawach nawet nie wspominam…) Pana Fancy, ktorego nabylem jakis czas powinno wyjsc na styk, jesli przyjac twoje sugestie za wlasciwe.

Odniose sie jeszcze, juz na zasadzie luznych spostrzezen do tkanin koszulowych, ktore wymieniles. Ostatnimi czasy Tessitura Monti coraz mocniej reprezentowana jest w polskich sklepach. Jest Lancerto, a koszule z tej tkalni oferuja rowniez Miler, czy Poszetka. Coz, na bazie osobistych doswiadczen, przyznac musze, ze zdecydowanie nie zachwyca. Fajny design, ale jakosc materialu nie powala. Piszac z autopsji: Albini wydaje sie dostawca nieco lepszych jakosciowo tkanin, nie wspominajac juz o tkalniach Thomas Mason(swietne koszule we wspolpracy z Osovskim), czy Testa, ktore w mojej ocenie stoja polke wyzej. Canclini nie testowalem, ale widzialem, ze Bytom przygotowal z tych tkanin kolekcje Noblesse Oblige. Aktualnie sa na sporej przecenie, choc design dostepnych tkaniny nie wzbudzil we mnie zainteresowania.

Piotr
Gość

Odniosę się do tkalni – tzw. osobiste doświadczenia siłą rzeczy są wycinkowe. Ja opowiem o swoich – mam koszule z tkanin Tessitura Monti, Albini, Thomas Mason. I każda jest inna – niektóre noszę chętniej, inne sporadycznie. Najniżej ulokowałbym koszulę od Thomas Mason, ale co z tego, skoro inną od tego samego producenta wprost uwielbiam. I tak samo jest z Tessitura Monti. Te, które mam, są świetne, ale nie wykluczam, że trafię na taką, która “nie powala”

Elex
Gość

Nie neguje twoich subiektywnych doswiadczen. Znam ludzi, ktorym krawat z poliestru wydawal sie bardziej szlachetny od tego z jedwabiu i to ich osobiste doswiadczenie byly na tyle rozczulajace, ze nie mialem ochoty wyprowadzac ich z bledu. Oczywiscie moj protekcjonalny ton potraktuj zartobliwie, ale zadalem odrobine trudu i sprawdzilem. Gradacja tkanin w koszulowym bespoke(a moze MTM – nie pamietam?) u Macaroni Tomato wyglada nastepujaco: Monti, Thomas Mason, Testa(od najtanszej tkaniny do najdrozszej). Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze poszczegolne tkalnie oferuje roznie wyceniane linie produktowe i powazniejsza analiza wymagalaby bardziej szczegolowych porownan. Natomiast cenniki poszczegolnych wyrobow koszulowych zdaja sie potwierdzac moja intuicje oraz stworzona napredce hierarchie: Szarmant(Zack Roman) pisze o tkaninach Testa z bardzo duzym uznaniem(nazywajac je koszulowym creme de la creme, a w podobnych slowach nie odnosi sie do innych producentow tkanin w oferowanych przez siebie wyrobach), a Thomasa Masona oferuje Berg, ze swietnym royal twillem na czele. Niedawno poszukiwalem bialej koszuli z mankietem zapinanym na spinki, kolnierzem polwloskim oraz guzikami bez krytej plisy(koszula ma byc do krawata) i moje oczekiwania spelnialy w zasadzie 3 marki: Lambert(albo Lantier), ktory nie chwalil sie tkanina, Osovski z bawelna egipska od Albiniego i SuitSupply z analogicznym surowcem z tkalni Monti. Wybralem Osovskiego z kolekcji Stock Service, bo raz ze wieksze zaufanie do producenta tkanin, dwa nieco obszerniejsza rozmiarowka. Koniec koncow, ciesze sie rowniez, ze wybralem polska firme, choc tego parametru w momencie decyzji zakupowej nie bralem pod uwage. Czyli Polska ze wzgledu na jakosc, a nie sentyment. Dobrze to swiadczy o naszych producentach. PS. Bergowi i SuSu koncowa note obnizaja dodatkowo wszywane fiszbiny. Porazka w koszulach za taka cene.

Mr. T.
Gość

Michale, obie stylizacje są świetne! Aż ciężko wybrać, która lepsza.

Do tekstu wkradły się dwa błędy: “przejęłyby” piszemy łącznie, no i “500 gramów” bo jednostki też się odmieniają (na przykład 500 kilometrów).

Marcin
Gość

Co to za miasto ?

Tomek
Gość

pewnie jakieś w Toskanii ;-)

Paweł
Gość

Ja bym się martwił o spożywanie alkoholu na Barbakanie. Straż nie śpi ;)
Marynarka wygląda świetnie, podobnie jak cała nowa kolekcja. Koszule też świetne. Mam Rusha i jest jedną z ulubionych. Pora chyba na białą.

Tomek
Gość

gość łysy :-) straż się może bać

Karol
Gość

Warszawa

Railroad
Gość

To po prostu Miasto. Miasto jest tylko jedno. Reszta to prowincja i tu już trzeba precyzować.

krt
Gość

W zasadzie masz rację, ale przecież na pierwszy rzut oka widać, że sesja nie odbyła się w Rzymie, tylko właśnie gdzieś na prowincji…

Marcin
Gość

Michał,

Czy masz doświadczenie z tkaninami od Cerruti (linia traveler od SuSu)?

Krzysiek
Gość

Pan Agnelli niemal z całą pewnością nie komunikował “ignorancji”, a najwyżej “ignorowanie” :).

Tomek
Gość

Michale, z całym szacunkiem i sympatią do Ciebie – jakoś nie wyglądasz na tych stylizacjach włosko. Może osoba o niewłoskiej urodzie nie będzie nigdy wyglądać po włosku? Bo nie sam ubiór czyni Włocha… Sam nie wiem. Rozumiem, co chcesz powiedzieć w tym wpisie (sam wpis bardzo fajny) ale jakoś zdjęcia tego wszystkiego nie oddają…

Railroad
Gość

Ale że co, Włoch musi być śniady czy o co chodzi? Moim zdaniem Michała z powodzeniem można by wziąć za Włocha.

Kacper
Gość

No popatrz! A może i za Wloszkę? ?

Railroad
Gość

Podmiot jest w bierniku ;)

Edyta
Gość

Bardzo fajny artykuł . Nic nie ujmując naszej Polskiej produkcji , która jest na bardzo dobrym poziomie Spicco Su Misura na Zajęczej 15 przenosi doświadczenie Włochów . Szyje również wspomniane przez Pana Zero Gravity , garnitury , koszule i dodatki ze wszystkich tych wymienionych tkaniny szyte we Włoszech z Luigi Bianchi i Tombolini , również buty Santoni.
Warto odwiedzić .

Railroad
Gość

Zajęcza 15 oczywiście w jedynym słusznym Mieście?

Edyta
Gość

Przepraszam , Warszawa

Budrys
Gość

Michał, ta torba barona to jest ciemny brąz, czy ta koniakowa?

Jacek
Gość

Rzeczowy i ciekawy artykul ,jak zwykle Paine Michale,Nalezalo by zaznaczyc, ze pewe kwestie w naszej modzie i przemysle wynikaja z naszych zawirowan powiedzmy-historyczno politycznych,Brak tradycji,ograniczenia czy narzucone wzorce w spoleczenstwie.Ale zmiany sa od dekady dosc znaczace ,coraz bardziej wie my co i jak,….Uczymy sie ,ale tez duzo sami robimy juz w tym kierunku.A Wlosi,no coz… sa niezaprzeczalnie prekursorami w modzie swiatowej.Czerpmy z ich pomyslow i stylu garsciami.pzd

@nia
Gość

Bardzo fajny artykuł.

tam
Gość

Czy te oksfordy nie są aby trochę za wąskie?

Marcin
Gość

Michale, widzę że masz problem z zejściem się obłożyna. Sprzedam Ci swój sposób. Zawsze po całodniowym użytkowaniu, gdy but jest ciepły i wilgotny, wiążę go tak by obłożyna się schodziła i wkładam w buta prawidła z np. ubitym papierem toaletowym przymocowanym taśmą w miejscu, w którym jest obłożyna. Przez noc się trochę wyciąga. Po miesiącu nie powinno być problemu ze schodzeniem się.

Tom
Gość

Witam, bardzo fajny tekst. Jeśli chodzi o stylizację to już trochę mniej. Sorrki za krytykę ale jak to mawiają feedback is a gift :)
Jak dla mnie jak na włocha za szerokie spodnie, marynarka też chyba troszkę za duża (ale to rozumiem, że nie szyta na miarę) choć już z grubszą kamizelką prezentuje się znacznie lepiej. Ja bym do tego zestawu dobrał inny krawat, może jakiś bordo z grenadyny – jak dla mnie szary w tym zestawie nie prezentuję się korzystnie.
Niemniej Michał dzięki za artykuł – good job i czekam na kolejną inspirację.
Pozdrawiam

Wojciech
Gość

Te ceglaste spodnie wyglądają o niebo lepiej z pośród tych dwóch stylizacji. W pierwszej, góra sylwetki wygląda super, marynarka jest świetna, jednak szare spodnie wyglądają jak dół z dresu i to lekko znoszonego. Nie pasuje Ci taki luźniejszy krój w spodniach, które mają być eleganckie – masz szerokie biodra i dosyć masywne uda, nigdy nie będziesz wyglądać dobrze kiedy okolice kieszeni będą luźne.
Na jednej z fotek wygląda jakbyś faktycznie miał luźny dres do chodzenia po domu. Włosi by tego nie polubili.

Sergiusz
Gość

Tylko pośrednio nawiązując do tematu, chciałem zapytać co Pan sądzi o łączeniu garnituru, eleganckich spodni, itp. z butami typu Dr. Martens 1460, jak w tym przykładzie https://wp.me/p59qG8-3Rm

Sergiusz
Gość

Raz jeszcze poprawny link do przykładu: https://blog.drmartens.com/alan-eckstein-1460-worndifferent/ . Skrócony przestał działać.

wpDiscuz