Wielokrotnie pisałem na blogu, że podstawowe zasady mody męskiej są bardzo intuicyjne i łatwe do przyswojenia nawet dla kompletnego laika, o ile skupimy się na klasycznych i sprawdzonych wzorcach. Znając je, trudno popełnić rażące błędy, bo te zasady dość mocno ograniczają poszczególne elementy garderoby, ich detale, kolorystykę i sposoby łączenia.
Z jednej strony te pisane i niepisane zasady klasycznej mody męskiej bardzo ułatwiają życie, bo nie musimy się zbytnio zastanawiać jakie ubrania warto mieć w szafie i jak je wzajemnie łączyć. Z drugiej jednak strony, zdarza się tak, że te zasady niepotrzebnie nas ograniczają, szczególnie wtedy gdy chcemy reguły mody klasycznej przenieść do stylu mniej formalnego. Weźmy na przykład koszule. Istnieje taki niepisany kanon, że elegancka koszula powinna być dużo jaśniejsza od marynarki i w klasycznej męskiej elegancji rzeczywiście ma to sens, a poza tym trudno byłoby się z tej zasady wyłamać. Dlaczego? Bo jeśli będziemy się kierować klasycznymi prawidłami, to według niech w męskiej szafie powinny być w zasadzie wyłącznie trzy kolory koszul: biała, błękitna i ewentualnie różowa, a jeśli chodzi o garnitury i eleganckie marynarki, to także dopuszczalne są trzy kolory: granatowy, szary i czarny. Bez względu na to jakie zrobimy kombinacje, to faktycznie wyjdzie nam, że marynarka zawsze jest ciemniejsza od koszuli. Im większy kontrast, tym bardziej formalny zestaw otrzymamy (m.in. dlatego biała koszula jest uznawana za najbardziej formalną).
Ale co w sytuacji gdy znudzi nam się taka klasyka i chcemy wyjść poza te ramy? Na przykład zakładając koszulę ciemniejszą od marynarki. Przy formalnym garniturze nie będzie to dobrze wyglądać (np. czarna koszula do szarego garnituru) i tu nie ma co kombinować, ale jeśli mówimy o segmencie smart casual, to nie bójcie się takich eksperymentów. Oczywiście pod warunkiem, że wam się to podoba i że poszczególne elementy pasują do siebie. Ja przez wiele lat nie akceptowałem koszul ciemniejszych niż marynarka, ale ostatnio polubiłem się z granatowymi koszulami i teraz uważam je za jedne z najbardziej niedocenianych jeśli chodzi o zestawy z marynarkami nieformalnymi. Efekt możecie zobaczyć w dzisiejszej sesji. Podsumowując: stare i sprawdzone zasady są OK, bo gwarantują pewne ramy dobrego stylu, ale nie należy ich traktować ex cathedra.
Marynarka – Lancerto & Mr.Vintage
Koszula – Massimo Dutti (podobne: Polo Ralph Lauren, Lancerto & Mr.Vintage, Lancerto)
Spodnie – Brooks Brothers (podobne: Suitsupply, Hiltl, Brax)
Poszetka – Poszetka.com
Buty – Partigiani
Torba – Sartolane
A na koniec chciałbym was prosić o małą pomoc. Postanowiłem wydać swojego pierwszego e-booka. Będzie rzeczowy, poradnikowy, przejrzysty. Taki, do którego będzie się chciało wracać w razie potrzeby. Treść jest już niemal gotowa, ale ponieważ piszę ten poradnik dla Was, a nie dla siebie, to chciałbym Wam – potencjalnym kupującym, zadać kilka pytań. Tutaj link do króciutkiej ankiety. Dzięki!
Michale, w zyciu nie kupie zadnego e-booka, ale skladam pre-order na kazde papierowe wydawnictwo, jakie sygnujesz! PS. Brakuje mi troche starego formatu bloga-strony. Zywych dyskusji, raz po raz odswiezania tych samych tematow w odniesieniu do nowych kolekcji, czy trendow, robienia osobnych newsow wyprzedazowych i omawiania poszczegonych propozycji z czytelnikami zamiast zamykania ich w osobnym dziale 'polecam’. Ech… szkoda, choc podobna apatie(?) obserwuje rowniez u innych modowych blogerow. Czesc skupila sie na wlasnych biznesach, inni skonstatowali, ze pasja ich nie wykarmi. Coz, nie obrazilbym sie nawet, gdybys zaczal czesciej-chetniej zamieszczac tu wpisy z dziedzin korespondujacych z moda, jak architektonika, czy estetyka… Czytaj więcej »
Dzięki za komentarz. Poradniki wyprzedażowe miały sens do momentu gdy sklepy chciały się dzielić prowizją za to, że ja kieruję do nich ruch, a oni mają z tego transakcje. Wiele sklepów które lubiłem i polecałem wycofało się z tego, więc obecnie nie widzę sensu poświęcania kilku dni na tworzenie takiego przeglądu i robienie im darmowej reklamy. Wolę ten czas poświęcić na coś innego. Pomysł na ebook zrodził się z bardzo prostej przyczyny. Kryzys, który dopadł całą branżę modową (i nie tylko) spowodował, że wiele firm obcięło budżety reklamowe do zera. Ja również na tym mocno ucierpiałem, więc muszę szukać innych… Czytaj więcej »
Szczerość to bardzo cenna cecha. I rzadka.
Doceniam takie postawienie sprawy. Mimo wszystko zyczylbym sobie jakiejs nowej formuly, ktora pozwolilaby na ozywienie bloga. Co do poradnika: nie myslalem o tym w taki sposob, ale jesli faktycznie z budzetami reklamowymi jest dzis tak kiepsko, to z checia nabede rowniez ebooka(mimo wszystko, walcz o papier Michale!). Jesli mam w ten sposob wesprzec dzialalnosc swojego ulubionego blogera modowego, to taka forme uznaje za znacznie lepsza i uczciwsza niz roznego rodzaju zrzuty, czy inne patronajty, ktorych niejednokrotnie imaja sie wystawnie zyjacy celebryci. Pozdrawiam i czekam na rozwoj sytuacji!
Panie Michale, od wielu lat korzystam z Kindla, który ma ma niestety monochromatyczny ekran, tak że kolory będą nieczytelne. Mogę e-booki czytać na tablecie, ale papier to papier-jakość reprodukcji, kolor itd. Tak, Że, jak inni czytelnicy Pana bloga jestem za wersją drukowaną.
Dzięki za opinię. Oczywiście wersja elektroniczna byłaby w PDF-ie, więc można ją mieć w smartfonie, na tablecie, w laptopie, w chmurze…
Niestety, ale czytanie pdf’ów na telefonie,to katorga. Chyba, że korzysta się z urządzeń ponad 6 cali. Ja czytając na Kindle niestety jestem zmuszony korzystac jedynie z monochromu.
A możesz zdradzić kulisy decyzji o e-booku a nie o .. „booku”:) Nigdy nie napisałem żadnej książki, stąd pytanie. Wydawało mi się, że największym problemem jest odpowiednia treść, ale skoro tę już masz..? Ja też wolałbym wersję papierową szczerze mówiąc (gwarantuję, że kupię kilka… dla siebie i na prezenty :) podobnie kupiłbym długo oczekiwany reportaż z remontu Twojego domu!!! do roboty Panie Wintidż :D ! Tego typu książki (znów – piszę o sobie) fajnie jest chwycić wieczorem, przy herbacie lub innym winie. Popatrzeć na dwie, trzy strony i odłożyć .. Nie muszę czytać od deski do deski (Twojej pierwszej też… Czytaj więcej »
Decyzję już podjąłem, więc książka tradycyjna będzie. Mam nadzieję, że będę mógł wkrótce poinformować o szczegółach.
Ebook jest czymś prostszym do zrobienia dla osoby która po raz pierwszy zamierza coś wydać (brak konieczności inwestowania w druk, brak magazynowania, logistyki itp.), stąd taki miałem plan, ale teraz już jest inny.
Znakomicie!
Polecam skorzystać z rad innego blogera, nie modowego tym razem ;-), Michała Szafrańskiego (Finansowy Ninja), który wydał własnym sumptem książkę i całkiem nieźle na tym zarobił. Na swoim blogu opisuje cały proces wydawniczy oraz pomaga w jego przejściu. Osobiście, podobnie jak kilku kolegów preferuję wydania papierowe. Używam e-book’ów na Kindlu, zwłaszcza w trakcie podróży służbowych. Dzięki temu można zmieścić w jednym urządzeniu kilka książek. Jednakże jest to praktycznie sama beletrystyka.
Ebooka kupię w ciemno, nawet w pdfie i na przedsprzedaży, bo jesteś niezastąpiony, ale fajnie byłoby, gdybyś go zrobił w epubie, żeby współpracował z oprogramowaniem do ebooków, choćby Google Books.
Dziękuję za szczerość. A ja jednak myślałem, że takie artykuły były pisane z pobudek altruistycznych. Widać, że daleko mi do zrozumienia biznesu blogowego.
Myślę, że nikt nie chciałby za darmo pracować 3-4 dni po kilkanaście godzin. Tyle mniej więcej zajmowało mi przygotowanie wpisu wyprzedażowego.
No nie do końca – na tym konkretnym wpisie wprawdzie nie zarobisz, natomiast zdobędziesz wdzięczność i lojalność czytelników :) Ja dzięki jednemu z tych wpisów zostałem regularnym czytelnikiem bloga (nie wspominając o wielu fajnych rzeczach, które udało mi się kupić). A tak ogólnie, to ja coraz rzadziej odwiedzam bloga – moim zdaniem obecnie blog to głównie: 1) Promocja Lancerto i produktów z Twojej kolekcji To akurat zupełnie mnie nie interesuje, bo Twoje marynarki słabo na mnie leżą. Natomiast nawet dla potencjalnych konsumentów jest to monotonne (opinie znajomych). 2) Rekomendacje produktów firm, które zapłaciły Tobie za reklamę Tak, wiem, są to… Czytaj więcej »
Oczywiście wdzięczność czytelników jest bardzo ważna, ale niestety nie zapłacę tym ZUSu, rachunków i nie napełnię lodówki. Jeśli moje wpisy wyprzedażowe były w stanie wygenerować w dużych sklepach internetowych transakcje o wartości kilkuset tysięcy złotych, a ja miałem z tego kilka procent (5-6%), to była to korzystna oferta dla każdej ze stron: sklepu, mnie i czytelników. W sytuacji gdy tacy giganci jak Zalando nie są już chętni do oddania prowizji, to nie widzę powodów dlaczego miałbym im robić darmową reklamę o wartości kilkunastu tys złotych. Darmową reklamę w wielu przypadkach robię w cyklu „Rekomendacje” (sam kupuję te produkty), ale tam… Czytaj więcej »
W sprawie korzyści to powinien Pan umieścić swoją osobę na pierwszym miejscu. Przy takich prowizjach.
Hmmm, uważasz, że 5-6% to dużo? Spróbuj się postawić po drugiej stronie. Jeśli jakiś gość/firma jest w stanie ci zwiększyć obrót o 50 000 zł, a ty miałbyś mu „oddać” z tego 2500 zł, to uważasz, że to kiepski interes? Gdybym ja miał własną markę, to nawet bym się nie zastanawiał.
Po to buduje się latami prestiż, markę by móc kiedyś na tym zarabiać. Michał to osiągnął. Każdy z nas mógł stać się blogerem modowym i zarobić swoją prowizję.
Jak za kilka dni pracy to chyba nieźle. Ale mogę się mylić. W końcu Pana wielbiciele i wyznawcy to milionerzy.
Dla ludzi, którzy uczciwie zarobili duże pieniądze mam szacunek. A umieć zarobić 2,5 tysiąca w kilka dni to jest coś.
P.S. Nie uważam się za wielbiciela, ani tym bardziej wyznawcę Mr. Vintage. Szanuję natomiast jego wiedzę na temat, któremu poświęcony jest blog, dlatego czytam go regularnie od lat.
Jarek, słabe to, odpuść sobie.
Przecież we wpisach wyprzedażowych chodziło o wyłapanie w miarę tanich produktów, milionerów to nie interesuje.
Marek, po pierwsze jesteś niepoprawnym idealistą. Po drugie, gdyby nie Michał Kędziora i firmowana przez niego linia, chyba nie kupiłbym nigdy żadnego produktu Lancerto (na mnie akurat marynarki dobrze leżą). Po trzecie, trudno wymagać od reklamy w jakiejkolwiek formie, by „dawała ci punkt odniesienia”. To po prostu antynomia.
Osobiście bardzo sobie cenię rekomendacje. Paleta produktów jest bardzo szeroka i wiele osób może znaleźć coś dla siebie. Wybór jednego produktu bądź producenta wcale mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, bardzo często mam podejrzenia co do obiektywności różnego rodzaju porównań i testów publikowanych w internecie. Często pozytywna opinia znajomego bądź innej wiarygodnej osoby wystarcza mi do podjęcia decyzji zakupowej. Po prostu szkoda mi czasu na czytanie całego Internetu przy każdym kupowanym drobiazgu.
Ankieta wypełniona. Chyba też bym wolał książkę w formie papierowej, ale patrząc po Twoich stories z Instagrama, to bardzo przyjemnie się Ciebie słucha.
Fajny zestaw. Spodnie chyba mają niezniszczalną tkaninę, bo nadal ładnie się trzymają. Wyłogi button down od Massimo są krótsze od tych z Twojej kolekcji, prawda?
Tak, wyłogi są krótsze, a i jakość średnia (praktycznie wszystkie guziki się prują). Mam ją od wielu lat, ale bardzo rzadko noszę, bo jakościowo nie zachwyca.
Spodnie Brooks Brothers rzeczywiście są doskonałe, tkanina nie do zdarcia, a po praniu w zasadzie nie trzeba ich prasować.
Boulevard był w praniu akurat :)?
Tak :)
Ta marynarka to mój no. 1 w Twojej kolekcji, choć stylizacja na stronie internetowej producenta bardziej mi się podoba (koszula ładniej się prezentuje, kolor spodni + sneakersy). Przy okazji mam pytanie. Czy mógłbyś polecić jakąś stronę internetową z tak zwanymi lookbookami? Kiedyś Fashionbeans byli w miarę na bieżąco, ale oni chyba padli zanim wirus dotknął Chiny.
Ja wyraze zdanie przeciwne. Szczerze mowiac nie podoba mi sie wogole ta marynarka i wlasnie tym wpisem Michal udowodnil, ze nawet osoba z duzym dosiwadczeniem ?ds. ubioru? i wyczuciem nie potrafi jej dobrze wkomponowac w zestaw. Mysle ze ta marynarka zarowno slabo wyglada z biala jak i z ciemna koszula. Nawet patrzac na ten zestaw: gdy odejmiemy marynarke jest w sam w sobie bardzo dobry i przyjazny dla oka. Moim zdaniem nie jest to po prostu dobry material / wzor na marynarke. Ale z drugiej strony ciesze ze sa ludzie ktorym sie to podoba. Dobrze ze kazdy moze miec swoje… Czytaj więcej »
Kuba, absolutnie nie polemizuję, bo de gustibus non… Ale przy całym wielkim szacunku jaki mam dla Michała i jego wyczucia stylu, spodnie w tym kolorze nie pasują mi do tej marynarki. Ja widzę szarość, granat, błękit, złamaną biel. Coś monochromatycznego (pomijając granat). W ślad za spodniami idą buty. Marynarka jest lekka, prosi się o coś w stylu jasnych sneakersów czy loafersów. Mnie się ten model podoba, to taka Finlandia w wersji letniej, zresztą w ofercie kilku firm włoskich na lato widzę bardzo podobne modele, zatem jest też przy okazji modna. Ciekaw jestem jaki jest Twój faworyt?
Z białą będzie wyglądała OK.
Odpowiadając na pytanie w tytule – można, ale po co? Zestawy „negatywowe” (z ciemną koszulą albo zestaw jasna marynarka i ciemne spodnie) mogą wyglądać nieźle, ale z reguły prezentują się gorzej od klasycznych. Dla mnie raczej jako chwilowa odmiana.
Z takimi jak Ty było by nudno, bo wszędzie tylko korporacyjny look. Przepraszam, uważam, że więcej trzeba wyczucia i smaku oraz usmjętnosci by ubrać się tak jak to zrobil w tej sesji Mr Vinatge, niż ubrać się standardowo, ramowo, nudno czyli to co widać do około w Polsce – szary bądź granatowy garnitur. Tego nawet nie można nazwać stylem.
Z takimi jak Ty było by nudno, bo wszędzie tylko korporacyjny look. Przepraszam, uważam, że więcej trzeba wyczucia i smaku oraz umiejętności by ubrać się tak jak to zrobil w tej sesji Mr Vinatge, niż ubrać się standardowo, ramowo, nudno czyli to co widać na ulicach w Polsce ? szary bądź granatowy garnitur. Tego nawet nie można nazwać stylem.
-przepraszam za literówki;)
10/10
Akurat ten zestaw aż prosi się o białą koszulę button-down… i nadal nie miałby nic wspólnego z korporacyjnym lookiem…
Nie mam nic przeciwko ciemnym koszulom. Zdarza mi się je nosić… ale tutaj po prostu coś nie wyszło. Zbyt „zużyta” koszula vs zbyt gładka faktura marynarka… i jakiś zgrzyt na linii „zużycie” koszuli vs wzorek marynarki.
Marynarka super, ale teraz w kolekcji u Ciebie jest dużo lnu – no wiadomo lato – czy nadaje się on do noszenia zimą? Nie lubię grubych marynarek bo w biurze jest w nich za ciepło nawet zimą, stąd dość mocno przglądam się Twoim kamizelką choć szkoda, że jest ich aż tak mały wybór. Co sądzisz o stylu noszenia kamizelek, a nie marynarek i nie chodzi mi tu o formalność, bo lubię smart casual?
Kamizelki są fajnym zamiennikiem marynarki, wszędzie tam, gdzie można sobie na to pozwolić i o ile figura na to pozwala (nie każdy dobrze wygląda w kamizelce solo).
Ja uwielbiam len, ale nie noszę go zimą, bo jego gniotliwa faktura kompletnie mi nie pasuje do ubrań zimowych. Ale znam osoby które noszą len przez cały rok.
Jednak w aktualnej kolekcji material marynarek jest zdecydowanie grubszy w dotyku i nie jest tak „gniotliwy”. Nie zauwazam zagniecen np w lokciach, tak jak mialo to miejsce w poprzednich edycjach. Kupilem z mysla o noszeniu caly rok, glownie przez brak wspomnianych zagniecen.
Mam tak samo jak kolega. W warunkach szwedzkiej zimy zachodniego wybrzeża potrafię jechać do pracy rowerem w marynarce i potem po biurze poruszać się w koszuli. I też mocno rozważam zastępowanie marynarek kamizelkami, z uwagi na ich lepsze „chłodzenie”. Pozostając w temacie kamizelek i jednocześnie nawiązując do ankiety i wpisów innych czytelników, których komentarze podryfowały w stronę tego, co chętnie widzieli by częściej na blogu- moją „fanaberią” jest właśnie więcej wpisów, gdzie pokazujesz jak odformalizować styl, nie oddając jednak zbyt dużo na polu klasy, ale jednocześnie pokazując, że istnieje alternatywa dla zestawu koszula + marynarka. Na przykład poprzez wyżej wspomniane… Czytaj więcej »
Panie Michale. Zdecydowanie proszę o wydanie książki papierowej. Wiele osób kupuje ilustrowane książki żeby podziwiać ilustracje, przeglądać lub kolekcjonować takie albumy. Wśród czytelników zapewne większość jest tradycjonalistów. Pierwsza Pana książka została przeczytana w jeden dzień ale ilustracje przeglądam do dzisiaj. Myślę że ebook w tym wypadku to zły pomysł. Jestem w stanie zapłacić 69zl aby mieć na półce album, który znając Pana będzie na bardzo wysokim poziomie estetycznym. Raczej nie zapłacę za 50zl za plik który zginie gdzieś w komputerze za tydzień. Ebook to dla mnie rozwiązanie gdy coś jest niedostępne lub nie opłaca się wydawać, drukować. Poradnik można podarować… Czytaj więcej »
Dzięki za uwagi. Jeśli będzie wersja papierowa, to oczywiście w selfpublishingu.
Ode mnie trzy grosze… Czy myslales moze o innym rodzaju prezentowania stylizacji, niz tym pokazanymw ankiecie. Moze warto byloby wejsc we wspolprace z jakims rysownikiem ktory moglby w fajny dla oka przedstawic twoj pomysl na ubranie? Domyslam sie ze nie kazdy czytelnik jest w stanie latwo zestawic w wyobrazni wszystkie ubrania w jedna calosc. Mam na mysli cos w stylu mr. Slowboy (http://blueloafers.com/interviews/conversation-with-fei-wang-aka-mr-slowboy-illustrator/) lub innym podobnym.
Myślałem i ten pomysł chciałbym kiedyś zrealizować, ale to droga sprawa. W książce będzie ponad 80 stylizacji-zestawów (czyli tyle ilustracji bym musiał zamówić). Poza tym przypuszczam, że nie każdy facet będzie w stanie z takiej „kreskówkowej” ilustracji wyłapać wszystkie detale. Myślę, że jeśli chodzi o stylizacje, to kolaże są bardzo czytelne, poza ty to konkretne produkty, które można kupić (będą podlinkowane).
Ale pomysł ilustracji rozważam jeśli chodzi o okładkę. Tu wyłącznie do wizualizacji wykorzystałem ilustrację Mr Slowboya.
Nie wiem jaki bedzie uklad ksiazki: czy wszystkie stylizacje beda jednakowo zaprezentowane czy niektore beda bardziej ogolnikowo a niektore ze szczegolami opisane. Dlatego domyslam sie, ze szkice moglby by byc przydatne raczej przy tych „wazniejszych” stylizacjach. Zdaje sobie sprawe z tego, ze zilustrowanie wszystkich byloby niemozliwe (i byc moze takze niekoniecznie wymagane)… Tak czy siak, zycze powodzenia z nowa ksiazka (bo ludze sie ze jednak to bedzie ksiazka :)).
Co do okladki, to mysle ze powinna byc zgodna przede wszystkim z twoim gustem… (ale sposrod tych dwoch zdecydowanie lepiej wypada ta po prawej).
Okładka z rysunkiem jest wyśmienita, tak bym widział taki poradnik, jest bardzo „vintage”. Ta w wersji „obuwniczej”, hmm, dość pospolita i jednak nie przyciąga uwagi, rysunkowa – ma smaczek. No i oczywiście, gdyby była tylko możliwość kupienia takiej książki w wersji papierowej – piszę się.
Okładka po lewej bardziej przyciąga – to bardzo ważne. Ta po prawej jest pospolita. Zdecydowanie ta po lewej.
Po lewej wygląda jak okładka katalogu obuwnicznego ;)
Ta po lewej wygląda jak poradnik sprzed 15 lat z poradami dla początkujących sprzedawców. Ta po prawej jest zdecydowanie ciekawsza i bardziej współczesna.
Oj tak, polecam wydanie papierowe w selfpublishingu. Chętnie nabędę je w takiej wersji.
Cześć! Dziękuję za możliwość wypowiedzenia się co do zawartości książki. Z uwagi na własne miejsce zamieszkania i specyfikę pracy prosiłbym o uwzględnienie w publikacji nieco więcej okazji w stylu „country” (mam na myśli styl rodem z nie amerykańskiej, ale raczej brytyjskiej prowincji). Zwróciłbym uwagę, że są zawody, gdzie założenie jakiejkolwiek marynarki (chyba, że mówimy o safari lub norfolk) traktowane jest jako zbytnia formalizacja („stało się coś?”, „gdzie żeś się tak wystroił?”), stąd warto pochylić się również nad propozycjami dla ludzi którzy nadal chcą wyglądać stylowo ale pracują na tzw. dworze czy polu (zależnie od regionu). Myślę, że jest spora grupa… Czytaj więcej »
Popieram w obydwu aspektach, również oczekuję propozycji stylizacji do pracy „na zewnątrz”oraz może coś w kierunku wypad za miasto, ognisko, itp …. Zamiast e-booka stanowczo książka lub album z mnóstwem ilustracji!
Okazje które wymieniasz też będą, więc nie będzie to publikacja wyłącznie o męskiej elegancji i smart casualu.
Dzięki za uwagi.
Wiem, że za chwilę moje minusy przebiją twoje 21 +, ale czytam twój komentarz i nie za bardzo rozumiem, jaki może być poradnik modowy dla pracującego na dworze (polu). Jaka to jest ta praca „na zewnątrz”? Rolnik? Dozorca? Kurier?Policjant?Murarz?… Kto z nich potrzebuje poradnika modowego? Sorry, jest to dla mnie lekko ekstrawaganckie.
Hej, Jest kilka zawodów, które na co dzień funkcjonują pod przysłowiową „chmurką” (lub częściowo): rolnik/farmer (Kończą się już czasy gdy tacy ludzie nie zwracali uwagi na swój ubiór lub postrzegali go jedynie przez pryzmat praktyczności. Dziś niejeden właściciel gospodarstwa zarządza małym przedsiębiorstwem produkcyjnym i w niczym pod kątem ubioru nie przypomina swojego dziadka czy nawet ojca); architekt/kierownik budowy (podstawy ubioru to zwykle gumiaki i jeansy – ale czy na pewno?); doradca/inspektor/przedstawiciel handlowy w branży rolniczej (garnitur to zwykle zbyt wiele ale czy oznacza to brak innych możliwości?); weterynarz (praca przy zwierzętach ma swoje wymagania, ale w międzyczasie też można „jakoś”… Czytaj więcej »
Dziękuję za odpowiedź. Niczego nie zakładam, tylko dziwię się trochę, że do wszystkiego potrzebny jest ludziom poradnik. Dzisiaj ktoś pod nickiem Krzysztof pyta, czy istnieje jakiś porządnie wyglądający, wygodny strój do siedzenia w domu. Jeszcze parę dni temu pomyślałbym, że to trolling, ale teraz….Sam już nie wiem. Pozdrawiam.
Hej,
Myślę, że chęć zaczerpnięcia „tej” wiedzy wynika z kilku czynników: większej świadomości swojego wyglądu (i jego wpływu na postrzeganie danej osoby przez otoczenie), potrzeby luksusu (po przekroczeniu pewnego poziomu zaspokojenia podstawowych potrzeb, człowiek zaczyna myśleć o „czymś więcej”), potrzeby akceptacji (podobania się – łączy się z pierwszym punktem), kultury „instant” (po co samemu tracić czas na naukę kompletowania stroju, skoro można skorzystać z poradnika), braku czasu (poświęcanie go na rodzinę, hobby, obowiązki zawodowe etc). Pewnie jeszcze z kilku innych powodów ale póki co tylko te przychodzą mi do głowy :)
Michał OK, ale chyba nie rozumiemy się. Ty o niebie, ja o chlebie. Naprawdę trzeba poradnika by mieć elementarne wyczucie jak się ubrać na spotkanie przy ognisku, na wypad do lasu, czy w góry? W czym wypada pójść do najbliższego sklepiku po gazetę czy bułki? Przecież to tak nieformalne sytuacje, że prosi się o odpowiedź „porządnie i wygodnie”.
Wolę e-booki, ale Twoje książki wolałbym na papierze. To tyle słowem komentarza do ankiety.
Co do zestawu jest ciekawy. Nie do końca mnie przekonuje, ale też nie mogę powiedzieć, że jestem na nie. Prawdopodobnie kwestia nieopatrzenia się nowości, która jest zaskakująca. Fajnie, że próbujesz nowych rzeczy. Keep it fresh!
Dyskusja schodzi na temat książki, a wpis dotyczy czego innego. Więc, żeby wrócić do rzeczy pozwolę sobie na na taką drobną, praktyczną uwagę do ciemnych koszul. Osobiście lubię koszule w kolorze granatu i uważam, że zawsze dobrze się prezentują. Mają jednak istotną, niepożądaną cechę – szybko tracą kolor po praniach, co jest szczególnie widoczne na kołnierzykach i mankietach. To jest niestety wielka wada, bo zaczyna to szybko kiepsko wyglądać i taka koszula raczej krótko służy. Mam nawet taką „granatową” koszulę camel active fabrycznie postarzaną i spraną. Jednak rzadko ją noszę, bo mam wrażenie, że z zewnątrz dla innych wygląda na… Czytaj więcej »
Rzeczywiście granatowe i czarne tkaniny zazwyczaj szybko tracą „świeżość”. Przy dżinsie nie jest to problemem, bo ta tkanina ładnie się starzeje, ale przy tradycyjnych materiałach koszulowych rzuca się to w oczy po kilkunastu praniach.
Ma pan dużo wpisów. Zdecydowanie więcej niż inni blogerzy. Trzeba za to pana pochwalić.
Mi akurat zdarza się ubierać ciemniejszą koszula do garnitury. Ale tutaj też dużo zależy od dodatków, ja mam całkiem niezły sposób, chociaż pewnie nie każdy by się że mną zgodził.
Zdradzisz ten sposób? :)
Gdybyś potrzebował pomocy to mogę podrzucić kilka przydatnych adresów. Znam się trochę na branży wydawniczej i mogę polecić kilka osób i drukarni (jeśli zdecydowałbyś się na wersję papierową).
Chętnie, podeślij na michal@mrvintage.pl
Michale, w ankiecie zabrakło mi jednej pozycji: Wasze uwagi. W takie pole można wrzucić wszystkie pomysły, które mają czytelnicy. Osobiście wolałbym wersję papierową (na bazie doświadczeń innych blogerów polecam selfpublishing) jednak z Tobą w roli modela no i z ilustracjami w stylu Mr Slowboy. To byłoby coś! Z drugiej strony, jeśli forma ma ograniczyć się jedynie do e-booka to kolaże będą wystarczające, jednak we mnie e-book pozostawi pewien niedosyt. Jeśli chodzi o stylizację, to dobór kolorystyczny wydaje się całkiem dobry. Gryzą mi się tkaniny: „ciężki” denim koszuli nie chce być przykryty lekką marynarką. Wydaje mi się, że granatowe OCBD lepiej… Czytaj więcej »
świetne spodnie, marynarka i buty ale chyba jestem konserwatystą bo mimo wszystko ta ciemna koszula mi nie pasuje do zestawu. Nie mniej fajny wpis.
Od kilku lat kupuję prawie wyłącznie książki w postaci elektronicznej. Moim zdaniem to medium zupełnie nie nadaje się dla książki o modzie. Najpopularniejsze czytniki mają sześciocalowy, monochromatyczny ekran, na którym w zasadzie nie da się oglądać zdjęć. Multiformat nie jest rozwiązaniem, bo grafika jest zbyt mocno powiązana z treścią i nie można np. przeczytać ebooka i następnie obejrzeć zdjęcia na komputerze. Czytanie na telefonie komórkowym jest bardzo niewygodne i mało popularne, czytanie z ekranu komputera zbyt mocno ogranicza. Książki z dużą ilością zdjęć, jak również np. komiksy czyta się przyjemnie dopiero na tablecie z ekranem o przekątnej zbliżonej do 10… Czytaj więcej »
Daleko mi do bycia konserwatystą w kwestii ubioru, ale mnie w tej stylizacji, podobnie jak kilku innym osobom, coś się gryzie. I marynarka jest super, dobrze gra ze spodniami, ale z inną koszulą. I od drugiej strony, koszula jest ciekawa i też pasuje do spodni, ale nie z tą marynarką. Nie traktowałbym zasady nieubierania koszuli ciemniejszej od marynarki jako żelaznej, ale ktoś, kto ją wymyślił, stwierdził, że to po prostu źle wygląda. Potrzeba więcej żeby ją złamać już tu zaprezentowano.
W sumie tytułowe pytanie jest czysto retoryczne, nie odnosi się przecież tylko do koszuli i marynarki. Ktoś ma beżową albo żółtą kurtkę? Nosicie do niej granatowe swetry? Pasują idealnie. Ciemny golf do marynarki Finlandia gra? Jak ulał. Jasna letnia lniana marynarka. Współgra z polo albo t-shirtem na przykład zielonym, łososiowym, granatowym, nawet czarnym. To raczej kwestia doboru kolor/kolor/styl. Dywagujemy, a gdyby Michał założył czarną koszulę zamiast ciemnoniebieskiej do tej marynarki, to byłaby po prostu wtopa.
Tutaj po prostu kolor koszuli jest mocno zbliżony do jednego z kolorów obecnych na marynarce, dlatego wygląda nieźle.
Dzień dobry. Panie Michale. Ja bym na Pana miejscu w tej ankiecie pod odpowiedziami dał możliwość wpisania komentarza. Na samym końcu warto umożliwić każdemu napisać parę słów od siebie (bez pytania). Co do e-booka, to proszę to dobrze przemyśleć. Czytniki Kindle (najpopularniejsze) oraz oraz inne popularne mają wyświetlacz e-ink czyli CZARNO-BIAŁE. Owszem, można czytać na komputerze, ale ludzie przede wszystkim używają czytników e-booków, które WSZYSTKIE mają takie wyświetlacze. Lubie Pana i Pana blog, więc kieruję do Pana na tym forum moje uwagi.
Dzięki, już w zasadzie podjąłem decyzję – będzie wersja papierowa.
To dobra decyzja. Album z fotografiami w wersji cyfrowej by się nie sprawdził.
Ja wolałbym kupić wersję papierową książki, mogę za nią zapłacić więcej niż za ebook, mogę też dłużej poczekać na jej wydanie – aby wszystko w środku było dopracowane, bez pośpiechu. Proszę też, jeśli będą zdjęcia ubrań/stylizacji, jak w „Rzeczowo o modzie męskiej”, o podawanie nie tylko producenta danej rzeczy, ale też konkretną nazwę produktu. Ułatwi to wyszukiwanie na stronie internetowej, czy pytanie w salonie. Nie każdy ma czas i cierpliwość, by przeglądać szczegółowo strony producentów. :) Może też będzie miejsce na to by prezentować kilka wariantów ubioru na daną okazję, także biorąc pod uwagę osoby, które mają mniejszy budżet na… Czytaj więcej »
Panie Michale, proszę kiedyś zrobić wpis nt. spodni do szelek. Jak je nosić, gdzie kupić, jakie kupić? Czy mogą być ze szlufkami do paska czy tylko bez? Zakładki, bez zakładek? Szelki tylko z marynarką czy też bez? Jeśli już pan poruszał ten temat, proszę o link :). Życzę powodzenia!
Panie Michale, co Pan sądzi o plecakach Herschel z linii Settlement na co dzień? Nie do zestawów z garniturem, raczej koszula + jeansy/chino. Plecak jednokolorowy.
Nie wiem jak michal ale ja osobiscie polecam. Mialem 2 czarne egzemplarze i bylem bardzo zadowolony. Jedynie do czego moge sie doczepic, to to ze czarny kolor nieco wyplowial od letniego slonca
Całkiem OK
Panie Michale, pytanie, czy będzie jakiś wpis na temat stroju do pracy w domu? Co moda mówi na temat spodni od dresu? Jestem nauczycielem i najbliższy czas będę spędzał na pracy w domu i zastanawiam się czy w ogóle istnieje jakiś porządnie wyglądający wygodny strój do siedzenia w domu…
Bonżurka…
W handlu zastój, w salonie firmowym pusto jak na Piazza San Marco w szczycie pandemii. Kupuję zamówione artykuły, płacę 2 300 zł, okazuje się, że do skrócenia rękawów marynarek trzeba dopłacić 80 zł. Zawsze myślałem, że jak jest problem ze sprzedażą, to się klienta jakoś zachęca do zakupu towaru. Czyj to salon, no zgadnij koteczku? (copyright Stefan Kisielewski).
No niemożliwe, że ten najlepszy… ?
Skoro zapłaciłeś to znaczy że nie trzeba Cię więcej zachęcać;)
Mnie nie trzeba, ale ja i paru innych nie uratuje tego salonu. A w takim momencie jak ten, aby przetrwać potrzeba przede wszystkim płynności finansowej, ergo sprzedaży. Marynarki do najtańszych nie należą, a teraz dodatkowo trzeba zapłacić za przeróbkę, która zawsze była bezpłatna.
Przeróbki od kilku miesięcy są płatne.
Szkoda. Napisałem „zawsze”, bo ostatnio kupowałem marynarkę z Twojej kolekcji jesienno-zimowej. Ja bym sobie w tej sytuacji odpuścił, bo wiele firm, z przeróżnych zresztą branż, prowadzi w tej chwili różne akcje promocyjne. Nie liczyłem na rabat przy zakupie 2 marynarek i koszuli, ale na jakiś gest, czemu nie…W sumie darmowe dostawy, zwroty, kupony newsletterowe i inne duperele, a jak przychodzisz i kupujesz w konkretnym salonie to wuja z tego masz.
Rozumiem twoje odczucia jako klienta, ale warto też mieć świadomość, że przez ostatnie lata ceny odzieży w Polsce w zasadzie nie wzrosły, a w tym czasie znacząco wzrosły płace, czynsze i masa innych usług, które w końcowym rozrachunku mają wpływ na cenę produktu w sklepie. Przez wiele lat marki brały na siebie takie koszty jak przeróbki krawieckie, no ale w pewnym momencie dochodzi do sytuacji, że gdy chce się zachować jak najlepszą cenę produktu, musisz z pewnych rzeczy zrezygnować. Tak było z przeróbkami krawieckimi.
Michale, wybacz ten jeszcze jeden wpis. W tym samym dniu byłem, w tejże galerii, w jeszcze dwóch sklepach marek znanych z dobrej jakości. W pierwszym- 30 % zniżki na zakupiony produkt (summer sale już w maju). W drugim koszula – 40 %. Przymierzyłem, trochę za długie rękawy. „Jest pan członkiem naszego klubu? Czym pan się martwi, skrócimy”. Tu nie chodzi przecież o 80 zł (JESZCZE mnie stać), tylko o jakiś taki absmak, który się ma po wizycie w takim salonie. Jak dla mnie, ktoś kto odpowiada w tej firmie za „company image”, bardzo się myli. Obym to ja się mylił.
Nie sposób się z Kolegą nie zgodzić – człowiek inaczej patrzy na firmę, która ma podejście jak napisałeś „frontem do klienta” a inaczej na taką gdzie człowiek ma wrażenie, że się chcą w szybki sposób dorobić jakby ten klient był ich ostatnim… I nie chodzi tu o groszowe koszty przeróbek ( krawcowa w Warszawie skraca mi rekawy np. w płaszczu za 30 zł). Ktoś niedawno pisał, że skrócenie rekawów w L to 2 oddzielnie płatne operacje- skrócenie jako takie + przeszycie guzików… Nie wiem czy to zalatuje Bareją czy żenadą…
Odpowiedź jest bardzo prosta – Lancerto nie ma takich marż by móc sobie na to pozwolić. Produkty są szyte w Polsce, z dobrych i bardzo dobrych tkanin włoskich, pracownicy mają umowy o pracę (co w tej branży wcale nie jest oczywiste) i dostają dobre wynagrodzenie. Firma jest zarządzana w bardzo rozsądny sposób. Jeśli klient ma oczekiwania, że wszystko chce mieć jak najtaniej i wszystko wliczone w cenę, to trzeba mieć świadomość, że gdzieś trzeba szukać oszczędnosci i wyższej marży (oddelegowanie produkcji do Azji, tańsze tkaniny). Wiele polskich marek nie produkuje już w Polsce, bo czują presję niskiej ceny. Cieszę się,… Czytaj więcej »
Piękne zdjęcia – wyraźnie pokazują strukturę materiału. Kolejne gratulacje za coraz bardziej dopracowane kolekcje!
Jak dla mnie kolorystyka jak najbardziej na TAK, podmieniłbym jednak koszulę na lnianą, ze względu na moje termiczne preferencje w sezonie wiosna/lato. Wydaje mi się, że w tym zestawieniu struktury nie powinny się gryźć?
Przy okazji nasunęło mi się inne pytanie – jaki jest komfort termiczny marynarki jedwab/kaszmir? W zimie bardzo chwalę sobie jego właściwości, ale zastanawiam się co wydarzyłoby się ciepłą wiosną? Tu przykład:
https://eu.suitsupply.com/pl/jackets/marynarka-jort%2C-kamel/C1407.html?utm_campaign=newarrivalscamelblue&utm_medium=email&utm_source=ET-20-052WK20PL&ud=D08499029&pdp=true
Panie Michale, czy miał Pan do czynienia z lyocellem? Eton ma w ofercie ciekawą koszulę o składzie: 60% bawełna i 40% lyocell. Zastanawiam się, czy domieszka sztucznego materiału obniża jakość materiału.
Kwarantannowe porządki w szafie zachęcają do eksperymentów – i rzeczywiście w Twoim wydaniu wygląda to dobrze! Można już wychodzić, pora spróbować :)
W sesji nie umknął mi pewien detal, stąd pytanie: co z doborem koloru/wzoru maseczki? ;) Wszyscy możemy się chyba zgodzić, że materiałowe są lepsze niż jednorazowe (i to widać zresztą chyba na ulicy), a tu wybór jest nieograniczony. Mam nadzieję, że można już o tym pogadać bez emocji i oskarżania się o nieuporządkowane priorytety.
Granatowa denimowa koszula do szarej marynarki to ubersztos
A co Pan myśli o granatowych lnianych koszulach typu casual?
Np. coś takiego https://bytom.com.pl/niebieska-koszula-bytom-42054-1
Wpadła mi w ręce, materiał jak na 100% len bardzo miękki, kołnierzyk jak na BUTTON DOWN kryty, może być. Na mnie dobrze leży a z koszulami mam problemy.
Niby granatowe jeansowe koszule to w sumie standard, ale len kojarzy mi się z jasnymi tkaninami. Swoja drogą na granacie zagniecenia są mniej widoczne, chociaż model dostał ewidentnie koszule nie wyprasowaną.
Mam chyba dwie koszule lniane w kolorze granatowym, ale nie przepadam za nimi z dwóch powodów:
– ciemne kolory dość szybko płowieją na ubraniach letnich,
– na słońcu jest w niej po prostu za gorąco (tkanina nie odbija promieni słonecznych).
Hm,nie wiem kto jest modelem na załączonych fotkach .Jednak coś w tym wszystkim mi nie pasuje,w architekturze to nazywa się bałaganem urbanistycznym,przesileniem ,brakiem wizji.Natłok ciuszków które sprawiają wrażenie totalnej wiochy.