Są takie projekty i zlecenia, które są czymś więcej niż tylko pracą. Dla mnie takim projektem była możliwość zaprojektowania zestawów ubrań dla siatkarskiej reprezentacji Polski. Co prawda pisałem już o nim kilka miesięcy temu, ale właśnie nadarzyła się dobra okazja, żeby do niego wrócić.
A w zasadzie to dwie okazje.
Po pierwsze, dobiegają końca Mistrzostwa Europy w siatkówce mężczyzn, a nasza kadra awansowała wczoraj do finału tej imprezy i dzisiaj zagramy o złoto. Po drugie, kilka tygodni temu udało się wreszcie znaleźć termin i zorganizować sesję zdjęciową podczas zgrupowania w Spale, podczas której nasi reprezentanci mogli się zaprezentować w zestawach, jakie zaprojektowaliśmy dla nich wraz z marką Lancerto.

Za sesję odpowiedzialna była redakcja GQ Poland, więc w zasadzie nie musiałem tam być, ale nie mogłem sobie odmówić możliwości poznania naszych reprezentantów, bo przecież to moja ukochana dyscyplina sportu, która jest bliska mojemu sercu od ponad trzydziestu lat. Poza tym, że możliwość ubrania reprezentacji Polski jest dla mnie wielką nobilitacją, jest w tym również bardzo osobisty element. To spełnienie marzeń małego chłopaka z Pińczowa, który w wieku ośmiu lat zaczął amatorsko trenować siatkówkę. Nawet nie śniłem wtedy, że kiedykolwiek będę miał okazję współpracować z reprezentacją Polski.
Siatkówka towarzyszyła mi aktywnie przez kilkanaście lat. Najpierw w szkole podstawowej, później w szkole średniej, a w międzyczasie również jako siatkówka plażowa w którą od maja do września graliśmy ze znajomymi niemal codziennie.
Pamiętam też szkolne wyjazdy na mecze Ligi Światowej, która na przełomie wieków bardzo mocno spopularyzowała siatkówkę w Polsce. Pamiętam atmosferę tych spotkań, tłumy na trybunach i oczywiście polowanie na autografy. Ostatnio znalazłem nawet kilkanaście podpisów zdobytych pod halą w Łodzi po jednym z meczów Ligi Światowej. Fajny czas i bardzo miłe wspomnienia.
Niestety gdy wyjechałem z rodzinnego miasteczka i zacząłem pracę, to siatkówka w takiej aktywnej formie w zasadzie zniknęła z moich aktywności i bardzo mi tego brakuje. Dlatego, gdy ponad rok temu ze strony Lancerto pojawiła się propozycja zaprojektowania zestawu ubrań dla kadry siatkarskiej, to nie ukrywam, że bardzo się ucieszyłem.
Przypomnę, że nasze drogi na szczeblu reprezentacyjnym połączyły się już wcześniej, gdy Lancerto zostało oficjalnym partnerem Polskiego Związku Piłki Nożnej, a ja zostałem zaproszony do stworzenia koncepcji wizerunkowej selekcjonera Michała Probierza na Euro 2024 – turnieju tak bardzo wyczekiwanego przez polskich kibiców.
I choć Euro 2024 nie zakończyło się sportowym sukcesem, mieliśmy poczucie, że wizerunkowo wykonaliśmy naprawdę dobrą robotę. Pokazaliśmy Europie nie tylko dobrze i profesjonalnie ubranego selekcjonera, ale również to, że najwyższej klasy krawiectwo wciąż powstaje w Polsce. Zresztą mało kto zdaje sobie sprawę, że w łańcuckiej szwalni Lancerto od lat realizowane są również zlecenia dla renomowanych pracowni krawieckich z całej Europy, w tym z londyńskiej Savile Row. Tak, dobrze przeczytaliście. Oczywiście ich nazw nie mogę zdradzić, ale fakt, że marki o takiej renomie zlecają tzw. przeszycia u nas świadczy o tym, że polskie rzemiosło cenione jest w europejskim krawieckim świecie.
O ile więc piłka nożna była fajnym zawodowym wyzwaniem, to – jak wspomniałem – siatkówka od zawsze była moją największą sportową miłością. Gdy pojawiła się możliwość współtworzenia nowego wizerunku reprezentacji Polski siatkarzy i siatkarek, wiedziałem, że będzie to jeden z najważniejszych projektów w mojej dotychczasowej pracy.
Polski Związek Piłki Siatkowej dał nam dużą swobodę. Wiedzieliśmy jedynie, że mamy przygotować dwa zestawy: formalny i bardziej swobodny. Reszta zależała od nas.

Zacząłem więc od prostego pytania: co najlepiej definiuje tę reprezentację?
Złoto.
Nie jako kolor, lecz jako symbol. Każdy dobry projekt powinien opowiadać historię. Ten miał opowiadać o drużynie, która od lat jedzie na każdy turniej z jednym celem – walczyć o złoto. Jutro też o nie powalczą.
Tylko że nie chcieliśmy krzyczeć tym złotem. Woleliśmy opowiedzieć to detalami. Tak narodził się pomysł na granatowy garnitur typu power suit, który w świecie męskiej elegancji od dekad jest symbolem siły i pewności siebie. Kolor prążka mógł być tylko jeden. Złoty.
Ale przecież reprezentacja nie żyje wyłącznie galami i oficjalnymi uroczystościami, więc równie ważny był dla nas zestaw casualowy, który zawodnicy będą mogli nosić podczas podróży i w wolnych chwilach. Tu wygoda była priorytetem, ale nie chcieliśmy, żeby ten komfort wyglądał jak dres wyciągnięty z walizki :)

Zamiast klasycznej marynarki zaproponowałem koszulę wierzchnią uszytą z mięsistej bawełny o subtelnym wzorze jodełki. Do tego granatowe joggery z zaprasowanym kantem, które zapewniają wygodę dresów, ale wyglądają znacznie bardziej elegancko. Całość uzupełniło kremowe polo z otwartym kołnierzem oraz minimalistyczne sneakersy. To zestaw, który równie dobrze sprawdzi się na lotnisku, w hotelowym lobby, jak i podczas wspólnych wyjść o mniej formalnym charakterze. Chcieliśmy, żeby również poza boiskiem reprezentanci wyglądali jak drużyna. Swobodniej niż w garniturach, ale równie spójnie.
Ich pierwsze reakcje mogliśmy zobaczyć podczas sesji zdjęciowej dla GQ, bo właśnie wtedy oficjalnie przekazaliśmy reprezentacji przygotowane zestawy. Po wielu miesiącach rozmów, szkiców, wyboru tkanin i kolejnych przymiarek zawodnicy po raz pierwszy założyli ubrania stworzone specjalnie dla nich. Jak się w nich prezentują? Oceńcie sami.
Jeśli chcecie poznać historię tego projektu od kuchni – od pierwszych pomysłów i szkiców, przez wybór tkanin, aż po gotowe zestawy – więcej szczegółów opisałem w marcowym artykule „Jak ubrałem siatkarską reprezentację Polski”.
Autorką zdjęć jest Zuza Krajewska, a za stylizacje odpowiedzialny był Marcin Brylski. W sesji wystąpili: Wilfredo Leon, Tomasz Fornal, Kewin Sasak, Jakub Popiwczak, Aleksander Śliwka, Jakub Kochanowski, Marcin Komenda i Kamil Semeniuk.
Przypomnę, że większość produktów z tej kolekcji dostępna jest w sprzedaży w salonach Lancerto i w ich sklepie internetowym.













Panie Michale,
Gratuluje krawieckiej nobilitacji, choć granatowe garnitury typu power suit to bezpieczna propozycja.
Mam pytanie dot. jakości i pochodzenia bawełny w koszuli wierzchniej „Torry” w jodełkę
https://www.lancerto.com/pl/koszula-bezowa-bawelniana-torry-ko073125000024-bez.html
Bawełna porządna, zbita. Co do pochodzenia, to nie mam takich informacji – to było po stronie działu zakupowego Lancerto.
Panie Michale, kurtka koszulowa jest naprawdę świetna – właśnie czegoś takiego od dawna szukam. Mam tylko pytanie o długość. W rozmiarze 2XL wydaje się dość krótka – czy taki był zamysł, skoro ma być pewnego rodzaju alternatywą dla marynarki? Czy jest to model, który sprawdzi się jesienią, czy raczej jest to kurtka wiosenno-letnia?
Kiedy można spodziewać się kolekcji kurtek koszulowych, którą przygotowuje Pan z firmą Polanex ?
To model całoroczny. Bawełniany, ale ta bawełna jest dość gruba i gęsto tkana.
Nie jest takiej długości jak marynarki, ale moim zdaniem ma dobre proporcje.
Nowa kolekcja Polanex & Mr. Vintage już niebawem. Planujemy premierę na 5 lub 6 października. Będzie w niej 11 modeli kurtek.
Świetna robota. Koszula wierzchnia genialna :)
Dzięki Łukasz.