fbpx

Szmaragdowa zieleń – kolor roku 2013 w męskiej perfumerii

79 komentarzy

Dzisiaj zapraszam w aromatyczną podróż szmaragdowym szlakiem, podczas której przewodnikiem będzie Marcin Budzyk – pasjonat, stylista zapachowy i autor bloga „Nie Muzyczna Pięciolinia„. Perfumy i zapach, to jeden z elementów męskiego stylu i wizerunku, dlatego to już kolejny gościnny wpis Marcina na moim blogu. Zapraszam do lektury.

„Diamenty najlepszymi przyjaciółmi kobiety” – śpiewała Marilyn Monroe wiele lat temu. Przewrotnie powiem, że mężczyzn upodobały sobie szmaragdy. Nie, nie w biżuterii. W perfumach. Zwłaszcza podczas tego lata. Moglibyście zapytać „dlaczego?” Odpowiedź zaś może wydawać się niezrozumiała, dziwna wręcz.

Niebagatelną rolę miała w tym instytucja Pantone – wyrocznia w świecie barw – która uznała szmaragdową zieleń za kolor roku 2013. Już wcześniej, w 2012 roku, po ten motyw sięgnęły firmy jubilerskie i czołowi projektanci mody. Dość powiedzieć, że szmaragdowo zrobiło się na pokazach Gucci, Burberry, Kenzo.
mrvintagepl_szmaragdowa zieleń 1 mrvintagepl_szmaragdowa zieleń 2

Otrzymanie pigmentu o tym kolorze na pewno jest prostsze niż wydobycie i oszlifowanie prawdziwych kamieni – te bardzo często osiągają ceny wyższe niż brylanty. A co, jeśli za tworzywo uznamy zapachowe esencje? Warto się zastanowić, jak może pachnieć szmaragdowa zieleń, z jakim aromatem się nam kojarzy, jakie maluje obrazy przed zamkniętymi oczami. Przecież perfumy to też sztuka, a perfumiarz zazwyczaj musi przetłumaczyć rzeczy widzialne na ulotny język węchu. Tylko od niego zależy, czy kreowana zieleń będzie iskrząca, musująca i lekka, czy może ciężka, przybrudzona i dymna. W dodatku szmaragdy same w sobie mają różne odcienie w zależności od domieszek metalicznych i budowy. Każdy więc kamień może kreować w głowie „nosa” inne skojarzenia zapachowe. Klasyczny kolor zwany „szmaragdową zielenią” jest jednak jeden. Jaką zatem przypomina woń?

Szmaragdy w tej odsłonie pachną soczyście. To zieleń świeża, bujna, wręcz tropikalna. Powinny przypominać zapach rabarbaru, gniecionych liści i budzącego się po zimie lasu. Nad całością dominują jednak lekkie, metaliczne zioła. To świeżość w wydaniu niezwykle szorstkim, nieco świdrującym. Zresztą tak właśnie zapach swojego miasta opisują mieszkańcy Seattle zwanego Emerald City. A wszystko przez fakt, że wyrosło ono na wielkiej leśnej polanie, gdzie aromat natury mierzy się z wszechobecnym szkłem, stalą i betonem. W perfumach to wyrażenie mężczyzny wolnego, silnego i pewnego siebie.

1. Guerlain Herba Fresca

Zimne, oszronione wręcz liście koniczyny są główną nutą tych perfum. Towarzyszy im ostra mięta i nieco bardziej stonowana zielona herbata. Całość zaś przypomina wędrówkę w głąb soczystej łodygi, wzdłuż jej żywych, tętniących wodą naczyń. Porównanie do surowego, osadzonego w pokrytej wodą skale szmaragdu wydaje się w tym przypadku w pełni uzasadnione. Zapach może kojarzyć się nieco industrialnie, ale w tym wypadku to nie wada.

mrvintagepl_szmaragdowa zieleń 4


2. Comme des Garcons Amazingreen

Proch strzelniczy, krzemień, dżungla. Brzmi dziwnie, ale w rzeczywistości pachnie nieźle. W klimatach Amazingreen odnajdą się fani zapachów sportowych, którzy znudzeni są ofertą masowej perfumerii. Warto zwrócić uwagę, że w kompozycji spory jest też udział nut dymnych i kadzidlanych, co dodaje dodatkowe wrażenie metaliczności.
mrvintagepl_szmaragdowa zieleń 5


3. Frederic Malle Geranium Pour Monsieur

To z kolei mamy nietypowe połączenie aromatu geranium (tego znanego niegdyś ze szkolnych parapetów) oraz mięty. Całość kręcąca w nosie, zmienna. Dla części osób jest to jednak kompozycja tak nietypowa, że skojarzenia z dawną apteką (czy sklepem zielarskim) wygrywają. Na pewno ma na to wpływ obecność anyżku i cynamonu.

mrvintagepl_szmaragdowa zieleń 6

4. Houbigant Duc de Vervins

Od wielu dziesięcioleci perfumiarze i teoretycy zapachu próbowali skatalogować wszystkie kompozycje, tak żeby każde nowe perfumy można było włożyć do określonej szuflady. Jedną z grup nazwano „fougere” – paprociową. Jest ona oparta na mchu dębowym i kumarynie, i do dziś dnia pozostaje jedyną rodziną perfum, która obejmuje wyłącznie kompozycje dla mężczyzn. Co ciekawe, kobiety nie mają „swojej” kategorii. Można więc (przy dużym uproszczeniu) powiedzieć, że perfumy tej grupy są najbardziej męskimi zapachami, jakie tylko można otrzymać. A Duc de Vervins jest wręcz jej wzorcem. Powstałe w 1991 roku pachnidło łączy klasycznie zielone akcenty mchu dębowego ze świeżą i czystą lawendą.

mrvintagepl_szmaragdowa zieleń 7


5. Kenzo Air

Przy okazji ostatniej propozycji, taki mały paradoks – butelka, cała kampania reklamowa kierowały skojarzenia zapachowe w stronę barwy niebieskiej. Zapach zawiera jednak mnóstwo anyżu i wetiweru – oba składniki (a zwłaszcza ten drugi) są określane mianem zielonych. Kenzo Air są też perfumami, w których zastosowano ekstremalnie duże stężenie ISO E Super. To syntetyczny utrwalacz o drzewnym, ale trudnym do opisania zapachu. Sama kompozycja przerosła czasy, w których debiutowała. Nie przyjęła się na rynku i dziś pojedynczych egzemplarzy Air możemy szukać tylko na aukcjach internetowych. No cóż, nie od dziś wiadomo, że dzieła genialne często doceniane są poniewczasie.

mrvintagepl_szmaragdowa zieleń 8

Marcin Budzyk – autor bloga Nie Muzyczna Pięciolinia

Podobne wpisy

Subscribe
Powiadom o
79 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Darek
13 lat temu

Co Pan sądzi na temat RALPH LAUREN POLO GREEN ?

Bartosz
13 lat temu

Ciekawa odskocznia od tematów typowo modowych. Ja używam od 3 lat One Milliona ze stajni Paco Rabanne i sobie chwalę. Zapach mocno charakterystyczny, dynamiczny i bardzo trwały. Aż żal wrzucać ciuchy do prania.
Aa i zapomniałbym o najważniejszym, płeć piękna uwielbia i zawsze zauważa ten zapach ;). A to chyba największy plus.
Mój wiek to 22 lata.

Marcin Budzyk
13 lat temu
Reply to  Bartosz

Zapach jest udany, ale jednak trochę popularny, co może być małą wadą. Z drugiej strony, rozwój perfum na skórze to rzecz bardzo indywidualna, więc najważniejsze, żebyś Ty czuł się w perfumach dobrze.

EWA
12 lat temu
Reply to  Bartosz

Bartoszu,
ulubiony zapach to zawsze subiektywna kwestia gustu! Mówiąc, że „płeć piękna uwielbia i zawsze zauważa ten zapach” wykluczasz mnie i moje koleżanki z kręgu tej płci….bo są ładniejsze i bardziej męskie zapachy, które lubimy….:-)
To dla Ciebie ten zapach jest przyjemny i może grona Twoich znajomych…..
Daleka jestem od uogólnień… dlatego nie wypowiadaj się za nas – płeć piękną…. bo każda z nas jest inna i lubi coś innego… La donna e mobile…także w kwestii zapachów!

Mr.Sale
13 lat temu

Wyrazy uznania dla autora artykułu. Nie wiedziałem, że o czymś tak ulotnym jak zapach można pisać tak obrazowo.

Kenzo Air przypomina mi czasy kiedy pracowałem w jednej z sieciowych perfumerii. Nigdy nie był on tam hitem sprzedaży. Podejrzewam, że za sprawą niezbyt udanej kampanii marketingowej. Jednak jak przystało na prawdziwą gwiazdę, miał rzesze zagorzałych fanów, dla których był esencją tego jak powinien pachnieć nowoczesny mężczyzna.

Moim zdaniem jest to jeden z najbardziej udanych zapachów w historii tej marki.

Michał
13 lat temu

A co Pan mysli o Dior-homme cologne 2013 ?

Marcin Budzyk
13 lat temu

Jeśli znasz stare Diory z serii Homme, to wersja 2013 może Cię rozczarować. Dla mnie to przyjemny i naprawdę udany zapach na lato, choć na pewno prosty (może nawet zbyt prosty) na tle innych zapachów tej serii.

Bagiet
13 lat temu
Reply to  Marcin Budzyk

„właściciel” tego zapachu nieco zamieszał w recepturze i zapach nieco się zmienił. Widoczne jest to zwłaszcza w Dior Homme Intense….Tak czy inaczej zapach zwala z nóg. Dobry na wieczór, w dzień polecam Issey Miyake- L’eua d’Issey. Jeszcze nie oklepany zapach.

krzysztof
13 lat temu

prawdę powiedziawszy wpis taki sobie. Zapachy stare jak świat – nawet dwudziestoletnie, właściwie nie do kupienia, a z własnego doświadczenia wiem że nawet mega hit którego zużyłem kilka flakonów, po latach jednak odbiega od nowoczesnych trendów w zapachach i nie tylko sporadycznie da się to zaakceptować i zaadoptować do dzisiejszych czasów. No i dość istotne – wody toaletowe nawet przechowywane w ciemnym miejscu jednak tracą „na mocy i jakości” z biegiem lat więc nie wiem czy nawet warto poszukiwać tych tu wspomnianych. Poza tym – bez testu na własnej skórze – zakupowy bezsens. Ale będę szczęśliwy jeśli kolega „spec od… Czytaj więcej »

Marcin Budzyk
13 lat temu
Reply to  krzysztof

Krzysztofie, wszystkie prezentowane zapachy są do kupienia w stacjonarnych perfumeriach (poza Kenzo Air) i są w ciągłej produkcji. Twój zarzut, jak mniemam, ma podstawy w Duc de Vervins (wszystkie pozostałe propozycje są dużo „młodsze”). Perfumy miały premierę w 1991 roku (są wciąż produkowane), ale już sam fakt, że przetrwały niemal ćwierć wieku na rynku świadczy o ich wartości. Poza tym to półka niszowa – te zapachy nie mają zarabiać kroci i nie mają stać się popularne. Mają trafić w bardzo wąski gust klienta, który nie znajduje dla siebie perfum w sieciówkach. Skala ich produkcji jest również dużo mniejsza niż kompozycji… Czytaj więcej »

Marcin Budzyk
13 lat temu
Reply to  Marcin Budzyk

* wersję Eau Extreme.

M
13 lat temu
Reply to  Marcin Budzyk

A propos zapachu Bentley for men, czytałem o tym jakiś czas temu, ale szczerze mówiąc nie mam bladego pojęcia jak te perfumy pachną. Natrafiłem tylko na stronie Harrodsa na tę limitowaną edycję we flakonie Lalique za 3 tys. funtów. Cóż to za perfumy (tzn. wiem co to Bentley :), więc nie chodzi mi o genezę, ale raczej o sam zapach)?

Marcin Budzyk
13 lat temu
Reply to  M

M, wersji we flakonie Lalique nie znam. To podobno trzeci zapach – limitowany. Dwa pierwsze niedawno debiutowały w jednej z sieciowych perfumerii w Polsce. Uważam, że są bardzo dobre, jeśli nie rewelacyjne.

Za produkcją perfum Bentley stoi Lalique. Bentley to tylko nazwa na flakonie, więc jeśli bliskie Ci są ich zapachy, to Bentley pewnie też Ci się spodoba.

Główną nutą jest rum. Bardzo ciekawie został ujęty zarówno w wersji Eau de Toilette, jak i Intense. Obie recenzje znajdziesz na moim blogu.

krzysztof
13 lat temu
Reply to  Marcin Budzyk

Dziękuję za sugestie, zawsze to łatwiej jak jest mniej do „przewąchania” :) Sprawdzę, przetestuję.

maciej
13 lat temu

Zgadzam się z opinią o Kenzo. Dostałem ten zapach w prezencie kilka lat temu, jako początkujący fascynat zapachów. Używałem, nie mając świadomości że noszę na sobie takie cudo. Po latach poszukiwań, próbowania różnych konkurencyjnych nut stwierdzam, że Air jest wybitnym zapachem (i na szczęście na dnie flakonu jeszcze odrobina została :)

Marcin Budzyk
13 lat temu
Reply to  maciej

Trzeba robić zapasy, póki jeszcze można. :-)

M
13 lat temu

Lubię drzewne i leśne zapachy, więc zainteresował mnie Duc de Vervins. Gdzie można nabyć ten zapach?

Marcin Budzyk
13 lat temu
Reply to  M

M, poszukaj w internecie. Jest w Polsce jedna perfumeriach, gdzie go dostaniesz. Nie wiem, czy mogę podawać tu nazwy, więc tego nie zrobię.

Ew. pisz na maila: marcin.budzyk(at)niemuzycznapieciolinia.pl

The-Bigwig
13 lat temu

Ja od x czasu używam głównie Givenchy Play Intense. Na tyle uderzyło to w mój gust, że nawet pomimo faktu, że to dość ciężki zapach to używam i w lecie. Jakby ktoś mógł ewentualnie polecić podobną kompozycję ale w lżejszym, letnim wydaniu jestem chętny na propozycje i próby :)

Pozdrawiam
The-Bigwig

Marcin Budzyk
13 lat temu
Reply to  The-Bigwig

The Bigwig… Moim zdanie, jak będzie lżejsza, to nie będzie podoba. Play Intense to ten typ, który musi pachnieć tak jak pachnie.

Zerknij na perfumy James Bond Ocean Royale (z oceanem nie mają za dużo wspólnego). Mało znane (w przeciwieństwie do klasyka, którego uważam za krzywdę dla sztuki tworzenia perfum), ale myślę, że mogą Ci wpaść w nos. Recenzję znajdziesz u mnie na blogu.

Arkadiusz
13 lat temu

a ja jeszcze podrzucę Grey Flannel…nazwa godzi i główną tematykę bloga (szara flanela) wraz z niepowtarzalnym, męskim, intrygującym zapachem. Nie da się go prosto opisać – chyba, że zrobi to w wyrafinowany sposób specjalista od zapachów… dla mnie ma sobie to niepowtarzalne, indywidualne „coś”

Marcin Budzyk
13 lat temu
Reply to  Arkadiusz

Arkadiuszu. Zapach niewątpliwie z kategorii trudnych. Dla mnie, niestety, stracony. Dawno temu (nawet bardzo) znajoma pokazała mi próbkę i opisała pewne niemiłe skojarzenie. Teraz za każdy razem, kiedy próbuję go zrecenzować, zatrzymuję się na jednym obrazie. Nie będę go przytaczał, żeby czasem Ciebie nie zniechęcić.

Zmysł węchu jest bardzo podatny na sugestię. Tak bardzo, że ludziom czysta woda może zapachnieć olejkiem różanym..