Nie wiem czy o tym słyszeliście, ale wczoraj marka BYTOM pokazała kolekcję specjalną „Lalka x BYTOM”. Oczywiście to projekt z okazji nadchodzącej premiery nowej ekranizacji powieści Bolesława Prusa. Jak można przeczytać, BYTOM jest partnerem modowym tej produkcji filmowej.

Nie ukrywam, że gdy o tym usłyszałem jakiś czas temu, to miałem nadzieję, że powstanie z tego coś interesującego, wszak mamy tu do czynienia z jedną z najważniejszych polskich powieści i jedną z najstarszych polskich marek odzieżowych z bogatą historią i doświadczeniem w modzie męskiej. Można z tego było wysmażyć naprawdę mięsistą kolekcję i opowieść.
A co z tego wyszło? No niestety, jajecznica. I to taka bez soli.
Oczywiście nie oczekiwałem po tej współpracy odzieży rekonstrukcyjnej z końca XIX wieku. Wręcz przeciwnie – liczyłem na próbę przełożenia tamtej estetyki na współczesny język mody męskiej. Na cięższe tkaniny nawiązujące do odzieży z tamtego okresu; mamy przecież znakomite tradycje wełny bielskiej, która w tamtym czasie była ceniona na całym świecie. Na koszule z niesztampowymi kołnierzami, długie płaszcze z porządnej wełny, marynarki z aksamitnymi kołnierzami, ciekawe kamizelki, szersze spodnie z wysokim stanem czy chociażby poszetkę z jakimś cytatem lub grafiką nawiązującą do „Lalki”.
A co dostaliśmy zamiast tego? Kolekcję, która absolutnie niczym nie różni się od standardowej oferty marki BYTOM. Kilka korpo-garniturów, kilka przeciętnych dodatków, jakich tysiące znajdziemy na rynku, i obuwie, które wygląda, jakby do tej historii trafiło przez przypadek.
Te same tkaniny, te same fasony, kolory, detale, co w regularnej ofercie tej marki. Nie widzę tu właściwie niczego, co budowałoby klimat i estetykę „Lalki”.
OK, to nie jest brzydkie. Tylko że ja nie widzę tu absolutnie tego, co marka deklaruje w swoich publikacjach prasowych, czyli „Warszawy z czasów Wokulskiego, jej elegancji i formalności przełożonej na język współczesnego krawiectwa”.
Mam wręcz wrażenie, że to kilkanaście przypadkowych produktów z oferty marki, do których po prostu w sklepie internetowym dodano oznaczenie „Lalka”. I tyle.
Zastanawiam się tylko, co jest przyczyną tej jajecznicy. Brak pomysłu? Brak odwagi? Pójście na łatwiznę?
Kto jak kto, ale marka o takiej historii, doświadczeniu, zasobach ludzkich i finansowych powinna była zrobić to znacznie lepiej.
A jakie jest Wasze zdanie?







Nie mam już sił do polskich marek.
Biorąc pod uwagę wyniki grupy w której jest Bytom, jaki jest problem żeby zrobić chociaż część bardziej odważnej, trzymającej się jakkolwiek trendów kolekcji?
Już pomijam, że ta kolekcja wygląda faktycznie na odpady z pozostałych. Natomiast to, że tu od paru lat nie ma jakiejkolwiek świeżości jest już po prostu żenujące.
Zasługujemy na polskie SuSu, nie na marke, która jest dalej w 2016.
Też jestem zawiedziony. Uważam, że skoro już marka angażuje się w taki specjalny projekt, to warto zrobić coś innego, specjalnego.
Scrolluje, scrolluje i kiedy te zdjęcia z kolekcji „Lalki”?
?
Miałem podobnie na ich stronie :)
Masz niewątpliwie rację. Niczym się nie różni obecna kolekcja od poprzednich . No chyba , że te garnitury zawierają jakieś ukryte smaczki ( guziki od spodni z napisem Rzecki albo Warszawa 1880 wydrukowane na metce )
No właśnie też szłam tym tropem. Jak usłyszałam o kolekcji „LALKA” to byłam bardzo ciekawa jak podejdą do tego (niełatwego przecież) problemu. Nie oczekiwałam oczywiście marynarek z 4-5 guzikami ale jakiś „cięższy” płaszcz to w limitowanej serii chyba dla tak dużej firmy nie stanowiłby większego problemu. Byłam też przekonana, że pójdą w klasykę ale ze „smaczkami” jakieś podszewki do marynarek, poszetki, może guziki w stylu epoki lub z nawiązaniami do okresu lub samej książki. Cóż… konia z rzędem temu, kto wyjaśni dlaczego akurat te produkty trafiły do kolekcji. Chyba Michale (niestety!) masz rację. Po prostu poszli maksymalnie na łatwiznę i… Czytaj więcej »
Daję sobie uciąć paznokieć, że ta kolekcja jest tak typowa i tak przeciętna jak na tę markę, że w ciągu miesiąca trafi na wieczną wyprzedaż żeby zaczęło się to sensownie sprzedawać.
Gdy zobaczyłem na facebooku reklamę tego połączenia od razu kliknąłem mając już w głowie długie płaszcze, staromodne koszule, poszetki z ciekawymi wzorami, a już najlepiej obrazami nawiązującymi do lalki, ba nawet odwagę na kapelusze typu cylinder… i wtedy zobaczyłem w sumie taki sam Bytom jak zawsze, tylko w ciemniejszej tonacji niż zwykle. Naprawdę nie rozumiem, czemu tak trudno tak mocnej marce na chociaż ułamek tego, co nawet na Polskim rynku potrafi zrobić Poszetka dla przykładu